witam
potrzebuję Waszej pomocy i waszego obiektywizmu

otóż rozłożyłam sobie karty na sprawę, która mnie męczy i zatruwa życie - mam
paranoję na punkcie chorób. I chcę wiedzieć, czy rzeczywiście szwankuje mi
ciało (jakaś ciężka, przewlekła, nieuleczalna choroba, ciągle coś mnie boli,
mam objawy chorób, na które zapadają moi bliscy, horror) czy to moja dusza
jest chora
i wyszło mi coś takiego
(zwykle rozkładam cztery karty, pierwsza jest sygnifikatorem problemu, druga
mówi o podstawach sprawy, trzecia o najbardziej prawdopodobnym rozwoju, a
czwarta o hipotetycznym rozwiązaniu)
wszystkie odwrócone: 1.król mieczy, 2.Księżyc, 3.czwórka buław, 4.król pucharów
moja interpretacja (karty Ridera-Waita, wspomaganie książką Agnieszki
Świrskiej 'Zaproszenie do tarota' i 'Vademecum tarocisty' Hajo Banzhafa)
znęcam się sama nad sobą, uprawiam psychiczny masochizm, nie pozwalam sama
sobie odetchnąć
podstawą problemu są nerwice, depresje, pesymizm i słabość, nie ciała, ale ducha
rozwiązać problem można, i to dość łatwo - wbrew pozorom, pod warunkiem
podjęcia działań w tym kierunku, bo samo nic się nie zrobi
istnieje ryzyko, że w szukaniu pomocy trafię na szarlatana, na kogoś, kto
zamiast udzielić mi pomocy, wpakuje mnie w jeszcze większe bagno. Król
pucharów może także oznaczać, że nie skorzystam z zaoferowanej mi pomocy, z
tego, co w kielichu, tylko będę kisić się we własnym sosie
do króla kielichów wyciągnęłam jeszcze jedną kartę - odwrócony Sąd, to, moim
zdaniem, współgra z królem kielichów - stagnacja, nicnierobienie, lęk przed
śmiercią (ten lęk jest jak wyrok, bo człowiek żyjący z tym lękiem nie umie
normalnie żyć, żyje w klatce, w więzieniu, z którego nie może i nie potrafi wyjść)
takie mam wrażenie, jakby karty swoim układem chciały mi powiedzieć: zrób coś
ze sobą, bo się zadręczysz i zmarnujesz życie swoje i cudze
Gdybyście miały jakieś inne rozkłady w zanadrzu na tę okoliczność, to bardzo
proszę.
Będę wdzięczna za pomoc, bo w pytaniu o zdrowie nie potrafię być naprawdę
obiektywna.