Dodaj do ulubionych

Po co ma sie dzieci?

20.08.03, 20:56
Moi drodzy,
Jestem na etapie podejmowania decyzji o zalozeniu rodziny, wszystko wydaje
sie przemawiac za tym, ze to juz czas.. brakuje mi tylko jednego -
nieodpartego instynktu macierzynskiego, bo podobno TO SIE CZUJE. Czy ktos z
was jest w stanie mi wyjasnic jak to wyglada i czy naprawde warto? Pytam, bo
to decyzja bez odwrotu..

wink)
Obserwuj wątek
    • maniusza Re: Po co ma sie dzieci? 20.08.03, 21:45
      odpowiem tak: ja miałam instynkt od początku (teraz też mam, przymierzam sie
      do nowego dzidziusia!). jednak mam też koleżankę, która zarówno przed ciążą
      jak i w czasie instynktu nie miała, zaszła w ciążę planowo ale "z rozsądku".
      bardzo ją to martwiło, a teraz świata nie widzi poza swoim Maciusiem.
      myślę, że jeśli jesteś "normalną" kobietą to nie ma siły żeby miłość
      macierzyńska Cięominęła smile
      pozdrawiam i trzymam kciuki!
      • Gość: kwiat2003 Re: Po co ma sie dzieci? IP: 212.122.206.* 20.08.03, 22:17
        a moze po prostu poczekaj do momentu, kiedy będąc z drugim człowiekiem tak
        bardzo blisko ( i Wasza miłość urośnie do rozmiarów takich,ze bedzie w stanie
        się z nią podzielić )zapragniesz mieć dziecko

        dla mnie bycie matką to najtrudniejszy wysiłek świata (i obszar największych
        zmagań ze sobą), ale żaden inny nie przynosi mi tyle satysfakcji (chociaz
        jestem aktywna pozadomowo)
        najwazniejsze to się do niczego nie zmuszać
        ten mityczny instynkt macierzyński rodzi się w sercu, później w intelekcie i
        to jest jak z miłością, przychodzi nagle, niespodziewanie poczatkowo jako
        fascynacja, a potem przeradza się w coś niesamowitego i trwałego

        poczekaj z byciem mamą do momentu,kiedy znajdziesz maxymalne oparcie w
        mężczyźnie w decyzji o rodzicielstwie

        a ciąża i poród , karmienie piersią
        • Gość: kwiat2003 Re: Po co ma sie dzieci? IP: 212.122.206.* 20.08.03, 22:32
          nie dokończyłam :
          Gość portalu: kwiat2003 napisał(a):

          > a moze po prostu poczekaj do momentu, kiedy będąc z drugim człowiekiem tak
          > bardzo blisko ( i Wasza miłość urośnie do rozmiarów takich,ze bedzie w
          stanie
          > się z nią podzielić )zapragniesz mieć dziecko
          >
          > dla mnie bycie matką to najtrudniejszy wysiłek świata (i obszar największych
          > zmagań ze sobą), ale żaden inny nie przynosi mi tyle satysfakcji (chociaz
          > jestem aktywna pozadomowo)
          > najwazniejsze to się do niczego nie zmuszać
          > ten mityczny instynkt macierzyński rodzi się w sercu, później w intelekcie i
          > to jest jak z miłością, przychodzi nagle, niespodziewanie poczatkowo jako
          > fascynacja, a potem przeradza się w coś niesamowitego i trwałego
          >
          > poczekaj z byciem mamą do momentu,kiedy znajdziesz maxymalne oparcie w
          > mężczyźnie w decyzji o rodzicielstwie
          >
          > a ciąża i poród , karmienie piersią to doświadczenia, których nie warto
          przegapic i najfajniej jest przeżywać to świadomie

          napisałaś,że to nieodwołalne (dopiero teraz doczytałam)
          nieodwołalne , bo jesteś w ciąży?...
          w takim razie jak powolutku poukładasz sobie wszystkie sprawy, spojrzysz w
          przyszłość robiąc tam miejsce dla maluszka to powolutku poczujesz i instynkt..
          choć to wcale nie musi stać się z taką siłą,że powali Cię ona z nóg...
          z dnia na dzień powolutku się pojawi

          dla mnie takim niesamowicie wzruszającym momentem i poczuciem bycia matką było
          poczucie ruchów dziecka i jednocześnie tego samego dnia zobaczyłam je w
          trakcie usg- maleńkie rączki obejmujące głowę...
          długo po tym fakcie nie mogłam wydobyc z siebie słowa, byłam po prostu
          oniemiała z zachwytu nad naturą, nad bycie matką...

          a w późniejszych miesiącach tuż przed porodem przeżywałam niesamowite chwile
          przygotowywania mieszkania na pojawienie się maluszka
          taaaka siła we mnie wstąpiła i takie przeogromne poczucie wspólnoty z innymi
          kobietami, z POTĘGĄ, która w nich tkwi
          i ilekroć moje siostry, kolezanki, przyjaciółki rodzą to ja również miewam
          pobolewania krzyża, lekkie skurcze podbrzusza lub w piersiach pojawia się
          odrobina pokarmu... ale szczytem było kiedy mój cykl przedłużył się
          przeogromnie i dopiero owulację miałam po porodzie mojej przyjaciółki, która z
          niepokojem czekała na poród...
          trzymaj się cieplutko i nie martw sie czucie instynkyu macierzyńskiego to nie
          zawody, nie trzeba się z nikim ścigać...każdy osiąga metę,czy raczej rusza ze
          startu w swoim czasie

          jeśli jesteś z w-wy to jest tam fundacja "początek", kt ma grupę wsparcia dla
          kobiet w ciąży
          • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 21.08.03, 07:56
            chyba mnie nie do konca zrozumialas.. piszac, ze wszystko wskazuje na to, ze
            to juz czas mialam na mysli rowniez moje udane malzenstwo, na meza moge liczyc
            w 100%, nie wyobrazam sobie lepszego meza i ojca dla moich dzieci, mamy dom,
            oboje pracujemy, jestesmy zadowoleni z zycia, do tego wiek - mam 28 lat, ilez
            mozna czekac na to czy pojawi sie ta nieodparta chec, instynkt?
            tak naprawde to chyba szukam potwierdzenia, ze owo uczucie pojawi sie wraz z
            poczeciem, lub narodzinami malenstwa, bowiem faktycznie nie uwazam sie za
            jakas inna kobiete niz reszta...
            dziekuje za uwagi, ladnie piszecie
            pozdrawiam
            • Gość: anna Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.03, 09:30
              ja też miałam wszystko zaplanowane,
              najpierw studia, małżeństwo (na 2 roku - zgodnie z planem), praca jakiś mały
              dorobek, pies... a potem dziecko
              dziecko, które nie jest wpadką, jest naszym świadomym wyborem i decyzją, że to
              już ta pora..
              i wszystko szło zgodnie z planem, pokolei jak w terminarzu
              chcieliśmy dziecka i nie wiem, czy czy bardziej przemawiał za tym instynkt
              macierzyński, czy rodzina, społeczeństo i ogólnie przyjęte kanony + mój wiek (a
              przecież latka lecą)
              "robiliśmy" niunię przez ponad pół roku - okazuje się ,że dużo łatwiej zachodzi
              się w ciążę, jak się dziecka nie planuje (to taka lekcja od jeszcze
              niepoczętego maluszka wyjaśniająca swoim przyszłym rodzicom, kto tu rządzismile)
              i nagle okazało się że jestem w ciąży i to był ten dzień, kiedy macierzyństwo
              do mnie dotarło
              ale jak się okazało, to był tylko kolejny etap w dojrzewaniu instynktu,
              przełomem była chwila, kiedy byłam na USG (2gim z kolei)
              nie wiem, który to był miesiąc, ale w czasie badania, moja córcia się
              przeciągnęła w taki sposób, że pod głowicą pokazała się jej twarz
              na ekranie monitora zobaczyłam twarz mojego dziecka i to jest obraz, który tkwi
              w mojej głowie cały czas, chociaż mała ma już 2 latka i zawsze mam łzy w
              oczach, kiedy w myślach widzę ten obraz
              to już nie była pozycja w terminarzu, to nawet nie była ciąża - to była moja
              córka - i to jest instynkt macierzyński
              • Gość: Asia Re: Po co ma sie dzieci? IP: 80.51.236.* 21.08.03, 10:22
                Przed poczęciem mego syna nie miałam absolutnie żadnego instynktu
                macierzyńskiego - absolutnie żadnego - nie zaglądałam do wózków, ktoś urodził
                dziecko? fajnie, ale ja nie czułam NIC.
                W ciążę zaszłam z pomocą lekarza ale właściwie nie z potrzeby serca, tylko
                rozsądku. Obudziło się we mnie coś w momencie zobaczenia 2 kresek na teście
                ciążowym. Dzisiaj bardzo kocham dzieci, patrzę do wózków, zauważam wszystkie
                dzieci w okolicy i znowu pragnę maluszka.
                Pozdrawiam
              • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 21.08.03, 12:12
                No tak, wiec wyglada na to, ze nie kazda musi czuc instynkt macierzynski PRZED
                pierwszym dzieckiem... a tak naprawde to moze trzeba nauczyc sie go (ten
                instynkt) dostrzegac? Przeciez wiem, ze chce miec dziecko, moze to juz jest
                jakis przejaw instynktu?
                Przemawia do mnie to o czym piszecie i wdzieczna wam jestem za wasze refleksje
                i porady. Nie mieszkam w Polsce, a tam gdzie mieszkam panuje moda na
                przedluzanie narzeczenstwa, podpisywanie umow przedmalzenskich, ewentualnie
                jesli juz malzenstwa to pozne, a jesli dzieci to jeszcze pozniej.. Ludziom z
                wyzszym wyksztalceniem wrecz nie przystoi marnowac lata nauki i od razu ladowac
                sie w pieluchy, najpierw nalezy zrobic kariere.. a potem (z reguly grubo po 30-
                tce) ewentualnie zakladanie rodziny. Ze nie wspomne o modzie na bezdzietnosc,
                wrecz traktowanie potomstwa jako zbednego balastu utrudniajacego zycie,
                bedacego przeszkoda w realizowaniu wlasnych celow, koncentrowaniu sie na
                wlasnym ego i ewentualnie na partnerze. Wiele ludzi decyduje sie "wykupic"
                dzieci np w Afryce, polega to na finansowym wspieraniu takiego dziecka i
                kontakcie korespondencyjnym (jak dziecko juz potrafi pisac), raz do roku
                odwiedziny. W ten sposob tlumi sie wyrzuty sumienia. Niejednokrotnie rowniez
                slyszalam slowa wypowiadane przez rodzicow, ze gdyby mieli jeszcze raz przezyc
                swoje zycie to nie zdecydowaliby sie na dzieci (!) Wszystko dzieje sie przy
                poparciu spoleczenstwa i calkowitej tolerancji.
                Oczywiscie nie chce przez to powiedziec, ze nie ma dookola mnostwa normalnych
                rodzin, szczesliwych i pelnych, ale jednak moje polskie wychowanie sprawia, ze
                to co wyzej napisalam wywoluje u mnie pewnego rodzaju sprzeczne odczucia, ktore
                trudno sprecyzowac.
                No, to dziewczyny, licze na wiecej ochow i achow nad wspanialoscia
                macierzynstwa i ojcostwa wink)
                • Gość: WMI Re: Po co ma sie dzieci? IP: 195.112.95.* 22.08.03, 12:52
                  > Niejednokrotnie rowniez
                  > slyszalam slowa wypowiadane przez rodzicow, ze gdyby mieli jeszcze
                  raz przezyc
                  > swoje zycie to nie zdecydowaliby sie na dzieci (!)

                  No wlasnie !!! Bo dochodza do wniosku, ze to chybiona inwestycja.
                  Zycie bez dzieci jest wygodne, szczegolnie, przy wysokim poziomie
                  dochodow.
                  Wydaje mi sie, ze jak sie nie ma kasy, ablo jak sie ma kase tylko na
                  jedzenie, to jest wlasciwie bez roznicy, czy sie ma dwojke, czy
                  piatke, kartofle w koncz nie sa takie drogie.
                  Ale jak tych pieniedzy jest troche wiecej, to pojawiaja sie dylematy.
                  Dlaczego mam placic za oboz jazdy konnej dla dziecka, a nie samemu
                  pojechac na Mauritius ?? Zwlaszcza ze mnie nikt za takie przyjemnosci
                  nie placil, i znajmoi byli, i mowili, ze jest calkiem fajnie.
                  Dlaczego mam im kupowac co roku nowe jeansy, nowy rower, nowe cos tam
                  jeszcze ... w koncu to JA pracuje, to JA zarabiam kase, i to MNIE sie
                  ona nalezy.
                  Zdaje sobie sprawe, ze jest to podejscie konsumpcyjne, ale tak to
                  wlasnie, moim zdaniem wyglada. Dlatego wlasnie bogate spoleczenstwa
                  maja ujemne przyrosty naturalne, a biedne dodatnie. No i dlatego
                  ludzie zamozni czesto nie decyduja sie na posiadanie dzieci, no a
                  jezeli juz, to na jedno, a biednym to bez roznicy.
                  Dla biednych, dzieci, to zabezpieczenie na starosc.
                  Dla bogatych, to luksus, czesto zbedny.

                  W.
                  • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 22.08.03, 13:14
                    juz po raz kolejny spotykam sie ze zdaniem, ze dzieci sa zabezpieczeniem na
                    przyszlosc, co mnie lekko zdumiewa.. nie przyszloby mi do glowy cos takiego

                    co do reszty to niechetnie, ale zgadzam sie z przedmowca, im wiecej ma sie
                    kasy, im wiecej pomysow z moliwoscia ich realizacji, tym mniejsza potrzeba
                    posiadania potomstwa tworzacego uzaleznienie

                    ja powiem tak, jeden argument jest silny "dzieci ma sie do kochania", ale czy
                    wystarczajacy? do kochania mam tez meza i dopoki nie mam dzieci nie wiem co
                    trace (o ile trace.. czy trace... co trace..?)
                    • Gość: WMI Re: Po co ma sie dzieci? IP: 195.112.95.* 22.08.03, 13:53
                      kokarda napisała:

                      > juz po raz kolejny spotykam sie ze zdaniem, ze dzieci sa
                      zabezpieczeniem na
                      > przyszlosc, co mnie lekko zdumiewa.. nie przyszloby mi do glowy cos
                      takiego
                      >

                      wink

                      Kokarda,

                      Mnie tez to by nie przyszlo do glowy. To znaczy, nie przyszloby mi do
                      glowy ze MOJE dzieci sa zabezpieczeniem MOJEJ przyszlosci. Mysle, ze
                      o MOJA przyszlosc musze sie zatroszczyc raczej sam. Wydaje mi sie
                      jednak, ze niektorzy moga tak myslec.

                      A czy argument jest wystarczajacy ?? Nie wiem, to juz jest chyba
                      sprawa indywidualna bardzo ...

                      W.
    • Gość: Iza Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.introl.pl 21.08.03, 11:47
      Po roku małżeństwa doszliśmy do wniosku, że już pora i że bardzo chcemy mieć
      dziecko. Zdrowo-rozsądkowo zrobiłam badania, zaczęłam 3 miesiące wcześniej
      brać Folik i rozpoczęliśmy starania. Bardzo lubię dzieci i chciałam je mieć,
      ale to moje dopiero poczynane dziecię było takie abstrakcyjne. Nie byłam w
      stanie wyobrazić sobie jego twarzy, minek, siebie z brzuszkiem, z wózkiem,
      choć próbowałam. Miałam jakieś założenia, plany (karmienie piersią z 2 lata,
      pampersy, dziecko śpi w swoim łóżeczku, ja z laptopem pracująca na
      macierzyńskim kiedy dzidzia śpi, potem niania).

      Gdy pojawiły się dwie kreseczki na teście, też nie mogłam w to uwierzyć.
      Uważałam na siebie, na to co jem i robię, ale dopiero gdy na USG zobaczyłam
      moje dziecko - jego serduszko (6 czy 7 tydzień) strasznie się wzruszyłam. Od
      momentu porodu jest we mnie tygrysica, która, gdyby ktoś chciał skrzywdzić jej
      kociaka wydrapie oczy. Dziecko to najpiękniejsze co mnie w życiu spotkało.
      Moje małżeństwo było i jest udane, ale dopiero dzięki dziecku staliśmy się
      rodziną, wcześniej byliśmy właśnie tylko małżeństwem. Dziecko jest
      dopełnieniem naszej miłości.

      P.S. Po urodzeniu dzieciątka wiele moich założeń uległo weryfikacji (córa śpi
      z nami, na pracę na macierzyńskim nie miałam czasu, spałam kiedy i ona spała,
      nie powierzyłabym jej obcej osobie, więc chciałam iść na wychowawczy, a
      piersią i owszem karmiłam... 3 lata).
      • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 21.08.03, 12:15
        Iza, 3 lata karmienia piersia???
        chyba powinnam zaczac czytac jakies fachowe poradniki..
        wink
        a propos - oprocz kwasu foliowego, jak jeszcze przygotowac sie do ciazy?
        • Gość: kwiat2003 Re: Po co ma sie dzieci? IP: 212.122.206.* 21.08.03, 12:39
          ja 2 lata i 10 msc karmienia!!!
          czytaj czytaj
          ja jeszcze przed poczęciem naszego malucha twierdziałam, że jedynym sposobem
          na wychowanie dziecka jest przeczekanie i uzbrojenie się w korki do uszu
          jak zaszłam w ciąże gwałtownie zweryfikowałam poglądy smile
        • Gość: Iza Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.introl.pl 21.08.03, 15:10
          Witaj,

          Co do pierwszego pytania to postępowałam tak, gdyż obie z córą tego chciałyśmy
          i nawet wcześniej nie zakładałam jakiegoś konkretnego terminu na zakończenie
          karmienia. Broń Boże nie było to żadne heroiczne poświęcenie z mojej strony. I
          nie chcę po raz n-ty wywoływać dyskusji o tym jak długo się karmi, bo jeśli
          przejrzysz forum to aż roi się od tego tematu.

          Co do drugiego pytania to podsyłam wątek, który niedawno tu był jak
          przygotować się do ciąży:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=6700177
          Pozdrawiam
          Iza
    • Gość: WMI Re: Po co ma sie dzieci? IP: 195.112.95.* 21.08.03, 12:51
      Sam nie wiem. Mam dwie corki. 4 i 1. Kosztuja mase czasu i kasy. A
      starsza powiedziala to, a mlodsza zrobila tamto, i tak w kolko.
      A za dwadziescia lat moze zadzwonia do domu raz na miesiac, jak sobie
      o starych przypomna.

      W.
      • Gość: Iza Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.introl.pl 21.08.03, 15:19
        A ja sobie tak myślę, że za 20-30 lat córa (lub córy, lub syn) będą się radzić
        mamy czy taty, podrzucą wnuki, zadzwonią, zapytają o zdrówko, a jak będę chora
        zrobią zakupy, obiad... Może pojedziemy gdzieś razem na krótki urlop.
        I od razu robi się weselej.
        • Gość: WMI Re: Po co ma sie dzieci? IP: 195.112.95.* 21.08.03, 16:07
          Gość portalu: Iza napisał(a):

          > A ja sobie tak myślę, że za 20-30 lat córa (lub córy, lub syn) będą się
          radzić
          > mamy czy taty,

          Taaak, napewno. Tak ja ja moich ...

          > podrzucą wnuki,

          nastepne wampiry ...

          > zadzwonią, zapytają o zdrówko,

          raz na miesiac

          > a jak będę chora
          > zrobią zakupy, obiad...

          pod warunkiem, ze beda blisko mieszkac i ze bedzie im sie chcialo ...

          > Może pojedziemy gdzieś razem na krótki urlop.

          Na pewno ... juz to widze ...

          > I od razu robi się weselej.

          Moze ...


          W.
          • Gość: kwiat2003 Re: Po co ma sie dzieci? IP: 212.122.206.* 21.08.03, 16:18
            hej hej powiało pesymizmem!!!!
            a ja tam mam swiadomość, że dziecko chowam nie dla siebie tylko dla swiata, a
            to jakie ono będzie w duzej mierze zalezy od tego jak my postępujemy
            i jesli my faktycznie mamy w nosie naszych rodziców to one tez będą tak
            postępować
            • Gość: anma Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.03, 16:51
              Ja tez tak myslę...
              Nie wiem skąd u WMI (jeśli dobrze pamiętam) tyle pesymizmu, ale ja mam
              nadzieję, ze u nas będzie podobnie jak pisze Iza. Ja utrzymuję bardzo bliskie
              kontakty z moimi rodzicami ale równiez z teściami. Mieszkamy w miarę blisko
              siebie. W każdym razie w tym samym miescie. Z moimi rodzicami widujemy się
              kilka razy w tygodniu, z tesciami raz w tygodniu, bo pracują i zostaja
              weekendy na spotkania. W czasie wakacji od lat już kilkanascie dni spędzamy
              razem z moimi rodzicami, teściowie wpadają wtedy na weekedny. Jak się chce to
              można. I nie znaczy to, ze wszyscy jesteśmy idealni i dlatego tak się nam
              układa. Nie. Bywają nieporozumienia, ale te wyjasniamy i nie mają one jakiegoś
              znaczącego wpływu na wzajemne stosunki. Tylko trzeba tego chcieć. I tez myślę
              sobie, ze wszystko zalezy od tego jak nasze dzieci widzą nasze stosunki z
              rodzicami.
              A co do głównego pytania:po co mamy dzieci? Jak to po co? Do kochania!!!
          • Gość: Iza Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.introl.pl 21.08.03, 16:51
            Gość portalu: WMI napisał(a):

            > Gość portalu: Iza napisał(a):
            >
            > > A ja sobie tak myślę, że za 20-30 lat córa (lub córy, lub syn) będą się
            > radzić
            > > mamy czy taty,
            >
            > Taaak, napewno. Tak ja ja moich ...

            ... no właśnie. Utkwił mi w pamięci fragment jakiegoś artykułu, kiedy to umarł
            dziadek i rodzice robili po nim porządki, chcieli wyrzucić metalową miskę z
            której jadł (aby przypadkiem nie potłuc talerza), na co ich dziecko
            stwierdziło z mamo nie wyrzucaj, będzie kiedyś dla ciebie.

            Dzieci widzą jak rodzice traktują swoich, jak często się kontaktują, w jaki
            sposób do nich odnoszą i te wzorce przenoszą na swoje zachowanie. Sama czasem
            coś palnę, coś co potem słyszę w ustach mego dziecięcia, ale dzięki temu
            następnym razem się hamuję (choć to trudne). Ja jestem jednak optymistką i mam
            nadzieję, że tak jak któraś mama napisała dzieci wychowuje się dla świata, ale
            że i my (starzy rodzice) będziemy częścią ich świata. Tak jak teściowa jest
            częścią naszego świata, jest wspaniałą kobietą, choć nie obywa się bez
            konfliktów pokoleniowych, na kilka godzin dziennie powierzam jej swe dziecię,
            widujemy się codziennie, wieczorem i w weekendy rozmawiamy przez telefon,
            czasem zabieramy ją na wypady za miasto. Ale może ja jestem zbyt wielką
            marzycielką, że i w naszym przypadku tak będzie. Czy nikt więcej nie ma takich
            wzorców?
            • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 22.08.03, 11:36
              Czy ja dobrze rozumiem..? Sugerujecie, ze dzieci robicie sobie po to, zeby mial
              kto na starosc sie wami opiekowac??? Czy to dopiero nie jest podejscie
              egoistyczne??
              Jesli wydam na swiat dziecko i je wychowam na tyle dobrze, ze bedzie w stanie
              samodzielnie na swiecie dawac sobie rade to nie bede stac na drodze ku jego
              planom, ambicjom, celom, nawet jesli beda oznaczac rozlake z nami.

              Najbardziej spodobala mi sie odpowiedz na "po co ma sie dzieci" - "" do
              kochania" - chyba wlasnie o to chodzi

              wink
              • Gość: WMI Re: Po co ma sie dzieci? IP: 195.112.95.* 22.08.03, 12:37
                Po co mamy dzieci? Jak to po co? Do kochania!!!

                No tak, chyba tak. Podoba mi sie ta odpowiedz, nawet bardzo.

                Co do kontaktow miedzy rodzicami a dziecmi, to przytocze rozmowe,
                jaka odbylem niedawno z moja starsza (4) corka:

                Ola: "Tato, tesknisz za swoja mama ?"
                Ja: "Nie, nie tesknie."
                Ola: "A co, nie lubisz jej ?"
                Ja: "No nie, lubie !"
                Ola: "To dlaczego nie tesknisz ?"
                Ja: "Hmmm ..., jak by Ci tu wytlumaczyc ..., ..."

                Zastanawialem sie ostatnio rowniez, co znaczy dobrze wychowane
                dziecko. Wyszlo mi, ze dobrze wychowane dziecko, to takie, ktore
                potrafi samo o siebie zadbac. A jezeli tak jest, to jezeli dobrze
                wychowam swoje dzieci, to nie beda mnie potrzebowac, jak juz sie
                usamodzielnia.

                O tej metalowej misce tez dobre !!! Pouczajace conajmniej.

                W.
              • Gość: Iza Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.introl.pl 22.08.03, 17:00
                kokarda napisała:

                > Czy ja dobrze rozumiem..? Sugerujecie, ze dzieci robicie sobie po to, zeby
                mial
                >
                > kto na starosc sie wami opiekowac??? Czy to dopiero nie jest podejscie
                > egoistyczne??

                To nie tak. Dziecko jest dla mnie i męża sensem życia. Co z tego, że mam dobrą
                pracę, mieszkanie, jeżdżę sobie po Europie. To wszytsko jest ważne, ale jest
                teraz i to wszystko na dobrą sprawę bez dziecka jest takie puste. Dla mnie, bo
                ludzie mają różne priorytety. Bo po co się zapracowywać, gonić za wszystkim,
                dla kogo? Dla samego posiadania rzeczy?

                Dopiero ta mała istota zwróciła mi uwagę na istotne rzeczy. Że warto zatrzymać
                się nad kwiatkiem czy motylkiem, że można iść do Zoo i godzinę karmić żyrafę
                liśćmi zerwanymi na trawniku obok, że zwykła gorączka u malucha może
                przyprawić o histerię, że siedzi się prz takim maluchu całą noc, nie czuje się
                zmęczenia, tylko modli się w duchu, żeby wszystko było dobrze, że praca choć
                ważna, to nie najistotniejsza, a znajomi dziś są, a jutro kto wie, że ulubione
                forum to Dziecko...

                Gdy patrzę na teściową widzę co jest dla niej najważniejsze. Choć schorowana,
                przy wnuczce nagle dostaje energii, a telefon od nas i pytanie jak się czuje
                nie kończy się narzekaniem na nienajlepsze przecież zdrówko, tylko co u nas
                słychać, bo jej życiem jak sama mówi są nie praca, którą kiedyś tam
                zakończyła, nie koleżanki czy sąsiadki, ale my. Chciałam zatrudnić nianię, na
                co babcia się oburzyła, jak obca kobieta ma się zajmować jej wnuczką skoro ona
                może. Nasze sukcesy i porażki, pierwsze kroczki naszego skrzata, każda "nowa
                mądrość" mojej córy, jej wizyty kontrolne, to jak zniosła szczepienia to są
                tematy interesujące babcię. Gdy mąż jest w delegacji i dzwoni wieczorem pyta
                nie o to co było w pracy, tylko jak nam minął dzień, jak się czujemy, co mała
                dziś wymyśliła? To jest nasze życie.

                A to, że opiekujemy się, czy będziemy się opiekować mamą na starość, nie jest
                tylko naszym obowiązkiem (choć wedle prawa jest), tylko naturalną koleją
                rzeczy. Dziś ona pomaga nam (szorowała podłogi i okna gdy byłam w ciąży, jutro
                ja umyję jej gdy będzie się gorzej czuła). Jak to w rodzinie.

                > Jesli wydam na swiat dziecko i je wychowam na tyle dobrze, ze bedzie w
                stanie
                > samodzielnie na swiecie dawac sobie rade to nie bede stac na drodze ku jego
                > planom, ambicjom, celom, nawet jesli beda oznaczac rozlake z nami.

                Nikt tu nie mówił o staniu na drodze dziecku. Dziecko ma się usamodzielnić i
                będę się cieszyła jeśli będzie samo sobie radziło w życiu i będzie szczęśliwe,
                ale dla mnie ważne jest wpojenie, że rodzina to coś najważniejszego. I choć
                będzie ileś kilometrów ode mnie przecież możemy się mimo to odwiedzać,
                zadzwonić, zamailować, żyjemy w XXI wieku.

                >
                > Najbardziej spodobala mi sie odpowiedz na "po co ma sie dzieci" - "" do
                > kochania" - chyba wlasnie o to chodzi

                Mnie też się podoba to określenie.
                Pozdrawiam
                Iza
                • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 24.08.03, 16:10
                  Gość portalu: Iza napisał(a):
                  >
                  > To nie tak. Dziecko jest dla mnie i męża sensem życia. Co z tego, że mam
                  dobrą
                  > pracę, mieszkanie, jeżdżę sobie po Europie. To wszytsko jest ważne, ale jest
                  > teraz i to wszystko na dobrą sprawę bez dziecka jest takie puste.

                  Piszesz, ze sensem zycia jest dla ciebie twoje dziecko, czy mozesz cos wiecej
                  napisac na ten temat? Pytam dlatego, bo nie uwazam aby moje zycie bez dziecka
                  bylo puste, ale byc moje "bezdzietne" zycie zaczne za takie uwazac majac juz
                  dziecko..? To tak jak ze sprawami za ktorymi sie teskni dopiero jak sie je
                  utraci..a nie zanim sie je ma.

                  Dla mnie, bo
                  > ludzie mają różne priorytety. Bo po co się zapracowywać, gonić za wszystkim,
                  > dla kogo? Dla samego posiadania rzeczy?
                  >
                  > Dopiero ta mała istota zwróciła mi uwagę na istotne rzeczy. Że warto
                  zatrzymać
                  > się nad kwiatkiem czy motylkiem, że można iść do Zoo i godzinę karmić
                  żyrafę
                  > liśćmi zerwanymi na trawniku obok, że zwykła gorączka u malucha może
                  > przyprawić o histerię, że siedzi się prz takim maluchu całą noc, nie czuje
                  się
                  > zmęczenia, tylko modli się w duchu, żeby wszystko było dobrze, że praca choć
                  > ważna, to nie najistotniejsza, a znajomi dziś są, a jutro kto wie, że
                  ulubione
                  > forum to Dziecko...
                  >
                  > Gdy patrzę na teściową widzę co jest dla niej najważniejsze. Choć
                  schorowana,
                  > przy wnuczce nagle dostaje energii, a telefon od nas i pytanie jak się czuje
                  > nie kończy się narzekaniem na nienajlepsze przecież zdrówko, tylko co u nas
                  > słychać, bo jej życiem jak sama mówi są nie praca, którą kiedyś tam
                  > zakończyła, nie koleżanki czy sąsiadki, ale my. Chciałam zatrudnić nianię,
                  na
                  > co babcia się oburzyła, jak obca kobieta ma się zajmować jej wnuczką skoro
                  ona
                  > może. Nasze sukcesy i porażki, pierwsze kroczki naszego skrzata, każda "nowa
                  > mądrość" mojej córy, jej wizyty kontrolne, to jak zniosła szczepienia to są
                  > tematy interesujące babcię. Gdy mąż jest w delegacji i dzwoni wieczorem pyta
                  > nie o to co było w pracy, tylko jak nam minął dzień, jak się czujemy, co
                  mała
                  > dziś wymyśliła? To jest nasze życie.

                  To wszystko pieknie brzmi, ale decydujac sie na posiadanie potomstwa zdawalas
                  sobie juz wtedy sprawe z ogromu radoscijakie przynosi macierzynstwo i
                  wiedzialas ze to zrekompensuje wszystko to co trzeba z siebie poswiecic dla
                  dziecka? Jesli to brzmi samolubnie to nie jest to moim zamiarem.

                  >
                  > A to, że opiekujemy się, czy będziemy się opiekować mamą na starość, nie
                  jest
                  > tylko naszym obowiązkiem (choć wedle prawa jest), tylko naturalną koleją
                  > rzeczy. Dziś ona pomaga nam (szorowała podłogi i okna gdy byłam w ciąży,
                  jutro
                  > ja umyję jej gdy będzie się gorzej czuła). Jak to w rodzinie.

                  Tam gdzie mieszkam wiezy rodzinne sa troche inaczej rozumiane. Dziadkowie nie
                  opiekuja sie wnukami, a dzieci nie spodziewaja sie tego od nich. Nie znaczy to
                  ze nie ma milosci, zycie samo tworzy prozaiczne problemy typu "kto sie bedize
                  zajmowal malenstwem jak mamusia bedzie musiala wrocic do pracy?""Babcia jest
                  swietnym "wynalazkiem", ale nie wszedzie. Probuje sobie wyobrazic oddanie
                  swojego najdrozszego skarbu w rece obcej osoby i troche mnie nurtuje mysl, ze
                  jednak bede zmuszona w takiej sytuacji zrezygnowac z zycia zawodowego, w imie
                  priorytetow.

                  Ja tez pozdrawiam
                  • anma Re: Po co ma sie dzieci? 24.08.03, 20:26
                    kokarda napisała:

                    > Piszesz, ze sensem zycia jest dla ciebie twoje dziecko, czy mozesz cos
                    wiecej
                    > napisac na ten temat? Pytam dlatego, bo nie uwazam aby moje zycie bez
                    dziecka
                    > bylo puste, ale byc moje "bezdzietne" zycie zaczne za takie uwazac majac juz
                    > dziecko..? To tak jak ze sprawami za ktorymi sie teskni dopiero jak sie je
                    > utraci..a nie zanim sie je ma.

                    Pewnie jest tak jak piszesz w wielu wypadkach. My bardzo chcieliśmy mieć
                    dzieci. Mimo ze wyszłam za mąż młodo bo miałam niecałe 21 lat, maz niecałe 22,
                    to w zasadzie od początku bardzo chcieliśmy. Planowaliśmy trójkę. Nie wyszło.
                    Mamy jedno i to jeszcze naczekaliśmy się na niego prawie 10 lat. W czasie
                    kiedy staraliśmy się dziecko bywało róznie a le z czasem miałam ogromne
                    poczucie pustki i bezsensu. Miałam zainteresowania, studiowałam, podróżowałam
                    czas miałam wypełniony (też po to zeby nie zwariować i zając czymś myśli) ale
                    to wszystko wydawało mi się takie powierzchowne. Znajome, kolezanki, kuzynki
                    po mału wykruszały się z bezdzietnego towarzystwa, spieszyły się po pracy do
                    domu, do przedszkoli, żyły pierwszymi ząbkami, kroczkami, urodzinami,
                    chorobami dzieci, itd... A ja wracałam do pustego mieszkania w którym nie
                    miałam za bardzo nawet co sprzątać, bo co dwoje dorosłych ludzi może
                    codziennie nabałaganić. Mąż pracował do wieczora, a ja nawet jak siadałam do
                    nauki to i tak myslałam o dziecku którego nie miałam. To moje odczucia, pewnie
                    każdy przezywa to inaczej, ale nie dziw się ze dla niektórych dzieci to sens
                    życia. Dla mnie tak. Co nie znaczy ze nie umiałabym żyć ciekawie bez dziecka,
                    oczywiscie zanim je miałam teraz juz sobie tego nie wyobrazam - no chyba ze
                    jak dziecko dorośniesmile, ale zawsze miałabym jakąs niezapełnioną pustkę w
                    sobie.

                    > To wszystko pieknie brzmi, ale decydujac sie na posiadanie potomstwa
                    zdawalas
                    > sobie juz wtedy sprawe z ogromu radoscijakie przynosi macierzynstwo i
                    > wiedzialas ze to zrekompensuje wszystko to co trzeba z siebie poswiecic dla
                    > dziecka? Jesli to brzmi samolubnie to nie jest to moim zamiarem.

                    Miałam nadzieję ze tak własnie będzie, wierzyłam w to mocno i się nie
                    zawiodłam.

                    > Tam gdzie mieszkam wiezy rodzinne sa troche inaczej rozumiane. Dziadkowie
                    nie
                    > opiekuja sie wnukami, a dzieci nie spodziewaja sie tego od nich. Nie znaczy
                    to
                    > ze nie ma milosci, zycie samo tworzy prozaiczne problemy typu "kto sie
                    bedize
                    > zajmowal malenstwem jak mamusia bedzie musiala wrocic do pracy?""Babcia jest
                    > swietnym "wynalazkiem", ale nie wszedzie. Probuje sobie wyobrazic oddanie
                    > swojego najdrozszego skarbu w rece obcej osoby i troche mnie nurtuje mysl,
                    ze
                    > jednak bede zmuszona w takiej sytuacji zrezygnowac z zycia zawodowego, w
                    imie
                    > priorytetow.
                    >
                    > Ja tez pozdrawiam

                    A mi w ogole nie było trudno dokonac wyboru, czy zrezygnowac z pracy kiedy się
                    okazało ze dziecko wymaga trochę bardziej intensywnego zajmowania sie nim,
                    zajęć dodatkowych i rehabilitacji. Po zakończeniu normalnego wychowawczego
                    przeszłam na następny wychowawczy ( tzw. ze względu na stan zdrowia dziecka),
                    na kolejne 3 lata. Jednego czego mi szkoda to tego ze jest on bezpłatny bo
                    pensji trochę brakuje, z jednej jakoś zyjemy ale mogłoby byc lepiejsmile
                    Natomiast co do babć i dziadków... Na szczescie u nas w kraju te relacje z
                    dziadkami są dość bliskie (oczywiscie nie jest to reguła). Ja nie musze
                    korzystać z pomocy babć w takim zakresie jak mamy pracujące, ale i tak
                    widujemy się bardzo często. Z moimi rodzicami kilka razy w tygodniu, z
                    tesciami w weekendy. Świata poza wnuczkiem nie widzą a i on bez przerwy by
                    tylko do babć chodziłsmileSą to jednak wizyty "towarzyskie" a nie podrzucanie
                    dziecka dziadkom do pilnowania. Ale gdybym potrzebowała tego wiem ze mogłabym
                    na nich liczyć.

                    Pozwoliłam sobie odnieść się do tej wypowiedzi chociaż pytanie było kierowane
                    chyba do Izy...
                    Pozdrawiam





                    • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 24.08.03, 21:24
                      amma,
                      dziekuje za wypowiedz, nie krepuj sie, jesli pisze na forum to nie kieruje
                      moich mysli jedynie do konkretnych osob, wiec im wiecej reakcji tym wiecej
                      sposobow myslenia, wymiany doswiadczen i refleksji. cenie wszystkie posty,
                      nawet jesli sa nieprzychylne. nie oczekuje jednego zlotego srodka, bo na
                      szczescie wszyscy sie roznimy i kazdy swoje zycie przezywa na swoj sposob. byc
                      moze szukam wlasnie potwierdzenia ludzkiej odmiennosci?
                      jeden wniosek jaki wyciaglam do tej pory to potwierdzenie, ze posiadanie
                      potomstwa jest darem, wielkim darem, ktory nalezy traktowac z rozwaga i
                      odpowiedzialnoscia i tez doceniac jego wielkosc. troche to filozoficznie
                      zabrzmialo.. moze wlasnie tego sie troche obawiam? odpowiedzialnosci za zycie
                      juz nie tylko swoje ale innego czlowieka ktory w 100% (przynajmniej na
                      poczatku) zalezy ode mnie.
                  • Gość: Iza Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.introl.pl 25.08.03, 10:06
                    kokarda napisała:

                    > Gość portalu: Iza napisał(a):
                    > >
                    > > To nie tak. Dziecko jest dla mnie i męża sensem życia. Co z tego, że mam
                    > dobrą
                    > > pracę, mieszkanie, jeżdżę sobie po Europie. To wszytsko jest ważne, ale je
                    > st
                    > > teraz i to wszystko na dobrą sprawę bez dziecka jest takie puste.
                    >
                    > Piszesz, ze sensem zycia jest dla ciebie twoje dziecko, czy mozesz cos
                    wiecej
                    > napisac na ten temat? Pytam dlatego, bo nie uwazam aby moje zycie bez
                    dziecka
                    > bylo puste, ale byc moje "bezdzietne" zycie zaczne za takie uwazac majac juz
                    > dziecko..? To tak jak ze sprawami za ktorymi sie teskni dopiero jak sie je
                    > utraci..a nie zanim sie je ma.

                    # Anma ujęła to doskonale. Dodam tylko, że teraz wiem po co żyję, po co budzę
                    się co rano, czasem mokra od całusków. Do kogo śpieszymy się z mężem z pracy,
                    pod jakim kątem planujemy wakacje. I nie ma w tym żadnych wyrzeczeń. Teraz
                    nasze życie jest pełne. Jedyne za czym czasem tęsknię to drugie dziecko...
                    (też tak jak anma chciałabym mieć trójkę).

                    > Dla mnie, bo
                    > > ludzie mają różne priorytety. Bo po co się zapracowywać, gonić za wszystki
                    > m,
                    > > dla kogo? Dla samego posiadania rzeczy?
                    > >
                    > > Dopiero ta mała istota zwróciła mi uwagę na istotne rzeczy. Że warto
                    > zatrzymać
                    > > się nad kwiatkiem czy motylkiem, że można iść do Zoo i godzinę karmić
                    > żyrafę
                    > > liśćmi zerwanymi na trawniku obok, że zwykła gorączka u malucha może
                    > > przyprawić o histerię, że siedzi się prz takim maluchu całą noc, nie czuje
                    >
                    > się
                    > > zmęczenia, tylko modli się w duchu, żeby wszystko było dobrze, że praca ch
                    > oć
                    > > ważna, to nie najistotniejsza, a znajomi dziś są, a jutro kto wie, że
                    > ulubione
                    > > forum to Dziecko...
                    > >
                    > > Gdy patrzę na teściową widzę co jest dla niej najważniejsze. Choć
                    > schorowana,
                    > > przy wnuczce nagle dostaje energii, a telefon od nas i pytanie jak się czu
                    > je
                    > > nie kończy się narzekaniem na nienajlepsze przecież zdrówko, tylko co u na
                    > s
                    > > słychać, bo jej życiem jak sama mówi są nie praca, którą kiedyś tam
                    > > zakończyła, nie koleżanki czy sąsiadki, ale my. Chciałam zatrudnić nianię,
                    >
                    > na
                    > > co babcia się oburzyła, jak obca kobieta ma się zajmować jej wnuczką skoro
                    >
                    > ona
                    > > może. Nasze sukcesy i porażki, pierwsze kroczki naszego skrzata, każda "no
                    > wa
                    > > mądrość" mojej córy, jej wizyty kontrolne, to jak zniosła szczepienia to s
                    > ą
                    > > tematy interesujące babcię. Gdy mąż jest w delegacji i dzwoni wieczorem py
                    > ta
                    > > nie o to co było w pracy, tylko jak nam minął dzień, jak się czujemy, co
                    > mała
                    > > dziś wymyśliła? To jest nasze życie.
                    >
                    > To wszystko pieknie brzmi, ale decydujac sie na posiadanie potomstwa
                    zdawalas
                    > sobie juz wtedy sprawe z ogromu radoscijakie przynosi macierzynstwo i
                    > wiedzialas ze to zrekompensuje wszystko to co trzeba z siebie poswiecic dla
                    > dziecka? Jesli to brzmi samolubnie to nie jest to moim zamiarem.

                    # Nic nie poświęciłam, dopiero teraz zyskałam pełne życie. Jedyne poświęcenie
                    to to, że musiałam wrócić do pracy (wiadomo jak jest na rynku, a po
                    wychowawczym nie miałabym już gdzie wrócić), a z przyjemnością zostałabym na
                    wychowawczym... Ileż nocy przepłakałam z tego powodu...

                    > > A to, że opiekujemy się, czy będziemy się opiekować mamą na starość, nie
                    > jest
                    > > tylko naszym obowiązkiem (choć wedle prawa jest), tylko naturalną koleją
                    > > rzeczy. Dziś ona pomaga nam (szorowała podłogi i okna gdy byłam w ciąży,
                    > jutro
                    > > ja umyję jej gdy będzie się gorzej czuła). Jak to w rodzinie.
                    >
                    > Tam gdzie mieszkam wiezy rodzinne sa troche inaczej rozumiane. Dziadkowie
                    nie
                    > opiekuja sie wnukami, a dzieci nie spodziewaja sie tego od nich. Nie znaczy
                    to
                    > ze nie ma milosci, zycie samo tworzy prozaiczne problemy typu "kto sie
                    bedize
                    > zajmowal malenstwem jak mamusia bedzie musiala wrocic do pracy?""Babcia jest
                    > swietnym "wynalazkiem", ale nie wszedzie. Probuje sobie wyobrazic oddanie
                    > swojego najdrozszego skarbu w rece obcej osoby i troche mnie nurtuje mysl,
                    ze
                    > jednak bede zmuszona w takiej sytuacji zrezygnowac z zycia zawodowego, w
                    imie
                    > priorytetow.

                    # Też myślałam o niani, ale do czasu gdy urodziła się córa, potem byłam gotowa
                    rzucić wszystko byle nie zostawiać mojego skarbu z obcą osobą. Na szczęście u
                    mnie babcia zadeklarowała się do zajęcia wnuczką i mój dylemat ciut zmalał.

                    >
                    Pozdrawiam
                    • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 25.08.03, 10:25
                      Gość portalu: Iza napisał(a):

                      > # Nic nie poświęciłam, dopiero teraz zyskałam pełne życie. Jedyne poświęcenie
                      > to to, że musiałam wrócić do pracy (wiadomo jak jest na rynku, a po
                      > wychowawczym nie miałabym już gdzie wrócić), a z przyjemnością zostałabym na
                      > wychowawczym... Ileż nocy przepłakałam z tego powodu...

                      Iza, zapierasz sie, ze nic nie poswiecilas, ok, tym lepiej dla ciebie, ale mnie
                      porzucenie mojej pracy ktora lubie jawi sie w tym momencie jako poswiecenie..
                      Byc moze inaczej bede uwazac bedac juz mama, ale w tym momencie trudno mi to
                      sobie wyobrazic. Odnosze wrazenie, ze jestes jedna z tych matek z powolania,
                      ktore od dziecka wiedza czego chca, wiedza ze tylko w ten sposob moga sie
                      zrealizowac, a kariera stoi na dalszym planie (bez wzgledu na to czy z wlasnego
                      wyboru czy nie)
                      • Gość: Iza Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.introl.pl 25.08.03, 12:37
                        Napisałam, że moim poświęceniem był powrót do pracy i rezygnacja z
                        wychowawczego. Niczego się nie zapieram. Wcześniej jeszcze w ciąży, jak już
                        pisałam byłam gotowa pracować na laptopie w domu na macierzyńskim (taka byłam
                        pilna...)- minęło mi z chwilą narodzin dziecka. Tak, że to nie tak, iż od
                        swojego urodzenia jestem nastawiona na jedno. Dojrzałam do tego. Nadal
                        pracuję, lubię to co robię, spełniam się i w tym w jakiś sposób, ale chętnie
                        (gdybym tylko mogła), przesunełabym to o 4-5 lat, w celu bycia z dziećmi
                        (obecnym i przyszłym). Kariera przecież nie ucieknie.
    • mamosz Re: Po co ma sie dzieci? 24.08.03, 16:45
      kokarda napisała:

      > Moi drodzy,
      > Jestem na etapie podejmowania decyzji o zalozeniu rodziny, wszystko wydaje
      > sie przemawiac za tym, ze to juz czas.. brakuje mi tylko jednego -
      > nieodpartego instynktu macierzynskiego, bo podobno TO SIE CZUJE. Czy ktos z
      > was jest w stanie mi wyjasnic jak to wyglada i czy naprawde warto? Pytam, bo
      > to decyzja bez odwrotu..
      >
      > wink)

      Jeśli takie pytania puszczasz w internet do tego pod nagłówkiem "po co....?" to
      daj sobie spokój,jedź na Mauritius.
      • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 24.08.03, 21:16
        mamosz napisała:

        > Jeśli takie pytania puszczasz w internet do tego pod nagłówkiem "po co....?"
        to
        >
        > daj sobie spokój,jedź na Mauritius.

        Jesli taka jest twoja odpowiedz to nie zrozumialas moich intencji
        • Gość: kwiat2003 Re: Po co ma sie dzieci? IP: 212.122.206.* 24.08.03, 22:43
          oprócz tego,ze w ogóle fajnie jest mieć dzieci to można wraz z nimi odkrywać
          dziecko w sobie i wyszaleć sie w zabawie z nimi
          karmiąc piersią przez pierwsze miesiące zastanawiałam się jak to możliwe,zeby
          drugi człowiek wtulał sie godzinami w mój brzuch i pierś i nie miał dosyć i
          czemu na Boga nie jest to mój mąż wink)) tylko taki mały interesowny ssak


          w żadnym innym przypadku nie doznasz całodobowego towarzystwa takiego jak w
          ciąży, to jest coś na kształt odwagi przekroczenia własnego ja, własnej
          odrębności i takiej człowieczej wrodzonej samotności - otwarcie się na drugą
          istotę i odwaga, by swoje życie na jakiś czas dla niej zmienić
          nic nie poświęcać, bo to się później odbije czkawką w relacjach,ale po prostu
          zmienić - odłożyć pracę i być przez pierwsze miesiące, lata, towarzyszyć,
          uczyć dziecko bycia w świecie, pokazywać mu jego oblicza i widzieć jak rodzi
          się nowy człowiek



          a jaka to radość, gdy dziecko z taką przeogromną ufnością wtula się w
          rodziców i rysuje dla nich cykl obrazków o dinozaurach, a kiedy wraca ze
          spaceru woła myślałaś o mnie?bo ja myślałem...
        • Gość: mamul Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.dtu.pl 25.08.03, 09:37
          kokarda napisała:

          > >
          > nie zrozumialas moich intencji

          Czytając Twoje komentarze odnoszę wrażenie, że:
          a) zbierasz dane od forumowiczów do jakichś pokrętnych celów,
          b) pytasz, ale w gruncie rzeczy sama wiesz najlepiej, co dla ciebie dobre.

          Pozdrowienia,
          Mamul
          • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 25.08.03, 10:18
            Gość portalu: mamul napisał(a):

            > Czytając Twoje komentarze odnoszę wrażenie, że:
            > a) zbierasz dane od forumowiczów do jakichś pokrętnych celów,
            > b) pytasz, ale w gruncie rzeczy sama wiesz najlepiej, co dla ciebie dobre.


            mamul
            nie zbieram komentarzy forumowiczow do zadnych pokretnych celow, jedynym celem
            jest to o czym juz pisalam wczesniej, wlasciwie trudno to zdefiniowac jako
            jeden konkretny i klarowny cel - czy ty np wiesz DLACZEGO napisalas to co tu
            napisalas? jaki mialas (miales) w tym cel?

            chyba masz racje, ze w gruncie rzeczy sama wiem najlepiej co dla mnie
            najlepsze, jak wspomnialam nie spodziewam sie ze ktos tu za mnie podejmie
            decyzje, albo powie mi co mam robic, ale nie wyklucza dyskusji, jestem otwarta
            na poglady innych ludzi, swoje opinie tez zmieniam.
    • Gość: Jane Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.danzas.com 26.08.03, 10:00
      Ja nie czulam. Poczulam jakiś miesiąc po urodzeniu mojego dziecka. Mądrzy
      ludzie mówili mi, że więź z dzieckiem może pojawić się dużo poźniej.
      Ja chcialam doświadczyć macierzyństwa - zobaczyć jak to jest. Urodzenie
      dziecka to byla najlepsza decyzja jaką podjęlam w życiu. Dziecko otwiera nowe
      horyzonty. Myślę, że nie warto z tego rezygnować.
      Nadal nie mam wybujalego instynktu macierzynskiego - nie interesują mnie cudze
      dzieci - interesuje mnie tylko moje wlasne.
      Pozdrawiam
      • Gość: WMI Re: Po co ma sie dzieci? IP: 195.112.95.* 26.08.03, 16:46
        Gość portalu: Jane napisał(a):

        ...

        > Nadal nie mam wybujalego instynktu macierzynskiego - nie interesują mnie
        cudze
        > dzieci - interesuje mnie tylko moje wlasne.

        No chyba to jest wlasnie instynkt MACIERZYNSKI.

        Ktore dzieci sa najpiekniejscze, najmadrzejsze, naj ... ???

        Wlasne !!!

        > Pozdrawiam

        Rowniez.

        W.

      • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 27.08.03, 08:38
        Wynikaloby z tego, ze to mozliwe, ze instynkt macierzynski pojawia sie dopiero
        po urodzeniu dziecka (?) W kazdym razie, w jednym mi pomogliscie, decyzja
        podjeta, niedlugo zaczniemy uskuteczniac starania :o)
        Pozdrawiam
        • Gość: WMI Re: Po co ma sie dzieci? IP: 195.112.95.* 27.08.03, 10:02
          Dziecko ??

          Trzydziesci minut przyjemnosci i trzydziesci lat udreki.

          W.
          • Gość: Iza Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.introl.pl 27.08.03, 10:57
            Zapytam przewrotnie, skoro dziecko to dla Ciebie udręka, to co robisz na
            forum "Dziecko"?
            • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 27.08.03, 12:20
              Gość portalu: Iza napisał(a):

              > Zapytam przewrotnie, skoro dziecko to dla Ciebie udręka, to co robisz na
              > forum "Dziecko"?

              po pierwsze nigdzie nie napisalam, ze dziecko traktuje jako udreke
              po drugie, nawet gdybym tak twierdzila, to tym bardziej zrozumiala bylaby moja
              obecnosc na forum Dziecko, bo tylko krowy nie zmieniaja opinii
              • Gość: AGA Re: Po co ma sie dzieci? IP: 194.181.128.* 27.08.03, 13:12
                Kokardo!Iza napisała tak w odpowiedzi na post WMI.Czytaj uważniej.
                POzdr.
                • Gość: Iza Re: Po co ma sie dzieci? IP: *.introl.pl 27.08.03, 14:02
                  AGA - masz rację, mój post dotyczył wypowiedzi WMI.
                  • kokarda Re: Po co ma sie dzieci? 27.08.03, 17:05
                    Gość portalu: Iza napisał(a):

                    > AGA - masz rację, mój post dotyczył wypowiedzi WMI.

                    w takim razie sorry,
                    latwiej niz glowkujac do ktorego postu odnosi sie odpowiedz byloby zwracac
                    sie "po nicku" (co sie tyczy rowniez mnie)
            • Gość: WMI Re: Po co ma sie dzieci ? IP: 195.112.95.* 27.08.03, 17:30
              To byl cytat z filmu "True Lies".

              W.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka