Dzisiaj znów mam chęć na metafory

, z tarotem jest tak jak z gotowaniem w garnku
Nie można z niego wyciągnąć więcej niż się do niego wsadzi.
Czego się do niego nie wsadzi nie można potem wyciągnąć.
Jeśli ktoś nie umie czytać czasu w kartach to równie dobrze może przesolić, a w takim razie lepiej dać sól gościom.
Jeśli ktoś nie zna typów charakteru ludzi to nie zna się na smakach i potrawa może nie przypominać tego co miało wyjść.
Nim częściej się gotuje tym lepiej się to robi, rzadziej się przypala, szybciej to trwa i mniej się rozlewa.
Niektórzy mimo tego że rzadko gotują gotują całkiem dobrze ale to rzadkość i przeważnie znają tylko kilka przepisów.
Zupa z torebki nigdy nie będzie tak dobra jak zrobiona samodzielnie.
Gotowania najszybciej można się nauczyć od kogoś ale to nie gwarantuje biegłości w gotowaniu dowolnej potrawy, ta przychodzi wraz z praktyką w gotowaniu.
Konsumenci dzielą się na mniej i bardziej wybrednych, niektórzy są tak znudzeni że wzgardzą nawet najlepszą potrawą

Dopiszcie coś