Dodaj do ulubionych

warsztat 101

30.08.09, 19:18
Już drugi rok moja mama, głównie wiosną i latem, „walczy” z kimś/czymś w obronie swojego terytorium mieszkaniowego. Z kim/czym „walczy”? O co właściwie? Co by jej groziło, gdyby była bierna? I od czego zaczęła się ta historia?
Obserwuj wątek
          • maly-elf interpretacja 01.09.09, 19:12
            Chyba już czas rozpocząć podawanie naszych interpretacji. winkPozwolę sobie dziś
            podać swoją:
            Cechy główne rzeczy bądź osoby, z którą walczy mama Kity- Gwiazda + Księżyc
            Mam wrażenie,że to coś pojawia się o zmroku lub ciągnie do sztucznego światła,
            potrafi się dobrze maskować, może jest niewidoczne gołym okiem
            Wygląd tego czegoś - Wisielec
            No, nie !! Ewidentnie kojarzy mi się z nietoperzem!!
            No ewentualnie może to być coś co lubi wisieć; jakiś robak, owad, pająk(brrr...)
            Dlaczego mama Kity walczy z tym czymś latem i wiosną- 7 pentakli

            To coś wtedy się dobrze rozwija lub budzi do życia, wyłazi z ukrycia.
            O co tak naprawdę walczy mama Kity- 10 buław
            Z pojawieniem się tego intruza mama Kity ma mnóstwo pracy i nowych obowiązków
            np.powstaje bałagan, który ona ciągle musi sprzątać.
            Co by było gdyby była bierna - Arcykapłan
            Źle by się czuła, bo nie było by to zgodne z jej przekonaniami i zasadami. Może
            nawet uwłaczało by to jej godności np. jako dobrej gospodyni
            Od czego to się zaczęło - Paź pentakli+Król buław+ Siła
            No cóż wydaje mi się że zaczęło się to bardzo niewinnie. Ktoś coś przyniósł do
            domu mamy Kity np. w formie podarunku. Mógł byc to kwiatek doniczkowy, coś do
            ubrania( jakiś futrzany szal czy coś w tym guście)A może jakieś domowe
            zwierzątko przyniosło tego intruza, który z czasem urósł w siłę.(np. rozmnożył się)
            Myślę, że to mogą być mole albo jakieś owady, które wychodzą w nocy z ukrycia.
            Może pchły albo jakieś istoty atakujące kwiatki doniczkowe. Nie wykluczam
            całkowicie nietoperzy, które mogą okupować piwnicę mamy Kity.
            Tak czy owak stawiam na jakieś żyjątka. Niekoniecznie sympatyczne.crying
            PS,. Zanim rozłożyłam karty, a właściwie po przeczytaniu pytań Kity do głowy
            przyszły mi mrówki lub myszy. Z kart tego jednak nie wyczytałam chociaż to też
            są żyjątka.
            Szkoda, że do niedzieli jeszcze tyle czasu. Chętnie poznałabym odpowiedź już
            teraz, od razu.
    • canada53 moja odpowiedź 01.09.09, 22:25
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/kg/ig/bgrb/4bY26TwdHPt6rm4U6B.jpg

      Trzy karty w dolnym rzędzie (IX Eremita, 10 Mieczy, VI Kochankowie) = przyczyny tej sytuacji
      W następnym rzędzie: karta po lewej (9 Denarów) = mama Kity, karta po prawej (5 Kielichów) = jej przeciwnik
      Karta trochę wyżej (Król Kielichów) = o co walczy mama Kity
      Karta na samej górze (X Koło Fortuny) = co by jej groziło, gdyby była bierna.

      Mama Kity (9 Denarów) lubi swój dom i dobrze się w nim czuje. Ma tam własny kącik, w którym relaksuje się w samotności otoczona przez siebie zaaranżowanymi przedmiotami i roślinami. Realizuje tam drzemiącą w sobie duszę artysty. Ceni ona sobie spokój, wygodę i nie lubi, aby jej przeszkadzano.
      Jej „przeciwnik” (5 Kielichów) nie atakuje jej wprost, raczej podstępnie „rozpełza się” i rozlewa powoli i naturalnie zajmując teren. Wkracza on na jej terytorium metodą małych roczków i robi to w taki sposób, że trudno mu jest coś zarzucić czy się przeciwstawić. Jest w tym wszystkim jakaś ambiwalencja, wygląda to trochę tak, jakby to „zajmowanie terytorium” odbywało się niejako przy okazji czegoś innego oraz nienaumyślnie, bez złych intencji wobec mamy Kity, chociaż przeciwnik ten potrafi zadać jej ból.
      W walce tej chodzi o uznanie, oto kto będzie najważniejszy i czyje potrzeby będą najbardziej się liczyły (Król Kielichów). Może też chodzić o to, komu będzie poświęcona większa uwaga i kto będzie zasługiwał na lepsze traktowanie. Generalnie powodem tej walki jest prawo do dobrego samopoczucia, spokoju, życia i wypoczynku rozumianego po swojemu.
      Jeśli zaś idzie o przyczyny tej sytuacji (IX Eremita, 10 Mieczy, VI Kochankowie), to wygląda to trochę tak, jakby mama Kity miała ją niejako na własne życzenie, albo że zaistniała ona za jej pozwoleniem. Powiedziałabym, że czuła się może ona kiedyś samotna, nie na swoim miejscu (IX Eremita) i pewnego razu zapragnęła to zmienić. Znalazła więc rozwiązanie i odpowiednie decyzje zapadły (10 Mieczy), od których trudno teraz się odwoływać. Może wiązało się to z jakąś przeprowadzką, przemeblowaniem itp. Mama Kity to wtedy zaakceptowała (VI Kochankowie) i musi teraz żyć ze wszystkimi konsekwencjami tej decyzji. Możliwe też, że ze względu na swój wiek (IX Eremita) i ograniczoną sprawność (10 Mieczy), musiała ona się gdzieś przenieść lub zgodzić się na obecność w jej otoczeniu jakiejś innej osoby/rzeczy (VI Kochankowie), której obecność jednocześnie jej pomaga, ale też i jej w jakiś sposób przeszkadza oraz zakłóca jej spokój.
      Jednak gdyby nie walczyła i gdyby pozostawała zupełnie bierna, mogłaby zupełnie stracić kontrolę nad sytuacją (X Koło Fortuny), w jej otoczeniu pojawiłby się bałagan, mógłby to być na przykład nadmierny hałas albo ruch, a ona sama nie miałaby ani chwili spokoju. Musiałaby się podporządkować zaistniałym okolicznościom i mogłaby mieć wrażenie, że musi się zadowolić gorszym, niż poprzednio miejscem.
      Wszystkie te karty wskazują dosyć mocno, że w tej „walce o terytorium” nie chodzi o jakąś fizyczną, namacalną, dużą rzecz, ale bardziej o dosyć ulotne wrażenia, które powodują, że ktoś się gdzieś czuje lepiej lub gorzej. Stawiałabym więc, że idzie tu o np. o hałasy, czy jakieś inne przeszkadzające dźwięki, światło, zapachy, ruch (w tym i ruch powietrza, czyli np. przeciągi) itp. Są one generowane mimowolnie w jej dosyć bliskim sąsiedztwie, a ona chyba chciałaby się od tego wszystkiego jak najbardziej odciąć.
      A może chodzi tu o walkę z komarami, czy innymi insektami (np. z pszczołami), na które mama Kity może mieć uczulenie, a które kiedyś przypadkowo mogły ją dosyć mocno pogryźć (10 Mieczy). Wtedy X Koło Fortuny mogłoby sugerować nagłą reakcję alergiczną po użądleniu, do której nie należy dopuścić. I z jednej strony mama Kity lubi otaczać się pięknymi kwiatami (9 Denarów), ale nie lubi, aby do nich przylatywali nieproszeni goście zwabieni ich zapachem.
    • olga.78 Re: warsztat 101 03.09.09, 12:01
      Wita Wszystkich po przerwie smile Gratuluję Kito wygrania kolejnego warsztatu!

      Moje karty:

      http://img198.imageshack.us/img198/6341/warsztat101.th.jpg

      1. Mam Kity w kontekście sytuacji / Rycerz mieczy O
      2. Od czego się zaczęło? / X buław O
      3. Z kim/czym walczy mama Kity? / Kapłanka O
      4. Dlaczego wiosna i latem? / V mieczy P
      5. O co ta walka? / IX buław O
      6. Co jej zagraża? / Świat O

      Mama Kity jest w tej walce bardzo zawzięta. Nie słucha nikogo, bo uważa, że to
      jej walka i ona musi sobie z tym problemem poradzić. Działa bez planu, na oślep
      oddając ciosy.
      Zaczęło się od tego, że czegoś było za dużo i ten nadmiar zaczął zagrażać jej
      spokojnej egzystencji. Ciężko było już z tym czymś wytrzymać i udźwignąć to
      niechciane towarzystwo.
      Walka się rozgrywa o totalne lekceważenie zasad i norm przyjętych przez mamę
      Kity. To coś zupełnie nie liczy się z otoczeniem i jego potrzebami, nie
      respektuje żadnych postanowień.
      Właśnie wiosną i latem wychodzą z nor i wkraczają na nieswoje terytorium.
      Sprytne i przebiegłe stworzonka. Walka jest nierówna. Mama Kity nie umie ich
      przechytrzyć.
      Walka toczy się o zachowanie swojego terytorium i zmuszenie przeciwnika do
      trzymania się z dala od niej.
      Zagrożeniem jest brak swobody w swoim domu, w obrębie swojego terytorium.
      Konieczność dzielenia się nim z intruzami. Zburzenie spokoju i estetyki miejsca
      w którym się żyje. Spokój i harmonia domu mamy Kity jest wystawiana na ciężką
      próbę. Zdaje się, że mama Kity jest osóbką bardzo pedantyczna i poukładaną. Tym
      bardziej więc ja irytuje to niechciane towarzystwo.
      Skojarzyły mi się mrówki faraonki. Pozdrawiam smile

        • olga.78 Re: warsztat 101 04.09.09, 08:14
          > Witaj Olgo smile
          > Cieszę się, że już jesteś smile

          Ja też... bardzo smile

          Nie wiem dlaczego nie mogłam wkleić zdjęcia tak jak dawniej... pewnie się coś
          pozmieniało. Zrobiłam to więc trochę inaczej i widzę, że wyszło maleńkie... na
          podglądzie lepiej wyglądało sad
          • kita32 Re: warsztat 101 04.09.09, 12:58
            > Nie wiem dlaczego nie mogłam wkleić zdjęcia tak jak dawniej...

            może masz jakiś program graficzny włączony?
            Ja też jakieś 2 tygodnie temu nie mogłam wkleić rysunku horoskopu normalnej wielkości. Ale wyjęłam z USB tablot Bamboo (to była jedyna zmiana) i po tym rysunek wkleił mi się normalnie.

            A może spróbuję teraz wkleić zdjęcie Twojego rozkładu?
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bd/af/nfhu/EiJX822vRfUx1cEHyX.jpg
            • kita32 Re: warsztat 101 04.09.09, 13:05
              Ciekawe, na podglądzie (poprzez wejście w odpowiedź) widzę, że masz podany inny
              (niż w moim poście) adres zdjęcia rozkładu i img z kodu masz napisane dużymi
              literami. Ja adres obrazka wzięłam klikając prawą myszą na zdjęcie z Twojej
              galerii na fotoforum i wpisałam je między [ img ] oraz [ / img ] (bez spacji). A
              Ty pewnie weszłaś w menu i wybrałaś IMG. Nigdy tej metody z menu nie próbowałam...
              • olga.78 Re: warsztat 101 04.09.09, 17:02
                > Ciekawe, na podglądzie (poprzez wejście w odpowiedź) widzę, że masz podany inny
                > (niż w moim poście) adres zdjęcia rozkładu i img z kodu masz napisane dużymi
                > literami.

                Tak, bo wkleiłam wykorzystując www.imageshack.us/

                Kito, jesteś niesamowita. Wielkie dzięki kiss
    • lukier-on-line Re: warsztat 101 04.09.09, 16:16
      Witam serdecznie!
      Mam na imię Ania i od paru lat zajmuję się tarotem, postanowiłam przyłączyć się do Waszych warsztatów. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko. Canada53 (pozdrawiam!) mnie przekonała, że warto tu konfrontować swoją wiedzę i razem z Wami zdobywać doświadczenie. Bałam się pisać, bo jednak nie czuję się biegła w tarocie i obawiam się, że owe warsztaty właśnie obnażą moją niewiedzę. Ale co tam. smile

      Co do tematu, to wcale nie jest on dla mnie łatwy.
      Postaram się odczytać to co pokazały mi karty:
      1) Z kim/czym „walczy”? – Gwiazda, Kapłanka, 8 denarów
      2) O co właściwie? - 8 mieczy
      3) Co by jej groziło, gdyby była bierna? – 10 monet
      4) I od czego zaczęła się ta historia? – Królowa denarów, Giermek Mieczy, 6 denarów

      1) Jest to coś co jest ruchliwe, coś co jest wytrwałe i pracowite. Kojarzy mi się także ze światem natury. Jednocześnie to coś takiego co właśnie jakby lgnie do sztucznego światła i jak już się pojawi to jest bez wątpienia zauważalne. Coś co lubi swobodę przestrzeni. Coś co uczy się przetrwania i przystosowuje się do warunków.

      2) Walczy o to, żeby wreszcie uwolnić się od problemu, czuć się panią w swoim domu. Żeby mieć rzeczywistość pod kontrolą, nie być ubezwłasnowolnioną we własnym mieszkaniu, zagonioną w kozi róg. Ale także o to, żeby okazać się osobą, która zaradziła problemowi.
      Wydaje mi się też, że walczy o to, żeby ustala sytuacja, która w pewien sposób jest wyolbrzymiona, a prawdziwe niebezpieczeństwo może być właściwie urojone. Więcej tu myśli u i obaw, niż potrzeba.

      3) Nawet jeśli pozostanie bierna, nic wielkiego się nie stanie. Sądzę, że musiałaby po prostu nauczyć się z tym żyć, to coś zadomowiłoby się, co byłoby uciążliwe w codziennym życiu, ale do zaakceptowania. Mogło by też oznaczać konieczność jakiegoś przeorganizowania pomieszczeń, zorganizowania wnętrza.

      4) Sądzę, że Twoja mama chciała się zabrać za dom, poczuć się prawdziwą gospodynią, dopieszczającą swoje wnętrza. Coś starała się zrobić sposobem, no i wpędziła się w kłopot. Przychodzi mi także do głowy prezent, który otrzymała, a który miał przyozdobić wnętrze, no i on „przyniósł ze sobą kłopot”.

      Hmm myślę, że to jednak są jakieś żyjątka, coś co jest uciążliwe, wytrwałe, co ciężko wytępić. Patrząc na układ powiedziałabym, że może chodzić o pająki. Ta pracowitość przy wiciu sieci do mnie przemawia, a może mrówki robotnice, tu nazwa mówi za siebie. smile
      Chociaż od początku założyłam, że to na pewno jakieś robactwo i jak tak patrzę na tę moją analizę, to nie wiem na ile odczytałam karty, a na ile zinterpretowałam to co chciałam.
    • dobema Re: warsztat 101 04.09.09, 20:42
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/fb/fd/tvfh/9l2PsAIrcS1Aik5rmB.jpg
      Konflikt ogólnie – Rycerz mieczy
      Jak rozpoczął się ten konfliktu / źródło konfliktu – Rycerz
      buław, 6 denarów

      Z kim/czym „walczy” mama Kity – Księżyc
      O co walczy – 5 kielichów
      Co by jej groziło, gdyby była bierna - 7 mieczy

      Mama Kity bardzo się zawzięła na swego „wroga” i stanowczo, chłodno
      i bardzo agresywnie podjęła się walki (rycerz mieczy) zachowując
      przy tym zimną krew.
      Cała ta „walka” nie rozpoczęła się tak ostro. Intruz albo został jej
      dany (6 denarów) albo sam przybył na jej terytorium (rycerz buław),
      lub też może mama Kity zakupiła to coś i sama go zadomowiła u
      siebie. Intruz w moich kartach to Księżyc – więc albo pojawia on
      się najczęściej nocami albo jest bardzo podstępny, lub gdzieś
      dobrze schowany; mama Kity ma dużo obaw, lęków i być może koszmarów
      związanych ze swoim przeciwnikiem.
      O co właściwie walczy ? – hmmm … 5 kielichów może mówić, że jest
      dużo emocji, że miarka się przebrała i mama Kity na poważnie musi
      zająć się problemem, walczy o to aby więcej się nie smuciła, aby
      przeszła z godnością przez tą dolinę problemów, nie załamywała się,
      kielichy są wywrócone, więc ich zawartość się już wylała, więc
      cokolwiek to jest bezpowrotnie zostało stracone. Ale na ziemi są
      jeszcze 2 kielichy które stoją, więc intruz nie zajął do końca
      terytorium mamy Kity.
      Skutki bierności są przedstawione bardzo drastycznie – 7 mieczy –
      nasz bohater triumfuje, może nie do końca jest to triumf, ale na
      pewno zdobył przynajmniej część tego co chciał, tak jak na karcie.
      Mam następujące skojarzenia że być może jest to zwierzątko
      ewentualnie woda. Jeżeli chodzi o zwierzątko może to być kret –
      który nocą i podstępem przekopuje ziemie i buduje swoje korytarze,
      lub nornica. Na karcie Księżyc te 2 wieże wyglądają jak np. kopiec
      kreci. Pasowało by też że Krecik sam przywędrował na teren mamy
      Kity, bo ma np. żyzną / bogatą glebę (rycerz buław, 6 denarów)
      Natomiast jeżeli chodzi o wodę to patrząc na moje karty Księżyc, 5
      kielichów to tak właśnie skojarzyło mi się że może mama Kity jest
      zalewana przez wodę? Może jakiś „fachowiec” (rycerz buław) świadczył
      jej jakieś usługi z zakresu hydrauliki i zwyczajnie coś popsuł lub
      źle wykonał. Mama Kity za wykonaną pracę oczywiście zapłaciła (6
      denarów). Księżyc „płacze”, więc może ta woda zalewa ją lub
      przecieka.
      No i chyba na tyle, bo jakoś tak miałam tylko te 2 skojarzenia od
      początku jak zobaczyłam moje karty.
      • kita32 Re: warsztat 101 04.09.09, 23:09
        Witaj Dobemo smile

        Ale niektóre karty powtarzają się przy tych samych pytaniach! Księżyc, Gwiazda i Kapłanka pojawiają się w odpowiedziach na "z kim/czym walczy", 6 Denarów w odpowiedziach na "jak się rozpoczęło". Niesamowite! Często zdarza się w warsztatach, że pojawiają się te same karty, ale do innych pytań szczegółowych - a tu powtarzają się do tych samych pytań...
        • canada53 Re: warsztat 101 05.09.09, 11:11
          kita32 napisała:
          > Ale niektóre karty powtarzają się przy tych samych pytaniach! Księżyc, Gwiazda
          > i Kapłanka pojawiają się w odpowiedziach na "z kim/czym walczy", 6 Denarów w od
          > powiedziach na "jak się rozpoczęło". Niesamowite! Często zdarza się w warsztata
          > ch, że pojawiają się te same karty, ale do innych pytań szczegółowych - a tu po
          > wtarzają się do tych samych pytań...

          Tym bardziej robi się intrygująco, bo skoro powtarzają się podobne karty, to coś
          w tym jest i robi się coraz bardziej prawdopodobne, że te karty wskazują dobry trop.
    • dana-25 Re: warsztat 101 05.09.09, 14:06
      1. Na czym polega problem, o co chodzi ---Król pucharów, 6 pałek
      2.Z kim/czym walczy mama Kity---10 mieczy, Król pałek
      3.N czym polega szkoda----Słońce, 2 monet
      4.Co robi aby temu zapobiec--10 monet, 9 pałek
      5.Jaki wynik jest tych działań---7 pucharów
      6.Co by było gdyby nic nie robiła--Król monet
      7.O czego sie to zaczęło--Kochankowie, Koło, Cesarz
      8.Gdzie, w jakim budynku mieszka mama Kity---Rycerz pałek

      Dużo pałek i króli, więc myślę, że chodzi o jakiś problem z administracją lub
      właścicielem budynku. Prawdopodobnie chodzi o to, ze ktoś chce aby mama
      zamieniła mieszkanie na mniejsze lub chce zabrać jakieś pomieszczenie, być może
      mama dała takie ogłoszenie, to mogła być jej decyzja, ale o tym nie jestem
      przekonana. Mama jest przywiązana do swojego mieszkania i nie chce żadnych
      zmian, a to co jej ewentualnie proponują w zamian jest dużo gorsze, małe i jakby
      niedoświetlone. Mama się odwołuje, do jakiegoś urzędu i to na razie pomaga,
      lecz wynik może być złudny, jest chwilowy, tymczasowy. Gdyby nic nie robiła już
      dawno musiałaby przystać na nowe warunki, jej mieszkanie nie byłoby już jej.
      Zapytałam sie jaki to jest budynek, budynek na granicy ryzyka, nie wiem czy
      dobrze rozumiem, ale może jest on przeznaczony do rozbiórki, być może są plany
      aby powstało w tym miejscu zupełnie coś innego.
      To tyle co mi się udało wyciągnąć z tych kart i jak zerknęłam przed chwilą
      zupełnie coś innego niż inni, jakby abstrakcyjnego sad. No ale zobaczymy ,
      zawsze to jakaś nauka.

            • kita32 rozwiązanie 06.09.09, 18:05
              Moja mama walczy z gołębiami o balkon. Żadna strona nie chce ustąpić. Można by sobie siedzieć na balkonie z gołębiami, ale problemem są ptasie odchody...

              Moja mama mieszka w dużym mieszkaniu (razem z moją najstarszą córką i jej synami). Jej oczkiem w głowie jest balkon. Balkon jest długi - ciągnie się wzdłuż dużego pokoju i wzdłuż drugiego małego - jej sypialni. Odpowiednio do długości jest szeroki - takie małe podwóreczko. Wzdłuż całej długości balkonu mama ma skrzynki z kwiatami, a po bokach i na parapecie okien od strony balkonu - donice z kwiatami i jednym iglakiem. Oprócz tego fotel, ogrodowy parasol - wszystkie wygody, żeby sobie usiąść, odpocząć, zdrzemnąć się, poczytać. Mam kocha ten swój balkon i poza zimą - lubi na nim przebywać wink.

              Od kilkunastu lat na balkonie miała duży karmik i wyrzucała tam ptaszkom resztki z obiadu, okruchy chleba, itp.. Najpierw karmik okupowały wróbelki, potem dołączyły do nich kawki, a potem pojawiły się gołębie, - i nie jestem tego pewna, ale chyba inne ptaki się wtedy wycofały. Mama zimą sypała gołąbkom również ziarna pszenicy - specjalnie w tym celu kupowane na rynku.

              Dwa lata temu gołębie uwiły sobie gniazdko na balkonie. Och, jaka to była frajda dla dzieci! Gołąbki dostały stary wiklinowy koszyk - tam bezpiecznie przełożono gniazdko, no i żeby ich nie straszyć - chodzenie po balkonie ograniczono do minimum. Jasne, że wieszano pranie. Jasne, że dzieci zaglądały do gołąbka. Robiło się coraz cieplej, mama nie mogła się doczekać odzyskania balkonu. Balkon był nieźle zapaskudzony ptasimi odchodami. W końcu mama odzyskała balkon i doprowadzono go do porządku. Mama powiedziała, że już wystarczy tych gołębi, że więcej nie pozwoli na zajęcie balkonu przez ptaki. Nikt nie protestował, dzieciom już gołąbki też się znudziły. Mama przeganiała z balkonu gołębie, żeby jej nie paskudziły i nie łamały kwiatów. I sprzątała po nich, bo poza wielką akcją na „odzyskiwanie” balkonu, tak na co dzień – to nikt poza nią nie przejmował się ptasimi odchodami na podłodze balkonu i parapetach....
              Zimą znowu gołębie mieszkały na balkonie pod zabezpieczeniem przechowywanych tam pudeł z jabłkami z działki. Nie przeszkadzano im w tym, oczywiście.

              Wiosną następnego, czyli tego roku, mama przeganiała gołębie i nie pozwalała im uwić sobie gniazdka. Ale wyjechała na tydzień do siostry i jak wróciła, to na balkonie w koszyku wiklinowym, który usłużnie moja córka podsunęła gołąbkom - była już gołębica z małym gołąbkiem. Mama powiedziała - no trudno, jak już jest mały gołąbek, to niech i dorośnie. Wkrótce w drugim końcu balkonu druga para gołąbków miała następne pisklę. Potem jeszcze małe pisklęta nie były gotowe do odfrunięcia, a gołębice siedziały już na nowych jajeczkach. Ale wtedy moja mama wkroczyła do akcji. Podbierała im te jajeczka. Jeden z jej prawnuków trzymał te jajeczka w pudełku na kaloryferze i czekał na małe gołąbki. Nie doczekał się. Moja mama wyrzucała ich nowe następne jajka. W końcu oba małe gołąbki podrosły i można było wyczyścić balkon i zająć go. Ale okazało się, że gołębie nie chciały balkonu oddać. Wystarczyło, ze mama wyszła do sklepu - po powrocie zastawała gniazdko w donicy z kwiatami, a czasami siedząca w gniazdku gołębica zdążyła już znieść jajko. Mama wyrzucała ich gniazdo i jajka też. W nocy gołębie zajmowały parapet okna jej sypialni. Moja mama mogłaby je złapać ręką, ale ograniczała się do przeganiania ich. Nad ranem budziło ją gruchanie...

              To była syzyfowa walka. Naprawdę. Gołębie nie ustępowały i wykorzystywały każdą nieobecność domowników, żeby robić gniazda. Nie pomagały wiatraczki ani gwoździe wbijane w ziemię doniczek. Robiły gniazda w błyskawicznym tempie. Wystarczało im 15 minut (tak zrozumiałam jak mama mi to opowiadała). Było im tak łatwo, bo mama wyrzucała z balkonu ich zrobione już gniazda w krzaki pod blokiem. Nie musiały daleko szukać budulca. W 15 min budowały gniazdo, po 30-u min do godziny – w gnieździe było już jajko.
              Mama kupiła sobie specjalnie szczotkę na kiju, żeby nie schylać się do sprzątania po gołębiach...

              W końcu sezon lęgowy się skończył i gołębie już tak nie przylatują na balkon... Jak będzie w przyszłym roku? Zobaczymy...
              • kita32 komentarz do odp. Malego Elfa 06.09.09, 18:09
                Cechy główne rzeczy bądź osoby, z którą walczy mama Kity- Gwiazda + Księżyc
                Mam wrażenie, że to coś pojawia się o zmroku lub ciągnie do sztucznego światła,
                potrafi się dobrze maskować, może jest niewidoczne gołym okiem

                ...... O zmroku, gdy już okna są zasłonięte, gołębie siadają na parapecie okien od strony balkonu i zapadają w sen. Nad ranem, gdy moja mama jeszcze słodko śpi, zaczyna się gruchanie i chodzenie po balkonie. Wtedy najwięcej brudzą. W dzień są przepędzane z balkonu i nie zdążą tak zapaskudzić balkonu jak po nocy - nad ranem.
                ...... Zastanawiało mnie bardzo dlaczego tak często te karty powtarzają się – i jeszcze Kapłanka. Myślę, że te karty wskazują na silny instynkt tych ptaków. Cechuje je umiejętność i chęć powrotu do swojego miejsca. Potrafią przelecieć setki km, aby wrócić do gniazda. Znajdują drogę jakby były prowadzone - to symbolizuje Gwiazda. A Księżyc to siła instynktu, który przywiązuje je do miejsca. Kapłanka (nie w Twoim, Elfiku, rozkładzie, ale też powtarzająca się karta) kojarzy mi się z parą (gołębie żyją w parach) i z symbolem domowego ogniska.

                Wygląd tego czegoś - Wisielec
                No, nie !! Ewidentnie kojarzy mi się z nietoperzem!!
                No ewentualnie może to być coś co lubi wisieć; jakiś robak, owad, pająk(brrr...)

                .......Świetne skojarzenie z nietoperzem. To wprawdzie nie ptak, ale latające zwierzę. Nietoperz się podwiesza, a gołąb zagnieżdża. Bardzo dobre skojarzenia, Elfiku wink.

                Dlaczego mama Kity walczy z tym czymś latem i wiosną- 7 pentakli
                To coś wtedy się dobrze rozwija lub budzi do życia, wyłazi z ukrycia.

                .......Budzi się do rozmnażania - dobre skojarzenie.

                O co tak naprawdę walczy mama Kity- 10 buław
                Z pojawieniem się tego intruza mama Kity ma mnóstwo pracy i nowych obowiązków
                np. powstaje bałagan, który ona ciągle musi sprzątać.

                ...... Dokładnie tak!

                Co by było gdyby była bierna - Arcykapłan
                Źle by się czuła, bo nie było by to zgodne z jej przekonaniami i zasadami. Może
                nawet uwłaczało by to jej godności np. jako dobrej gospodyni

                ....... Jak najbardziej!

                Od czego to się zaczęło - Paź pentakli+Król buław+ Siła
                No cóż wydaje mi się że zaczęło się to bardzo niewinnie.

                ...... O tak wink
                Ktoś coś przyniósł do domu mamy Kity np. w formie podarunku.
                ...... Początkowo gniazdo gołębia i mały gołąbek były traktowane jak miły podarunek od życia – takie miłe urozmaicenie, własny gołąbek na balkonie.

                Mógł byc to kwiatek doniczkowy, coś do
                ubrania( jakiś futrzany szal czy coś w tym guście)A może jakieś domowe
                zwierzątko przyniosło tego intruza, który z czasem urósł w siłę.(np. rozmnożył się)
                Myślę, że to mogą być mole albo jakieś owady, które wychodzą w nocy z ukrycia.
                Może pchły albo jakieś istoty atakujące kwiatki doniczkowe.

                .....atakujące kwiatki doniczkowe – świetnie!

                Nie wykluczam
                całkowicie nietoperzy, które mogą okupować piwnicę mamy Kity.
                Tak czy owak stawiam na jakieś żyjątka. Niekoniecznie sympatyczne.

                ..... doskonała interpretacja wink

                PS,. Zanim rozłożyłam karty, a właściwie po przeczytaniu pytań Kity do głowy
                przyszły mi mrówki lub myszy. Z kart tego jednak nie wyczytałam chociaż to też
                są żyjątka.

                ......Karty przesunęły Twoje myśli w kierunku stworzeń latających (bardzo dobrze) i naprowadziły Cię na skojarzenia z kwiatami doniczkowymi. Podoba mi się, Elfiku, Twoja interpretacja wink
                • kita32 komentarz do odp. Canady 06.09.09, 18:11
                  Trzy karty w dolnym rzędzie (IX Eremita, 10 Mieczy, VI Kochankowie) = przyczyny tej sytuacji
                  W następnym rzędzie: karta po lewej (9 Denarów) = mama Kity, karta po prawej (5 Kielichów) = jej przeciwnik
                  Karta trochę wyżej (Król Kielichów) = o co walczy mama Kity
                  Karta na samej górze (X Koło Fortuny) = co by jej groziło, gdyby była bierna.

                  Mama Kity (9 Denarów) lubi swój dom i dobrze się w nim czuje.

                  .... o tak wink

                  Ma tam własny kącik, w którym relaksuje się w samotności otoczona przez siebie zaaranżowanymi przedmiotami i roślinami. Realizuje tam drzemiącą w sobie duszę artysty. Ceni ona sobie spokój, wygodę i nie lubi, aby jej przeszkadzano.
                  .....Tak, ten kącik to jej balkon wink

                  Jej „przeciwnik” (5 Kielichów) nie atakuje jej wprost, raczej podstępnie „rozpełza się” i rozlewa powoli i naturalnie zajmując teren.
                  .....Tak, nie atakuje, tylko jak najbardziej w zgodzie z naturą zajmując teren.

                  Wkracza on na jej terytorium metodą małych kroczków i robi to w taki sposób, że trudno mu jest coś zarzucić czy się przeciwstawić. Jest w tym wszystkim jakaś ambiwalencja, wygląda to trochę tak, jakby to „zajmowanie terytorium” odbywało się niejako przy okazji czegoś innego oraz nienaumyślnie, bez złych intencji wobec mamy Kity, chociaż przeciwnik ten potrafi zadać jej ból.
                  .....Złych intencji gołębie na pewno nie mają, zgadza się. Metoda małych kroczków polegała najpierw na korzystaniu z karmika, co było zgodne z intencją mojej mamy, potem jeden gołąbek wychował się na balkonie – co wszystkim z początku się podobało, ale potem było już niewygodne, następny krok to zimowanie na balkonie – znowu za przyzwoleniem, ale na końcu to był już prawdziwy szturm na balkon...

                  W walce tej chodzi o uznanie, oto kto będzie najważniejszy i czyje potrzeby będą najbardziej się liczyły (Król Kielichów). Może też chodzić o to, komu będzie poświęcona większa uwaga i kto będzie zasługiwał na lepsze traktowanie. Generalnie powodem tej walki jest prawo do dobrego samopoczucia, spokoju, życia i wypoczynku rozumianego po swojemu.
                  .....Ogólne podsumowanie - zgadza się.

                  Jeśli zaś idzie o przyczyny tej sytuacji (IX Eremita, 10 Mieczy, VI Kochankowie), to wygląda to trochę tak, jakby mama Kity miała ją niejako na własne życzenie, albo że zaistniała ona za jej pozwoleniem.
                  .... za jej pozwoleniem to się zaczęło, ale potem wymknęło się spod kontroli...

                  Powiedziałabym, że czuła się może ona kiedyś samotna, nie na swoim miejscu (IX Eremita) i pewnego razu zapragnęła to zmienić. Znalazła więc rozwiązanie i odpowiednie decyzje zapadły (10 Mieczy), od których trudno teraz się odwoływać. Może wiązało się to z jakąś przeprowadzką, przemeblowaniem itp. Mama Kity to wtedy zaakceptowała (VI Kochankowie) i musi teraz żyć ze wszystkimi konsekwencjami tej decyzji. Możliwe też, że ze względu na swój wiek (IX Eremita) i ograniczoną sprawność (10 Mieczy), musiała ona się gdzieś przenieść lub zgodzić się na obecność w jej otoczeniu jakiejś innej osoby/rzeczy (VI Kochankowie), której obecność jednocześnie jej pomaga, ale też i jej w jakiś sposób przeszkadza oraz zakłóca jej spokój.
                  .....To nie, chociaż trochę opisuje inną sytuację mojej mamy, tylko raczej nie podpadającą pod walkę o terytorium. Po śmierci męża zaprosiła do swojego mieszkania moją najstarszą córkę, bo nie chciała być samotna, a u nas w domu było bardzo ciasno. Teraz mieszkają razem i mama z tego jest zadowolona. Jak wyjeżdżają (w wakacje), to się nudzi bez nich... Ale pilnowanie by dzieciaki (prawnuki) za bardzo nie bałaganiły w jej pokojach – jest też jakąś walką o terytorium...

                  Jednak gdyby nie walczyła i gdyby pozostawała zupełnie bierna, mogłaby zupełnie stracić kontrolę nad sytuacją (X Koło Fortuny), w jej otoczeniu pojawiłby się bałagan, mógłby to być na przykład nadmierny hałas albo ruch, a ona sama nie miałaby ani chwili spokoju. Musiałaby się podporządkować zaistniałym okolicznościom i mogłaby mieć wrażenie, że musi się zadowolić gorszym, niż poprzednio miejscem.
                  ......bałagan, a właściwie ptasie odchody. Miejsce stało by się zdecydowanie gorsze - zgadza się.

                  Wszystkie te karty wskazują dosyć mocno, że w tej „walce o terytorium” nie chodzi o jakąś fizyczną, namacalną, dużą rzecz, ale bardziej o dosyć ulotne wrażenia, które powodują, że ktoś się gdzieś czuje lepiej lub gorzej. Stawiałabym więc, że idzie tu o np. o hałasy, czy jakieś inne przeszkadzające dźwięki, światło, zapachy, ruch (w tym i ruch powietrza, czyli np. przeciągi) itp. Są one generowane mimowolnie w jej dosyć bliskim sąsiedztwie, a ona chyba chciałaby się od tego wszystkiego jak najbardziej odciąć.
                  ......słowo „ulotne” pasuje do ptaków wink

                  A może chodzi tu o walkę z komarami, czy innymi insektami (np. z pszczołami), na które mama Kity może mieć uczulenie, a które kiedyś przypadkowo mogły ją dosyć mocno pogryźć (10 Mieczy). Wtedy X Koło Fortuny mogłoby sugerować nagłą reakcję alergiczną po użądleniu, do której nie należy dopuścić.
                  .......z tym, że to nie fizyczne uczulenie, a psychiczne – niechęć do tego rodzaju brudu. Mamie nie wystarczy omijać ptasie odchody chodząc po balkonie – one nie może mieć ich w zasięgu wzroku.

                  I z jednej strony mama Kity lubi otaczać się pięknymi kwiatami (9 Denarów), ale nie lubi, aby do nich przylatywali nieproszeni goście zwabieni ich zapachem.
                  ......Tu trafiłaś w sedno! Mama lubi przebywać na balkonie ze względu na piękno kwiatów, którymi tam się otacza. Gołębie nie przylatują do kwiatów zwabione ich zapachem, ale wabi ich doniczka z ziemią jako miejsce na gniazdo. I oprócz brudzenia łamią jej kwiaty...

                  Canado, masz bardzo dużo trafień, a tam gdzie nie masz, to jesteś blisko. Gratuluję wink.
                  • kita32 komentarz do odp. Olgi 06.09.09, 18:12
                    1. Mam Kity w kontekście sytuacji / Rycerz mieczy O
                    2. Od czego się zaczęło? / X buław O
                    3. Z kim/czym walczy mama Kity? / Kapłanka O
                    4. Dlaczego wiosna i latem? / V mieczy P
                    5. O co ta walka? / IX buław O
                    6. Co jej zagraża? / Świat O

                    Mama Kity jest w tej walce bardzo zawzięta.

                    .... Tak

                    Nie słucha nikogo, bo uważa, że to jej walka i ona musi sobie z tym problemem poradzić.
                    ..... Pozostali domownicy raczej się gołębiami nie przejmują....

                    Działa bez planu, na oślep oddając ciosy.
                    ..... Nie, ale działa aktywnie – a to próbuje straszyć gołębie wiatraczkami, a to taśmą zasłoniła dół balkonu którym wylatywały gołębie (nauczyły się wtedy wylatywać górą).

                    Zaczęło się od tego, że czegoś było za dużo i ten nadmiar zaczął zagrażać jej
                    spokojnej egzystencji. Ciężko było już z tym czymś wytrzymać i udźwignąć to
                    niechciane towarzystwo.

                    ......Tak, gołębie się rozmnożyły i chciały rozmnażać się dalej.

                    Walka się rozgrywa o totalne lekceważenie zasad i norm przyjętych przez mamę
                    Kity. To coś zupełnie nie liczy się z otoczeniem i jego potrzebami, nie
                    respektuje żadnych postanowień.

                    ..... Tak, bo gdyby załatwiały się nie na balkonie i nie łamały by kwiatów, to nie było by problemu.

                    Właśnie wiosną i latem wychodzą z nor i wkraczają na nieswoje terytorium.
                    Sprytne i przebiegłe stworzonka. Walka jest nierówna. Mama Kity nie umie ich
                    przechytrzyć.

                    .....Tak, tylko zamiast „wychodzą z nor” powinno być: „zakładają gniazda”.

                    Walka toczy się o zachowanie swojego terytorium i zmuszenie przeciwnika do
                    trzymania się z dala od niej.
                    Zagrożeniem jest brak swobody w swoim domu, w obrębie swojego terytorium.
                    Konieczność dzielenia się nim z intruzami. Zburzenie spokoju i estetyki miejsca
                    w którym się żyje. Spokój i harmonia domu mamy Kity jest wystawiana na ciężką
                    próbę. Zdaje się, że mama Kity jest osóbką bardzo pedantyczna i poukładaną. Tym
                    bardziej więc ja irytuje to niechciane towarzystwo.

                    ......dokładnie tak!

                    Skojarzyły mi się mrówki faraonki.
                    .....gołębie...

                    Olgo, świetnie wink
                    • kita32 komentarz do odp. Lukier 06.09.09, 18:14

                      1) Z kim/czym „walczy”? – Gwiazda, Kapłanka, 8 denarów
                      2) O co właściwie? - 8 mieczy
                      3) Co by jej groziło, gdyby była bierna? – 10 monet
                      4) I od czego zaczęła się ta historia? – Królowa denarów, Giermek Mieczy, 6 denarów

                      1) Jest to coś co jest ruchliwe, coś co jest wytrwałe i pracowite. Kojarzy mi się także ze światem natury.

                      ......świetnie!

                      Jednocześnie to coś takiego co właśnie jakby lgnie do sztucznego światła i jak już się pojawi to jest bez wątpienia zauważalne.
                      ...... Mały Elf miała też podobne karty i podobne skojarzenia . Myślę, że karta Gwiazdy oznacza tu postępowanie zgodne z naturą i odradzanie się – w tym przypadku rozmnażanie.

                      Coś co lubi swobodę przestrzeni. Coś co uczy się przetrwania i przystosowuje się do warunków.
                      .... bardzo dobrze!

                      2) Walczy o to, żeby wreszcie uwolnić się od problemu, czuć się panią w swoim domu. Żeby mieć rzeczywistość pod kontrolą, nie być ubezwłasnowolnioną we własnym mieszkaniu, zagonioną w kozi róg. Ale także o to, żeby okazać się osobą, która zaradziła problemowi.
                      ....tak

                      Wydaje mi się też, że walczy o to, żeby ustala sytuacja, która w pewien sposób jest wyolbrzymiona, a prawdziwe niebezpieczeństwo może być właściwie urojone. Więcej tu myśli u i obaw, niż potrzeba.
                      .....Właściwie niebezpieczeństwa nie ma wcale, jedynie robota – trzeba po nich sprzątać...

                      3) Nawet jeśli pozostanie bierna, nic wielkiego się nie stanie. Sądzę, że musiałaby po prostu nauczyć się z tym żyć, to coś zadomowiłoby się, co byłoby uciążliwe w codziennym życiu, ale do zaakceptowania. Mogło by też oznaczać konieczność jakiegoś przeorganizowania pomieszczeń, zorganizowania wnętrza.
                      ......Musiałaby chyba zrezygnować z przebywania na balkonie, albo zapracować się sprzątając. Późną wiosną, gdy już był czas na przebywanie na balkonie, jeszcze przed „wielkim sprzątaniem” – na podłodze balkonu nie było wolnego czystego miejsca...

                      4) Sądzę, że Twoja mama chciała się zabrać za dom, poczuć się prawdziwą gospodynią, dopieszczającą swoje wnętrza. Coś starała się zrobić sposobem, no i wpędziła się w kłopot. Przychodzi mi także do głowy prezent, który otrzymała, a który miał przyozdobić wnętrze, no i on „przyniósł ze sobą kłopot”.
                      ..... Mama nie przesadza z dopieszczaniem mieszkania, mieszkając z (pra)wnukami trzeba umieć zaakceptować pewien bałagan. Ale balkon to taki jej piękny świat w którym lubi przebywać i o wystrój którego naprawdę dba.

                      Hmm myślę, że to jednak są jakieś żyjątka, coś co jest uciążliwe, wytrwałe, co ciężko wytępić. Patrząc na układ powiedziałabym, że może chodzić o pająki. Ta pracowitość przy wiciu sieci do mnie przemawia, a może mrówki robotnice, tu nazwa mówi za siebie.
                      Chociaż od początku założyłam, że to na pewno jakieś robactwo i jak tak patrzę na tę moją analizę, to nie wiem na ile odczytałam karty, a na ile zinterpretowałam to co chciałam.

                      .....Żyjące stworzenia, tak, zgadza się. Pracowite jak mrówki, zgadza się. Gdybym nie znała tej historii z gołębiami, to nigdy bym nie przypuszczała, że gołębie są tak pracowite i wytrwałe...
                      .....Aniu, masz bardzo dobrą interpretację wink. Gratuluję!
                      • kita32 komentarz do odp. Dobemy 06.09.09, 18:20
                        Zauważyłam, że nie dokończyłam pisać komentarza do odpowiedzi Dobemy - ktoś mi przerwał i potem zapomniałam, że napisałam tylko część. Zaraz dokończę i wyślę komentarz.
                        • dobema Re: komentarz do odp. Dobemy 06.09.09, 18:23

                          kita32 napisała:

                          > Zauważyłam, że nie dokończyłam pisać komentarza do odpowiedzi
                          Dobemy - ktoś mi
                          > przerwał i potem zapomniałam, że napisałam tylko część. Zaraz
                          dokończę i wyślę
                          > komentarz.

                          ok. nie ma problemu, zaczekam smile
                      • lukier-on-line Re: komentarz do odp. Lukier 06.09.09, 18:42
                        Bardzo dziękuję za omówienie i miłe słowa.
                        Historia faktycznie z dreszczykiem, nieustanna walka. smile
                        Tak sobie teraz myślę, że ta Gwiazda mogła właśnie pokazywać, że mamy do
                        czynienia z obiektem latającym. smile Właśnie z wolnością, naturą, no i niebem...
                        Ja już przez chwilę myślałam, że to jest jakieś "filmowe" stworzenie, coś co np.
                        straszy w filmach, zatem te wspomniane nietoperze, pająki, czy w końcu "Ptaki". smile
                        • kita32 Re: komentarz do odp. Lukier 06.09.09, 18:52
                          > Tak sobie teraz myślę, że ta Gwiazda mogła właśnie pokazywać, że mamy do
                          > czynienia z obiektem latającym. smile Właśnie z wolnością, naturą, no i niebem...

                          .....oczywiście, nie wpadłam na to

                          > Ja już przez chwilę myślałam, że to jest jakieś "filmowe" stworzenie, coś co np.
                          > straszy w filmach, zatem te wspomniane nietoperze, pająki, czy w końcu "Ptaki".
                          > smile

                          ....rety, ale byłaś blisko!
                          • lukier-on-line Re: komentarz do odp. Lukier 06.09.09, 19:01
                            Prawdę mówiąc wcale nie byłam blisko, bo tak się uparłam na te pająki, że w
                            ogóle o gołębiach nie pomyślałam!
                            Wcale nie patrzyłam na nie jak na takie pracowite żyjątka, a tu po prostu chodzi
                            o to, że one tak nieustępliwie wracają i się naprzykrzają. smile
                  • canada53 Re: komentarz do odp. Canady 06.09.09, 18:33
                    Kurcze, tak sobie patrzę jak świetnie w moim rozkładzie karta 9 Denarów pokazała
                    mamę Kity na balkonie: z tyłu widać okno, a z przodu stoi kobieta z ptakiem
                    (sic!) w otoczeniu zieleni. Po prostu dosłowny opis sytuacji.
                    • kita32 Re: komentarz do odp. Canady 06.09.09, 18:35
                      > Kurcze, tak sobie patrzę jak świetnie w moim rozkładzie karta 9 Denarów pokazała
                      > mamę Kity na balkonie: z tyłu widać okno, a z przodu stoi kobieta z ptakiem
                      > (sic!) w otoczeniu zieleni. Po prostu dosłowny opis sytuacji.

                      ....No właśnie smile
                  • canada53 Re: komentarz do odp. Canady 06.09.09, 18:47
                    A te gołąbki symbolizowane przez 5 Kielichów też nieźle Tarot pokazał, w końcu
                    to nie same siedzące na balkonie gołębie tu są największym problemem, tylko ich
                    nieczystości, które zostają na podłodze.
                    • kita32 Re: komentarz do odp. Canady 06.09.09, 18:49
                      > A te gołąbki symbolizowane przez 5 Kielichów też nieźle Tarot pokazał, w końcu
                      > to nie same siedzące na balkonie gołębie tu są największym problemem, tylko ich
                      > nieczystości, które zostają na podłodze.

                      ....tak, świetne skojarzenie
                  • dobema Re: rozwiązanie 06.09.09, 18:26
                    canada53 napisała:

                    > Też bym nie przypuszczała, że gołębie są do tego zdolne.
                    > A może by tak Mamie podarować... kota?


                    Dokładnie, kot by rozwiązał sprawę wink

                    Ale tak sobie myślę o Księżycu, Kapłance co pokazywały się w kartach
                    jako obraz tych gołębi to nie przeszło by mi przez głowę, że to o te
                    ptaki chodzi!
                      • kita32 komentarz do odp. Dobemy 06.09.09, 18:33

                        Konflikt ogólnie – Rycerz mieczy
                        Jak rozpoczął się ten konfliktu / źródło konfliktu – Rycerz
                        buław, 6 denarów
                        Z kim/czym „walczy” mama Kity – Księżyc
                        O co walczy – 5 kielichów
                        Co by jej groziło, gdyby była bierna - 7 mieczy

                        Mama Kity bardzo się zawzięła na swego „wroga” i stanowczo, chłodno
                        i bardzo agresywnie podjęła się walki (rycerz mieczy) zachowując
                        przy tym zimną krew.

                        ......Sentyment, jaki ma do ptaków i zwierzątek odłożyła na bok. Ale ich nie krzywdzi, chociaż mogłaby je w nocy złapać, gdy śpią. Lecz zdecydowanie i na chłodno zaczęła niszczyć ich gniazda budowane w jej kwiatach i wyrzucać jajeczka.

                        Cała ta „walka” nie rozpoczęła się tak ostro. Intruz albo został jej
                        dany (6 denarów) albo sam przybył na jej terytorium (rycerz buław),
                        lub też może mama Kity zakupiła to coś i sama go zadomowiła u
                        siebie.

                        ......Dokładnie tak. Gołębie przybyły same (jak napisałaś) i najpierw zostały przywitane z radością, dostały koszyk na gniazdo, wcześniej mama je karmiła specjalnie kupując (i dźwigając na to ostatnie piętro) pszenicę. 6 Denarów bardzo mi się kojarzy z sypaniem pszenicy do karmika.

                        Intruz w moich kartach to Księżyc – więc albo pojawia on
                        się najczęściej nocami albo jest bardzo podstępny, lub gdzieś
                        dobrze schowany; mama Kity ma dużo obaw, lęków i być może koszmarów
                        związanych ze swoim przeciwnikiem.

                        ...... Po nocy jest najbrudniej i trzeba sprzątnąć, ale nie zawsze już pod koniec okresu lęgowego gołębie przylatywały, więc chyba moja mama bała się co zastanie po nocy. Ale myślę, że Księżyc wskazuje na ich niesamowicie silny instynkt zmuszający je do założenia gniazda i wychowania potomstwa. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z siły ich instynktu.

                        O co właściwie walczy ? – hmmm … 5 kielichów może mówić, że jest
                        dużo emocji, że miarka się przebrała i mama Kity na poważnie musi
                        zająć się problemem, walczy o to aby więcej się nie smuciła, aby
                        przeszła z godnością przez tą dolinę problemów, nie załamywała się,
                        kielichy są wywrócone, więc ich zawartość się już wylała, więc
                        cokolwiek to jest bezpowrotnie zostało stracone. Ale na ziemi są
                        jeszcze 2 kielichy które stoją, więc intruz nie zajął do końca
                        terytorium mamy Kity.

                        ......dokładnie tak

                        Skutki bierności są przedstawione bardzo drastycznie – 7 mieczy –
                        nasz bohater triumfuje, może nie do końca jest to triumf, ale na
                        pewno zdobył przynajmniej część tego co chciał, tak jak na karcie.

                        ......tak by było, gołębie zdobyłyby balkon, czyli część terytorium mojej mamy...

                        Mam następujące skojarzenia że być może jest to zwierzątko
                        ewentualnie woda.

                        .....tak, zwierzątka

                        Jeżeli chodzi o zwierzątko może to być kret –
                        który nocą i podstępem przekopuje ziemie i buduje swoje korytarze,
                        lub nornica. Na karcie Księżyc te 2 wieże wyglądają jak np. kopiec
                        kreci. Pasowało by też że Krecik sam przywędrował na teren mamy
                        Kity, bo ma np. żyzną / bogatą glebę (rycerz buław, 6 denarów)

                        ......Wprawdzie nie krecik, ale gołębie przyciągają doniczki kwiatowe mojej mamy. Obok jej balkonu jest drugi pusty w wynajmowanym mieszkaniu, gdzie nikt nie wychodzi na balkon. Ale tam jest za pusto, Pusty balkon ich nie interesuje, tylko doniczki kwiatowe. Trafiłaś z glebą wink.

                        Natomiast jeżeli chodzi o wodę to patrząc na moje karty Księżyc, 5
                        kielichów to tak właśnie skojarzyło mi się że może mama Kity jest
                        zalewana przez wodę? Może jakiś „fachowiec” (rycerz buław) świadczył
                        jej jakieś usługi z zakresu hydrauliki i zwyczajnie coś popsuł lub
                        źle wykonał. Mama Kity za wykonaną pracę oczywiście zapłaciła (6
                        denarów). Księżyc „płacze”, więc może ta woda zalewa ją lub
                        przecieka.

                        ... to nie. 6 Monet kojarzy mi się z wcześniejszym karmieniem ptaków.

                        No i chyba na tyle, bo jakoś tak miałam tylko te 2 skojarzenia od
                        początku jak zobaczyłam moje karty.

                        ....Masz bardzo dużo trafień, gratuluję Dobemo wink
                        • kita32 komentarz do odp. Dany 06.09.09, 18:34
                          1. Na czym polega problem, o co chodzi ---Król pucharów, 6 pałek
                          2.Z kim/czym walczy mama Kity---10 mieczy, Król pałek
                          3.N czym polega szkoda----Słońce, 2 monet
                          4.Co robi aby temu zapobiec--10 monet, 9 pałek
                          5.Jaki wynik jest tych działań---7 pucharów
                          6.Co by było gdyby nic nie robiła--Król monet
                          7.O czego się to zaczęło--Kochankowie, Koło, Cesarz
                          8.Gdzie, w jakim budynku mieszka mama Kity---Rycerz pałek

                          Dużo pałek i króli, więc myślę, że chodzi o jakiś problem z administracją lub
                          właścicielem budynku.

                          .....O królowanie na balkonie. Pałki, myślę, podkreślają aktywność obu stron.

                          Prawdopodobnie chodzi o to, ze ktoś chce aby mama
                          zamieniła mieszkanie na mniejsze lub chce zabrać jakieś pomieszczenie, być może
                          mama dała takie ogłoszenie, to mogła być jej decyzja, ale o tym nie jestem
                          przekonana.

                          ..... Tak, gołębie chcą zmniejszyć mamie jej mieszkanie zawładając balkonem...

                          Mama jest przywiązana do swojego mieszkania i nie chce żadnych
                          zmian, a to co jej ewentualnie proponują w zamian jest dużo gorsze, małe i jakby
                          niedoświetlone.

                          ..... Doskonale! Balkon jest cenny ze względu na słońce, na możliwość nagrzania się ciepłem słonecznym, oddychanie świeżym powietrzem.

                          Mama się odwołuje, do jakiegoś urzędu i to na razie pomaga,
                          lecz wynik może być złudny, jest chwilowy, tymczasowy.

                          .....Pierwsza połowa zdania - nie – mama pilnuje balkonu i przegania ptaki i wyrzuca ich gniazda. Druga połowa – tak – gołębie wracają i niczym się nie zrażają.

                          Gdyby nic nie robiła już dawno musiałaby przystać na nowe warunki, jej mieszkanie nie byłoby już jej.
                          ...Tak. Te nowe warunki, to byłby obsrany balkon zajęty przez ptaki. I już nie czułaby się na takim balkonie jak u siebie.

                          Zapytałam sie jaki to jest budynek, budynek na granicy ryzyka, nie wiem czy
                          dobrze rozumiem, ale może jest on przeznaczony do rozbiórki, być może są plany
                          aby powstało w tym miejscu zupełnie coś innego.

                          .....Nie, budynek ma się dobrze. Myślę, że Rycerz Pałek oznacza zieleń naprzeciwko balkonu. Obok rosną wielkie drzewa z dawnego cmentarza ewangielickiego zamienionego na park.

                          To tyle co mi się udało wyciągnąć z tych kart i jak zerknęłam przed chwilą
                          zupełnie coś innego niż inni, jakby abstrakcyjnego . No ale zobaczymy ,
                          zawsze to jakaś nauka.

                          ..... Mimo iż inaczej – masz dużo trafień wink.

                          Bardzo dobre karty dostałaś na pytanie:
                          O czego się to zaczęło--Kochankowie, Koło, Cesarz
                          Zaczęło się od kochającej się pary gołąbków i od małego gołąbka w gnieździe (Kochankowie). Potem sytuacja zaczęła być odbierana inaczej – to co było miłe stało się niemiłe i męczące (Koło Fotuny), bo gołąbki nie chciały opuścić balkonu przyjmując je za swoje terytorium (Cesarz).
              • olga.78 Re: rozwiązanie 06.09.09, 18:32
                Niesamowita historia! Przypomniała mi moją koleżankę, która ma ten sam problem z
                gołębiami. Ona zamontowała kolce oraz wyrzeźbionego sokoła. Wszystko z marnym
                skutkiem, bo i tak, żeby sobie usiąść i odpocząć najpierw trzeba posprzątać.
                  • kita32 zwycięzca 06.09.09, 18:48
                    Wszystkie napisałyście fantastycznie! Gratuluję!!!

                    Najbardziej spodobała mi się odpowiedź Małego Elfa, bo trafiła w stworzenia latające i ogólnie była, w moim odczuciu, bardzo blisko prawidłowej odpowiedzi we wszystkich pytaniach. I nawet o doniczkach kwiatowych napisała, a to doniczki wybierają sobie gołębie na miejsce dla gniazda.

                    Zwyciężyła Mały Elf!!!

                    Gratulacje!!!
                      • dana-25 Re: zwycięzca 06.09.09, 18:55
                        Gratulacje Mały Elfiesmile

                        Kito, co za niesamowita historia z tymi gołębiami, też słyszałam o walce z
                        gołębiami, znajomy przeciągał przez cały balkon żyłki (on ma mały balkon) i to
                        pomogło, bo na żyłkach one nie potrafią usiąść i odlatują. Pozdrowienia dla mamy
                        • kita32 Re: zwycięzca 06.09.09, 19:01
                          > znajomy przeciągał przez cały balkon żyłki

                          ....Ale wtedy nie mógł sam z niego korzystać...

                          Ja dowiedziałam się niedawno, że gołębie skutecznie odstrasza zapach intensywnie pachnących kulek antymolowych. Ale jeszcze tego mama nie wypróbowała, bo już poza sezonem i gołębie nie są takie nachalne.
                        • canada53 Re: zwycięzca 06.09.09, 19:01
                          O właśnie, pomysł z żyłkami też jest doskonały. Można też powiesić wokół balkonu
                          taką cienką nylonową siatkę, jest prawie niewidoczna i nie przeszkadza w
                          podziwianiu widoków z okna, a gołębiom wlecieć nie pozwoli.
                          • kita32 Re: zwycięzca 06.09.09, 19:09
                            > O właśnie, pomysł z żyłkami też jest doskonały. Można też powiesić wokół balkonu
                            > taką cienką nylonową siatkę, jest prawie niewidoczna i nie przeszkadza w
                            > podziwianiu widoków z okna, a gołębiom wlecieć nie pozwoli.

                            ... To wtedy, gdy jest daszek nad balkonem, żeby było do czego podwiesić...
                            • olga.78 Re: zwycięzca 08.09.09, 23:27
                              Przypomniało mi się, że ja mam też problem z ptakami... dlaczego nie skojarzyłam
                              tego pisząc interpretację (sic!)
                              U mnie to jest tak, że w zadaszonym ganku przed drzwiami wejściowymi co roku
                              próbują na lampie wić gniazda kowaliki. Parę lat temu znalazłam na nie sposób,
                              który okazał się - na moje szczęście - skuteczny. Gdy zaczyna się znoszenie
                              materiału na gniazdo i zasypywanie mi wejścia do domu różnym śmieciami zawiązuje
                              na lampę szeleszczącą przeźroczystą reklamówkę. To skutecznie je odstrasza. Na
                              zimę 'uwalniam' lampę wink
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka