Dodaj do ulubionych

no wlasnie :)

16.06.09, 01:31
forum.gazeta.pl/forum/w,77,96666186,96666186,Czy_mieszkajac_za_granica_tzn_szukanie_na_sile.html
Obserwuj wątek
    • mrockata Re: no wlasnie :) 16.06.09, 16:34
      ja nie szukam niczego na sile, czasem(czyt.1-2 razy w roku) kupie cos w polskim
      sklepie. Jakos tak sie zmodyfikowalam, ze potrafie zyc na niemieckich produktach.
      Jak jestem w Pl to wtedy sie rzucam na paczki z advokatem i lukrem, a nie
      z cukrem brrrr..w sumie dobrze ze tu takich nie ma, bo za czesto bym jej jadla
      ogolnie to brakuje (bez przesady) mi kiszonej kapusty, ogorkow kiszonych(w realu
      widzialam podobne)buraczkow, dobrego majonezu i musztardy.
    • aniaiewa Re: no wlasnie :) 16.06.09, 17:00
      Mysiulku,
      Rozumiem ze to tytulowe "no wlasnie" to z przekasemsmile
      Bo ja tez potrafie calkiem niezle wyzywic rodzine opierajac sie wylacznie na
      produktach niemieckich, ale czasami teskni mi sie do takich prawdziwych
      galaretek w milionie smakow, bialego sera, ktory moge w zaleznosci od humoru
      ugniesc na twarog lub pokroic w plastry, ogorkow malosolnych (tu tez sa
      gruntowe, ale jakos pozniej, wiec sciagam albo z PL albo z pl sklepu) Wedlin,
      ktore kazda smakuje na swoj sposob a nie kazda tak samo Owocow w sezonie, ktore
      moge kupowac lubiankami prawie na kazdym rogu ulicy Tu tez moge, w opakowaniach
      po 500g. za cene 2 kg w Plwink No i wspomnianych musztard - sarepskiejwink i
      majonezu dekoracyjnego Ze swieca szukac tu torcika Wedlowskiego i ptasiego
      mleczka O targach w naszym pojeciu (duzy wybor, swieze i tanie prosto od chlopa)
      mozna pomarzyc
      A ze smaki dziecinstwa i wyniesione z domu, to sie zgodze Tylko czemu mam z nich
      zrezygnowac albo pozbawiac mozliwosci ich poznania mojego dziecka?
      A.
      • turzyca Re: no wlasnie :) 16.06.09, 17:23
        O targach w naszym pojeciu (duzy wybor, swieze i tanie prosto od chlopa
        > )
        > mozna pomarzyc

        Ania, a nie ma tam u Ciebie Wochenmarktow? U mnie sa i bardzo je cenie, ludzie
        przywoza wlasne uprawy (mlodziutkie ziemniaki kupowalam, swiezutkie, po skorce
        bylo widac, do wyboru bylo kilka gatunkow) i wybor jest bardzo przyzwoity. Nie
        drozej niz w sklepie, a zazwyczaj taniej, jakosc jednak zdecydowanie lepsza.
        Jedyny minus - to wlasnie ze nie sa na stale, tylko raz w tygodniu. Na szczescie
        u mnie jest ich kilka, wiec w sumie mam cztery dni targowe, ale i tak musze
        sobie dopasowac grafik.
        • aniaiewa Re: no wlasnie :) 16.06.09, 18:29
          Sa, sa, nawet 2 razy w tyg i o ile rzeczywiscie sa to plody od chlopawink
          swiezutkie i smaczne to niestety nie w takim wyborze jak w PL (kilka odmian
          pomidorow, ogorkow, jablek itp) A poza tym ceny niestety w wiekszosci zwalaja z
          nogsad
          Np. za kg ziemniakow musze przecietnie zaplacic drugie tyle co w sklepie
          Byc moze to tylko specyfika mojego Marktu
          A.
      • aaaguniaaa Re: no wlasnie :) 16.06.09, 23:18
        Aniu, u mnie najtansze polskie produkty sa w sklepie tureckim smile i galaretek to
        chyba 5rodzajow maja.

        no ale mimo ze obok tureckiego sklep polski(oczywiscie drozszy, ale z wieksza
        iloscia rzeczy) a drugi polski 300m od mojego mieszkania to jak widze tam ceny
        to jakos mi sie tych specjalow odechciewa. maz raz sie skusil na polska kielbase
        - cena zdecydowanie za wysoka. wiec z kazdego wyjazdu do pl wozimy kielbasy... a
        pozniej sie dziwie ze w zamrazarce nie chca mi sie zmiescic lodysmile
        • aniaiewa Re: no wlasnie :) 17.06.09, 12:39
          aaaguniaaa napisała:

          > Aniu, u mnie najtansze polskie produkty sa w sklepie tureckim smile i galaretek to
          > chyba 5rodzajow maja.
          >
          > no ale mimo ze obok tureckiego sklep polski(oczywiscie drozszy, ale z wieksza
          > iloscia rzeczy) a drugi polski 300m od mojego mieszkania to jak widze tam ceny
          > to jakos mi sie tych specjalow odechciewa. maz raz sie skusil na polska kielbas
          > e
          > - cena zdecydowanie za wysoka. wiec z kazdego wyjazdu do pl wozimy kielbasy...
          > a
          > pozniej sie dziwie ze w zamrazarce nie chca mi sie zmiescic lodysmile

          Agunia,
          Mam to samo z lodamismile
          A co do sklepow tureckich, jeden mam nawet pod nosem, tylko jakos zawsze bylo mi
          dziwnie tam wchodzic, zeby nie psuc im tego "klimatu" Co przechodze, to
          tylko tureccy klienci...
          A.
          • aaaguniaaa Re: no wlasnie :) 17.06.09, 16:54
            ja na poczatku tez nie chcialam do tureckiego wchodzic. ale od jakiegos czasu
            czesto tam zagladam. u mnie akurat duzo nieturkow mozna w nim spotkac. i oprocz
            rzeczy typowo tureckich jeszcze pare rzeczy z innych krajow maja. i jak sie
            trafi to maja tanie owoce i warzywa. ostatnio widzialam nawet botwinkesmile
    • pani.serwusowa Re: no wlasnie :) 16.06.09, 17:28
      W najblizszym TESCO jest polka polska:
      Kubusie
      Princessy
      Golabki Pudliszek
      Fasolka po bretonsku jw.
      Gulasz jw.
      Pasztety drobiowe
      Mleko Laciate (sic!)
      Herbata Minutka
      Maggi
      Ogorki konserwowe
      Kapusta kiszona z marchewka
      Paluszki Lajkonik (luby kupuje)

      Imponujacy wybor, prawda?

      Do najblizszego sklepu mam ok. godzine drogi, a tam wybor wiekszy,
      co nie znaczy lepszy. ;> Czyli kroluja dania gotowe
      (takze "chinskie" i "meksykanskie", he, he), mrozonki, herbaty
      Lipton, beznadziejne kielbasy (kupilam raz do zuru smakowala jak
      turystyczna we flaku) i... Coca - Cola, Fanta, polski cukier, maki
      pszenne (zytnich, orkiszowych nie uswiadczysz!) i woda mineralna.
      Kon by sie usmial. To tak z grubsza, na pewno wiecej perelek by sie
      znalazlo.

      Ostatni raz tam byla w kwietniu przy okazji robienia innych zakupow
      w tym miescie i kupilam sobie ogorki kiszone na wage (byly smaczne)
      i sloik szczawiu - to mnie ucieszylo, choc nie byl rewelacyjny. Co
      zauwazylam? Megaoblesne, kiczowate bombonierki komunijne...

      Zur kisze sama na organicznej mace angielskiej, chleb na zakwasie
      pieke sama z tej samej maki, albo innych pochodzaych od tego samego
      producenta. Twarog tez kilka razy robilam jak mnie przycisnelo.
      Ogorkow nie ukisze, bo nie mam dostepu do gruntowych. Zyje, mam sie
      dobrze. Tesknota ma raczej ma wymiar sentymentalny (za rodzinnym
      domem i kuchnia Mamy), a nie fizyczny, ze jak nie dostane polskich
      produktow, to lipa - nic na obiad nie bedzie. A znam takich ludzi...
      • smutas13 Re: no wlasnie :) 16.06.09, 18:43
        herbata - minutka?

        Nie mogę pojąć.
        • jan.kran Re: no wlasnie :) 16.06.09, 19:40
          A ja z innej stronysmile
          To jest norweska specjalnośc , ohydny , słodkawy ser o konsystencji
          plasteliny.
          Narodowy norweski przysmak.

          en.wikipedia.org/wiki/Geitost
          Poznałam Norwega który w wieku kilku lat opuscił ojczyznę , wiele
          lat mieszkał w Szwajcarii i Stanach.
          Na kilka lat powrocił z powodów zawodowych do Norwegii i ze łzami w
          oczach niemalże op owiadał mi jaki jest szczęśliwy że może ten ser
          jeść codzienniesmile

          Pracuję w towarzystwie multi kulti , widzę że każdy ciągnie do
          swoich afrykańskich , hinduskich czy chińskich korzeni choć jedzą
          też internacjonalnie.

          Moja kuchnia nie jest polska , jest śródziemnomorsko- egzotyczna.
          Ale w PL jem pierogi i polską kiełbasę na okrągłosmile
          Ciekawe że moje dzieci urodzone i wychowane poza PL też mają
          czasami polskie tęsknoty kulinarnesmile)
          • ewa9717 Re: no wlasnie :) 16.06.09, 19:56
            Ja nie musiałam wyjeżdżać aż za ocean - na północno-zachodnich
            rubieżach na samą myśl o prawdziwym żurze ze Ślaska jęzor mi wypada
            na kolana. Oczywiście mogę miesiącami zyć bez śląskich potraw, jadam
            różności, ale smaki dzieciństwa we mnie tkwią wink))
          • aniaiewa Re: no wlasnie :) 16.06.09, 20:10
            Otoz tosmile
            Ja dlugo sie przyzwyczajalam do niemieckiego chleba Byle jaki, byle polski byl
            lepszy od tutejszej gliny Za to znam chlopaka, ktory jako dziecko wyjechal do
            De, przez kilka ladnych lat tu mieszkal, po czym juz jako dorosly wrocil do PL I
            jak tata wracal z De do domu i przywozil niemiecki chleb to bylo swieto w rodzinie!
            Wiec tak naprawde gonimy zapewne za smakami domu/dziecinstwasmile
            A.
            • aaaguniaaa Re: no wlasnie :) 16.06.09, 23:05
              dzieci znajomych wychowane w de nie lubia pysznych polskich wedlin ani domowej
              szyneczki. dla nich najepsze to te przemielone szynki niemieckie. a ja na sam
              ich widok trace apetyt.

              a do chleba niemieckiego chyba sie juz nie przyzwyczaje. najgorszy upieczony
              przeze mnie bardziej mi smakuje niz te sklepowe. choc kolega ostatnio chwali
              chleb po 3e za 500g - no ale ja tyle za chleb placic nie zamierzam.
              • fettinia Re: no wlasnie :) 16.06.09, 23:10
                Co do chleba to chyba mam szczesciebig_grin Jak moja mama przyjezdza to sie zachwyca
                wlasnie tutejszymsmilePoszukiwania trwaly troche,ale w koncu znalezlismysmile
    • mysiulek08 Re: no wlasnie :) 17.06.09, 03:55
      tak, tak to mialo byc z przekasem smile

      O ile tesknota za smakami jest dla mnie rzecza normalna i dla niej gotowam gnac na koniec miasta za ogorkami gruntowymi i paprac sie z twarogiem wink tak nie rozumiem totalnego zamkniecia na inne kuchnie, a przynajmniej na lokalne produkty. Kupowanie polskich pulpetow czy golabkow w sloiku w angielskim tesco jest dla mnie niewyobrazalne.

      Fakt, mnie typowa kuchnia chilijska zupelnie, zupelnie nie pasuje ale z tego co mam surowcowo szalec moge kuchennie niezle smile

      Raz, dwa razy w roku nie moge przezyc braku sledzi i krakowskiej suchej czy mysliwskiej (wiecie jak potrafie marudzic wink), troche mnie czasami wkurza monotonia w sklepach i klopoty z dostaniem np zytniej maki czy otrebow ale ogolnie zle nie jest smile
      • aaaguniaaa Re: no wlasnie :) 17.06.09, 08:03
        mysiulku, ale jak kogos mamusia nie nauczyla (albo poprostu nie ma checi)
        gotowac to zna pewnie z 5 podstawowych potraw i gotuje jak juz musi i to co
        umie. a ze umie tylko z konkretnych rzeczy i nie ma pojecia ze z innych tez sie
        da to tak szuka tego co zna i innego nawet nie sprobuje zrobic.

        no a czesc nawet w pl odzywia sie produktami sloiczkowymi, mrozonymi... np moj
        prawie 30letni kolega. co z tego ze majac 20 lat wyprowadzil sie z domu. w
        akademiku albo jadl to co mial od mamy albo zywil sie parowkami. pozniej w
        irlandii polski sklep mial kawalek od mieszkania - tez zywil sie polskimi
        parowkami (i napojem tymbarka). a teraz jak wrocil do pl to albo jak czasem
        jedzie do domu to mamusia mu walowe spakuje (bo wie ze synek gotowac nie umie)
        albo w knajpie (stac go) albo kupuje te nieszczesne parowki i rozne sloiczkowo
        mrozone produkty. no dobra moze to troche zboczenie z tematu bo to obecnie
        samotny facet (choc do powrotu z irlandii zyjac z kobieta zywili sie podobnie)
        ale czasem i kobiety z rodzinami nie maja pojecia o gotowaniu (a pozniej sie
        dziwia ze mezowi bardziej smakuje kuchnia mamusi smile
        • jan.kran Re: no wlasnie :) 17.06.09, 09:21
          Moja Młodzież je wszystko i co najważniejsze umie to zrobić.
          Tzn. oprócz polskiej kuchmi bo tu jesteśmy porażką.
          Pomidorowa i rosół i na tym się kończy...

          Ale jak jesteśmy z rzadka w PL to zajadamy się polskimi smakamismile

          Junior umie zrobić sushi , fajitas , kuchnię pseudo indyjską i
          chińską ma opanowaną, zna się na najróżniejszych przyrawach kuchni
          świata.
          Młoda mimo masywnych studiów gotuje sama , ok czasem korzysta ze
          stołówki studenckiej albo Turka czy Chińczyka na rogu jak nie ma
          czasu.

          Ja swoje dzieci nauczyłam otwartości na wszystkie smakismile

          Nie wiadomo gdzie wylądują w dzisiejszym globalnym świeci , lepiej
          żeby były zdolne zjeść prawie wszystkowink
        • mysiulek08 Re: no wlasnie :) 17.06.09, 12:03
          cholercia, o tym nie pomyslalam tongue_out

          Akurat takich przypadkow wsrod rodziny czy znajomych nie mialam, nawet MD, filozof, artysta jako nastolatek knedle z truskawkami gotowal smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka