Gość: shelly
IP: 94.254.156.*
30.11.09, 13:55
Ponad 10 lat temu przydażyła mi się pewna niezbyt miła historia.
Pewnego dnia znajoma poprosiła mnie żebym jej przypilnowała sklepu.
Musiała pilnie wyjść na pół godzinki a nie miała kogo poprosić o
pomoc. Miałam wtedy naście lat i trochę się bałam zostać sama w
sklepie. Ale, że był mały i ze względu na specyfikę towaru niezbyt
dużo ludzi do niego zaglądało zgodziłam się jej pomóc. Z początku
nic się nie działo, wszystko było ok. Po jakiś 15 minutach do sklepu
weszły 2 cyganki. Od dziecka zawsze (irracjonalnie)bałam się
cyganów - nie wiem skąd to się wzięło. Cyganki porozglądały się,
potem zaczęły coś mówić, nie pamiętam dokładnie co. Potem zapytały
czy mogę im pokazać 50 zł, to mi pokażą jakąś sztuczkę. Nie wiem,
czy to głupota młodości, czy coś innego ale dałam im to 50 zł. Jak
zaczęły wychodzić zorientowałam się, że mnie ''nacięły''.
Przestraszyłam się, że znajoma pomyśli, że to ja wzięłam te
pieniądze i zaczęłam krzyczeć: złodziejki - okradły mnie ! Cyganki
wróciły, rzuciły mi na ladę te 50 zł, potem zaczęły coś szeptać i na
nie napluły. Wtedy nawet o tym nie myślałam. Ucieszyłam się, że
odzyskałam pieniądze. Dla nastolatki to była duża kwota. Teraz
zastanawiam się czy moje kłopoty z pracą i z pieniędzmi mają związek
z tamtym wydarzeniem. Czy one rzuciły na mnie jakiś urok albo
klątwę? Co z tym zrobić?