Nie pisałam nic przez kilka ostatnich dni, ponieważ normalnie mam
doła

Dzisiaj jakoś tak mi lepiej, więc wchodze na nasze forum i
czytam, czytam... i pomyślałam ze ja też napisze co mnie "boli".
No więc od początku. Walczymy z Oliwii kaszlem juz od 4 tygodni bez
większych rezultatów, lekarz pierwszego kontaktu przebadał ją,
stwierdził że w sumie to nic u dziecka sie nie dzieje i kazał tylko
gorączke zbijać. Nic więcej. Po 2 dniach kaszel sie nasilił do tego
stopnia, że Oliwia nie mogła złapać tchu w czasie takiego ataku
kaszlu. Dostała antybiotyk. Brała 7 dni- niewiele pomógł. Kaszel
odrobinkę zelżał, na tyle ze była w stanie go opanować, ale nadal ja
wszystko od tego kaszlu bolało. I tak ciągnęlo sie to przez 3
tygodnie. Z piątku na sobotę dostała bboleści brzuszka i wymiotowała
chyba z 8 razy (w nocy). Za to kaszlu zero-nic. W sobote rano
obudziła się jak gdyby nigdy nic, wiec pomyślałam, że może cos w
szkole zjadła, może cos jej zaszkodziło. Nagle koło dziesiątej
kolejne boleści brzuszka (musiało ja naprawde bolec bo aż płakała),
nawrót okropnego kaszlu i gorączka 39,9 . Ponieważ byłam w domu
sama, zadzwoniłam po taksówke i pojechalam z Oliwią do szpitala.
Zrobili jej serie różnych badań, podłączyli do jakichś urządzeń,
zrobili rentgen klatki piersiowej, przebadali brzuszek,uszy nos,
gardełko, mocz... Wszystkie badania wzorcowe. A dziecko kaszle
nadal! Przed 16-stą wróciłyśmy do domu...zmęczone i bez żadnej
diagnozy. Lekarze kazali obserwowac dziecko przez pierwsze 24h i w
razie jakichkolwiek wątpliwośći wracać do szpitala, ale tym razem
juz prosto na oddział dziecięcy. Wymioty i ból brzuszka ustały,
temperatura tez wracała do normy,liczyłam na to że sobota skończy
się optymistycznym akcentem. Myliłam się. O 21 byliśmy spowrotem w
szpitalu.Całe rączki i nóżki wygladały jak poparzone pokrzywą. Nigdy
wcześniej czegoś takiego nie widziałam. Lekarz ogladnął Oliwię,
powiedział ze to reakcja alergiczna i zejdzie.Dostała tylko syrop
odczulający. Ponownie ogladneli prześwietlenie płuc, zbadali brzuch,
sprawdzili tętno i ciśnienie. W domu byliśmy po 23. Zastanawiam sie
tylko na co ta reakcja alergiczna? Żadnych nowych leków nie dostała,
nie jadła dosłownie nic przez cała sobotę... Lekarz kazał odstawic
wszelkie syropy i czekać jak organizm będzie walczył z wirusem. No
więc czekamy. Powiem szczerze, że tak jakby jest troche lepiej. Tzn,
bólu brzucha, wymiotów, gorączki to juz z soboty na niedzielę nie
było...ale teraz to nawet ten kaszel taki jakiś lżejszy. Oliwia znów
jest radosna i ma cheć do życia. Kosztowało nas (mnie i Oliwię)
wieeeele nerwów. Oby bylo juz dobrze.
Druga sprawa - staramy się o drugie dziecko z mężem. Miałam
nadzieję, że tym razem sie udało (byłam 10 dni po terminie a zawsze
@ jest o czasie).Naprawdę na to liczyłam, że jestm w ciąży. Juz
nawet byłam umówiona na badanie z krwi na poniedziałek. A tu
niestety - w niedzielę pojawiło się coś dziwnego przypominajace
okres tyle że w kolorze prawie czarnym. Ehhh... mówię wam
dziewczyny.... smutno mi i tyle.
Przepraszam, że sie wam tu wyżaliłam, ale chyba mi teraz lepiej.
Pozdrawiam Was serdecznie,