krytyk2 23.10.07, 13:48 Wrócilem wlasnie z klasztoru.Pokoik-celka 1,5nq Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
krytyk2 Re: Klasztor 23.10.07, 13:53 1,5 na 1,5 metra.Wejscie na 1.6m.Zapach kurzu i lekkiej stechlizny.Olbrzymie ławy w refektarzu.Prosta kaplica,z ktorej lubiłem patrzec na krajobraz za oknem.Słowa o wieczności,ktore brzmią w tej scenerii tak naturalnie.I o wiecznej miłości,i o jedynym naszym celu... A w przerwach Przebudzenie de Mello,ktore uczy sluchać ,widzieć rozumieć Odpowiedz Link
kryzolia Re: Klasztor 23.10.07, 14:18 to ciekawe, chyba by mi się podobało, o ile pomieszczenie jest wysokie a nie na 1,60 m. W ostanich czasach wiele osób zmęczonych życiem , gonitwą za pieniądzem, wyściegiem za lepszą pozycją - próbowało znależć schronienie na stałe w klasztorze. To, że własnie na stałe najlepiej swiadczy o tym jak bardzo życie dało im po d..ie. I szczerze mówiąc tez bym tak chciała, choć jestem z wiarą na bakier - może by się nie połapali.... Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 23.10.07, 18:53 Taki pobyt jest jak wyjście z bardzo gorącego i dusznego pomieszczenia na świeże powietrze,chłód i widok rozgwieżdżonego nieba Pokoik był nie za wysoki ale nie tarłem glowa o sufit) Odpowiedz Link
7zahir Re: Klasztor 23.10.07, 14:44 krytyk2 napisał: > 1,5 na 1,5 metra.Wejscie na 1.6m.Zapach kurzu i lekkiej > stechlizny.Olbrzymie ławy w refektarzu.Prosta kaplica,z ktorej > lubiłem patrzec na krajobraz za oknem.Słowa o wieczności,ktore > brzmią w tej scenerii tak naturalnie.I o wiecznej miłości,i o > jedynym naszym celu... > A w przerwach Przebudzenie de Mello,ktore uczy sluchać ,widzieć > rozumieć> Czy to była ta forma wypoczynku, o której słyszałam, czy warsztaty rozwoju duchowego? Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 23.10.07, 19:09 > Czy to była ta forma wypoczynku, o której słyszałam Tak,to była ta forma wypoczynku Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: Klasztor 23.10.07, 21:03 zadziwiasz mnie krytyku przyznam, że dla mnie spartańskie warunki gdzie indziej, sa najwieksza motywacją, by pozostac w ciepłym domu Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 24.10.07, 10:23 e_w_a_g_5 napisała: > zadziwiasz mnie krytyku > przyznam, że dla mnie spartańskie warunki gdzie indziej, sa najwieksza > motywacją, by pozostac w ciepłym domu Stawką jest moje zycie,wygraną jest zmiana siebie. W tym swietle nie ma na swiecie wystarczająco duzych kosztów. Na bieżąco chodziło mi jedynie o uzyskanie dystansu do nabrzmiałych problemów codzienności. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Klasztor 23.10.07, 14:51 krytyk2 napisał: > 1,5 na 1,5 metra.Wejscie na 1.6m. To jak Ty tam spales, w kucki ? Mnie tego typu niewygoda wrecz dekoncentruje i nie pomaga skupic sie nad jakimis wznioslymi myslami... Odpowiedz Link
shachar Re: Klasztor 23.10.07, 15:22 a co bys zrobil, gdybys pewnego dnia uzmyslowil sobie, ze Cie stamtad nie wypuszcza? Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: Klasztor 23.10.07, 16:05 klasztor na wyciszenie emocjonalno/duchowe, to niezłe miejsce. podobno koncentracja siega zenitu, ale z moja klaustrofobia nie wróżyła bym sobie jakiegos szczególnego rozwoju Odpowiedz Link
shachar Re: Klasztor 23.10.07, 16:10 tak sobie teraz pomyslalam, ze ja nie moglabym tak, troche klasztorzyc, a troche nie klasztorzyc, bo albo chcialabym tam zostac ,albo stamtad uciec czy mozna np byc troche mnichem, a troche birbantem? wtedy ani tym ani tym nie mozna byc DOBRZE ale moze zaraz pomysli mi sie cos innego Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: Klasztor 23.10.07, 16:13 ze względu na swoja fobie /klaustro/ nie zdecyduje się jednak klasztorzyć. inne wzgledy tez sa istotne w zwiazku z tym zostaje w domu Odpowiedz Link
7zahir Re: Klasztor 23.10.07, 17:40 shachar napisała: > czy mozna np byc troche mnichem, a troche birbantem? wtedy ani tym > ani tym nie mozna byc DOBRZE > ale moze zaraz pomysli mi sie cos innego> )))) Mnie sie juz pomyslało cos innego To zalezy po co chce sie byc troche tym, troche tym... Wiesz...taka zabawa w przebierańców na rózniaste okazje )) Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 23.10.07, 19:05 shachar napisała: > tak sobie teraz pomyslalam, ze ja nie moglabym tak, troche > klasztorzyc, a troche nie klasztorzyc, bo albo chcialabym tam > zostac ,albo stamtad uciec > czy mozna np byc troche mnichem, a troche birbantem? wtedy ani tym > ani tym nie mozna byc DOBRZE > ale moze zaraz pomysli mi sie cos innego Wiesz doskonale ,ze cale nasze życie to połowicznośc i chodzenie na kompromisy...To nasza druga natura.. Odpowiedz Link
kryzolia Re: Klasztor 23.10.07, 18:10 tak, macie rację, mi sie tez nie podoba sufit nad głową.... i od razy zastrzegłam , że taka wysokość nie każdemu słuzy. Natomiast mi , zmęczonemu człowiekowi, od ktorego wszyscy stale cos chcą,gdy bez przerwy cos muszę, a jak tylko sie zatrzymam to juz nie odrobie zaległości...zmęczonemu, ... niekiedy ludzką głupotą... chcę do klasztoru !!! Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 23.10.07, 19:02 zawsze można wyjśc na swieże powietrze za kuchnią lub wyjściem do przyklasztornego ogrodu;P Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 23.10.07, 19:00 korytarze i krużganki były ogromne,wysokie na 4-5 metrów,podobnie jak kaplica modlitewna.Różnice stanowila temperatura-w pokoikach wyższa o 5-6 stopni niz na korytarzach Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 23.10.07, 18:57 shachar napisała: > a co bys zrobil, gdybys pewnego dnia uzmyslowil sobie, ze Cie > stamtad nie wypuszcza? Gdyby mieli takie uprawnienia decyzja o przekroczeniu progu klasztoru byłaby o wiele powazniejsza.myśle ,ze bym tam nie wszedł Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 23.10.07, 18:55 jedynym wyposażeniem tego pokoiku było łóżko i krzesło/skladane zresztą/ Mnie do koncentracji potrzebna jest mala ilośc bodźców a tam na ich nadmiar nie narzekałem) Odpowiedz Link
abigejl25 Re: Klasztor 23.10.07, 23:29 Zazdroszczę Ci Krytyku. Zawsze marzyłam o takim "wypoczynku". Swego czasu rozważałam pobyt w Klasztorze, ale wiara ma słaba jest. Poczekam. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 24.10.07, 10:25 abigejl25 napisała: > Zazdroszczę Ci Krytyku. Zawsze marzyłam o takim "wypoczynku". Swego czasu > rozważałam pobyt w Klasztorze, ale wiara ma słaba jest. Poczekam Nie jestem wierzącym katolikiem.Jestem tylko gorącym sympatykiem wiaryWierzę ,ze przenosi ona góry i daje ludziom moc,prawdę i światło. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Klasztor 24.10.07, 10:44 krytyk2 napisał: > Nie jestem wierzącym katolikiem.Jestem tylko gorącym sympatykiem > wiaryWierzę ,ze przenosi ona góry i daje ludziom moc,prawdę i > światło. Ja z podobnego powodu, uwielbiam chodzic do kosciola na koncerty organowe, klimat tam panujacy (zwlaszcza o wiekowych budowlach mowa) tylko pomaga tej muzyce. Moze owa 'prawda i swiatlo' sa tylko zludnie/sztucznie w nas rozpalane, ale daja niemal takie same silne emocje i dobre samopoczucie jak ich prawdziwe odpowiedniki. ps. a czy czasem to wiara nie wynika z posiadanej juz mocy/prawdy, ktora daje/rodzi wiare ? :") Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 24.10.07, 11:38 > Ja z podobnego powodu, uwielbiam chodzic do kosciola na koncerty > organowe, klimat tam panujacy (zwlaszcza o wiekowych budowlach mowa) > tylko pomaga tej muzyce. Moze owa 'prawda i swiatlo' sa tylko > zludnie/sztucznie w nas rozpalane, ale daja niemal takie same silne > emocje i dobre samopoczucie jak ich prawdziwe odpowiedniki jestem Janku bardzo nieufnym i krytycznym konsumentem produkcji ideowej.w ostatnim czasie potrafie jednak wychwycic perełki tam ,gdzie nigdy bym sie ich nie spodziewał.Do takich instytycji należy też kościól.Czasem wpadam na mszę do Kościoła będąc w jakimś miescie i az mnie skreca,żeby podejśc do ołtarza,odebrać mikrofon ksiedzu i powioedziec co mysle na dany temat-bo tak mnie wkurza jego suche pitolenie.Czasem jednak slucham tzw kazania z otwartą gębą,bo to co mówi jakiś czlowiek w sutannie jest prawdziwe i chwyta za serce. Powiem ci tak:w chwili obecnej nie znam w swiecie żadnej siły ideowej ,ktorej by zależalo na rozwoju moralnym człowieka.Masz setki instytutów psychologicznych,terapeutycznych ,tysiące poradników.Trudno za taka instytucje uznać w całości też kościół,ale sa w nim takie jednostki,ktore łączą w sobie olbrzymią wiedze psychologiczna i zroumienie potrzeb moralnych człowieka.Ktorzy o prtrzebie miłości,o doskwierajacej samotności mówia innym niz psychologowie językiem.Ten język dociera do mnie... > ps. a czy czasem to wiara nie wynika z posiadanej juz mocy/prawdy, > ktora daje/rodzi wiare ? > > :") dopiero gdy ziarno pada na odpowiednią glebę,może z niego coś wyrosnąć Odpowiedz Link
7zahir Re: Klasztor 24.10.07, 13:24 krytyk2 napisał: > Powiem ci tak:w chwili obecnej nie znam w swiecie żadnej siły > ideowej ,ktorej by zależalo na rozwoju moralnym człowieka.Masz setki instytutów psychologicznych,terapeutycznych ,tysiące > poradników.Trudno za taka instytucje uznać w całości też kościół,ale sa w nim takie jednostki,ktore łączą w sobie olbrzymią wiedze psychologiczna i zroumienie potrzeb moralnych człowieka.Ktorzy o prtrzebie miłości,o doskwierajacej samotności mówia innym niz psychologowie językiem.Ten język dociera do mnie...> Dobrze jest znaleźć w życiu coś co dociera w głąb naszej duszy. Dla mnie to spiew ptaka,piekno kwiatu, czy poruszajaca rozmowa z mądrym zyciowo ciepłym, człowiekiem, bez wzgledu na jego wykształcenie czy uprawiany zawód. Nie utozsamiam sie z zadna ideą czy instytucją szukam siły swoich przezyć w sobie. > > ps. a czy czasem to wiara nie wynika z posiadanej juz mocy/prawdy, > > ktora daje/rodzi wiare ? > > > > :") > > dopiero gdy ziarno pada na odpowiednią glebę,może z niego coś > wyrosnąć Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 24.10.07, 13:37 Dobrze jest znaleźć w życiu coś co dociera w głąb naszej duszy. > Dla mnie to spiew ptaka,piekno kwiatu, czy poruszajaca rozmowa > z mądrym zyciowo ciepłym, człowiekiem, bez wzgledu na jego > wykształcenie czy uprawiany zawód. > Nie utozsamiam sie z zadna ideą czy instytucją > szukam siły swoich przezyć w sobie Jest jakoś tak ,ze lubimy utożsamiać sie z Siłą Większą od nas samych.Wrażenia identyfikacji i jedności rozsiane w naszym zyciu ,chociazby te wyniesione z głęboko nas porauszajacych rozmów z innymi ludźmi ,przyjaciółmi, czasami sa takimi wysepkami,ktore przynosza chwilowe wsparcie ale nie sa w stanie uratować nas przed calkowitym zatonieciem.Poza tym:uderzenia ,ktore niesie zycie sa czasem tak silne,ze odpowiedzieć im moze tylko metafizyczna "nadwyżka" wiary w dobro w człowieku. Napęd bieżacy bierzemy z samych siebie,prawdziwie wielką energię czerpiemy z zewnątrz. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Klasztor 24.10.07, 13:57 krytyk2 napisał: > Napęd bieżacy bierzemy z samych siebie,prawdziwie wielką energię > czerpiemy z zewnątrz. Masz na mysli,ze podstawowo ufamy sobie,a w sytuacjach wygladajacych na przerastajace nasze wlasne sily, uciekamy sie ku innym ludziom, ewentualnie ideom,ktore umiejscawiamy poza nami (bo to pomaga, chociaz sa w nas, tak naprawde) ? Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 24.10.07, 14:29 > Masz na mysli,ze podstawowo ufamy sobie,a w sytuacjach wygladajacych > na przerastajace nasze wlasne sily, uciekamy sie ku innym ludziom, > ewentualnie ideom,ktore umiejscawiamy poza nami (bo to pomaga, > chociaz sa w nas, tak naprawde) ? To jest oczywiste i o tej oczywistości mysle i ją przypominam/tak latwo nie zauważamy tego ,co stale mamy przed oczyma/. Przez cale nasze zycie jesteśmy wielostronnie zalezni od innych ludzi.Rodzimy sie i umieramy.Gdy przychodzi smiertelna choroba nie jestesmy w stanie uciec od wyroku ,chocby na naszym koncie leżały milardy dolarów.Pragnienie niezalezności i oryginalności ma tez swoje granice -wyznacza je granica odrzucenia przez innych ludzi.Jesteśmy tak kruchym bytem,ze zagraza nam nawet przyslowiowa, lecąca z gory dachówka.Skuteczna samorealizacja,osiaganie sukcesu tylko jeszcze bardziej zaslaniają nam tę wielostronną zależność... Możemy zacząc mysleć ,ze oto jesteśmy kreatorami samych siebie a może nawet swiata lub innych ludzi.Może nam się tak wydawać ..do czasu.. jest w we mnie pragnienie absolutu jest we mnie pragnienie nieprzemijajacej miłości jest we mnie pragnienie jedności ze swiatem i innymi ludxmi ,jedności duchowej-takiej ,ktora nie zna koloru flagi,zapachu pochodzenia społecznego,tembru języka.. Jest we mnie jeszcze duzo innych potrzeb duchowych Czy fakt ,że w dzisiejszym swiecie nie ma dla nich warunków do realizachji staja się one mniej ważne,anachroniczne czy infantylne? Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: Klasztor 24.10.07, 14:38 dobrze, jeżeli żadne czynniki zewnetrzne, Ci tego nie uniemożliwiaja Uważam, że pięcie sie po szczytach własnych mozliwości i zgłebianie swojej osobowości, jest mozliwe tylko wtedy, gdy nic obok tego nie zakłoca. Pomysl, jak to wyglada w praktyce, kiedy codzienna walka o byt i życie najbliższych, absorbuje do tego stopnia, że takie potrzeby, sa postrzegane w kategoriach luksusu Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 24.10.07, 14:48 e_w_a_g_5 napisała: > dobrze, jeżeli żadne czynniki zewnetrzne, Ci tego nie uniemożliwiaja > Uważam, że pięcie sie po szczytach własnych mozliwości i zgłebianie swojej > osobowości, jest mozliwe tylko wtedy, gdy nic obok tego nie zakłoca. > Pomysl, jak to wyglada w praktyce, kiedy codzienna walka o byt i życie > najbliższych, absorbuje do tego stopnia, że takie potrzeby, sa postrzegane w > kategoriach luksusu Ewo,to akurat rozumiem... Jeśli juz pozostaniemy w zaproponowanej przez Ciebie opozycji - posiadania bądź nie posiadania warunków-dziwi mnie o wiele bardziej to,ze ci ,ktorzy te warunki posiadają zwykle najszybciej i najdalej odchodzą od duchowości.. Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: Klasztor 24.10.07, 15:11 myslę, że sa to ludzie nie oczekujący od siebie i życia niczego więcej, poza pełna lodówka i przyjemnosciami doczesnymi. Poza tym, chyba niczego tak na prawde nie przeszli, nie doceniaja w zwiazku z tym wagi, rozwoju duchowego. Wiesz, miałam /mam/ bliska koleżanke. Do pewnego momentu, uwazałam, ze wystarczy mi, co jakis czas /zwłaszcza, że była życzliwa/. W końcu, doszłam do wniosku, że rozmowy ograniczały sie wyłacznie, do jej narzekania w patowej sytuacji, a przerwach doradzaniu jej w której bluzce, czy spodniach, lepiej wyglada. Ona takich potrzeb pozamaterialnych nie rozumiała. No i sie nasze drogi rozeszły A wracając do klasztoru, jakiś czas temu zazdrościłam tym, którzy z dobrej woli, ukrywali sie przed światem za murami. Chodziło mi to po głowie, ale... wkroczyła rzeczywistość Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 24.10.07, 15:31 czasem tez mialem wrażenie ,że dobrze mi sie rozmawiało z kimś,że osiągnąlem z ta osoba glebsze duchowe porozumienie.I nie przeszkadzalo mi ,ze ta osoba juz na pierwszy rzut oka wyznaje inne wartosci niz ja.potem okazywalo sie ,ze rozziew w tych kwestiach dawal o sobie znac i w pewnym momencie stawal sie nie do utrzymania.Tak jak w miłości nie wystarcza pierwsze dreszcze/choć niewątpliwie musza być.../,tak samo w przyjaxni nie wystarczy początkowe zblizenie i kilka wspólnych poletek zainteresowań.. Musze wyjechac,zycze Ci milego popołudnia Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Klasztor 24.10.07, 15:47 krytyk2 napisał: > dziwi mnie o wiele bardziej to,ze ci ,ktorzy te warunki posiadają >zwykle najszybciej i najdalej odchodzą od duchowości.. Jakie to sa warunki ? I jeszcze mnie ciekawi, skoro sie pisze o rozwoju duchowym, to skad wiemy ze to jest rozwoj, a nie jedynie zmiana ? I ktory (odnosnie czego) rozwoj duchowy jest tym ogolnie cenionym, chyba ze to sprawa wlasna, scisle osobista. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 24.10.07, 19:42 e_w_a_g_5 napisała: > własnie. własna i osobista, dobrze powiedziane Sam rozwój duchowy jest najbardziej osobistą ze znanych mi rzeczy na swiecie,bez dwuch zdań. Ale proby podejmowane przez pisarzy buddyjskich ,de Mello czy Osho,dowodzą ,ze czasem da sie wyznaczyć,pomocne ,obiektywne ,intersubiektywnie komunikowalne reguły "warsztatowe" dla takich usiłowań Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 24.10.07, 19:39 mówiąc o warunkach nawiązalem tylko do uwagi Ewy.chodzilo o to ,ze ludzie zajęci zdobywaniem podstawowych srodkow do zycia nie sa w stanie zając sie niczym innym jak tylko sprawami bytowo- materialnymi.I ja to rozumiem.Wyrazilem tez zdziwienie ,ze ludzie ,powiedzmy zamozni,mieliby i czas i pieniądze ,żeby zadbać o swój rozwój,nie czynią tego.Utożsamiaja bowiem sukces ekonomiczny ze wszystkim ,co mozna od życia wziąć. I jeszcze mnie ciekawi, skoro sie pisze o > rozwoju duchowym, to skad wiemy ze to jest rozwoj, a nie jedynie > zmiana ? I ktory (odnosnie czego) rozwoj duchowy jest tym ogolnie > cenionym, Rozwój duchowy rozumiem podobnie do de Mello.Dla niego celem/rozwoju duchowego/ jest zmiana samego siebie a narzędziem tej zmiany - samoobserwacja.Podobnie zreszta rozumie to Osho. Itu nie ma zadnego odkrycia Ameryki.ale o wiele łatwiej jest to powiedzieć niz to zrobić.Przyklad podaje Osho ,gdy proponuje obserwacje wskazowki sekundnika zegarka przez 48 sek.Twierdzi ,ze za piewrszym razem praktycznie nikomu sie to nie udaje.Uwaga szybko sie rozprasza ,mysl wędruje samowolnie ku innym tematom. Do intencji Twojego pytania dodam jeszcze co wynika stąd dla poj rozwoju duchowego:jest to powiekszanie,czy tez pogłebianie zakresu samoobserwacji ,czasowo i jakosciowo oraz -równolegle-dokonywanie coraaz wieskzych zmainw swoimch przyzwyczajeniach i sposobach myslenia o wszystkim. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Klasztor 24.10.07, 23:46 Jestem tez ciekaw, jak zapatrujesz sie na osoby bardzo rozwiniete duchowo, czy zgodzisz sie, ze takie osoby moga byc rownie zle (w ogolnym pojmowaniu tego slowa) jak i dobre, bez limitu w zadnym z wymienionych, jak i bez wzgledu na stopien rozwoju duchowego ? ps. nalezy sobie tez zadac pytanie, czy rozwoj duchowy poprawia nasze samopoczucie czy niekoniecznie, jest inaczej ale nie zaraz lepiej :") Odpowiedz Link
krytyk2 Re: Klasztor 25.10.07, 09:44 jan_stereo napisał: > Jestem tez ciekaw, jak zapatrujesz sie na osoby bardzo rozwiniete duchowo, czy > zgodzisz sie, ze takie osoby moga byc rownie zle (w ogolnym pojmowaniu tego slo > wa) jak i dobre, bez limitu w zadnym z wymienionych, jak i bez wzgledu na stopi > en rozwoju duchowego ? Odpowiem Ci najpierw tak jak to stawiają zacytowani przeze mnie mysliciele a nastepnie sprobuję okreslić swoje zdanie De Mello wyraźnie nie wypowiada sie i nie kwalifikuje czynów człowieka przebudzonego jako bardziej "dobrych" niz czyny czlowieka pozostającego we snie.Nie oznacza to ,ze z kart jego ksiązek takie wskazanie nie promieniuje.Myśle jednak,że bliższe jest mu wskazanie takiego stanu jako będącego "poza dobrem i zlem". Osho jest bardziej dydaktyczny i pouczający i wprost wielokrotnie pisze ,że czlowiek przebudzony nie moze czynić źle.Bo swiadomośc /w jego rozumieniu świadomości czyli bycia przebudzonym/ wyklucza zło. Myślę ,ze w stwierdzeniach i przykladach podawanych przez obydwu jest duzo prawdy.Nie moge być autorytetem w tej kwestii,gdyz nie uważam sie za przebudzonego.Moge opierać się jedynie na swojej intuicji intelektualnej. Po kolei. 1)Rozróżnienie pomiedzy reagowaniem uśpionego a dzialaniem przebudzonego. To znajduje potwierdzenie w aktualnej psychologii i terapii leczenia uzaleznień.duzy punkt dla buddyzmu W większosci występkow i przestępstw dzialaja niskie instynkty i silne emocje.Świadomośc/buddyjska/ to wyklucza. 2)Odrzucenie moralności drobnomieszczańskiej opartej na sztywno zdefiniowanych i transparentnych spolecznie zewnetrznych schematach postępowania/zauważ znowu jest to bliskie reagowaniu.../. Człowiek uspiony postepuje jak automat moralny -nie uwzglednia okoliczności,motywu,nie stara sie zrozumieć i dociec prawdy,bo on wszystko juz z gory wie i ma gotowe sankcje w ręku. Czlowiek przebudzony przede wszystkim n i e o c e n i a ,bo taką przyjął postawę wobec calej rzeczywistości ,nie tylko wobec jej aspektu moralnego.Chce przede wszystkim zrozumiec.A zrozumienie, jak wiesz, prowadzi nie do potepiania ,lecz do wspólczucia i pojednania bardziej ,niz czegokolwiek innego na świecie... Wg mnie -punkt dla buddyzmu. 3)Ustanawianie celow W ustanawianiu i realizacji celów człowiek przebudzony jest bardziej wybredny i powściągliwy,niz czlowiek uspiony.Praktycznie odpada cala warstwa potrzeb materialnych ,ktorych jedynym uzasadnieniem powstania jest poprawienie sobie poczucia przez czlowieka.Dotyczy to drogich gadzetow typu jacht ,luksusowy samochod czy jakikolwiek z tysiecy symboli powodzenia materialnego ,czyli wartości czlowieka)) Konsekwencją ich posiadania ,czy tez dążenia do ich posiadania,są takie skutki jak bezwględnośc w walce konkurencyjnej z innymi ludzmi,ale chyba najbardziej dramatyczny wymiar mają one w ekologii... Duzy punkt dla buuddyzmu. To tak w duzym skrocie.Pewnie nie ująlem wielu wazych rzeczy,jestem pewien ,ze mi je wskażesz ,jak Cie znam) Odpowiedz Link
7zahir Re: Klasztor 24.10.07, 14:19 krytyk2 napisał: > Jest jakoś tak ,ze lubimy utożsamiać sie z Siłą Większą od nas > samych.Wrażenia identyfikacji i jedności rozsiane w naszym > zyciu ,chociazby te wyniesione z głęboko nas porauszajacych rozmów z innymi ludźmi ,przyjaciółmi, czasami sa takimi wysepkami,ktore > przynosza chwilowe wsparcie ale nie sa w stanie uratować nas przed > calkowitym zatonieciem.> Ta siła wyższa przemawia poprzez te własnie wysepki, ona jest w nich, w nas, wszechobecna. Jest we mnie opór utozsamiania jej z jakakolwiek ideą, czy instytucją. Odpowiedz Link
shachar Re: Klasztor 24.10.07, 15:37 raczej wszechnieobecna ,Zachariaszu a jeszcze do Ewuni-wiesz, kiedy blakam sie miedzy ludzmi i ich odsiewam na 'nie', ze plasko, ze nie tak i nie o tym, to jakos rzadko do glowy mi przychodzi mysl, ze oni odsiewaja mnie byc moze tez i byc moze z tego samego powodu bo widzisz,ludzie chca, ale nie potrafia/boja sie Odpowiedz Link
7zahir Re: Klasztor 24.10.07, 18:51 Powtórzę pytanie Jana: > 1,5 na 1,5 metra.Wejscie na 1.6m. To jak Ty tam spales, w kucki ? Odpowiedz Link
shachar Re: Klasztor 25.10.07, 16:21 a w ogole to modlic mi sie dzis chce w intencyi pewnego czlowieka w opalach i jeszcze blogoslawieni niech beda cisi, a uwazni Odpowiedz Link
7zahir Re: Klasztor 25.10.07, 19:24 shachar napisała: > a w ogole to modlic mi sie dzis chce w intencyi pewnego czlowieka w > opalach > i jeszcze > blogoslawieni niech beda cisi, a uwazni> Pomóc Ci ? Odpowiedz Link