Dodaj do ulubionych

prosba o wrozbe, na temat przyszlosci.

22.01.09, 13:32
Mam na imie Agnieszka data urodzenie 10.11.1982.

Mam prosbe , czy moglaby mi Pani powrozyc, zobaczyc co w kartach los
mi szykuje?
W skrocie, napisze o sobie, i mojm zwiazku partnerskim,
Otoz, wyszlam 5 lat temu za maz, poltora roku temu urodzilam synka,
niestety moj zwiazek przechodzi pewne proby, obecnie caly czas sie
klucimy, i juz sama nie wiem jak dale to wszystko potoczyc, nie
powiem kocham meza ja wyszlam za maz z milosci, poczatki byly
ciezkie iz 3 miesiace po slubie maz zostal skazany wyrokiem, gdzie
musial spedzic rok w wiezieniu bylo ciezko, wyszedl, wszystko po
malu sie ukladalo, mielismy klutnie jak w kazdym zwiazku, maz
czasami potrafil mnie udezyc.

Pod koniec ciazy, maz stracil duza kwote pieniedzy, w grach
maszynowych, co wplynelo na nasz zwiazek brakiem zaufania z mojej
strony, od tamtego momentu kilkakrotnie stracil pieniadze,
wybaczylam,
teraz znow, zajal sie niebezpiecznym interesem fakt dochodowym ale
niebezpiecznym, moje prosby nie pomagaja, . sama czuje sie jak wrak
nerwow, zle spie, zle jem, znikam w oczach...
JUz sama nie wiem co dalej, czy pozwalac mu to wszystko robic,
machnac reka, czy walczyc???

prosze czy moglaby mi Pani powrozyc, a temat przyszlosci.

SERDECZNIE DZIEKUJE.
Obserwuj wątek
    • ines113 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 22.01.09, 16:36
      Pierwotnie zalozylas ten watek na forum wrozki Joanny.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60131&w=90141189
      Dobrze byloby, jakbys sie zdecydowala na jedno forum, bo nie stawia
      sie kart na to samo kilka razy u roznych wrozek. Nawet jest o tym
      mowa w opisie Szkolki Tarota.
      Jesli ktos zdecyduje sie postawic Ci karty tutaj, to chcialbym, abys
      miala swiadomosc, ze Twoj problem malzenski wymaga nie tylko
      postawienia i zinterpretowania kart, ale rowniez dialogu miedzy Toba
      a wrozka, co bedzie trudne do zrealizowania na forum.
      Najlepiej byloby, jakbys sie zwrocila do profesjonalnej wrozki, ale
      jesli chcesz sprobowac tutaj, to masz prawo do tego.
      Z tego co piszesz, wnioskuje, ze ten problem nie rozwiaze sie pod
      wplywem postawienia kart uncertain
      Wydaje mi sie, ze przydalaby sie tu rowniez pomoc psychologa.
    • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 27.01.09, 01:33
      Agnieszko,

      Podczytuje to forum czasem, i choc tu sie nie udzielam nie moglam zostawic
      Twojego listu bez komentarza.

      Twoj problem nie jest tematem dla wrozki, ale dla poradni rodzinnej. Dlaczego
      tak sadze:

      Piszesz:

      1.
      > maz
      > czasami potrafil mnie udezyc.

      To jest przemoc domowa, ktora rozwiazuje sie metodami prawnymi, a nie
      ezoterycznymi. Za bicie zony grozi kara. Skoro byl juz raz skazany, to nastepna
      kara bedzie recydywa. Powinien to wiedziec, zeby powstrzymywal sie od bicia.
      Pamietaj, ze kazdy nastepny raz, gdy Cie uderzy bedzie mocniejszy i wieksza
      krzywde Ci uczyni. Nastepny w kolejce do bicia stoi Twoj synek.

      2.
      > Pod koniec ciazy, maz stracil duza kwote pieniedzy, w grach
      > maszynowych, co wplynelo na nasz zwiazek brakiem zaufania z mojej
      > strony, od tamtego momentu kilkakrotnie stracil pieniadze,
      > wybaczylam,
      > teraz znow, zajal sie niebezpiecznym interesem fakt dochodowym ale
      > niebezpiecznym, moje prosby nie pomagaja, . sama czuje sie jak wrak
      > nerwow, zle spie, zle jem, znikam w oczach...

      Ten "niebezpieczny" interes pewnie nie do konca jest legalny, prawda? Jakos tak
      czuje to przez skore, bo biorac pod uwage jego pociag do hazardu wydaje mi sie,
      ze uczciwej dzialalnosci nie nalezy sie obawiac. A Ty sie obawiasz. Pamietaj, ze
      dopoki nie macie rozdzielnosci majatkowej, Ty odpowiadasz za jego dlugi, wiec
      jesli on po raz kolejny pojdzie do wiezienia, Ty poniesiesz konsekwencje jego
      lekkomyslnosci. Jezeli zas jego wspolnicy lub kontrahenci to osoby majace na
      bakier z prawem, to za jego wpadki Ty mozesz odpowiedziec zdrowiem, lub Twoj synek.

      TOBIE NIE JEST POTRZEBNA WROZKA, TOBIE JEST POTRZEBNA POWAZNA PORADA
      TERAPAUTYCZNA I PRAWNA.

      Powinnas jak najpredzej zwrocic się do organizacji zajmujacej sie przemoca
      domowa, tam uzyskasz pomoc psychologiczna i prawna. Zrob to dla siebie, i dla
      swojego syna, jesli nie chcesz byc dalej bita, a syn bil Ciebie gdy dorosnie,
      albo bil swoja zone.

      Zajrzyj na te strone: www.przemocdomowa.pl/


      Formowiczow przepraszam za niemerytoryczna wypowiedz, ale nie moglam milczec.
      Choc z drugiej strony z mojego wpisu plynie tez nauka dla poczatkujacych
      tarocistek, ze nie kazda sprawa nadaje sie na karty, bo wrozka nie moze
      zastepowac psychologa lub prawnika.

      Tu pytanie padlo "zobaczyc co los mi szykuje?". I bez kart wiadomo, ze przy
      biernej postawie pytajacej - nic dobrego. O jej losie wrozyc mozna nie z kart,
      ale ze statystyk policyjnych.

      Jako doswiadczona tatocistka nie odwazylabym sie klasc kart na tak powazna
      sprawe, gdy klientka jest bierna. Polozylabym dopiero, gdy bedzie zdecydowana
      zaczac porzadkowanie swojego, juz i tak ciezkiego, zycia.
      • ines113 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 27.01.09, 22:57
        Zgadzam sie z Anahella , a od siebie dodam tylko tyle, ze choc
        wrozka nie zastapi prawnika czy terapii, to jednak bywaja ludzie,
        ktorzy nie skorzystaja z pomocy fachowej, nawet jesli maja
        swiadomosc swojej sytuacji i tego, co powinni zrobic. Predzej pojda
        do wrozki ze swoim problemem niz do poradni rodzinnej lub gdzies
        indziej.
        Zdarza sie, ze dopiero slowa wrozki i postawienie przez nia kart
        sprawia, ze osoba taka nabiera motywacji do proby zmienienia czegos
        w zyciu, jesli karty nie przepowiadaja pozytywnego zakonczenia jej
        cierpien.
        Choc nam sie moze wydawac, ze wynik jakiejs sprawy jest oczywisty i
        bez kart, to dla innych wazne jest, zeby zobaczyc te karty na stole,
        aby przepowiednia stala sie wairygodna i motywujaca do dzialania.
        Wiele zalezy od osoby wrozacej i tego, czy (i jak) uda jej sie
        nawiazac wiez z klientka.
        To co jest jednak wazne w takich sytuacjach- to aby spotkac sie z
        taka osoba na zywo. Mysle, ze taka wrozba na forum nie spelni
        swojego zadania, bo tu trzeba dialogu.
        A jesli ktos nie czuje sie na silach, aby zajac sie powaznym
        problemem, lepiej jest oczywiscie zostawic to innym. Nic na sile.


        • morgana8 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 01:40
          Mysle, ze do kazdej decyzji w zyciu trzeba dojrzec. Rozni ludzie maja rozne
          sposoby dochodzenia do tego, co nalezy zrobic w danej sytuacji. Jezeli ktos nie
          dojrzal do tego, zeby cos w swoim zyciu zmienic, to karty to wlasnie pokaza. Na
          sile sie nikogo nie uszczesliwi. Kazdy sam ponosi odpowiedzialnosc za swoje
          zycie. Postawilam karty wczoraj i po poscie anahelli caly czas zastanawiam sie
          co zrobic.
          • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 15:50
            morgana8 napisała:

            > Na
            > sile sie nikogo nie uszczesliwi.

            Oczywiscie ze nie. Ale obie doskonale wiemy ze autorka watku jest uwiklana w
            problem, z ktorym potrafia pracowac specjalisci od patologii rodzinnej. Mysle,
            ze ona o tym nie wie (Twoj rozklad to potwierdza) i nalezy jej o tym powiedziec.
            Nie jako wrozka, ale jako czlowiek.

            Kazdy sam ponosi odpowiedzialnosc za swoje
            > zycie. Postawilam karty wczoraj i po poscie anahelli caly czas zastanawiam sie
            > co zrobic.
        • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 15:48
          ines113 napisała:

          > Zdarza sie, ze dopiero slowa wrozki i postawienie przez nia kart
          > sprawia, ze osoba taka nabiera motywacji do proby zmienienia
          > czegos
          > w zyciu, jesli karty nie przepowiadaja pozytywnego zakonczenia jej
          > cierpien.
          > Choc nam sie moze wydawac, ze wynik jakiejs sprawy jest
          > oczywisty i
          > bez kart, to dla innych wazne jest, zeby zobaczyc te karty
          > na stole,
          > aby przepowiednia stala sie wairygodna i motywujaca do dzialania.

          Ines, czesciowo masz racje, widze w Twojej wypowiedzi chec pomocy ludziom, ale
          musze - niestety - wylac tu kubel zimnej wody: czasem ludzie tak naprawde nie
          chca przyjac pomocy, bo nie jest to taki rodzaj pomocy jakiej oczekuja.
          Alkoholik oczekuje ze ktos sie z nim napije, a nie ze bedzie mu trul o leczeniu.
          Pracoholik bedzie liczyl, z zrozumiesz, ze on musi co dzien siedziec w biurze do
          22.00, a nie ze wyciagniesz go do kina. Bita zona bedzie liczyc na to, ze wrozka
          obieca jej swietlana przyszlosc, a nie porady: "idz i zrob cos z tym"

          Agnieszka czeka az los jej cos przyniesie - to wynika z jej pytania. Jej postawa
          jest bierna. Wrozenie jej - moim zdaniem - jest usankcjonowaniem biernej
          postawy. Jesli poloze jej karty, byc moze nie zobacze tego, przed czym ja
          przestrzegam w poprzednim poscie: ze wyladuje w szpitalu po tym jak maz ja
          stlucze, albo ze wierzyciele meza zagroza zyciu i zdrowiu dziecka jesli nie odda
          jego dlugow, albo ze z ulga przyjmie kolejne wiezienie dla meza, bo to dla niej
          bedzie oznaczalo kilka lat spokoju. Bo to moze zdarzyc sie za rok, dwa, piec
          albo wcale.

          Tu nie o to chodzi, czy maz ja pobije do krwi, czy nie. Tu chodzi o to zeby ona
          wiedziala ze mezowi nie wolno podnosic reki na nikogo, a na zone w szczegolnosci.

          Gdyby pytanie brzmialo: "co dalej z moim zwiazkiem?" bez wyjasnienia calej
          otoczki, nie mialabym oporow moralnych. Ale Agnieszka powiedziala na tyle duzo,
          zebym miala swiadomosc tego, ze wrozac jej, autorytet kart pozwoli jej na dasze
          tkwienie w patologicznej sytuacji rodzinnej.

          Moje doswiadczenie podpowiada mi jeszcze jedno. Osoby, ktore czekaja na to co
          przyniesie los, nie poprzestaja na jednej wrozbie. Jesli pierwsza jest
          niepomyslna, idzie do nastepnej. W koncu trafi na wrozke, ktora zobaczy w
          kartach swietlana przyszlosc. I nie dlatego ze wrozka bedzie zla, tylko Tarot
          pokaze jej pobozne zyczenia.

          Popatrz na to tak: wyobrazmy sobie, ze nie jestesmy na forum dla wrozek.
          Jestesmy na forum dla wielbicieli kotletow mielonych. W jednym z watkow dyskusja
          zbacza z tematu kotletow i Agnieszka opowiada o swoim ciezkim zyciu. Czy
          poradzilabys jej "powroze Ci" czy raczej "idz do terapeuty od przemocy w rodzinie"?
          Domyslam sie, ze to drugie, zgadlam?

          > Wiele zalezy od osoby wrozacej i tego, czy (i jak) uda jej sie
          > nawiazac wiez z klientka.

          Zadala tu pytanie, wiec ufa forumowiczom.

          > To co jest jednak wazne w takich sytuacjach- to aby spotkac sie z
          > taka osoba na zywo. Mysle, ze taka wrozba na forum nie spelni
          > swojego zadania, bo tu trzeba dialogu.

          Teoretycznie dialog na forum tez jest mozlilwy, tyle ze autorka watku sie nie
          odezwala.

          > A jesli ktos nie czuje sie na silach, aby zajac sie powaznym
          > problemem, lepiej jest oczywiscie zostawic to innym. Nic na sile.

          A ja uwazam, ze warto czasem zniechecic do wrozby, gdy wiemy juz duzo o kliencie
          i jego sprawie. Bo to nie jest problem kupienia tostera czy wakacji w Grecji. To
          jest powazny problem spoleczny, w ktorym Agnieszka jest ofiara. Oczywiscie nie
          mamy gwarancji, ze ona nie pojdzie do kolejnej wrozki, a potem znow do kolejnej.
          Ale na to wplywu nie mamy. Wazne zeby zasygnalizowac, ze problem nie jest
          jednostkowy, ze jedyna osoba ktora wyrwie ja z tej sytuacji jest ona sama, a
          sztab profesjonalistow wie jak ja wesprzec.

          Czasem odmowa wrozby jest bardziej motywujaca niz wrozba. Trzeba tylko wyjasnic
          klientce dlaczego nie powinna sobie na razie wrozyc. A nie powinna, bo musi
          uwierzyc, z jej los zalezy od niej, a nie od gdzies zapisanej w niebie "wielkiej
          ksiegi" - jak mawial Kubus Fatalista.

          Ponizej widze, ze Morgana juz polozyla karty na problem autorki watku, odniose
          sie do niego, bo uwazam, ze z rozkladu Morgany wynika ze wrozba nic nie zmieni.
          Spelnila prosbe Agnieszki, ale czy jej pomogla? Nie wiemy, bo autorka watku sie
          nie odezwala.
          • morgana8 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 16:29
            anahella napisała:

            > Ponizej widze, ze Morgana juz polozyla karty na problem autorki watku, odniose
            > sie do niego, bo uwazam, ze z rozkladu Morgany wynika ze wrozba nic nie zmieni.

            Anahello! Zwykle piszac interpretacje opisuje kolejne karty. Tym razem tego nie
            zrobilam. Mysle, ze doswiadczony tarocista bez problemu przypisze moja
            interpretacje do poszczegolnych kart, a wolalabym w tym przypadku uniknac
            dyskusji o znaczeniu poszczegolnych kart w rozkladzie. Ja nie jestem od
            zmieniania swiata. Agnieszka przyszla tu z pytaniem - co bedzie? Karty pokazuja
            pewna droge, na ktorej jestes. Pokazuja, co bedzie, jezeli Agnieszka dalej
            pojdzie ta droga. W kartach jest bardzo wyrazne ostrzezenie - co ty tu jeszcze
            robisz? uciekaj! Tak bym ten rozklad podsumowala, gdybym kladla karty samej
            sobie. Jest tez w kartach wyrazna wskazowka, co robic. Agnieszka nie musi isc
            dalej ta droga, ale nie wolno jej sie zatrzymywac w miejscu. Ona musi poszukac
            sobie w zyciu innej drogi i tego nikt za nia nie zrobi. Nie otrzyma pomocy,
            jezeli nie wyciagnie po nia reki. Z pomoca tez roznie w zyciu bywa - czasem jej
            skutki odczuwamy natychmiast, a czasami dopiero po dluzszym czasie.
            • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 17:41
              morgana8 napisała:

              > Zwykle piszac interpretacje opisuje kolejne karty. Tym razem tego
              > nie
              > zrobilam. Mysle, ze doswiadczony tarocista bez problemu przypisze
              > moja
              > interpretacje do poszczegolnych kart, a wolalabym w tym przypadku
              > uniknac
              > dyskusji o znaczeniu poszczegolnych kart w rozkladzie.

              No i slusznie - w Twojej interpretacji tresc byla przedstawiona czytelnie wiec
              forma ma tu dla klienta drugorzedne znaczenie.

              Ja podopisywalam znacczenia kart do Twojej interpretacji, bo nie uzywam tej
              mutacji krzyza celtyckiego, wiec musialam to sobie jakos uporzadkowac, by sie w
              swojej wypowiedzi nie pogubic. Moj krzyz celtycki jest nieco inny, nie znaczy to
              ze lepszy albo gorszy, po prostu ja wole inna wersje. Ale poniewaz Ty uzylas
              tego rozkladu, to odnioslam sie do Twojej interpretacji, wedlug wyznaczonego
              przez Ciebie porzadku kart.


              > Ja nie jestem od
              > zmieniania swiata. Agnieszka przyszla tu z pytaniem - co bedzie?
              > Karty pokazuja
              > pewna droge, na ktorej jestes. Pokazuja, co bedzie, jezeli
              > Agnieszka dalej
              > pojdzie ta droga.

              Oczywiscie, nie masz obowiazku ani prawa brac w swoje rece cudzego losu, ja tak
              samo. Tylko wiesz o co chodzi? O wage problemu. Nie wywrozylas jej ze
              kieszonkowiec obrobi ja w autobusie, a ona machnie na to reka.
              Przemoc rodzinna to problem spoleczy, ktory moze dotknac kazdego z nas. Kazda z
              nas moze kiedys oberwac kijem w glowe od dziecka wychowywanego w przemocy.
              Autorka watku jest czescia machiny spolecznej.

              Ale i tak na nic moje pisanie, bo wydaje mi sie, ze to co tu klepie w
              klawiature, to ten czwarty kielich, ktory w talii Ridera Waita jest podawany za
              plecami postaci w czworce pucharow. I tu jest wlasnie klucz do sprawy: czy
              nalezy pokiwac glowa i powiedziec "zrobisz jak zechcesz" czy jednak
              zasygnalizowac zeby sie rozejrzala, bo te trzy kielichy, ktore widzi to nie
              wszystko, co jest jej naprawde potrzebne.

              > W kartach jest bardzo wyrazne ostrzezenie - co ty tu jeszcze
              > robisz? uciekaj! Tak bym ten rozklad podsumowala, gdybym kladla
              > karty samej
              > sobie.

              No tak, ale Ciebie maz nie bije, Twoj maz (jesli jestes mezatka) nie robi
              podejrzanych interesow - tak zakladam.

              > Jest tez w kartach wyrazna wskazowka, co robic.
              > Agnieszka nie musi isc
              > dalej ta droga, ale nie wolno jej sie zatrzymywac w miejscu.
              > Ona musi poszukac
              > sobie w zyciu innej drogi i tego nikt za nia nie zrobi.
              > Nie otrzyma pomocy,
              > jezeli nie wyciagnie po nia reki.

              Tyle ze w kartach nie ma sladu, ze ona te inna droge wybierze. Oczywiwscie znow
              wracamy do tematu czy wolno nam sie tak angazowac w sprawy klientow. Jesli w
              kartach widzimy, ze klientka kupi toster, mimo ze karty mowia, urzadzenie bedzie
              przypalac pieczywo, to pewnie nie angazowalabym sie az tak.
              Ale to nie jest sprawa zwiazana ze zle wydana stowa. To problem o ktorym
              rozpisuja sie media, krzycza reklamy spoleczne, ktory jest zagrozeniem dla
              porzadku spolecznego. A ta krucha dziewczyna stoi w srodku oka cyklonu i nie
              zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji.

              Oczywiscie mozna snuc wnioski; dlaczego nie wywalila meza z domu za pierszym
              razem, gdy ja uderzyl, dlaczego wybaczyla mu roztrwonienie wspolnych srodkow
              finansowych, pobyt w wiezieniu itp. Nie dowiemy sie, dopoki nie bedziemy na jej
              miejscu. Moze i dobrze, nikomu nie zycze.

              Rozklad konczy Kaplanka. W mojej ulubionej talii, Papiezyca czyta zwoj. To karta
              ktora nie mowi o dzialaniu, ale o teoretycznym przygotowaniu sie do dzialania.
              Jest tez karta mowiaca "to sie wydarzy niepredko". Moze link o przemocy domowej
              ktory podalam odmawiajac rozlozenia kart, to jeden ze zwojow Kaplanki? Byc moze
              Twoja interpretacja rozniez nim bedzie. Oby.


              > Z pomoca tez roznie w zyciu bywa - czasem jej
              > skutki odczuwamy natychmiast, a czasami dopiero po dluzszym czasie.

              Fajne zdanie. Oby w tym przypadku bylo prorocze dla autorki watku.
              • morgana8 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 17:55
                Anahello, ja sie z toba zgadzam (prawie wink) we wszystkim.

                Gdybym jednak byla w takiej sytuacji, to pewnie nie obchodziloby mnie, ze pare
                tysiecy kobiet jest tez w takiej samej sytuacji. To jest indywidualny problem
                Agnieszki, jej zycie i ona musi cos z nim zrobic.

                O karcie II mam podobne zdanie, co ty. To jeden z powodow, dlaczego nie chce
                roztrzasac wszystkich apektow znaczenia poszczegolnych kart. Kazda karta ma
                pozytywy i negatywy.
                • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 18:13
                  morgana8 napisała:

                  > Anahello, ja sie z toba zgadzam (prawie wink) we wszystkim.

                  i dzieki temu trwa dyskusja, a nie wzajemne potakiwanie sobie smile

                  > Gdybym jednak byla w takiej sytuacji, to pewnie nie
                  > obchodziloby mnie, ze pare
                  > tysiecy kobiet jest tez w takiej samej sytuacji.

                  Tylko do momentu, w ktorym przekonalabys sie, ze to wiekszy problem i ktos sobie
                  z tym umnie radzic, malo tego, jest sztab specjalistow, ktory i Tobie moze pomoc.

                  X kijow to nie jest postawa szukajaca pomocy. Postac jest odwrocona plecami, nie
                  szuka pomocy, samotnie dzwiga bierzmo. Z drugiej strony mamy w rozkladzie 4
                  pucharow. Wiec nadzieja na pomoc jest, ale trzeba ja zauwazyc. Czworka pucharow
                  jest bardzo trudna karta, bo nie chcemy tego co oferuje czwarty kielich. Postac
                  na karcie ma postawe zamknieta. Nie szuka, widzi tylko to, co ma przed soba. To
                  jest karta nieuswiadomienia sobie wagi problemu, z jakim boryka sie Agnieszka.

                  > To jest indywidualny problem
                  > Agnieszki, jej zycie i ona musi cos z nim zrobic.

                  To prawda, wiec zycze jej, by jak najszybciej dotarla do czesci, w ktorej
                  symbolizuje ja Kaplanka, bo ta karta oznacza uswiadomienie prawdy o sobie samej.
                  • morgana8 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 18:48
                    anahella napisała:

                    > Z drugiej strony mamy w rozkladzie 4
                    > pucharow. Wiec nadzieja na pomoc jest, ale trzeba ja zauwazyc. Czworka pucharow
                    > jest bardzo trudna karta, bo nie chcemy tego co oferuje czwarty kielich. Postac
                    > na karcie ma postawe zamknieta. Nie szuka, widzi tylko to, co ma przed soba. To
                    > jest karta nieuswiadomienia sobie wagi problemu, z jakim boryka sie Agnieszka.

                    Od tego sie wszystko zaczelo - w moim rozkladzie to jest przeszlosc i zrodlo
                    problemu.

                    > X kijow to nie jest postawa szukajaca pomocy. Postac jest odwrocona plecami, nie
                    > szuka pomocy, samotnie dzwiga bierzmo.

                    To jest 9. karta. Te karte interpretuje zazwyczaj jako rade lub przestroge.

                    Ten gosc na 10 kijow potrzebuje kogos, kto pomoze mu to wszystko dzwigac, ale
                    jeszcze o tym nie wie. Czesto ludzie dobrowolnie biora na siebie wiecej niz moga
                    udzwignac. W rozkladach dotyczacych zwiazkow ta karta czesto oznacza po prostu -
                    tak sie dalej nie da, jedna osoba nie udzwignie na swoich barkach ciezaru calego
                    zwiazku. Po przestrodze plynacej z 10 kijow jest Kaplanka, stad w mojej
                    interpretacji mowie Agnieszce po prostu - zmadrzej dziewczyno, tak bedzie,
                    jezeli nic nie zrobisz. Kaplanka to rowniez poszukiwanie wiedzy pisanej, wiec
                    moze trzeba zaczac od poszukania informacji w internecie...

          • ines113 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 16:30
            anahella napisała:


            >
            > Ines, czesciowo masz racje, widze w Twojej wypowiedzi chec pomocy
            ludziom, ale
            > musze - niestety - wylac tu kubel zimnej wody: czasem ludzie tak
            naprawde nie
            > chca przyjac pomocy, bo nie jest to taki rodzaj pomocy jakiej
            oczekuja.
            > Alkoholik oczekuje ze ktos sie z nim napije, a nie ze bedzie mu
            trul o leczeniu
            > .
            > Pracoholik bedzie liczyl, z zrozumiesz, ze on musi co dzien
            siedziec w biurze d
            > o
            > 22.00, a nie ze wyciagniesz go do kina. Bita zona bedzie liczyc na
            to, ze wrozk
            > a
            > obieca jej swietlana przyszlosc, a nie porady: "idz i zrob cos z
            tym"

            Anahello, jest to ryzyko stawiania kart komukolwiek. Gdy ktos pyta o
            rade, nie mamy pewnosci, czy nie oczekuje super pozytywnej wrozby,
            poklepania po plecach i zapewnienia, ze wszystko bedzie dobrze.
            Dlatego staramy sie na tym forum zwracac uwage osobom proszacym o
            kolejne wrozby, zeby tego nie robily, bo to nie ma sensu. Jednak z
            gory nie mozemy zakladac, ze ktos zlekcewazy wnioski z wyciagnietych
            kart, bo nie byloby sensu stawiac ich komukolwiek, bo po co- skoro
            pewnie nie wezmie sobie rady do serca.

            >
            > Agnieszka czeka az los jej cos przyniesie - to wynika z jej
            pytania. Jej postaw
            > a
            > jest bierna. Wrozenie jej - moim zdaniem - jest usankcjonowaniem
            biernej
            > postawy. Jesli poloze jej karty, byc moze nie zobacze tego, przed
            czym ja
            > przestrzegam w poprzednim poscie: ze wyladuje w szpitalu po tym
            jak maz ja
            > stlucze, albo ze wierzyciele meza zagroza zyciu i zdrowiu dziecka
            jesli nie odd
            > a
            > jego dlugow, albo ze z ulga przyjmie kolejne wiezienie dla meza,
            bo to dla niej
            > bedzie oznaczalo kilka lat spokoju. Bo to moze zdarzyc sie za rok,
            dwa, piec
            > albo wcale.
            >
            > Tu nie o to chodzi, czy maz ja pobije do krwi, czy nie. Tu chodzi
            o to zeby ona
            > wiedziala ze mezowi nie wolno podnosic reki na nikogo, a na zone w
            szczegolnosc
            > i.
            >
            > Gdyby pytanie brzmialo: "co dalej z moim zwiazkiem?" bez
            wyjasnienia calej
            > otoczki, nie mialabym oporow moralnych. Ale Agnieszka powiedziala
            na tyle duzo,
            > zebym miala swiadomosc tego, ze wrozac jej, autorytet kart pozwoli
            jej na dasze
            > tkwienie w patologicznej sytuacji rodzinnej.

            Moze sie myle, ale czytajac inne posty Agnieszki z innych forow,
            wywnioskowalam, ze mieszka za granica i ma meza cudzoziemca. Nie
            wiemy, gdzie urodzilo sie dziecko, jaka jest sytuacja Agnieszki i
            jakiej pomocy moze oczekiwac. A to jest forum publiczne i dlatego
            uwazam, ze w takiej sytuacji lepsze byloby spotkanie z tarocistka w
            cztery oczy,a nie takie rozwazania osloniete tajemnica, zeby cos nie
            przecieklo na zewnatrz. Nie wiemy, czym jest spowodowana postawa
            Agnieszki i co sie tak naprawde kryje pod jej prosba.

            >
            > Moje doswiadczenie podpowiada mi jeszcze jedno. Osoby, ktore
            czekaja na to co
            > przyniesie los, nie poprzestaja na jednej wrozbie. Jesli pierwsza
            jest
            > niepomyslna, idzie do nastepnej. W koncu trafi na wrozke, ktora
            zobaczy w
            > kartach swietlana przyszlosc. I nie dlatego ze wrozka bedzie zla,
            tylko Tarot
            > pokaze jej pobozne zyczenia.


            Czesto sie tak zdarza, ale pewnosci nie ma, czy bedzie tak i w tym
            przypadku.


            >
            > Popatrz na to tak: wyobrazmy sobie, ze nie jestesmy na forum dla
            wrozek.
            > Jestesmy na forum dla wielbicieli kotletow mielonych. W jednym z
            watkow dyskusj
            > a
            > zbacza z tematu kotletow i Agnieszka opowiada o swoim ciezkim
            zyciu. Czy
            > poradzilabys jej "powroze Ci" czy raczej "idz do terapeuty od
            przemocy w rodzin
            > ie"?
            > Domyslam sie, ze to drugie, zgadlam?


            Ale nie jestesmy na forum wielbicieli kotletow mielonych smile
            To szkolka tarota- nieodpowiednie miejsce dla osob, ktore chca pytac
            o zyciowe decyzje, bo wroza tu osoby poczatkujace (przewaznie, choc
            nie jest to regula).
            Jednak kazdy, kto tu zaglada, wie, o czym jest forum i nie dyskusji
            o kotletach sie spodziewa.

            >
            > > Wiele zalezy od osoby wrozacej i tego, czy (i jak) uda jej sie
            > > nawiazac wiez z klientka.
            >
            > Zadala tu pytanie, wiec ufa forumowiczom.


            Czasem jest to ciekawosc, czasem wybiera tak osoba mieszkajaca za
            granica, bo w kraju, w ktorym mieszka, nie umie znalezc wrozki, albo
            ja na nia nie stac.

            >
            > > To co jest jednak wazne w takich sytuacjach- to aby spotkac sie
            z
            > > taka osoba na zywo. Mysle, ze taka wrozba na forum nie spelni
            > > swojego zadania, bo tu trzeba dialogu.
            >
            > Teoretycznie dialog na forum tez jest mozlilwy, tyle ze autorka
            watku sie nie
            > odezwala.

            O tym dlaczego uwazam dialog tutaj za niezbedny juz napisalam.

            >
            > > A jesli ktos nie czuje sie na silach, aby zajac sie powaznym
            > > problemem, lepiej jest oczywiscie zostawic to innym. Nic na sile.
            >
            > A ja uwazam, ze warto czasem zniechecic do wrozby, gdy wiemy juz
            duzo o klienci
            > e
            > i jego sprawie. Bo to nie jest problem kupienia tostera czy
            wakacji w Grecji. T
            > o
            > jest powazny problem spoleczny, w ktorym Agnieszka jest ofiara.
            Oczywiscie nie
            > mamy gwarancji, ze ona nie pojdzie do kolejnej wrozki, a potem
            znow do kolejnej
            > .
            > Ale na to wplywu nie mamy. Wazne zeby zasygnalizowac, ze problem
            nie jest
            > jednostkowy, ze jedyna osoba ktora wyrwie ja z tej sytuacji jest
            ona sama, a
            > sztab profesjonalistow wie jak ja wesprzec.
            >
            > Czasem odmowa wrozby jest bardziej motywujaca niz wrozba. Trzeba
            tylko wyjasnic
            > klientce dlaczego nie powinna sobie na razie wrozyc. A nie
            powinna, bo musi
            > uwierzyc, z jej los zalezy od niej, a nie od gdzies zapisanej w
            niebie "wielkie
            > j
            > ksiegi" - jak mawial Kubus Fatalista.


            Choc zgadzam sie ogolnie z Toba, to jednak nie w szczegolach smile
            Sadze, ze tak naprawde nie znamy losu wielu innych osob proszacych o
            wrozbe i gdy ktos pyta o los swojego malzenstwa, moze sie kryc z
            tym, ze maz bije, ze w domu dramat sie rozgrywa itp. Jedni wiecej
            pisza, a drudzy staraja sie wszystko utrzymac w tajemnicy.
            Nie zawsze rozpoznamy, ze dzieje sie cos bardzo powaznego w czyims
            zyciu. Ryzyko osoby wrozacej i tej, ktora sie wrozbie poddaje na
            takim forum jak to.
            • morgana8 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 17:11
              ines113 napisała:

              > Czasem jest to ciekawosc, czasem wybiera tak osoba mieszkajaca za
              > granica, bo w kraju, w ktorym mieszka, nie umie znalezc wrozki, albo
              > ja na nia nie stac.

              Czasem moze to byc krzyk rozpaczy, kiedy nie wiem, co zrobic, ale wiem, ze musze
              zrobic cokolwiek.

              > Sadze, ze tak naprawde nie znamy losu wielu innych osob proszacych o
              > wrozbe i gdy ktos pyta o los swojego malzenstwa, moze sie kryc z
              > tym, ze maz bije, ze w domu dramat sie rozgrywa itp. Jedni wiecej
              > pisza, a drudzy staraja sie wszystko utrzymac w tajemnicy.

              Nigdy nie wiemy, czym kieruje sie obca osoba proszaca o wrozbe. Ktos moze miec
              powazny problem, kto inny moze miec po prostu zly humor. Kiedys stawialam karty
              na szkolce jakiejs kobiecie, ktora opisywala, jak zle ja maz traktuje. Prosty
              rozklad partnerski pokazal, ze albo kobieta klamie, albo jest chora i ma
              urojenia. Nigdy tego rozkladu nie opisalam.
            • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 17:55
              ines113 napisała:

              >
              > Sadze, ze tak naprawde nie znamy losu wielu innych osob
              > proszacych o
              > wrozbe i gdy ktos pyta o los swojego malzenstwa, moze sie kryc z
              > tym, ze maz bije, ze w domu dramat sie rozgrywa itp.

              Ale w tym konkretnym przypadku wiemy. I o to cala dyskusja.

              Kladlam kiedys karty przyjaciolce. Gdey byla mloda dziewczyna jej pierwsza
              milosc zginela w wypadku samochodowym. Jej obecny partner oszukiwal ja
              (wiedziala o tym), naciagal na pieniadze, zle traktowal. Ona pytala "dlaczego
              nie moge z nim zerwac". Karta klucz to byl Rydwan. Obecny narzeczony nie mial
              samochodu! Byla to dla niej gwarancja, ze nie rozbije sie na drzewie jak jej
              pierwszy chlopak.
              Wiedzialam o smierci chlopaka z nastoletnich czasow, wiec zrozumialam. Czyzby
              los postawil na jej drodze wrozke z odpowiedznia wiedza? Chyba tak, bo inne
              wrozki nie umialy jej odpowiedziec, a bywala u roznych slaw. I wiesz co? Ona to
              wtedy dopiero zrozumiala, ze o to chodzi. Skonczylo sie to dosc tragicznie, bo
              niedlugo po tym jej facet namowil ja pozyczenie samochodu i pojechal gdzies z
              kolegami. Rozbil jej nowiutki samochod, ktory jeszcze splacala. Wtedy
              zrozumiala, ze nie chodzi o samochod, ale umiejetnosc poslugiwania sie z nim.
              Facetowi nic sie nie stalo, zostawil ja z dlugiem w banku, bo ubezpieczenie nie
              kwapilo sie z wyplaceniem odszkodowania.

              > Ryzyko osoby wrozacej i tej, ktora sie wrozbie poddaje na
              > takim forum jak to.

              Ale skoro napisala wiecej, to dala Ci do reki powazny orez: znajomosc jej
              sytuacji osobistej. Wiedzac mozesz wiecej.
              • ines113 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 19:26
                Nie wydaje mi sie, aby problem Agnieszki zostal zlekcewazony.
                Wlasnie miedzy innymi dlatego, ze powiedziala o sobie sporo (co nie
                znaczy, ze wszystko) zwrocilysmy wszystkie wieksza uwage na jej
                osobe, niz w przypadku innych proszacych o wrozbe.
                Nadal uwazam, ze tarocistka moze pomoc osobie w takiej sytuacji. Nie
                zastapi prawnika ani poradni rodzinnej, ale moze ja zachecic do
                dzialania.
                Opowiedzialas bardzo ciekawa historie i tak jak Ty pomoglas
                zrozumiec kolezance w czym ona ma problem, tak ktos inny moze pomoc
                stawiajac komus karty.
                Naprawde nie widze powodu, dla ktorego mialabym usuwac prosbe kogos
                takiego jak Agnieszka, albo ustalac zakazy wrozenia dla
                forumowiczow. Ani mi by sie taka rola nie podobala, ani reszcie
                uzytkownikow. Jak widac na tym przykladzie nikt sie nie rwie do
                stawiania kart w przypadku takich tematow jak ten.

                • morgana8 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 19:47
                  Mysle, Ines, ze dobrze sie stalo, ze uwagi Anahelli sie tu znalazly. Nie chodzi
                  o to, zeby usuwac posty, albo stawiac jakies zakazy. Anahella zwrocila uwage na
                  bardzo wazna rzecz, zeby nie wrozyc, jezeli ktos sie nie czuje na silach z
                  jakichkolwiek powodow. Rozmawialismy na forum o wrozbach na trzy karty, sama tez
                  kiedys przestrzegalas, ze problem wymaga wiekszego rozkladu. Szczerze powiem, ze
                  kladac karty nie bylam wcale pewna, czy uda mi sie z problemem zmierzyc. Na
                  pewno temu rozkladowi i tej interpretacji poswiecilam wiecej czasu i uwagi niz
                  wielu innym.

                  Drugi problem, o ktorym tu przy okazji rozmawiamy, dotyczy tego, co tarocista
                  moze, a czego nie moze. Po co stawiamy komus karty? Jak mozemy pomoc? Mysle, ze
                  przyklad Anahelli z Rydwanem jest swietny. Czesto osoba, ktorej wrozymy chce
                  wiedziec, co bedzie, co sie wydarzy. To wcale nie jest najwazniejsze czasami.
                  Przyklad Anahelli pokazuje, ze rownie wazne, a moze czasami wazniejsze jest,
                  zeby pomoc zrozumiec pytajacemu, o co wlasciwie w tym wszystkim chodzi, w czym
                  lezy sedno jego problemu. Mysle, ze do tego tarot nadaje sie lepiej niz do
                  zgadywania, co sie wydarzy.
                  • okwilk Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 20:02
                    > Mysle, Ines, ze dobrze sie stalo, ze uwagi Anahelli sie tu znalazly. Nie chodzi
                    > o to, zeby usuwac posty, albo stawiac jakies zakazy. Anahella zwrocila uwage na
                    > bardzo wazna rzecz, zeby nie wrozyc, jezeli ktos sie nie czuje na silach z
                    > jakichkolwiek powodow. Rozmawialismy na forum o wrozbach na trzy karty, sama te
                    > z
                    > kiedys przestrzegalas, ze problem wymaga wiekszego rozkladu. Szczerze powiem, z
                    > e
                    > kladac karty nie bylam wcale pewna, czy uda mi sie z problemem zmierzyc. Na
                    > pewno temu rozkladowi i tej interpretacji poswiecilam wiecej czasu i uwagi niz
                    > wielu innym.

                    Na tym forum wiele razy zwracaliśmy uwagę na powagę sprawy. Nawet jak mnie jeszcze tutaj nie było - zarówno Ines jak i Alis nad tym czuwały. Były już podejrzenia o wykorzystywanie seksualne dziecka, poważne problemy małżeństw z dziećmi i wiele innych.

                    Zgadzam się z Tobą, Ines i Anahella że w tym przypadku to nie jest sprawa na 3 kartoniki. Tutaj trzeba umiejętności i co równie ważne - wiele energii i empatii by móc zrozumieć podstawę problemu i z odpowiednią powagą się nim zająć (o czym przed chwilką pisałem w poście poniżej).


                    > Przyklad Anahelli pokazuje, ze rownie wazne, a moze czasami wazniejsze jest,
                    > zeby pomoc zrozumiec pytajacemu, o co wlasciwie w tym wszystkim chodzi, w czym
                    > lezy sedno jego problemu. Mysle, ze do tego tarot nadaje sie lepiej niz do
                    > zgadywania, co sie wydarzy.

                    I właśnie dlatego Wierzę w Tarota i możliwość pomagania ludziom przy jego pomocy.
                    Problem tylko w tym aby mieć otwarte oczy i potrafić "złapać" ten moment, kiedy tarot nie mówi o tym co będzie - a mówi o tym co trzeba zrobić...

                    Dobrze wiemy, że przekazy Tarota są wielopoziomowe - każdy widzi tyle ile potrafi na daną chwilę. Kiedy dostroimy się do takiego przekazu i wyciągniemy na wierzch to co było tam zakopane jak najgłębiej się tylko dało. Wtedy sprawiamy że człowiek nie potrafi już uciec przed samym sobą... - Właśnie przeprowadziliśmy operację której wielu lekarzy by się obawiało.

                    Tarocista nie zastąpi psychologa, ale szczerym przekazem z kart (o dziwo dzięki "opatrzności" ułożonym dokładnie tak aby trafiał prosto w serce) może otworzyć mu drogę i w jedną chwilę zburzyć szklane mury...

                    Pozdrawiam,
                    Oktawiusz
                  • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 22:29
                    morgana8 napisała:

                    > rownie wazne, a moze czasami wazniejsze jest,
                    > zeby pomoc zrozumiec pytajacemu, o co wlasciwie w tym wszystkim
                    > chodzi, w czym
                    > lezy sedno jego problemu. Mysle, ze do tego tarot nadaje sie
                    > lepiej niz do
                    > zgadywania, co sie wydarzy.

                    Brawo, brawo, brawo!

                    Jesli ktos szuka odpowiedzi "tak" lub "nie", i nie chce zaglebiac sie w istote
                    problemu, wystarczy ze rzuci moneta. Ktos po to dal nam talie Tarota, by
                    zrozumiec glebszy przekaz. Za kazdym razem Tarot opowiada nam historie, ktora
                    jest logiczna caloscia.
                • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 22:09
                  ines113 napisała:

                  > Nie wydaje mi sie, aby problem Agnieszki zostal zlekcewazony.

                  Nie zostal. Wprost przeciwnie, uwazam ze dostala tu to, czego potrzebowala.

                  > Nadal uwazam, ze tarocistka moze pomoc osobie w takiej
                  > sytuacji. Nie
                  > zastapi prawnika ani poradni rodzinnej, ale moze ja zachecic do
                  > dzialania.

                  No i o to chodzi. Ja boje sie stawiac kart osobom biernym. Bo wiem, ze nie
                  zrozumieja wlasciwej istoty problemu.


                  > Naprawde nie widze powodu, dla ktorego mialabym usuwac
                  > prosbe kogos
                  > takiego jak Agnieszka, albo ustalac zakazy wrozenia dla
                  > forumowiczow.

                  Nawet by mi to przez mysl nie przeszlo. Ale zawsze mozna odmowic, i ja uwazam,
                  ze to ten przypadek, w ktorym nalezy odmowic, by odmowa - a nie wrozba -
                  zmotywowala do dzialania.
              • okwilk Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 19:50
                To ja też dorzucę swoje 3 grosze do dyskusji.

                Anahellu:
                Mówisz że to nie czas na wróżbę, że tutaj trzeba zgłosić się do odpowiednich
                służb/organizacji mających na celu pomaganie ofiarom przemocy w rodzinie.

                Nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem że zgłoszenie się do takiego miejsca
                jest niezbędne. Na pewno przyniesie to wiele dobrego dla tej osoby - bo przede
                wszystkim uświadomi jej to że ma prawdo do normalnego, godnego życia w
                bezpieczeństwie. Wielu ludzi o tym nie wie, kiedy zaczynają gubić się w swoim
                życiu - zapominają o tym że nikt nie ma prawa ich bić...

                Mówisz że to nie czas i miejsce na karty.
                W moim pojęciu tej sprawy - błąd! Nie ma przypadków na tym świecie. Ta osoba nie
                zgłosiła się na forum "kotletów mielonych" - skoro tak się stało to
                najwidoczniej tak ma być.

                Mówisz że dostanie wróżbę i pójdzie po inną.
                Każdy bazuje na swoich doświadczeniach, znam ludzi którzy dopiero po otrzymaniu
                wróżby potrafili otworzyć się przed samymi sobą. Wróżba a wróżba... inaczej
                wróżymy na skradziony portfel, inaczej gdy chodzi o życie drugiego człowieka i
                jego rodziny.
                Skąd wiesz że obraz, który pojawi się w kartach i Twoja interpretacja nie będzie
                przekazem, który uderzy w najczulszy punkt tego człowieka?
                Karty bardzo często pokazują to czego Ci ludzie się boją, to co jest przez nich
                sukcesywnie wypychane ze świadomości - taki przekaz jest uderzeniem w strunę,
                która już dawno powinna była zabrzmieć.

                Kiedy to już się stanie widzimy jak tama pęka i z człowieka wylewają się łzy
                zbierane przez wiele wiele lat... Ten moment sprawia, że człowiek już nie może
                powiedzieć sobie "to nie tak jak wszyscy mówią". To moment który pomimo łez i
                pękniętego serca może dać siłę by oddać się w ręce tych którzy potrafią pomóc i
                cały czas czekają...


                Wróżka, Tarocistka nie zastąpi całego sztabu prawników i ludzi o podobnych
                przeżyciach, którzy dzisiaj chcą nieść pomoc. Nie zastąpi i nigdy nie powinna.
                Nie możemy jednak powiedzieć, że nic nie może zrobić - bo może zrobić znacznie
                więcej niż sztaby ludzi paplających to samo i rozdających tysiące ulotek. Może
                złamać to "to nie tak jak wszyscy mówią!" a to już wielka pomoc dla tego
                człowieka - nawet jeśli nie zmieniło to całego życia tej osoby. To jest jak
                nasionko które padło w odpowiedni kawałek skały... z czasem rozkruszy ją w
                drobny mak - bo będzie chciało żyć.

                Zgadzam się z Ines że w takim momencie ważny jest kontakt z osobą proszącą nas o
                Wróżbę. Zgadzam się też z tym że to nie problem dla ludzi którzy nie mają
                jeszcze bardzo dobrze opanowanego tarota.

                W tym momencie ważna jest precyzja - to nie "wyciskanie syfków", to "operacja na
                otwartym sercu". Jeden zły ruch i możemy człowieka wprowadzić w depresję i
                pchnąć do samobójstwa. I właśnie dlatego kontakt fizyczny z wróżką jest tutaj
                tak ważny. Wróżka widząc reakcję klientki powinna reagować tak aby jej pomóc.
                Widzi czy słowa których używa nie są źle dobrane. A co ważniejsze - po
                przełamaniu tamy może dać takiej osobie dobrą radę - skierować w ręce ludzi
                bardziej odpowiedzialnych i pokazać jej że może być lepiej, że życie nie musi
                być pasmem lęku i bólu.

                Czy Twoim zdaniem to mało?
                Czy Twoim zdaniem trzeba to "wyrzucać" bo w takim momencie jest to "nie na miejscu"?

                Życzyłbym ludziom którzy pomagają ofiarom przemocy w rodzinie, by mogli tak
                docierać do ludzi... Bo wiem że w takim momencie ich możliwości pomocy znacznie
                by się poprawiły.

                Choremu człowiekowi najpierw trzeba uświadomić że jest chory, by sam chciał się
                leczyć... Nie wystarczy że będziemy go odsyłać od punktu do punktu i trzymać w
                niewiedzy. Wolna wola - to najważniejsze narzędzie. Każdy człowieka ma "moduł
                autodestrukcji" i "samopomocy" - trzeba tylko pomóc mu w przełączeniu się na ten
                drugi.

                Kiedy nam się to uda sprawiamy że człowiek sam z siebie popychany jest dalej - w
                dobrą stronę.



                A jeżeli to do Ciebie nie przemawia.

                Wyślij narkomana do ośrodka pomocy i daj mi 100% pewność że nigdy więcej w to
                nie wpadnie.

                Jak uda Ci się dając mu ulotkę ośrodka zamkniętego (niosącego pomoc), padnę na
                kolana i ucałuję Twe stopy.


                Pozdrawiam,
                Oktawiusz Wilk
                • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 23:48
                  okwilk napisał:

                  > Nie ma przypadków na tym świecie. Ta osoba nie
                  > zgłosiła się na forum "kotletów mielonych" - skoro tak się stało to
                  > najwidoczniej tak ma być.

                  Niezle... wlasnie spojrzalam na daty wpisow w tym watku. Popatrzcie tez.
                  Pierwszy wpis jest z 22, potem odpowiedz zeby sie zdecydowala na jedno forum,
                  potem temat czekal az 5 dni, zebym ja tu przyszla (a bardzo rzadko tu zagladalam
                  - teraz pewnie bede czesciej) i dosc kontrowersyjna wypowiedzia rozpetala burze.
                  Moze po cos?

                  >
                  > Mówisz że dostanie wróżbę i pójdzie po inną.
                  > Każdy bazuje na swoich doświadczeniach, znam ludzi którzy
                  > dopiero po otrzymaniu
                  > wróżby potrafili otworzyć się przed samymi sobą.

                  Byc moze poszlaby po inna, byc moze nie. Popatrzcie na to tak; przychodzi na
                  forum dla poczatkujacych kobieta, pisze: "jestem w zlej sytuacji, co mnie
                  czeka?" Nie pyta "co z tym zrobic?". Dla mnie taka postawa swiadczy o tym, ze
                  jest nieprzygotowana do stawienia czola problemowi. I swietnie to wyszlo w
                  rozkladzie Morgany.

                  > Skąd wiesz że obraz, który pojawi się w kartach i Twoja
                  > interpretacja nie będzie
                  > przekazem, który uderzy w najczulszy punkt tego człowieka?

                  Sposob postawienia pytania - jak pisze w akapicie wyzej - swiadczy o tym, ze nie
                  jest gotowa na zmierzenie sie z problemem. Bo to niestety, nie jej maz, ale ona
                  bedzie musiala sie z tym zmierzyc. Byc moze w pierwszym stadium przypisze wine
                  sobie (podobno najczestsza reakcja ofiar przemocy domowej), choc tak naprawde
                  jest w tym wszystkim najmniej winna.

                  Zauwaz, ze z martwego przez 5 dni watku, narodzila sie powazna dyskusja. Moze
                  wlasnie o to chodzilo, zeby nie dostala pojedynczej wrozby, tylko dyskusje nad
                  powaga jej sytuacji? Bo chyba wszyscy sie zgadzamy, ze sytuacja jest powazna.
                  Piszesz: "Nie ma przypadków na tym świecie". Ja dorzuce druga czesc cytatu:
                  "jest tylko nieuswiadomiona koniecznosc". Nieuswiadomiona... Moze ta dyskusja
                  bedzie poczatkiem uswiadomienia?

                  > Karty bardzo często pokazują to czego Ci ludzie się boją,
                  > to co jest przez nich
                  > sukcesywnie wypychane ze świadomości - taki przekaz jest
                  > uderzeniem w strunę,
                  > która już dawno powinna była zabrzmieć.

                  Problem w tym, ze nie zawsze. Kobieta bita przez meza, czesto calkowicie od
                  niego uzalezniona uwaza, ze jej problem jest jednostkowy. Zmienia zdanie gdy
                  idzie do terapeuty czy grupy wsparcia, a tam okazuje sie, ze jej przyklad jest
                  czysto podrecznikowy. Ze na takich przypadkach jak jej, napisano opasle tomiska.
                  Ze wiele kobiet przed nia to przechodzilo, i czesci z nich dalo sie rozwiazac
                  ten problem.

                  Moja wiedza na temat przemocy domowej jest tylko teoretyczna, ale zrodla podaja
                  ze ten temat to zaklety krag. Trzeba wielkiej sily, sztabu specjalistow,
                  pomocnych rak, i osob ktore stoja po stronie ofiary, by sie z niego wydostac.
                  Sama jedna wrozka, nawet najlepsza, nie podola temu zadaniu.


                  > Czy Twoim zdaniem trzeba to "wyrzucać" bo w takim momencie
                  > jest to "nie na miejscu"?
                  > Życzyłbym ludziom którzy pomagają ofiarom przemocy w rodzinie,
                  > by mogli tak
                  > docierać do ludzi... Bo wiem że w takim momencie
                  > ich możliwości pomocy znacznie
                  > by się poprawiły.
                  >
                  > Choremu człowiekowi najpierw trzeba uświadomić że jest chory,
                  > by sam chciał się leczyć...

                  Pomiedzy "jestem chory" a "chce sie leczyc" czasem potrafi uplynac wiele lat.
                  I jeszcze mi tu brakuje pomiedzy tymi punktami: "choroba nie jest naturalnym
                  stanem organizmu", "to nie moja wina, ze jestem chory".

                  Przemoc domowa to choroba dziedziczna. Podatnosc na nia wynosi sie z domu. Zeby
                  sie z niej leczyc trzeba zanegowac czesc tego, czego uczyli rodzice. I jeszcze
                  wyjasnic ze robili to z milosci i nie rozumieli ze pakuja swoje dziecko w
                  zaklety krag. Czy ktos z Was to umie? Bo ja, mimo czterdziestki na karku i paru
                  ladnych lat z Tarotem, nie potrafie. Zas specjalisci od przemocy domowej - tak.


                  > Nie wystarczy że będziemy go odsyłać
                  > od punktu do punktu i trzymać w niewiedzy.

                  Ja mam wrazenie ze wrozba dla Agnieszki moze byc tylko chwilowym zacerowaniem
                  zbolalego serca. Jesli ona chce cos zrobic ze swoim zyciem, musi udac sie do
                  specjalistow. Czasem, trzeba do nich odeslac kogos, zeby zauwazyl, ze jego
                  sytuacja jest powazna.

                  I wrocmy do rozkladu Morgany: z niego nie wynika ze Agnieszka zacznie cos robic
                  ze swoim zyciem. I kolko sie zamyka.
                  • morgana8 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 29.01.09, 00:16
                    anahella napisała:

                    > I wrocmy do rozkladu Morgany: z niego nie wynika ze Agnieszka zacznie cos robic
                    > ze swoim zyciem. I kolko sie zamyka.

                    Z tego rozkladu wynika, ze zycie ja niedlugo zmusi do tego, zeby cos "z tym
                    wszystkim" zrobic. Wieza kolo Sprawiedliwosci i do tego Kolo - to nie wyglada
                    dobrze. Pisalam tez, zeby ja ostrzec. Moze za malo wyraznie.
                    • okwilk Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 29.01.09, 00:36
                      > Z tego rozkladu wynika, ze zycie ja niedlugo zmusi do tego, zeby cos "z tym
                      > wszystkim" zrobic. Wieza kolo Sprawiedliwosci i do tego Kolo - to nie wyglada
                      > dobrze. Pisalam tez, zeby ja ostrzec. Moze za malo wyraznie.

                      W moim odczuciu wystarczająco wyraźnie.

                      Praca z tarotem nauczyła mnie jednego - to jak interpretujemy karty i
                      przekazujemy informację w nich zawarte jest dostosowane do osoby która ma ten
                      przekaz odebrać.

                      Często nie zdajemy sobie sprawy, dlaczego akurat tak mi się to napisało? -
                      Dlatego że tak najszybciej i najgłębiej wbije się w świadomość i podświadomość
                      osoby której wróżyliśmy...

                      Pozdrawiam,
                      Wilk smile
                      • morgana8 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 29.01.09, 00:43
                        Dzieki, Wilku smile
                  • okwilk Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 29.01.09, 00:33
                    > Niezle... wlasnie spojrzalam na daty wpisow w tym watku. Popatrzcie tez.
                    > Pierwszy wpis jest z 22, potem odpowiedz zeby sie zdecydowala na jedno forum,
                    > potem temat czekal az 5 dni, zebym ja tu przyszla (a bardzo rzadko tu zagladala
                    > m
                    > - teraz pewnie bede czesciej) i dosc kontrowersyjna wypowiedzia rozpetala burze
                    > .
                    > Moze po cos?

                    Zapewne...


                    > Byc moze poszlaby po inna, byc moze nie. Popatrzcie na to tak; przychodzi na
                    > forum dla poczatkujacych kobieta, pisze: "jestem w zlej sytuacji, co mnie
                    > czeka?" Nie pyta "co z tym zrobic?". Dla mnie taka postawa swiadczy o tym, ze
                    > jest nieprzygotowana do stawienia czola problemowi. I swietnie to wyszlo w
                    > rozkladzie Morgany.

                    Dlaczego przychodzi na forum dla Początkujących?
                    Bo może nie ma żadnej wróżki, może żyje za granicą. Może szuka wróżby jak
                    najmniejszym kosztem lub jak najbardziej "tajnej"/ niezauważalnej przez męża?

                    Wiesz swego czasu mieliśmy tutaj wątek napisany przez kobietę która prosiła o
                    pomoc. Mieszkała za granicą i miała męża który śledził każdy jej ruch. Było
                    między nimi bardzo źle. W dodatku po zachowaniu jej męża było widać, że powinien
                    udać się do psychiatry. Ines i Morgana zapewne pamiętają ten wątek (jeszcze za
                    czasów Alis).

                    Mąż tej kobiety odkrył jej wątek na forum i podszywając się pod "psychologa"
                    zaczął jej tutaj psychoanalizę robić.
                    Pamiętajmy że tonący chwyci i za brzytwę...

                    > Sposob postawienia pytania - jak pisze w akapicie wyzej - swiadczy o tym, ze ni
                    > e
                    > jest gotowa na zmierzenie sie z problemem. Bo to niestety, nie jej maz, ale ona
                    > bedzie musiala sie z tym zmierzyc. Byc moze w pierwszym stadium przypisze wine
                    > sobie (podobno najczestsza reakcja ofiar przemocy domowej), choc tak naprawde
                    > jest w tym wszystkim najmniej winna.
                    Owszem nie jest gotowa. Pytanie tylko czy Uświadomienie które może nastąpić w
                    trakcie otrzymania wyczerpującej wróżby (takiej jak od Morgany) nie sprawi że ta
                    osoba straci wszelkie nadzieje na to, że "Samo" się coś naprawi.

                    > Zauwaz, ze z martwego przez 5 dni watku, narodzila sie powazna dyskusja. Moze
                    > wlasnie o to chodzilo, zeby nie dostala pojedynczej wrozby, tylko dyskusje nad
                    > powaga jej sytuacji? Bo chyba wszyscy sie zgadzamy, ze sytuacja jest powazna.
                    > Piszesz: "Nie ma przypadków na tym świecie". Ja dorzuce druga czesc cytatu:
                    > "jest tylko nieuswiadomiona koniecznosc". Nieuswiadomiona... Moze ta dyskusja
                    > bedzie poczatkiem uswiadomienia?

                    Może wróżba Morgany również? Może w połączeniu daje właśnie to o co chodziło
                    Ines? Może daje zarówno wróżbę która zasieje to "ziarnko zmiany" i rozmowę która
                    pokaże jej że może szukać pomocy i nie jest sama ze swoim problemem?

                    > Problem w tym, ze nie zawsze. Kobieta bita przez meza, czesto calkowicie od
                    > niego uzalezniona uwaza, ze jej problem jest jednostkowy. Zmienia zdanie gdy
                    > idzie do terapeuty czy grupy wsparcia, a tam okazuje sie, ze jej przyklad jest
                    > czysto podrecznikowy. Ze na takich przypadkach jak jej, napisano opasle tomiska
                    > .
                    > Ze wiele kobiet przed nia to przechodzilo, i czesci z nich dalo sie rozwiazac
                    > ten problem.
                    >
                    > Moja wiedza na temat przemocy domowej jest tylko teoretyczna, ale zrodla podaja
                    > ze ten temat to zaklety krag. Trzeba wielkiej sily, sztabu specjalistow,
                    > pomocnych rak, i osob ktore stoja po stronie ofiary, by sie z niego wydostac.
                    > Sama jedna wrozka, nawet najlepsza, nie podola temu zadaniu.

                    Zgadzam się z tym że bita kobieta często jest uzależniona od męża, często jest
                    nawet więziona we własnym domu. Uświadomienie że nie jest wyodrębnionym
                    przypadkiem może być pomocne - lecz to może być za mało. Do puki tli się w niej
                    nadzieja - nigdzie nie pójdzie ze swoim problemem, będzie bierna... I może
                    właśnie dlatego potrzebuje wróżby - by uświadomić sobie, że nie będzie lepiej i
                    że bierność niczego nie zmieni na lepsze.

                    Może to jest ten pierwszy krok w stronę dalszych poszukiwań? Może to zmieni jej
                    punkt widzenia i pchnie ją do podjęcia działań?

                    Pisałem też że Tarocista nie może zastąpić całego sztabu fachowców, może jednak
                    przygotować grunt pod ich pracę - bo znacznie szybciej trafi tam głęboko i
                    rozedrze już podziurawione, poszarpane serce.

                    I jeżeli komukolwiek wydaje się że tarocistka to jedynie "etatowa
                    pocieszycielka" to bardzo się myli. Tarocistka jest tylko przekaźnikiem, ona ma
                    powiedzieć to co będzie najlepsze dla tego drugiego człowieka. Pocieszyć kiedy
                    może ale i ostrzec i odebrać nadzieję na samoistną poprawę kiedy trzeba.

                    Problem jest nie w tarocie i wróżbie. Problem jest w tym że ludzie którzy
                    dopiero zaczynają tę wędrówkę często są za słabi by podjąć się zinterpretowania
                    takiej wróżby. Trzeba wiele energii, opanowania i miłości do drugiego człowieka
                    żeby powiedzieć mu prosto w oczy - "słuchaj jest źle i przy takim Twoim
                    podejściu będzie jeszcze gorzej".

                    To normalne i zrozumiałe, że nie lubimy mówić drugiemu człowiekowi tego co
                    odbierze mu wszelkie nadzieje. Po części to wynika z tego, że sami lubimy się
                    łudzić w ten sam sposób...

                    > Pomiedzy "jestem chory" a "chce sie leczyc" czasem potrafi uplynac wiele lat.
                    > I jeszcze mi tu brakuje pomiedzy tymi punktami: "choroba nie jest naturalnym
                    > stanem organizmu", "to nie moja wina, ze jestem chory".

                    Owszem Pomiędzy jestem chory a chcę się leczyć potrafi upłynąć wiele lat.
                    Problem tylko w tym, że leczenie psychiki chorego człowieka bez jego pomocy jest
                    niemożliwe. Tak czy inaczej - tutaj potrzeba chęci wypływającej z wolnej woli
                    ofiary przemocy - a żeby takowa się pojawiła to najpierw musi ona stracić
                    wszelkie nadzieje na to że "samo się naprawi".


                    > Przemoc domowa to choroba dziedziczna. Podatnosc na nia wynosi sie z domu. Zeby
                    > sie z niej leczyc trzeba zanegowac czesc tego, czego uczyli rodzice. I jeszcze
                    > wyjasnic ze robili to z milosci i nie rozumieli ze pakuja swoje dziecko w
                    > zaklety krag. Czy ktos z Was to umie? Bo ja, mimo czterdziestki na karku i paru
                    > ladnych lat z Tarotem, nie potrafie. Zas specjalisci od przemocy domowej - tak.
                    Ja również nie potrafię. Ale właśnie dla tego że jest to choroba wynoszona z
                    domu - ta kobieta powinna otrzymać każdą formę pomocy jaka jest tylko możliwa -
                    aby jej dziecko nie "zachorowało" na tę chorobę.


                    > Ja mam wrazenie ze wrozba dla Agnieszki moze byc tylko chwilowym zacerowaniem
                    > zbolalego serca. Jesli ona chce cos zrobic ze swoim zyciem, musi udac sie do
                    > specjalistow. Czasem, trzeba do nich odeslac kogos, zeby zauwazyl, ze jego
                    > sytuacja jest powazna.
                    Jeszcze raz powtarzam tarocista nie jest sztabem psychologów, psychoanalityków,
                    psychiatrów i prawników którzy mogą tutaj pomóc. Tarocista w tej chwili jest jak
                    lekarz 1'szego kontaktu, który po obejrzeniu sytuacji kieruje w odpowiednie ręce.

                    > I wrocmy do rozkladu Morgany: z niego nie wynika ze Agnieszka zacznie cos robic
                    > ze swoim zyciem. I kolko sie zamyka.

                    Koło się nie zamyka - bo została uświadomiona, że się zamknie jeżeli niczego nie
                    zrobi. Teraz stanęła przed wyborem, albo jest już gotowa aby z tym skończyć i
                    oddać się pomocy, albo świadomie wróci do tego wiedząc że po raz kolejny
                    zostanie uderzona - z tą różnicą że jej wnętrze będzie cały czas krzyczało, bo
                    tego już nie da rady zepchnąć do podświadomości - a nawet gdyby to zrobiła to
                    będzie to do niej wracało tak często, że z czasem i tak postanowi zmienić swoje
                    życie.


                    Jest różnica między "domyślać się", "wiedzieć" i "Być Świadomym". Tego
                    ostatniego nie da się już wyrzucić z umysłu lub ignorować...

                    Pozdrawiam,
                    Oktawiusz.
    • morgana8 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 02:17
      Krzyz celtycki, opis rozkladu:
      runy.com.pl/html/wrozby.htm
      1. 7 monet
      2. Giermek mieczy
      3. Glupiec
      4. 4 puchary
      5. Rydwan
      6. Wieza
      7. Kolo
      8. Sprawiedliwosc
      9. 10 kijow
      10. Kaplanka

      Do tarocistek i tarocistow: Opis zamieszczam, bo zwykle zamieszczam. Zreszta,
      pisze to dla zelije przede wszystkim.

      Do zelije:

      Widze cie, jakbys polozyla glowe na szynach i czekala az pociag przejedzie.

      Bylo zle, siedzial, bil, przepuszczal pieniadze, a ty mimo wszystko chcesz
      wierzyc, ze to sie wszystko da jakos poskladac i ze sobie z tym dasz rade. Nie
      dasz rady sama, musisz szukac pomocy. Anahella napisala juz wczesniej, co mozesz
      zrobic, wiec nie bede powtarzac.

      Zwiazalas sie z czlowiekiem niedojrzalym, nieodpowiedzialnym, klotliwym,
      agresywnym i porywczym. Ty mimo wszystko siedzisz, czekasz i nic nie robisz ze
      swoim zyciem. Chcesz wierzyc, ze to sie wszystko samo posklada, ze sie los
      obroci i wyjdzie na dobre. Ogien z woda chcesz pogodzic, jakbyc byla jakims
      supermanem. Nie jestes. Jestes tylko kobieta. Samo nic sie nie zrobi i nic sie
      samo nie zmieni. Twoj los jest w twoich rekach, ale ty jakby o tym zapomnialas.

      I ty to wszystko juz gdzies na dnie serca wiesz, ze glupia jestes, ze tak to
      wszystko ciagniesz. Wszystko ci sie z rak wymknelo, a ty dalej czekasz nie
      wiadomo na co.

      Karty ostrzegaja, ze powinnas byc przygotowana na to, ze w najblizszym czasie to
      sie moze wszystko zawalic. Mozliwe sa klopoty prawne. Co wtedy zrobisz?
      Pomyslalas o tym? Jego nie zmienisz. Ty masz myslec o sobie i o swoim dziecku.
      Jaka przyszlosc mu szykujesz? Zmadrzej, dziewczyno!

      Cokolwiek sie zdarzy, pamietaj, ze nigdy nie jest za pozno, zeby cos zmienic.
      Nigdy nie jest za pozno, zeby szukac pomocy. Ty nie masz na co czekac, ty musisz
      myslec o przyszlosci juz teraz. O przyszlosci twojej i twojego dziecka. Jezeli
      nic nie zrobisz, moze byc tylko gorzej.


      • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 16:21
        Morgano, moim zdaniem swietnie dobralas rozklad i wspaniale zinterpretowalas
        karty. Nie chce polemizowac z Twoja interpretacja, bo jest bardzo dobra. Mysle
        ze jednak pare szczegolow umknelo i pozwole sobie dointerpretowac, traktuj moje
        slowa jako dopelnienie Twoich, a nie polemike.

        morgana8 napisała:

        > Krzyz celtycki,

        1 - reprezentuje osobę pytającego i syganlizuje jego problem
        > 1. 7 monet

        Agnieszka mysli "mam to na co sobie zapracowalam", czyli uwaza, ze obecna
        sytuacja jest wynikiem jej dzialan. Stad tylko krok do poczucia winy. Tu jest
        jeszcze inna sprawa: Ona ma dom, meza, dziecko. To jest owoc jej pracy nad
        zyciem i jak kazda kobieta jest do niego przywiazana. Gdyby cos z tym zrobila,
        moglaby ten owoc stracic.

        3 - korzenie problemu
        > 3. Glupiec

        Niewiedza. Ona nie zna wagi swojego problemu. O przemocy w rodzinie pewnie
        slyszala, ale mysli to nie jest jej przypadek, bo przeciez zadna tragedia na
        razie sie nie wydarzyla. Glupiec to karta dynamiczna, ale wyraza tez tymczasowosc.


        4 - pragnienia pytającego i to, co może osiągnąć
        > 4. 4 puchary

        Chce szczescia i milosci. Ale ta karta mowi ze jest cos jeszcze co moze dostac,
        tylko ze ona tego nie wezmie, bo nie widzi takiej potrzeby.

        No i teraz pytanie; czy wrozba pomoze autorce watku? Postawa pytajacej wynika z
        interpretacji Morgany i wiemy, ze nic dalej w tej sprawie nie bedzie sie dzialo.
        • morgana8 Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 17:02
          Anahello, pisze o tym wyzej, bo wlasnie takiej dyskusji wolalabym uniknac.

          Przede wszystkim przepraszam, bo skupiajac sie na kolejnosci kart, nie zwrocilam uwagi na pewne roznice w opisie znaczenia kart w rozkladzie. Klade karty w innej kolejnosci niz podana na stronie runicznej (5, 3, 4, 6).

          Karta 3 (Glupiec). Wszystko to, co nieuswiadomione.
          Karta 4 (4 puchary). Przeszlosc, co z przeszlosci ma wplyw na sytuacje obecnie, zrodlo problemu.
          Karta 5 (Rydwan). Swiadome pragnienia pytajacego, cel, wizja przyszlosci.
          Karta 6 (Wieza). Co przyniesie najblizsza przyszlosc.

          Jezeli popatrzysz na rozklad, po 7 monet jest Wieza. To co na 7 monet juz nie ma znaczenia, albo tak sie okaze za chwile. Sekwencja przeszlosc-terazniejszosc-przyszlosc wyglada tak: 4 puchary - 7 monet - Wieza, z Glupcem, ktory gdzies tam sie czai pod spodem i wydaje mu sie, ze wsiadzie w Rydwan i przefrunie nad przepascia. Obrazowo, Rydwan i Glupiec spotkaja sie w karcie Wiezy.

          Rada dla Agnieszki, jezeli nas czyta: Nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem. Nie pora myslec, co mozna bylo zrobic w przeszlosci, zeby uniknac obecnej sytuacji. Liczy sie to, co teraz i co trzeba zrobic, by przyszlosc byla mozliwie znosna.
          • anahella Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 28.01.09, 17:59
            morgana8 napisała:

            > Przede wszystkim przepraszam, bo skupiajac sie na kolejnosci kart, nie zwrocila
            > m uwagi na pewne roznice w opisie znaczenia kart w rozkladzie.

            Ale ja tego tak nie odebralam. Twoja forma jest dobra. Podalas linka do
            rozkladu, wiec zinterpretowalam wedlug niego. Widac tak mialo byc dla dobra
            sprawy. smile
      • zelije do morgana 8 30.01.09, 13:55
        serdecznie dziekuje za Twoj czasposwiecony, na rozmozenie i opisanie
        art, dodam ze co napisalas, slowo w slowo jest odzwierciedleniem mojej
        sytuacji.
    • zelije Re: prosba o wrozbe, na temat przyszlosci. 30.01.09, 13:52
      Dziekuje wszystkim za taka dyskusje,.
      Nie wchodzilam na to forum, bo nie wiedzialm ze ktos bedzie
      zainteresowany odpisem,
      Wiem Forum dla poczatkujacych nie zastapi, wizyty u wrozki, ale w
      okolicy nie zam rzdnej, stad pytanie tutaj,
      Bardzo duzo co napisaliscie, w tych postah jest prawdy, osobiscie,
      potrzebowalam takich slow.

      Nie latwo jest zmienic perwne rzeczy, w zwiaku gdzie jest sie juz
      kilka lat, doskonale zdaje sobie sprawe ze mam problem, ze takie
      traktowanie nie jest dobre.
      Sama pochodze z rodziny, gdzie ojciec byl alkocholikiem, i w domu
      byla przemoc, i wiem ze to nie jest dobre dla mnie czy dziecka.
      Moze tylko ciezko jest cos z tym zrobic...
      z mezem nie raz juz rozmawialam, on przepraszal, i wszystko wraca
      zawsze do tego samego punktu, zawsze obwiniajac mnie za swoje
      zachowanie.. co wiem ze nie jest prawda, bo kazdy jest
      odpowiedzialny za swoje czyny, nikt go nie zmuszal do hazardowania,
      czy innych rzeczy.

      Wiem ze latwiej sie pisze idz do lekaza psychologa i innych
      organizacji,ale w praktyce taka osoba jak ja przemysli 10 razy zanim
      gdziekolwiek sie pojdzie, pozatym, tutaj gdzie mieszkam tylko
      dadza ulotkie, i co dalej, , nie chcialabym rozejsc sie z mezem, bo
      wyszlam za niego z milosci, i bylby to cios w sam srodek serca dla
      mnie,
      wiem ze potrzebuje nasz zwiazek pomocy, i wiem ze na forum go nie
      znajde, aczkolwiek, wasze wypowiedzi bardziej mobilizuja mnie do
      szukania wiecej informacji. i robienia czagos w tym kierunku.

      jeszcze raz wszystkim bardzo dziekuje.


      Pyta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka