Dodaj do ulubionych

Korki w zerówce....

19.10.08, 16:13

....dowiedzialam się na zebraniu, że niektóre mamy z klasy mojego
syna (zerówka w szkole) biorą dla swoich dzieci korepetycje z....
czytania. Jak to usłyszałam, byłam w szoku. To normalna państwowa
podstawówka, ale coś mi się wydaje że niektóre mamy mają conajmniej
Oxfordowskie ambicje. A może to moda ? Jeśli moje dziecko dopiero co
składa literki w słowo i jest szcześliwy jak uda mu się je poprawnie
przeczytać, to czy powinnam się martwić i też załatwić mu
korepetycje ?
Obserwuj wątek
    • lawenda43 Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 16:35
      Ja bym się nie martwiła i nie porównywała z innymi mamami. Też byłam
      nadmiernie zaangażowana w edukację mojego syna i w czasie gimnazjum
      bardzo się buntował wobec szkoły i oceny znacznie spadły. Nic mi po
      tym, że miałam wcześniej prymusa, który napisał na maksimum
      kompetencje w VI klasie.
    • snob_nad_snoby Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 17:18
      takie to teraz chore czasy, ze dzieci muszą mieć korepetycje z czytania i 10
      godzin angielskiego tygodniowo. W przyszłości wszystkie będą dyrektorami. Nie
      ulegam temu szaleństwu.
    • marzeka1 Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 17:25
      Nie tylko chore, ale i zwyczajnie głupie.Jestem nauczycielką i dużą przeciwniczką korepetycji, mają dla mnie sens, gdy trzeba nadrobić materiał, kiedy nie było się dłuższy czas w szkole albo gdy nie radzi się z jakimś przedmiotem.Co innego prywatny angielski, tu inaczej na to patrzę, warto posłać dziecko na dodatkowy język.
      • smerfeta7 Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 17:55
        Chore, chore i jeszcze raz chore jest podejście rodzicow.
        Wyścig szczurów trwa.
        Skrzypce, flet, keyboard, angielski, balet, taniec, karate, pianino,
        angielski, koncerty, kaligrafia, korki z wszystkiego co sie da itd..
        Ciekawe co jeszcze rodzice tym dzieciom wymyslą.
        A może zacząć mimo pracy zawodowej, wysyłać rodzicow na te wszystkie
        zajęcia i po roku zapytać czy są zadowoleni i mają czas na wlasne
        przyjemności i spotkania ze znajomymi.
        Zawsze zastanawiałam się skąd tyle agresji w polskich dzieciach i
        pomału rozumiem skąd ona sie bierze.
        To rodzice im fundują, oczekując od nich tego, czego sami nie
        osiągneli i nigdy nie osiągną.
        Dzieci takich rodziców, także maja marne szanse na osiągnięcie
        swojego sukcesu zawodowego i zadowolenia z niego.
        Ponieważ robią to, czego nie byli w stanie zrobić ich rodzice.




        • aw271 Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 19:52
          No to mój w pierwszej klasie i jest jeszcze gorzej. Pół klasy chodzi już do
          Akademii Nauki na naukę szybkiego czytania i pisania. A na zebraniu co niektóre
          matki mało nie zjadły nauczycielki z powodu oceniania. Powód? Nauczycielka daje
          wzorowe dzieciom które płynnie czytają(ale nie nauczyły się tego od września, po
          prostu umiały wcześniej)i tym które bardzo się starają, mają postępy w czytaniu,
          ale oczywiście nadal dukają. Po prostu nauczycielka ocenia postępy dzieci, a nie
          umiejętności z którymi przyszły do szkoły. Też nie daję wciągnąć się w to
          szaleństwo, ale faktem jest, że dzieci, które gorzej czytają przeżywają to
          bardzo i są wręcz wyzywane od głupków przez te "genialne". Przykre, na szczęście
          mamy mądrą nauczycielkę!
          • smerfeta7 Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 20:26
            aw271 napisała:
            > ale faktem jest, że dzieci, które gorzej czytają przeżywają to
            > bardzo i są wręcz wyzywane od głupków przez te "genialne".
            >Przykre, na szczęście mamy mądrą nauczycielkę!

            Wiem cos na temat tych "genialnych" dzieci, mając kontakt z nimi
            średnio 4 razy w tygodniu.
            I zgadzam się z tym co piszesz. Jak nie potrafią zrobić podstawowego
            działania, a zrobi to dziecko, nie z wyścigu szczurów, to dopiero
            adrenalina u nich rosnie, potrafią zastraszać takiego dzieciaka w
            bardzo okrutny sposób.
            W klotni na korytarzu ze swoimi rodzicami, mówią: to jedź i sama
            graj na skrzypcach, i co stoisz jak kolek, jak ci się spieszy to
            sama jedz na basen, ja tego nie nawidzę, o słowach wulgarnych i
            poniżających rodzicow publicznie już nie wspomne (oczywiście bez
            uogolnien, wyjątki super dzieci się zdarzają).
            Rodzice wogole nie biorą tego do siebie, traktują to jak coś
            normalnego. Może dlatego, że właśnie na to zasłuzyli, swoją głupotą.
            Te dzieci wożone od rana do późnego wieczora, nie wytrzymują presji
            ze strony rodziców stąd tyle w nich agresji, a co będzie później?
            Do czego mogą sie posunąć te zestresowane, wyeksploatowane dzieci,
            gdzie i do czego uciekną przed rodzicami????
            Może to rodzice powinni usiąść i pomyśleć, jak bardzo krzywdza
            dziecko, uczestnicząc w wyścigu szczurów.
            Jestem całkowicie za wspieraniem rozwoju dziecka, pomocy jemu,
            podążaniem za nim, ale na tyle ile jej potrzebuje.


            • sir.vimes Nie jestem pewna czy to są super dzieci 20.10.08, 10:17
              > W klotni na korytarzu ze swoimi rodzicami, mówią: to jedź i sama
              > graj na skrzypcach, i co stoisz jak kolek, jak ci się spieszy to
              > sama jedz na basen, ja tego nie nawidzę, o słowach wulgarnych i
              > poniżających rodzicow publicznie już nie wspomne (oczywiście bez
              > uogolnien, wyjątki super dzieci się zdarzają).
              > Rodzice wogole nie biorą tego do siebie, traktu

              Te dzieci, które nie kłócą się z rodzicami, nie komunikują, ze nie dają rady,
              potulnie zgadzają się na 50 zajęcia z bógwieczego... Jakos wydaje mi się , ze
              większe szanse na "znormalnienie rodziców" mają te , które walczą. A tym, które
              juz nie walczą - współczuję,. To smutne.

          • przeciwcialo Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 09:14
            Zazdroszczę nauczycielki. Chciałabym taka dla syna. Mądra kobieta.
    • rycerzowa Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 20:32
      bachak napisała:

      ? Jeśli moje dziecko dopiero co
      > składa literki w słowo i jest szcześliwy jak uda mu się je poprawnie
      > przeczytać, to czy powinnam się martwić i też załatwić mu
      > korepetycje ?

      A po co? Wystarczy czytać mu codziennie, a on na każdej stronie niech przeczyta
      jeden prosty wyraz.

      • azile.oli Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 13:18
        No właśnie. Korepetycje z czytania w zerówce są jakimś
        nieporozumieniem.I to nie z tego powodu, że na naukę płynnego
        czytania jest za wcześnie, ale dlatego, że można samemu pomóc
        dziecku,nie w formie zajęć dodatkowych, ale ćwicząc z nim jakieś 10
        minut dziennie, najlepiej w formie zabawy.Umiejętność płynnego
        czytania nie jest wymagana, ale jest sporym ułatwieniem dla dziecka,
        które zaczyna naukę w szkole.Takie ćwiczenia z dzieckiem mogą też
        pozwolić na wychwycenie potencjalnych trudności.Nie wszystkie dzieci
        radzą sobie jednakowo łatwo z nauką czytania, a wiem co mówię, bo
        jestem polonistką i mam w gimnazjum uczniów, nie umiejących
        czytać.Moje dzieci potrafiły czytać w wieku 6 lat i ja idąc do
        szkoły też potrafiłam.Może ktoś powiedzieć, że mam fachowe
        przygotowanie i się wymądrzam. Otóż mnie nauczyła czytać babcia,
        mająca ukończone 6 klas szkoły podstawowej. Więc można. Ja też
        zresztą nie stosowałam jakichś specjalnych metod,bo w zakres moich
        studiów nie wchodziło nauczanie początkowe.Korepetycje- zdecydowanie
        nie. To chyba tylko dla dobrego samopoczucia rodziców, bo na pewno
        nie dla dobra dzieci.Troszkę, zaznaczam, nie za dużo indywidualnej
        pracy- jak najbardziej tak.Najważniejsze, aby dziecka nie zrazić.
    • jakw Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 21:01
      Wyluzuj. Ci rodzice widocznie sami czytać nie umieją. Gdyby umieli
      to usiedliby z dzieckiem i poczytali razem.
      • smerfeta7 Re: jakw :-))))) 19.10.08, 21:15
        jakw napisała:

        > Wyluzuj. Ci rodzice widocznie sami czytać nie umieją. Gdyby umieli
        > to usiedliby z dzieckiem i poczytali razem.

        To mnie wyjątkowo rozbawilosmile
      • snob_nad_snoby Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 21:26
        jakw napisała:

        > Wyluzuj. Ci rodzice widocznie sami czytać nie umieją. Gdyby umieli
        > to usiedliby z dzieckiem i poczytali razem.

        Piękne!!! smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • mami7 Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 21:25
      od kiedy syn załapał o co chodzi z czytaniem, siadamy i czytamy razem, jakąś
      ciekawą książkę. czy to grzech, czy to wyścig szczurów?
      nie wyobrażam sobie korepetycji dla 6 latka z czytania, ale nie rozumiem co
      złego jest w tym, że czytam z dzieckiem.
      mam 7-latka, chodzi na basen i judo. w szkole wybrał sobie też jakieś zajecia w
      ramach świetlicy, szachy i plastykę (bo to uwielbia). czy to źle?
      Młody ma nieopanowaną energie, z największa przyjemnością chodzi na wszystkie
      zajęcia, czy robię mu krzywdę?
      kiedy syn pływa, jego koledzy siedzą przed komputerem, co lepsze?


      • snob_nad_snoby Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 21:34
        Przecież nie chodzi tu o czytanie z dzieckiem, bo to normalne. Mowa tu o
        płatnych lekcjach czytania w zerówce.
        Moje dziecko tez chodzi na basen, taniec. I wystarczy. A czytać umie i nikt jej
        nie uczył, a nawet gdyby nie umiała, to po to jest zerówka.
        • mami7 Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 21:43
          no, ale ja nie mogę właśnie uwierzyć w te płatne lekcje z czytania w zerówce.
          • snob_nad_snoby Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 21:45
            a ja mogę, bo rozmawiam z rodzicami, którzy szesciolatkom planują już studia.
            • lolinka2 Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 21:57
              powaleni ludzie...

              to moje dziecko, o którym mówią, że mu dzieciństwo odbieram, bo
              chodzi rok wcześniej do "klasy dla geniuszy", ma 4 dni w tyg szachy
              na terenie szkoły, w czasie świetlicy, plus raz w tyg matmę, raz w
              tyg teatr i raz w tyg twórcze myślenie, w ogóle się nie przemęcza.
              Kółka te wszystkie wymienione są na terenie szkoły, w czasie zajęć
              świetlicowych (czyli zamiast siedzieć na świetl. do 17.00 od 12.30 i
              czekać, ma jakąś atrakcję). Nie wiem, kim będzie i na chwilę obecną
              mam poważniejsze zmartwienia. Rozwija się w dziedzinach, które ją
              interesują. A na korki z czytania nie wysłałabym w życiu (nawet mając
              poważne podstawy, czyli zajawki dysfunkcji), bo sama umiem czytać i
              nie widzę powodu, żeby ktoś inny miał ją tego uczyć.
            • mami7 Re: Korki w zerówce.... 19.10.08, 22:24
              mój syn juz postanowił, że będzie architektem wink

            • przeciwcialo Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 09:20
              Kilka miesięcy temu było w Twoim Stylu o takich rodzicach- jedna
              mama szykuje kilkuletnia córke na chirurga plastyka- pod to
              dostosowuje zajecia dodatkowe. Dzien i tydzień dziecko ma
              dostosowane do scisle zaplanowanego rozkładu. Tragedią jest choroba
              bo plan sie sypie.
              • lolinka2 Re: Korki w zerówce.... 21.10.08, 21:27
                przeciwcialo napisała:

                > Kilka miesięcy temu było w Twoim Stylu o takich rodzicach- jedna
                > mama szykuje kilkuletnia córke na chirurga plastyka- pod to
                > dostosowuje zajecia dodatkowe. Dzien i tydzień dziecko ma
                > dostosowane do scisle zaplanowanego rozkładu. Tragedią jest choroba
                > bo plan sie sypie.

                czytałam to, płakać się chce.... najtragiczniejszy jest fakt, że ta
                matka jest przekonana, iż to co robi to "zapewnianie dobrego
                startu"... pokolenie naszych rodziców izolowało się od dzieci
                żłobkami tygodniowymi, my izolujemy się podręcznikami psychologii,
                zajęciami dodatkowymi plus zasilamy kolejki u terapeutów, psychologów
                plus wszystkich możliwych doradców od wychowania. Powiedzcie, jakie
                zaburzenia wystąpią masowo w populacji naszych dzieci...?
                • przeciwcialo Re: Korki w zerówce.... 22.10.08, 08:51
                  To polecam jeszcze listopadowy Twój Styl i artykuł Rodzina - kto tu
                  rządzi. Świetny!
    • przeciwcialo Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 09:17
      Mój syn nie ma jeszcze szesciu lat, jest w zerówce. Zaczyna poznawac
      literki. Na razie frajdę sprawia czytanie rejestracji samochodówych,
      duzych napisów na sklepach czy innych budynkach. bawimy sie
      literkami i cyframi.
      Korki? W zyciu nie przyszłoby mi to do głowy.
    • alabama8 Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 09:21
      Ależ oczywiście że korepetycje z czytania są niezbędne. Jeżeli
      rodzic nie jest w stanie dziecku trochę pomóc z fizyką czy chemią,
      wyższą matematyką czy statystyką to wykupuje kilka lekcji płatnych
      korków.
      To samo z czytaniem - jeśli rodzic nie umie pomóc w opanowaniu 30
      liter alfabetu to nie widzę przeciwskazań żeby na korepetycje
      posłać. Nie wszyscy są u nas w Polsce "czytaci" i "pisaci" i
      zjawisko analfabetyzmu jest jak widać w twoim rejonie bardziej
      nasilone niż gdzie indziej.
      • snob_nad_snoby Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 09:24
        Rozumiem ironię smile
        Niestety rodzice wysyłający dzieci na płatne lekcje i planujący karierę to
        zazwyczaj osoby wykształcone, o wysokim statusie społecznym i majątkowym.
        • joasia_koo Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 09:56
          A ja powiem tak - mam dziecko w 2-giej klasie i właśnie szukam
          korepetytora z matematyki. Po badaniach w poradni okazało się, że ma
          zaległości z zerówki, których nie jesteśmy w stanie sami nadrobić.
          Gdybym wiedziała w zerówce, że Pani olewa swoją pracę to wtedy
          postarałabym się z moim dzieckiem przerabiać materiał (choć nie wiem
          czy bym umiała), a teraz moje dziecko płaci za to ogromnym stresem
          jakim jest matematyka bo nie wie dla czego jej nie rozumie. Mam
          kontakt z innymi rodzicami dzieci z naszej zerówki i niestety takich
          dzieci z zaległościami jest więcej i nie tylko z matematyki są
          dzieci, które nie poradziły sobie z płynnym czytaniem i dalej
          literują.
          • przeciwcialo Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 11:02
            No nie mów że dziecko ma zaległości w matematyce z powodu zerówki. A
            co robiło w pierwszej klasie? Może raczej tu szukaj zaległości. Poza
            tym nie sprawdzałaś dziecka zeszytów, podreczników, skoro wszystkie
            zadania robiło to skąd zaległości.
            • joasia_koo Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 11:08
              Od początku pierwzej klasy były problemy z matematyką i każdą pracę
              domową odrabia z nami. Robiliśmy też wiele dodatkowych prac, ale nie
              przyniosło efektów. Pod koniec pierwszej klasy pani wysłała nas do
              poradni i z niej odstaliśmy opinię.
              • przeciwcialo Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 11:17
                Mam syna w zerówce i widziałam podręczniki które obowiązuja. ten
                program mozna zrealizowac w zabawie, na spaewrze- kształty, cyfry-
                choćby rejestracje czy numery autobusów. O liczeniu nie wspomne.
                Nadrabiajcie więc szybko bo potem to juz galpo z matematyki jest.
            • k1234561 Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 11:18
              Zgadzam się z Przeciwciało.Widocznie nie poświęciłaś dziecku uwagi w
              pierwszej klasie.Niestety jak to się mylnie niektórym rodzicom
              wydaje w pierwszej klasie należy sprawdzać czy dziecko ma zadanie
              domowe odrobione i orientowac się co aktualnie przerabiają i czy
              dziecko nadąża za programem.Nawet jeśli w pierwszej klasie mają
              powtórzenie zerówki,to moim zdaniem trzeba trzymać rękę na pulsie i
              kontrolować wszystko na bieżąco.Niestety większości rodziców wydaje
              się ,że zerówka i pierwsza klasa to nie nauka i potem są efekty.
              Ja mam córkę w pierwszej klasie,więc wiem o czym mówię.Codziennie
              siadam z nią przeglądam książki,co mają zadane i ona robi a ja
              sprawdzam,koryguję,pomagam.Dzięki temu wiem co umie.
              A co do tematu wątku głównego to uważam za wybitnie chore
              załatwianie korepetycji dziecku w zerówce i to z
              czytania,litościii,co za debilni rodzice!
        • aluc Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 11:15
          snob_nad_snoby napisała:

          > Rozumiem ironię smile
          > Niestety rodzice wysyłający dzieci na płatne lekcje i planujący
          karierę to
          > zazwyczaj osoby wykształcone, o wysokim statusie społecznym i
          majątkowym.

          no cóż, niemożność wytłumaczenia dziecku czegokolwiek na poziomie
          zerówki, drugiej czy czwartej klasy jest dla mnie rodzajem
          analfabetyzmu, bez względu na dyplomy posiadane
          • snob_nad_snoby Re: Korki w zerówce.... 20.10.08, 11:57
            aluc napisała:

            > snob_nad_snoby napisała:
            >
            > > Rozumiem ironię smile
            > > Niestety rodzice wysyłający dzieci na płatne lekcje i planujący
            > karierę to
            > > zazwyczaj osoby wykształcone, o wysokim statusie społecznym i
            > majątkowym.
            >
            > no cóż, niemożność wytłumaczenia dziecku czegokolwiek na poziomie
            > zerówki, drugiej czy czwartej klasy jest dla mnie rodzajem
            > analfabetyzmu, bez względu na dyplomy posiadane

            uwazam, ze to nie kwestia niemożności wytłumaczenia, a wygody
            • azonka1 Re: Korki w zerówce.... 31.10.08, 06:21
              to ja też dorzucę i posypię głowę popiołem, bo uważałam że ludzie
              przeginają. Mój syn poszedł do zerówki, fajny, wesoły trochę jakkby
              rzotrzepany, ale robiłam badania w przedszkolu i napisali że
              inteligentny w normie. Przyszła zerówka znamy literki a,m,o,t,
              rozpoznaje je świetnie, ale złożyc za cholere. Słowo mama, tata
              rozpoznaje, Ale sylaba ma, czyta m, a , razem tat, m, o razem tom,
              ręce mi opadają. Siedzimy godzinami od tygodnia. Michał książki
              uwielbia, czytamy, może nie regularnie, ale czytamy, z paluchem żeby
              widzieć który wyraz teraz, w rozpoznawaniu liter jest świetny, pani w
              szkole zlewa sprawe, nie wiedziałam że może być taki problem, córka
              czytała normalnie, zastanawiam się nad korepetycjami bo sama nie mam
              pomysłu jak mu wytłumaczyć, może nauczyciele maja jakieś sposoby,
              "nasza" pani nie wypowiada się, na szkołe chyba nie mam co liczyć.
              • smerfeta7 Re: Korki w zerówce.... 31.10.08, 08:43
                azonka1 zgloś się jako matka do pedagoga szkolnego.
                Syn dostanie zajecia dodatkowe w szkole, pedagodzy pracuja z dziećmi
                i wspolnie z nauczyciele ustalaja sposob jak nauczyć dziecko
                odpowiednio składam i czytać literki. Nie musisz brac korepetycji.
                Po drugie to dopiero 1 miesiąc nauki, więc ile mogli już poznać
                literek? a ty wymagasz juz od niego super czytania. Nie przesadzaj i
                nie patrz na innych.
                Musiała byś zobaczyć jak piszą dzieci w drugiej klasie, jak czytają.
                A twoj syn dopiero zaczął zerówkę. Nie wszystkie dzieci rowno sobie
                ardza, czasami te, co nie potrafiły, nadrobiły szybciej i uczyły sie
                lepiej od tych co sobie radziły.
                Dzieci rozwijają się skokowo i nigdy o tym nie zapominaj.
                Nie ma tak, że od razu potrafią wszystko naraz robić idealnie.
                Moja corka także ma swoje skoki w rozwoju, tyle, że ja juz sie do
                tego przyzwyczaiła.
                Wyluzuj i pozwól dziecku rozwijać się swoim tępem. Wsperaj go i
                chwal nawet za najmniejszy postep, a wszystko przyjdzie szybciej niz
                pomyslisz.
                I co najwazniejsze, nigdy nie porownuj go z corka, kazdy może być
                inny. takim porównaniem robisz tylko krzywde dziecku i prowadzisz do
                zniechęcenia jego.
                Czyzbyś chciala dołączyć do wyścigu szczurów?
                Porozmawiaj z pedagogiem szkolnym, a napewno ci wiele wytłumaczy.

                • 26magda3 Re: Korki w zerówce.... 31.10.08, 12:13
                  no może wypowiem się z drugiej strony - "debilengo rodzica" jak to
                  ktoś ładnie nazwał

                  Mój syn właśnie zaczął pierwszą klasę i w porównaniu z innymi
                  dziećmi czyta bardzo słabo. Mam koleżanką, która jest nauczycielką w
                  klasach integracyjnych i dodatkowe zajęcia z dzieciakami mającymi
                  różne trudności w nauce to jej specjalność. Zaproponowałam jej żeby
                  przychodziła do nas raz w tygodniu i "dawała korki z czytania". Syn
                  koleżankę znał i bardzo lubił już wcześniej. Teraz razem się uczą
                  czytać. Oprócz tego codzinnie czytamy razem przez 10 minut.Z
                  racji "korepetycji", żeby go nie przeciążać chodzi tylko na jedno
                  dodatkowe kółko i to w ramach świetlicy. Nie czuję się "debilnym
                  rodzicem". Nie uważam, że biorę udział w wyścigu szczurów. A
                  zdecydowałam się na takie a nie inne rozwiązanie ponieważ znam swoje
                  dziecko i wiem, ze dużo lepiej pracuje z innymi osobami a nie ze
                  mną. Po drugie wiem, że ja nie mam aż tyle cierpliwości ani pomysłów
                  dzięki którym czytanie jest zabawą, a nie nudną nauką.
                  W zerówce nie miałam takich pomysłów ponieważ czekałam az sam
                  załapie - ale teraz uważam, ze pora na naukę i jeżeli ma z czymś
                  problemy to im szybciej mu pomogę tym dla niego lepiej.
                  Wiem, że robię dobrze.
                  • azile.oli Re: Korki w zerówce.... 31.10.08, 12:52
                    Dla mnie nie jesteś ''debilnym rodzicem'',ale bardzo odpowiedzialnym
                    rodzicem.Sytuacja opisana w pierwszym poście dotyczyła dzieci w
                    zerówce,a Twój syn chodzi już do szkoły.Jeżeli zauważyłaś u niego
                    kłopoty i to,że odbiega od innych dzieci,to bardzo dobrze
                    zrobiłaś,zwracając się o pomoc do koleżanki.Czasem dziecku potrzebne
                    są zajęcia indywidualne,nie jest ważne,czy pracuje z rodzicem,czy z
                    obcą osobą.Prawdą jest też,że czasem lepiej ,gdy jest to inna
                    osoba,bo po pierwsze jest ona obiektywna,po drugie-dziecko mniej się
                    rozprasza.Mama nie zawsze jest w stanie wybrać najlepszą metodę
                    nauki i jeśli jest tego świadoma,to bardzo dobrze.Na problemy z
                    nauką trzeba reagować jak najszybciej.To nie jest tak,że Ty zmuszasz
                    dziecko do dodatkowego wysiłku ,aby zaspokoić swoje aspiracje,ale
                    aby mu pomóc.Tu przecież nie chodzi o to,aby Twój syn był
                    najlepszy,ale po prostu ,aby radził sobie z czytaniem. A najgorsi
                    sąś Ci rodzice,którzy nic nie robią,mimo,że dziecko sobie nie radzi.
                  • przeciwcialo Re: Korki w zerówce.... 31.10.08, 13:55
                    To co ty robisz to zajęcia wyrównawcze i chwała ci za to że umiesz
                    obserwowac dziecko i szybko reagowac na sytuacje.
    • kasi32 Re: Korki w zerówce.... 06.11.08, 16:42
      Ludzie, nie mylcie pojęć. To nie wyścig szczurów, ale przesadnie
      zawyżone programy ministerstwa oświaty. Napisano, że każde dziecko
      kończąc klasę zero musi umieć czytać!!! Choć nie koniecznie pisać. I
      nie daj Boże kiedy trafi nauczyciela z chorą ambicją. Na początku
      pierwszej klasy jest czytanie na czas a jak wiadomo słabo czytające
      dziecko, obniża średnią. Tak było z moim dzieckiem, ponieważ słabo
      sobie radził z czytaniem, nie chciano go puścić do kalsy pierwszej.
      Postawiliśmy na swoim i teraz dopiero mamy piekło, ponieważ chcą go
      cofnąć do zerówki. Panie twierdzą, że to dla niego najlepsze. A może
      zamiast cofać dziecko trzeba się zastanowic jak takiemu dziecku
      wiedze przekazać, jak dotrzeć by nauka nie kojażyła się z przykrym
      obowiązkiem. A tak to my rodzice tyrani, dziecko nieuk a panie?? No
      one chcą jak najlepiej. Dlatego teraz gdybym znów miała dziecko w
      zerówce napewno poszukała bym specjalisty, bo nie wszyskie dzieci
      mogą nauczyć sie czytać w domu szczególnie jeśli maja zabużenia
      percepcji wzroku i słuchu. Powodzenia dla wszystkich rodziców
      zerówkowiczów.
      • nowa1 Re: Korki w zerówce.... 06.11.08, 17:28
        kasi32 napisała:

        > Ludzie, nie mylcie pojęć. To nie wyścig szczurów, ale przesadnie
        > zawyżone programy ministerstwa oświaty. Napisano, że każde dziecko
        > kończąc klasę zero musi umieć czytać!!!

        Bzdura totalna. W żadnym programie dla zerówek nie ma takiego zapisu. Kończąc
        zerówkę dziecko ma mieć rozwiniętą analizę i syntezę słuchową, znać i nazywać
        litery (22 litery bez dwuznaków, /ó/ i zmiękczeń), czytać proste słowa czyli
        jednym słowem zerówka wg programu ma PRZYGOTOWAĆ dziecko na nauki czytania,
        które jest dopiero w szkole w kl.I. Tyle mówi program. Faktem jest ze jeżeli
        dziecko nauczy się w miarę dobrze czytać w zerówce to ma łatwiej w szkole i inna
        sprawą jest, że program programem a życie życiem.
    • beta75 Re: Korki w zerówce.... 07.11.08, 20:37

      Witam, mam syna w zerówce, uważam ze korki w zerówce to przesada.
      Ale czytanie należy ćwiczyć. JA pracuję w szkole średniej i to jest
      naprawdę przykre kiedy dorosły prawie 18-letni obywatel, że tak
      powiem "duka". JAk już uda mu się "przeczytać" tekst, to nie wie co
      czytał. W zawodówce na 25 osób 3 potrafią czytać dobrze. Wiec kiedy
      na nich patrzę jeste przekonana, że czytanie nalezy trenować,
      trenować...... Mój syn teraz jest w zerówce i uczy sie czytać.
      Litery znał ale pracę z tekstem zaczeliśmy we wrześniu. Ćwiczę z nim
      po 10- 20 min (czasami wcale) każdego dnia (staramy się) ale jak
      widze ze nie chce to skracam czas, ale idzie mu coraz lepiej i robi
      to chętniej. Uważam że 20 min dziennie to każda mam "wyskrobie" (a
      jeszcze jest tata, babcia itp.) i tu nie trzeba "korków" bo takie
      dizecko to nawet nie wytrzyma 45-60 min.
      Przepraszam za literówki, (nie jestem polonistką smile )Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka