Dodaj do ulubionych

zodzieje w szkole

04.04.08, 13:46
witam - nie wiem jak wybrnąc z sytuacji bo jest dosc trudna.
MOja córka chodzi do 4 klasy , lekcje wfu maja łączone z klasą inną-
i córka bardzo częst mówiła ze komus zgineła komórka, a to
pieniadze a to buty , niejednokrotnie sprawa trafiała do
wychowawcy, do nauczycielki wfu czy w końcu do dyrektorki- nic sie
nie zmieniło. Wczoraj dałam corce je tygodniówkę 20 zł 10 wzieła ze
soba -wydała w sklepiku 1zł a resztę schowała-poszła na przerwe po
powrocie pieniązków nie było- powiadomiona pani od wf powiedziała ze
ona nic nieporadzi a wychowawczyni powiedziała zeby sie nie
przejmowała i że ona jej odda te 9 zł z własnej kieszeni. a jakby
córce zgineły 2000zł to tez by oddała?przecież tak nie można - nikt
nie robi z tego powodu afery i złodzieje sie czuja bezkarni, a jak
mój syn nie trafił do klozetu o obsikał podłoge to byłam wzywana
natychmiast , a ztym sie nie kończy bo non stop ktos cos komus
kradnie- ja rozumiem ze problem jest nie tylko w jednej szkole ale
przeciez nauczyciele nie moga biernie sie temu przyglądac -
poradzcie cos bo nerwa mam i nie panuje na dsobą jestem gotowa
pójsć na policję -tylko nic mi to nie da
Obserwuj wątek
    • maxxt Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 15:31
      a co powinni wg ciebie zrobic nauczyciele?
      konkretnie.
      • realgniot Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 15:11
        maxxt napisała:

        > a co powinni wg ciebie zrobic nauczyciele?
        > konkretnie.

        Ja uważam, że każde dziecko powinno mieć własną szafkę na klucz.
        Nie musiałoby targać książek i innych rzeczy do domu i z powrotem, a jak ktoś by otworzył to już by było włamanie...
        • agatazieba Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 22:42
          u nas w szkole tez tak kiedyś było i wyliczono, że nie stać nas na kupno szafek,
          a wypożyczenie szafek do szkoły kosztowało 200 zł tylko nie wiem czy
          miesięcznie, semestralnie czy rocznie.... czy dzieci nie moga dać cennych rzeczy
          pani od wf? czy szkoła nie może zamykać szatni na czas lekcji? u nas wszystkie
          zaginięte buty ktoś topił w toalecie, pewnego dnia tego ktosia zabrała policja
          (za coś zupełnie innego) i nic już nie ginęło. zawsze można wezwać policję,
          telefonów należy szukać na parapecie za oknem i w koszu na śmieci w toalecie, a
          także pod kratką w podłodze. tylko trzeba być pewnym, że dziecko złoży zeznanie,
          jak już będzie wiadomo kto to, a nie powie, że koledze nie zrobi problemów, bo
          nie jest kapusiem.

          przemawiają przeze mnie licealne wspomnienia.
      • arius5 U nas na WF byla jedna szafka 08.04.08, 23:52
        Byla jedna szafka-sejf, do ktorej kazdy wkladal swoje rzeczy wartosciowe a
        nauczyciel zamykal na klucz, po lekcji otwieral i oddawal kazdemu.
        Nie jest to drogie rozwiazanie, a i czasu sie nie marnowalo z tego powodu, bo
        szlo dosc sprawnie.
        Wystarczy tylko chciec.
    • oldrena1 Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 15:46
      Czy szatnia przy sali gimnastycznej jest zamykana na klucz przez
      nauczyciela?
      • nioma Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 15:49
        a moim zdaniem powinnas isc natychmiast na policje a oprocz tego
        zadzwonic do kuratorium i poinformowac co sie dzieje w szkole i o
        calkowitym braku reakcji nauczycieli i dyrekcji szkoly
        • rastalioness Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 15:09
          A gdyby tak wszystkie wartosciowe rzeczy przed wf-em oddac
          nauczycielowi? U nas tak sie robilo. Wkladalo sie pieniadze do
          koperty lub woreczka z napisanym imieniem i kwota, nauczyciel
          wkladal wszystko do koszyczka i zamykal w szufladzie swojego biurka
          na klucz. W ten sposob nigdy nikomu nic nie zginelo.
    • przeciwcialo Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 15:55
      U mojej córki przebieraja się w klasie, rzeczy sa zamykane na czas
      wf. Oczywiście najpierw przebierają się dziewczynki a potem chłopcy.
      • arioso1 Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 16:06
        U NAS W CZASIE NORMALNYCH LEKCJI sala jest zamykana- dzieci
        zabieraja co maja zabrac wychodzą i klasa jest zamknięta.
        natomiast na lekcji wf są dwie szatnie polaczone z salą
        gimnastyczną - tam sa dwie klasy dziewcząt bo chłopcy maja wf w inne
        dni. i tak- ciągle ktos wchodzi wychodzi , szatnia otwarta,
        nauczycielka zaraz po dzwonku zabiera sie na piętro i dzieciaki
        same zostają wychodza wchodzą- byłam dzisiaj w szkole proponowałam
        rozwiązanie takie- niech nauczycielka bedzie w szatni az sie nie
        przebiorą wychodzą ona zamyka szatnię i koniec nikt nie wchodzi i
        nie wychodzi- na przerwie otwiera i poprostu jest tam i pilnuje- w
        tej szkole jest zlodziejstwo na potęgę - taka szkoła - ale nie
        wolno przecież tego tolerować i nalezy pokazać że sie
        przeciwdziała.
        dyrejktorka powiedziala ze ona problem zna ale jest trudno go
        zlikwidować- nigdzie nikt nie kradnie tylko na lekcji wf.
        acha kiedys na wycieczce okradziono jedna dziewczynke .
        to są 10 i 11 latki jezeli teraz kradna to co bedzie w gimnazjum?
        narazie jestem nabuzowana i mam ochotę isc na policje tylko czy mnie
        nie wysmieja o te 9 zł?
        • agatka_s Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 16:15
          mnie sie wydaje ze to problem-wychowawczy, a nie policyjno,
          kryminalny.

          Chodzi o to aby dzieciom uswiadomic ze krasc nie wolno, i tak te
          kradzieze ukrocic. A nie zlapac zlodzieja i go zaaresztowac.


          Fatalnie ze szkola nic nie robi. Ja bym jednak skupila sie na
          egzekwowaniu od szkoly, jakiegos planu resocjalizacji. Pedagog
          szkolny, powinien wiedziec jak postepowac w takich sytuacjach, chyba
          ich tego musza uczyc i przygotowywac.

          Policja raczej nic nie zrobi, jesli to przyjedzie, zapyta Dyrektora
          i sprawe umorzy ze wzgledu na niska szkodliwosc, bla bla-zawracanie
          glowy, a ty wyjdziesz na wariatke co o 9 zl na policje lata.
          • arioso1 Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 16:23
            na pedagog liczyc nie można ona jest szurnięta
            jak pojdziesz i powiesz ma problem taki a taki to ona zaraz
            wyszukuje metod terapii jakimi nalezy się objąc.
            pytam jej jak mój syn juz jest lepiej w zerówce? a ona no nic nie
            wiem ale bedziemy stosowac metode tego a tego bo tego i tamtego nie
            była skuteczna jednak ja bym ewolała aby metode takiego i takiego
            podjac od jutra i z nizą tak w kółko nic nie robi tylko o tych
            metodach i ich zastosowaniu opowiada ale zadnej od roku jeszcze nie
            zastosowałanigdzie. jest to mloda raczej dopiero co po studiach
            kobieta co sie za duzo naczytała i teraz sie wymądrza a faktycznie
            doraznej pomocy z nikąd.
            ja na miejscyu nauczycielki wfu zrobiłabym na lekcji wyklad-
            powiedziałabym ze miało miejsce takie a takie i zrobiła pogadanke
            na ten temat a ona nic to te złodziejki wiedza że nikt sie słowem
            nie odezwie i kradną w najlepsze.żal mi tych 10 letnich dziewczynek -
            nie wyobrazam sobie żeby ktoś na moją córkę pokazał palcem ze
            kradnie ale zlodziejka jest jej rówiesniczką z jej klasy
        • oldrena1 Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 16:27
          arioso1 napisała:
          > byłam dzisiaj w szkole proponowałam
          > rozwiązanie takie- niech nauczycielka bedzie w szatni az sie nie
          > przebiorą wychodzą ona zamyka szatnię i koniec nikt nie wchodzi i
          > nie wychodzi- na przerwie otwiera i poprostu jest tam i pilnuje-
          w
          > tej szkole jest zlodziejstwo na potęgę - taka szkoła - ale nie
          > wolno przecież tego tolerować i nalezy pokazać że sie
          > przeciwdziała.
          > dyrejktorka powiedziala ze ona problem zna ale jest trudno go
          > zlikwidować- nigdzie nikt nie kradnie tylko na lekcji wf.

          Wydaje mi się, że w takim razie pora napisać pismo do dyrektorki
          szkoły (bo rozmowy nic nie dają). Opisać problem (kradzieże związane
          z zajęciami wf, otwarta szatnia, do której może wejść każdy),
          powtórnie przedstawić propozycję - niekosztownego przecież -
          rozwiązania i zapytać, jakie kroki podejmie dyrekcja i grono
          pedagogiczne w związku z kradzieżami w szkole.
          Zrobić kopię, na której sekretarka potwierdzi przyjęcie pisma.
          Odpowiedzieć muszą. Niewykluczone, że wreszcie też coś zrobią.

          Dziewięć złotych nie majątek, ale przecież to się może powtórzyć
          przez beztroskę wuefmenów i dyrektorki.
          • arioso1 Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 16:44
            no pewnie ze nie o 9 zł chodzi ale czesto dla kogos 9 zł to dużo
            zwłaszczadla dziecka- moja córka tsk to przeżyła że nie mogła jesc
            kolacji bolal jabrzuch z nerwów i żalu -wiecie jak to dla dziecka
            jest trudne do zrozumienia
            • oldrena1 Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 17:02
              arioso1 napisała:

              > no pewnie ze nie o 9 zł chodzi ale czesto dla kogos 9 zł to dużo
              > zwłaszczadla dziecka- moja córka tsk to przeżyła że nie mogła jesc
              > kolacji bolal jabrzuch z nerwów i żalu -wiecie jak to dla dziecka
              > jest trudne do zrozumienia

              Rozumiem doskonale.
              To moje stwierdzenie było tak na marginesie i jest kompletnie
              nieistotne dla meritum. Kradzież jest kradzieżą.
              Rada sprowadzała się do: napisać pismo i sprowokować tym pożądaną
              reakcję dyrektorki.
              • arioso1 Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 17:30
                najzabawniejsze jest to ze wychowawczyni klasy jest katechetką, ona
                owszem dzieciom na godzinie wych uswiadamia ale jedynie to żeby
                agresji nie było, zeby się uczyli bo to jest dobre-
                na moje nieszczęscie wiekszośc ludzi z tej szkoły to patologia ,
                zadma matka nie stawi sie ze mną do kolejki u dyrekcji , telefon do
                kuratorium dał tyle że - '' przyjzymy sie sprawie w najblizszym
                czasie"-= mamy panią w dupie bo są gorsze problemy nie zawracaj nam
                głowy pierdołami, nie trzeba było dawac dziecku pieniedzy
              • jamajka1612 Re: zodzieje w szkole 14.04.08, 13:20
                No to historia , która spotkała moją córkę. Razem z koleżanką kupiły
                w sklepiku szkolnym oranżadkę za 1zł. Szły korytarzem, gdy jeden za
                starszych chłopaków wyrwał jej. Moja córka wystraszyła się
                strasznie, dziewczyny powiedziały natychmiast wychowawczyni. Ona
                zrobiła z tego aferę , śledztwo, kto to mógł być, jak wygląda , z
                której klasy. Chłopak został odszukany, odkupił tę oranżadkę, był
                zresztą strasznie zdziwiony tym całym zamieszaniem. Tylko ten niby
                żart kosztował moją córkę sporo łez, inne dzieciaki też się
                wystraszyły. Rzecz warta złotówkę, pieniądz można powiedzieć żaden
                ale.... Dziś wyrwie oranżadę, nikt się tym nie zainteresuje, jutro
                zabierze komórkę, potem wyrwie torebkę. Gdyby wszyscy tak reagowali,
                nie byłoby tych kradzieży. Chylę czoło przed wychowaczynią mojej
                córki.
        • agnieszka_azj Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 17:38
          arioso1 napisała:

          > U NAS W CZASIE NORMALNYCH LEKCJI sala jest zamykana- dzieci
          > zabieraja co maja zabrac wychodzą i klasa jest zamknięta.
          > natomiast na lekcji wf są dwie szatnie polaczone z salą
          > gimnastyczną - tam sa dwie klasy dziewcząt bo chłopcy maja wf w
          inne
          > dni. i tak- ciągle ktos wchodzi wychodzi , szatnia otwarta,
          > nauczycielka zaraz po dzwonku zabiera sie na piętro i dzieciaki
          > same zostają wychodza wchodzą- byłam dzisiaj w szkole
          proponowałam
          > rozwiązanie takie- niech nauczycielka bedzie w szatni az sie nie
          > przebiorą wychodzą ona zamyka szatnię i koniec nikt nie wchodzi i
          > nie wychodzi- na przerwie otwiera i poprostu jest tam i pilnuje-
          w
          > tej szkole jest zlodziejstwo na potęgę - taka szkoła - ale nie
          > wolno przecież tego tolerować i nalezy pokazać że sie
          > przeciwdziała.
          > dyrejktorka powiedziala ze ona problem zna ale jest trudno go
          > zlikwidować- nigdzie nikt nie kradnie tylko na lekcji wf.

          Rozwiązanie problemu jest bardzo proste - po pierwsze zamykać
          szatnię na klucz, po drugie - wszystkie wartościowe rzeczy
          (komórki, zegarki, klucze i pieniądze) zabierać na salę
          gimanstyczną.
          Tak było za moich czasów szkolnych (z tą różnicą, ze nie było
          komórek wink, tak jest w szkole moich córek.
          • arioso1 Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 17:43
            w szkolejest zakaz wnoszenia komórek to się dzieciaki kryją z
            nimi, a babka od wf nie pozwala nic na salę wnosić bo ona nie
            depozyt i nie bedzie pilnowac im rzeczy i odpowiadać za nie- nie
            wiem będe nękac dyrektorke a na lekcje wf chyba sama tam pójde
            pilnowac mam do szkoły 100 metrów - wezme dziecko na ręke i pełnić
            straz skoro w trzy sprzątaczki pijące kawę nie dają rady stanąć na
            te 5 minut przerwy
            • lameriada Re: zodzieje w szkole 09.04.08, 22:57
              A to od kiedy w zakresie obowiązków sprzątaczek leży ochrona mienia uczniów?
              • arioso1 Re: zodzieje w szkole 10.04.08, 12:31
                nie chodzi o ochrone mienia-tylko dyrektorka na sugestie ze na 5
                minut przerwy ktoś dorosły mógłby stanąc w tej szatni- powiedziała
                że nie ma personelu i nikt nie ma czasu- a mamy trzy panie wozne i
                jednego pana technicznego-którzy podczas przerwy siedzą w kantorku
                i nic nie robia - dyrektorka ma obowiazek pilnowac aby w szkole
                nie było takich sytuacji- nawet jeśli musiałaby oddelegowac wozna
                do pieciominutowej straży przy szatni
        • ewa1125 Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 15:24
          Dowiedz sie kto jest dzielnicowym dla tego rejonu i jemu zglos
          problem.Oprocz tego,ze bedziesz miec pewnosc,ze sie tym zajmie, bo
          od takich spraw jest wlasnie dzielnicowy,to moze zaproponowac
          pogadanki na godzinach wychowawczych. A poza tym zna napewno
          okolicznych ancymonkow i moze jemu bedzie latwiej znalezc winnego
          (moze to byc mlodsze rodzenstwo jakiegos gagatka,ktory tez sie tym
          para i jest znany dzielnicowemu).
          • ewa1125 Re: zaproscie dzielnicowego na wywiadowke 08.04.08, 15:28
            w porozumienieu z wychowawczynia i dyrektorka szkoly. Zapewne inni
            rodzice tez widza ten problem i po twojej osobistej rozmowie z
            dzielnicowym niech go szkola,albo rodzice zaprosza na wywiadowke i
            podyskutuja o tym problemie
    • agatka_s Re: zodzieje w szkole 04.04.08, 16:56
      a moze poprosic katechete/ksiedza aby z dziecmi porozmawial, jak zla
      rzecza jest kradziez.

      Kradziez-kiedy robi to dziecko to okropna sprawa i dla ofiary (o
      czym piszesz) i dla sprawcy. Jesli 10-latek dzis kradnie, i nikt mu
      nie uswiadomi ze postepuje zle, wlasnie np bo sprawia przykrosc
      innemu dziecku (mysle ze taki argument bardziej trafi do malucha,
      niz jakies tam zasady etyczne), to juz potem nie bedzie mial zadnych
      hamulcow.

      Szczerze mowiac dziwie sie Dyrekcji-przeciez kradziez wsrod 10-
      latkow-to totalna porazka wychowawcza. Jak mozna miec czyste
      sumienie pedagogiczne, jak toleruje sie taka anomalie we wlasnej
      szkole. To troche jak w domu, jak ja jako matka moglabym spac
      spokojnie gdybym wiedziala ze pod moim dachem jest zlodziej...Dziwie
      sie Pani Dyrektor, naprawde. Ja zrobilabym wszystko aby dzieciakom
      wytrlumaczyc, uswiadomic, nie wiem moze nawet poprosilabym o pomoc
      policje zeby zrobila jakies zajecia dydaktyczne, moze pokazalabym
      historie jakis dzieci ktore kradly i potem sie zresocjalizowaly.
      Cos bym robila zeby te "moje" dzieci nawrocic na dobra droge.
      • blq Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 14:04
        Póki wraz z normalnymi dziećmi do szkół będzie chodzić margines i element, póty
        kradzieże, molestowanie, pobicia i inne patologie będą w podstawówkach i
        gimnazjach NORMĄ.

        a wychowanie przez katechetów/nauczycieli nic nie da, bo te dzieciaki są i tak
        już stracone, nikt ich nie wychowa bo one nie mają żadnych norm wpojonych i
        wartości. nawet jak coś zrozumieją, to polezą do domów, zobaczą ojca matkę i od
        razu zapomną wszystko co dobre.
        • heidek Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 14:53
          A w jaki sposób odróżnić dzieci patologiczne i margines od normalnych...
          prosiłbym o jakieś konkretne metody i kwalifikacje.
          • blq Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 16:42
            > prosiłbym o jakieś konkretne metody i kwalifikacje.

            najogólniej margines zakwalifikowałbym tak: niskie IQ, niska samoocena, wysoka
            agresja a w tle rodzice niezainteresowani wychowaniem, co najwyżej (i to nie
            zawsze) hodowlą.
            • arioso1 Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 17:14
              tozby mnie na tACZKACH WYWIEZLI-ja mieszka \m na kozłówku tutaj co
              drugie dziecko jest z patologii- potrafi taki 5 klasista do
              policjanta powiedzieć- i co? co mi zrobisz? jestem nieletni! ta
              sytuacja miała miejsce w tej szkole-
              uważam że dopóki prawo nie zostanie zmienione wyostrzone przepisy -
              a jak było dawniej? był wiekszy respekt , ja np na sama wiadomośc
              ze idzie dyrektor-bolał mnie brzuch-a teraz? teraz to to na
              nauczyciela 12 latek potrafi z pyskiem wyskoczyć.słownictwo w
              szkole to juz jest nienormalne- ty h, ty ku, ty sku , ty fiu, i to
              sie słyszy jak oni wołaja na cały korytarz nikt nie podejdzie nie
              upomni bo wywoła top lawine niepotrzebnych przepychanek słownych.
              pani od wf nie przyjmie wartosciowych rzeczy bo ona nie depozyt.
              wczoraj poszłam na komisariat to mi powiedzieli- pani kochana ,
              przyjmiemy zgłoszenie ale niech mi pani pokażę szkołę nawet
              prowadzoną przez zakonnicę gdzie nie ma kurestwa złodziejstwa i
              narkomanii-ze w każdej jednej jest szkole ten problem a nauczyciele
              sobie nie radza bo prawo im zabrania , działac w sposoby najbardziej
              skuteczne-
              dzieci patoologiczne? ktoś pytał- ja podam przykład dwóch chłopców
              w 3 klasy podstawówki-
              ich rozmowa-
              ej ku..,idziesz na pole? , nie bo mi ku.. starzy dali szlaban -
              mam prze..e ku.. mówię ci -
              -e to h..owo masz ja pie...no przedupcone-to nara
              -nara
              chlopcy w wymemłanych ubraniach z wypisaną pretensją do całego
              świata- wystraszone oczy , nerwowe gesty, bo jak raz ukradnie to juz
              sie boi wasnego cienia-nie żadko palą cos przez takie dziwne
              flakony -no wogóle jestbardzo zle
              a jak pojdziesz do mamusi na skarge to cie od kurew zwyzywa
              • stadowilqw Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 17:52
                mówisz że 3 klasa, to ile to ma lat 10-11 ?
                i już jakieś świństwo przez takie dziwne flakony palą ?
                tragedia panie kochane !! nie zazdroszczę rodzicom takiego dziecka, a w
                szczególności jemu samemu !! ....... aaaaaaa szkoda gadać
              • heidek łatwa ta kwalifikacja 09.04.08, 00:43
                więc jednak o wartości człowieka stanowi wygląd i urodzenie , prawie jak w
                hodowli psów może tym dobrym dzieciom powinni wystawiać rodowody? brawo! dalej
                uczmy dzieci krótkowzroczności i egoizmu. To też jest patologia tylko, że
                ładniej i czyściej ubrana. Podziwiam jednak Twoją premedytację w tej sprawie,
                dobrą droga nie jest tu winienie dzieci za to, że się urodziły gdzieś a nie
                gdzie indziej. to zadaniem szkoły jest piętnowanie takich zachowań nie mówię o
                likwidacji (bo jest niemożliwa) ale wskazywanie dobrych i złych przykładów,
                prawdziwą patologią więc nie są dzieci tylko sama szkoła, która nawet nie
                podejmuje starań. Podziwiam jeszcze raz upór w walce z "wiatrakami", nawet jeśli
                nikt nie zareaguje na Pani działania to będzie pani miała czyste sumienie przed
                sama sobą.
                • arioso1 Re: łatwa ta kwalifikacja 09.04.08, 09:03
                  moze łatwa bo łatwo mozna to zoobaczyć- jest u nas osrodek
                  socjoterapii-jest-dzieciaki tam chodzą , chodzą te ktore chca miec
                  inne zycie które widzą swoich rodziców pijanych w krzakach i nic nie
                  moga zrobić ,te dzieci w róznym wieku-chodza do tej placówki ,
                  odrabiaja lekcje, maja posiłek , wycieczki - terapie , zajęcia w
                  róznych dziedzinach-one chca , są ządne lepszego swiata-moje dzieci
                  też tam chodzą -dlatego ,że my jesteśmy tym wzorcowym srodowiskiem-
                  moje dzieci i dzieci z innych prawych rodzin- chodzimy tam zeby
                  pokazać ,ze mozna sie ładnie wysławiać ze nie wyzywanie si ę tez
                  jest fajne, że nie trzeba nikomu dokuczac z powodu jego wyglądu- ja
                  tyle od siebie moge zrobić co wychowac pożądnie dziecko aby było
                  przykładem -może innemu spodoba sie takie zachowanie i bedzie
                  naśladował?moze zamiast palenia flakonów zacznie czytać
                  literature? bo akurat moje dziecko przekona je do tego? moze, jest
                  taka szansa...
                  ale są i dzieci które nie chca zmieniac , którym odpowiada
                  złodziejski tryb zycia, którzy potrafia perfidnie pchnąc
                  staruszkę, co potrafią wyrwać innemu dziecku rower, buty,
                  cokolwiek, i co i ja mam to tolerować? powiem ze wiekszość dzieci
                  bardzo patologicznych zachowaniem pochodzi właśnie z dobrych domów..
    • agatazieba Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 22:51
      pani nauczycielka nie depozyt? co to za nauczycielka, która pozawala, żeby twoje
      dziecko cierpiało, bo jest uczciwe, a sama boi się, że ktoś jej podprowadzi...
      jak jej się nie chce starać, to niech zmieni pracę. u nas wszystko było wkładane
      do jednej reklamóweczki, rozdzielałyśmy to potem wspólnie same i jakoś nie było
      problemów. problemy był z kradzieżami ciuchów i kosmetyków, ale nie rzeczy,
      które oddawałyśmy nauczycielce.
    • skaflok Re: zodzieje w szkole 08.04.08, 23:03
      trafilem tu z glownej tongue_out ale ja bym tak po swojemu politechnicznie zakombinowac z ukryta kamera tongue_out krotko przed zajeciami skritrac w wentylacji jakas cyfroweczke ;p sie zlapie 1 czy 2 to moze sie ukroci tongue_outtongue_out

      obserwacja tego typu :

      www.youtube.com/watch?v=xyspeh7wohs

      tongue_outtongue_out pzdr ;] poza tym dzieci nic tak nie wychowuje jak rózga tongue_outtongue_out wiem po sobie :]
      • k1234561 Re: zodzieje w szkole 09.04.08, 10:25
        No własnie, to tez może byc rozwiązanie.Popieram.
        A swoją droga nie wiedziałaś wcześniej,że do tej podstawówki to tyle
        tego elementu chodzi?Musiałas córkę akurat tam zapisać?
        Może to nie jest odpowiednie towarzystwo dla twojego dobrego,
        wrażliwego i dobrze wychowanego dziecka.Ja na Twoim miejscu,nawet
        zapiasałabym dziecko na drugi koniec miasta, ale do normalnej
        podstawówki,gdzie są normalne dzieci a nie element.Trudno woziłabym
        ją,jakoś zorganizowałabym jej transport itp.ale nie dopuściłabym aby
        moje dziecko musiało być narażone na kradzieże i oglądanie tego
        elementu.Nota bene w każdej szkole trafi się jakiś procent marginesu
        społecznego,kradzieże itp. rzeczy,tylko trzeba umieć wybrać tą
        szkołę gdzie ten procent jest najniższy.
        No chyba,że nie jesteś w stanie zapewnić w żaden sposób dziecku
        innej podstawówki,to wtedy rozumiem,ciężka sytuacja.Trzeba wymyślić
        coś innego,chociażby cyfrówka,cokolwiek ale tak nie może być.
    • naprawdetrzezwy Kretyn nie zgłasza kradzieży. 09.04.08, 10:31
      Oraz osoby wychowane przez złodziejów.
      • arioso1 Re: Kretyn nie zgłasza kradzieży. 09.04.08, 11:05
        niestety- przy trójce dzieci mam problem z inna szkołą-nie da rady.
        Klasa córki sama w sobie jest jedyna klasą właśnie gdzie raczej nie
        ma dzieci z rodzin patologicznych-jest klasą wiodącą w całej szkole
        pod względem nauki zachowania , na zebraniach widuje mamy zawsze
        jest komplet wszystkie eleganckie miłe kulturalne- wydaje sie ze
        dzieci w tej klasie są z dobrych domów. ale wf maja z inna klasą
        niestety.
        i wtedy zdarzaja sie kradzieże- raz była wycieczka tez z tamtą klasą
        i tez jedna dziewczynka została okradziona- dzieci były w kopalni
        soli w bochni na noc- była dyskoteka i wtedy jednej dziewczynce
        zgineły niepamiętam czy pieniądze czy pamiatki które zakupiła...
        kradzez została zgłoszona przeze mnie i napisałam pismo do
        dyrektorki -zobaczymy.
        Napisałam córce zwolnienie z wfu - pisząc ze dziecko nie bedzie
        chodziło na wf do czasu kiedy nie będzie bezpiecznie mogła mieć
        swoje rzeczy na swoim miejscu- mały strajk
        • jacksparrow1 Re: Kretyn nie zgłasza kradzieży. 14.04.08, 15:26
          Ariso, jezeli inne mamy by podjely z Toba walke to niech za kazdym
          razem jak cos ginie pani wychowawczyni oddaje te 10 zl., komorke,
          czy inne drobiazgi co zmieniaja wlasciciela.Wydaje mi sie ze dosc
          szybko by jej sie to przestalo podobac.
          A cora niech po przebraniu, wladuje swoje rzeczy do torbi i z torba
          na sale gimnastyczna.A na pytanie gdzie z tym idzie niech powie ze
          juz jej zginely pieniadze, ze ginie co rusz komus cos wiec ona
          zabiera swoja wlasnosc ze soba coby miec na to oko.I niech tak
          wszyscy robia.
          tyle ze wlasnie zeby byl efekt to musza to zrobic WSZYSCY badz
          wiekszosc.
    • szyszkasosny Re: zodzieje w szkole 09.04.08, 14:59
      Jeśli w szkole jest zakaz noszenia komórek, to nic nie zrobicie. Jeśli zginęło
      obuwie lub odzież, należy napisać pismo do dyrekcji z wnioskiem o zrefundowanie
      zakupu skradzionych rzeczy. Szkoła ma obowiązek zapewnienia bezpiecznego
      przechowywania rzeczy przebieranych - obuwia, odzienia zdejmowanego na w-f.
      Kilka takich pism zmobilizuje dyrekcję i Radę Pedagogiczną do działania i
      rozwiązania problemu. Przynajmniej w skali masowej, bo kradzieży w szkołach nie
      da się uniknąć. Wiem co piszę, bo pracuję w szkole i nasz dyr. kilka razy
      fundował kurtki zimowe. Szatnia musi być zamykana, rzeczy cenniejsze w depozycie
      u nauczyciela w-f. Kradzieże większego kalibru zgłaszane na policji.
      • pamana Re: zodzieje w szkole 11.04.08, 16:00
        Problemem nie jest zamyakanie klas,wlasne szafki czy oddanie nauczycielowi
        ,problemem jest ze ktos kradnie czy zakazy ,sejfy,szafki bedzie problem dla
        zlodzieja jak widac nie .

        dziecko pwinno byc tak nauczone i wychowane ze chocby lezalo na stole nie wolno
        zabrac i juz bo to nie jego.

        do tego powinno wiedziec ze bedzie kara.

        A tu kombinuje sie jak zamknac ,jak zabezpieczyc nie lepiej ta energie poswiecic
        na zlapanie zlodzieja i ukaranie go ?
    • fiuksa Re: zodzieje w szkole 18.11.08, 14:12
      Napiszcie, czy sa jakieś podstawy prawne do tego , żeby złożyć
      podanie do dyrekcji szkoły o zrefundowanie skradzionych ubrań- czy
      mam jakąś szansę na pozytywne rozpatrzenie, czy to zależy od humoru
      dyrektorki. Moja córka jest w 4 klasie, przez 2 m-ce szkoły zdążyli
      już ukraść jej 3 bluzy "Gap" (w tym jedna polarowa), prawie nowe,
      kosztowały łącznie ok 210 zł, nie mówiąc już o tym, że były kupione
      w Anglii, ponieważ w Polsce nie ma sklepów tej firmy. Czy składając
      pismo mam przedstawic szkole paragony?
      • alabama8 Re: zodzieje w szkole 18.11.08, 15:09
        "przez 2 m-ce szkoły zdążyli już ukraść jej 3 bluzy "Gap" (w tym
        jedna polarowa), prawie nowe, kosztowały łącznie ok 210 zł, nie
        mówiąc już o tym, że były kupione w Anglii, ponieważ w Polsce nie ma
        sklepów tej firmy. Czy składając pismo mam przedstawic szkole
        paragony?"

        Powinnaś jeszcze złożyć pismo informujące z jaką datą waluty mają
        być przeliczone funty na złotówki - ponieważ kurs waluty jest
        obecnie chwiejny. Dodać też należy koszty wycieczki do Anglii po
        kolejne 3 bluzy GAP (bo w polsce nie ma sklepów tej firmy).
        • fiuksa Re: zodzieje w szkole 18.11.08, 17:03
          Słuchaj to nie jest śmieszne, dla mnie to jest duży wydatek, bo
          obecnie nie pracuję a bluzy kupiłam jak byłam odwiedzic brata,
          akurat w wypadku mojej córki kradna tylko rzeczy tej firmy (3 worków
          na buty nie liczę, bo to w tym wypadku niewielki koszt), innym
          dzieciom kradną inne rzeczy, wszystko ginie z szatni albo szatni WF
          (obie zamknięte na klucz), córka chodzi do tej szkoły 4 rok, ale
          nigdy, az tak nie było, kradzieże były sporadyczne, w tym roku
          szkolnym praktycznie codziennie coś komuś ginie, nikt tego nie
          zgłasza, dlatego chciałabym sie dowiedziec czy sa jakieś podstawy
          prawne żebym wystapiła o zrefundowanie skradzionych ubran, może jak
          inni zobaczą, ze można coś zrobić to też zareagują.
          do alabama8 krec sobie beke ile chcesz,mnie to nie przeszkadza,
          nazwe firmy podałam, bo wielu rodziców od razu wie ile trzeba za te
          ubrania zapłacic i jak trudno je zdobyc pozdrawiam smile
          • bonnie75 Re: zodzieje w szkole 18.11.08, 18:57
            ... to tak jakby ubrac sie od stop do glow w chanela, diora i manolo blahnika,
            pojsc wieczorem do podziemi na dworcu centralnym i poblyskac jeszcze zlotym
            rolexem ...
            Jesli dzieciakowi kradna te GAP-y to niech nie zaklada ich do szkoly! Kurcze,
            jakby to bylo cudownie, gdyby do szkoly powrocily stylonowe fartuchy z bialym
            kolnierzem!!!
            To samo komorki - jesli jest zakaz ich noszenia w szkole to nie rozumiem
            problemu - z jakiej racji dyrekcja ma odowiadac i jeszcze byc obciazona kosztami
            zaginiecia telefonow? Podejrzewam, ze w regulaminie jak byk stoi, ze uczniowie
            nie powinni przynoscic do szkoly cennych rzeczy i duzych kwot pieniedzy.
            Rozumiem jednak, ze chodzi o sam fakt zlodziejskiego procederu, za ktory nalezy
            w pierwszym rzedzie obwinic nauczyciela, bo nie chce sluzyc jako depozyt - no
            coz, wcale sie nie dziwie. A jesli dajmy na to taki dzieciak mialby jakas zlosc
            na nauczyciela i oddalby mu 50 zl na przechowanie, a potem stwierdzil, ze jednak
            dal mu nie 50 ale 100 zl? Co wtedy? Co ma zrobic nauczyciel z takim klamiacym
            gnojem, ktory JEGO oskarza o zlodziejski proceder? Ludzie nawet nie wyobrazaja
            sobie jak perfidne potrafia byc dzieciaki. Juz te najmlodsze.
            • snob_nad_snoby Re: zodzieje w szkole 18.11.08, 22:08
              bonnie75 napisała:
              uwielbiam demagogię
              > ... to tak jakby ubrac sie od stop do glow w chanela, diora i manolo blahnika,
              > pojsc wieczorem do podziemi na dworcu centralnym i poblyskac jeszcze zlotym
              > rolexem ...

              Nie porównuj ubrań luksusowych i popularnych

              > To samo komorki - jesli jest zakaz ich noszenia w szkole to nie rozumiem
              > problemu - z jakiej racji dyrekcja ma odowiadac i jeszcze byc
              tu się zgadzam, komórka nie jest w szkole potrzebna.
              • bonnie75 Re: zodzieje w szkole 19.11.08, 10:44
                > Nie porównuj ubrań luksusowych i popularnych


                Dla jednego (dla Ciebie czy dla mnie) luksusem bedzie dior i chanel a dla
                takiego ucznia z Pcimia Dolnego szczytem luksusu bedzie gap, abercrombie czy
                inna marka - popularna wsrod mlodziezy.
            • fiuksa Re: zodzieje w szkole 19.11.08, 11:50
              "... to tak jakby ubrac sie od stop do glow w chanela, diora i
              manolo blahnika,pojsc wieczorem do podziemi na dworcu centralnym i
              poblyskac jeszcze zlotym rolexem ..."
              Moja córka chodzi do szkoły sportowej w Gdansku i możesz mi wierzyć,
              że dzieciaki w tej szkole maja w nosie zarówno Chanela jak i Diora,
              tam panują trochę inne klimaty. Dzieciaki nie chodza w ubraniach z
              wysokiej półki tylko w popularnych, młodzieżowych markach (giną
              ciuchy wszystkich firm). Moje zdenerwowanie sprawą wynika stąd, że
              od kilku miesięcy staramy się z mężem o powiększenie rodziny i idzie
              na to co miesiąc spora kwota (leczę się prywatnie), więc każde
              dodatkowe, nieplanowane zakupy w tej chwili wiążą się z pewnym
              stresem. Pozdrawiam
              • bonnie75 Re: zodzieje w szkole 19.11.08, 14:15
                Tak dla wyjasnienia: to bylo porownanie!!!! Trudno zrozumiec?
                Jedni epatuja diorem i chanelem, narazajac sie tym samym na ryzyko obrabowania,
                a inni - gapem i jak piszesz ciuchami popularnych mlodziezowych marek. Skoro
                zatem kradzieze sa nagminne i nic nie da sie z tym zrobic, a dyrekcja rozklada
                rece to po co kluc w oczy innych drogimi ciuchami? A i sobie fundowac dodatkowe
                stresy? A niech dzieciak zaklada te drogie bluzy i firmowe buty do cioci na
                imieniny, a do szkoly kupic mu zwykle tenisowki i ciuchy bez loga znanej firmy.
                Ja bym tak zrobila, ale najpierw wytlumaczyla dziecku, w czym rzecz! Jesli madre
                - zrozumie! Ot i wszystko w tym temacie.
                • snob_nad_snoby Re: zodzieje w szkole 19.11.08, 15:12
                  bonnie75 napisała:


                  > Jedni epatuja diorem i chanelem, narazajac sie tym samym na ryzyko
                  obrabowania,
                  > a inni - gapem i jak piszesz ciuchami popularnych mlodziezowych
                  marek. Skoro
                  > zatem kradzieze sa nagminne i nic nie da sie z tym zrobic, a
                  dyrekcja rozklada
                  > rece to po co kluc w oczy innych drogimi ciuchami?
                  problemem jest to, ze w szkole kradną, a nie, że ktoś nosi ciuchy
                  Gapa czy innej firmy. A GAP to nie jest droga firma, ciuchy kosztują
                  tyle samo co w H&M czy Zarze. NIe rozumiem dalczego mam kupowac
                  dziecku gorsze gatunkowo rzeczy i brzydsze, bo ktos kradnie.
                • angazetka Re: zodzieje w szkole 19.11.08, 16:00
                  No proszę Cię! Uważasz, że rozwiązaniem problemu zlodziejstwa w
                  szkole będzie nieubieranie dziecka w fajne (dla niego) ciuchy?
                  Pójście w nich do cioci na imieniny mija się z celem, bo dziecko
                  lubi się pokazać w grupie rowieśniczej.
                  To z kradzieżami trzeba walczyć, a nie z dziecięcą słabością do
                  GAPa.
                  • bonnie75 Re: zodzieje w szkole 19.11.08, 17:05
                    A masz jakis konkretny pomysl na te walke ze zlodziejstwem w akurat TYM
                    PRZYPADKU????
                    Podaj, prosze autorce watku, bo nikt nie moze sobie z tym poradzic poza
                    poronionym IMHO oddawaniem na przechowanie nauczycielce w-f-u, ktora wcale nie
                    pali sie do bycia depozytem (i dobrze!)

                    Mnie nie interesuje zupelnie, w co rodzice ubieraja dzieci. Wez tylko pod uwage,
                    ze innym, mniej zamoznym moze byc nieslychanie przykro, ze ich rodzicow nie stac
                    na markowe ciuchy (wiem, wiem, zaraz posypia sie argumenty, ze co to nas
                    obchodzi, ze kogos nie stac), a jeszcze innych taki ciuch neci w inny sposob -
                    bo coz prostszego jak dmuchnac komus bluze!!!
                    Przytoczylam wyzej przyklad noszonych za moich czasow fartuszkow -
                    znienawidzonych przez dzieciaki to fakt, ale jakze bezpiecznych!
                    Jednakze jesli i rodzice stoja na stanowisku, ze szkola to rewia mody - to ja
                    juz nie mam nic do powiedzenia!!!
      • smerfeta7 Re: zodzieje w szkole 18.11.08, 22:45
        Moja corka w ubezpieczeniu, jakie oplacałam w szkole, ma również
        ubezpieczenie z tytułu kradzieży ubran, butow itd..
        Sprawdz polisę w szkole. U nas jest dostepna w sekretariacie.
        • fiuksa Re: zodzieje w szkole 19.11.08, 09:31
          wielkie dzięki smile
    • mama-123 Re: zodzieje w szkole 19.11.08, 14:27
      W naszej szkole jest zakaz przynoszenia komorek i innych rzeczy
      wartosciowych. Niestety trzeba z kradieza sie liczyc. Bledem jest,
      ze szkola na takie cos pozwala, ze wlasnie no komorki przynoszone sa
      do szkoly. Co do pieniedzy, mysle, ze lepiej jesli juz sie bierze
      cos do szkoly, to tylko niewielka sume i moze schowac ja tak zeby
      nikt nie znalazl (jakas tajna kieszen czy cos w tym rodzaju).
      Dzieci koniecznie potrzebuja pogadanki na temat kradziezy, a rodzice
      powinni otrzymac list o tym, co sie dzieje, i ze sa odpowiedzialni
      za swoje dziec. Rodzicow powinno sie tez poinformowac o tym, jakie
      konsekwencje mozna wyciagnac w stosunku do dzieci, ktore kradna,
      jelsi sie je na tym przylapie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka