jan_stereo Skyfall - James Bond 01.11.12, 23:22 Tak sie jakos wybralem do kina, nawet przesiedzialem grzecznie do konca filmu ani razu nie myslac o opuszczeniu seansu. Biorac pod uwage wszesniejsze kawalki z tej serii, ktora stala sie tak angielska jak krolowa, Big Ben i funt, ten ostatni James Bond jest wyjatkowo dobrze wywazony. Idealnie tyle ile trzeba przymrozonego oka, oraz udany kompromis pomiedzy bajkowoscia, a realizmem, postaci wreczcie mialy zdziebko glebi, zwlaszcza glowny bohater. Taki na 10% ulomniejszy, zamiast owych 99.99% niezawodnosci, ktora potrafila sie przerodzic w znuzenie, bo czym tu sie ekscytowac jak wszystko jest do obrzydliwosci przewidywalne. Tutaj tez, jak najbardziej, ale duzo dyskretniej niz zazwyczaj. Bardzo latwo i przyjemnie sie to ogladalo, byc moze mialem tez wlasciwy nastroj, ale cisza w kinie byla wymowna, panowalo 100% skupienie az do samego konca. Znaczy to ze utrafiono z klimatem i wykonaniem. Bardem super ;')) Odpowiedz Link
shachar Re: Skyfall - James Bond 14.11.12, 19:58 Z przyjemnością wybiore się o ile nózka pozwoli, gdyż Craig jest moim ulubionym Bondem (oprócz Connery'ego, ale tamten mial dośc powaznie usypiajace zawiklania narracyjne). No w kazdym razie jestem za. za Bondami, tozsamoscia Bourne'a z Damonem (zaskakujaco dobra seria), na pewno za kimś jeszcze, ale w tej chwili nie pamietam Odpowiedz Link
shachar Re: Skyfall - James Bond 09.12.12, 17:51 Janie, byłam wczoraj, i mam zgoła odmienne zdanie. Pan obok mnie spał, pan parę siedzonek dalej sprawdzał coś na komórce...a ja też zderzona z hypem nowego Bonda, nie wiedzialam co począć z moimi uczuciami..... Które były najbardziej przychylne nowemu Bondowi z serii czyli Casino Royale. To bylo wprowadzenie Craiga, bardzo brawurowe i udane. W tym , skyfall, mialam wrazenie dłuzyzny (?!?!!?) i nudy wiejącej, mimo przedniej jakości wizualnej filmu. Co rzuciło mi się w oczy, to niezwykła komiksowość nowego Bonda. Niemalze kazdy kadr z filmu móglby być perfekcyjnym kadrem komiksu. Pamiętasz książki z kpt. Żbikiem? tutaj Bond, wskakuje do urwanego przedzialu, otrzepuje się.... Kazda mimika jego twarzy jest jakby przykrojona do rysunku w komiksie. Nawet ciuchy noszone w Szkocji w momencie planowania obrony przed Bartemem, też mają na celu powielanie kliszy odnosnie angolskich pozamiastowych stylowych ubran na lisy. Dwa momenty podobały mi się niezwykle, sam aston martin i moment wskoczenia Bonda na dół windy. Moje podsumowanie, Mendes i scenarzyści tak sobie się spisali. Wizualnie na medal, ale jesli chodzi o moje zaangazowanie w tę historię to trzy z minusem. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Skyfall - James Bond 17.12.12, 13:45 Bondy to sa filmy koneserskie, dla fanow. Mnie wszystkie poprzednie odcinki nuzyly wlasnie tym co innym sie tak w USA strasznie podoba, czyli akrobatyka co 5 sekund, zakonczona nierealnymi sytuacjami z ktorych nasz Bond wychodzi nietkniety jak obrzydliwie nieomylny robot usmiechajacy sie co chwila bo zna scenariusz. Taka namolna przewidywalnosc, mnie, nie fana Bonda, meczy niemozebnie i razi powielokroc bardziej, od komiksowosci Sky Fall, ktore odeszlo chociaz od tysiecy trikow w kierunku pewnej rozlazlosci, ale tez obdarlo Bonda z nienagannych szat. Widzialas aby wczesnie ten super facio byl oficjalnie alkoholikiem, ktory nie przechodzi spiewajaco testow medycznych, tylko oblewa je z kretesem. Wreszcie ginie tez piekna pani, mimo jej pozotywnych checi i opieki niezawodnego agenta 007. Ja tam wole ten tryb narracji od przeladowanych zwrotow akcji. Tutaj w UK sie podobal ;D Odpowiedz Link
elissa2 "Spadkobiercy" 26.12.12, 16:51 "The Descendants" film z 2011 fajny, taki zwykły, realny moja prawda, jej prawda, jego prawda, ich prawda... moim skromnym zdaniem, świetna rola Clooney`a i dziewczyny grającej jego starszą córkę no i w tle muzyka, jakiej nie słucha się na co dzień www.youtube.com/watch?NR=1&v=ergT9JaOydA&feature=endscreen www.youtube.com/watch?v=KxsyIr5VH5I www.youtube.com/watch?v=jUEMQnXIWSY Odpowiedz Link
jan_stereo Re: "Spadkobiercy" 08.01.13, 11:20 Fajnie sie oglada bo to ta hawajska sceneria robi swoje w te zimowe dni ;') Odpowiedz Link
elissa2 Re: "Spadkobiercy" 09.01.13, 17:14 jan_stereo napisał: > Fajnie sie oglada bo to ta hawajska sceneria robi swoje w te zimowe dni ;') > Tylko dlatego??? Odpowiedz Link
jan_stereo Re: "Spadkobiercy" 10.01.13, 10:07 Znalazlo by sie pewnie jeszcze kilka innych elementow, twarzy, scenek sytuacyjnych, nastrojowych, ale glownie, to ten klimat krajobrazowy, taki wakacyjny i beztroski z mojej perspektywy. Odpowiedz Link
jan_stereo Django 10.01.13, 10:16 Ogladnalem pol filmu jak dotad, zdaje sobie sprawe ze nie nalezy sie spieszyc z opinia tylko dogladnac do konca, ale mam silne przeczucie ze niewiele to juz zmieni, a najwyzej dopisze sprostowanie i bedzie ciekawiej. Nie podoba mi sie ten caly Django, jest wysilony w swej konstrukcji, przypomina mi troche ostatnie filmy Sylwestra Stalone, ktory dobieral cala smietanke wyczynowych aktorow aby ich zgromadzic w jednym filmie. Tutaj do pewnego stopnia towarzyszylo mi to samo odczucie, jakby kazda scenka poprzedzala tylko moment wprowadzenia kolejnej gwiazdy ze skladu Tarantino, sama fabula dosc pokraczna i przebieg akcji niezbyt wyszukany, czy tez raczej braklo mu zgrabnosci. Mnie znuzyla opowiesc o murzynie kowboju, nie wydala mi sie tez specjalnie smieszna, zwlaszcza ze Jamie Fox gral tego wyzwolonego niewolnika niezbyt przekonujaco, bo za duzo pewnosci siebie wnosil do owej roli, takiego przeswiadczenia ze jest sie gwiazda poza ekranem i zaden ciemiezyciel nie jest mi straszny, gram wiec na luzie. Wszystko to oczywiscie swego rodzaju maskarada, zabawa gatunkiem, taki kaprys rezyserski, szkoda tylko ze niewiele w tym jest dla widza. Nie ma tego klimatu z takich Bekartow Wojny, gdzie udanie budowane bylo natezenie i napiecie, postaci nie byly takie papierowe, jak z jakiegos magazynu mody. W skrocie, oceniam te produckje na jakies 3+, mimo jak zwykle swietnej gry Waltza, ale ten to chyba zagral czysto w podziekowaniu dla tarantino za obsadzenie go w Bekartach i utorowanie drogi do Holywood. Odpowiedz Link
elissa2 zamierzam 10.01.13, 20:06 obejrzeć "Hitchcocka", choć ponoć nie jest to film górnych lotów bo i debiutujący reżyser ponoć nie podołał w pełni zadaniu i coś tam jeszcze... ale przecież Hopkins nie może być zły w tym filmie.... a przede wszystkim w sumie bardzo mało wiem o życiu prywatnym i zawodowym Hitchcocka również ciekawa jestem jak się udał Spielbergowi "Lincoln"; i "Hobbita" też jeszcze nie widziałam a bardzo chcę obejrzeć ten film. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: zamierzam 12.01.13, 21:57 Wikeszosc filmow z Hopkinsem oglada sie wlasnie dla niego samego. Hobbita najlepiej ogladac w Polsce w 2D (nie ma beznadziejnego dubbingu). Postac Bilba zasluguje na uznanie (to samo Gollum), w przeciwienstwie do beznadziejnego Froda w wykonaniu Elijaha Wooda we Wladcy Pierscieni, Freeman nadaje mu 'ogladalnosci', dzieki temu ze potrafi grac twarza i ma znacznie ciekawsza mimike od betonowego Froda swiecacego blekitnymi oczkami. Pomimo tego, ze mial ten Hobbit dodane nieco mrocznosci, to mnie razil naginaniem praw natury pod malutkie dzieci (sa pewne granice), byle tylko nikomu sie co zlego nie stalo. Poza tym, straszna dluzyzna, na sile rozciagnieto 230 stron ksiazeczki robiac z niej trylogie dla zbicia wiekszej kasy. Szkoda, mogla to byc jedna zgrabna czesc z zakonczeniem. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: zamierzam 12.01.13, 21:59 Aha i jeszcze jedno, krasnoludy sa zrobione tutaj rewelacyjnie, robia w zasadzie caly film swoja charakteryzacja, bardzo wiarygodna. Odpowiedz Link
shachar The paperboy 16.01.13, 09:28 Mieliśmy iść z ojcem na "Operację Argo", ale coś źle przeczytałam w gazecie. No ale co byście wywnioskowali z wpisu gazetowego "pt (2.00), sob-niedz 21.45?" Poszlam więc w piatek na drugą, a tu d**a, można iść na Hobbita, albo na "Pokusę" Z Kidman. W końcu na nic nie chciałam, ale tate się uparł. Tak więc poszłiśmy na tę Pokusę. Pomijając niezręczną sytuacje kiedy to bohaterowie na ekranie często seksują się,doprowadzając ojca do nerwowych chrząknięć, film był całkiem niezły. Akcja jest osadzona w latach 60tych, a może 70tych, no w kazdym razie w ubieglym stuleciu, kiedy panowie nosili się stylowo i panie też. Kidman gra tam taką Barbie z rozdętym libido i szuka sobie partnera zyciowego w jej guście. W końcu wynajduje więźnia, skazanego za zabójstwo. Do spólki z paroma dziennikarzami, ktorzy mają fisia na punkcie niesprawiedliwosci spolecznej i łamania prawa, udaje jej się wyciągnąc kochasia z więzienia. W sumie cały film kręci się wokół napięcia jakie Nicole swoją osobą wywołuje w młodszym bracie dziennikarza (zac Efron i Mc Conaughey). Myslę o tym filmie i w zasadzie nie widzę tam słabej roli. Efron całkiem fajnie wypada jako młodzian pod wrażeniem efektownej dzidki, Kidman naprawdę zaskakuje jako wywłoka, bo na ogól to ona ma buźkę w ciup i jakąs taką niemotowatość w sobie. Jest też tam parę ról pobocznych świetnie zagranych, np. drugiego oprócz Mc Cona reportera, Murzyna, oraz pomocy domowej przy rodzinie, w tej roli Macy Gray, tak samo utalentowana aktorka jak i śpiewaczka, okazuje się. teraz zerknęłam na gwizadki przy recenzjach tego filmu. Oj słabiutko, ale fuck it, mnie się podobał Odpowiedz Link
elissa2 "Nietykalni" 30.01.13, 13:30 "Intouchables" - rewelacyjna francuska komedia z 2011 roku Boszsz, jak się uśmiałam! Kto nie widział, musi zobaczyć! Gorąco polecam. Omar Sy gra kapitalnie! Dostał Cezara za tę rolę. Odpowiedz Link
shachar Martha Marcy May Marlene i The Reader 11.03.13, 10:09 Recenzje napisze kiedy wreszcie obejrze ten drugi film, lezacy juz u mnie co najmniej tydzien. Odpowiedz Link
shachar Re: Martha Marcy May Marlene i The Reader 11.03.13, 10:14 Jeez.... jaki reader, the Master. Ostatnio przezywam fascynacje lekka tym, co kto wymyslil innego w sposobach na zycie, jak mnie przycisnie to spakuje tobolek i wyjade, nie wiem dokad. Odpowiedz Link
shachar Re: Martha Marcy May Marlene i The Master 20.03.13, 11:43 czyli człowiek w pulapce cudzego umyslu, że sparafrazuję wątek na Kapitanie Sowa Tak mi się pomyslalo po obejrzeniu The Mastera wczoraj, ze nie ma oświeconych, są tylko masy ludzkie,chcące odnależć Raj utracony i tworzące na nich popyt. .Ci z większa telepaczką nie zadowolą się kościolem raz na tydzień, material w sam raz dla oświeconego. Fascynujące jest także, jaka jest uwodząca moc prostego zainteresowania podlanego 'wszechwiedzeniem' w stronę człowieka z poważnym bólem istnienia.Zresztą w stronę każdego niemalże, bo to bardziej powszechne niż katar na wiosnę, wystarczy iść i kosić łby. Marcy bardziej łatwy dla oka, Master bardziej przejmujący i pokombinowany, Phoenix, juz jak Mikulski, skazany jest chyba na granie jednej roli. Odpowiedz Link
rzeka.suf Re: The Master 21.03.13, 18:15 stwierdzam, ze calkiem interesujacy byl ten 'mistrz'. Krytykowi bym polecila. postac zony - moje skojarzenie z typem osobowosci Fleuret a do ciebie, Schahar, mam pytanie/nieco tendencyjne/: czy nie wydaje ci sie, ze Freddiemu dobrze, mimo wszystko, zrobilo spotkanie 'mistrza'? ja mam wrazenie, ze dzieki niemu Freddie przemienil sie z pograzonej w calkowitym zacmieniu bestii we wmiare zbalansowane czy nieco samoswiadome zwierze. pewnie mozna byloby to samo, a nawet moze wiecej?, osiagnac innymi metodami, ale jednak nie powiedzialabym, zeby byl to czas stracony czy daremne doswiadczenie. ciekawy film. dzieki za zajawke. Odpowiedz Link
rzeka.suf Re: The Master 21.03.13, 18:16 a, i przepraszam za blad w ksywce. mialam sprawdzic / jak za kazdym razem, kiedy jej uzywam/, ale zapomnialam. Odpowiedz Link
shachar Re: The Master 21.03.13, 22:05 W ogóle bym się tym ni przejmowała, gdyby nie to że wiem jak się nazywam, to sama bym się myliła albo najpewniej snalazła jakiś zamiennik. A czy Freddiemu dobrze zrobiło to spotkanie? Na pewno tak, prawdopodobnie nigdy inaczej nie zaznałby zainteresowania sobą, na tym etapie , na którym się znajdował.Ten master dał mu niezły insight w jego życie, przynajmniej w jeden aspekt. Ale tak poza tym tam niewiele się dzieje, oprócz obracania się wokół niereformowalności tego człowieka w jego autodestrukcji. No ale czy reformę Laury Dern można uznać za sukces? Ona była najbardziej obleśna i ta córka mistrza z zięciem. Co do żony to nie tak sobie naszą Fleurkę wyobrażam. Wyobrażam ją sobie jako zakonnicę z kwiatkiem za uchem. Szerze mówiąc bardziej podobał mi się ten Marcy Martha...nie jako lepsze dzieło kinematografii, tylko po prostu bliższy konflikt między życiem w nienormalnym kołowrocie, lub byciem uznanym za niepoczytalnego. W sumie gdyby nie pewne dziwaczne aspekty tego kultu (te noce w giezełku, no i zabójstwo n sam koniec), to ta dziewczyna miała ciekawe doświadczenie tam, na pewno lepsze niż jej siostra. No ale jakoś trzeba na siebie zarabiać. Tak więc trzeba komuś służyć, jak powiedział Master, bo i jeden i drugi mistrzunio tego oczekiwali. Ot i cała bieda. Odpowiedz Link
rzeka.suf Re: The Master 22.03.13, 01:50 z drugiej strony, te dluzyzny w filmie pozostawialy czas na wolne refleksje okolo tematu, i to nawet na trzezwo, dzieki czemu je pamietam. byc moze poprzez autodestruktywne zachowania najlatwiej bylo pokazac niereformowalnosc, czy tez niklosc reformowalnosci czlowieka takiego jak Freddie? postacie kobiet jakos mnie tu nie zaciekawily za bardzo. mysle, ze to raczej mezczyzni poszukuja duchowego mistrza, ojca, przewodnika, kogos, kto wskaze droge. jakos mi nie idzie pisanie to moze sobie te marthe marcy zarzuce tez ktoregos wieczoru. Odpowiedz Link
shachar Re: The Master 22.03.13, 11:03 haha, właśnie, może kobiecie wystarczy znalezienie mężczyzny poszukującego Odpowiedz Link
rzeka.suf Re: The Master 23.03.13, 16:42 obejrzalam wczoraj marthe marcy i jestem pod wrazeniem. jak zwykle, poczytalam pozniej recenzje na filmwebie i imdbie. prawdopodobnie jestem naiwna konsumentka wyrobow filmowych, jednak zupelnie nie zgadzam sie z zarzutami wobec brakow logicznych czy nie-realizmu 'marthy'. krotko mowiac: kupuje te historie i wcale nie wydaje mi sie bzdurna wpadka rezysera zachowanie siostry i jej meza czy tego tam sektariusza z poczatkowej scenki w barze. aktorka przesliczna. a tak w ogole to trudno mi porownac te dwa filmy - mastera i marthy,zdaje mi sie, ze to dwie calkiem rozne historie, Freddie - o wiele silniejsza, mimo prostactwa, osobowosc niz Martha, mistrzowie - inne poziomy oddzialywania, zlozonosci. doswiadczenie Freddiego wydaje mi sie ciekawsze, czy bardziej strawne niz to Marthy, bardziej do przezycia moze, bardziej inspirujace, bardziej uduchowione, sensowne ? a moze tylko mniej czarno - bialy wyszedl po prostu ten 'master' Odpowiedz Link
shachar Re: The Master 23.03.13, 17:34 Ja czytam recenzje po, kiedy mysle, ze to co mysle o filmie, bedzie swiadczyc o mnie ,ze jestem naiwna i glupawa . Nie wiem skad to sie bierze, a tymczasem najbardziej lubie moj 'gut feeling' na jakis temat. Te dwa filmy rozgrywaly sie w innych czasach, po wojnie dziewczyny mogly tylko pomarzyc o wolnych wyborach, pamietasz film "Revolutionary Road"? Tak wiec ta sytuacja Freddiego byla taka troche powojenna. Ciekawe, czy jaby nie pil, dalby sie bardziej przekabacic? Dla mnie z kolei doswiadczenie Marthy bylo bardziej ciekawe, odzwierciedlajace moja tesknote za niewymuszonym byciem ot tak sobie z dnia na dzien, bez 'anxiety' ze swiat sie zawali, jesli pociagne to dluzej niz trzeba. Podrozowanie mojego ducha w czasie nawet tak bardzo mnie nie interesuje, niz sielanka tu i teraz. Tylko na samym koncu zawsze okazuje sie ze to wariactwo. Odpowiedz Link
rzeka.suf Re: The Master 23.03.13, 19:23 1)zycie z dnia na dzien to niekoniecznie wariactwo, problemem jest tylko to, ze wiekszosc takich alternatywne wspolnot zasiedlana jest przez jednostki mocno zwichrowane i/lub niedojrzale, a zarzadzana przez jakichs charyzmatycznych psychopatow. 2)'Dla mnie z kolei doswiadczenie Marthy bylo bardziej ciekawe, odzwierciedlajace moja tesknote za niewymuszonym byciem ot tak sobie z dnia na dzien, bez 'anxiety' ze swiat sie zawali, jesli pociagne to dluzej niz trzeba. ' w takim razie polecam ci film 'tylko razem'( 'tillsammans'). bez takich mrokow jak 'martha'. w ogole nie wiem, o jakiej sielance mowisz? taka 'sielanke' braterstwa w idei teoretycznie mozna by sobie zafundowac w jakichkowliek okolicznosciach i przy jakichkolwiek celach, zapatrywaniach, pogladach, ideach. 'wystarczy' pozbyc sie jakiegokolwiek krytycyzmu, w pelni poddac idei/guru. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: The Master 21.03.13, 23:32 rzeka.suf napisała: > stwierdzam, ze calkiem interesujacy byl ten 'mistrz'. Krytykowi bym polecila. p > ostac zony - moje skojarzenie z typem osobowosci Fleuret A ja nie dalem rady, ogladnalem polowe i sie wyprowadzilem z filmu. Rozdraznil mnie scenariusz, jakis taki linijkowo ambitny. Przewidywalny znaczy sie. Nie lubie takich..... Odpowiedz Link
rzeka.suf Re: The Master 22.03.13, 01:24 ja nigdy nie przewiduje dramatow, a komedi raczej nie ogladam. /bo jestem pretensjonalnym zgredem i snobka./ tez mialam ochote wylaczyc, zmeczyl mnie w sumie ten film swa oleistoscia, w czasie projekcji nudzil. dopiero rano jakos zaczelam o tym myslec znowu. Odpowiedz Link
shachar Re: The Master 22.03.13, 01:49 A ja liczyłam na jakąś sensację, bo reklamowano ten film jako studium kultu i coś o scjentologach ,że protestują, ale może coś zmyślam. Nic w tym filmie takiego się nie wydarzyło, jak się zaczął tak i się skńczył po 2 i pół godzinie, tylko głownego bohatera trochę poczyścili i wpuścili między ludzi. Ale on i tak na końcu położył się na piasku obok piaskowych cyców. czyli kólko się zamknęło, a morał z tego taki ,że najlepsza jest piaskowa babka Kurcze, i nawet nie ma się do kogo przyczepić, bo aktorzy nie położyli filmu, obsada była znakomita, tylko ta puenta głęboko ukryta.. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: The Master 23.03.13, 22:48 Oni zwyczajnie bardzo dobrze zagrali film o niczym. Dlaczego nic nie piszesz o The Rum Diary, ja wciaz do niego powracam i ciekawi mnie czy on rzeczywiscie taki udany czy tylko mnie podszedl. Odpowiedz Link
rzeka.suf orgie orki ogry 26.03.13, 22:10 czyli my queen karo i rust and bone. nie znam sie na pisaniu recenzji, nie znam sie na krytyce filmowej, wiec powiem, ze bardziej podobal mi film pierwszy niz film drugi, mimo ze to nad tym drugim pieja rozni komentatorzy. rust and bone to ostatni film tworcy 'proroka', a mqKaro to historia z zycia amsterdamskich hipisow sklotersow z lat 70, widziana oczami dziewieciolatki. zdecydowanie latwiej, naturalniej przyszlo mi utozsamienie sie z Dalia niz z silaczka Stephanie. na korzysc mqk przemawia tez jego estetyka. poza tym w rust and bone nie mieli jeza ani hustawki. choc pewnie bardziej doniosle, mniej archiwalne przeslanie mieli. moze. ale polecam oba filmy. Odpowiedz Link
shachar Re: orgie orki ogry 27.03.13, 20:48 Ale to byla znakomita recenzja! postaram sie obejrzec, i niezaleznie od nastroju potem cos dodac. Jezu, ale mnie marcowe slonce pali w czaszke! Odpowiedz Link
jan_stereo Re: orgie orki ogry 28.03.13, 22:10 shachar napisała: > Jezu, ale mnie marcowe slonce pali w czaszke! Ja mam slonce jak sie odbije od sniegu. Pizdzi bardziej niz w styczniu. Dziwna ta wiosna w UK. Odpowiedz Link
shachar Re: orgie orki ogry 19.05.13, 13:19 Obejrzałam Rust and Bone chyba tydzień temu, ale nic nie mogłam mądrego wykrzesać z siebie. Teraz pewnie też nie, ale że mam lekko w czubie, to mi jakoś lepiej pójdzie bajdurzenie. To był ładnie zrobiony film, ładnie się turlał, tak nie z amerykańska, gdzie tę historię opowiedziano by w 30 minut. Tutaj, jak pani tresuje orki ,to je tresuje z całym czasem tego wymagającym. Ładne, ładne toczenie się. Sama historia bez jakiegoś specjalnego przesłania dla mnie, może dlatego, że zawsze miałam nogi i nigdy nie byłam facetem. Może tylko i aż takie, że po największych dramatach dalej jest życie. A teraz zgaduj-zgadula, co mam w skrzynce na listy? Ha! Listę Schindlera, bo nikt w domu tego nie oglądał. Czy być może? Odpowiedz Link
jan_stereo Detachment 02.04.13, 00:14 Co za film!!! Obejrzalem dopiero 15min, ale juz mam przemozne przeczucie ze to jest cos, na co sie czeka wiele kinowych miesiecy... Odradzam szukanie recenzji itp psujo-filmow. Potem trzepne cos wiecej. Odpowiedz Link
rzeka.suf Re: Detachment 02.04.13, 15:14 mocny film. nieszczegolnie wiele nadziei sie w nim dopatrzylam, co sugerowali niektorzy komentatorzy. cos raczej jak 'po zdjeciu czarnych okularow, ten swiat przerazajacy jest tym bardziej, prawdziwy jest, wlasciwe barwy wpelzaja na wlasciwe miejsca'. zdecydowanie bardziej ta perspektywa niz rust and bone'owa. moze tez dlatego, ze tutaj katy perry nie zostalaby uzyta jako podklad pod oklaski. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Detachment 03.04.13, 23:09 Mnie sie dobrze ogladalo bo nie tracilo namolnoscia, a ja lubie takie chlodne obserwacje beznadzienych sytuacji, chociaz tu jest sporo nadziei, wlasnie poprzez nabycie swiadomosci stanu rzeczy, tak u tworcy obrazu jak i samego widza/widzow. Najbardziej jednak jestem zadowolony z aktorow, ze chcieli i potrafili zejsc ze swych super produkcji i zagrac w takim niskobudzetowym filmie, dobre nastawienie, bo zagrali na 100%, a nie na odwalke, pelna profeska. Odpowiedz Link
shachar Re: Detachment 19.04.13, 15:53 Obejrzalam wczoraj, no i co ja madrego moge powiedziec? Wg mnie tez z ekranu nie powialo optymizmem. Ciekawe dla mnie jest, dlaczewgo sposrod wszystkich bohaterow doswiadczonych w rozny sposob tylko Brody byl nacechowany dobrocia w stosunku do drugiego czlowieka? I drugie, skoro ta jego dobroc wywolywala taki rezonans w innych, dlaczego taka postawa to orka na ugorze? Ludzie kontaktujacy sie z nim woleli raczej spijac z niego, byli porzeboscy raczej , niz cokolwiek innego. Co tu duzo mowic, ludzie rozmnazaja sie a potem zyja jak bydlaki. Super rola tej malej prostytutki, jaka to sliczna dziewczyna i jaka naturalna. Odpowiedz Link
rzeka.suf Re: Detachment 21.04.13, 00:07 hmm, z ekranu, moim zdaniem, optymizmem nie wieje, o ile nie zaliczasz sie do mlodziezy badz 20procent, ktore nie straca zycia na zalosnym wydzieraniu sobie nawzajem ochlapow. ale jakos tak przekornie pozytywnie, czy nawet powiedzialabym - pozytywistycznie - nastraja ten film do zycia i ludzi. wzniosle, lecz bez falszywego zadęcia nawraca na wlasciwe chyba tory. a co do dziwnej wyjatkowosci Henry'ego to moze jest ona podobna do niezwyklosci tego filmu - wiele ich na pewno podejmowalo podobna tematyke, probowalo zmierzyc sie z tematem i natchnac jakos gawiedz. ale ugrzezly jakos tak na mieliznie. Odpowiedz Link
shachar Re: Detachment 22.04.13, 10:24 Nie wiem, jakie były koleje pozytywizmu, ale wydaje mi się że niewesołe.Dlatego smuek mnie ogarnia i tak jak ten nauczyciel trzymający się siatki, ten Gamonidescu, wiesz o którym mówię, mam czasami chęć drzeć się bezdzwięcznie, Ale to jest wciąż 'needy' approach. Odpowiedz Link
rzeka.suf Re: Detachment 22.04.13, 20:51 no wiem, zaciekawilo mnie, ze go tak z rumunska nazwalas. to postac na wskros hehe tragiczna, tragicznie pozbawiona wplywu na rzeczywistosc, jakby zaklęta. a co do needy aproach to jest ono po prostu bardzo ludzkie. grzaskie tez. Odpowiedz Link
shachar Re: Detachment 23.04.13, 16:57 Haha na dysku przed tym Detachment była reklama filmu o angielskich blokach , Neds. Coś popindoliłam przy zamawianiu tego i przysłali mi koncert Biebera Odpowiedz Link
shachar Re: Detachment 23.04.13, 17:00 To nawet nie Bieber jest, tylko jeszcze większe dziwactwo. Odpowiedz Link
shachar Re: Kino,Zycie,Wydarzenia 10.05.13, 14:58 Byłąm wczoraj na festiwalu polskich filmów w NY. Imprezka to taka trochę zaściankowa, bo niewiele osób uczęszcza, pewnie w związku z tym przenieśli miejsca wyświetlania w Manhattanu w rózne lokalizacje na peryferiach. Poza tym pani organizatorka, a zwłaszcza jej psiapsióły, takie wiecie, 60-letnie dziewczyny, zdaje się przedtem nigdy w kinie nie były, bo konferowały na całego wtedy, kiedy normalnie telefony i japiszony powinny być wyłączone. Pozdrawiam paniusie serdecznie, jeśli zdarza im się czytać tę rubrykę, i obiecuję, że jeszcze raz będą dziamgać po gęsiemu, to wstanę i narobię im wstydu. No ale co to ja wczoraj widziałam; "Jesteś Bogiem", przedtem tytuł obił mi isę o uszy, zdaje się że nawet na Psychologii był wątek na temat tego filmu, ale nie przyłożyłam wagi. Dla tych, którzy nie widzieli, to film o realnie działającym polskim zespole hip-hopowym i jego członkach, i mniej więcej o tym, jak się zaczyna robić muzykę i nagrywać płyty i żyć w międzyczasie. Wczoraj ten film wydał mi się zaskakujący, przede wszystkim ze względu na warsztat reżysera. Nareszcie zobaczyłam polski film, który się gładko ogląda, sceny następują po sobie tak, że nie trzeba o nich myśleć , jako o 'scenach następujących po sobie'. Poza tym aktorzy; baaardzo przyzwoicie zagrane trzy role męskie i role drugoplanowe też. Co prawda nie czułam tak dokładnie chemii między Magikiem, a jego żoną, ale to może tylko ja. Trzecia rzecz, to taka, że chyba poszukam w sieci paru tekstów Kalibra 44. Hip hop nie leżał dotychczas w kręgu moich zainteresowań literackich, a może niesłusznie Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Kino,Zycie,Wydarzenia 10.05.13, 21:48 kiedys ich sluchalem...swietni byli, zwlaszcza tekstowo, posluchaj tego; www.youtube.com/watch?v=WKpxdpNXzlY Odpowiedz Link
shachar Re: Kino,Zycie,Wydarzenia 10.05.13, 21:57 Od drugiej minuty nic nie rozumiem, ale za to jaka piękna trąbka. Odpowiedz Link
shachar Re: Kino,Zycie,Wydarzenia 31.05.13, 21:19 Wczoraj za darmoszkę obejrzałam w kinie na Tribece dwa polskie filmy. Nie wiem jaka organizacja to sponsoruje, ale rozdawali energetyujące napoje. A filmy były takie; krótkometrażowa komedia "Basia z Podlasia" i film dokumentalny"Beats of freedom" o polskiej scenie muzyki rockowej od Gomułki do Mazowieckiego. Ta Basia z Podlasia to całkiem zgrabnie sklecona satyra, aż się dałam nabrać, że to autentyczna historia o panu Holendrze, ktory zapoznał piekną blondynkę z prowincji przez internet. Słał jej bieliznę, czekolady, w końcu się umówili. Czekał czekał ,Basi nie ma, złamała nogę podobno. No to przyjechał na Podlasie pod ten adres gdzie słał, a tam chłop wąsaty , żona i dzieci, w pokoju klejentki przymierzają jego zakupy; staniki i biustonosze. Poszedł więc Holender na policję, ale potem wycofał wniosek. Nasz rodak z wdzięczności postanowił się odwdzięczyć i zorganizował casting na Zonę dla Holendra. A dalej to już jak w każdym filmie z naturszczykami....cała nasza polska bieda. A Ten drugi film to o naszych muzykach. Już się tego nie pamięta zbyt dobrze, ale to było bardzo wzruszające przypomnieć sobie tamte czasy. Nigdy bym się nie spodziewała, że mnie to tak dotknie. Odpowiedz Link
rzeka.suf Re: Kino,Zycie,Wydarzenia 31.05.13, 23:07 to ja dzis tak 'patriotycznie'. film ' la roca' opowiadajacy historie relacji gibraltaru i la linii. tej najnowszaj, bo tylko taka istnieje, jako ze la linia zbyt dlugiej historii nie ma. prosze zwrocic uwage na te chabole, te chaty z chrustu i papy czy co to tam jest, moze morskie wodorosty, oto bowiem poczatki la linii. mna wstrzasnelo. jesli niektorzy z nich jeszcze to pamietaja, pamiec o tym przekazuja swoim dzieciom, to nic dziwnego, ze sa jacy sa, ze tak powiem ogolnie. nie wiem czy to bedzie dla was interesujace, jako ze w ogole was nie dotyczy. pomaga jednak zrozumiec obecne, zdawaloby sie calkiem irracjonalne animozje miedzy dwoma tak scisle ze soba zwiazanymi miastami i panstwami. no i tak czy inaczej jest to jakas tam probka llanito, tutejszej odmiany spanglisha. niestety, nie ma tego filmu online, trzeba sobie radzic inaczej. tutaj tylko probka: www.youtube.com/watch?v=D8GhX8VJFw4 Odpowiedz Link
shachar Birders, the Central Park Effect 01.06.13, 13:55 Obejrzałam własnie na HBO naprawdę przyjemny film dokumentalny i ludziach z lornetkami. W sumie nigdy się tym nie interesowałam, zarejestrowałam kątem oka tylko jakąś głupią komedie ze Stevem Martinem na ten temat, a tu proszę jakie fajne patrzydło. Nie chodzi o to że mam zaraz zamiar polecieć do sklepu optycznego, ale ci ludzie, starzy i młodzi i w średnim wieku panowie-karierowicze nawet opowiadali swoje zwykłe -niezwylke uczucia, jakie im daje to zajęcie. 'Zen'-mówia, " jak jestem nieswój, zdenerwowany, zły, to lecę do parku i zobaczenie pierwszego ptaka jest jak sztachnięcie się pierwszym papierosem", 'przywraca mi wiarę że swiat jet ok",'nie uważam tego za inne hobby niz wychowywanie dzieci, jest to głęboko ludzkie zajęcie", "wiem że głupio wyglądam, ze to nie jest cool, wgapiać się w coś, a reszta wgapia się w ciebie". Jeden pan na codzień produkujący trąbki w warsztacie, ma imadła i w wolnej chwili wierci dziury w kokosach , zawiesza na drucie i jest karmnik. czyli jednak to w ludziach jest, że nie mogą żyć bez natury, bo czasami myślę, że większość jest takich,co jak już dostaną mieszkanie w bloku, to się nacieszyć nie mogą, a psa w nim to sobie wyobrazić nie mogą za nic. Odpowiedz Link
jan_stereo The Lone Ranger 20.07.13, 20:23 Z panem Johnym Deppem jsko Indianinem, nieco pokreconym...niby kino familijne, z racji niedorzecznosci licznych, ale jakies takie puste, papierowe, mnie zmeczylo grubo przed koncem, wiec niedoogladalem. The Rum Diaries to byl ostatni znakomity film z JD. Odpowiedz Link
jan_stereo Go On - Serial TV 21.07.13, 16:30 Tak wlasnie, sprawdzam rozne tasiemce telewizyjne bo sporo tego sie namnozylo ostatnio. Jestem w polowie pierwszego sezonu, mamy tutaj replikacji roli naszego Chandlera z Przyjaciol, i traci to juz myszka, cala otoczka ma byc jakas taka komediowa,ale brakuje czaru i ja sie nasycilem ta dziecinada dosc szybko, wiec tutaj robie sobie przerwe od tego filmu na czas nieokreslony. Odpowiedz Link
jan_stereo Luther - Serial TV 21.07.13, 16:35 Kolejny na tapecie. Lyknslem sezon pierwszy i chyba dalej juz nie moge, draznia mnie niemozebnie 2 rzeczy. Kazdy przestepca jest rozpracowany i na talerzu juz w pierwszych 5 minutach kazdego odcinka, ma to jakis zwiazek z realiami ? I dont think so. Kolejna sprawa to Idris Elba, chyba ogladalem dotad glownie ze sentymentu do niego, gra dobrze, ale scenarisuz jest na jedno kopyto i sie zuzyl w tyym swoim byciu cool na ekranie. Kazdy kolejny odcinek jest w zasadzie kopia poprzedniego z jakims tam niklym urozmaiceniem. A ja sie albo juz zepsulem w swych wymaganiach albo co, no nie daje rady dalej ogladac, zabieram sie wiec za Breaking Bad sezon 5, chyba jeden z nielicznych ktore sie latwo i dobrze oglada. Odpowiedz Link
jan_stereo The Mentalist - Serial TV 21.07.13, 20:31 Wszystkie te serie nie sa na tyle zle abym nie zechcial obejrzec kilku pierwszych odcinkow liczac na to ze sie wciagne i nastroj sie poprawi, ale niestety,koniec koncow, splywaja one po mnie i wydaja sie mocno przecietne, takie wyroby dla ludu bez polotu i iskry psychologicznej, bazujace na mega uproszczeniach, ktore mnie raza. Koniec wiec i z Mentalistem..to samo tyczy sie serii Justified, nie dam rady ogladac dalej. Wiekszosc podejrzanych zostala chyba wyeliminowana dosc szybko Odpowiedz Link
shachar Re: Kino,Zycie,Wydarzenia 22.07.13, 23:31 Włączam komputer i dwie nowości od razu rzucają się w oczy; urodził się królewicz i umarł Dennis Farina. Nie dalej jak wczoraj oglądałam film z nim w roli głównej, " Last rites of Joe May". Trochę przewidujący w końcówce, ale w środku przejmujący, jak te wszystkie filmy o kombinatorach małego kalibru marzących codziennie o przełomowym sukcesie. Odpowiedz Link
jan_stereo Enlightened... 07.08.13, 13:16 Prawie wszystkie seriale oblaly moj prywatny test na zaintrygowanie mnie dostateczne, no i ten jakos znienacka wszedl we mnie mimo ze, glowna pistac jest jedna z najbardziej (chyba 'naj') wkurwiajacych bab (na ekranie) jakie mialem okazje zobaczyc, i mimo tego jest cos w tym filmie ze nie moge przestac go ogladac. A ta jednieta laska, ma nawet zrozumiale motywy, ale bywa tak irytujaca chwilami ze sie az we mnie gotuje, ale film jest niesamowicie sprytnie nakrecony i obejrzalem pierwszy sezon w jeden dzien. Teraz wisze na sezonie drugim. Mocno polecam (mimo mieszanych emocji), jest tu wiele znakomitych spostrzezen psychologhicznych (jako scenki sytuacyjne) no i fajne osobistosci filmowe, bardzo dobrze sie oglada. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Enlightened... 07.08.13, 16:56 Laura Dern jest jednak godna Oskara w tej roli, mimo ze jej nie trawie jako owa Amy, ale to dzieki wlasanie jej znakomitej grze... Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Enlightened... 07.08.13, 19:17 Ten serial sie robi zwyczajnie genialny, dawno nie ogladalo nic podobnego w takim skupieniu, bo zazwyczaj robie jeszcze ze 2 inne rzeczy jednoczesnie, tutaj sie nie da. Odpowiedz Link
shachar Re: Enlightened... 07.08.13, 20:25 No dobrze, wierzymy ci ) Idę zobaczyć czy to jest na HBO on demand. Ja z seriali męczę jeszcze czasami Dextera dla towarzystwa, a najbardziej ostatnio przejmuję się "Masterchef UK Professionals"! Odpowiedz Link
elissa2 17. sierpnia 09.08.13, 13:48 godz 20:30 McFerrin + Scena Plenerowa Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Gdańsk, Wyspa Ołowianka (naprzeciw Żurawia) Wstęp: 5 zł w strefie golden circle (najbliżej scen), poza strefą wstęp wolny Bobby McFerrin (Stany Zjednoczone) + Orkiestra Symfoniczna Polskiej Filharmonii Bałtyckiej VOCAbuLarieS (Stany Zjednoczone, Niemcy) w składzie: Katherina Debus, Michael Eimann, Lisa Fischer, Karen Goldfeder, Gregorio D'Clouet Hernandez, Madison McFerrin, Karsten Mueller, Thomas Piontek, Judy Vinar, Konrad Zeiner. Atom String Quartet (Polska) The Bulgarian Voices – Angelite (Bułgaria) Laboratorium (Polska) Urszula Dudziak (Polska) SpiritYouAll (Stany Zjednoczone) w składzie: Gil Goldstein, David Mansfield, Armand Hirsch, Jeff Carney, Louis Cato. Scenariusz i reżyseria: Krzysztof Materna Otwierające piątą edycję festiwalu widowisko McFerrin+ to wyjątkowy punkt programu Solidarity of Arts 2013. Gospodarzem jest światowej sławy dyrygent muzyki klasycznej, autor pierwszego w historii solowego albumu jazzowego nagranego bez akompaniamentu jakiegokolwiek instrumentu, jeden z najsłynniejszych improwizujących wokalistów w historii muzyki, autor jednej z najpopularniejszych piosenek końca ubiegłego stulecia, zdobywca 10 nagród Grammy, Bobby McFerrin. Mistrz zaprezentuje materiał ze swoich dwóch wielkich projektów/albumów: 1. VOCAbuLarieS z 2010 roku (w oryginale był to montaż ponad 1400 utworów nagranych osobno przez 50 wokalistów; w Gdańsku VOCAbuLarieS stanowić będzie szesnaście wybitnych głosów, wśród nich znana ze współpracy z The Rolling Stones Lisa Fischer). 2. SpiritYouAll, którego premiera miała miejsce 14 maja 2013 (1. miejsce na liście przebojów Billboard w kat. modern jazz i 4. muzyki gospel w pierwszym tygodniu od premiery). Ten projekt/płyta jest hołdem dla Roberta McFerrina Seniora, ojca artysty, wybitnego śpiewaka operowego, pierwszego czarnoskórego mężczyzny w historii, który wystąpił w Metropolitan Opera. SpiritYouAll to muzyka z pogranicza gospel i soul: przejmująco piękna, o której McFerrin mówi, że jest “podróżą w głąb mojej duszy.” W projekcie SpiritYouAll na Solidarity of Arts uczestniczy oprócz Bobby'iego 6 muzyków, między innymi znani z minionych edycji festiwalu Gil Goldstein (autor przygotowanych specjalnie na nasz koncert aranżacji) i perkusista Louis Cato. W pierwszej połowie 2013 roku (przed premierą płyty) McFerrin zaprezentował SpiritYouAll m.in. w Boston Symphony Hall, San Francisco Symphony i Los Angeles Philharmonic. Koncert McFerrin+ to oczywiście nie tylko te dwa projekty. Na trzech scenach wystąpią (sami oraz wspólnie z McFerrinem) zdobywcy tegorocznych Fryderyków za najlepszy jazzowy album roku Atom String Quartet, Urszula Dudziak i Laboratorium, a także jeden z najlepszych chórów żeńskich świata The Bulgarian Voices – Angelite. Po raz kolejny założenia inscenizacyjne widowiska wpisują się w ideę naszego festiwalu: znowu przestrzeń miejską Gdańska wypełni sztuka najwyższej próby i dziesiątki (mamy nadzieję) tysięcy jej wspaniałych fanów. (nie wiem jak, ale muszę tam pójść) Odpowiedz Link
jan_stereo Re: 17. sierpnia 10.08.13, 00:03 elissa2 napisała: > godz 20:30 McFerrin + > > Scena Plenerowa Polskiej Filharmonii Bałtyckiej > Gdańsk, Wyspa Ołowianka (naprzeciw Żurawia) > Wstęp: 5 zł w strefie golden circle (najbliżej scen), poza strefą wstęp wolny Powinno byc wiecej takich wydarzen, w tak przystepnych cenach, moze by sie ludzie oswoili z czyms ambitniejszym niz ten plastik komercyjncyh rozglosni... Odpowiedz Link
shachar Re: 17. sierpnia 10.08.13, 14:35 No i jakie wrażenia? Udało Ci się wyskoczyć na trochę? Odpowiedz Link
elissa2 Re: 17. sierpnia 10.08.13, 15:31 to dopiero za tydzień uwielbiam McFerrina, uważam go za geniusza, piekielnie uzdolniony, nieprzeciętnie inteligentny i ma ogromne poczucie humoru; gdy zobaczyłam zajawkę, że będzie ten koncert, aż mi z wrażenia szczęka opadła; teraz główkuję jak się wyrwać i kogo by tu namówić... problem w tym, że to daleko i ten powrót około północy jeśli, jak liczą organizatorzy, zjawią się tysiące ludzi (może nawet ponad 10 000) to może wypatrzę jakichś znajomych z osiedla... no i jeszcze pogoda nie może nawalić (wszystko jedno jaka, byle nie wichura, burza i grad wielkości kaczych jaj) Odpowiedz Link
shachar Re: 17. sierpnia 10.08.13, 21:51 To my będziemy robić odwrotnie; najpierw recenzja, potem wykonawca przeczyta i da koncert odpowiedni Odpowiedz Link
elissa2 Re: 17. sierpnia 18.08.13, 02:17 www.youtube.com/watch?v=rMIj2SejZuc rewelacyjny koncert Odpowiedz Link
elissa2 Re: 17. sierpnia 18.08.13, 14:17 warto obejrzeć ten film bo fajnie pokazują miejsce, w którym odbywał się koncert www.youtube.com/watch?v=9kcUfJg8Dx8 no i nie zabrakło jego poczucia humoru coś mu się rozłączyło www.youtube.com/watch?v=6msTLscsNpw Odpowiedz Link
elissa2 Re: 17. sierpnia 19.08.13, 21:27 To, że show McFerrina będzie inne niż poprzednie projekty "+" wiedzieliśmy z dużym wyprzedzeniem. Po raz pierwszy gospodarzem widowiska był muzyk nie postrzegany jako instrumentalista, po raz pierwszy tak dużo utworów, które usłyszeliśmy na koncercie w sposób bezpośredni odnosiła się do wiary w Boga, po raz pierwszy główna gwiazda nie była kierownikiem muzycznym, po raz pierwszy zespoły wokalne miały tak duży udział w budowaniu atmosfery na widowni. Wieczór (ciepły i bezwietrzny, podobnie jak trzy lata temu podczas Możdżer+) McFerrin rozpoczął I Symfonią “Klasyczną” D-dur Siergieja Prokofjewa dyrygując Orkiestrą Symfoniczną Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. Po zakończeniu dyrygent elegancko przypomniał publiczności, że wysłuchała właśnie zespołu lokalnego, którego można i warto słuchać również gdy występuje bez niego. Wystarczy pójść od czasu do czasu do filharmonii. Drugi utwór, specjalnie zaaranżowaną na orkiestrę i zespół Bobby’ego mieszankę przebojów z albumu spirityouall (“Swing Low” oraz “Rest, no indeed”, McFerrin poprzedził (długim) przepinaniem i przeciąganiem mikrofonu pod swoją koszulą, w czym pomagała mu zastępująca w zespole Esperanzę Spalding córka mistrza, utalentowana wokalistka Madison McFerrin. Umiejętność wygrywania publiczności własną naturalnością i spokojem potwierdził przejęzyczając się przy przedstawianiu swojego zespołu i próbując wyjaśnić, że Louis Cato (perkusja, gitara, ukulele basowe, wokal – w widowisku z serii “+” po raz trzeci!) oraz Jeff Carney (wg. Bobby’ego Jeff Cato, gitara basowa akustyczna) to bracia. Kto wie jak wyglądają obaj wybitni muzycy, ten na pewno się uśmiechnął. Łącznikiem z występującą na prawej scenie Urszulą Dudziak był cudowny akordeon jednego z największych akordeonistów świata (to nie są jakieś PR-owskie dyrdymały, tylko prawda), kierownika muzycznego McFerrin+, Gila Goldsteina. Nie ostatni raz wspominamy o tym akordeonie. Zespół Urszuli Dudziak (z wybitnie utalentowanym pianistą, kompozytorem, aranżerem i producentem muzycznym Janem Smoczyńskim) wykonał cztery utwory (“Turkish Mazurka”, “Cajon”, “Wookies Walk” oraz “Bobby’s Groove”, przy czym ten ostatni oraz część przedostatniego wspólnie z bohaterem wieczoru. Cały set Uli był doskonały, wspaniałą energię miały nie tylko utwory zaśpiewane w duecie z mistrzem. Pod koniec swojego występu legendarna polska jazzmenka wyznała Bobby’emu miłość, co ten przyjął z radością i spokojem. Na scenie lewej ruszył chór SLIXS i przyjaciele, osiemnaście głosów wykonujących starsze przeboje McFerrina, głównie z albumu VOCAbuLarieS. Tu słowo o czwartkowej próbie przed tym występem: tuż po wejściu na salę prób Bobby McFerrin poinformował rozgrzewający się chór, że materiału z płyty VOCAbuLarieS nie śpiewał od kilku lat, słów nie pamięta w ogóle, a oprócz tego jest koszmarnie zmęczony podróżą. Nie wyglądało to na żarty. Po dwóch wspólnie wykonanych utworach ("Come to me" oraz "Psalm 23") uznał, że już nie jest zmęczony. Po kolejnych dwóch (“Circlesongs”, "The Garden" i “Wailers") z niedowierzaniem stwierdził, że nie słyszał jeszcze tych piosenek w tak niesamowitym wykonaniu. Na koncercie “Psalm 23” był doświadczeniem metafizycznym, rodzajem modlitwy bardzo wiarygodnej. Nie każdy usłyszał, że w ostatnim utworze (“Wailers” improwizujący ze SLIXS’ami Bobby wielokrotnie z entuzjazmem i premedytacją używał słowa Gdańsk. Po “Wailers” akcja przeniosła się na prawą, bardziej instrumentalną i mniej delikatną scenę, gdzie czekało jazz-rockowe Laboratorium z ojcami założycielami w nastoletniej formie, Januszem Grzywaczem i Markiem Stryszowskim. Zagrali “Anatomy Lesson”, “Latin Groove” i “Make-Up”, wszystkie trzy kompozycje Janusza, przy czym ta ostatnia, ku zachwytowi publiczności, z Gilem Goldsteinem na akordeonie. Czwartym utworem w secie był hymn “Freedom is a Voice” autorstwa Bobby’ego oraz Russella Ferrante z albumu Bang! Zoom z 1996 roku. Na scenie oprócz McFerrina, ku jego i publiczności jasno wyartykułowanej radości, pojawilło się ośmiu wokalistów SLIXS. Po Laboratorium akcja przeniosła się z powrotem do centrum, gdzie czekał jeden z najlepszych chórów żeńskich świata, The Bulgarian Voices – Angelite. Dziewczyny, znane gdańskiej publiczności z koncertu Grzecha Piotrowskiego i jego orkiestry świata w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej podczas Solidarity of Arts 2011, wykonały 5 utworów: “Dimianinka”, “Dumba” (z Bobbym i wspaniałą energią od strony publiczności), “Erke, mori, Erke” (z dwoma perkusistami: legendarnym Stoyanem Yankulovem i... Bobbym, który wyręczał/wspomagał Stoyana za pomocą głosu i rąk), “Tapan bie” oraz “Dilmano Dilbero”. Warto wspomnieć, że Urszula Dudziak nie wytrzymała i większość czasu, którego nie spędziła na scenie, spędziła pod nią, chłonąc razem z publicznością muzykę innych wykonawców. Tymczasem równowaga Ołowianki została poważnie zachwiana pod ciężarem tysięcy ludzi przesuwających się w lewą stronę. Na scenie najbliżej Filharmonii pojawili się zdobywcy tegorocznych Fryderyków (album Places) Atom String Quartet i szybko przejęli kontrolę nad wyspą. Zagrali w kolejności skomponowany przez Krzysztofa Lenczowskiego “Winter Song”, “07 zgłoś się” Włodzimierza Korcza (jeżeli Gil nie zjednał sobie polskich fanów wcześniej, to zrobił to wykonując ten utwór na akordeonie wspólnie z kwartetem), “I shall be released” Boba Dylana, już z Bobbym (nie Dylanem) oraz gitarowym chórem w składzie: David Mansfield, Armand Hirsch, Louis Cato, i wreszcie wysokoenergetyczną (nagrodzoną jednym z najgłośniejszych aplauzów wieczoru) kompozycję Mateusza Smoczyńskiego “Manhattan Island”. W tym miejscu słowo o Mansfieldzie, który z Dylanem zaczął grać kiedy skończył 18 lat, towarzyszył mu przez 4 lata i trzy płyty, a swoją własną Grammy odebrał w 1986 roku za cudowny album “The Way It Is” z Brucem Hornsbym (...and the Range), zespołem, którego był współzałożycielem. Takich właśnie muzyków dobrał sobie Bobby McFerrin do swojego najnowszego projektu. I na nasze szczęście przywiózł ich wszystkich do Gdańska. To oni (oraz wspomniani Jeff Carney, Madison McFerrin i Gil Goldstein) przejęli kontrolę nad sceną środkową chwilę później, wykonując w kolejności następujące utwory z albumu spirityouall: “Everytime I Feel the Spirit”, szybkiego i z chęcią przejmowanego przez publiczność “Joshuę”, potem “Jesus makes it good” z McFerrinem na fortepianie (ten utwór dla wielu jest dowodem jak wspaniałym tekściarzem jest Bobby), i wreszcie potężnie energetyczny (psalm) “25:15” oraz pieśń “Whole World” już z partiami wokalnymi wykonanymi przez Angelite i SLIXS. Ten zestaw był (jak na tytuł albumu przystało) autentycznie uduchowiony oraz wyjątkowo imponujący muzycznie. Ani wzroku ani słuchu od McFerrina i jego zespołu nie dało się oderwać. Ktokolwiek nie wierzy w Boga, musiał przynajmniej uwierzyć, że McFerrin wierzy. I mógł/mogła pozazdrościć mu wiarygodności świadectwa. Przygotowane specjalnie na nasz koncert aranżacje Goldsteina na pewno jej (tej wiarygodności) pomogły. Kulminacją wieczoru był utwór “Glory”, wykonany wspólnie przez wszystkich wykonawców widowiska McFerrin+, których swoim głosem na scenę wywołał reżyser koncertu, Krzysztof Materna. Bobby wykrzesał z siebie siłę na jeszcze jedną improwizację mobilizując liczący kilkudziesięciu muzyków zespół na scenie do ostatniego potężnego zrywu. Boski wieczór. Odpowiedz Link
elissa2 Re: 17. sierpnia 19.08.13, 21:28 www.facebook.com/photo.php?fbid=674174909276818&set=a.249647091729604.76249.134697523224562&type=1 Odpowiedz Link
elissa2 Fatih Akin 14.08.13, 13:49 wyborcza.pl/1,75475,5839891,Fatih_Akin___niemiecki_Turek_i_turecki_Niemiec.html www.filmweb.pl/person/Fatih+Akin-99996 zamierzam obejrzeć "Głową W Mur" z 2004 oraz "Na Krawędzi Nieba" z 2007 Odpowiedz Link
jan_stereo Lenie Patentowane... 16.08.13, 19:06 obejrzeliscie juz polecany tak bardzo serial Enlightened czy jeszcze nie ;D Spoko spoko, wiecie zem cierpliwy jest bardzo, pod warunkiem ze nie musze dlugo czekac na wrazenia innych ;')) Odpowiedz Link
shachar Re: Lenie Patentowane... 17.08.13, 13:34 Straszne lenie! U mnie nie ma w żadnym od demand, poza tym nie mam czasu, bo pół dnia oglądam Masterchefa the Proffesionals UKowskiego. Superprogram! O, jest to na netflixie, no dobrze, wezmę jak się uporam z zero.dark.thirty, ktory to film z racji tego, że trwa 3 i pół godziny chyba, nie mieści się w moje masterchefy i inne poszukiwani pracy. Ale jasne, jak jest wart uwagi, to nie ma sprawy. No i jak to się toczy, że Laura jest full of S**t czy rzeczywiście oświecona? Może Imkowi trzeba to zaproponować? tylko on odmowi oglądania czegokolwiek.. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Lenie Patentowane... 17.08.13, 13:53 shachar napisała: > Straszne lenie! U mnie nie ma w żadnym od demand, poza tym nie mam czasu, bo pó > ł dnia oglądam Masterchefa the Proffesionals UKowskiego. Superprogram! Mam serdecznie dosc kuchni do konca zycia zeby jeszcze to ogladac ;')) > O, jest to na netflixie, no dobrze, wezmę jak się uporam z zero.dark.thirty Ogladalem ten film niedawno, nie skonczylem go co prawda ale dosc sporo przemeczylem. Trailer do tego byl bardzo intrygujacy czego nie mozna juz powiedziec o filmie, taka srednizna sie robi po jakiejs pol godziny. > No i jak to się toczy, że Laura jest full of S**t czy rzeczywiście ośw > iecona? Może Imkowi trzeba to zaproponować? tylko on odmowi oglądania czegok > olwiek.. Laura to przelebska musi byc osoba w zyciu taki film i scenariusz zmajstrowac i zagrac przekonujaco ze sie zapomina iz to tylko film, na koncu ja nawet polubilem, tak w calosci, razem z jej wkurwiajacymi ruchami zyciowymi. Ten serial to tez inni przeswietni aktorzy/postaci, jak chociazby szef departamentu IT w podziemiach budynku albo Luke Wilson byly maz Laury a teraz jej kumpel.... Odpowiedz Link
jan_stereo Imek 17.08.13, 13:54 jedno jest pewne, on by kibicowal jej poczuciu niesprawiedliwosci korporacyjnej ;')) Odpowiedz Link
shachar Re: Lenie Patentowane... 23.08.13, 21:54 Obejrzałam połowę pierwszego sezonu, czyli pierwsze pięć odcinków, tyle zmieściło się na płycie. No może być Czasami jakbym sama siebie widziała w tym serialu, z książką samopomocową do snu, hue hue .Zastanawiam się, dlaczego urwali produkcję po dwóch sezonach, bo się nie sprzedało. Jest trochę więcej ludzi, którzy mogą się przejrzeć w tym okienku, ale chyba musieliby zapłakać nad sobą, a wolą się rozerwać jakimś innym widowiskiem, nie takim robiącym z nich postać kretyńsko-tragiczną.. Wolą na godzinę wcielić się w groźnego policjanta, albo killera. Fajny był odcinek czwarty, jak ona i on pływali kajakiem, ona wywaliła mu dragi, a on ją poprosił, żeby tego nie robiła, bo on musi mieć momenty kiedy mu czacha nie pracuje. W sumie bardzo prawdziwe to było. W końcu aktorzy też ludzie i takie historie im się przytrafiają, dobre na scenariusz. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Lenie Patentowane... 26.08.13, 10:25 Masz juz u mnie ocene bardzo pozytywna, jeszcze kolejne 5 odcinkow poprosze i zaznaczam, ze serial zrobi sie potem nawet ciekawszy, bardziej intrygujacy ;')) Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Lenie Patentowane... 26.08.13, 23:14 shachar napisała: > Zastanawiam się, dlaczego urwali produkcję po dwóch sezonach, bo się nie sprzedało. Nie chce nic zdradzac, ale w zasadzie koniec drugiego sezonu niejako domyka caly film, pozniej musieliby ciagnac juz na sile dorabiajac historie aby pasowalo do wydarzen. Odpowiedz Link
shachar Re: Lenie Patentowane... 27.08.13, 13:35 Też się zastanawiałam, jak długo można pociągnąć te jej wystąpienia w pracy, przecież na logikę kiedyś w końcu muszą ją wylać Wczoraj udało mi się dojechać do momentu wylania Omara. Swoją drogą to Amy lepsza cwaniara jest, zwłaszcza w biurze. Kiedy rozmawiała z Tylerem o tym ,że ją zwolnią, on jej, że ona nic nie robi, a ona ,że pewnie czuje się odrzucony, myslałam ze spadnę z krzesła! Z nowości najbardziej podobał mi się odcinek z Sandy (robin Penn), nieźle pokręcona dynamika między nimi obiema. Ciekawie pokazane postaci obu 'oświeconych' , jedna robiąca to, co najlepsze dla jej ego i w roli Rozdającego, a druga w roli petenta. Ale nejbardziej świetny w tym wszystkim jest Luke Wilson. Za każdym razem, jiedy jest scena z nim, można się spodziewać perełki przez duże Pe. super! No i ten , kto to wszystko wymyślił, ten nomen omen White, świetny tekst Omara, za który potem Tyler zemścił się pracowniczo, myslę ze White w życiu nasłuchał się paru tekstów na swój temat, stąd niektóre pomysły. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Lenie Patentowane... 27.08.13, 14:45 I tu jest najciekawsze, ze autorami scenariusza sa oni oboje; White (Tyler) i Dern (Amy). W drugim sezonie akcja nabiera jeszcze wiekszego drajwu napieciowego, wiecej osob jest wplatanych w cala te intryge zapoczatkowana przez Amy i Tylera ( z doczepki). Mnie tu sie bardzo podoba hustawkowy charakter Dougie Danielsa (Sharp), potrafi sprawnie przejsc od totalnego pajaca do rozumiejacej osoby o duzej spostrzegawczosci. Odpowiedz Link
shachar Re: Lenie Patentowane... 27.08.13, 19:17 Sorry, ale nie mogę tego oglądać Znaczy mogę, ale aż mnie skręca ta jej double agenda, z jednej strony PETA, SRETA, globalne ocieplenie, a z drugiej strony ta małostkowość, kręcenie się za tym dziennikarzem, Który Zna Wszystkich Ważnych Działaczy, zostawianie Tylera w samochodzie, odwaracanie się dupą do kelnera, który ją zna. Właśnie wyszła z przyjęcia w Pięknym Domu, ughhh! Levy ma do niej anielską cierpliwość. poprzedni odcinek był o jego rehabie, on jest jednak bardziej koherentny w swoim zachowaniu, a ona jak świr napędzany chęcią zaistnienia.Trzymajcie mnie, idę oglądać dalej. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Lenie Patentowane... 27.08.13, 20:12 A co ja napisalem na wstepie, ze ona to najbardziej wkurwiajacy (wlasnie wszystkie te jej pokrecone zachowania i slepe pomysly) damski charakter na ekranie i ze walcze z soba aby nie przestac ogladac Odpowiedz Link
shachar Re: Lenie Patentowane... 27.08.13, 22:17 Oj, dziwny ten serial i emocjonująco wyczerpujący, przynajmniej dla mnie. Bo z jednej strony myślę ' no kretyn', z drugiej 'ma rację , z trzeciej 'ale jakie są jej pobudki i jak ludzie uwikłani w nią wyjdą na tym?'" , z czwartej, " czy wszysto , czego chciałam od życia może się spełnić, byle tylko wystarczająco chcieć?'. To są bardzo ciekawe jazdy. Przeciez ona nie przyjęła pracy w pomocy bezdomnym, bo płacili tam 25tys zaledwie, zamiast tego przytulała się z kieliszkiem na przyjęciu do każdego, kto miał wygląd na gębie, ze go rozpiera wiedza kosmiczna. Także jej ogląd Levy'ego ewaluował czasami o 180 stopni w zależności od tego, czy miała widoki na Bardziej Znaczące Życie, czy nie. Ale też jej nadzieje, na robienie czegoś ekscytującego, wyjście poza ogródek rózany mamy i dragi eksia były tak ludzkie w sumie.. Dużo emocjonalnych twistów, w jednej scenie mama już by wolała żeby Amy sie wyprowadziła, w drugiej jest dumna z notki w gazecie, pełno tego było. super odcinek o Tylerze.. czy fajne było? fajne i rzeczywiście wciągające, dzięki. Odpowiedz Link
shachar Re: Lenie Patentowane... 27.08.13, 22:19 A ty Jasiek jak chciałbyś zacząć naprawiać świat, to co byś zrobił? Odpowiedz Link
jan_stereo Re: Lenie Patentowane... 27.08.13, 23:00 Wprowadzil lekcje akupunktury jako przedmiot obowiazkowy w szkolach podstawowych i srednich, juz nie wspominajac o cwiczeniach jakie uprawiaja skosni w szkolnych przerwach 30minutowych ;')) Potem bym sie wzial za edukacje jak sie odzywiac, co jesc i dlaczego, tez jako obowiazkowy przedmiot juz od przedszkola ;')) Odpowiedz Link
shachar Re: Lenie Patentowane... 28.08.13, 12:25 a tak, ja idąc po tej linii wprowadziłabym od przedszkola filozofię, jakieś Przysposobienie Społeczne, albo Przysposobienie do Zycia na Ziemi, naukę gotowania. relaksu, pewnie o czymś zapomniałam. miałeś akupunkturę? Odpowiedz Link
jan_stereo Clear History 17.08.13, 19:17 Sklad aktorow dosc niecodzienny: Larry David Jon Hamm Kate Hudson Michael Keaton Eva Mendes A film w sumie jeszcze bardziej, glowny bohater grany przez Larryego Davida popadal troche w nute aktorska przypominajaca mi Woodego Allena, ktorego nie trawie, ale ten tutaj, nigdy nie przesadzal ze swym postrzeganiem rzeczy i nie mial zadnych tasiemcowych monologow. Komedia ze smakiem, rzadkosc na obecne czasy. Odpowiedz Link
shachar Re: Kino,Zycie,Wydarzenia 15.09.13, 16:15 Czy można jeszcze kogoś zabić w nowy sposób (... powiedzieć wic, wywalić się dramatycznie, mieć więcej problemów z dziećmi szkolnymi, bardziej niesuboerdynowanego psa?)? Chyba już nie, więc filmy dokumentalne to to, co teraz oglądam z większym zainteresowaniem. Grają tam prawdziwi ludzie, których , gdyby zastąpić aktorami i wybałuszyć się z budzetem 150 mln to i tak się nie powtórzy efektu. Efekt jest czasami skromny, bardzo kameralny, ale o to chodzi. Dziś w nocy oglądałam na CNN ten nowy serial podróżniczy Znanego Kucharza, przemienił on trochę formułę, i więcej jest socjału i ekonomii niż kucharzenia. Wczoraj było o Kongo, państwie i rzece, trochę śladami Conrada i" jądra ciemności". Kongo wyeksploatowali Belgowie z jakimś królem Leopoldem na czele, potem Joseph Mobutu. Swietne czasy kiedy kręcono tam 'Afrykańską królową" z Bogartem dawno minęły. Teraz każda gmina to inne ugrupowanie partyzanckie, proszę sobie wyobrazić życie w tak funkcjonującym państwie. A między tym wszystkim są rdzenni mieszkańcy, którzy, nie mając płacone za to ani grosza, przychodzą codziennie do pracy, którą kiedyś mieli, np naprawiacza wagonów kolejowych. 200 osób przychodzi i młotkiem i na styki kabli stara się utrzymać w ruchu np jedną lokomotywę, bo jak przyjdą lepsze czasy to to będzie i się do czegoś przyda. Tymczasem całą zajezdnię pochłania powoli dzungla. to samo z instytutem doświadczalnym nt rolnictwa, opuszczonym przez belgów w pośpiechu w 1960. Teraz starsi panowie z wioski przychodzą tam, stukają coś palcami na półwiecznych maszynach do pisania, otrzepują jako tako księgozbiory, które nie uniknęły zawilgocenia. Niesamowita naiwność i heroizm bije z ich nadziei na lepsze czasy. A wczoraj rano widziałam naprawdę fajny film, "The other F word" o muzykach punk rockowych, którzy zostali rodzicami i jak ich światopogląd i styl życia awaluował, bądź nie, kiedy musieli stać się nauczycielami życia dla swoich dzieci. Odpowiedz Link
lola165 Re: Brit Marling 20.09.13, 17:03 dwa filmy z jej glownym udzialem, a takze napisala scenariusze chyba. jeden, sprzed ponad roku "Another Earth" i ostatnio "The East". takie bardzo spokojnie niepokorne, niskonakladowe filmy. ten pierwszy o pokucie. o szansie naprawy nienaprawialnego. drugi o ekologicznym terroryzmie, niby goracy ale ciagle jeszcze uboczny topic, dla niektorych moze byc nudnawy ale akurat w tym filmie pasjonuje. najwazniejsza refleksja dla mnie to to jak w sumie niewiele nam potrzeba do godnego zycia. no i ta Brit Marling, schowana jakby do srodka, lekko niesmiala a jednak rozmowy milkna jak wchodzi do pokoju. jak kto widzial Arbitrage, to grala tam corke skorumpowanego Richarda Gere'a. no wiec polecam oba dwa. Odpowiedz Link
jan_stereo Filmy hurtem oceniane... 16.01.14, 14:28 Kolejno: Dallas buyers club - jesli juz cokolwiek ogladac z tej szmiry jaka sie pojawia na ekranach to ten obraz wydaje sie byc najsensowniejszym, nawet nie jest taki calkiem przygnebiajacy, mimo ze McConaughey zaadaptowal sie fizycznie bardzo przekonujaco majac wyglad chorego 60-latka i to bez specjalnej charakteryzacji. Z taka aparycja wyglada chyba najciekawiej w swej karierze aktorskiej, bardzo dobry wystep, tak samo jak ten w Mud albo w chujowym Wolfs of the Wall Street (tylko jego rolka, paruminutowe wejscie, ratuje cokolwiek ten film). Saving Mr Banks - Thompson zakasowala tutaj Hanksa swoim znakomitym wystepem robiac w zasadzie caly film, bo to ja sie oglada, gdyby nie jej postac film uznalbym za nieogladalny, a z nia, za bardzo latwo przyswajalny. American Hustle - dobrze sie zapowiadal w pierwszych 10minutach, by rozczarowac mnie mocno w kolejnych 30, dalej nie ogladalem... Her - Phoenix zagral ponizej oczekiwan, lepszy od jego wystepu okazal sie glos Johansson grajacy w tym filmie. Do obejrzenia jako ciekawostka, dupy jednak nie urywa. O calej reszcie nie ma co wspominac, chyba ze cos mnie ominelo ;')) Odpowiedz Link