dziewczyna_z_pochodnia
15.12.15, 09:45
Witajcie,
Bardzo proszę o postawienie kart na mój problem, który ostatnio spędza mi sen z powiek… Od pewnego czasu mierzę się z problemem alkoholowym męża. Dotarło do mnie, że ma problem, prawdopodobnie jest alkoholikiem (?). Zawsze lubił piwo, ale od dłuższego czasu (tak ze 3 lata) wieczór kończył z butelką w ręku. Jedno, dwa, a nawet trzy piwa. Zaprzeczałam sama przed sobą, że ma problem, chociaż doskonale wiem, że jego ojciec był alkoholikiem. Miesiąc temu mąż zaczął brać leki (na coś innego) i co za tym idzie nie może pić alkoholu. Ta sytuacja uświadomiła mi z całą mocą ile piwa pił do tej pory i że ma problem z odstawieniem. Zaczął mnie oszukiwać. Zdarzyło się kilka razy, ze po powrocie do domu czułam od niego alkohol – nawet mu powieka nie drgnęła, gdy przekonywał, że pił. W pewnym momencie poczułam się jak wariatka, która szuka dziury w całym… Dwa razy przyparty do muru – przyznał się, wcześniej oczywiście wypierając się na całego. Zdarza się, że znajduję butelki po piwie schowane w szafie z garnkami, w jakimś plecaku. Odbyliśmy wreszcie poważną rozmowę – przyznał, że ma problem. Boję się. Jestem przybita. Jak to wszystko się ułoży? Czy faktycznie jest alkoholikiem? Jaka jest nasza przyszłość? Wszystko kłębi mi się w głowie. Pomożcie…