Gość: anna IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.09, 22:18 znacie jakieś rytuały, czary, zwyczaje na noc świętojańską? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lucil sobótka cz.I 18.06.09, 00:02 Słowo "kupała" wbrew powszechnie głoszonym opiniom najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z ruską formą słowa "kąpiel". Tłumaczenie takie zostało wymyślone przez świat chrześcijański nie wcześniej niż w X-XI stuleciu - Kościół nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów "pogańskiej" Sobótki podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską. Nadano Kupalnocce patrona Jana Chrzciciela, i zaczęto nawet zwać go Kupałą, z racji tego, że stosował chrzest w formie rytualnej kąpieli (w obrządku wschodnim)[2]. W wyniku chrystianizacji próbowano także przenieść obchody Nocy Kupalnej na okres majowych Zielonych Świątek, a następnie bliżej ich pierwotnego terminu, na specjalnie w tym celu ustanowioną 23 czerwca wigilię św. Jana. Jednak wyraz "kupała" pochodzi najpewniej z indoeuropejskiego pierwiastka "kump", oznaczającego grupę, gromadę, zbiorowość, z którego wywodzą się słowa takie jak kupa, skupić, kupić (w sensie "gromadzić"). Istnieje również pogląd, iż nazwa święta to po prostu imię rzekomego słowiańskiego bóstwa, patrona miłości i płodności - Kupały. Jeśli natomiast chodzi o słowo "sobótka", późniejsze określenie Kupalnocki, to prawdopodobnie stworzone zostało przez Kościół i co od zarania miało wydźwięk pejoratywny; znaczyło tyle, co "mały sabat". Z nazwą tą wiąże się również pewna legenda, mówiąca o tym, jakoby Sobótka była uroczystością ku czci pięknej dziewczyny o tym właśnie imieniu. Sobótka w bliżej nieokreślonym czasie zamieszkiwała ponoć bliżej nieokreśloną wioskę. Narzeczony jej, Sieciech, powróciwszy z wojny miał swą wybrankę pojąć za żonę, jednak wioska ich została nagle zaatakowana przez hordy wroga. Podczas odpierania ataku Sobótka zginęła, trafiona w samo serce. A działo się to wszystko w noc letniego przesilenia. Inna koncepcja pochodzenia tej nazwy związana jest z sobotnimi uroczystościami obchodów jako, że sobota prawdopodobnie była dawniej dniem świętym u Słowian. Informacje na temat obchodów Sobótki są dosyć skąpe, z racji tego, że Kościół próbował te obchody początkowo zwalczać (zarówno własnymi środkami, jak i za pośrednictwem zakazów i kar ogłaszanych przez władców świeckich), później zmieniać - nadając im sens, wyraz i symbolikę chrześcijańską. W wyniku tych działań obchody Kupalnocki stopniowo zaczęły zanikać, ulegały zapomnieniu bądź zniekształceniu już w okresie XII - XV wieku, by w drugiej połowie XVI stulecia znów "odżyć", wraz z nadejściem epoki głoszącej powrót człowieka do natury, do tego co dawne i pierwotne. Znalazło to zresztą odzwierciedlenie w literaturze tamtego okresu (vide: "Pieśń Świętojańska o Sobótce" autorstwa Jana Kochanowskiego). Wiadomo na pewno, że Kupalnocka poświęcona jest przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. To również święto miłości, płodności, słońca i księżyca. Na Litwie istnieje pieśń, opowiadająca jak to pierwszej wiosny po stworzeniu świata, Księżyc ożenił się ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są wrogami, którzy nieustannie ze sobą walczą i rywalizują - najbardziej podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy. Paweł Jasienica podał że ostatni zarejestrowany przypadek prawdziwie pogańskiego świętowania Kupały miał miejsce w 1937r. na Opolszczyźnie. Współcześnie, na fali zainteresowania ludowością i ładunkiem kulturowym narodów, obchody związane z letnim przesileniem zyskują na popularności wśród społeczeństw europejskich. W swym najściślej pierwotnym znaczeniu zaś, święto to jest nadal obchodzone przez wielu neopogan: rodzimowiercy słowiańscy nawiązują jak najściślej do słowiańskiej tradycji tego święta, podczas gdy np. wikanie w obchodach święta przesilenia letniego bazują na różnych tradycjach, głównie brytyjskich. Kupalnockę wszędzie, nie tylko wśród ludów słowiańskich, obchodzono podobnie. W Czechach, tak jak w Polsce, skakano przez ogniska, co miało oczyszczać oraz chronić przed wszelakim złem i nieszczęściem. Zasuszone wianki z bylicy zakładano na rogi bydłu, by ustrzec je przed chorobami i urokami czarownic. Serbowie od dogasających o świcie ognisk zapalali pochodnie i obchodzili z nimi zagrody i domostwa, co chronić miało przed złymi duchami. W Skandynawii palono ogniska na rozstajnych drogach albo nad brzegami jezior, bo wierzono, że woda, w której koniecznie należało się zanurzyć, miała podówczas właściwości lecznicze. Swoistym fenomenem w dzisiejszych czasach są coraz częściej organizowane w różnych miastach Polski obchody nawiązujące do owych dawnych, rodzimych tradycji. Do najbardziej spektakularnych zaliczyć tu można widowisko na wałach wiślanych pod Wawelem, czyli tzw. Krakowskie "Wianki". Przeprowadzane w jej trakcie zwyczaje i obrzędy słowiańskie miały zapewnić świętującym zdrowie i urodzaj. W czasie tej magicznej nocy rozpalano ogniska, w których palono zioła. W trakcie radosnych zabaw odbywały się różnego rodzaju wróżby i tańce. Dziewczęta puszczały w nurty rzek wianki z zapalonymi świecami. Jeśli wianek został wyłowiony przez kawalera oznaczało to jej szybkie zamążpójście. Jeśli płynął dziewczyna wyjdzie za mąż, ale nie prędko. Jeśli zaś płonął, utonął lub zaplątał się w sitowiu prawdopodobnie zostanie ona starą panną. Prawdopodobnie pozostałości dawnych wiosennych obrzędów magicznych kończących zaklinanie "dobrego początku", nawiązujących do obrzędowości zadusznej i nadchodzącego urodzaju. Kupałą lub Sobótkami nazywano również ogniska palone podczas tych obrzędów. Na Mazowszu i Podlasiu obrzędy sobótkowe były zwane kupalnocką, na pograniczu polsko-ukraińskim - Kupałą, zaś w zachodniej i środkowej Polsce - Sobótką. Nazwa zwyczaju odnosi się także błędnie do rzekomego słowiańskiego bóstwa płodności Kupały. W niektórych regionach wierzono, że od przesilenia wiosennego do letniego nie można kąpać się za dnia w rzekach, strumieniach czy jeziorach; natomiast kąpiel po zmroku lub przed wschodem słońca leczyła rozmaite dolegliwości, jako że woda była podówczas uzdrawiającym żywiołem należącym do księżyca. Obchody Kupalnocki rozpoczynały się od rytualnego skrzesania ognia z drewna jesionu i brzozy (w niektórych źródłach mowa jest tylko o drewnie dębowym), po uprzednim wygaszeniu wszelkich palenisk w całej wsi. W obranym miejscu wbijano w ziemię brzozowy kołek, po czym zakładano nań jesionową piastę, koło ze szprychami owiniętymi smoloną słomą. Następnie obracano koło tak szybko, że w wyniku tarcia zaczynało się ono palić. Wtedy je zdejmowano i płonące toczono do przygotowanych nieopodal stosów, dzięki czemu szybko zajmowały się ogniem. Szeregi stosów układanych zazwyczaj na wzgórzach płonęły owej nocy niemalże w całej Europie. Skakanie przez ogniska i tańce wokół nich miały oczyszczać, chronić przed złymi mocami i chorobą, a palenie na stosach ofiar, składanych z drobnej zwierzyny i ptactwa oraz magicznych ziół, zapewniało urodzaj tudzież płodność zwierząt i ludzi. Według niektórych przekazów, w Rosji przez ogień skakały pary niosące na ramionach figurkę Kupały (przedstawiającą raczej już wówczas znanego pod tym przydomkiem Jana Chrzciciela, niż domniemane bóstwo miłości). Jeśli w trakcie tego zabiegu figurka wpadła do ognia, młodym wróżono rychły koniec miłości. W Grecji przy okazji skoków najpierw dziewczęta, a później chłopcy ogłaszali, że zostawiają za sobą wszystkie swoje grzechy. Tyle na temat Europy. Jednak w noc przesilenia letniego ogniska płonęły również na ziemiach północnej Afryki, zamieszkiwanej przez ludy muzułmańskie. Odpowiedz Link Zgłoś
lucil sobótka cz.II 18.06.09, 00:02 Noc sobótkowa była również nocą łączenia się w pary. Niegdyś kojarzenie małżeństw należało do głowy rodu oraz starszyzny rodu i "wynajmowanych" przezeń zawodowych swatów. Ale dla dziewcząt, które nie były jeszcze nikomu narzeczone i pragnęły uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów, noc Kupały była wielką szansą na zdobycie ukochanego. Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki falom rzek i strumieni. Trochę poniżej czekali już chłopcy, którzy - czy to w tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący po prostu na łut szczęścia - próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju, nie narażając się na złośliwe komentarze czy drwiny. Owej nocy przyzwalano im nawet na wspólne oddalenie się od zbiorowiska i samotny spacer po lesie. Przy okazji rzeczonego spaceru młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. O świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się bylicą, trzymając się za dłonie, przeskoczyć przez płomienie. Skok ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień, i w tym jednym dniu w roku swojego czasu stanowił podobnie rytuał zawarcia małżeństwa. Legendy o kwiecie paproci, zwanym też "Perunowym Kwiatem" (napięcie w przyrodzie podczas burz miało sprzyjać kwitnieniu tej rośliny) znane są z przeróżnych podań i gdzieniegdzie przetrwały do dziś. Opowiadają o wielu ludziach którzy błądzili po lasach i mokradłach próbując odnaleźć magiczny, obdarzający bogactwem, siłą i mądrością, widzialny tylko przez okamgnienie kwiat paproci. W podaniach czeskich i niemieckich znalazca kwiatu paproci powinien szukać skarbów w ciemnym borze. We francuskich - na najwyższym w okolicy wzgórzu, do którego ma dobiec przyświecając sobie ognistym kwiatem jak pochodnią. W legendach rosyjskich natomiast po zerwaniu gorejącego kwiatu należy wyrzucić go jak najwyżej w powietrze i szukać skarbu tam, gdzie spadnie. A zdobycie rośliny nie było łatwe - strzegły jej widzialne i niewidzialne straszydła, czyniące straszliwy łoskot, gdy tylko ktoś próbował się do perunowego kwiatu zbliżyć. Poza skakaniem przez ogień i szukaniem kwiatu paproci w noc Kupały odprawiano również rozmaite wróżby, bardzo często związane z miłością, które miały pomóc poznać przyszłość. Wróżono ze zrywanych w całkowitym milczeniu kwiatów polnych i z wody w studniach (przepiękny opis rzeczonych dwóch wróżb znajduje się nawet w jednej z bajek dla dzieci o Muminkach autorstwa Tove Jansson), wróżono z rumianku i kwiatów dzikiego bzu, z cząbru, ze szczypiorku, z siedmioletniego krzewu kocierpki, z bylicy... i z mnóstwa innych roślin oraz znaków. Powszechnie wierzono też, iż osoby biorące czynny udział w sobótkowych uroczystościach przez cały rok będą żyły w szczęściu i dostatku. Odpowiedz Link Zgłoś
lucil sabat letniego przesilenia 18.06.09, 00:05 SABAT LETNIEGO PRZESILENIA Inne nazwy: Dzień św. Jana, Noc Świętojańska, Alban Hefin lub Litha) obchodzony jest każdego roku pierwszego dnia lata. Rytualne zioła: bez czarny, bylica pospolita, konopie, koper, lawenda, ostróżka polna, męskie osobniki paproci, róża, rumianek, sosna, srebrnik, tymianek polny, werbena pospolita, wisteria i ziele św. Jana. Dekoracja ołtarza: letnie kwiaty, miłosne amulety, muszelki, aromatyczne potpourri, letnie owoce. Kadzidła: cytryna, mirra, róża, sosna, wisteria i żywica olibanowa. Święte kamienie Sabatu: wszystkie zielone kamienie, w szczególności szmaragd i jadeit. Bóstwa Sabatu: Afrodyta, Astarte, Freyja, Hathor, Isztar, Wenus oraz wszystkie pozostałe boginie czuwające nad miłością, namiętnością i urodą. Kolory świec: niebieski, zielony, żółty. Tradycyjne potrawy: surowe warzywa, owoce lata, pumpernikiel, piwo i miód pitny. Lato osiąga swoje apogeum. Później światło zaczyna być wypierane przez powracającą ciemność. Jest to pradawne święto solarne, którego obchody skupiają się wokół rytualnie zapalanych ognisk, symbolu światła i magii słońca. Ziemia zostaje zalana płodnością przez Boginię i Boga, królujących wspólnie. Jest to czas radosny, święto wyrażające życie i płodność. jest to doskonała pora na praktykowanie magii o różnym charakterze, gdyż wtedy właśnie siły wszystkich żywiołów przyrody osiągają moment kulminacyjny. Pamiętaj, że im więcej rytuałów pozytywnych czynisz tym więcej mocy zyskujesz, gdyż wszystko do ciebie wraca pomnożone i mniej miejsca zostaje na ingerencję w wasze życie sił negatywnych. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
lucil wróżby sobótkowe :-) 18.06.09, 00:08 Co roku w okresie przesilenia letniego, 23 czerwca, obchodzona jest od wieków Noc Świętojańska. Wigilia (czyli noc poprzedzająca dany dzień) 24 czerwca to dzień, w którym poganie czcili dwa potężne żywioły - ogień i wodę. Najważniejsze obrzędy związane były z rozpalaniem ognia i zanurzaniem się w wodzie. Tak właśnie obrzędowo zaczynało się lato. Inna nazwa tej wyjątkowej nocy to święto Kupały. Tak poganie nazywali święto poświęcone Kupale, bogini miłości i leczniczych roślin, a także patronce mądrych kobiet, które znają zioła i dobre czary. Stąd też nazwa kupalnocka. Nazwa Sobótka wzięła się natomiast z tego, że chrześcijanie chcieli włączyć kupalnockę do swojego kalendarza, ale obchodzili ją najpierw w sobotę poprzedzającą Zielone Świątki, stąd nazwa sobótka. Odpowiednie powitanie lata miało zapewnić pomyślność zbiorów, dobrą pogodę i obfitość plonów. Jednocześnie młode dziewczęta i chłopcy wróżyli sobie, jakie powodzenie w miłości przyniesie im gorące lato. Sobótkowe obrzędy musiały zaczynać się przy ognisku. Jedno większe lub kilka małych ognisk musiało być rozpalonych ze świeżego drewna, nad brzegiem rzeki lub na szczycie wzgórza. Wokół ognia tańczono, śpiewano i odprawiano magiczne obrzędy przez całą noc. Tradycyjnie skakano przez ogień w wieńcu lub opasce z ziół, co miało chronić przed duchami, demonami, czarownicami i chorobami. Ja upleść sobótkowy wianek? Kobiety paliły swoje, osobne ogniska. Nad brzegiem rzeki odprawiały obrzędy chroniące je przed złymi mocami. Tańczyły i rzucały w ogień siedem magicznych ziół, z których plotły również wianki świętojańskie: rosiczkę, płomyk, bylicę białą, dziewannę, rutę, szałwię i dziurawiec. O północy puszczały na wodę jeden wianek i uważnie śledziły jego bieg na rzece. Jeśli zniknął w ciemności nie tonąc i nie zaczepiając o nic po drodze, wróżyło to całej wsi szczęśliwy rok, brak kłopotów i nieszczęść. Kąpiel zapewniająca moc, ochronę i pomyślność Bardzo ważnym rytuałem świętojańskim była nocna kąpiel w rzece lub jeziorze. Zapewnia ona zdrowie i pomyślność, dodaje sił i energii seksualnej, a także poprawia urodę. Kiedy w średniowieczu dzień ten poświęcono świętemu Janowi, przyjął się zwyczaj, że dopiero po św. Janie (czyli po 24.06) kąpiel w rzece czy jeziorze jest całkowicie bezpieczna. Wcześniej można się było utopić za sprawą złego ducha, strzygi lub rusałki. Chrześcijanie święcili wodę podczas przesilenia letniego, co odbierało wodom ich złą moc. Kwiat paproci W Noc Świętojańską szukano kwiatu paproci, który miał znalazcy przynieść wielkie szczęście, mądrość i zdolność widzenia wszystkich skarbów ukrytych w ziemi. Młodzieńcy szukali go z nadzieją na bogactwo, dziewczęta - marząc o idealnym mężu. Jednak rzadko można znaleźć i zerwać kwiat paproci, który dobrze strzeże swojej tajemnicy. Musi to być osoba odważna, ale i szlachetna. W tę wyjątkową noc odprawiano też wiele wróżb miłosnych. Oprócz kwiatu paproci dziewczęta szukały ziół na wianek i małej paprotki zwanej nasięźrzałem (ophoglossum vulgatum), która wpleciona we włosy czyniła dziewczynę niezwykle powabną i miała moc wywoływania miłości. Puszczanie wianków Puszczanie wianków na wodę to wróżba dla panien i kawalerów, ponieważ dotyczy zamążpójścia i wyczekiwanej miłości. Każda dziewczyna plotła wianek z trzech gałązek bylicy i wkładała do środka zapaloną świeczkę. Należało potem puścić wianek z nurtem rzeki i obserwować jego tor dryfowania. Panny przechadzały się wzdłuż brzegu rzeki, a kawalerowie wskakiwali do rzeki i wyławiali je. Który zebrał najwięcej wianków, temu sprzyjało większe szczęście w miłości. Jeżeli chłopak nie wyłowił żadnego wianka, samotnie czekać musiał do przyszłego roku. Jeżeli wianek nie został przez nikogo wyłowiony, panna była skazana na staropanieństwo. Jeśli wianek utkwił w zaroślach, wróżyło to nieślubne dziecko w tym roku. Najgorszą jednak wróżbą było zatonięcie wianka. Wróżby na Noc Świętojańską Miłosne wróżby w noc świętojańską można również odprawiać i w obecnych czasach. Oprócz puszczania wianków można wróżyć w inny sposób. Aby poznać wygląd przyszłego partnera, należy w noc świętojańską wybrać się w trzy osoby na łąkę (mogą być to grupy mieszane chłopcy i dziewczęta). Każda osoba powinna wyciągnąć z ziemi jakąś roślinę wraz z korzeniem. Z wyglądu korzonków określa się wygląd partnera. Długi korzeń - wysoką i szczupłą, krótki i szeroki - osobę krępą, pulchną i niewysoką. Korzeń przekrzywiony wróży partnera o skrytym i nieszczerym charakterze, a korzeń prosty - osobę uczciwą i prostolinijną. Korzeń bardzo twardy oznacza partnera upartego, a miękki - ugodowego i niezdecydowanego. Im bardziej oblepiony ziemią korzeń, tym zamożniejszy będzie przyszły mąż lub żona. Aby utrzymać i wzmocnić istniejącą już miłość, należy wziąć dojrzały czerwony owoc (może być jabłko, nektarynka, truskawki itp.) i spalić świętojański wianek, okadzając owoc w jego dymie. Potem należy poczęstować owocem ukochaną osobę. Jeżeli przyjmie i zje w całości owoc, wróżba powinna zadziałać. Należy też pamiętać, że 23 i 24 czerwca wróżby miłosne udają się najlepiej! Inna popularna wróżba sobótkowa ma zapewnić nam szczęście w interesach. Należy w tym celu spalić w ognisku pędy paproci, a dymem okadzić portfel. W ten sposób ma on być przez cały rok pełen pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
mii.krogulska Re: wróżby sobótkowe :-) 18.06.09, 06:53 ... a tekst ten Lucil przelepiła ze strony czary, www.czary.pl/magia/kalendarz_mag_sobotka.php Pozdrawiam, Mii Odpowiedz Link Zgłoś
lucil Re: wróżby sobótkowe :-) 18.06.09, 10:20 Tak, ale nie podaje linków, ponieważ zauwazyłam że posty z linkami do stron są usuwane. Pozdrówka :-) Odpowiedz Link Zgłoś
lucil noc perkunowych czarów... 18.06.09, 00:23 Noc Perkunowych czarów Tradycyjną porą wróżb było dla naszych przodków letnie przesilenie. 21 czerwca, w najkrótszą noc w roku, rozpalali ogniska, czcząc żywioły i naturę. Nocy tej patronował słowiański Bóg Perun, zwany także Perkunem. Tego dnia czary towarzyszyły ludziom już od rana. Każdy w rodzinie wybierał jedną z roślin: złocień, rojnik, rumianek, cząber, przymiotno. Kwiaty rozrzucano w izbie, przystrajano nimi pułap. Te, które nazajutrz rano były świeże, wróżyły zdrowie, szczęście, miłość, bogactwo. Zwiędnięte zapowiadały nieszczęścia. Najważniejsze obchody rozpoczynały się wieczorem. Wróżono z ognia, z wody; najwięcej jednak czarów wiąże się z roślinami. O północy dziewczęta i chłopcy oblegali krzewy ligustru. Kocierpka, jak inaczej nazywano tę roślinę, to wysoki krzew, w czerwcu obsypany pachnącymi kwiatami. Wróżyć można było z tego, który miał co najmniej siedem lat. Każdy, kto z zamkniętymi oczami zerwał trzy kwiatki ligustru, miał zapewnione powodzenie i mógł liczyć na spełnienie najskrytszych marzeń. Szczęście lub niepowodzenie można było też wywróżyć z… cebuli. Należało pilnie obserwować dwie cebule, z których jedna oznaczała nieszczęście, a druga korzystne zmiany. Ta, której szczypiorek rano 22 czerwca był wyższy i bujniejszy, zdradzała tajemnice przyszłości. Wróżba ta pozwalała także wybrać między kilkoma adoratorami. Zakochani, niepewni czy ich uczucia są odwzajemnione, sięgali po krzaczki cząbru. Stawiali je blisko – roślina po lewej stronie oznaczała pannę, po prawej – kawalera. Gdy krzaczki połączyły się, wróżyło to rychłe małżeństwo. Zwiędnięcie rośliny zapowiadało śmierć. Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: noc perkunowych czarów... 18.06.09, 14:27 Ten tekst jest zaś z tej strony: www.artelis.pl/art-10313,30,217-0,Rozwoj_Duchowy,Kwiatowe_wrozby.html Czy administracja chce zasugerować, że stron nie wolno linkować, ale wrzucać cudze teksty jako swoje własne to już tak? Odpowiedz Link Zgłoś
lucil Re: noc perkunowych czarów... 18.06.09, 14:58 A gdzie ja napisałam że to są moje własne teksty?? nigdzie. Jeśli jednak uważasz że wrzucanie na ogólnie dostępne forum ogólnie dostępnych tekstów z netu jest zabronione (nie etyczne? wbrew prawu?) zgłoś to adminowi, niech usunie posty. Proste. Pozdrówka i miłej sobótki ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: noc perkunowych czarów... 19.06.09, 03:38 lucil napisała: > A gdzie ja napisałam że to są moje własne teksty?? Problem polega na tym, że nie napisałaś, że to jest cudzy tekst. Wyobraź sobie, że napiszesz jakiegoś fajnego posta, a ja go sobie przekleję i puszczę bez żadnej adnotacji ani linka. Jakbyś się poczuła? Jak okradziona z dóbr intelektualnych? I słusznie! Pod swoim postem nie piszesz za każdym razem "napisała Lucil", bo autor wpisu jest wskazywany przez silnik forum automatycznie. Ja też pod odpowiedzią na Twój post nie napiszę "odpowiedziała Anahella", bo mój nick jest w poście. Zatem istnieje domniemanie, że jeśli piszę coś ze swojego nicka, to ja jestem autorką tych słów. Prawo medialne stanowi jaki fragment tekstu można cytować. Każe też podać źródło. To nie jest nawet dobry obyczaj, to obowiązek narzucony przez prawo. > Jeśli > jednak uważasz że wrzucanie na ogólnie dostępne forum ogólnie > dostępnych tekstów z netu jest zabronione Ja tak nie uważam. Ja to wiem. Nie ma znaczenia fakt, że witryna jest ogólnodostępna, że nie musisz lecieć do kiosku i płacić 2,50 za gazetę, tylko wykonujesz darmowy klik. Autor tekstu jest jego właścicielem i ma prawo do określenia gdzie i pod jakimi warunkami można korzystać z jego dóbr intelektualnych. > (nie etyczne? Cytowanie bez podawania źródła ani nazwiska lub nicka autora nie jest etyczne. Oprócz tego że autor czuje się okradziony, czytelnik jest wprowadzony w błąd. > wbrew prawu?) Również. Teksty to dobra intelektualne. Chroni je prawo. > zgłoś to adminowi, niech usunie posty. Proste. Nie mam praw do tych tekstów, bo nie są moje. Zgłosić powinni autorzy, lub inne osoby będące posiadaczami praw autorskich. Wierzę, że nie miałaś złych zamiarów cytując cudze teksty. Ale dobrze, że taka dyskusja się pojawiła, bo może ostudzi to trochę nadgorliwych adminów bezmyślnie tnących posty z linkami, bo to ich nieprzemyślana postawa spowodowała, że zostało złamane prawo. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
moje.twoje Re: noc perkunowych czarów... 11.08.09, 20:35 Bardzo wartościowy temat!!! Ale czy ktoś go wykopał, gdy była pora na wóżby świętojańskie?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tylko w gościnie Re: noc perkunowych czarów... IP: *.aster.pl 25.03.10, 17:55 Podbijam. Może ktoś włączy się do rozmowy? Odpowiedz Link Zgłoś
agrentowy4321 Re: noc świętojańska 05.03.23, 11:41 Czasem sporo czasu to zajmuje Odpowiedz Link Zgłoś