Zastanawiam się czy jest wśród Was osoba, która uwielbia wszystko odwlekać
tak samo jak ja. Wszystko robię na ostatnią chwilę. Jutro czeka mnie obrona
licencjatu a ja dopiero zaczynam się uczyć (z ogromną desperacją i paniką),
co jednak nie przeszkadza mi w zajrzeniu na ulubione fora i poczytaniu plotek
ze świata. Identycznie było przed maturą, oczywiście nauka dwa dni "przed" i
ten sam stan psychiczny. Zawsze przed co ważniejszym egazaminem obiecuję
sobie, że następnym razem będę się uczyć dużo wcześniej, ale jak widać natury
się nie pokona.
Z tego co wiem - tak "działa" Merkury w Strzelcu.
Pozdrawiam