30.04.08, 19:37
tak z ciekawoscie zapytam Cie...jak sie zaczela Twoja przygoda z
Aniolami, kartami?
Obserwuj wątek
    • angelbell Re: Angelbell 02.05.08, 15:47
      Bozenko, to bylo bardzo dawno kiedy mialam 9 lat i spotkalam sie ze
      swoim Aniolem "twarza w twarz". Karty przyszly krotko po tym,
      klasyczne, choc nie przywiazuje wagi do epoki tamtych kart.Dla mnie
      liczy sie czas Tarota, ktory trwa od 16 lat. Co do ezoteryki zas w
      ujeciu ogolnym to od zawsze z racji moich wlasciwosci ze tak powiem
      osobniczych. I w zasadzie nie moge tego nijak nazwac przygoda tylko
      zyciem, normalnym bo nie znam innego zycia. Nie pamietam zadnego
      takiego "wielkiego wejscia" bo czegos takiego nie bylo, chyba
      wazniejsza w moim zyciu granica bylo samodzielne nauczenie sie
      czytania w 4-tym roku zycia- to rzeczywiscie byl prog poza ktorym
      stalo sie mi dostepne wszelkie slowo pisane jakie dorwalam :D
      Pozdrawiam:D
      • angelbell Re: Angelbell 28.11.08, 16:34
        Wyniki badan niezle, nowotwora niet hehe (wiedzialam, musialam tylko
        poczekac na formalnosci). Z praktyczna strona gorzej, znaczy potrwa
        nim wroce do formy, ale usilnie nad tym pracuje :D Buziaki :D
        • ag_at5 Re: Angelbell 28.11.08, 16:48
          No i dzięki Aniołom za to:))) Reszta się dopracuje sama.

          Ja się zrywam na jakiś czas. Nosi mnie i roznosi, muszę coś zrobić sensownego ze swoim życiem. Kiedyś wpadnę i się pochwalę /mam nadzieję!/
          Wesołych Świąt, Szczęśliwego Nowego i buziaki Wam, za to że jesteście.
          Powodzenia.
          • angelbell Re: Angelbell 29.11.08, 00:39
            Ag_at, cudne dziewcze, niech ci wszystkie drogi proste, wszystkie
            dni jasne, wszystkie noce slodkie, wszyscy ludzie kochajacy,
            wszystkie podusie miekkie, wszystkie Anioly pomocne, wszystkie
            sprawy latwe, wszystkie mysli krystalicznie czyste, wszystkie plany
            zrealizowane, wszystkie szczyty zdobyte, wszystkie nieba
            otwarte .Tylko dobrych, pomyslnych wiatrow , szczesliwego wylacznie
            Nowego Roku i kazdego nastepnego szczesliwszego az bedziesz tyle
            szczescia miala ze nie wytrzymasz :DDD Buziaki i wysokich lotow!
            • zoyka30 Re: Angelbell 29.11.08, 09:25
              Nie wiedziałam Angelbell,że miałaś problemy ze zdrowiem... Życzę Ci
              dużo zdrowia, spokoju i siły. Będę pamietać o Tobie w wieczornej
              modlitwie.

              Pozdrawiam.
              • angelbell Re: Angelbell 29.11.08, 09:59
                Mialam i mam jeszcze-powazne.Byl szpital i operacja.Wylozylo sie na
                tym 16 specjalistow-w tym 5 chirurgow naczyniowych i jeden profesor.
                Ale spoko, co bylaby ze mnie za wiedzma gdybym sie sama nie
                wyleczyla heh. Pracuje nad tym i jak na razie mam lepsze efekty,
                chwalic Boga, niz szacowne grono w bialych ciuszkach ;)Idzie w dobra
                strone, dziekuje Ci za dobre slowo i modlitwe, buziaki :*
                • azza4 Re: Angelbell 29.11.08, 19:39
                  Kochana Angelbell!!!!Szczena mi opadla i dreszcz przeszedl na to co
                  przeczytalam.Kurcze,tak mysle,ze los bolesnie doswiadcza szczegolnie
                  takie cudowne,dobre,wspaniale istoty jak Ty.Ale dlaczego?Przeciez Ty
                  jestes(twoje slowa)promylkiem nadzieji dla wielu ludzikow.Tacy
                  ludzie jak ty nie moga nawalac!!!!Sa potrzebni jak powietrze tej
                  ziemi!!!
                  Kocham cie Aniolku i modle jak tylko moge najlepiej za Twoje
                  zdrowie.Przejdziesz to wszystko pomyslnie bo jestes Angel:).I
                  jeszcze masz duzo na tej Ziemi do zrobienia:)))Pozdrawiam ja i Nadia.
                  • bozenka12 Re: Angelbell 01.12.08, 14:04
                    uuuuuuuu, Kochana, tos sie nacierpiala. pewnie takie skondensowane
                    spelenie karmy, zeby Nowy Rok juz zupelnie na czysto zaczac!!!!!!
                    Przesylam MOC dobrych, pozytywnych mysli. Zycze Ci duuuuzo zdrowka!
                    • angelbell Re: Angelbell 01.12.08, 17:48
                      Dziekuje Wam, Dziewczyny Kochane wszystkie :)). Dobre wiesci mam,
                      moja praca daje efekty, rana zaczela sie goic wyraznie, w ciagu
                      ostatniego tygodnia ogromne postepy mam, az dzis chirurgowi lekko
                      opadla szczeka :) A nie bede sie mu tlumaczyc co robie, niech sie
                      chlopina cieszy, ze taka moc madrosci jego. On sie dalej dziwi jak
                      to jest ze w tej ranie nie bylo ani nie ma ni jednej drobinki ropy,
                      jak to przeciez to mu sie z koncepcjami nie zgadza. Coz, nie wsadze
                      sobie parki bakterii i nie namowie ich do rozmnazania zeby
                      doktorkowi zrobic przyjemnosc i umozliwic jakas diagnoze, az tak
                      daleko sie nie posune we wspolpracy hehe. Pozdrawiam Was wszystkie
                      bardzo serdecznie, nie klopoczcie sie o mnie, to co najtrudniejsze
                      juz mam pokonane, to co przede mna , wyglada wylacznie lepiej :DDD
                      • angelbell Re: Angelbell 01.12.08, 17:50
                        Aha, utrzymali mnie w szpitalu tylko tydzien po operacji, wylazlam
                        na wlasne zadanie nim sie udusilam i normalnie pracuje od
                        wyjscia.Heh, nie ma dla mnie opcji lezenia plackiem, wiec nie tak
                        latwo wysiadam :DDD
                        • bozenka12 Re: Angelbell 01.12.08, 18:22
                          Oj zna to uczucie, kiedy absolutnie nie mozna lezec plackiem. Ja po
                          moim pierwszym porodzie spakowalam sie i wyszlam do domu po...6
                          godzinach:))))
                          Po drugim przeczekalam grzecznie nocke, bo synus sie urodzil kolo 11
                          takze juz sie w klinice przespalam, ale z ranca tez pomknelam do
                          domu.
                          Czlowiek najlepiej dochodzi do siebie w domu, otoczony miloscia.
      • angelbell Re: Angelbell 03.12.08, 17:05
        Ag-at, wielka jest/bywa kazda z nas wtedy kiedy z fontanny zamienia
        sie w wulkan, wtedy kiedy sklada sie z rozpylonych atomow, wtedy
        kiedy jak feniks wskakuje w ogien, spala sie i powstaje do nowego
        zycia, wtedy kiedy mowi NIE zniszczeniu, takze siebie samej, wtedy
        kiedy daje zycie i wtedy kiedy cofa karmiaca reke by nauczyc
        samodzielnosci, wtedy kiedy oddaje czesc swojej wolnosci i wtedy
        kiedy odbiera to co jej przynalezne, wtedy kiedy mowi tak choc
        wszyscy mowia nie i odwrotnie. Kazda z nas ma w sobie 2 istoty:
        lagodna, mieciutka i subtelna owieczke i wsciekla lwice...zalezy kto
        i co w nas obudzi ;). Powiem Ci tak- jasne, ze pomodle sie za
        Ciebie, juz to czynilam i jeszcze uczynie :D Jednak co do
        odczarowania...sprzedam Ci sekret :D Odczarowujemy sie same,
        uzdrawiamy sie same a inni jezeli sa to tylko sa pomocnikami
        naszymi. W momencie kiedy to wiesz , akceptujesz i uwazasz za
        przywilej a nie kare-budzi sie MOC.I przychodzi pomoc. W momencie
        kiedy to do mnie dotarlo ( znow ktorys raz w zyciu), zaczelam
        zdrowiec, a i szamani indianscy z "tamtej strony" pomogli :D Lekarz
        nie wie co ja robie a ja wiem ale nie powiem, grunt ze jest dobrze ,
        moja sprawa w jaki sposob to osiagam :D Pozdrowionka i owocnego
        odczarowywania albo przeczarowywania sie zycze Ci, zreszta moje
        zyczenia sa powyzej, a zyczenia wiedzm lubia sie spelniac hehe
        • nielaik Re: Angelbell 05.12.08, 22:15
          angelbell napisała:
          W momencie
          > kiedy to do mnie dotarlo ( znow ktorys raz w zyciu), zaczelam
          > zdrowiec, a i szamani indianscy z "tamtej strony" pomogli :D

          A dlaczego akurat indiańscy? Trzeba mieć u nich jakieś specjalne chody?:)
          • angelbell Re: Angelbell 06.12.08, 18:06
            nielaik napisała:

            > angelbell napisała:
            > W momencie
            > > kiedy to do mnie dotarlo ( znow ktorys raz w zyciu), zaczelam
            > > zdrowiec, a i szamani indianscy z "tamtej strony" pomogli :D
            >
            > A dlaczego akurat indiańscy? Trzeba mieć u nich jakieś specjalne
            chody?:)
            A nie, nie sadze, ze specjalne chody.Poprosilam ich bo sa dla mnie
            bracmi, poprosilam bo moja dusza pamieta to co powinna pamietac,
            poprosilam bo tak czulam. Poczytuje sobie za zaszczyt, ze
            odpowiedzieli :) I zdrowieje :)
            • nielaik Re: Angelbell 06.12.08, 19:54
              angelbell napisała:
              nie, nie sadze, ze specjalne chody.Poprosilam ich bo sa dla mnie
              > bracmi, poprosilam bo moja dusza pamieta to co powinna pamietac,
              > poprosilam bo tak czulam. Poczytuje sobie za zaszczyt, ze
              > odpowiedzieli :) I zdrowieje :)

              A to są szamani z tamtej strony życia? Pisemnie można do nich się zwrócić?
              Chcesz powiedzieć, że w jednym z żywotów miałaś coś wspólnego z Indianami?
              Pewnie przez wzgląd na stare czasy pomogli znajomej:)Nieczęsto można z kimś na
              ten temat porozmawiać.


              • angelbell Re: Angelbell 06.12.08, 21:20
                nielaik napisała:
                > A to są szamani z tamtej strony życia? Pisemnie można do nich się
                zwrócić?
                > Chcesz powiedzieć, że w jednym z żywotów miałaś coś wspólnego z
                Indianami?
                > Pewnie przez wzgląd na stare czasy pomogli znajomej:)Nieczęsto
                można z kimś na
                > ten temat porozmawiać.
                A sa szamani tam, jak i inni co tu zyli. Pisemnie nie zwracalam sie
                o nic, uzylam szamanskich bebnow i technik mentalnych, wyjasnienie i
                pomoc zas otrzymalam wystarczajaca, lecz nikt mnie nie wyrecza, sama
                mam sporo do zrobienia. Tak, mam z nimi wiele wspolnego, a raczej
                mialam kiedys i mam w tym zyciu od zawsze:)
    • ag_at5 Re: Angelbell 03.12.08, 17:34
      Dziękuję Ci z całego serca, Angelbell.
      Teraz spokojna się oddalam. Wrócę za jakiś czas.

      Całuję Was wszystkie. Dzięki, że tu jesteście.
      • angelbell Re: Angelbell 03.12.08, 21:20
        Ag_at- niech Moc bedzie z Toba i w Tobie :D Oddalasz sie piekna,
        wrocisz piekniejsza jeszcze, wiem to :DDD
        "The Only Limitation Is Your Imagination"- jak mawia moj przyjaciel
        serdeczny :DDD
        • bozenka12 Re: Angelbell 05.12.08, 04:54
          Jednak co do
          odczarowania...sprzedam Ci sekret :D Odczarowujemy sie same,
          uzdrawiamy sie same a inni jezeli sa to tylko sa pomocnikami
          naszymi. W momencie kiedy to wiesz , akceptujesz i uwazasz za
          przywilej a nie kare-budzi sie MOC.
          Angelbell, choc nie do mnie to pisalas, to Twoje slowa podzialaly na
          mnie jak kopniak w zadek. Musze na nowo przywolac, obudzic swoja
          moc. Dzieki za ten post....
          • angelbell Re: Angelbell 05.12.08, 08:59
            A tez i Bozenko napisalam w sumie do Was wszystkich (inaczej
            pisalabym na priv).Dobrze, ze podzialalo bo ja sama sobie w zadek
            takiego kopniaka wymierzam od czasu do czasu jak mi sie zapomni
            gdzie Moc mieszka hehe
            • agarotti Re: Angelbell 05.12.08, 22:18
              Witajcie dziewczęta :-) Czytam Was codziennie, piszę baaardzo
              rzadko. Angelbell - Bożenka ma rację, potrafisz dać kopa :-)
              Napiszcie mi proszę, jak znaleźć MOC, ogrom MOCY, kiedy po 4 latach
              wspólnej ciężkiej pracy, wspólnego sukcesu i naprawdę dużych
              profitów dla niego, brat dziękuje za współpracę, ponieważ kłamstwa
              jego "przyjaciela" są cenniejsze niż moje opinie. To takie przykre :-
              (. Pojawia się pytanie: czy dam sobie radę z nowym wyzwaniem,z
              nowymi ludźmi? Czy zapewnię byt mojemu dziecku?
              Trochę się rozkleiłam, ale zaczyna brakować sił.

              Pozdrawiam Was :-)
              • angelbell Re: Angelbell 06.12.08, 18:19
                Agarotti, byc moze Twoj brat jeszcze nie wie, ze zrobil Ci niechcacy
                przysluge, byc moze nie wie kto jest przyjacielem a kto nie...byc
                moze.Dowie sie z pewnoscia.A Ty usiadz i na trzezwo ocen wklad pracy
                jaki wnioslas do tego przedsiewziecia.Bedziesz mniej wiecej miala
                odpowiedz czy dasz sobie rade. Tak, przykre kiedy dotyczy brata, ale
                on sam sobie zaplaci za te decyzje, a za rok-dwa byc moze Ty
                powiesz: - i dobrze sie stalo.Jak znajduje sie Moc? Uswiadamiajac
                sobie, ze zawsze i wszedzie, w kazdym miejscu i czasie jestesmy sami
                w swoich doswiadczeniach, przezyciach.Sami sie boimy i sami
                placzemy, sami sie wkurzamy i sami kochamy, sami dodajemy sobie
                odwagi i sami czujemy bol. Inni zawsze sa kolo nas tylko, nawet nie
                czuja i nie widza dokladnie tego co my tylko mniej czy bardziej
                podobnie. Zawsze jestesmy sami. Ile razy konczy sie nam cos- zaczyna
                sie cos innego i znow to my sie uczymy, ryzykujemy,
                doswiadczamy.Kiedy zaczynasz widziec i akceptowac to, przestajesz
                ogladac sie na kogokolwiek, mowisz:- jest to jest, ok, jezeli zas
                nie ma to nie ma i robisz swoje-to co chcesz, czego pragniesz, co
                zamierzasz. Od nas i tylko od nas zalezy jak dalece nauczymy sie
                wykorzystywac swoj potencjal, nikt nie zrobi tego za nas. Moc
                mieszka w nas i troche poza nami, w kazdym razie to my jestesmy
                transformatorem, nadajnikiem i odbiornikiem a jednoczesnie
                operatorem :D Czasem szukamy autorytetu a to my nim jestesmy w danej
                sprawie :D
                • agarotti Re: Angelbell 07.12.08, 12:51
                  Angelbell, ślicznie dziękuję za Twoje słowa. Jak zwykle są trafne.
                  Mądrze piszesz o odwadze, o samoutwierdzaniu się w słuszności swoich
                  racji. Należy tylko tak naprawdę uwierzyć w swoją wartość. Nie jest
                  łatwo ot tak od razu, kiedy przez kilka lat wmawiano komuś, że jest
                  głupi i nic nie wart. Czasami poprostu zaczyna brakować sił, wkrada
                  się niepewność i brak motywacji, brak pomysłu jak zacząć coś nowego.
                  Dzięki takim osobom jak Ty, Angelbell, człowiek zaczyna znowu
                  wierzyć, nabiera sił i słowa: może się uda,zamienia na: uda się.
                  Dziękuję jeszcze raz :-)
                  Jako, że na forum są czarodziejki :-)))) hihihi, proszę o trochę
                  zaczarowania mnie pozytywnie :-)))))

                  Ależ się napisałam :-)))

                  Buziaki dla Was ogromniaste.
                  • angelbell Re: Angelbell 07.12.08, 13:29
                    Kiedy Ci wmawiaja zes glupia i nic niewarta aniele to lepiej wez
                    kalkulatorek i zobacz ile na tym zyskuja, zaraz Ci sie myslenie
                    wyprostuje. Ja tez slyszalam te spiewke. Kurczak tygrysicy wmawia,
                    ze jest mysza i liczy na to, ze mysz mu ze strachu znosic bedzie
                    ziarno "za ochrone" oraz go nie zezre jak sie wnerwi. Niech Bog ma
                    kurczaka w opiece kiedy tygrysica lecac po kolejna porcje ziarna
                    niechcacy napotka lustro ha ha ha ( smiech zlowieszczy :P )
                    Powodzenia, tygrysico ;) Mrrrauuu :D
                    • agarotti Re: Angelbell 07.12.08, 14:16
                      Angelbell :-)))))))))))))))))))))))))
                      Jesteś WIELKA :-)

                      P.s. choróbsko też się do mnie przyplątało jak do Ciebie. Pomimo, że
                      nie mam jeszcze 40-tki, półtora miesiąca temu miałam kolejny, na
                      szczęście cofający się udar mózgu. Tym razem wzięłam się za porządne
                      badania. Czekam na wyniki, ale jakoś tak wiem, że wszystko jest i
                      będzie o.k. Wydaje mi się, że był to tylko przystanek dla mojego
                      brata. Szkoda, że nie skorzystał. Jego wybór :-)

                      Duuuuuuużo zdrówka życzę.
                      • angelbell Re: Angelbell 07.12.08, 14:52
                        A wiec warknij i trzepnij lapa tych co beda chcieli Cie uderzac po
                        glowie. Wlaczyla Ci sie opcja ochrony swojego zycia , wlaczyla sie w
                        najmocniejszy sposob, padajac na zdrowie. W takich momentach
                        dzialaja najwieksze sily zmieniajace nam zycie, zmieniajace bo MUS,
                        KONIECZNOSC juz a nie wolny dowolny wybor.Tak dzieje sie kiedy
                        przekroczymy granice autodestrukcji lub przyzwolenia innym na
                        deptanie nas, tak dzieje sie kiedy zdazamy na bezdroza zamiast do
                        celu. Wtedy dzieje sie tak, ze chcemy czy nie chcemy to MUSIMY
                        zmienic droge albo sposob na zycie czy metode dzialania, czasem tez
                        przywolac swoje cechy uspione i niewykorzystane. JAK FENIKS :DDD
                        Wzielas sie za siebie kompleksowo wiec i skutki miec bedziesz jak
                        nie odpuscisz :DDD
                        • agarotti Re: Angelbell 08.12.08, 20:28
                          Angelbell kochana, jak zwykle dziękuję bardzo. Szczególnie za
                          wyrażenie " włączyła się w najmocniejszy sposób". Jakoś tak tego nie
                          odbierałam, przeczytane kilka razy, nabrało sensu.
                          Czasami, kiedy coś nas przerasta, wkurzamy się niemiłosiernie. Tak
                          było ze mną. Nie należę do osób słabych, a jednak nagromadzone
                          emocje przerosły mnie. Przerosły i napisałam do Ciebie własnie.
                          Dziękuję. Ciągle czegoś się uczymy, ciągle doświadczamy, a zdobytą
                          wiedzę przekazujemy dalej. I to jest piękne :-)
                          Jutro napiszę co zwyciężyło: prawda czy kłamstwo.

                          Buziaki wielgachne :-)
                            • agarotti Re: Angelbell 17.12.08, 20:59
                              Kochana Angelbell, napisałam do Ciebie na priva. Niestety nie
                              chciało się wysłać.
                              Prawda zwyciężyła na tyle, że pozostałam w pracy z bratem. Pozostała
                              część PRAWDY będzie nadchodzić systematycznie. Tego jestem pewna.

                              Dzięki wielgachne Angelbell :-)
                              • angelbell Re: Angelbell 17.12.08, 22:56
                                Agarotti, dzieki za wiesci :) Musze powiedziec, ze nie mnie oceniac
                                rozum Twojego brata, lecz instynkt samozachowawczy ma bez zarzutu i
                                kalkulator tez sprawny. Reszta prawdy przyjdzie oj przyjdzie i Twemu
                                braciszkowi przyjdzie przemeblowanie ludzi w swoim otoczeniu
                                poczynic, gdyz jego wzrok doznal powaznego uszczerbku. Ogniskowa
                                soczewek ulegla zwyrodnieniu i koles wszystko co znajduje sie poza
                                czubkiem jego szacownego nosa , widzi jak przez mgle :P Wiedzialam
                                ze prawda wygra, zas Twoj braciszek bedzie musial nieuchronnie
                                zrobic nowy casting na role pod tytulem "przyjaciel". Co do poczty
                                to moze cos szwankowalo na serwerach bo konto gazetowe mam aktywne
                                caly czas :D Ostatnio cosik tu spokojnie, ządna mocniejszych wrazen
                                udalam sie na forum Wrozbiarstwo :D Zabawnie tam bywa hehe. Jakby co
                                to znajdziesz mnie tam rowniez pod nickiem devilangel :D Buziaki Ci
                                i stawaj w pionie raz raz bo Ci Mikolaj po pupie rozga da za
                                melancholie hehehe ( choc jezeli Mike przystojny i niestary to moze
                                te rozeczke...:P no czemu nie haha ).
                                • agarotti Re: Angelbell 18.12.08, 20:51
                                  Angelbell kochana. Weszłam na forum wróżbiarskie, otworzyłam jeden z
                                  tematów, a tam napisane sporo o liczbie 11 z 29. Normalnie wypisz
                                  wymaluj mój brat :-). Trafiłaś w sedno. Mój syn też jest 11 z 29.
                                  Szczerze, wolałabym aby się wybił w górę, a nie pozostał na dnie.
                                  Mam nadzieję, wiem, że moje dziecko wyrośnie na dobrego człowieka.

                                  A co do Milke :-) Mam jego cechy zewnętrzne i wewnętrzne głęboko w
                                  sercu i jakoś tak mnie trzymają :-). Tylko ten Milke mógłby przyjść
                                  trochę szybciej niż za 1,5 roku. Moje Aniołki nie chcą już ze mną
                                  gadać :-) na ten temat. Za często chyba pytam hihihi

                                  Buziaki

                                  Aga
                                  • angelbell Re: Angelbell 18.12.08, 21:18
                                    Aaa, to przeczytalas charakterystyke, ktora ja pisalam :D Spoko,
                                    spod tej wibracji sa tez prawnicy, wscibscy wojujacy dziennikarze i
                                    rozne inne ciekawe osobki :) Czytam z dwucyfrowych liczb bo to daje
                                    dopiero charakterystyke wlasciwa natury czlowieka, zreszta wazne sa
                                    takze skladniki daty ( liczba dnia, miesiaca, roku)- u niektorych od
                                    razu widac ze bycie 11 ich raczej przerosnie i predzej beda 2, no
                                    chyba ze cud.... U innych- ze nie maja innego wyjscia jak byc 11-
                                    wszystko inne dla nich nie do przyjecia :D A co do Mike'a- a zycze
                                    Ci zeby szybciej byl, z calego serca Ci zycze. Choc moze ten czas
                                    jest Ci potrzebny na przemiane, na ponowne wyklucie sie, tym razem
                                    jak nalezy- z jaja orla a nie przez pomylke z jaja wrobla- potem
                                    trudno sie zmiescic w formacie wroblego gniazda i wroblej rodziny, a
                                    jak Ci jeszcze zaczna w glowe klasc zes maly slaby ptaszek co
                                    najwyzej muche zlapie to nie daj Boze mozna w to uwierzyc hahaha

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka