Zawsze musi być coś nie tak..Już się cieszyłam ze zaczyna się znowu między nami ukladac a tu znowu kolejne COŚ...Dzisiaj moj ukochany do mnie dzwoni i mówi ze caały czas Go obmawiam jak to nieprawda!Dawniej jak mnie zostawil w ciązy fakt faktem byłam zla i wsciekla,osamotniona to rozmawialismy miedzy przyjaciolmi o tym co czuję..zal ,smutek ,gorycz jak On mogl sie tak zachowac itd..ze jest nieodpowiedzialnym czlowiekiem pozbawionym uczuc i serca.A teraz odkąd jesteśmy razem to co jest między nami to jest między nami,a On mi tu teraz wyskakuje z jakimis oszczerstwami i nie chce mi dac dojsc do slowa..Co chwilę tylko ze nie bedzie ze mna rozmawiac i kropka.
O co Mu chodzi?Przeciez nie zrobilam nic zlego

O co chodzi?
chcę z nim pogadać a On na to ze nie ma ochoty i w ogole nie bedzie ze mną rozmawiać

Nie wiem co się stało?
Jestem zrozpaczona.Czy porozmawiamy jak cywilizowani ludzie?Nie chce mi sie juz nic.Znowu stracilam sens zycia.Jest jeszcze dziecko fakt ale nie mam juz sil.Czuję dzisiaj taka wscieklosc ze brakuje slow..