back.door
08.09.04, 17:47
Niedawno śniło mi się, że razem z synem jechalismy rowerami, gdy w pewnym
momencie zatrzymałam się obok jakiegoś domu, poprosiłam syna, by poczekał na
mnie. Weszłam do domu, nie znałam tych ludzi, ale poszłam odwiedzic chorego
członka ich rodziny, rozmawialiśmy o smierci. Wychodząc od tych ludzi
zwróciłam uwage na oryginalne schody ozdobione iluminacjami z kwiatów.
Pojechalismy z synem dalej, dogoniliśmy moją siostrę. Potem znalazłam się w
jakiejś wielkiej sali, w której uwage zwróciły drewniane schody i piekny
zyrandol. Może to była sala konferencyjna? Nie wiem, bo nagle okazało sie, że
zgubilam gotowkę, a ponieważ potrzebna mi była na lekarstwa dla ojca
pobieglam do bankomatu. Nie moglam się jednak do niego dostać, bo w chwili,
gdy się doń zbliżyłam z okienka wysypała się cała sterta listów do mnie,
które zamiast na mój adres domowy dochodziły do banku. Były to listy od dwoch
ważnych dla mnie osób, a strażnik banku zapakował je w worek i obiecał
zawieźć do mojego domu. Parokrotnie w tym roku śniło mi się, że czytam jakis
list lub kartkę, ale tylu listów jeszcze nie widziałam. Czy ktos mi pomoże
objaśnić ten dziwny sen?
Z góry dziękuję