Ostatnio coraz bardziej niepokoi mnie nawyk "naginania" rzeczywistości u mojej
10-latki. Trwa to już od dosyć dawna, ale myślałam, że z wiekiem zmądrzeje i
wyrośnie, przekonawszy sie, że "kłamstwo ma krótkie nogi" itp. Tymczasem nic
się nie zmienia - ostatnio parę razy złapałam ją na mniejszych lub większych
kłamstwach. Podsłuchałam też (oczywiście niechcący!), że okłamuje koleżanki,
chcąc się wydać lepszą, tzn. np. twierdzi, że będzie miała 6 z jakiegoś
przedmiotu, podczas gdy będzie to najprawdopodobniej 4. Zastanawiam się w czym
problem? Dziecko w szkole funkcjonuje zupełnie dobrze i pod względem nauki i
społecznie, ma liczne sukcesy, zwłaszcza sportowe. Posiada tylko taką cechę,
że uwielbia wygrywać, co zresztą w sporcie bardzo jej pomaga - nie ma
problemów z motywacją

. Więc może tam gdzie nie może wygrywać, zaczyna
fantazjować?
Rozmowy odbywaliśmy z nią z mężem liczne - pewna poprawa następowała, ale nie
do końca, potem znów było to samo.
Dodam, że mam jeszcze starsze dziecko, z którym takich problemów raczej nie było.
Ja w jej wieku byłam raczej prawdomówna (teraz zresztą też

) i między innymi
dlatego tak trudno mi zrozumieć własne dziecko. A problem mam poważny, bo
zwyczajnie przestaję jej wierzyć - cokolwiek mówi

.