essai
08.02.03, 03:51
Mam wrażenie, że wszystkie horoskopy spóźniają się trochę w stosunku do tego,
co dzieje się w moim życiu np. wróżą mi beznadziejny wtorek, a później
okazuje się, że wtorek był o.k., to w środę było mało sympatycznie. I
odwrotnie niedziela zapowiada się bardzo interesująco, a jest szara i nudna.
A może to zbieg okoliczności. Wierzę trochę w horoskopy i trochę nie wierzę,
ale zastanawia mnie to. Rok 2002 był rokiem dużych zmian dla mnie i tak
wynikało ze wszystkich wróżb. Jako "4" (17.10.75, g. 0.35, Nowy Dwór Maz)
sądziłam, że wszystkie te "zmiany" skończą się w 2002, ale one trwają,
przeciągają się jakby miały tak na prawdę wydarzyć się w 2003.
Może już sama to sobie dopowiedziałam, że w 2002 nastąpią zmiany, ale będzie
łatwiejszy i spokojniejszy, a wcale nie był.
Liczę ciągle na uregulowanie wszystkich spraw szkolnych, zawodowych i
realizowaniu siebie dzięki moim zainteresowaniom, a tu wszystko się przeciąga
i rozmywa.
Może ktoś ma podobne doświadczenia? Liczę również na wypowiedź Wróżek.
Pozdrawiam
M