astrei
20.06.04, 00:43
Miałam 07.06 bardzo dziwny sen...
Śniło mi się ze z moim chłopakiem z ktorym (26.06 bedziemy mieć slub w
rzeczywiśtosci) pojechalismy do takiego hotelu i że to było właśnie jeszcze
przed naszym ślubem i wchodzimy do hotelu i wszystko jest ok i nagle
przechodzimy przez jego hol i znadujemy sie w zamku starym.
Mury tego zamku są surowe, w środku jest trochę osób i są to ludzie źli:
sa to diabły.
Normalnie mają postać ludzką i ubrani są na czarno.
Wiem w tym śnie że oni zabijają i ze nie jest łatwo aby przetrwać.
Ja i mój narzeczony zasiadamy przy prostokątnym stole i pijemy czerwone wino
a ja mam zjeść...tabletki...
i tych tabletek jest dość duzo a wiem przecież że połączenie alkoholu z
tabletkami może być bardzo drastyczne i że mogę nawet umrzeć po tym.
Ale je jem i staram się zachowac równowagę i do tego popijam je winem.
Na stole jest lichtiarz i zapalone sa śiweczki a raczej nie ma oświetlenia
normalnegow tym pokoju.
Później jest jakiś mężczyzna kóry ma być zrzucony do piekeł ale on zamienia
się w jakiegoś ludzika i jak już leciw przepaść to w momecie zamienineia się
w tego ludka zpowrotem jakś siła do góry go wypycha.
A nam się udaje jakoś ujść z życiem bo nie chodzi tu o taka normalna smierć
ale o jakąś taka inną smierć.
I od naszego zachowania zaleząło to czy przezyjemy.
Ale przeżylismy i w tym snie nie mogłamw to uwierzxyć jak juz okazało się że
jestesmy na wolności......
I mam pytanie:
jak mozna ten sen zinterpretowac??