Dodaj do ulubionych

Kwestia prawna

15.06.07, 13:03
Nie jestem prawnikiem, ale na szczęście znam takiego, jego zdaniem referendum
takie odbyć by sie nie mogło ponieważ polskie prawo nie przewiduje możliwości
rozwiązania parlamentu ani odwołania Prezydenta. Prezydenta (z tego co
zrozumiałem) można odwołać tylko poprzez postawienie przed trybunałem stanu.
Może warto by rozpisać referendum w formie apelu, aby wynik referendum
zaoowocował apelem społeczeństwa do Prezydenta i sejmu o odpowiednio
ustąpienie i samorozwiązanie. Za to efekt medialno-moralny, samego wniosku
nawet jak kulawego prawnie byłby za pewne miażdżący. Tym bardziej że wniosek
zostałby najprawdopodobniej odrzucony prze sejm.
Obserwuj wątek
    • taziuta Re: Kwestia prawna 15.06.07, 13:11
      justtolook napisał:

      > Nie jestem prawnikiem, ale na szczęście znam takiego, jego zdaniem referendum
      > takie odbyć by sie nie mogło ponieważ polskie prawo nie przewiduje możliwości
      > rozwiązania parlamentu ani odwołania Prezydenta. Prezydenta (z tego co
      > zrozumiałem) można odwołać tylko poprzez postawienie przed trybunałem stanu.
      > Może warto by rozpisać referendum w formie apelu, aby wynik referendum
      > zaoowocował apelem społeczeństwa do Prezydenta i sejmu o odpowiednio
      > ustąpienie i samorozwiązanie. Za to efekt medialno-moralny, samego wniosku
      > nawet jak kulawego prawnie byłby za pewne miażdżący. Tym bardziej że wniosek
      > zostałby najprawdopodobniej odrzucony prze sejm.

      Co do prezydenta, to zgoda, odwołać się go nie da, ale traktujemy to jako apel
      do niego właśnie o samo-ustąpienie :-)

      A co do sejmu, to jest on zobowiązany zająć się wnioskiem (o samorozwiązanie
      sejmu) podpisanym przez pół miliona obywateli. Może go odrzucić, oczywiście,
      ale efekt propagandowy będzie miażdżący, jak słusznie zauważasz... :-)))
    • sclavus Re: Kwestia prawna 15.06.07, 13:14
      justtolook napisał:

      > Nie jestem prawnikiem, ale na szczęście znam takiego, jego zdaniem referendum
      > takie odbyć by sie nie mogło ponieważ polskie prawo nie przewiduje możliwości
      > rozwiązania parlamentu ani odwołania Prezydenta. Prezydenta (z tego co
      > zrozumiałem) można odwołać tylko poprzez postawienie przed trybunałem stanu.
      > Może warto by rozpisać referendum w formie apelu, aby wynik referendum
      > zaoowocował apelem społeczeństwa do Prezydenta i sejmu o odpowiednio
      > ustąpienie i samorozwiązanie. Za to efekt medialno-moralny, samego wniosku
      > nawet jak kulawego prawnie byłby za pewne miażdżący. Tym bardziej że wniosek
      > zostałby najprawdopodobniej odrzucony prze sejm.

      Tak też i będzie z tym wnioskiem - jeżeli uzbieramy te 500.000 podpisów...
      Efekt medialny będzie! i to będzie sygnał (żółta kartka) dla każdych
      rządzących...: "macie do czynienia ze społeczeństwem obywatelskim, uważajcie
      więć co i jak robicie bo to właśnie od tego społeczeństwa dostaliście mandat na
      robienie... nie byle czego, jednak"
      :)
    • kataryna.kataryna Re: Kwestia prawna 15.06.07, 15:09
      justtolook napisał:

      > Nie jestem prawnikiem, ale na szczęście znam takiego, jego zdaniem referendum
      > takie odbyć by sie nie mogło ponieważ polskie prawo nie przewiduje możliwości
      > rozwiązania parlamentu ani odwołania Prezydenta. Prezydenta (z tego co
      > zrozumiałem) można odwołać tylko poprzez postawienie przed trybunałem stanu.
      > Może warto by rozpisać referendum w formie apelu, aby wynik referendum
      > zaoowocował apelem społeczeństwa do Prezydenta i sejmu o odpowiednio
      > ustąpienie i samorozwiązanie.



      Dlaczego mieliby posłuchać tego apelu a nie swoich wyborców? Podaj choć jeden
      powód dla którego Kaczyński i Sejm mieliby się przejąć apelem.



      Za to efekt medialno-moralny, samego wniosku
      > nawet jak kulawego prawnie byłby za pewne miażdżący. Tym bardziej że wniosek
      > zostałby najprawdopodobniej odrzucony prze sejm.



      Musiałby zostać odrzucony jako niezgodny z konstytucją. A o efekcie medialnym
      pogadamy jak już będzie te 500 000 podpisów.
      • sclavus Re: Kwestia prawna 15.06.07, 15:59
        kataryna.kataryna napisała:

        >
        > Dlaczego mieliby posłuchać tego apelu a nie swoich wyborców? Podaj choć jeden
        > powód dla którego Kaczyński i Sejm mieliby się przejąć apelem.
        >
        ---> podobno zaliczają się do rodzaju ludzkiego... ze wszytkimi tego
        konsekwencjami... (może spróbuj zainicjować akcję: "zostawmy Kaczory w
        spokoju" - też 500.000 podpisów na wejście trzeba... Dalabyś Kaczorom jokera do
        rączek - gdyby wyszło i sejm rozpatrzył...)
        >
        > Za to efekt medialno-moralny, samego wniosku
        > > nawet jak kulawego prawnie byłby za pewne miażdżący. Tym bardziej że wnio
        > sek zostałby najprawdopodobniej odrzucony prze sejm.
        >
        ---> jak ci nie wstyd kataryno.kataryno, popełniać publicznie takie gówniane
        błędy ortograficzne? ("za pewne", w tym wypadku, "zapewne")
        >
        > Musiałby zostać odrzucony jako niezgodny z konstytucją. A o efekcie medialnym
        > pogadamy jak już będzie te 500 000 podpisów.
        >
        >

        yhmmm...
        • kataryna.kataryna Re: Kwestia prawna 15.06.07, 18:05
          sclavus napisał:

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          > >
          > > Dlaczego mieliby posłuchać tego apelu a nie swoich wyborców? Podaj choć j
          > eden
          > > powód dla którego Kaczyński i Sejm mieliby się przejąć apelem.
          > >
          > ---> podobno zaliczają się do rodzaju ludzkiego... ze wszytkimi tego
          > konsekwencjami... (może spróbuj zainicjować akcję: "zostawmy Kaczory w
          > spokoju" - też 500.000 podpisów na wejście trzeba... Dalabyś Kaczorom jokera do
          >
          > rączek - gdyby wyszło i sejm rozpatrzył...)



          A po co? Obecny sejm i prezydenta wybrało o wiele więcej osób niż marne 500 000,
          żaden joker nie jest tu potrzebny, na pewno nie do obalania wniosku, który nie
          ma szans i jest niezgodny z konstytucją. W przeciwieństwie do Was, ja się nie
          lubię bawić w akcje pozbawione sensu.

          Jaki joker? Sam Jarosław Kaczyński tylko w Warszawie zdobył ponad 170 000 głosów
          czyli 1/3 tego co Wy musicie zebrać. Kaczyński, Gronkiewicz, Ziobro i Rokita
          zebrali łącznie ok 500 000 głosów, dlaczego mieliby się przejąć i samorozwiązać
          nawet gdyby Wam się udało zebrać 500 000?




          > > Za to efekt medialno-moralny, samego wniosku
          > > > nawet jak kulawego prawnie byłby za pewne miażdżący. Tym bardziej ż
          > e wnio
          > > sek zostałby najprawdopodobniej odrzucony prze sejm.
          > >
          > ---> jak ci nie wstyd kataryno.kataryno, popełniać publicznie takie gównian
          > e
          > błędy ortograficzne? ("za pewne", w tym wypadku, "zapewne")



          Jak Ci nie wstyd obrażać Taziuta? Gdybyś więcej wysiłku włożył w czytanie ze
          zrozumieniem a mniej w silenie się na złośliwości zauważyłbyś, że to nie są moje
          słowa. Ten "gówniany błąd" to dzieło Twojego kolegi Taziuta.
          • apoplaws Częściowo tylko rozumiem Twój argument 15.06.07, 19:04
            Nie rozumiem go w kwestii arytmetycznej.
            No bo patrząc w ten sposób, idea referendum nie ma sensu w ogóle. Wyborcy
            określili się na następne 4 lata i koniec. 500 000 to będzie zawsze mniej niż
            tych którzy wybrali partię rządząca, a pewnie i najsłabszą.
            Referendum na wniosek wyborców wydaje sie być zdefinowane po to, by uzasadnione
            wątpliwości pewnej mniejszości poddać pod ogólną dyskusję.

            Mówisz, że wniosek nie ma szans, że akcja jest pozbawiona sensu. W jakieś mierze
            to pewnie i racja: ostrożniej sformułowałbym to - ma bardzo małe szanse.
            Ale OK. Nie lubisz się bawić w takie akcje: nie musisz. Jest tu zresztą kilka
            kwestii:
            Po pierwsze - nie zawsze jest tak, że sprawa wyglądająca beznadziejnie nie
            przynosi w końcu efektu. Nie chcę się tu odwoływać do historycznych przykładów,
            żeby nie dac Ci łatwych powodów do drwin. Ale tak się zdarza.
            Po drugie - nie masz wrażenia, że rząd - nie twierdzę, że za sprawą tej akcji,
            na pewno nie - powoli kładzie uszy po sobie. Dawno juz nie wyciągnął żadnego
            ZOMO, wykształciuchów i innych gówniarskich tekstów. Swoją drogą uważam, że to
            czysta taktyka, bo jednak podskórnie robi to co robi i nie zaprzestał działan,
            które uważam za głupie i złe.
            Po trzecie - utożsamiasz sens ze skutecznością. I tu tkwi pewien paradoks. PiS,
            któremu tak wdzięcznie nadstwaiasz ucha, między innymi odwołuje się w retoryce
            ale również w polityce edukacyjnej itd. do wzorców, które mają zademonstrować
            sens działań za którymi przemawia pewna racja, nawet jeśli nie odniosły one
            bezpośredniego skutku. Paradoks twki w tym, że na pewną (nie aż tak wielką) dozę
            idealizmu zdobywają się ludzie, którzy według PiS-owskiej wizji, są pozbawieni
            zdolności do takich działań. Zresztą to jakoś Cię uwiera, stąd pewne inynuacje -
            ale oczywiście masz do nich prawo, tak jak my do sojego idealizmu.
            Po czwarte - nie do końca rozumiem skąd płynie Twoja potrzeba pojawiania się
            tutaj, wobec niewiary w tą akcję. Lubisz się kłócić? Misjonarstwo? Obawiasz sie
            czegoś i postanowiłaś zdusić to w zarodku? Szukasz inteligentnych partnerów do
            rozmowy? Spędzasz miło czas ?
            Nie rozumiem.
            • sclavus Re: Częściowo tylko rozumiem Twój argument 15.06.07, 19:39
              apoplaws napisał:

              > Nie rozumiem go w kwestii arytmetycznej.
              > No bo patrząc w ten sposób, idea referendum nie ma sensu w ogóle. Wyborcy
              > określili się na następne 4 lata i koniec. 500 000 to będzie zawsze mniej niż
              > tych którzy wybrali partię rządząca, a pewnie i najsłabszą.
              > Referendum na wniosek wyborców wydaje sie być zdefinowane po to, by
              uzasadnione
              > wątpliwości pewnej mniejszości poddać pod ogólną dyskusję.
              >
              > Mówisz, że wniosek nie ma szans, że akcja jest pozbawiona sensu. W jakieś
              mierz
              > e
              > to pewnie i racja: ostrożniej sformułowałbym to - ma bardzo małe szanse.
              > Ale OK. Nie lubisz się bawić w takie akcje: nie musisz. Jest tu zresztą kilka
              > kwestii:
              > Po pierwsze - nie zawsze jest tak, że sprawa wyglądająca beznadziejnie nie
              > przynosi w końcu efektu. Nie chcę się tu odwoływać do historycznych
              przykładów,
              > żeby nie dac Ci łatwych powodów do drwin. Ale tak się zdarza.
              > Po drugie - nie masz wrażenia, że rząd - nie twierdzę, że za sprawą tej akcji,
              > na pewno nie - powoli kładzie uszy po sobie. Dawno juz nie wyciągnął żadnego
              > ZOMO, wykształciuchów i innych gówniarskich tekstów. Swoją drogą uważam, że to
              > czysta taktyka, bo jednak podskórnie robi to co robi i nie zaprzestał działan,
              > które uważam za głupie i złe.
              > Po trzecie - utożsamiasz sens ze skutecznością. I tu tkwi pewien paradoks.
              PiS,
              > któremu tak wdzięcznie nadstwaiasz ucha, między innymi odwołuje się w retoryce
              > ale również w polityce edukacyjnej itd. do wzorców, które mają zademonstrować
              > sens działań za którymi przemawia pewna racja, nawet jeśli nie odniosły one
              > bezpośredniego skutku. Paradoks twki w tym, że na pewną (nie aż tak wielką)
              doz
              > ę
              > idealizmu zdobywają się ludzie, którzy według PiS-owskiej wizji, są pozbawieni
              > zdolności do takich działań. Zresztą to jakoś Cię uwiera, stąd pewne
              inynuacje
              > -
              > ale oczywiście masz do nich prawo, tak jak my do sojego idealizmu.
              > Po czwarte - nie do końca rozumiem skąd płynie Twoja potrzeba pojawiania się
              > tutaj, wobec niewiary w tą akcję. Lubisz się kłócić? Misjonarstwo? Obawiasz
              si
              > e
              > czegoś i postanowiłaś zdusić to w zarodku? Szukasz inteligentnych partnerów do
              > rozmowy? Spędzasz miło czas ?
              > Nie rozumiem.
              >

              :)
            • kataryna.kataryna Re: Częściowo tylko rozumiem Twój argument 15.06.07, 19:58
              apoplaws napisał:

              > Nie rozumiem go w kwestii arytmetycznej.
              > No bo patrząc w ten sposób, idea referendum nie ma sensu w ogóle. Wyborcy
              > określili się na następne 4 lata i koniec. 500 000 to będzie zawsze mniej niż
              > tych którzy wybrali partię rządząca, a pewnie i najsłabszą.
              > Referendum na wniosek wyborców wydaje sie być zdefinowane po to, by uzasadnione
              > wątpliwości pewnej mniejszości poddać pod ogólną dyskusję.



              Owszem. W sprawach w których nie mają się okazji inaczej wypowiedzieć. W sprawie
              tego kto będzie prezydentem a kto posłem wypowiadają się przy okazji wyborów.
              Referendum nie jest po to, żeby je zastępować lub unieważniać.



              > Mówisz, że wniosek nie ma szans, że akcja jest pozbawiona sensu. W jakieś mierz
              > e
              > to pewnie i racja: ostrożniej sformułowałbym to - ma bardzo małe szanse.



              Nie chodzi o to czy ma szanse i jakie ale czy jest prawnie dopuszczalny.



              > Ale OK. Nie lubisz się bawić w takie akcje: nie musisz. Jest tu zresztą kilka
              > kwestii:
              > Po pierwsze - nie zawsze jest tak, że sprawa wyglądająca beznadziejnie nie
              > przynosi w końcu efektu. Nie chcę się tu odwoływać do historycznych przykładów,
              > żeby nie dac Ci łatwych powodów do drwin. Ale tak się zdarza.



              Nawet jak już na starcie jest niezgodna z prawem?



              > Po drugie - nie masz wrażenia, że rząd - nie twierdzę, że za sprawą tej akcji,
              > na pewno nie - powoli kładzie uszy po sobie. Dawno juz nie wyciągnął żadnego
              > ZOMO, wykształciuchów i innych gówniarskich tekstów. Swoją drogą uważam, że to
              > czysta taktyka, bo jednak podskórnie robi to co robi i nie zaprzestał działan,
              > które uważam za głupie i złe.



              Nie wiem czy kładzie uszy po sobie a jeśli nawet co to ma wspólnego z Waszą akcją?



              > Po trzecie - utożsamiasz sens ze skutecznością. I tu tkwi pewien paradoks.
              PiS,
              > któremu tak wdzięcznie nadstwaiasz ucha, między innymi odwołuje się w retoryce
              > ale również w polityce edukacyjnej itd. do wzorców, które mają zademonstrować
              > sens działań za którymi przemawia pewna racja, nawet jeśli nie odniosły one
              > bezpośredniego skutku. Paradoks twki w tym, że na pewną (nie aż tak wielką) doz
              > ę
              > idealizmu zdobywają się ludzie, którzy według PiS-owskiej wizji, są pozbawieni
              > zdolności do takich działań. Zresztą to jakoś Cię uwiera, stąd pewne inynuacje
              > -
              > ale oczywiście masz do nich prawo, tak jak my do sojego idealizmu.



              Nie utożsamiam sensu ze skutecznością. Waszą akcję uważam za bezsensowną nawet
              gdyby miała szanse powodzenia. Z tym, że dla mnie to nie jest zryw idealistów bo
              znam niektóre osoby z ich obecności na forum na tyle dobrze, żeby pamiętać, że
              ich nienawiść do Kaczorów zaczęła się na długo zanim zaczęli rządzić. Dla mnie
              to żadni idealiści broniący uniwersalnych wartości tylko po prostu sfrustrowani
              zwolennicy opcji, która akurat przegrała i chwilowo nie rządzi. Bo pamiętam co
              Malaszaramysz (o ile rozumiem inicjatorka) wypisywała na Kaczorów zanim w ogóle
              doszli do władzy.


              > Po czwarte - nie do końca rozumiem skąd płynie Twoja potrzeba pojawiania się
              > tutaj, wobec niewiary w tą akcję. Lubisz się kłócić? Misjonarstwo? Obawiasz si
              > e
              > czegoś i postanowiłaś zdusić to w zarodku? Szukasz inteligentnych partnerów do
              > rozmowy? Spędzasz miło czas ?



              Strasznie się boję Waszej akcji i przyszłam ją zdusić w zarodku. A poza tym
              szukam inteligentnych partnerów do rozmowy :)))


              > Nie rozumiem.



              Nie rozumiem dlaczego chcesz rozumieć.
              • apoplaws Re: Częściowo tylko rozumiem Twój argument 15.06.07, 21:15
                > Owszem. W sprawach w których nie mają się okazji inaczej wypowiedzieć. W sprawi
                > e
                > tego kto będzie prezydentem a kto posłem wypowiadają się przy okazji wyborów.
                > Referendum nie jest po to, żeby je zastępować lub unieważniać.
                >
                Tak jest napisane?
                Posługując się czysto erystycznym chwytem, powiedziałbym - kto będzie moga się
                wypowiedzieć, ale teraz prosimy by mogli się wypowiedzieć kto nie będzie.
                A bardziej serio - nie jestem konstytucjonalistą, ba prawnikiem nawet. Zbieramy
                podpisy i jeśli zbierzemy - pójdziemy z tym do Sejmu. Mam przekonanie
                graniczące z pewnością, że tego akurat konstytucja nie zabrania.
                To prośba nie o odwołanie - tylko o organizację referendum w tej sprawie.
                Zresztą, niech prawnicy się wypowiedzą.

                > > Po pierwsze - nie zawsze jest tak, że sprawa wyglądająca beznadziejnie ni
                > e
                > > przynosi w końcu efektu. Nie chcę się tu odwoływać do historycznych przyk
                > ładów,
                > > żeby nie dac Ci łatwych powodów do drwin. Ale tak się zdarza.
                >
                > Nawet jak już na starcie jest niezgodna z prawem?
                No nie wiem czy niezgodna. Ale odpowiedź brzmi: tak. Nawet jeśli niezgodna z
                prawem. Ale jak mówię: nie sądzę, żebyśmy łamali prawo.
                Zresztą, są sposoby by rozstrzygnąć spór prawny. I są organy w których łamanie
                prawa można zgłosić. Akcja nie jest tajna, nie ma tu spisku. Cele są jasno
                postawione. Publicznie znane. Jej powodzenie (oby) zaowocuje zebraniem podpisów
                i przedstawieniem wniosku wraz z argumentacją organom państwa. Tyle.

                > Nie wiem czy kładzie uszy po sobie a jeśli nawet co to ma wspólnego z Waszą akc
                > ją?
                No przecież napisałem, że nic. Ale z wieloma innymi głosami może ma. Kropelki
                czynią wodospady.

                > Nie utożsamiam sensu ze skutecznością. Waszą akcję uważam za bezsensowną nawet
                > gdyby miała szanse powodzenia. Z tym, że dla mnie to nie jest zryw idealistów b
                > o
                > znam niektóre osoby z ich obecności na forum na tyle dobrze, żeby pamiętać, że
                > ich nienawiść do Kaczorów zaczęła się na długo zanim zaczęli rządzić. Dla mnie
                > to żadni idealiści broniący uniwersalnych wartości tylko po prostu sfrustrowani
                > zwolennicy opcji, która akurat przegrała i chwilowo nie rządzi. Bo pamiętam co
                > Malaszaramysz (o ile rozumiem inicjatorka) wypisywała na Kaczorów zanim w ogóle
                > doszli do władzy.

                To nie świadczy o braku idealizmu. Najwyżej o zdolności przewidywania u
                niektórych osób. Ja nie byłem taki przewidujący. Mnie akurat z nory wywabił Dorn
                kamaszami.
                Dla mnie to jednak idealizm.

                > Strasznie się boję Waszej akcji i przyszłam ją zdusić w zarodku. A poza tym
                > szukam inteligentnych partnerów do rozmowy :)))

                Tak myślałem. Zresztą byłem w tych pytaniach nieco ironiczny. Ale przyznasz, że
                Twoje zainteresowanie tym forum, jest nieco intrygujące.

                > Nie rozumiem dlaczego chcesz rozumieć.
                Bo lubię rozumieć.
                Twoja odpowiedź w tej materii, przypomina mi anegdotkę jaką opowiadał nam często
                mój nieżyjący już niestety nauczyciel matematyki. Otóż wg. niej Georg Polya
                opowiadał, że w Wiedniu toczył spór z pewnym jezuitą. W pewnym momencie
                zirytowany jego manierą prowadzenia rozmowy, zapytał:
                -Dlaczego pan ciągle odpowiada pytaniem na pytanie ?
                -A dlaczego nie? - odparł tamten.
            • mietowe_loczki Re: Częściowo tylko rozumiem Twój argument 15.06.07, 20:56
              > Po czwarte - nie do końca rozumiem skąd płynie Twoja potrzeba pojawiania się
              > tutaj, wobec niewiary w tą akcję. Lubisz się kłócić? Misjonarstwo? Obawiasz
              > sie e czegoś i postanowiłaś zdusić to w zarodku? Szukasz inteligentnych
              > partnerów do rozmowy? Spędzasz miło czas? Nie rozumiem.

              Arturku, tu, proszę, częściowe wyjaśnienie. Enjoy.

              galba.salon24.pl/18140,index.html
              Nie można tego lekceważyć
              Gazecie udało się rozpętać wielką kampanię antylustracyjną jednym oświadczeniem
              Ewy Milewicz. Teraz też, jak odpowiednio długo i intensywnie polansują (a
              lansować i manipulować potrafią) to kto wie czym się skończy. Oczywiście
              żadnego referendum nie będzie ale kilka miesięcy wałkowania internetowej
              rewolucji może nas czekać. Zresztą przy tym składzie Trybunału nie byłabym
              wcale taka pewna, że panowie nie przegłosują, że obalanie prezydenta i
              parlamentu w drodze referendum jest zgodne z konstytucją.

              2007-06-06 15:44 kataryna +0645
              kataryna
              www.kataryna.salon24.pl
              • apoplaws Re: Częściowo tylko rozumiem Twój argument 15.06.07, 21:20
                Ah!
              • hummer Jesteś wielka :) 15.06.07, 21:42

          • sclavus Re: Kwestia prawna 15.06.07, 19:36
            kataryna.kataryna napisała:

            >
            > Jak Ci nie wstyd obrażać Taziuta? Gdybyś więcej wysiłku włożył w czytanie ze
            > zrozumieniem a mniej w silenie się na złośliwości zauważyłbyś, że to nie są
            moj
            > e
            > słowa. Ten "gówniany błąd" to dzieło Twojego kolegi Taziuta.
            >
            >
            >

            Hihihi...
            Jeden - jeden....
            To nie taziuta - to justtolook...
            PeeS - masz cóś do taziuty, że mu przypisujesz "dzieło" ??
        • paczula8 Re: Kwestia prawna 15.06.07, 18:10
          > ---> jak ci nie wstyd kataryno.kataryno, popełniać publicznie takie gówniane
          > błędy ortograficzne? ("za pewne", w tym wypadku, "zapewne")

          e tam, czepiasz sie błedów, znaczy,ze juz nie masz czego:)
          błedy robimy tu wszyscy ... no prawie:) ja na pewno tak ... widzę je i sie
          wstydzę ... zadowolony?;)
          • sclavus Re: Kwestia prawna 15.06.07, 19:40
            paczula8 napisała:

            > > ---> jak ci nie wstyd kataryno.kataryno, popełniać publicznie takie g
            > ówniane
            > > błędy ortograficzne? ("za pewne", w tym wypadku, "zapewne")
            >
            > e tam, czepiasz sie błedów, znaczy,ze juz nie masz czego:)
            > błedy robimy tu wszyscy ... no prawie:) ja na pewno tak ... widzę je i sie
            > wstydzę ... zadowolony?;)
            >

            A co ??
            Też masz ogólnopolsko-światowego bloga ???
            Daj linka....
            • paczula8 Re: Kwestia prawna 16.06.07, 19:04
              > A co ??
              > Też masz ogólnopolsko-światowego bloga ???

              ach, o to chodzi! Kataryna pisze bloga ... no rzeczywiście ... mi tez sie
              podoba:)

              > Daj linka....

              ja nie piszę, ale jesli chcesz podam Ci do moich ulubionych :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka