jan_stereo 16.09.07, 16:11 czy dobrze jest znac fundamenty na ktorych sie stoi, czy lepiej sie tam nie zaglebiac i cala energie przeznaczyc na ogarnianiu tego co powyzej, jako rzeczy bardziej naturalnej dla oka i umyslu, tak zwanej codziennej ? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
7zahir Nie tłumić ! 16.09.07, 16:54 To najlepsza " przyprawa " do potrawy nazywanej życie Tylko gdzie jest granica dociekliwości? Na poziomie subatomowym? Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Nie tłumić ! 16.09.07, 20:39 7zahir napisała: > Tylko gdzie jest granica dociekliwości? > Na poziomie subatomowym? Obawiam sie, ze granicy nie ma, chyba ze istniej odpowiedz po ktorej nie ma prawa pasc pytanie ' a dlaczego ?' :")) Odpowiedz Link
7zahir Re: Nie tłumić ! 17.09.07, 09:48 jan_stereo napisał: > 7zahir napisała: > > > Tylko gdzie jest granica dociekliwości? > > Na poziomie subatomowym? > > Obawiam sie, ze granicy nie ma, chyba ze istniej odpowiedz po ktorej nie ma prawa pasc pytanie ' a dlaczego ?' :")) > A ja mysle, że wystarczy ustalić kryteria poczatkowe dociekania i uzgodnić że trzymamy sie tematu w konkretnej dziedzinie Odpowiedz Link
kryzolia Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 18:51 dociekliwość kształtuje nas w okresie szkolnym, potem sami wiemy w co się zagłębiać , a na co jest stratą czasu.... Odpowiedz Link
jan_stereo Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 20:38 u mnie to sie pojawia czasem dosc spontanicznie, to jak zajrzec za parawan, zobaczyc co jest pod posadzka, tylko potem ten balagan z pozrywana klepka,ale chociaz ciekawosc zaspokojona... Odpowiedz Link
kryzolia Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 17.09.07, 12:06 Wielu ludzi przechodzi przez życie bez żadnej refleksji. Naukowcy z kolei wyżywają się w swoich ściśle określonych dziedzinach,ale nie każdy może być naukowcem, do tego potrzebna jest m.in. właśnie dociekliwość... Nasze życie jest za krótkie aby zozumieć świat, zbyt często jest tak, że coś nas interesuje ale nie mamy na to zwyczajnie czasu i z góry wiemy że nie uda się nam zgłębić jakiejś tajemnicy.. ... wiele odkryć miało miejsce przez przypadek... Odpowiedz Link
krytyk2 Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 21:25 bez tej dociekliwości nie byłbyś Jasiu tym ,kim jesteś-niesamowicie ciekawą osobowością,twórczo podchodząca do dnia codziennego.. Odpowiedz Link
shachar Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 21:40 a jakie sa przeciwwskazania? Odpowiedz Link
krytyk2 Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 21:45 to musi wypowiedziec sam zainteresowany.. Skoro postawił problem to widać cos go ugniata z tego powodu. Jasiu,czy masz jakies problemy i uciązliwości z powodu swojej dociekliwości? Odpowiedz Link
shachar Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 22:07 tak tylko gdybam, ze jesli zalozyc ze raczej dociekliwych jest ok 30%, a jonek nalezy do tych baaardzo dociekliwych, to pozostawienie reszty w stanie rozpierniczonych klepek moze na niego sciagac sciagniete brwi w liczbie wysokiej. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 22:19 to co piszesz to jedno a ja myslałem tez o uciązliwościach psychicznych samego delikwenta-co to nie może spokojnie przejśc ,że by nie zajrzeć tam gdzie nie trzeba,a we snie- zamiast błogo pławić sie w uciechach na Bahama-przelicza sekundy na funty a potem dolary i zastanawia sie pod jakim kątem nalezy leżec na plazy ,żeby byc w zgodzie z cyklem księzyca..) Odpowiedz Link
shachar Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 22:30 ja mysle ,ze on w przeliczniu sekundy na dolary, a dolary na liczbe ksiezycow srebrnych znajduje jak najwieksze ukojenie i tylko sie czasami ocyka, ze reszta nie w tej samej fazie Odpowiedz Link
jan_stereo Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 22:55 Wydaje mi sie, ze to bywa uciazliwe dla innych..u mnie to w zasadzie sie kreci karuzela :")) czasami mam co prawda zawroty, jak zbyt dlugo na niej siedze i nie chce grzecznie z niej zejsc odpoczac. Wnerwia mnie tez, ze dla wiekszosci ludzi niemal wszystko jest takie jasne i pozamiatane juz na podstawowym poziomie, kiedy tenze porzadek wyplywa zupelnie z czego innego i jest duzo glebiej... Czasami sobie siedze na tej plazy pieknej, i wszystko fajnie mi miga, slonce swieci nie za mocno a w sam raz, jest mila cisza, tylko pojawia sie ten glos w glowie, czy to rzeczywiscie jest tak ladnie, czy tylko ja tak to postrzegam bo czegos nie widze otumaniony pozorami :"))) I koniec koncow, plaza juz nie jest plaza, slonce wcale nie swieci jak poprzednio, a wokolo wiruja rozne czastki i mgliste pojecia... Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 22:55 sprawdzanie co się znajduje pod klepkami, nie jest samo w sobie, az tak niebezpieczne. Gorzej, jak tych klepek z powrotem nie da sie ułożyć i zachodzi koniecznośc, zwrócenia się do specjalisty od klepek. Małe dzieci, na tej samej zasadzie, rozcinaja misiom brzuszki. Potem taki misio, albo jest zszywany przez mame na powrót, albo kończy na smietniku Odpowiedz Link
shachar Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 16.09.07, 23:11 zatem prosze stlumic w sobie dociekliwosc na 6 godzin 55 min, bo zaraz trzeba wstawac Odpowiedz Link
kryskaedka Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 17.09.07, 11:04 spotykac sie z bliskimi ci osobami.. gdzie poczujesz polaczenie dusz i radosc z obecnosci tej osoby... wtedy ta zbytnia dociekliwosc nie przechodzi w paranoje ze plaza to nie plaza.. jak mnie cos boli w srodku psychicznie to dociekam razem z kims mi bliskim.. bo moj sposob patrzenia na ten problem jest obarczony bledem emocjonalnym.. i wlasnie po to sa bratnie dusze.. aby powstrzymac cie przed chorym dociekaniem wpedzajacym cie w kanały.. to napisala pani "spec" od cieszenia sie glupotami i odurzania rozmowami z przyjaciólmi..wiec moze lepiej nie brac tego za powaznie;) Odpowiedz Link
mskaiq Re: jak stlumic w sobie dociekliwosc ? 17.09.07, 14:04 Jan_stereo napisal >Czasami sobie siedze na tej plazy pieknej, i wszystko fajnie mi >miga, slonce swieci nie za mocno a w sam raz, jest mila cisza, >tylko pojawia sie ten glos w glowie, czy to rzeczywiscie jest tak >ladnie, czy tylko ja tak to postrzegam bo czegos nie widze >otumaniony pozorami :"))) I koniec koncow, plaza juz nie jest >plaza, slonce wcale nie swieci jak poprzednio, a wokolo wiruja >rozne czastki i mgliste pojecia... To odzywa sie Twoj krytyk, on u kazdego sie odzywa i zawsze niszczy wszystko co wazne i piekne. W taki sposob potrafi zniszczyc milosc, zainteresowania, zachwyt, itp. Ja ignoruje go, rzadko sie teraz odzywa bo pozbylem sie krytyki i nie oceniam dlatego trudno mi cokolwiek obrzydzic. U ludzi ktorzy krytykuja i oceniaja a takze u ludzi z depresja krytyk jest niezwykle aktywny, odbiera sens, radosc, przynosi niska samoocene, itp. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link
kryskaedka mskaiq 17.09.07, 14:39 bardzo podoba mi sie twoje wytłumaczenie...sprawy ..i zgadzam sie z nim mam kolege co ma 3 małych dzieciakow ( w tym 2-roczne blizniaki).. ma tyle roboty domowej i uciechy ze smarkaczy!! znam go wiele lat i nigdy nie popadal w stany depresyjne ..zapytałam kiedys jak to robi..a on ze jak mu przychodza głupie mysli do głowy to sie bierze za zwyczajne czynnosci młotkowo-domowo-pieluchowe i od razu swiat staje sie prosty i przyjemny..bo zbytnie rozklimianie i skupianie sie na sobie to prawie jak choroba jest. Odpowiedz Link