Dodaj do ulubionych

noc świętojańska

IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.09, 22:18
znacie jakieś rytuały, czary, zwyczaje na noc świętojańską?
Obserwuj wątek
    • lucil sobótka cz.I 18.06.09, 00:02
      Słowo "kupała" wbrew powszechnie głoszonym opiniom
      najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z ruską formą
      słowa "kąpiel". Tłumaczenie takie zostało wymyślone przez świat
      chrześcijański nie wcześniej niż w X-XI stuleciu - Kościół nie mogąc
      wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów "pogańskiej"
      Sobótki podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością
      chrześcijańską. Nadano Kupalnocce patrona Jana Chrzciciela, i
      zaczęto nawet zwać go Kupałą, z racji tego, że stosował chrzest w
      formie rytualnej kąpieli (w obrządku wschodnim)[2]. W wyniku
      chrystianizacji próbowano także przenieść obchody Nocy Kupalnej na
      okres majowych Zielonych Świątek, a następnie bliżej ich pierwotnego
      terminu, na specjalnie w tym celu ustanowioną 23 czerwca wigilię św.
      Jana.

      Jednak wyraz "kupała" pochodzi najpewniej z indoeuropejskiego
      pierwiastka "kump", oznaczającego grupę, gromadę, zbiorowość, z
      którego wywodzą się słowa takie jak kupa, skupić, kupić (w
      sensie "gromadzić"). Istnieje również pogląd, iż nazwa święta to po
      prostu imię rzekomego słowiańskiego bóstwa, patrona miłości i
      płodności - Kupały.

      Jeśli natomiast chodzi o słowo "sobótka", późniejsze określenie
      Kupalnocki, to prawdopodobnie stworzone zostało przez Kościół i co
      od zarania miało wydźwięk pejoratywny; znaczyło tyle, co "mały
      sabat". Z nazwą tą wiąże się również pewna legenda, mówiąca o tym,
      jakoby Sobótka była uroczystością ku czci pięknej dziewczyny o tym
      właśnie imieniu. Sobótka w bliżej nieokreślonym czasie zamieszkiwała
      ponoć bliżej nieokreśloną wioskę. Narzeczony jej, Sieciech,
      powróciwszy z wojny miał swą wybrankę pojąć za żonę, jednak wioska
      ich została nagle zaatakowana przez hordy wroga. Podczas odpierania
      ataku Sobótka zginęła, trafiona w samo serce. A działo się to
      wszystko w noc letniego przesilenia. Inna koncepcja pochodzenia tej
      nazwy związana jest z sobotnimi uroczystościami obchodów jako, że
      sobota prawdopodobnie była dawniej dniem świętym u Słowian.

      Informacje na temat obchodów Sobótki są dosyć skąpe, z racji tego,
      że Kościół próbował te obchody początkowo zwalczać (zarówno własnymi
      środkami, jak i za pośrednictwem zakazów i kar ogłaszanych przez
      władców świeckich), później zmieniać - nadając im sens, wyraz i
      symbolikę chrześcijańską. W wyniku tych działań obchody Kupalnocki
      stopniowo zaczęły zanikać, ulegały zapomnieniu bądź zniekształceniu
      już w okresie XII - XV wieku, by w drugiej połowie XVI stulecia
      znów "odżyć", wraz z nadejściem epoki głoszącej powrót człowieka do
      natury, do tego co dawne i pierwotne. Znalazło to zresztą
      odzwierciedlenie w literaturze tamtego okresu (vide: "Pieśń
      Świętojańska o Sobótce" autorstwa Jana Kochanowskiego).

      Wiadomo na pewno, że Kupalnocka poświęcona jest przede wszystkim
      żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. To również święto
      miłości, płodności, słońca i księżyca. Na Litwie istnieje pieśń,
      opowiadająca jak to pierwszej wiosny po stworzeniu świata, Księżyc
      ożenił się ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy
      poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i
      zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są
      wrogami, którzy nieustannie ze sobą walczą i rywalizują -
      najbardziej podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza,
      a dzień najdłuższy.

      Paweł Jasienica podał że ostatni zarejestrowany przypadek prawdziwie
      pogańskiego świętowania Kupały miał miejsce w 1937r. na
      Opolszczyźnie. Współcześnie, na fali zainteresowania ludowością i
      ładunkiem kulturowym narodów, obchody związane z letnim przesileniem
      zyskują na popularności wśród społeczeństw europejskich. W swym
      najściślej pierwotnym znaczeniu zaś, święto to jest nadal obchodzone
      przez wielu neopogan: rodzimowiercy słowiańscy nawiązują jak
      najściślej do słowiańskiej tradycji tego święta, podczas gdy np.
      wikanie w obchodach święta przesilenia letniego bazują na różnych
      tradycjach, głównie brytyjskich.

      Kupalnockę wszędzie, nie tylko wśród ludów słowiańskich, obchodzono
      podobnie. W Czechach, tak jak w Polsce, skakano przez ogniska, co
      miało oczyszczać oraz chronić przed wszelakim złem i nieszczęściem.
      Zasuszone wianki z bylicy zakładano na rogi bydłu, by ustrzec je
      przed chorobami i urokami czarownic. Serbowie od dogasających o
      świcie ognisk zapalali pochodnie i obchodzili z nimi zagrody i
      domostwa, co chronić miało przed złymi duchami. W Skandynawii palono
      ogniska na rozstajnych drogach albo nad brzegami jezior, bo
      wierzono, że woda, w której koniecznie należało się zanurzyć, miała
      podówczas właściwości lecznicze.

      Swoistym fenomenem w dzisiejszych czasach są coraz częściej
      organizowane w różnych miastach Polski obchody nawiązujące do owych
      dawnych, rodzimych tradycji. Do najbardziej spektakularnych zaliczyć
      tu można widowisko na wałach wiślanych pod Wawelem, czyli tzw.
      Krakowskie "Wianki".
      Przeprowadzane w jej trakcie zwyczaje i obrzędy słowiańskie miały
      zapewnić świętującym zdrowie i urodzaj. W czasie tej magicznej nocy
      rozpalano ogniska, w których palono zioła. W trakcie radosnych zabaw
      odbywały się różnego rodzaju wróżby i tańce. Dziewczęta puszczały w
      nurty rzek wianki z zapalonymi świecami. Jeśli wianek został
      wyłowiony przez kawalera oznaczało to jej szybkie zamążpójście.
      Jeśli płynął dziewczyna wyjdzie za mąż, ale nie prędko. Jeśli zaś
      płonął, utonął lub zaplątał się w sitowiu prawdopodobnie zostanie
      ona starą panną. Prawdopodobnie pozostałości dawnych wiosennych
      obrzędów magicznych kończących zaklinanie "dobrego początku",
      nawiązujących do obrzędowości zadusznej i nadchodzącego urodzaju.
      Kupałą lub Sobótkami nazywano również ogniska palone podczas tych
      obrzędów. Na Mazowszu i Podlasiu obrzędy sobótkowe były zwane
      kupalnocką, na pograniczu polsko-ukraińskim - Kupałą, zaś w
      zachodniej i środkowej Polsce - Sobótką. Nazwa zwyczaju odnosi się
      także błędnie do rzekomego słowiańskiego bóstwa płodności Kupały.

      W niektórych regionach wierzono, że od przesilenia wiosennego do
      letniego nie można kąpać się za dnia w rzekach, strumieniach czy
      jeziorach; natomiast kąpiel po zmroku lub przed wschodem słońca
      leczyła rozmaite dolegliwości, jako że woda była podówczas
      uzdrawiającym żywiołem należącym do księżyca.
      Obchody Kupalnocki rozpoczynały się od rytualnego skrzesania ognia z
      drewna jesionu i brzozy (w niektórych źródłach mowa jest tylko o
      drewnie dębowym), po uprzednim wygaszeniu wszelkich palenisk w całej
      wsi. W obranym miejscu wbijano w ziemię brzozowy kołek, po czym
      zakładano nań jesionową piastę, koło ze szprychami owiniętymi
      smoloną słomą. Następnie obracano koło tak szybko, że w wyniku
      tarcia zaczynało się ono palić. Wtedy je zdejmowano i płonące
      toczono do przygotowanych nieopodal stosów, dzięki czemu szybko
      zajmowały się ogniem. Szeregi stosów układanych zazwyczaj na
      wzgórzach płonęły owej nocy niemalże w całej Europie.

      Skakanie przez ogniska i tańce wokół nich miały oczyszczać, chronić
      przed złymi mocami i chorobą, a palenie na stosach ofiar, składanych
      z drobnej zwierzyny i ptactwa oraz magicznych ziół, zapewniało
      urodzaj tudzież płodność zwierząt i ludzi.

      Według niektórych przekazów, w Rosji przez ogień skakały pary
      niosące na ramionach figurkę Kupały (przedstawiającą raczej już
      wówczas znanego pod tym przydomkiem Jana Chrzciciela, niż domniemane
      bóstwo miłości). Jeśli w trakcie tego zabiegu figurka wpadła do
      ognia, młodym wróżono rychły koniec miłości.

      W Grecji przy okazji skoków najpierw dziewczęta, a później chłopcy
      ogłaszali, że zostawiają za sobą wszystkie swoje grzechy. Tyle na
      temat Europy. Jednak w noc przesilenia letniego ogniska płonęły
      również na ziemiach północnej Afryki, zamieszkiwanej przez ludy
      muzułmańskie.
    • lucil sobótka cz.II 18.06.09, 00:02
      Noc sobótkowa była również nocą łączenia się w pary. Niegdyś
      kojarzenie małżeństw należało do głowy rodu oraz starszyzny rodu
      i "wynajmowanych" przezeń zawodowych swatów. Ale dla dziewcząt,
      które nie były jeszcze nikomu narzeczone i pragnęły uniknąć
      zwyczajowej formy dobierania partnerów, noc Kupały była wielką
      szansą na zdobycie ukochanego. Młode niewiasty plotły wianki z
      kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w
      zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki falom rzek
      i strumieni. Trochę poniżej czekali już chłopcy, którzy - czy to w
      tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący po prostu na
      łut szczęścia - próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to
      udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę
      wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się
      w pary bez obrazy obyczaju, nie narażając się na złośliwe komentarze
      czy drwiny. Owej nocy przyzwalano im nawet na wspólne oddalenie się
      od zbiorowiska i samotny spacer po lesie.

      Przy okazji rzeczonego spaceru młode dziewczęta i młodzi chłopcy
      poszukiwali na mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. O
      świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się
      bylicą, trzymając się za dłonie, przeskoczyć przez płomienie. Skok
      ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień, i w tym jednym
      dniu w roku swojego czasu stanowił podobnie rytuał zawarcia
      małżeństwa.
      Legendy o kwiecie paproci, zwanym też "Perunowym Kwiatem" (napięcie
      w przyrodzie podczas burz miało sprzyjać kwitnieniu tej rośliny)
      znane są z przeróżnych podań i gdzieniegdzie przetrwały do dziś.
      Opowiadają o wielu ludziach którzy błądzili po lasach i mokradłach
      próbując odnaleźć magiczny, obdarzający bogactwem, siłą i mądrością,
      widzialny tylko przez okamgnienie kwiat paproci. W podaniach
      czeskich i niemieckich znalazca kwiatu paproci powinien szukać
      skarbów w ciemnym borze. We francuskich - na najwyższym w okolicy
      wzgórzu, do którego ma dobiec przyświecając sobie ognistym kwiatem
      jak pochodnią. W legendach rosyjskich natomiast po zerwaniu
      gorejącego kwiatu należy wyrzucić go jak najwyżej w powietrze i
      szukać skarbu tam, gdzie spadnie. A zdobycie rośliny nie było łatwe -
      strzegły jej widzialne i niewidzialne straszydła, czyniące
      straszliwy łoskot, gdy tylko ktoś próbował się do perunowego kwiatu
      zbliżyć.
      Poza skakaniem przez ogień i szukaniem kwiatu paproci w noc Kupały
      odprawiano również rozmaite wróżby, bardzo często związane z
      miłością, które miały pomóc poznać przyszłość. Wróżono ze zrywanych
      w całkowitym milczeniu kwiatów polnych i z wody w studniach
      (przepiękny opis rzeczonych dwóch wróżb znajduje się nawet w jednej
      z bajek dla dzieci o Muminkach autorstwa Tove Jansson), wróżono z
      rumianku i kwiatów dzikiego bzu, z cząbru, ze szczypiorku, z
      siedmioletniego krzewu kocierpki, z bylicy... i z mnóstwa innych
      roślin oraz znaków. Powszechnie wierzono też, iż osoby biorące
      czynny udział w sobótkowych uroczystościach przez cały rok będą żyły
      w szczęściu i dostatku.
    • lucil sabat letniego przesilenia 18.06.09, 00:05
      SABAT LETNIEGO PRZESILENIA
      Inne nazwy: Dzień św. Jana, Noc Świętojańska, Alban Hefin lub Litha)
      obchodzony jest każdego roku pierwszego dnia lata.
      Rytualne zioła: bez czarny, bylica pospolita, konopie, koper,
      lawenda, ostróżka polna, męskie osobniki paproci, róża, rumianek,
      sosna, srebrnik, tymianek polny, werbena pospolita, wisteria i ziele
      św. Jana.
      Dekoracja ołtarza: letnie kwiaty, miłosne amulety, muszelki,
      aromatyczne potpourri, letnie owoce.
      Kadzidła: cytryna, mirra, róża, sosna, wisteria i żywica olibanowa.
      Święte kamienie Sabatu: wszystkie zielone kamienie, w szczególności
      szmaragd i jadeit.
      Bóstwa Sabatu: Afrodyta, Astarte, Freyja, Hathor, Isztar, Wenus oraz
      wszystkie pozostałe boginie czuwające nad miłością, namiętnością i
      urodą.
      Kolory świec: niebieski, zielony, żółty.
      Tradycyjne potrawy: surowe warzywa, owoce lata, pumpernikiel, piwo i
      miód pitny.

      Lato osiąga swoje apogeum. Później światło zaczyna być wypierane
      przez powracającą ciemność. Jest to pradawne święto solarne, którego
      obchody skupiają się wokół rytualnie zapalanych ognisk, symbolu
      światła i magii słońca. Ziemia zostaje zalana płodnością przez
      Boginię i Boga, królujących wspólnie. Jest to czas radosny, święto
      wyrażające życie i płodność. jest to doskonała pora na praktykowanie
      magii o różnym charakterze, gdyż wtedy właśnie siły wszystkich
      żywiołów przyrody osiągają moment kulminacyjny.


      Pamiętaj, że im więcej rytuałów pozytywnych czynisz tym więcej mocy
      zyskujesz, gdyż wszystko do ciebie wraca pomnożone i mniej miejsca
      zostaje na ingerencję w wasze życie sił negatywnych.
      :-)
    • lucil wróżby sobótkowe :-) 18.06.09, 00:08
      Co roku w okresie przesilenia letniego, 23 czerwca, obchodzona jest
      od wieków Noc Świętojańska. Wigilia (czyli noc poprzedzająca dany
      dzień) 24 czerwca to dzień, w którym poganie czcili dwa potężne
      żywioły - ogień i wodę. Najważniejsze obrzędy związane były z
      rozpalaniem ognia
      i zanurzaniem się w wodzie. Tak właśnie obrzędowo zaczynało się
      lato. Inna nazwa tej wyjątkowej nocy to święto Kupały. Tak poganie
      nazywali święto poświęcone Kupale, bogini miłości i leczniczych
      roślin, a także patronce mądrych kobiet, które znają zioła i dobre
      czary. Stąd też nazwa kupalnocka. Nazwa Sobótka wzięła się natomiast
      z tego, że chrześcijanie chcieli włączyć kupalnockę do swojego
      kalendarza, ale obchodzili ją najpierw w sobotę poprzedzającą
      Zielone Świątki, stąd nazwa sobótka.

      Odpowiednie powitanie lata miało zapewnić pomyślność zbiorów, dobrą
      pogodę i obfitość plonów. Jednocześnie młode dziewczęta i chłopcy
      wróżyli sobie, jakie powodzenie w miłości przyniesie im gorące lato.

      Sobótkowe obrzędy musiały zaczynać się przy ognisku. Jedno większe
      lub kilka małych ognisk musiało być rozpalonych ze świeżego drewna,
      nad brzegiem rzeki lub na szczycie wzgórza. Wokół ognia tańczono,
      śpiewano i odprawiano magiczne obrzędy przez całą noc. Tradycyjnie
      skakano przez ogień w wieńcu lub opasce z ziół, co miało chronić
      przed duchami, demonami, czarownicami i chorobami.

      Ja upleść sobótkowy wianek?

      Kobiety paliły swoje, osobne ogniska. Nad brzegiem rzeki odprawiały
      obrzędy chroniące je przed złymi mocami. Tańczyły i rzucały w ogień
      siedem magicznych ziół, z których plotły również wianki
      świętojańskie: rosiczkę, płomyk, bylicę białą, dziewannę, rutę,
      szałwię i dziurawiec.
      O północy puszczały na wodę jeden wianek i uważnie śledziły jego
      bieg na rzece. Jeśli zniknął w ciemności nie tonąc i nie zaczepiając
      o nic po drodze, wróżyło to całej wsi szczęśliwy rok, brak kłopotów
      i nieszczęść.

      Kąpiel zapewniająca moc, ochronę i pomyślność

      Bardzo ważnym rytuałem świętojańskim była nocna kąpiel w rzece lub
      jeziorze. Zapewnia ona zdrowie i pomyślność, dodaje sił i energii
      seksualnej, a także poprawia urodę. Kiedy w średniowieczu dzień ten
      poświęcono świętemu Janowi, przyjął się zwyczaj, że dopiero po św.
      Janie (czyli po 24.06) kąpiel w rzece czy jeziorze jest całkowicie
      bezpieczna. Wcześniej można się było utopić za sprawą złego ducha,
      strzygi lub rusałki. Chrześcijanie święcili wodę podczas przesilenia
      letniego, co odbierało wodom ich złą moc.

      Kwiat paproci

      W Noc Świętojańską szukano kwiatu paproci, który miał znalazcy
      przynieść wielkie szczęście, mądrość i zdolność widzenia wszystkich
      skarbów ukrytych w ziemi. Młodzieńcy szukali go z nadzieją na
      bogactwo, dziewczęta - marząc o idealnym mężu. Jednak rzadko można
      znaleźć
      i zerwać kwiat paproci, który dobrze strzeże swojej tajemnicy. Musi
      to być osoba odważna, ale i szlachetna.
      W tę wyjątkową noc odprawiano też wiele wróżb miłosnych. Oprócz
      kwiatu paproci dziewczęta szukały ziół na wianek i małej paprotki
      zwanej nasięźrzałem (ophoglossum vulgatum), która wpleciona we włosy
      czyniła dziewczynę niezwykle powabną i miała moc wywoływania miłości.

      Puszczanie wianków

      Puszczanie wianków na wodę to wróżba dla panien i kawalerów,
      ponieważ dotyczy zamążpójścia i wyczekiwanej miłości. Każda
      dziewczyna plotła wianek z trzech gałązek bylicy i wkładała do
      środka zapaloną świeczkę. Należało potem puścić wianek z nurtem
      rzeki i obserwować jego tor dryfowania. Panny przechadzały się
      wzdłuż brzegu rzeki, a kawalerowie wskakiwali do rzeki i wyławiali
      je. Który zebrał najwięcej wianków, temu sprzyjało większe szczęście
      w miłości. Jeżeli chłopak nie wyłowił żadnego wianka, samotnie
      czekać musiał do przyszłego roku. Jeżeli wianek nie został przez
      nikogo wyłowiony, panna była skazana na staropanieństwo. Jeśli
      wianek utkwił w zaroślach, wróżyło to nieślubne dziecko w tym roku.
      Najgorszą jednak wróżbą było zatonięcie wianka.

      Wróżby na Noc Świętojańską

      Miłosne wróżby w noc świętojańską można również odprawiać
      i w obecnych czasach. Oprócz puszczania wianków można wróżyć w inny
      sposób. Aby poznać wygląd przyszłego partnera, należy w noc
      świętojańską wybrać się w trzy osoby na łąkę (mogą być to grupy
      mieszane chłopcy i dziewczęta). Każda osoba powinna wyciągnąć z
      ziemi jakąś roślinę wraz z korzeniem. Z wyglądu korzonków określa
      się wygląd partnera. Długi korzeń - wysoką i szczupłą, krótki i
      szeroki - osobę krępą, pulchną i niewysoką. Korzeń przekrzywiony
      wróży partnera o skrytym
      i nieszczerym charakterze, a korzeń prosty - osobę uczciwą i
      prostolinijną. Korzeń bardzo twardy oznacza partnera upartego, a
      miękki - ugodowego
      i niezdecydowanego. Im bardziej oblepiony ziemią korzeń, tym
      zamożniejszy będzie przyszły mąż lub żona.

      Aby utrzymać i wzmocnić istniejącą już miłość, należy wziąć dojrzały
      czerwony owoc (może być jabłko, nektarynka, truskawki itp.) i spalić
      świętojański wianek, okadzając owoc w jego dymie. Potem należy
      poczęstować owocem ukochaną osobę. Jeżeli przyjmie i zje w całości
      owoc, wróżba powinna zadziałać. Należy też pamiętać, że 23 i 24
      czerwca wróżby miłosne udają się najlepiej!

      Inna popularna wróżba sobótkowa ma zapewnić nam szczęście w
      interesach. Należy w tym celu spalić w ognisku pędy paproci, a dymem
      okadzić portfel. W ten sposób ma on być przez cały rok pełen
      pieniędzy.
      • mii.krogulska Re: wróżby sobótkowe :-) 18.06.09, 06:53
        ... a tekst ten Lucil przelepiła ze strony czary,
        www.czary.pl/magia/kalendarz_mag_sobotka.php
        Pozdrawiam, Mii
        • lucil Re: wróżby sobótkowe :-) 18.06.09, 10:20
          Tak, ale nie podaje linków, ponieważ zauwazyłam że posty z linkami
          do stron są usuwane. Pozdrówka :-)
    • lucil noc perkunowych czarów... 18.06.09, 00:23
      Noc Perkunowych czarów

      Tradycyjną porą wróżb było dla naszych przodków letnie przesilenie.
      21 czerwca, w najkrótszą noc w roku, rozpalali ogniska, czcząc
      żywioły i naturę. Nocy tej patronował słowiański Bóg Perun, zwany
      także Perkunem. Tego dnia czary towarzyszyły ludziom już od rana.
      Każdy w rodzinie wybierał jedną z roślin: złocień, rojnik, rumianek,
      cząber, przymiotno. Kwiaty rozrzucano w izbie, przystrajano nimi
      pułap. Te, które nazajutrz rano były świeże, wróżyły zdrowie,
      szczęście, miłość, bogactwo. Zwiędnięte zapowiadały nieszczęścia.

      Najważniejsze obchody rozpoczynały się wieczorem. Wróżono z ognia, z
      wody; najwięcej jednak czarów wiąże się z roślinami. O północy
      dziewczęta i chłopcy oblegali krzewy ligustru. Kocierpka, jak
      inaczej nazywano tę roślinę, to wysoki krzew, w czerwcu obsypany
      pachnącymi kwiatami. Wróżyć można było z tego, który miał co
      najmniej siedem lat. Każdy, kto z zamkniętymi oczami zerwał trzy
      kwiatki ligustru, miał zapewnione powodzenie i mógł liczyć na
      spełnienie najskrytszych marzeń.

      Szczęście lub niepowodzenie można było też wywróżyć z… cebuli.
      Należało pilnie obserwować dwie cebule, z których jedna oznaczała
      nieszczęście, a druga korzystne zmiany. Ta, której szczypiorek rano
      22 czerwca był wyższy i bujniejszy, zdradzała tajemnice przyszłości.
      Wróżba ta pozwalała także wybrać między kilkoma adoratorami.

      Zakochani, niepewni czy ich uczucia są odwzajemnione, sięgali po
      krzaczki cząbru. Stawiali je blisko – roślina po lewej stronie
      oznaczała pannę, po prawej – kawalera. Gdy krzaczki połączyły się,
      wróżyło to rychłe małżeństwo. Zwiędnięcie rośliny zapowiadało śmierć.
      • anahella Re: noc perkunowych czarów... 18.06.09, 14:27
        Ten tekst jest zaś z tej strony:

        www.artelis.pl/art-10313,30,217-0,Rozwoj_Duchowy,Kwiatowe_wrozby.html
        Czy administracja chce zasugerować, że stron nie wolno linkować, ale wrzucać
        cudze teksty jako swoje własne to już tak?
        • lucil Re: noc perkunowych czarów... 18.06.09, 14:58
          A gdzie ja napisałam że to są moje własne teksty?? nigdzie. Jeśli
          jednak uważasz że wrzucanie na ogólnie dostępne forum ogólnie
          dostępnych tekstów z netu jest zabronione (nie etyczne? wbrew prawu?)
          zgłoś to adminowi, niech usunie posty. Proste.
          Pozdrówka i miłej sobótki ;-)
          • anahella Re: noc perkunowych czarów... 19.06.09, 03:38
            lucil napisała:

            > A gdzie ja napisałam że to są moje własne teksty??

            Problem polega na tym, że nie napisałaś, że to jest cudzy tekst. Wyobraź
            sobie, że napiszesz jakiegoś fajnego posta, a ja go sobie przekleję i puszczę
            bez żadnej adnotacji ani linka. Jakbyś się poczuła? Jak okradziona z dóbr
            intelektualnych? I słusznie!

            Pod swoim postem nie piszesz za każdym razem "napisała Lucil", bo autor wpisu
            jest wskazywany przez silnik forum automatycznie. Ja też pod odpowiedzią na Twój
            post nie napiszę "odpowiedziała Anahella", bo mój nick jest w poście. Zatem
            istnieje domniemanie, że jeśli piszę coś ze swojego nicka, to ja jestem autorką
            tych słów.

            Prawo medialne stanowi jaki fragment tekstu można cytować. Każe też podać
            źródło. To nie jest nawet dobry obyczaj, to obowiązek narzucony przez prawo.

            > Jeśli
            > jednak uważasz że wrzucanie na ogólnie dostępne forum ogólnie
            > dostępnych tekstów z netu jest zabronione

            Ja tak nie uważam. Ja to wiem. Nie ma znaczenia fakt, że witryna jest
            ogólnodostępna, że nie musisz lecieć do kiosku i płacić 2,50 za gazetę, tylko
            wykonujesz darmowy klik. Autor tekstu jest jego właścicielem i ma prawo do
            określenia gdzie i pod jakimi warunkami można korzystać z jego dóbr
            intelektualnych.

            > (nie etyczne?

            Cytowanie bez podawania źródła ani nazwiska lub nicka autora nie jest etyczne.
            Oprócz tego że autor czuje się okradziony, czytelnik jest wprowadzony w błąd.

            > wbrew prawu?)

            Również. Teksty to dobra intelektualne. Chroni je prawo.

            > zgłoś to adminowi, niech usunie posty. Proste.

            Nie mam praw do tych tekstów, bo nie są moje.
            Zgłosić powinni autorzy, lub inne osoby będące posiadaczami praw autorskich.

            Wierzę, że nie miałaś złych zamiarów cytując cudze teksty. Ale dobrze, że
            taka dyskusja się pojawiła, bo może ostudzi to trochę nadgorliwych adminów
            bezmyślnie tnących posty z linkami, bo to ich nieprzemyślana postawa
            spowodowała, że zostało złamane prawo.

            pozdrawiam
            • moje.twoje Re: noc perkunowych czarów... 11.08.09, 20:35
              Bardzo wartościowy temat!!! Ale czy ktoś go wykopał, gdy była pora
              na wóżby świętojańskie?!
              • Gość: tylko w gościnie Re: noc perkunowych czarów... IP: *.aster.pl 25.03.10, 17:55
                Podbijam. Może ktoś włączy się do rozmowy?
    • agrentowy4321 Re: noc świętojańska 05.03.23, 11:41
      Czasem sporo czasu to zajmuje
    • irona.sonata Re: noc świętojańska 25.04.23, 22:30
      Jestem spetryfikowana

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka