Dodaj do ulubionych

"co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczycielki

28.02.07, 14:24
Syn -lat 9 - przed lekcją muzyki razem z 4 innymi kolegami "przepychał" sie na
korytarzu- ktos popchnął, ktoś kopnął, ktos uderzył. Oczywiśnie nie pochwalam
takiego zachowania, ale cóż stało się. Z równowagi wyprowadziło mnie co innego
-pani wpisała uwagę tylko synowi ( uderzył syna nauczyciela), a gdy próbował
się tłumaczyć powiedziała na całą klasę -" Co za niewychowany dzieciak" i
kazała iść usiąść. Dzisiaj idę na rozmowę do tej "pani" -nie chcę bronić syna
ale stanowczo sprzeciwiam sie takim metodą. Uważam,że choćby nie wiem jak
niegrzeczne było dziecko to "pani" nie może względem niego używać takich słów.
Mam rację? Potrzebuje trochę wsparcia przed rozmową.
Obserwuj wątek
    • agatka_s Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 14:32
      Ale sama powiedzialas, ze nie pochwalasz takiego zachowania swojego syna. Pani
      tez nie pochwala i to wyrazila. Nie bardzo rozumiem czym pani Ci podpadla ?

      Miala powiedziec: "co za dobrze wychowane dziecko" i poglaskac po glowie ?
      • mamam11 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 14:37
        Uwżam, że pani nie powinny puszczać nerwy i odzywać się do dziecka w ten sposób.
        syn dostał uwage i to była dla niego kara.
        • agatka_s Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 14:41
          Wiesz powiedzenie dziecku ze jest zle wychowany, to chyba nie jest kara. To
          jest stwierdzenie obiektywnego faktu. Czy uwazasz ze dziecko ktore sie bije na
          korytarzu jest dzieckiem dobrze wychowanym ?

          Moim zdaniem nie jest.

          Gdyby moj syn pobil sie z kolegami na przerwie, sama bym mu powiedziala ze "zle
          cie synu wychowalam"....

          W kazdym razie po takiej bijatyce bardziej bym sie skupila na wychowywaniu
          swojego dziecka, niz jego nauczycielki.
          • mamam11 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 14:44
            Bynajmiej -ja nauczycielki wychowywać -najwyżej poradzę aby zmieniała zawód
            • verdana Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 14:51
              Uwazam, że Pani miała prawo powiedzieć "Cóż, zachowałes się nieodpowiednio, nie
              jak dobrze wychowane dziecko". Dopusciłabym nawet "Jesteś niewychowany".
              Nayomiast "Niewychowany dzieciak:" jest okresleniem pogardliwym i źle świadczy
              o wychowaniu samej nauczycielki. Używając takich okresleń sama przyczynia się
              do uzywania inwektyw - a więc powinna się powstrzymać.
              niemniej, awantury bym nie robila - jest to niewielkie wykroczenie przeciw
              zasadom wychowawczym, a winny jest ostatecznie twój syn.
              • mamam11 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 14:56
                O to właśnie mi chodziło. Nie zaprzeczam winy syna tylko nie podoba mi sie
                sposób załatwienia tego przez panią. A co do awantury to daleka jestem od tego
                -idę porozmawiać.
            • agatka_s Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 14:58
              ale zastanow sie na zimno, abstrahujac ze to Twoje dziecko.

              Nauczyciel ma prawo zwrocic uwage uczniowi, ma prawo nazwac jego zachowanie "po
              imieniu", ma prawo zwrocic uwage przy klasie, jesli zachowanie ucznia mialo
              miejsce na terenie szkoly, bo nauczyciel musi dawac jasny i czytelny komunikat,
              ze okreslone zachowania sa nieakceptowane (nie tylko temu uczniowi ale i
              innym). Poza tym nauczyciel odpowiada tez za bezpieczenstwo dzieci i mysle ze
              pretensje to mozna bylo by miec gdyby taka bijatyka nie zostala napietnowana.

              Oczywiscie mozna sie czepiac slownictwa, moze poprawniej byloby
              powiedziec "twoje zachowanie bylo nie do zaakceptowania", zamiast skrotu
              myslowego "co za niewychowany chlopak"-no ale nie kazdy jest tak hiper poprawny
              politycznie. Generalnie oba stwierdzenia mowia to samo-twoje zachowanie jest
              nieakceptowalne.

              No i na koniec zastanow sie jesli bylabys mama dziecka ktore padlo ofiara
              takiego napastnika (ja kiedys bylam w takiej sytuacji, moje dziecko zostalo
              popchniete na lod, tak nieszczesliwie ze mialo szyty policzek i mala blizne ma
              do dzis, to tez niby byly kolezenskie przepychanki), czy tez tak liberalnego
              stosunku od nauczyciela bys oczekiwala ?
              • ela_tuptus Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 15:33
                - napiętnujmy zachowanie a nie dziecko. zwłaszcza jeśli jest to pojedyńcze
                zachowanie. Moim zdaniem różnica jest ogromna między "niewychowany dzieciak" a
                np. "Twoje zachowanie jest nie do przyjęcia".
                Tak jak pomiędzy jesteś głupi a głupio się zachowałeś.

                Zarówno zachowanie syna jak i Pani było nieodpowiednie
                • agatka_s Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 15:49
                  tylko ze glupi to epitet, a niewychowany-to stwierdzenie faktu.

                  Dziecko ktore bije, kopie, pluje, gryzie, uzywa brzydkich slow itp itd jest
                  dzieckiem niewychowanym. poprostu. I to jest prawda obiektywna. Fajnie byloby
                  zeby wszyscy to zrozumieli i z tego wyciagneli wnioski.

                  Ja pisze z pozycji rodzica dziecka ktore bylo ofiara takich zachowan kolegi i
                  wiem co mowie-dziecko ktore popchnelo mojego syna bylo niewychowane i to w
                  bardzo doslownym tego slowa sensie. Ja nie mialabym oporow powiedziec to ani
                  samemu dziecku ani jego rodzicom, szczegolnie jak wiozlam syna do szpitala
                  (wtedy to moze nawet i cos wiecej moglabym powiedziec...)

                  Moim zdaniem powiedzenie o dziecku ze jest dzieckiem niewychowanym nie jest tym
                  samym co powiedziec ze jest glupi.
                  • ela_tuptus Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 16:04
                    Agatka
                    mojemu dziecku raz (8lat) przydarzyło się ugryźć kolegą. Odpowiedział agresją
                    na jego agresję. zachowanie potępiłam. karę pamięta do dziś. nie
                    usprawiedliwiał go fakt, że to nie on zaczął.
                    pytanie czy jest dobrze czy źle wychowany?

                    > Dziecko ktore bije, kopie, pluje, gryzie, uzywa brzydkich slow itp itd jest
                    > dzieckiem niewychowanym.
                    to moim zdaniem dziecko agresywne. I każde jego agresywne zachowanie powinno
                    być tępione. Określone zachowanie to fakt, którego nie można kwestionować, ani
                    rodzic ani nikt inny.

                    Rzucając określenie "niewychowany dzieciak" wystawiamy się na rozmowę nie o tym
                    co się stało tylko o to na jakiej podstawie.

                    • agatka_s Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 16:26
                      Gdyby moj syn kogos pobil albo ugryzl, albo kopnal. Bylabym bardzo przejeta,a
                      nawet zszokowana ze cos takiego zrobil (tfu tfu odpukac) probowalabym dociec
                      dlaczego, duzo bym z nim rozmawiala o tym co zrobil, moze nawet poradzialabym
                      sie jakiegos specjalisty. Moze nawet wzielabym jakis dzien wolny aby spedzic go
                      ze swoim dzieckiem-sprawe obgadac w jakis milszych okolicznosciach. No
                      generalnie bylabym przejeta sytuacja i to bardzo.

                      Rozumialabym tez ze nauczycielka sie zdenerwowala (bo ja gdyby ktos sie przy
                      mnie pobil to tez bym sie zdenerwowala), rozumialabym tez gdyby rodzice
                      jakiegos poszkodowanego dziecka mieli do mnie pretensje ,zal-spuscialabym po
                      sobie uszy, przeprosilabym, obiecalabym porozmawianie z synem i obietnice ze
                      wiecej to sie juz nie powtorzy. Byloby mi przykro, nawet moze i ciut wstyd.

                      Skupilabym sie na tym co zrobic aby do takiej nieprzyjemnej sytuacji juz nigdy
                      wiecej nie doszlo.

                      Tak zareagowalabym ja. Slowa nauczycielki choc moze i obiektywnie ciut
                      przykre, kompletnie bym zignorowala jako drugorzedne w tej sytuacji.
                      Skupilabym sie na tym jak pomoc mojemu dziecku i jak sprawic zeby nie wyrzadzil
                      juz nikomu krzywdy.
                      • ela_tuptus Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 16:35
                        zgoda w 100% co do dziecka.
                        Taka rola rodzica, ale też i nauczyciela. Dlatego zwróciłabym uwagę
                        nauczycielce na to, że należy wysłuchać obu stron i skupić sie na zachowaniu.
                        Nerwy nerwami. im więcej ich jest, tym mniej skuteczne są nasze działania.
                        ela
                • aka10 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 16:21
                  ela_tuptus napisała:

                  > - napiętnujmy zachowanie a nie dziecko. zwłaszcza jeśli jest to pojedyńcze
                  > zachowanie. Moim zdaniem różnica jest ogromna między "niewychowany dzieciak"
                  a
                  > np. "Twoje zachowanie jest nie do przyjęcia".
                  > Tak jak pomiędzy jesteś głupi a głupio się zachowałeś.
                  >
                  > Zarówno zachowanie syna jak i Pani było nieodpowiednie

                  Tu sie calkowicie zgadzam.Tym bardziej,ze dziecko rzeczywiscie zle wychowane
                  nie jest temu wychowaniu winne.Winni sa rodzice i to z nimi trzeba
                  rozmawiac.Nie mowie o tym konkretnym wypadku,bo pojedyncze przypadki wszedzie
                  sie zdarzaja i nie musza wcale swiadczyc o zlym wychowaniu.Aniolow nie ma.
                  Uwazam,ze napietnowanie dziecka przy calej klasie poprzez nazwanie go
                  niewychowanym dzieciakiem jak tez niechec wysluchania bylo wg. mnie bardzo
                  niepedagogiczne.
                  • mysz56 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 16:39
                    dokładnie,oceniajmy czyny a nie dziecko-to kwestia dyplomacji i podstaw wiedzy
                    z zakresu psychologii-póżniej na spokojnie można o całym zajściu
                    porozmawiać ,ustalić winnych,nakazać przeprosiny itd.najważniejsze aby dziecko
                    zrozumiało że popełniło błąd i mogło go naprawić,według mnie nauczycielka
                    poszła na skróty ,poniosły ją nerwy ale tym samym dała zły przyklad-na agresję
                    odpowiedziała agresją -to moja subiektywna opinia
            • grazkax Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 15:18
              Oj , żebyś sobie nie narobiła szkody. Twoje uwagi odnosnie zmiany zawodu , mogą
              byc odebrane jako podważenie umiejętnści pedagogicznych. A skutek może byc taki,
              ze syn będzie cały czas ''pod lupą'', i najdrobniejszy nietakt z jego strony
              bedzie natychmiast karany uwagą lub wzywaniem ciebie na dywanik .
            • oliwija Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 03.03.07, 17:27
              mamam11 napisała:

              > Bynajmiej -ja nauczycielki wychowywać -najwyżej poradzę aby zmieniała zawód


              radze zamienić sie z nauczycielką na jeden tydzień co ja gadam na jedeń dzien
              miejscami i zobaczyć na czym polega pracva nauczyciela w szkole podstawowej czy
              lepiej w gimnazjum.a potem udzielać rad.
              • ardzuna Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 03.03.07, 18:07
                Nauczyciele są niestety bardzo kiepsko wykształceni jeśli chodzi o sposoby
                radzenia sobie z trudnymi przypadkami a także sposoby oddziaływania
                wychowawczego. Ta kwestia u nas w kształceniu nauczycieli leży. Dlatego często
                odczuwaja bezradność lub uruchamiają jakieś schematy zachowania wyniesione z
                domu, które nie zawsze są najlepsze.
                • sir.vimes Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 06.03.07, 22:26
                  Rodzice też...

                  > Nauczyciele są niestety bardzo kiepsko wykształceni jeśli chodzi o sposoby
                  > radzenia sobie z trudnymi przypadkami a także sposoby oddziaływania
                  > wychowawczego.
                  Dlatego często
                  > odczuwaja bezradność lub uruchamiają jakieś schematy zachowania wyniesione z
                  > domu, które nie zawsze są najlepsze.
                • agau7 Do ardzuna 08.03.07, 21:16
                  Nauczyciele są dobrze wykształceni! A kogo się kształci do bycia rodzicem???
                  Już wolę moje schematy wyniesione z domu, niż metody siłowe proponowane na tym
                  forum.
                  • ardzuna Re: Do ardzuna 09.03.07, 11:55
                    agau7 napisała:

                    > Nauczyciele są dobrze wykształceni!

                    Kotek, bzdury gadasz. Nauczyciele przedmiotowi są tylko po jakimś marnym
                    studium pedagogicznym i nie mają porządnego przygotowywania do pełnienia
                    funkcji wychowawczych. Nawet ukończenie pedagogiki ogólnej niewiele gwarantuje,
                    bo są to studia które dają dużą dawkę teorii, a znacznie mniejszą przygotowania
                    praktycznego pod czyimś okiem. Zupełnie tak samo, jak psychologia, której
                    ukończenie wcale nie pozwala na zostanie psychoterapeutą.
                    • agau7 Re: Do ardzuna 09.03.07, 15:32
                      Zapewne masz pomysł na reformę systemu szkolnictwa! Marne studium pedagogiczne?
                      Aby pracowac w skole trzba miec wykształcenie wyższe zawodowe z przygotowaniem
                      pedagogicznym lub wyższe magisterskie. Kończyłam uniwersytet.
                      Nie ma tekiej szkoły, uczelni, która dobrze przygotuje do wychowywania
                      młodzieży. Tu potrzebne jest doświadczenie. Chcesz strażników więziennych w
                      szkołach?
                      • ardzuna Re: Do ardzuna 09.03.07, 16:17
                        > Aby pracowac w skole trzba miec wykształcenie wyższe zawodowe z
                        przygotowaniem
                        > pedagogicznym lub wyższe magisterskie.

                        No toż i samo napisałam. Z tym że wyższe magisterskie równiez wymaga
                        przygotowania pedagogicznego. W naszych warunkach zarówno studia pedagogiczne,
                        jak i przygotowanie pedagogiczne to jeden wielki pic na wodę (napisało mi się -
                        pis na wodę; coś w tym jest), które nie ma nic wspólnego z prawdziwym
                        przygotowaniem do wykonania zawodu. Wiem, bo przeszlam jedno i drugie. Tu
                        potrzebne są treningi, treningi i jeszcze raz treningi. Nie wiem, skąd ten
                        niedorzeczny pomysł, ze chce strazników więziennych w szkołach. Wręcz
                        odwrotnie, to bezradni, nieprzygotowani do swojej pracy mogą upodabniać się do
                        strażników więziennych, bo nie wiedząc jak postępować z dziećmi mogą zbaczać w
                        stronę zachowań autorytarnych.
                        • agau7 Re: Do ardzuna 09.03.07, 22:16
                          Oczywiście, że wyższe magisterskie też wymaga przygotowania pedagogicznego( nie
                          dopisałam tego po raz kolejny). To jednak trening i doświadczenie - nie szkoła?
                          Dlaczego tak agresywnie reagujesz :" niedorzeczny".
                          Stosowanie wyuczonych schematów, procedur, wychowywanie według określonego
                          wzorca, brak emocjonalnego związku z drugim człowiekiem - strażnik.
                          Dobremu nauczycielowi intuicja podpowiada jak postępować w określonych
                          sytuacjach.
                          • ardzuna Re: Do ardzuna 10.03.07, 11:21
                            agau7 napisała:

                            > Dlaczego tak agresywnie reagujesz :" niedorzeczny".

                            Kolejna osoba, która uważa, że jak zasugeruje rozmówcy, iż chce on strażników
                            więziennych w szkołach, to jest to element normalnej wymiany poglądów, a jak
                            rozmówca nazwie to niedorzeczną sugestią, to jest to agresja. Dziewczyno,
                            przemyśl sobie swoje postępowanie i jakbyś się poczuła, gdybym to ja ci
                            zasugerowała że chcesz strazników więziennych w szkołach, a później pogadamy o
                            agresji.

                            "Niedorzeczny" to zwykłe określenie faktu, żadna tam agresja.

                            > Stosowanie wyuczonych schematów, procedur, wychowywanie według określonego
                            > wzorca, brak emocjonalnego związku z drugim człowiekiem - strażnik.
                            > Dobremu nauczycielowi intuicja podpowiada jak postępować w określonych
                            > sytuacjach.

                            Dobry nauczyciel dysponuje przećwiczonymi wielokrotnie w toku własnej edukacji
                            zawodowej technikami radzenia sobie w rozmaitych trudnych sytuacjach i wybiera
                            jedną z nich opierając się na własnej wiedzy i intuicji. Genialnemu
                            nauczycielowi (takich jest mało, sama jako uczeń nie spotkałam takich)
                            wystarczy sama intuicja i mimo, iż nie zna technik i nie dysponuje
                            wystarczającą wiedzą, radzi sobie doskonale. Zwykły nauczyciel nie ma wiedzy,
                            jak sobie radzić w trudnych sytuacjach i stosuje tylko intuicję, czasem z
                            opłakanym skutkiem. Tych ostatnich jest w polskiej szkole większość.

                            Nie rozumiem, czemu chcesz tak wybielać nauczycieli. Uczyłam przez 10 lat i
                            doskonale zdawałam sobie sprawę z luk w przygotowaniu pedagogicznym, jakie
                            posiadam - mimo ukończonej pedagogiki ogólnej + przygotowania pedagogicznego na
                            drugim kierunku studiów. Doczytywałam, ile tylko mogłam i starałam się za
                            wszelką cenę uzupełnić swoją wiedzę. Porządnego, opartego na treningach
                            kształcenia pod kątem pedagogicznym, którego w Polsce nie prowadzi chyba nikt,
                            i tak to nie zastąpi. Dobrze jest jednak zdawać sobie sprawę ze swoich
                            niedostatków, wiedzieć kiedy się jest kompletnym amatorem i nie przerzucać
                            odpowiedzialności za skutki swojej amatorszczyzny na innych.
                            • midnightsummmerdream Re: Do ardzuna 10.03.07, 11:39
                              ardzuna napisała
                              Uczyłam przez 10 lat i

                              Szkoda,ze juz nie uczysz.Oby nasze dzieci uczylo jak najwiecej takich
                              nauczycieli jak Ty.
                              I jak najmniej takich jak agau7-ale to wiekszosc.Niestety.
                • oliwija Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 10.03.07, 12:54
                  tak masz racje bo nikt tego nigdzie nas nauczycieli nie uczy. kiedyś w czasach
                  kiedy przynajmniej ja chodziłąm do szkoły , można było przylać niegrzecznemu
                  dzieciakowi linijką przez łapy. ja dostałam drewnianym piórnikiem za
                  nieodrobienie pracy domowej i to starczyło do końca mojej edukacji w szkole i
                  na studiach.
    • ardzuna Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 18:50
      mamam11 napisała:

      Uważam,że choćby nie wiem jak
      > niegrzeczne było dziecko to "pani" nie może względem niego używać takich słów.
      > Mam rację? Potrzebuje trochę wsparcia przed rozmową.

      Masz całkowitą rację. Zachowania tak silnie ocenne, etykietowanie dziecka - tym
      bardziej przy całej klasie - jest zachowaniem wybitnie niepedagogicznym,
      świadczącym o dyletantyzmie wychowawczym tej pani.
    • agau7 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 28.02.07, 20:26
      Nie chcę oceniać zachowania ani dziecka, ani nauczyciela, bo to jest relacja
      Mamy, która zna całą sytuację z opowaidań syna, więc trudno powiedzieć jak to
      wszystko wyglądało. Napisałaś, że z równowagi wyprowadziło Cię wyłacznie
      zachowanie nauczyciela. Zatem zachowanie Twojego syna nie zrobiło na Tobie
      większego wrażenia ( tylko tego nie pochwalasz - ciekawe czy odpowiednio dobrze
      przekazałaś to swojemu dziecku, czy natychmiast postanowiłaś znaleźc temat
      zastępczy - zachowanie pani nauczycielki?
      Moim obowiązkiem matki jest wychowywanie dzieci poprzez własny dobry przykład,
      poprzez rozmowę, spokojne tłumaczenie dziecku co złe, a co dobre. Niestety
      niejednokrotnie zdażało mi się dawać klapsa mojemu nieznośnemu małemu synkowi(
      czas przeszły, że mały i klapsy już nie na miejscu). To oczywiście była zawsze
      porażka z mojej strony jako matki. Ile razy przy moich dzieciach wypowiadałam
      niecenzuralne słowa, krzyczałam, choć mogłam im spokojnie tłumaczyć, co robią
      źle. Niestety nerwy nie są dobrym doradcą. Czy Ty jesteś wzorową Matką, nigdy
      nie robisz głupstw? Może nauczyciel też ma prawo do nerwów. Nie pochwalam tego,
      ale zdaję sobię sprawę z tego, ze sama popełniam błędy i potem żałuję
      wypowiedzianych słów. Czy warto robic z tego aż taką aferę? Z drugiej strony
      masz prawo rozmawiać z nauczycielem i powinien Cię wysłuchać i opisać cała
      sytuację, jeśli coś Cię niepokoi. Każda Mama ma prawo wiedzieć, czy jej dziecko
      dobrze czuje się w szkole. Tylko dlaczego miałabyś się obawiać, jak tu ktoś
      pisał, że potem Twój syn będzie pod lupą. Ciągle mam wrażenie, że wiele osób
      widzi wśród nauczycieli pogromców dzieci. Dlaczego?
      Pozdrawiam Agnieszka - Mama Karola, Oli i Aniołka Lenki
      • ela_tuptus Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 01.03.07, 11:44
        Ciągle mam wrażenie, że wiele osób
        > widzi wśród nauczycieli pogromców dzieci. Dlaczego?

        Agau7 bo niestety jeszcze często zdarzają się Panie a nie nauczyciele sad.
        Namawiam do rozmów i wyjaśniania sprawy, bo święcie wierzę, że 1)współpracujący
        rodzice i nauczyciele mogą góry przenosić, 2)będzie coraz mniej Pań.
        Mylić się, rzeczą ludzką. TYle, że każdy z nas powinien naprawiać swoje błędy.
        Mam ogromny szacunek do nauczycieli. Jestem szczęściarą, której udało się
        spotkać genialnych, bardzo dobrych nauczycieli i słabe wyjatki.
        Dla moich synów chce tego samego smile))
    • kowaliska Do mamam11 28.02.07, 22:20
      Prosiłaś o radę, a zamiast tego zostałaś ostro zaatakowana. Nie przejmuj się.
      Nie ma nic złego w tym, że bierzesz strone syna i próbujesz go bronić, bo jak
      nie ty, to kto? Myślę, że w tej sprawie tak naprawdę chodzi o zwykłą
      sprawiedliwość. Skoro w bójce brało udział wiecej osób, a tylko jedna została
      ukarana, to coś jest nie tak. Poza tym dziecko próbowało się wytłumaczyć,
      tymczasem zostało "usadzone" bez prawa głosu przez wszystkowiedzącego
      dorosłego.
      Jeżeli rzeczywiście zamierzasz isć porozmawiać, to pamiętaj, że musisz być
      dobrze przygotowana. Przede wszystkim musisz znać dokładny przebieg zdarzenia,
      bo może się okazać, że jednak nie masz racji. Na pewno syn ma kolegów, może
      przychodzą do was do domu - można zapytać jak było, porozmawiać z innymi
      rodzicami, może coś wiedzą. I bardzo spokojnie: przyszłaś bo zdarzenie cię
      zaniepokoiło i chcesz sprawę wyjaśnić. Przy okazji napomknąc, że "niewychowany
      dzieciak" to wyrażenie nie na miejscu. Ktoś z forumowiczów bronił nauczycielki
      twierdząc, że kazdy popełnia błedy i ja się z tym zgadzam, ale nic się nie
      stanie jak nauczycielka sobie uświadomi, ze błąd nie pozostał bez echa.
      Tylko nie nastawiaj syna przeciwko niej! Jakoś musisz to dyplomatycznie
      załatwić.
      Strasznie się wymądrzam, ale piszę z własnego doświadczenia i wiem że za
      własnym dzieckiem trzeba stać MUREM!!! Siedzenie cicho nic nie da.
      • mamam11 Re: Do mamam11 01.03.07, 08:06
        Witam.
        Byłam wczoraj na tej rozmowie. Zachowanie pani jest poprostu dla mnie żenujace.
        Nie przyjmuje nic do wiadomośći. Nie próbowała wyjaśnić zaistniałej sytuacji
        -"bo nie ma czasu na takie duperele" -dosłownie. Wpisała uwagę synowi bo udeżony
        kolega się poskarżył-pozostałym nie wpisała bo nie miała sygnałów -dla niej "ta
        sprawa na tym sie skończyła" -to są dosłownie jej słowa. Ze mną nie chciała
        zbytnio rozmawiać powtarzając ,iż dla niej ta sprawa sie skończyła. Na moją
        uwagę, że zwrot -"niewychowany DZIECIAK" jest raczej niestosowny -pani
        zczerwieniała i powiedziała,że nie będzie ze mną rozmawiać. Tyle relacji z
        rozmowy -pozostawiam ją bez komentarza.
        Co do uwagi, iż powinnam raczej zająć się rozmową z synem a nie rozdmuchiwaniem
        sprawy z nauczycielką- powiem tylko tyle,że bardzo łatwo przychodzi wam
        ocenianie nie znając sprawy. Nie tobie agatko_s oceniać, czy rozmawiałam z
        dzieckiem czy nie. To jak sie przejełam jego zachowaniem wiem tylko ja. Dlatego
        też poszłam do nauczycielki o czym syn nawet nie wiedział.
        • agatka_s Re: Do mamam11 01.03.07, 12:00
          No to nie tylko pani nauczycielce sie dostalo, ale i mnie tez...

          Jesli twoj syn jest nauczony tak samo reagowac na niepodobajace sie Wam uwagi i
          opinie innych osob jak ty, no to ja sie w sumie nie dziwie ze pani go okreslila
          jak okreslila. No chyba ze ty tak reagujesz, ale dziecko uczysz czegos
          kompletnie innego...

          Zauwaz ze ja napisalam co ja bym zrobila gdyby moj syn uczestniczyl w bojce, i
          co dla mnie byloby priorytetem w takiej sprawie. Kazdy sobie przeczyta i albo
          sie nad tym zastanowi, albo nie, wolny kraj.

          JA (i mowie za siebie) napewno (powiem to raz jeszcze) skupilabym sie na swoim
          dziecku i na tym co ja pokrecilam w procesie wychowawczym ze dziecko tak sie
          zachowuje, jak sie zachowalo. Glownie na tym.
          • linka9 zacznijmy od siebie 01.03.07, 15:21
            agatka_s napisała:


            > JA (i mowie za siebie) napewno (powiem to raz jeszcze) skupilabym sie na swoim
            > dziecku i na tym co ja pokrecilam w procesie wychowawczym ze dziecko tak sie
            > zachowuje, jak sie zachowalo. Glownie na tym.

            Całkowicie popieram Agatkę. Odnoszę wrażenie, że świat byłby prostszy i
            przyjemniejszy, gdybyśmy zaczęli go naprawiać od siebie.
            • ardzuna Re: zacznijmy od siebie 01.03.07, 19:02
              A ja uważam, i nawet wiem, ze świat byłby o wiele lepszy i przyjemniejszy,
              gdyby nasze dzieci były wychowywane w stuprocentowym poczuciu, że mogą na nas
              polegać i że im ufamy.
          • agau7 Do agatki_s 01.03.07, 18:39
            Jesteś mądrą Mamą. Czytam Twoje wypowiedzi i jestem zdumiona, że można tak
            rozsądnie podchodzić do spraw wychowawczych. To droga do sukcesu Twoich dzieci
            ( czy dziecka). Myślę, że masz pełne prawo wypowiadać się na forum i nie
            powielać w związku z tym cudzego zdania. Dlaczego autorka wątku jest tak bardzo
            niezadowolona z Twoich wypowiedzi??? Czy tylko wypowiedzi zgodne z
            przekonaniami tej Mamy są mile widziane???
            Pozdrawiam Agnieszka
            • mamam11 Re: Do agatki_s 01.03.07, 19:28
              Ja tylko powiedziałam, że nie ma prawa mnie oceniać.Odpowiedzią było obrażenie
              mnie. Ale jak powiedziała to wolny kraj.
    • makurokurosek Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 01.03.07, 13:48
      Uważam, że się czepiasz. Nauczycielka oczywiście mogła powiedzieć to łagodniej,
      ale podejrzewam że rzadna z nas w takiej sytuacji nie byłaby pozbawiona emocji,
      tym bardziej że w razie wypadku to nie twój syn by za niego odpowiadał tylko
      ona. Zastanów się czy nie wychowany dzieciak to naprawdę tak okropne określenie
      i pomyśl jak ty byś nazwała kogoś z powodu kogo miała byś duże nieprzyjemności
      lub twoje dziecko trafiłoby do szpitala. Może trochę więcej samokrytyki i
      obiektywizmu
    • majka200 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 02.03.07, 06:25
      Ja bym poszła. W tej przepychance brało udział więcej dzieci. Ale najpierw bym
      wyjaśniła kto był prowodyrem, jeśli tylko Twój syn popychał, bił, to faktycznie
      bardziej czepiałabym sie syna, ale z tego co zrozumiałam było tam 4 kolegów i
      takie przepychanki są normalne w tym wieku, to raczej zabawa, siłowanie się a
      nie agresja, nie specjalne bicie. Jeśli taka sytuacja ma miejsce wobec jakiejś
      ofiary klasowej to nie pochwalam, ale jeśli chłopcybawili sie między sobą, to
      nie tylko Twój syn jest winny. A co pomiędzy tymi dziećmi robił syn
      nauczycielki? MOże on jest na równi winny z twoim synem i innymi kolegami? Nie
      pochwalam takiego postępowania nauczycielki. A gdzie była jak to sie zaczęło
      dziać? Jak się zaczynają przepychać można to zaraz zakończyć, może wolała z
      koleżankami na papieroska wyjść? Albo pogadać? Ja bym poszła wyjaśniła, bo
      przeciez nie był tam sam.
      • ela_tuptus do majka200 02.03.07, 08:59

        Jak się zaczynają przepychać można to zaraz zakończyć, może wolała z
        koleżankami na papieroska wyjść? Albo pogadać?

        jak można pisać coś takiego bez znajomości faktów i osób sad
        ela
    • mhania Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 02.03.07, 07:55
      Podejrzewam, że nauczycielka była świadkiem już wieeelu takich zachowań ze
      strony Twojego syna - dlatego podczas rozmowy z Tobą wiedziałą, że wiele nie
      można już zyskać - a może4 i stracić i np. dostać od Ciebie po głowie...

      smile))sorry nie mogłam się powstrzymać
      • mamam11 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 02.03.07, 10:15
        Podejrzewam, że nauczycielka była świadkiem już wieeelu takich zachowań ze
        > strony Twojego syna
        a na jakiej podstawie to twierdzisz?
        np. dostać od Ciebie po głowie...
        >
        znasz to z autopsii czy co?
        > smile))sorry nie mogłam się powstrzymać
        ja też
        • mhania Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 02.03.07, 11:50
          Trzeba było od razy się przyznać...

          smile)
      • ant18 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 02.03.07, 23:09
        ja uważam że nauczycielka głupio sie wyraziła. Pedagog powinien skrytykować
        to konkretne zachowanie i odpowiednio ukarać a nie przylepiać etykietę dziecku
        a własciwie jego rodzicom przy całej klasie.A poza tym dać szansę wytłumaczenia
        się chłopcom,rozstrzygnąć o winie i tym samym doprowadzić do rozwiązania
        konfliktu, który niewatpliwie gdzieśsie między nimi sie pojawił skoro zaczeli
        sie szturchac.
        ale najłatwiej jest wyrzucić swoja złość i cześć.
    • scher Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 02.03.07, 21:32
      mamam11 napisała:

      > -pani wpisała uwagę tylko synowi (uderzył syna nauczyciela), a gdy próbował
      > się tłumaczyć powiedziała na całą klasę -"Co za niewychowany dzieciak"

      W jaki sposób syn "próbował się tłumaczyć"?
      W sposób przynoszący jemu i tobie wstyd czy w sposób nieprzynoszący wam wstydu?
    • lioninka Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 06.03.07, 21:32
      Przeczytałam całą dyskusję i muszę dodać swoje trzy grosze:
      - dziecku z powodu nazwania go "niewychowanym dzieciakiem" korona z głowy nie
      spadła i tak naprawdę nie ma się czego czepiać,
      - nauczycielka na dyżurze ma zazwyczaj do pilnowania kilkadziesiąt dzieci na
      sporej części korytarza i mimo najlepszych chęci nie upilnuje wszystkich
      wszędzie i nie wszystko zauważy,
      - nauczyciel to nie jest nadczłowiek, więc jak można od niego wymagać żeby się
      nigdy nie denerwował? (tym bardziej że praca jest dość niewdzięczna)
      - nauczyciel nawet najlepszy nie jest mistrzem mowy polskiej a trudno żeby
      mówił do uczniów ze słownikiem w ręku, żeby przypadkiem nie użyć jakiegoś nieco
      mniej właściwego określenia
      - nauczyciel na reakcję ma dosłownie sekundy a nieraz nie ma nawet czasu, żeby
      jakiemuś uczniowi dokładnie wyjaśnić co w jego zachowaniu jest nie tak
      (szczególnie w czasie przerwy)
      - autorka postu też pewnie nieraz popełniła błędy wychowawcze tak samo jak
      nauczycielka. Skoro nauczycielka ma jej zdaniem zmienić zawód, to niech ta mama
      też się przekwalifikuje np. na tatę.
      • ardzuna Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 06.03.07, 22:18
        lioninka napisała:

        > - nauczyciel to nie jest nadczłowiek, więc jak można od niego wymagać żeby
        się
        > nigdy nie denerwował? (tym bardziej że praca jest dość niewdzięczna)
        > - nauczyciel nawet najlepszy nie jest mistrzem mowy polskiej a trudno żeby
        > mówił do uczniów ze słownikiem w ręku, żeby przypadkiem nie użyć jakiegoś
        nieco
        >
        > mniej właściwego określenia

        Na tym polega profesjonalizm, zeby w 97% przypadków użyc własciwego określenia.
        Profesjonalizm lekarza polega na tym, żeby własciwie leczyc, a nauczyciela -
        żeby właściwie uczyć i wychowywać.
        • makurokurosek Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 07.03.07, 09:25
          a profesjonalizm rodzica, żeby dobrze wychował i do takich sytuacji nie
          dopuścił.czyżbyś zarzucała matce brak profesjonalnego podejścia do dziecka.
          Z postu nie wiemy czy nauczycielka odpowiednio i jasno przekazuje wykładany
          przez siebie przedmiot, czy potrafi nim zainteresować, czy jest dobrym
          pedagogiem wiemy tylko, że w tej sytuacji jej puściły nerwy. Wole aby moja córka
          miała styczność, z nauczycielem, któremu jak każdemu człowiekowi puszczają
          nerwy, ale który potrafi zainteresować przedmiotem, niż z zimnym ale opanowanym
          wykładowcą.
          Ciekawe czy ty jesteś nawet w 97% perfekcyjna w wychowywaniu swoich dzieci
          • ardzuna Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 07.03.07, 19:09
            makurokurosek napisała:

            > a profesjonalizm rodzica, żeby dobrze wychował i do takich sytuacji nie
            > dopuścił.

            Być może. Mamy nawet trochę profesjonalnych rodziców w kraju, a są to ci którzy
            mają rodzinne domy dziecka i niespokrewnione rodziny zastępcze. Tylko że oni
            mają dzieci z bardzo powaznymi problemami, więc w tym przypadku niedopuszczenie
            do takich sytuacji na pewno nie ma nic wspólnego z ich profesjonalizmem.

            czy jest dobrym
            > pedagogiem wiemy tylko, że w tej sytuacji jej puściły nerwy.

            Dobry pedagog ma opanowane wzorce zachowania w tego typu sytuacjach
            konfliktowych i zamiast napinać nerwy, które mogą puścić, w takiej sytuacji
            uruchamia jeden z tych wzorców. Ciekawe, czy gdyby stewardessie puściły nerwy i
            cię zaczęła wyzywać w samolocie, usprawiedliwiałabyś ją równie łatwo. Albo
            gdyby puściły nerwy politykowi ktory rozmawia z wyjątkowo natrętnym i czepliwym
            dziennikarzem. To wszystko są sytuacje normalne w danym zawodzie i będąc
            profesjonalistą trzeba umieć sobie z nimi radzić.
            • makurokurosek Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 07.03.07, 20:43
              rozumie, że ty nigdy nie masz gorszych dni zawsze potrafisz oddzielić problemy
              domowe od pracy, nikt w pracy nie jest w stanie wyprowadzić cię z równowagi,
              zawsze w pracy jesteś uśmiechnięta , miła i pomocna. Można tylko pogratulować
              twojemu szefowi, ze udało mu się zdobyć taki skarb, a mi uczyć się od ciebie
              profesjonalizmu.
              • ardzuna Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 09:49
                makurokurosek napisała:

                > rozumie, że ty nigdy nie masz gorszych dni zawsze potrafisz oddzielić problemy
                > domowe od pracy, nikt w pracy nie jest w stanie wyprowadzić cię z równowagi,

                RozumieM, że ty nie jesteś nauczycielką z taką ortografią, to po pierwsze. Po
                drugie - tak, nie zdarzyło mi się żeby ktos mnie w pracy wyprowadził z
                równowagi.

                > zawsze w pracy jesteś uśmiechnięta , miła i pomocna.

                Bycie uśmiechniętą, miłą i pomocną to rola stewarda/stewardessy,
                ekspedientki/ta, recepcjonistki/ty, osoby z call center. Moja praca polega
                zupełnie na czym innym i trudno, żebym szczerzyła się non stop do komputera na
                którym piszę jakieś duże opracowanie. Co nie oznacza, że oczywiscie nie można
                się uśmiechać i zachowywać sie sympatycznie. Co tez robimy wszyscy w zespole,
                jak już odchodzimy od swoich komputerów.

                Nie zbaczajmy jednak na watki osobiste, bo one nie mają nic do rzeczy.
                Oczywiście raz na jakis czas nauczycielowi zapewne puszczą nerwy, bo będzie
                niewyspany, żona go zdradzi, umrze mu któryś z rodziców itp. To nie oznacza, że
                takie sytuacje powinien traktowac jako normę i łatwo się z nich
                usprawiedliwiać. Wręcz odwrotnie, każda taka sytuacja powinna wiązać sie z
                dużym poczuciem winy i poszukiwaniem metod, które w przyszłości pomogą
                rozwiązać mu identyczny problem przy pomocy profesjonalnych narzędzi i bez
                angażowania w sprawę własnych emocji. U nas nauczyciele, jak widać z tego
                wątku, słabo to rozumieją i łatwo im przychodzi namawianie matki dziecka by
                zobaczyła błąd w sobie, ale bardzo trudno - wejrzenie w siebie i poszukanie tam
                błędu. Klasyczne "A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim
                nie dostrzegasz?"
                • agatka_s Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 10:09
                  Kompletnie wszystko postawione na glowie.

                  Dziecko bije sie na przerwie-fakt
                  Nauczycielka pisze uwage-fakt
                  Za to, ze dziecko nie zostalo wychowane PRZEZ RODZICA-i nie wie ze na przerwie
                  sie nie powinno bic, odpowiadaja rodzice dziecka-fakt
                  Nauczycielka artykuluje ze dziecko nie zostalo wychowane-fakt
                  Gdyby nie byla zdenerwowana, pewnie moglaby ten sam komunikat wyrazic ciut
                  dyplomatyczniej, niemniej z ta sama trescia: "Rodzice nie wychowali tego
                  dziecka"
                  Rodzic powinien uderzyc sie w piersi i zaczac naprawiac bledy- NIESTETY nie
                  fakt, a przynajmniej nie fakt do niektorych rodzicow.

                  Co robi rodzic-odwraca cala sytuacje "kota ogone" i ma pretensje do
                  nauczyciela. W sumie oceniane jest zachowanie nauczyciela, jako najgorsze i
                  najbardziej niepokojace w calej tej sytuacji. Kompletnie nie mowi sie co ma
                  zrobic rodzic, jaka jest jego odpowiedzialnosc, aby to dziecko WYCHOWAC, aby
                  nauczyciel nie musial nazywac NIEWYCHOWANYM.

                  Jesli rodzic dobrze dziecko wychowa, to ono rzadko tak sie zachowywuje aby
                  wyprowadzac otoczenie z rownowagi. Poprostu


                  To rodzice wychowuja, nauczyciele tylko pomagaja (czasem profesjonalnie jak
                  ktos tu nazwal, a czasem mniej, bardziej jak kazdy rodzic) . Fajnie gdyby o
                  tym pamietac, ze za to ze dziecko nie bije innych, nie podstawia nogi, nie
                  pluje, nie obraza odpowida RODZIC i tylko rodzic. Nauczyciel moze tylko
                  pomagac, ale bledow rodzicoe nigdy nawet nie wiem jak profesjonalny (cokolwiek
                  to znaczy) nie poprawi.

                  Pozdrawiam i zycze ciut ciut obiektywnosci w podchodzeniu do tego co w szkole
                  czasem robia nasze dzieci
                  • ardzuna Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 10:58
                    agatka_s napisała:

                    > Co robi rodzic-odwraca cala sytuacje "kota ogone" i ma pretensje do
                    > nauczyciela. W sumie oceniane jest zachowanie nauczyciela, jako najgorsze i
                    > najbardziej niepokojace w calej tej sytuacji. Kompletnie nie mowi sie co ma
                    > zrobic rodzic, jaka jest jego odpowiedzialnosc, aby to dziecko WYCHOWAC, aby
                    > nauczyciel nie musial nazywac NIEWYCHOWANYM.

                    Jasne, nauczyciel nie jest niczemu winny, nawet brakowi własnych podstawowych
                    umiejętnosci wychowawczych, i musiał, po prostu MUSIAŁ nazwać rzeczy po
                    imieniu. Jak przyjdzie do nauczyciela na trozmowę matka prostytutka, to będzie
                    MUSIAŁ, po prostu MUSIAŁ, powiedzieć to niej "ty ku.wo". Szczerość, etyka i
                    wewnętrzna uczciwość nie pozwolą mu na inne zachowanie.

                    Żeby była jasnosć - jestem po pedagogice i pracowałam przez 10 lat jako
                    nauczyciel.

                    > Jesli rodzic dobrze dziecko wychowa, to ono rzadko tak sie zachowywuje aby
                    > wyprowadzac otoczenie z rownowagi. Poprostu

                    To, co ty piszesz, jest postawione na głowie.
                    • agatka_s Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 11:21
                      Ja pisze o proporcjach.

                      Rodzic ktory dowiaduje sie o tym ze dziecko bilo sie na lekcji, powinien pojsc
                      do nauczyciela aby porozmawiac o tym co on (rodzic) moze zrobic aby taka
                      sytuacja sie nie powtorzyla. Zeby ustalic jakis "plan" dzilania aby dziecko
                      takich, niebezpiecznych dla niego i dla innych dzieci dzialan nie podejmowalo.

                      Jesli slowo "niewychowany dzieciak" urazilo rodzica, moze o tym powiedziec, ale
                      nie jako o osi problemu-raczej juz po obgadaniu glownego problemu.

                      Rozumiem ze kogos te slowa moga urazic (nie kazdego, mnie gdyby moje dziecko
                      pobile inne, nazwanie go niewychowanym by nie obrazilo, sama czesto uzywam
                      zwrotu "Jezu, jak ja cie wychowalam ze a, b, c..."), no ale rozumiem ze ktos
                      moze miec inna wrazliwosc-OK, mozna powiedziec ze nam sie ten zwrot nie podobal
                      i zyczylibysmy sobie aby nauczyciel w przyszlosci, inaczej takie uwagi
                      formuowal.

                      Tylko ze to jest watek poboczny calej sprawy- glowny to to ze dziecko zachowalo
                      sie tak jak nie powinno, i nalezy zrobic wszystko aby wiecej tak sie nie
                      zachowalo (chociazby dlatego ze moze zrobic krzywde innym dzieciom, za co np my
                      jako rodzice mozemy odpowiadac naweyt przed prawem). I to jest rola rodzica,
                      przy wspoldzialaniu z nauczycielem. Mysle ze gdyba mama ktorej sprawa dotyczy
                      tak do sprawy podeszla, mialaby szanse uzyskac pomoc od nauczyciela, miec
                      szanse rozwiazac sprawe dziecka, i poruszyc sprawe niefortunnego
                      zwrotu "niewychowany". Mysle ze madra nauczycielka po takiej "konstruktywnej"
                      rozmowie, pewnie by nawet przeprosila za uzyte w zlosci slowa-mysle ze gdyby
                      byla bardzo madra to moglaby dziecko przeprosic nawet w klasie, za slowa
                      niefortunne, uzyte w zdenerwowaniu.

                      Natomiast rozumiem ze jesli przychodzi rozjuszony rodzic, ktory w calej sprawie
                      widzi glownie wine nauczyciela, od siebie nie ma nic do zaproponowania i swojej
                      odpowiedzialnosci nie widzi zadnej, to bardzo trudno z takim rodzicem traktowac
                      wychowanie dziecka jako "wspolny interes". Niejako od razu rozmowa tochona
                      jest w okopach, jako konfrontacyjna, a nie jako dazaca do znalezienia wspolnego
                      rozwiazania.

                      Ja nie wiem dlaczego, ale ja jeszcze nigdy , ale to nigdy nie mialam zadnej
                      konfliktowej sprawy z nauczycielem, choc nie moge powiedziec ze moj syn to
                      tylko aniolek. Ja poprostu zawsze traktuje nauczycieli jak swoich
                      sprzymierzencow we wspolnej pracy jakim jest wychowanie mojego dziecka-to
                      powoduje ze jakos wszyscy chca mi pomagac i nawet jakies trudne sytuacje udaje
                      sie rozwiazac tak ze wszyscy sa zadowoleni, a przede wszystkim dziecko dostaje
                      jasny i czytelny komunikat wychowawczy, ode mnie i nauczyciela-taki sam.

                      Mysle ze czasem dobrze sie zastanowic czy takim stawianiem spraw na ostrzu
                      noza, rzeczywiscie dzilamy w interesie naszych dzieci, przy czym interes ja nie
                      rozumiem doraznie (lepsza ocena, jedna uwaga mniej) tylko tak dlugofalowo-
                      wychowanie madrego i fajnego czlowieka.


                      Pozdrawiam
                      • ardzuna Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 16:10
                        > Rodzic ktory dowiaduje sie o tym ze dziecko bilo sie na lekcji, powinien
                        pojsc
                        > do nauczyciela aby porozmawiac o tym co on (rodzic) moze zrobic aby taka
                        > sytuacja sie nie powtorzyla. Zeby ustalic jakis "plan" dzilania aby dziecko
                        > takich, niebezpiecznych dla niego i dla innych dzieci dzialan nie podejmowalo.

                        Jest tu mały szkopuł. Nie wiadomo, kto zaczął. Nie wiadomo, czy dziecko takie
                        zadania podejmowało, czy tylko się broniło, a podejmował je kto inny, na co ma
                        znikomy wpływ. I jest to clou całej sprawy, ponieważ najgorsze co mozesz
                        zrobić, to stanąć jako sprzymierzeniec nauczyciela i kolegów po stronie
                        przeciwnej dziecku. Są rózne zdania na temat stosowania przemocy, ale ja po
                        własnych doświadczeniach, kiedy byłam zaatakowana przez niewiele silniejszego
                        napastnika na ulicy i byłam obezwładniona poczuciem, że JAK MU ODDAM TO MU
                        ZROBIE KRZYWDĘ (a on mnie moze bić, prawda? bo moja krzywda nie jest tak ważna,
                        jak jego - więc jak nawet chciałam go przytrzymać czy mu oddać, to osłabialam
                        chwyt tuż przed najbardziej decydującym momentem i to było silniejsze ode
                        mnie), nigdy nie polecam innym wychowywanie dziecka tak, żeby nie umiały oddać
                        koledze, jeśli inne sposoby rozwiązania konfliktu zawiodą.
                        Absolutnie nie jest też właściwe stawanie po stronie innej, niż strona własnego
                        dziecka, co wiem i z książek i z własnego doświadczenia - bo właśnie moja matka
                        stawała przynajmniej w rozmowach ze mną zawsze po cudzej stronie, zawsze
                        negowała taką możliwość, że w sporze z kimś to ja miałam rację - a skończyło
                        się kilkoma toksycznymi związkami, w tym jednym z przemocą domową - bo to ON MA
                        Z ZASADY RACJĘ, JA NIE MOGĘ MIEĆ RACJI, NA PEWNO SIĘ MYLĘ. Uważajmy, co robimy
                        własnym dzieciom, bo takie niewinne z pozoru zdarzenia wpływają na całe
                        późniejsze życie dziecka. Oczywiście oprócz zaufania dziecku trzeba sprawdzać
                        również relacje innych osób, ale trzeba to robić mądrze, tak żeby dziecko
                        wiedziało, że ma nas zawsze po swojej stronie, nawet wtedy kiedy błądzi i
                        próbujemy to skorygować.
                        • agatka_s Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 16:32
                          "Syn -lat 9 - przed lekcją muzyki razem z 4 innymi kolegami "przepychał" sie na
                          korytarzu- ktos popchnął, ktoś kopnął, ktos uderzył. Oczywiśnie nie pochwalam
                          takiego zachowania, ale cóż stało się. Z równowagi wyprowadziło mnie co innego
                          -pani wpisała uwagę tylko synowi ( uderzył syna nauczyciela), a gdy próbował
                          się tłumaczyć powiedziała na całą klasę -" Co za niewychowany dzieciak" "

                          Przeczytaj ten opis sytuacji. Tu jest jasno opisane ze byla to "przepychanka",
                          bijatyka kilku kolegow na przerwie. Syn autorki uderzyl innego kolege, moze
                          sam tez dostal, nie wiem ale to nie ma takiego znaczenia (ma ale nie
                          usprawiedliwaia udzialu w bojce, nie jest okolicznoscia lagodzaca ze sam
                          uderzyl). Nie powinien w takiej bojce uczestniczyc, niezaleznie czy byla to
                          bojka 2 kolegow, 10 kolegow czy calej klasy. Nawet sprowokowany (zalozmy jakas
                          wersje ze ktos mu dokuczal np) nie powinien nikogo uderzyc. To sa rzeczy
                          oczywiste i nie podlegajace dyskusji. Uderzenie kolegi-jest bardzo zle i nie
                          moze byc tolerowane.

                          Dla mnie jako dla matki ta sytuacja bylaby, niezaleznie od tego kto zaczal,
                          bardzo alarmujaca. Gdyby moje dziecko uderzylo inne dziecko, naprawde bylabym
                          bardzo poruszona i naprawde chcialabym aby nigdy wiecej moje dziecko innego
                          dziecka (nawet nauczyciela, nawet jeszcze gorszego chuligana) nie uderzylo.
                          Poprostu uwazam ze uderzenie kogos, jest bardzo, bardzo zla rzecza niezaleznie
                          od okolicznosci.

                          I powiem raz jeszcze gdybym miala wybierac na kogo ma natrafic moj syn w
                          szkole: na bijacego kolege czy nauczycielke uzywajaca slow "niewychowany
                          dzieciak", jako matka wybralabym "nieprofesjonalna" nauczycielke. Moze dlatego
                          ze moje dziecko padlo ofira takiego bijacego, moze dlatego...
                          • puchata1 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 17:12
                            Agatko S wydaje mi sie ze troche idealizujesz swiat, dzieci a chlopcow w
                            szczegolnosci. Faceci od wiekow mieli w sobie ochote do walki z innym samcami,
                            to nasza cywilizacja i kultura europejska w wiekszosci skutecznie tlumi te
                            pierwotne instynkty, ale one dosc gleboko w nas siedza. Wydaje mi sie ze w
                            zbiorowisku dzieci zawsze zdarzaja sie takie sytuacje i ze dzieci tzn pewnie
                            bardziej chlopcy sie czasami tarmosza i bija. Dla mnie to tez jest okropne, ale
                            niestety tak jest. Czy pochwalamy to czy nie.
                            Ja mam w domu 2 synow, i mimo tego , ze ani ja ani maz nie bijemy dzieci, oni
                            tluka sie miedzy soba strasznie.
                            Dlatego wydaje mi sie, ze to jednak nie tylko problem wychowania, choc
                            oczywiscie dzieci trzeba caly czas uczulac by sie nie bily, ale mysle, ze to
                            jest kwestia niezbyt profesjonalnego nauczyciela bo nawet jesli chciala obrazic
                            ucznia, to nie zrobila tego tylko przypiela latke rodzicom, bo to oni to
                            dziecko wychowuja.
                          • acorns Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 17:17
                            Chlopaki zawsze bili się między sobą. Tak było jak ja chodziłem do szkoły, tak
                            jest teraz i tak będzie też jak do szkoły bedą chodzić moje wnuki i prawnuki.
                            Nie ma sensu debatować nad jakimś incydentem, bo to po prostu leży w męskiej
                            naturze.

                            > Poprostu uwazam ze uderzenie kogos, jest bardzo, bardzo zla rzecza
                            > niezaleznie od okolicznosci.

                            Wyobraź sobie, że Twój syn stoi oparty o szkolny parapet i coś tam pisze.
                            Podchodzi do niego jakiś chłopak i z całej siły strzela mu karczycho. Dwie
                            dziewczyny, które są z nim rechoczą, a ten chłopak tylko czeka na reakcję
                            Twojego syna. Co Twój syn w takiej sytuacji zrobić powinien żeby nie wyjść na
                            lamusa? Zakładamy że ma kolegów w klasie, którzy pomogą w razie potrzeby, a
                            warunki fizyczne ma podobne jak napastnik.
                          • ardzuna Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 17:41
                            agatka_s napisała:

                            > Przeczytaj ten opis sytuacji. Tu jest jasno opisane ze byla
                            to "przepychanka",
                            >
                            > bijatyka kilku kolegow na przerwie.

                            Nadal nie wiadomo, kto zaczął i kto był ofiarą.

                            Syn autorki uderzyl innego kolege, moze
                            > sam tez dostal, nie wiem ale to nie ma takiego znaczenia (ma ale nie
                            > usprawiedliwaia udzialu w bojce,

                            Udział w bójce jest nie zawsze zależny od twojej woli. Kiedy ktoś przyjdzie i
                            cię uderzy też "bierzesz udział w bójce". Przepychanka to natomiast jeszcze nie
                            bójka, tak jak bójka to nie mordowanie.

                            Nawet sprowokowany (zalozmy jakas
                            >
                            > wersje ze ktos mu dokuczal np) nie powinien nikogo uderzyc. To sa rzeczy
                            > oczywiste i nie podlegajace dyskusji.

                            Dla ciebie. Ja nie widzę nic złego w samoobronie (o ile nie jest to partia
                            polityczna). Wręcz uważam, że człowiek musi umieć się obronić, jeśli tego nie
                            umie, jest zwykłą ofiarą losu. Taką samą jak ja byłam, kiedy mnie zaatakowano.
                            Odpowiedz mi, czy wolisz, żeby twoje dziecko zostało zakatowane przez
                            napastnika nożem na śmierc w razie gdyby było napadnięte, czy też wolisz jednak
                            żeby umiało go uderzyć i wytrącić nóż lub obezwładnić. Jesli zgadzasz się z ta
                            pierwszeą częścią stwierdzenia, to oczywiście, ucz swoje dziecko że pod żadnym
                            pozorem, nawet we własnej obronie, nie moze podnieść na nikogo ręki. Ja tak
                            byłam uczona i gdyby napastnik nie został przepłoszony, nie wiem czy dziś nie
                            wachałabym kwiatków od spodu, choć ten człowiek nie był ode mnie silniejszy.
                            Pamiętaj, że jesteś dla swojego dziecka wielkim autorytetem i wdrukowujesz mu
                            pewne rzeczy, które mają swoje konsekwencje, których byś nie zakładała nawet w
                            najśmielszych snach.

                            > Poprostu uwazam ze uderzenie kogos, jest bardzo, bardzo zla rzecza
                            niezaleznie
                            > od okolicznosci.

                            Jak chce ciebie zabić albo zgwałcić, też nie wolno go uderzyć, tak?

                            > Moze dlatego
                            >
                            > ze moje dziecko padlo ofira takiego bijacego, moze dlatego...

                            Moze właśnie dlatego padło ofiarą, że go uczysz ofermowatości...
                            • agatka_s Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 17:55
                              wybacz, teoretyzujesz.

                              Bojka w szkole, to nie jest atak nozownika ani gwalciciela. Syn autorki
                              uderzyl inne dziecko, nie nozownika ani gwalciciela w obronie wlasnej.

                              A uderzenie innego dziecka, nawet jesli to jest "oddanie" jest zle. Dobrze
                              wychowane dziecko w bojce nie bierze udzialu, po prostu.



                              • ardzuna Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 08.03.07, 18:29
                                agatka_s napisała:

                                > wybacz, teoretyzujesz.
                                >
                                > Bojka w szkole, to nie jest atak nozownika ani gwalciciela. Syn autorki
                                > uderzyl inne dziecko, nie nozownika ani gwalciciela w obronie wlasnej.

                                Wybacz, ale w odróżnieniu od ciebie właśnie nie teoretyzuję, tylko piszę z
                                doświadczenia. Nieumiejętnośc obronienia się przed bysiem w szkole przekłada
                                się w bardzo prosty sposób następnie na nieumiejętność obronienia się przed
                                nożownikiem czy gwałcicielem.
                            • agatka_s juz teraz wiem skad przemoc i agresja w szkole 08.03.07, 18:05
                              Juz wiem skad sie to bierze, to przesladowanie slabszych, agresja werbalna i
                              czynna, fala,

                              jesli dzieci w domu slysza taki przekaz wychowawczy to naprawde juz teraz
                              rozumiem jaka jest geneza tych wszystkich patologii typu Ania z Gdanska i inne
                              zaszczute dzieciaki. Smutne jak diabli.

                              Od dzis pozostaje mi tylko modlic sie aby moje dziecko poprostu nigdy nie
                              natrafilo na dzieci , ktorym rodzice przekazuja to co przeczytalam na tym forum.

                              • ardzuna Re: juz teraz wiem skad przemoc i agresja w szkol 08.03.07, 18:32
                                Żałosna jesteś. Tak, przemów jeszcze jezykiem pełnym obwiniania, bo wyczerpałaś
                                już wszystkie argumenty i żaden nie okazał się być sensowny.

                                Oczywiście że staniecie w obronie własnej to to samo co zbiorowy gwałt na
                                koleżance z klasy. Moje dziecko z upodobaniem uczę przesladowania slabszych,
                                agresji werbalnej i czynnej oraz fali. I codziennie napominam, żeby nie
                                zapominalo o kręceniu swoich wyczynów komórką i rozsyłaniu ich znajomym. W
                                szczególności uczulam je na ewentualne spotkanie dziecka agatki_s, żeby nie
                                zapomniało zgnoić go ze szczególnym sadyzmem.

                                Strasznie sie ośmieszyłaś. Wielkie ROTFL.
                                • agatka_s Re: juz teraz wiem skad przemoc i agresja w szkol 08.03.07, 18:41
                                  ardzuna napisała:

                                  > Żałosna jesteś. Tak, przemów jeszcze jezykiem pełnym obwiniania, bo
                                  wyczerpałaś
                                  >
                                  > już wszystkie argumenty i żaden nie okazał się być sensowny.
                                  >
                                  > Oczywiście że staniecie w obronie własnej to to samo co zbiorowy gwałt na
                                  > koleżance z klasy. Moje dziecko z upodobaniem uczę przesladowania slabszych,
                                  > agresji werbalnej i czynnej oraz fali. I codziennie napominam, żeby nie
                                  > zapominalo o kręceniu swoich wyczynów komórką i rozsyłaniu ich znajomym. W
                                  > szczególności uczulam je na ewentualne spotkanie dziecka agatki_s, żeby nie
                                  > zapomniało zgnoić go ze szczególnym sadyzmem.
                                  >
                                  > Strasznie sie ośmieszyłaś. Wielkie ROTFL.


                                  Ja ucze dziecko, innych rzeczy:nie uzywania przemocy, nie bycia agresywnym,
                                  dyskutowania na argumenty-nie osobiste wycieczki- ucze glownie poprzez przyklad
                                  wlasnej osoby, wiec wybacz ale twoj atak na moja osobe poprostu zignoruje i nie
                                  odpowiem agresja na agresje.

                                  Zycze milego wieczoru
                                  • ardzuna Re: juz teraz wiem skad przemoc i agresja w szkol 08.03.07, 18:46
                                    Tia, bo komentowanie wypowiedzi twoich rozmówców "juz teraz wiem skad przemoc i
                                    agresja w szkole", "jesli dzieci w domu slysza taki przekaz wychowawczy to
                                    naprawde juz teraz
                                    rozumiem jaka jest geneza tych wszystkich patologii typu Ania z Gdanska " i "Od
                                    dzis pozostaje mi tylko modlic sie aby moje dziecko poprostu nigdy nie
                                    natrafilo na dzieci , ktorym rodzice przekazuja to co przeczytalam na tym
                                    forum." jest językiem miłości, nie ma ani cienia agresji oraz nie zawiera
                                    żadnych znamion ataku. No proszę, nie ośmieszaj się jeszcze bardziej. Jesteś
                                    bardzo agresywna werbalnie.
                                  • sir.vimes Agatko. 09.03.07, 10:12
                                    Zgadzam się, ze dziecko nie powinno brać udziału w bójce. Szczególnie takiej
                                    "dla zabawy" - bo cóż to za zabawa?
                                    Ale - nie można dziecku wpajać , że zawsze i wszędzie odrobina agresji jest zła.

                                    Gniew, złość to naturalne uczucia - i czasem należy im zaufać. Nie pozwól, by
                                    twój syn zatracił naturalną umiejętność obrony. Choćby słownej. Czasem trzeba
                                    rozważyć zyski i straty - i użyć siły czy ostrego słowa.

                                    Niestety, nawet wśród dzieci, nawet w dobrych szkołach zdarza sie jakiś sadysta,
                                    szukający brzydzącej się agresją ofiary. Bez zachwytu - ale trzeba się jakoś
                                    obronić.
                                    • ardzuna Gandhi 09.03.07, 16:27
                                      Tak a propos naszej dyskusji zacytuje może Gandhiego:

                                      "Ahimsa [niekrzywdzenie] w moim pojęciu jest niezwykle aktywną i potężną siłą.
                                      Nie ma w niej miejsca nie tylko na najdrobniejsze tchórzostwo, ale nawet na
                                      słabość. Człowiek gwałtowny może z czasem przyjąć ahimsę, lecz tchórz jest
                                      beznadziejny, nie zdoła przyjąć jej nigdy". Wierzę, iż tam, gdzie jest wybór
                                      tylko pomiędzy tchórzostwem a gwałtowną walką - himsą - należy wybrać tę
                                      ostatnią. Wolałbym widzieć Indie chwytające za broń w obronie swego honoru,
                                      aniżeli widzieć je poddające się tchórzliwie i biernie narzuconej hańbie.
                                      • ardzuna Re: Gandhi 09.03.07, 16:29
                                        cd. - za wczesnie mi się wysłało.

                                        "Ale wierzę, iż ahimsa jest nieskończenie wyższa od gwałtownej walki, a
                                        przebaczenie od zemsty i odweu. Jednak przebaczenie jest tylko wówczas
                                        prawdziwe, gdy mamy moc wymierzania kary: nie ma natomiast żadnej wartości,
                                        jeśli jest tylko getem, za którym tai się słabość".

                                        Nie odbierajmy naszym dzieciom (psychicznej) mocy wymierzania kary, bo nie będą
                                        umiały prawdziwie przebaczać.
                                        • puchata1 Re: Gandhi 09.03.07, 17:50
                                          To wspanialy cytat........ Brawo barwo barwo
                                          Przeciez wiekszego autorytetu pokojowego, nie stosowania przemocy znalezc chyba
                                          sie nie da. Moze jak Agatka S przeczyta to, to cos zrozumie...
    • mhania Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 07.03.07, 08:39
      Trudno się po prostu przyznać do żle wychowanego dziecka - to boli, prawda?

      Ale najważniejsze żeby to umieć zmienić. Ale jako 100% mama pewnie będziesz umiała.
      • puchata1 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 07.03.07, 10:59
        Ja tez mysle, ze "niewychowany dzieciak" to tak naprawde epitet obrazajacy
        osoby wychowujace to dziecko czyli generalnie rodzicow a nie samo dziecko, bo
        coz on jest winien, ze go zle wychowali. Odbiera mu sie tak naprawde mozliwosc
        wplywania na swoje zachowania bo przeciez jest zle wychowany. Jao tez bym sie
        pewnie zdenerwowala jako matka jak by ktos tak nazwal moje dziecko.
        Nauczycielka powinna napietnowac zachowanie/zachowania dziecka/dzieci i pokazac
        jakie moga byc konsekwencje, a nie rzucac epitetami, choc pewnie puscily jej
        nerwy....... A szkoda!!
    • agatka_s do puchatej i acornsa 08.03.07, 17:50
      widze ze pani nauczycielka raczej zamiast okreslenia "niewychowany", powinna
      uzyc okreslenia "wychowany inaczej".

      Roznimy sie bowiem w pogladach na wychowanie jak widac, bo ja mimo, ze jestem
      matka chlopca, jako podstawowa zasade wpajam mu, ze nie wolno nikogo bic,
      zachowywac sie agresywnie ani w zaden inny sposob naruszac cielesnosci innego
      czlowieka.

      Dla mnie to ze moje dziecko uderzylo byloby moja porazka wychowawcza. A to ze
      jakies inne dziecko bije moje dziecko, dowodem ze to dziecko ktore bije jest
      zle wychowane, nauczone agresji (albo przynajmniej nie nauczone ze agresja jest
      zla, poprzez przymykanie oka w imie zasady "kazdy chlopak bije").

      NIE ZGADZAM SIE (na bicie i na jego tolerowanie) I JUZ, moze dlatego ze
      jechalam z dzieckiem popchnietym z rozcietym policzkiem, a moze dlatego ze
      poprostu sama nigdy nie bylam bita, nikogo nie uderzylam i nie chce z biciem w
      zadnej formie miec doczynienia.
      • puchata1 Re: do AGATKI 08.03.07, 18:23
        Wiesz moje dziecko w pierwszym roku pobytu w przedszkolu wciaz wracalo
        podarapane z naderwanycm uchem, albo pokopane bo ja podobnie jak Ty uczylam go
        tego ze w zadnej ale to w zadnej sytuacj inie mozna uderzyc innego dziecka.
        teraz mysle ze to byl blad. Niektore dzieci nie rozumieja tego tak literalnie i
        sie tluka. Dopoki sie ich nie nauczy ze nie warto zaczynac z tym konkretnym
        dzieckiem, ktore pokazalo ze tez jest silne to beda ciagle probowac.
        Gratuluje, Ci tego ze twoje dziecko nigdy nikogo nie uderzylo, rozumiem, ze
        spedzasz z nim 100% czasu i wiesz to na pewno.
        Wiesz jak bylam nastolatka to naszego mieszkania zadzwonil dzwonek, byl to
        jakis chlopak zapytal czy moge poprosic mojego barta (5 lat mlodszy ode mnie)
        za chwile moj brat wrocil z krawiacym nosem. ten chlopak po prostu strzelil mu
        piescia w nos i sobie poszedl.........
        Swiat naprawde nie jest idealny............... ale zgadzam sie z Toba ze
        powinnismy uczyc nasze dzieci idealow.
        • agatka_s Re: do AGATKI 08.03.07, 18:28
          swiat nie jest idealny. ale co z tego.

          Mnie ukradziono 3 lata temu samochod, ale czy to znaczy ze ja mam ukrasc teraz
          komus innemu ? i na dodatek jeszcze przekazywac dziecku, ze tak mozna bo "jak
          Kuba Bogu, tak Bog Kubie"...

          Dzieci ktore bily twoje dziecko w przedszkolu, to sa wlasnie te dzieci ktorym
          rodzice nie mowia ze bicie jest zle, mowia ze "wszystkie chlopaki sie bija".

          skad dziecko uczy sie zalatwiac swoje sprawy biciem i agresja ? przeciez nie
          wysysa tego z mlekiem matki. skads sie tego uczy.

          Ja juz teraz rozumiem skad....
          • sir.vimes dziecko to nie samochód 09.03.07, 10:19
            Przede wszystkim będzie musiało radzić sobie SAMO. Z pacyfizmu typu - każdy może
            mnie lać ile chce a ja nawet nie podniosę głosu - nic dobrego nie wynika.
            Nie chodzi przecież o to by dzieciak bił sie ze swoimi oprawcami ale żeby jednak
            wiedział, ze JEGO cielesność, godność też jest nienaruszalna. Że jeżeli inni
            przekraczają granice to nie można tego tłumaczyć "to jakieś gorsze dzieci, źle
            wychowane" i już , po sprawie.
      • acorns Re: do puchatej i acornsa 08.03.07, 18:24
        > Roznimy sie bowiem w pogladach na wychowanie jak widac, bo ja mimo, ze jestem
        > matka chlopca, jako podstawowa zasade wpajam mu, ze nie wolno nikogo bic,
        > zachowywac sie agresywnie ani w zaden inny sposob naruszac cielesnosci innego
        > czlowieka.

        Gdyby wszyscy ludzie byli tacy jak Ty, nie byłoby przemocy, wojen, agresji,
        możnaby zostawić otwarty dom na dowolnie długi okres czasu i nic by nie
        zginęło. Niestety, rzeczywistość jest inna i nie wszyscy tak myślą. Dlatego też
        ja nie wychowywałem Młodej do życia w wyidealizowanym świecie istniejącym tylko
        w mojej wyobraźni, tylko do życia w tym realnym świecie, gdzie można spotkać
        się z dresiarzem, złodziejem czy w przypadku dziewczyn z jakąś wytapetowaną
        lambadziarą, której coś nie pasuje. Młoda nie zaatakuje pierwsza (tylko dwa
        razy jej się zdarzyło jak do tej pory), ale zaatakowana będzie się tłukła
        dopóki nie padnie albo nie wygra. A co zrobi Twój syn gdy zostanie zaatakowany?
        Odmówisz mu prawa do obrony w imię nie naruszania cielesności drugiego
        człowieka?
        • agau7 Ciekawa dyskusja! 08.03.07, 19:26
          Toczy się dalej. Nawet tutaj niektóre osoby dają się wyprowadzić z równowagi i
          agresywanie reagują na cudze poglądy. A tak łatwo oceniać profesjonalizm(
          właściwie jego brak) nauczyciela obserwującego przepychanki dzieci.
          Włączę się do dyskusji w sprawie agresji dzieci. Jestem mama 16 letniego
          chłopca. On nigdy nie uczestniczył w bójce z rówieśnikami. Nie możemy ( my
          matki)wychowywać synów tak, aby z góry nastawiali się na odpieranie ataków.
          Dlaczego ktokolwiek miałby prawo uderzyć innego człowieka i dlaczego mamy na
          to, choćby w minimalnym stopniu, przyzwalać. To nie idealny świat - to normalny
          świat. Nienormalna jest agresja człowieka przeciw człowiekowi, niezależnie, czy
          ma to w genach, czy nie( z racji bycia mężczyzną). Obserwując dzieci w szkole,
          na przerwach można zauważyć, że zwykle agresywanie zachowują się te same osoby.
          Ciągle w sytuacjach problemowych uczestniczą te same dzieciaki. Nietóre z tego
          wyrastają, inne zachowują się agresywanie nawet jako wyrośnięte nastolatki. Nie
          wyobrażam sobie, abym miała tłumaczyc swoim dzieciom w jaki sposób uderzyć
          kolegę lub koleżankę w odpowiedzi na jego złe zachowanie. Jeśli dziecko spotka
          się z taką sytuacją powinno szukać pomocy u osoby dorosłej ( może tu przyda się
          nauczyciel), a nie samo rozwiązywało problem z agresją innych ludzi. Myślę, że
          jednak nie tędy droga. Owszem świat nie jest idealny, ale czy w sklepie, pracy,
          na ulicy, w urzędzie, w większości domów spotykamy się z sytuacją, że dwoje
          dorosłych ludzi tłucze się nawzajem?
        • marina2 Re: do puchatej i acornsa 08.03.07, 20:29
          Bardzo ciekawa dyskusja.
          O etykietowaniu przez nauczycieli: mój syn przy swojej klasie został nazwany
          przez nauczycelkę kłamczuchem.Nie usłyszał ,że tu i teraz kłamiesz .Dzieci
          natychmiast podchwyciły tekst i zdarzało się,ze mówiły mu "a ty jestes
          kłamczuchem ,nie wierzymy ci,nawet panią x okłamałeś".Godność dziecka...czy
          ktoś przeprasza dziecko?Czy pani przeprosiła moje dziecko przy klasie gdy miała
          jasność sytuacji ,ze się pomyliła - nie.Miesiąc trwało zanim dzieciaki
          przestały gadać ,że jest kłamczuchem.
          Mój syn jest największy i najsilniejszy w klasie 10 lat /160cm.Chłopcy z jego
          klasy -paru takich pyrtków sięgających mu do piersi zaczepia go raz drugi
          dziesiąty.Co zrobi Duży?"Proszę pani on mnie zaczepia"/on sięga do piersi./"A
          ty skarżysz"Odpowiada pani.Cóż w końcu syn oddaje .I jest winny ,bo się nie
          oddaje.Potem idzie seria zaczepek i czekanie na zadymę ,bo duży znowu
          oddał.Kolejny miesiąc docierało do pani ,że należy skupić się na tych ,którzy
          atakują.Co z godnością?
          Ile czasu potrzebował polski sąd ,żeby zrozumieć ,ze postrzelenie złodzieja we
          własnym domu jest obroną?Kastracja mężczyzn zaczyna się na tym etapie:nie
          oddawaj.Wiem aresja rodzi agresję.Ale co ze stawianiem granic ochroną swojej
          nietykalności?Kiedy facet ma się nauczyć obrony matki ,siostry,żony ?Uczę
          swojego dziecka ,żeby nie zaczepiał,uczę negocjacji ,obracania w żart,ale
          przychodzi moment,że musi jasno stawić opór.
          Usłyszałam niedawno od nauczycielki,że syn jest silny nieświadomy,ze może
          takiego zaczepiacza metr pięć w kapeluszu skrzywdzić.Rozmawiałam parę razy z
          rodzicami głównych prowodyrów ,żeby porozmawiali ze swoimi dziećmi,pytałam co
          takiego ich kręci w zaczepianiu mojego dziecka.Tylko jeden rodzic przejął się
          sytuacją reszta ,że tak powiem -sztuk 3 -mnie "spuściła".W związku z tym cóż
          mówię jasno : moje dziecko nie zaczepia,ale jest zaczepiane,jeśli kogoś zaczepi
          oczekuję pozwu i zęby wstawię jakby co na swój koszt.Ostatnia zaczepka
          rozgrywała się na oczach nauczyciela ,który nie reagował.Prowodyr zapytany
          dlaczego popychał i dźgał odpowiedział"sprawdzałem jaka jest jego odporność
          dzisiaj"
          • agatka_s Re: do puchatej i acornsa 08.03.07, 20:54
            Marina, a przyszlo ci do glowy ze jednym z chlopcow ktorzy zaczepiali twojego
            syna (hipotetycznie), mogl byc syn autorki watku ? A jedna z mam ktora
            ignoruje twoje prosby autorka watku. Ignoruje bo widzi sprawe tylko z wlasnej
            i wlasnego dziecka perspektywy. Nie widzi ze dziecko robi cos czego nie
            powinno Twojemu dziecku. Tak hipotetycznie ta sama "przepychanka" w klasie,
            tylko widziana z perspektywy 2 maam, 2 uczestnkow....

            Bo inna matka te sytuacje widzi inaczej, bo jej dziecko jej zdaniem dostalo
            uwage niesprawiedliwie (bo jej syn przekazal relacje bo to napewno ten duzy
            zaczal, bo to napewno dziecko nauczyciela, bo to napewno nauczyciel winny itp
            itd). Bo inna matka nie widzi ze twoje dziecko doznaje krzywdy, widzi ze
            nauczyciel uzyl bardzo zlego okreslenia. Ty zas widzisz cos kompletnie innego-
            krzywde swojego dziecka.

            Dlatego jedynym sposobem aby do takich sytuacji nie dochodzilo, to uczyc wlasne
            dzieci nie bycia agresywnym, nie bicia, nie zaczepiania, nie oddawania,
            unikania bojek, przepychanek. To jest jedyna metoda. Innej metody niz tej ze
            kazdy zajmuje sie wychowaniem wlasnego dziecka-nie ma.

            • amamao Re: do puchatej i acornsa 08.03.07, 22:52
              agatka_s, ja tak wychowuję dzieci, niestety nie uchroniło to mojego starszego syna przed agresją łobuzów.
            • ela_tuptus Re: do agatki 09.03.07, 20:09
              agatka_s napisała:

              > Dlatego jedynym sposobem aby do takich sytuacji nie dochodzilo, to uczyc
              wlasne
              >
              > dzieci nie bycia agresywnym, nie bicia, nie zaczepiania, nie oddawania,
              > unikania bojek, przepychanek. To jest jedyna metoda. Innej metody niz tej
              ze
              > kazdy zajmuje sie wychowaniem wlasnego dziecka-nie ma.
              >
              Agatko zgoda w 100% juz to pisałam. Jesteśmy odpowiedzialni za nasze dzieci. TO
              my je wychowujemy. Tyle tylko, że moim zdaniem to jakie nasze dzieci są nie
              jest zależne tylko od naszego wychowywania. Wpływ na nie mają
              koledzy,nauczyciele i takie sytuacje jak opisana przez autorke wątku.
              Uważam, że gdyby nauczyciel wysłuchał wszystkich stron, potępił zachowanie i
              tego kto zaczął i calej reszty (Ci co oddawali)Dzieciaki wyniosłyby info, że
              takie zachowanie jest agresywne i nieakceptowalne. jeśli natomiast zostaje
              ukarana jedna osoba (dostaje etykietke) to śmiem przypuszczac ze reszta czuje
              się rozgrzeszona(bo to nie my jesteśmy niewychowani) a dzieciak urazony.
              Bo nic nas tak nie wkurza jak epitet nawet jeśli słuszny.
              Podsumowując: nauczyciel powinnien poinformowac rodziców (wszystkich). Reakcja
              nauczyciela i rodziców powinna dotyczyc wszystkich dzieci.
              Nie przemawia do mnie fakt, ze to zabawa. Jesli dzieciaki tak to postrzegaja,
              to powinnismy uczulic ich na to jakie moga byc konsekwencje takich "zabaw",
              choby rozcieta głowa bo kolega uderzył o kant stołu.(niestety autentyczny
              przykład)oby ich było jak najmniej
          • sir.vimes Kastracja 09.03.07, 10:33
            "Kastracja mężczyzn zaczyna się na tym etapie:nie
            > oddawaj.Wiem aresja rodzi agresję.Ale co ze stawianiem granic ochroną swojej
            > nietykalności?Kiedy facet ma się nauczyć obrony matki ,siostry,żony ?Uczę
            > swojego dziecka ,żeby nie zaczepiał,uczę negocjacji ,obracania w żart,ale
            > przychodzi moment,że musi jasno stawić opór."

            A kastracja dziewczynek zaczyna się jeszcze wcześniej.
            I w tej dyskusji zgadzam się z acornsem, że dziewczynka też może spotkać się z
            agresją, z dresiarą, która lubi gnoić itp itd. I , na szczęście, dziewczynki nie
            poruszają się po świecie ze świtą gotowych do obrony rycerzy - czasem muszą
            obronić się same. Czasem wyczuć , że obrona się nie opłaca. Tego trzeba się
            nauczyć.
            Podobno dużym problemem dla wielu kobiet napadniętych, np przez gwałcicieli jest
            uderzenie przeciwnika w sposób w miarę skuteczny (jądra, oko) - dlaczego? Bo to
            go będzie bolało!!!!!
            Ja od kiedy zostałam napadnięta (i poradziłam sobie) noszę zazwyczaj w torebce
            kastet, szczególnie gdy wybieram się w nielubiane przez mnie okolice i mam
            wracać późno. Jeżeli ktoś mnie napadnie - niech go zaboli. Im mocniej tym
            lepiej. Nie mam zamiaru żyć "w ukryciu", zawsze wracać taksówką, nie wychodzić
            wieczorem. Mam prawo do wracania przez park - jeżeli chcę. I będę tego prawa bronić.
            Oczywiście, należy uczyć dziecko negocjacji, dystansu do głupiutkich
            "zaczepiaczy" - ale należy dać "rozgrzeszenie" na konieczną agresję. Niech
            będzie czymś jak gaśnica - prawie nigdy się nie przydaje, ale lepiej , że można
            z niej skorzystać.
            • marina2 Re: Kastracja 09.03.07, 11:30
              Jako 20latka wyszłam wieczorem z psem na spacer.Zaczepił mnie facet.Próba
              gwałtu,skopałam go dokładnie po kroczu,podrapałam.Darłam się pod oknami bloku
              co si w płucach.Wyskoczyli tylko moi rodzice.Nie reagował nikt.Miałam prawo do
              obrony własnej ?Mieszkam w domu .Nocą włączam alaram ,jest monitoring i panowie
              z agencji mają trzy minuty na dojazd.Jeśli pomimo tego ktoś wejdzie do mojego
              domu nocą nieproszony MUSI się liczyć z tym,że w obronie rodziny będzie
              zraniony.To moję święte niezbywalne prawo.
              • ardzuna Re: Kastracja 09.03.07, 11:49
                marina2 napisała:

                > Jako 20latka wyszłam wieczorem z psem na spacer.Zaczepił mnie facet.Próba
                > gwałtu,skopałam go dokładnie po kroczu,podrapałam.Darłam się pod oknami bloku
                > co si w płucach.Wyskoczyli tylko moi rodzice.Nie reagował nikt.Miałam prawo
                do
                > obrony własnej ?

                Coś ty, wszelkie branie udziału w bójkach jest niewłaściwe. Uderzenia kogoś nie
                można niczym usprawiedliwić.
                • sir.vimes Re: Kastracja 09.03.07, 12:28
                  Ale niektórzy naprawdę uważają, że lepiej np. dać się okraść , pobić, zgwałcić
                  byle samemu nie uczestniczyć, "nie zniżać się".
                  Ostatnio spytałąm taka pańcię, czy jeżeli ktoś chciałby zgwałcić jej córeczkę
                  też by negocjowała i "nie zniżała" się do poziomu napastnika.

                  Jeżeli dajemy sobie prawo do bronienia własnych dzieci - dajmy sobie też prawo
                  do obronienia siebie.
                  • ardzuna Re: Kastracja 09.03.07, 13:20
                    sir.vimes napisała:

                    > Ale niektórzy naprawdę uważają, że lepiej np. dać się okraść , pobić, zgwałcić
                    > byle samemu nie uczestniczyć, "nie zniżać się".

                    Kotek, ale jak ktoś cię gwałci to ty przecież w tym uczestniczysz, bo nie
                    mogłby ciebie gwałcić gdyby ciebie tam nie było. Nie jest istotne, kto zaczął
                    gwałcenie. A wszelkie uczestnictwo w gwałtach jest niewłaściwe. Ergo to twoja
                    wina że jesteś gwałcona.

                    Ja nie żartuję, tylko wyciągam logiczne konsekwencje z wszystkiego, co napisała
                    w tym wątku agatka_s, która wyczerpawszy już wszystkie argumenty założyła nowy
                    wątek.

                    Pisałaś "Podobno dużym problemem dla wielu kobiet napadniętych, np przez
                    gwałcicieli jest
                    uderzenie przeciwnika w sposób w miarę skuteczny (jądra, oko) - dlaczego? Bo to
                    go będzie bolało!!!!!", otóż ja nie byłam w stanie napastnika W OGÓLE uderzyć -
                    bo by go bolało - i to mi bardzo mocno dało do myślenia. Jak widac odpowiednie
                    wpojenie dziecku zakazu bicia innych skutkuje tym, ze nawet w sytuacji
                    podbramkowej ten zakaz jest silny i działa - w sposób, którego my jako rodzice
                    absolutnie byśmy sobie nie życzyli.
                    • sir.vimes Re: Kastracja 09.03.07, 13:31
                      Jak widac odpowiednie
                      > wpojenie dziecku zakazu bicia innych skutkuje tym, ze nawet w sytuacji
                      > podbramkowej ten zakaz jest silny i działa - w sposób, którego my jako rodzice
                      > absolutnie byśmy sobie nie życzyli.

                      I skutki mogą być koszmarną tragedią... Ja wolę nauczyć córę , że ma prawo się
                      bronić i jak to robić skutecznie niż skazać ją na życie w lęku. A opowiadać np.
                      bajeczek o negocjowaniu z gwałcicielem nie mam zamiaru.
                      Nie mam zamiaru jej też uczyć, ze pewne tereny, miejsca są dla niej "zakazane",
                      bo tam żyją ci źli, źle wychowani. Acorns wspominał, że mieszkał ze swoją małą
                      na Szmulkach. Ja lubię Pragę, bywam tam, czasem też z dzieckiem - szkoda mi tych
                      dzieciaków 4, 5 letnich biegających samopas po bramach na Szwedzkiej - ale nigdy
                      nie zabroniłabym mojej się z nimi bawić , gdyby chciała. Chociaż wiem, że na
                      100% inaczej sobie wyobrażają rozwiązywanie konfliktów.
                      Poza tym - mimo wszystko uważam, że czasem fanga w nos jest bardziej honorowa i
                      mniej szkodliwa niż judzenie , intrygowanie po kątach...
                      No i jeszcze jedno - nie mam zamiaru do końca swego żywota córki wszędzie ją
                      wozić i odbierać, kontrolować gdzie bywa i z kim. Będzie musiała sobie radzić
                      sama z różnymi sytuacjami - nie zawsze będzie mama do negocjowania w pobliżu...
                      • ardzuna Re: Kastracja 09.03.07, 14:03
                        sir.vimes napisała:

                        > I skutki mogą być koszmarną tragedią... Ja wolę nauczyć córę , że ma prawo się
                        > bronić i jak to robić skutecznie niż skazać ją na życie w lęku. A opowiadać
                        np.
                        > bajeczek o negocjowaniu z gwałcicielem nie mam zamiaru.

                        Całkowicie się z tobą zgadzam. Negocjowanie z gwałcicielem tez może być
                        niekiedy skuteczne, ale wszystko ma służyć jednemu celowi, czyli obrony własnej
                        nietykalności cielesnej. Jeśli nie jest czas i miejsce na negocjowanie albo
                        negocjowanie nie działa, należy się bronić wszelkimi innymi środkami. A z
                        punktu widzenia minimalizacji krzywdy ludzkiej wolałabym być judoczką i dac
                        napastnikowi porządny, za przeproszeniem, wp...l (oczywiście bez uszkadzania
                        go), bo gdyby spotkał kilka takich kobiet na swojej drodze, może by się mocno
                        zastanowił przed zaatakowaniem nastepnej. Spotkanie kilku dobrych negocjatorek
                        mogłoby nie być tak przekonujące do zaniechania przemocy.
      • mamam11 do agatki_s 09.03.07, 09:30
        > widze ze pani nauczycielka raczej zamiast okreslenia "niewychowany", powinna
        > uzyc okreslenia "wychowany inaczej".
        Nie reagowałam do tego momentu. Jest to dla mnie zbyt bolesna aluzja aby ją tak
        pozostawić. Otóż mój syn jes niepełnosprawny. Niepełnosprawność jest widoczna i
        porusza się tylko za pomocą specjalnego aparatu. Atak na niego był niebezpieczny
        i oddał trochę z bezsilności i niemocy poradzenia sobie w inny sposób z
        agresywnym kolegą ( nie mógł za nim pobiec)> Bardzo łatwo jest oceniać nie
        znając tak naprawdę realiów. Dużo z synem rozmawiam i tłumacze, bo przez swoją
        niepełnosprawność musi radzić sobie z wieloma sytuacjami, o których twoje
        doskonale wychowane dziecko nawet nie ma pojęcia. Moje dziecko nie jest
        agresywne ani żle wychowane. Sters w jakim niestety przyszło mu żyć wywołuje
        czasami niekontrolowane reakcje.Nie zawsze są one do opanowania u 9- cio latka.
        Nauczyciel doskanale wiedział jak wygląda sytuacja.
        Przez cały post przede wszystkim mnie obrażasz. Nie życze sobie tego. Nie masz
        prawa mnie oceniać. Opisuj sobie ogólnie sytuacje a nie konketnie mnie i moje
        dziecko bo nic o nas nie wiesz.
        • agatka_s Re: do agatki_s 09.03.07, 09:44
          a widzisz w tytule tego akurat postu ktory cytujesz: "do puchatej i acornsa" ?

          Moja odpowiedz byla wyraznie skierowana do nich i tylko do nich, i dotyczyla
          ich pogladow, zaprezentowanych w ich postach, ze dziecko nalezy tak wychowywac
          zeby umialo sie bronic i oddawac, ze przemoc jest usprawiedliwiona przemoca
          innych. Takie wychowanie jest innym wychowaniem, niz to ktore ja stosuje i niz
          to ktore stosuje sie powszechnie (albo ktore uznaje sie za zgodne z wartosciami
          obowiazujacymi w kazdym cywilizowanym kraju i zaleca sie stosowac).

          Dlatego uwazam ze w przypadku dzieci tak wychowywanych uzasadnione jest
          uzywanie okreslenia "wychowane inaczej", bo takie dzieci nie sa niewychowane,
          one sa wychowane tylko wedlug innych zasad niz te ktore ja aprobuje, i ktore
          aprobuje caly cywilizowany swiat (nietykalnosc osobista, brak agresji w
          jakiejkolwiek formie).



          • ardzuna Re: do agatki_s 09.03.07, 10:07
            agatka_s napisała:
            ze dziecko nalezy tak wychowywac
            > zeby umialo sie bronic i oddawac, ze przemoc jest usprawiedliwiona przemoca
            > innych. Takie wychowanie jest innym wychowaniem, niz to ktore ja stosuje i
            niz
            >
            > to ktore stosuje sie powszechnie (albo ktore uznaje sie za zgodne z
            wartosciami
            >
            > obowiazujacymi w kazdym cywilizowanym kraju i zaleca sie stosowac).
            [...]
            takie dzieci nie sa niewychowane,
            > one sa wychowane tylko wedlug innych zasad niz te ktore ja aprobuje, i ktore
            > aprobuje caly cywilizowany swiat (nietykalnosc osobista, brak agresji w
            > jakiejkolwiek formie).


            Zaintrygowałaś mnie. Czy mogłabys wrzucić takie zalecenia dla wychowywania
            dzieci w każdym cywilizowanym kraju? Interesuje mnie też teoria, jaka za tym
            stoi, jakieś publikacje naukowe, które mówią o niewłaściwości obrony własnej i
            o konieczności kastrowania dzieci z niej w procesie wychowania. Jestem po
            pedagogice (gdzie, informuję, dużą część programu stanowi psychologia, w tym
            rozwojowa), nie zetknęłam sie nigdy z czymś takim, nie słyszałam o tym i
            chętnie poszerzę swoją wiedzę, żeby nie być "inna". Byc "innym" to wszak
            baaardzo źle - na przykład homoseksualistą, niepełnosprawnym, Żydem itd. Takich
            należy tępić. Wszelka odmienność jest wroga i należy ją wyeliminować. Dlatego
            ze wszelkich sił pragnę dołączyć do całego cywilizowanego świata i nie być już
            dzikusem.
            • ardzuna Re: do agatki_s 09.03.07, 10:10
              ardzuna napisała:

              > Zaintrygowałaś mnie. Czy mogłabys wrzucić takie zalecenia dla wychowywania
              > dzieci w każdym cywilizowanym kraju?

              Podkreślam, że chodzi oczywiście o dokumenty agend rządowych.
            • midnightsummmerdream Re: do agatki_s-ardzuna 09.03.07, 11:32
              ardzuna napisała

              Zaintrygowałaś mnie.

              Byc "innym" to wszak
              > baaardzo źle - na przykład homoseksualistą, niepełnosprawnym, Żydem itd.
              Takich
              >
              > należy tępić. Wszelka odmienność jest wroga i należy ją wyeliminować. Dlatego
              > ze wszelkich sił pragnę dołączyć do całego cywilizowanego świata i nie być
              już
              > dzikusem.
              ----------------------------
              takie sa skutki wychowana w wielu szkolach spolecznych /prywatncych ardzuno i
              agatka jest tego dobrym przykladem-z jednej strony nauka i "wiara " w idealy, a
              z drugiej strony brak pochylenia sie nad prawdziwymi
              problemami,nieszczesciami.Powszechna roszczeniowosc,"nalezy mi sie, bo place" i
              eliminowanie "innych".To smutne,ale prawdziwe.
              Mnie jest zal syna agatki-gdzies przeczytalam,ze nie moze nic sobie wziac z
              lodowki,jest w szkole,w ktorej mowi sie do nauczycieli "ciociu i wujku"-(sorry
              BTW to troche wg mnie pedofilskie klimaty)...,nie moze z godnoscia odpowiedziec
              na agresywne zachowanie wobec niego,pewnie wbrew sobie chodzi na zniewiesciale
              zajecia dla chlopaka-chor, tylko co bedzie za kilka lat?Czy agatka nie obawia
              sie,ze pewnego dnia moze to po prostu wybuchnac?Na pedagogice chyba przerabialo
              sie takie przypadki..
              • ardzuna Re: do agatki_s-ardzuna 09.03.07, 11:47
                Nie składałabym wszystkiego na karb edukacji społecznej/prywatnej, bo są bardzo
                fajne i dobre szkoły. Niewątpliwie jednak w tym, co pisze agatka, występuje
                pewne pomieszanie pojęć przyprawione dużą dozą poczucia własnej wyższości i
                lepszości. Pozdrawiam smile
                • midnightsummmerdream dobre szkoly niepubliczne-ardzuna 09.03.07, 13:58
                  ardzuna napisała:

                  bo są bardzo
                  >
                  > fajne i dobre szkoły.
                  --------------------------
                  Bardzo Cie prosze-jesli jestes z Warszawy-prosze podaj mi przyklady takich
                  szkol podstawowych-bo za 2 lata musze wyslac do podstawowki kolejne dziecko,
                  najstarsze chodzilo do szkoly prywatnej,obecnie prznioslam dziecko ze szkoly
                  spolecznej do publicznej i nastepne dziecko wyslalabym do szkoly
                  niepublicznej,jesli znalazlabym NA PRAWDE taka na poziomie,chociaz nie narzekam
                  na szkole panstwowa..

                  Szkoly niepubliczne-wymienie te,ktore znam z wlasnego doswiadczenia,lub z
                  doswiadczenia moich bardzo bliskich znajomych,nie poslalabym dziecka do zadnej
                  z tych szkol-wiecej minusow niz plusow zdecydowanie:

                  1.Didasko
                  2.Przymierze Rodzin
                  3.Szkola Amerykanska w Konstancinie
                  4.Szkola Brytyjska na Orkana
                  5.Bachmacka
                  6.ProFuturo
                  7.Trzynastka na Wojcickiego
                  8.Szkola 100 na Wolumen
                  9.Montessori
                  10.Szkola LAudera
                  11.Szkola Waldorfska
                  12.Szkola 100 na Powstancow Slaskich
                  13.Szkola Katolicka na Powstancow Slaskich
                  14.Szkola Plater Zyberkowny
                  15.Sto na Polinezyjskiej
                  16.Katolicka-przy Bazantarni
                  17.Stowarzyszenia Kultury i Edukacji na Okopowej

                  ??????????????????????????????
                  • ardzuna Re: dobre szkoly niepubliczne-ardzuna 09.03.07, 14:07
                    Myślałam raczej o szkołach ponadpodstawowych, tzn. konkretnie o szkole Krysi
                    Starczewskiej i o tej szkole, która jest przy wydziale pedagogiki. A co ci się
                    nie podoba w Okopowej i Bachmackiej? Z Okopowej znam dyrektora, z Bachmackiej -
                    nauczycielkę i rodziców 4 rodzenstwa, które tam chodzi/ło, wygląda to raczej
                    nieźle z ich opowieści. Moje dziecko chodzi do niedużej publicznej szkoły,
                    która też ma swoje minusy, ale ogólnie jesteśmy z niej bardzo zadowoleni.
                    • midnightsummmerdream Re: dobre szkoly niepubliczne-ardzuna 09.03.07, 14:35
                      tak-jesli chodzi o Bednarska to rozwazam dla starszego dziecka,slyszalam tez
                      dobre slowa o tehj drugiej wymienianej przez Ciebie.
                      Okopowa-minusy-lokalizacja,bezpieczenstwo,wysokie trzecie pietro,i bylo kilka
                      patologicznych sytuacji ostatnio-kilkoro moich znajomych albo zabralo
                      dzieci,alebo zle sie wypowiada po zakonczeniu tam edukacji,tez znam tam osoby
                      zakladajace te szkole
                      co do bachmackiej-fatalne warunki lokalowe,brak dobrego zaplecza
                      sportowego,ponoc rzadza rodzice,a to nie jest dobre-to tak na szybko,bo po
                      wolnym ranku,musze leciec na spotkania,ale bylabym Ci bardzo wdzieczna,jesli
                      napisalabys na priva,gdzie chodzi Twoje dziecko?

                      midnightsummmerdream@gazeta.pl
                      Serdecznie pozdrawiam!
              • linka9 pprzyjemność w dokopywaniu? 10.03.07, 00:01
                midnightsummmerdream napisała:

                > Mnie jest zal syna agatki-gdzies przeczytalam,ze nie moze nic sobie wziac z
                > lodowki

                aż mi sie wierzyć nie chce

                >jest w szkole,w ktorej mowi sie do nauczycieli "ciociu i wujku"

                mnie akurat to też sie nie podoba

                >pewnie wbrew sobie chodzi na zniewiesciale
                > zajecia dla chlopaka-chor,

                "Ciekawe" wnioski.
                Zapewne wszyscy chłopcy oddający się z pasją śpiewaniu w chórach chłopięcych,
                czy męsko-chłopięcych są zniewieściali i przymuszani do śpiewaniawinkProponuję
                postulat odgórnej likwidacji takiego hobbywink Co tam sztuka czy artystyczne
                doznania i osiągnięcia.
                Widać, że ktoś musiał odreagować ...

                • midnightsummmerdream Re: pprzyjemność w dokopywaniu? 10.03.07, 10:53
                  nie,skazdze, na prawde mi zal dziecka agatki.

                  jesli to tak zostalo odebrane,to bardzo mi przykro-nie bylo to moja
                  intencja.Tak jak nie mam nic przeciwko chorowi chlopiecemu, czy meskiemu-
                  mowilam,ze sie tak uwaza i sadze,ze jesli chlopcu nie wolno we wlasnym domu
                  otworzyc lodowki,to nie moze tez pewnie samodzielnie wybierac zajec,ktore mu
                  sie podobaja,zyje pewnie wg wyobrazen mamy,ktora zostala jak pisala niegdys
                  wyszkolona przez swego managera w stylu mao-tse-tunga..

                  a na marginesie,kiedy agatka "dokopuje" na prawo i lewo wszytkim "myslacym
                  inaczej" to jest OK?
                  • linka9 Re: przyjemność w dokopywaniu? 10.03.07, 14:52
                    midnightsummmerdream napisała:

                    > nie,skazdze, na prawde mi zal dziecka agatki.

                    Wiele razy polemizowałam z Agatką. Z niektórymi jej poglądami za nic nie mogę
                    sie zgodzić, sporo jednak bardzo przypada mi do gustu. Tu jednak nie tyle chodzi
                    o poglądy, co o krytykę dla samej krytyki.

                    > Tak jak nie mam nic przeciwko chorowi chlopiecemu, czy meskiemu-

                    No to m pomyśl, po co była ta wstawka? Przyczepiajmy sie do tego, co
                    rzeczywiście może mieć złe konsekwencje, a nie do pasji chłopaka.

                    > mowilam,ze sie tak uwaza i sadze,ze jesli chlopcu nie wolno we wlasnym domu
                    > otworzyc lodowki,

                    Nie chce mi się w to wierzyć. Może chodziło o wiek przedszkolny i jakieś
                    konkretne intencje?

                    >to nie moze tez pewnie samodzielnie wybierac zajec,ktore mu
                    > sie podobaja,

                    Powiem wprost: mnie wkurzają tego typu wnioski. Rozmawiamy o opanowywaniu
                    agresji, nagle pojawia sie lodówka i przedziwna konkluzja jak powyżej.

                    >zyje pewnie wg wyobrazen mamy

                    Dzieci są rożne, niektóre bywają naprawdę ułożone bez psychicznego gnębienia i
                    nie sprawiaja większych kłopotów. Nie możemy zakładać, że każda kindersztuba
                    prowadzi do zaburzeń. Wręcz przeciwie, stosowana rozsądnie ogranicza problemy.

                    > a na marginesie,kiedy agatka "dokopuje" na prawo i lewo wszytkim "myslacym
                    > inaczej" to jest OK?

                    Mnie nie raz dokopała, ja jej też - taki urok forumsmile Niemniej, dokopujmy za
                    konkrety (np ową lodówkę, jeśli to prawda), ale nie za samo istnieniesmile
                  • agau7 do minigh......................... 11.03.07, 19:44
                    Dziękuję za dobre rady - nie skorzystam. Dlaczego nie piszesz na forum tylko na
                    moją pocztę??? Obrażasz mnie tam, bo boisz sie dyskusji tutaj???
                    Nie napisze Ci, że nie chciałabym uczyć Twoich dzieci, bo ja nie wybieram sobie
                    dzieci, z którymi pracuję. To jakie mam relacje z dziećmi to moja sprawa,
                    sprawa ich rodziców i moich szefów. Nie Tobie oceniać moją pracę i moje uczucia
                    osobiste.
                    I ostatnia sprawa: Jak można komukolwiek tak pisac o jej zmarłym dziecku???
                    Moje dziecko i moja tragedia i nie życzę sobie, aby ktokolwiek śmierć mojej
                    córki traktował jako broń przeciwko mnie!!!!!!!!!!!
    • midnightsummmerdream Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 09.03.07, 11:38
      mamam11 napisała:

      pani wpisała uwagę tylko synowi ( uderzył syna nauczyciela), a gdy próbował
      > się tłumaczyć powiedziała na całą klasę -" Co za niewychowany dzieciak" i

      Twoj wpis potwierdza regule,ze dzieci nauczycieli sa faworyzowane w szkolach,na
      prawde dla zachowania zdrowych relacji te dzieci powinny sie uczyc w innych
      szkolach(chyba,ze mowimy o wsi i malej szkole wiejskiej-to trudno).Uwazam,ze
      nauczycielka zachowala sie niegodnie,powinna zabadac sprawe,wyjasnic i darowac
      sobie taka uwage,to bylo niesprawiedliwe i aroganckie-trzymaj sie!
      • agau7 do midnighdługinick 09.03.07, 15:37
        Zabronić nauczycielom posiadania dzieci!
        • ela_tuptus chłopcy sie biją -to "naturalne", 09.03.07, 20:25
          bieganie dzieci z lizakami w buzi, kredkami i nożyczkami bo nagle muszą sie
          przemieścic z jednego miejsca w drugie to tez naturalne odruchy.
          Tyle ze nie wierzę że ktokolwiek z piszacych na tym forum powie to naturalne.
          Będziemy przestrzegali, przypominali bo wiemy czym to grozi.

          "zabawy chłopców' w przepychanki tez niestety koncza sie mało przyjemnie. nie
          traktujmy ich jak cos nad czym powinnismy przejsc do porządku dziennego. bo to
          przeciez od wieku "przypisane do charakteru chlopców'

          ela
          • sir.vimes Jest kulturowe, społeczne przyzwolenie 09.03.07, 22:25
            na bardziej "niebezpieczne" zabawy chłopców. Dziewczynkom bardziej stanowczo
            każe się siedzieć potulnie na tyłku. Potulność u dziewczynek się nagradza.

            A póżniej się twierdzi, ze to natura...
            • ardzuna Re: Jest kulturowe, społeczne przyzwolenie 10.03.07, 11:27
              Vimes, całkowita zgoda. I jeśli na przykład w tym wątku piszę o chłopcach, to
              dlatego, że mam syna, a nie córkę (nawiasem mówiąc twoje forum jest nie dla
              mnie, bo nie jest dla feministek i ich synów).
              • sir.vimes Re: Jest kulturowe, społeczne przyzwolenie 10.03.07, 11:29
                Nie dla Ciebie? Jeżeli jesteś feministką i córeczką - to zapraszam.
                • ardzuna Re: Jest kulturowe, społeczne przyzwolenie 10.03.07, 11:32
                  Jeśli tak to ująć, to oczywiście, jestem smile
      • blessyou1 Re: "co za niewychowany dzieciak"- uwaga nauczyci 10.03.07, 13:28




        > pani wpisała uwagę tylko synowi ( uderzył syna nauczyciela), a gdy próbował
        > > się tłumaczyć powiedziała na całą klasę -" Co za niewychowany dzieciak" i
        >
        > Twoj wpis potwierdza regule,ze dzieci nauczycieli sa faworyzowane w szkolach
        >

        Ten wpis pokazuje wyraźnie, że słowa nauczycielki o niewychowanym dzieciaku nie
        odnosiły sie do bójki, ale do reakcji chłopca na wpisana uwage. Niestety
        autorka watku dyplomatycznie pominęła W JAKI SPOSOB syn próbował się tłumaczyc.









Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka