Dodaj do ulubionych

Zapytanie Personalne

08.12.07, 01:51
Jaka osobe byscie chcieli spotkac najchetniej i dlaczego, moze byc twarz forumowa,moze byc tez historyczna...
Obserwuj wątek
    • ala.l Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 12:42
      Bertolda Brechta-bo byl kapitalista o komunistycznych pogladach na zewnatrz..
      Bym mu nagadala..
      i pochwalila sie ze ostatnio zapomnialam jaka to znana opere napisalsmile))

      a z forum to tego w ktorym sie podkochiwalam..
      ale nie powiem kto tosmile
      (naturalnie chodzi o moje wyobrazenie tej osoby)


      nie chodzi tu o mojego Jasienkasmile


      • jan_stereo Re: Zapytanie Personalne 09.12.07, 14:43
        ala.l napisała:


        > a z forum to tego w ktorym sie podkochiwalam..
        > ale nie powiem kto tosmile

        Naturalnie, ze chodzi o Lutego :"))
        • ala.l Re: Zapytanie Personalne 10.12.07, 00:01
          jan_stereo napisał:

          > ala.l napisała:
          >
          >
          > > a z forum to tego w ktorym sie podkochiwalam..
          > > ale nie powiem kto tosmile
          >
          > Naturalnie, ze chodzi o Lutego :"))

          Mlody..Ty se nie pozwalaj..

          skad ta pewnosc..

          moze to Rybolog?
    • e_w_a_g_5 Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 13:18
      cokolwiek ryzykowne pytanie, żeby nie powiedziec niemądre

      Zapytaj o to kogoś, kto stracił najbliższego/szą, odpowie, że tego
      nieżyjącego
      • jan_stereo Re: Zapytanie Personalne 09.12.07, 14:42
        e_w_a_g_5 napisała:

        > cokolwiek ryzykowne pytanie, żeby nie powiedziec niemądre
        > Zapytaj o to kogoś, kto stracił najbliższego/szą, odpowie, że tego
        > nieżyjącego


        Mylisz spotkanie ze zmartwychwstaniem, co wiecej, ja tam wcale nie mam takowej potrzeby i mysle ze wielu ludzi rowniez,jako ze to bylo by dosc ciezkie spotkanie, ludzie raczej wola zapomniec niz rozdrapywac rany (bo potem znowu by nastapila smierc takiej osoby), no chyba ze czegos tam waznego zapomnieli powiedziec swym bliskim i przeistoczylo sie to w obesje...
    • kryskaedka Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 21:08
      ja Lutego..bo pociagaja mnie osoby:
      1) o ciekawym życiu (podróże ,poznawanie świata i ludzi)
      2)o pozytywnym nastawieniu

      Papieża (naszego), Dalajlame - nie musze wyjasniacsmile
    • dingdong Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 21:40
      chcialbym poznac tych, co wydali rozkaz do Powstania Warszawskiego...chcialbym
      uslyszec od nich co oni mysleli i czego sie spodziewali...zanim za chalaty
      zaprowadzilbym ich sam pod sad...za idiotyzm i ludobojstwo tylu molych fajnych
      ludzi, polaczone ze zburzeniem stolicy...
      • e_w_a_g_5 Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 22:13
        a ja bym chciała obaczyć rybcia smile)
        • dingdong Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 23:35
          hehehe...smile))
      • kryskaedka Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 23:03
        zgadzam sie..i jeszcze wybudowali to muzeum..i nikt sie nie odwazy
        nawet mruknac ze glupota ludzka zdominowala zdrowe logiczne
        (humanitarne) myslenie...
        • dingdong Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 23:18
          museum to akurat wybudowli dla tych chlopakow i dziewczyn co tak bezsensownie
          polegli...i nalezy im sie to. Chwala Im...
          • kryskaedka Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 23:26
            nie bylam to nie wiem...a czy ktos tam napisał tam pod jakims
            zdjeciem 12 latka: zginał w bezsensowny sposób przez głupote i
            ambicje innych?
            • dingdong Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 23:47
              to temat tabu...a ja chcialbym sie dowiedziec, co tym dowodzctwem kierowalo?
              • zza_krzaka Re: Zapytanie Personalne 08.12.07, 23:59

                z tego co pamiętam to w tym czasie niedaleko W-wy stacjonowały
                ruskie/radzieckie wojska i naszym zależało aby nie znaleźć się
                pod ich wpływami

                • dingdong Re: Zapytanie Personalne 09.12.07, 00:00
                  nic mnie bardziej nie irytuje...niz te stwierdzienie...sorry. moze jeszcze
                  chcieli powalczyc z cala armia czerwona, co?
                  • zza_krzaka Re: Zapytanie Personalne 09.12.07, 00:23
                    > nic mnie bardziej nie irytuje...niz te stwierdzienie
                    > chcieli powalczyc z cala armia czerwona, co?


                    mnie też irytuje, ale jednak dowództwo chciało

                    no niestety była to bardzo nieprzemyślana decyzja, zbyt kosztowna


                    tyle pamiętam z lekcji historii, dawnych bardzo
                    a uczyła mnie uczestniczka tegoż powstania, na lekcjach
                    wybiegała wbrew obowiązującemu programowi







                    • shachar Re: Zapytanie Personalne 09.12.07, 00:38
                      nie rozumiem dlaczego ktos chcialby spotkac papieza, no po prostu
                      nie rozumiem
                      ja chcialabym spotkac bransona i z postaci fikcyjnych indiane jonesa
                      i nie musieliby nic mowic, moglibysmy upitolic sobie wspolnie
                      jajecznice, albo pierogi ruskie
                      • dingdong Re: Zapytanie Personalne 09.12.07, 00:44
                        nie papieza jako paieza, tylko jednego z najmadrzejszych ludzi ostatniego
                        stulecia, bo tak sie zapisal w historii nasz karolek...smile))

                        i to akurat rozumiem...smile))
                        • shachar Re: Zapytanie Personalne 09.12.07, 01:00
                          naprawde dingi uwazasz, ze byl jednym z najmadrzejszych?
                          czy cos naprawde znaczacego wyniklo z tego, ze siedzial na tronie
                          przez x lat, oddal swoje zycie w imie nawet nie wiem czego, bo nie
                          umiem tego nazwac
                          ale byc moze w ludziach powoduje on rozne uniesienia, jak we mnie
                          edmund niziurski, jesli tak to OK
                          • dingdong Re: Zapytanie Personalne 09.12.07, 01:25
                            a nie byl?

                            no wiesz, mozna sie na to inaczej spojrzec i...ustawic go w rzedzie z innymi
                            zyjatkami, po czym wybrac tych co sie wyrozniaja, potem powtorzyc te rzedy...no
                            i wyjdzie ze, bolek i lolek...i tez koziolek matolek wysiadaja...chciaz wcale
                            nie pierwsi...smile))
                            • shachar Re: Zapytanie Personalne 09.12.07, 01:44
                              no ale byl?

                              byc moze krolem poswiecenia siebie byl, to na pewno, sie musze
                              zastanowic komu i do czego taki przyklad potrzebny jest.

                          • krytyk2 Re: Zapytanie Personalne 09.12.07, 14:40
                            shachar napisała:

                            > naprawde dingi uwazasz, ze byl jednym z najmadrzejszych?
                            > czy cos naprawde znaczacego wyniklo z tego, ze siedzial na tronie
                            > przez x lat, oddal swoje zycie w imie nawet nie wiem czego, bo nie
                            > umiem tego nazwac
                            > ale byc moze w ludziach powoduje on rozne uniesienia, jak we mnie
                            > edmund niziurski, jesli tak to OK

                            "Wartość" Wojtyły nie polegała na klasycznej mądrości ani na
                            wladzy.On mial charyzmę.Potrafił wpływac na innych ludzi nie
                            manipulacją,lecz empatią i ludzkim podejściem.Do tłumów mowil tak
                            jakby do jedynego przyjaciela.Mowił prostym językiem o najgłębszych
                            wartościach.W kontakcie bezposrednim/tu opieram sie niestety tylko
                            na przekazach innych osób/nieajko "obejmował "człowieka swoim
                            zainteresewoaniem,akceptacją i ciepłem.Niektorzy mowili o odczuciach
                            rozchodzenia sie ciepla podobnych do tych z seansów
                            bioenergoterapeutycznych.no i filozofem był niezłym a jego "Poemat o
                            bogu ukrytym" uważam za najbardziej wstrząsająca poezję metafizyczna
                            o smierci.
                            • krytyk2 Re: Pieśń o.../n/t 09.12.07, 15:25
                              1.
                              Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem
                              Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.
                              Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,
                              aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.

                              Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci,
                              nie powrócą oczy uwięzione.
                              Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem
                              w głębiny przechylonym.

                              Z nurtu tego - to wiedz - że nie ma powrotu.
                              Objęty tajemniczym pięknem wieczności!
                              Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów
                              cieniom, tylko trwać
                              coraz jaśniej i prościej.

                              Tymczasem wciąż ustępujesz przed Kimś, co stamtąd nadchodzi
                              zamykając za sobą drzwi izdebki maleńkiej -
                              a idąc krok łagodzi
                              - i tą ciszą trafia najgłębiej.
                              • krytyk2 Re: Pieśń o.../n/t 09.12.07, 15:29
                                2.
                                To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią
                                do tego poranka zimą.
                                Tyle lat już wierzyłeś wiedziałeś na pewno,
                                a jednak nie możesz wyjść z podziwu.

                                Pochylony nad lampą, w snopie światła wysoko związanym,
                                nie podnosząc swej twarzy, bo po co -
                                i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany, czy tu w głębi
                                zamkniętych oczu -

                                Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,
                                oprócz słów odszukanych z nicości -
                                ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,
                                które będzie całą treścią wieczności.
                                3.
                                Póki morze przyjmujesz w swe otwarte źrenice
                                pod postacią falujących kół,
                                zdaje ci się, że utoną w tobie wszystkie głębie i wszystkie granice -

                                lecz już stopą dotknąłeś się fali,
                                a tobie się zdawało:
                                to Morze we mnie mieszkało
                                taką ciszę rozlewając wkoło, taki chłód.

                                Tonąć tonąć! Przechylić się potem obsuwać się zwolna,
                                nie odczuwać w tym odpływie stopni,
                                po których zbiega się drżąc -
                                tylko dusza, dusza człowieka zanurzona w maleńkiej kropli,
                                dusza porwana przez prąd.
                                4.
                                Nie taki jest żywioł światła.
                                Kiedy cię morze szybko ukrywa
                                i roztapia w milczącej głębi
                                światło od fal powłóczystych prostopadłe blaski oderwie
                                i z wolna kończy się morze, a jasność napływa.

                                A wtedy zewsząd widoczny, w zwierciadłach dalekich i bliskich
                                widzisz swój cień.
                                Jak się ukryjesz w tym Świetle?
                                Za małoś jest przeźroczysty,
                                a jasność zewsząd tchnie.

                                Wtedy - patrz w siebie. To Przyjaciel,
                                który jest jedną iskierką, a całą Światłością.
                                Ogarniając sobą tę iskrę,
                                już nie dostrzegasz nic i nie czujesz, jaką jesteś objęty Miłością.
                                5.
                                Miłość mi wszystko wyjaśniła,
                                miłość wszystko rozwiązała -
                                dlatego uwielbiam tę Miłość,
                                gdziekolwiek by przebywała.

                                A, że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,
                                w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie,
                                ale jest wiele z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa
                                i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.

                                Więc w takiej ciszy ukryty ja - liść,
                                oswobodzony od wiatru,
                                już się nie troskam o żaden z upadających dni,
                                gdy wiem że wszystkie upadną.
                                6.
                                Ktoś się długo pochylał nade mną.
                                Cień nie krążył na krawędziach brwi.
                                Jakby światło pełne zieleni,
                                jakby zieleń, lecz bez odcieni,
                                zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.

                                To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
                                które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
                                chociaż przemija opodal - lecz wtedy staje się wiarą i pełnią

                                To nachylenie dobre, pełne chłodu i zarazem żaru,
                                taka milcząca wzajemność.

                                Zamknięty w takim uścisku - jakby muśnięcie po twarzy,
                                po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa,
                                która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy -
                                w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.
                                7.
                                Pan, gdy się w sercu przyjmie, jest jak kwiat,
                                spragniony ciepła słonecznego
                                Więc przypłyń, o światło z głębin niepojętego dnia
                                i oprzyj się na mym brzegu.

                                Płoń nie za blisko nieba
                                i nie za daleko.
                                Zapamiętaj, serce, to spojrzenie
                                w którym wieczność cała ciebie czeka.

                                Schyl się, serce, schyl się, słońce przybrzeżne,
                                zamglone w głębinach oczu
                                nad kwiatem niedosiężnym,
                                nad jedną z róż.
                                8.
                                Co to znaczy, że tyle dostrzegam, gdy nic nie widzę,
                                kiedy już poza horyzont ostatni osunął się ptak
                                kiedy fala w szkle go ukryła -opadłem jeszcze niżej,
                                zanurzając się razem z ptakiem w nurcie chłodnego szkła.

                                Im bardziej wzrok natężam, tym widzę mniej,
                                i woda schylona nad słońcem tym bliższe przynosi odbicie,
                                im dalszy od słońca oddzielają cień,
                                im dalszy cień od słońca oddziela moje życie.

                                Więc w mroku jest tyle światła,
                                ile życia w otwartej róży,
                                ile Boga zstępującego
                                na brzegi duszy.

                                9.
                                Z wolna słowom odbieram blask,
                                spędzam myśli jak gromadę cieni,
                                z wolna wszystko napełniam nicością,
                                która czeka na dzień stworzenia.

                                To dlatego, by otworzyć przestrzeń
                                dla wyciągniętych Twych rąk,
                                to dlatego by przybliżyć wieczność,
                                w którą byś tchnął.

                                Nie nasycony jednym dniem stworzenia,
                                coraz większej pożądam nicości,
                                aby serce nakłonić do tchnienia
                                Twojej Miłości.
                                10.
                                Za tę chwilę pełną śmierci dziwnej,
                                która w wieczność niezmierną opływa,
                                za dotknięcie dalekiego żaru,
                                w którym ogród głęboki omdlewa.

                                Zmieszały się chwila i wieczność,
                                kropla morze objęła -
                                opada cisza słoneczna
                                w głębię tego zalewu.

                                Czyż życie jest falą podziwu, falą wyższą niż śmierć?
                                Dno ciszy zatoka zalewu - samotna ludzka pierś.
                                Stamtąd żeglując w niebo,
                                kiedy wychylisz się z łodzi,
                                miesza się szczebiot
                                dziecięcy - i podziw.

                                • jan_stereo Dobry wiersz n/t 09.12.07, 23:37

      • dingdong znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 09.12.07, 07:51
        www.matka-kurka.net/post/?p=868
        i podpisuje sie pod tym...
        • e_w_a_g_5 Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 09.12.07, 08:28
          sacharoza, nasz Karolek był najmądrzejszym człowiekiem, jakiego ziemia nosiła.
          Czy było potrzebne Jego poswięcenie i spojrzenie i styl życia. Mysle, że było,
          to sa rzeczy, które sie realizuja poza naszym intelektem. Jego postaci nie da
          sie ogarnąć
          • shachar Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 09.12.07, 13:27
            przepraszam, ze draze temat, ale ja to musze wiedziec. Jego zycie
            jako przyklad, co ten przyklad Wam zrobil, bo jak widac nie do konca
            to rozumiem. i jeszcze jedno pytanie mam, czy takie pytanie jest
            nietaktem i czy byc moze swietokradczosc uskuteczniam.

            czasami mi sie wydaje, ze on byl jak piskle na tym swoim zlotym
            krzesle i wszyscy mu wspolczuli i trzymali kciuki, ze o my
            odpuszczamy sobie tu i owdzie, ale jest ktos, kto sobie nie
            odpuszcza i wygrywa dla nas w konkursie na najwieksze poswiecenie,
            jak malysz w konkursie 4 skoczni
            ojojoj, a dzis niedziela, pewnie moja matka juz pomodlila sie za
            mnie u dominikanow
          • jan_stereo Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 09.12.07, 14:39
            e_w_a_g_5 napisała:

            > sacharoza, nasz Karolek był najmądrzejszym człowiekiem, jakiego >ziemia nosiła.

            Oj obawiam sie,ze moglby nie znalezc sie nawet w pierwszej setce, jak by go tak na chlodno porozwazac co mowil, to gdyby nie mial owych szat na sobie zlotych, a takze gadal do nas na przystanku, a nie w otoczeniu wielkich uroczystosci pelnych namaszczenia, to mozna by smialo stwierdzic, ze nie byl madrzejszy od wielu naszych znajomych/sasiadow...

            > Jego postaci nie da sie ogarnąć

            Nie ma takiej postaci,ktora mozna by ogarnac...
            • dingdong jasiek, tutaj...w pierwszej 20, 2 naszych... 09.12.07, 16:07
              moze nie najmadrzejszych...ale...

              www.time.com/time/time100/leaders/index.html
            • kryskaedka Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 09.12.07, 17:51
              Jasiek..tu nie chodzi o Jego mądrosc ile o Dobroc Ogrąmna jaką miał
              w sobie..o chec pomocy ludziom na calej ziemi..o ukazanie postawy
              czlowieka, ktorym kieruje miłosc do ludzi..nic wiecej

              zaloze sie ze takiego sasiada to nie maszwink
              • jan_stereo Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 09.12.07, 22:38
                kryskaedka napisała:

                > Jasiek..tu nie chodzi o Jego mądrosc ile o Dobroc Ogrąmna jaką miał
                > w sobie..o chec pomocy ludziom na calej ziemi..o ukazanie postawy
                > czlowieka, ktorym kieruje miłosc do ludzi..nic wiecej

                Ja sie wyraznie odnosilem do jego madrosci a nie dobroci, zatem zupelnie o czyms innym pisalem :")) Niestety sama dobroc nie chroni ludzi od czynienia rzeczy zlych..


                > zaloze sie ze takiego sasiada to nie maszwink


                Mam fajniejszych moja droga, nie zamienil bym zadnego z moich znajomych na 10 papiezy, Ciebie rowniez i Paca tez i wielu innych z tego forum :"))
                • e_w_a_g_5 Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 09.12.07, 22:46
                  myślę, że jesteś jasiu bardzo przemądrzałym chłopcem, ale może z biegiem lat Ci
                  się to zmieni
                  • jan_stereo Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 09.12.07, 23:30
                    Myslisz, ze cenienie sobie kontaktu z przyjaciomi duzo bardziej od slow papieza jest oznaka przemadrzalstwa ?
                    • kryskaedka Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 11.12.07, 14:17
                      jest trochę dziwne Janek ..takie przyziemne..ze nie widzisz metafizyki
                      ponadprzeciętnej w Tym Karolu..albo Dalajlamie ..albo w Matce
                      Teresie..albo w Kotańskim..a w Mozarcie..albo w Fellinim...Osho?...itd

                      To nie sa przeciętni ludzie (przyjaciele)tacy jak my..w tym tkwi cały
                      wic..ze ich podziwiamy..sa naszymi autorytetami...
                      • jan_stereo Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 11.12.07, 18:36
                        kryskaedka napisała:

                        > jest trochę dziwne Janek ..takie przyziemne..ze nie widzisz
                        >metafizyki ponadprzeciętnej w Tym Karolu..albo Dalajlamie ..albo w
                        >Matce Teresie..albo w Kotańskim..a w Mozarcie..albo w
                        >Fellinim...Osho?...itd

                        Dobrze ze nie wymienilas calej ludzkosci Kryska :"))

                        Ja widze Karola jako czlowieka,ktory mial swoja wizje i
                        racje,niespecjalnie oryginalne,stad nie robia na mnie wielkiego
                        wrazenie same jego slowa,juz duzo wieksze wywiera jego
                        upor.Natomiast Kotanskiego, osobiscie cenie sobie bardziej, za pomoc
                        ludziom, Mozarta powazam za jego kompozycje, Felliniego za jego
                        obrazy, a Osho za swobode formulowania swoich mysli.

                        > To nie sa przeciętni ludzie (przyjaciele)tacy jak my..w tym tkwi
                        cały wic..ze ich podziwiamy..sa naszymi autorytetami...

                        Nie powiedzialem ani slowem, ze to sa przecietni ludzie,a jedynie,
                        ze owa nieprzecietnosc papieza nie wplywa na mnie nieprzecietnie i
                        nie jest tez on moim autorytetem.
                    • e_w_a_g_5 Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 11.12.07, 14:26
                      jan_stereo napisał:

                      > Myslisz, ze cenienie sobie kontaktu z przyjaciomi duzo bardziej od slow papieza
                      > jest oznaka przemadrzalstwa ?

                      kontakty z przyjaciółmi, moga być cenne oczywiście, ale porównywać
                      to, do postaci w/w i ich przesłania, jest delikatnie mówiąc, niezbyt mądre.
                      Myślę, że nie próbowałes nigdy, zgłębic sensu owych słów i głębi.

                      Przemądrzalstwem natomiast, nazywam absolutna pewnośc, że Twoje racje, są absolutne
                      • lola165 Re: tam, do diabla z ta lolcia 11.12.07, 17:49
                        --ja mysle Ewcia, ze Jasko troche prowokuje, a nawet gdyby nie...to
                        --ma prawo do wlasnego wyboru.wlasnie to uszanowanie innych wyznan i pogladow,
                        skromnosc i pokora jest cecha ludzi wielkich, cos, za co ja cenie JP II.Spotkal
                        sie Z Dalaj Lama, przeprosil Zydow za Holokaust, pochylal glowe przed kazdym,
                        najmarniejszym w oczach swiata, istnieniem.Odmawiajac Jaskowi prawa do jego
                        racji, troche jakby zaprzeczasz temu przeslaniu.
                        --Jest jeszcze i tak, ze Kosciol Katolicki w naszym kraju, ten od ojca Rydzyka,
                        wyrzadza duza szkode w postrzeganiu JPII, wtlaczajac Go w jarmarczne ramki
                        swietego, nachalnie kupczac Jego slowem w wiecznym pogromie grzesznikow.

                        • e_w_a_g_5 Re: tam, do diabla z ta lolcia 11.12.07, 19:55
                          lolcia, on nie odmawiał tego prawa. Pochyliłby sie nad każdym, a jaska przy
                          blizszym kontakcie zaznaczyłby tak swoja charyzma, że sam by sie zdziwił /on
                          jasiek/.

                          To ja i tylko ja, mówię w swoim imieniu.

                          Ja Karola, nie ogarne wyobraźnia ani rozumem. Mam natomiast wobec
                          Niego uczucia, jakich nie doświadczyłam, przy żadnej głowie, ani postaci.
                          O Rydzyku mi nawet nie wspominaj i powiem wiecej, nawet nasz wielebny Arkadiusz,
                          początkowo pełniący misje bezinteresownie, zmienił sie, nie do poznania.Teraz
                          jest to robiacy kariere urzednik państwowy.
                          JPII, z pewnością to widział i widział jeszcze wiele wiecej o czym
                          my nie wiemy

                          Co mnie mierzi, to to, o czym mówisz. Nie rozumiem całej tej pompy i procedur
                          urzędowych w nominacji na świetego. Komu to potrzebne, jesli Karol siedzi sobie
                          w niebie, to ma dokładnie w wielkim poważaniu, wszystkie te jasełka. A mohery
                          się ciesza i maja atrakcje
                      • jan_stereo Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 11.12.07, 18:28
                        e_w_a_g_5 napisała:

                        > kontakty z przyjaciółmi, moga być cenne oczywiście, ale porównywać
                        > to, do postaci w/w i ich przesłania, jest delikatnie mówiąc,
                        >niezbyt mądre.

                        Po pierwsze Ewo, powiedz mi czy madrym jest wmawianie komus
                        rzeczy,ktorych nie pisal, czy ja tu wspominam slowem o Osho badz
                        Mozarcie i innych "w/w". Jak dotad, odnosilem sie tylko do Karola i
                        jego madrosci,uwazam ze bylo wielu madrzejszych od niego, to byla
                        pierwsza czesc mojej wypowiedzi. Druga byla taka, ze nie czuje
                        wielkiej potrzeby wsluchiwania sie w kazania papieskie, jako ze nic
                        nowego ani odkrywczego one w moje zycie nie wnosza, ich jedyna dla
                        mnie wartoscia moze byc najwyzej to, ze ktos postronny mi przypomina
                        o pewnych sprawach. Niemniej staram sie pamietac sam z siebie. Stad
                        jak mowilem, wole towarzystwo przyjaciol niz sluszne ale malo
                        uzyteczne dla mnie opowiesci Karola.

                        > Myślę, że nie próbowałes nigdy, zgłębic sensu owych słów i głębi.


                        Sens jest dosc prosty moge Ci go tu w 5 minut wypisac, podobnie jest
                        z owa glebia,jesli tylko zechcesz, ciekawe czy powiesz cos innego
                        niz ja.

                        > Przemądrzalstwem natomiast, nazywam absolutna pewnośc, że Twoje
                        >racje, są absolutne.

                        Ja powiem wiecej, ktokolwiek by tak o swoich slowach uwazal
                        wykazywal by sie przemadrzalstwem, stad ja tak nie czynie, jak
                        widzisz, bo czyz nie wypowiadam sie za siebie samego tylko ?

        • kryskaedka Re: znalazlem dzisiaj...dzieki lolci... 09.12.07, 18:38
          i ja kliknelam : glosuj
          • e_w_a_g_5 dzięki krytyku 09.12.07, 20:43
            za poemat
            • krytyk2 Re: dzięki krytyku 09.12.07, 21:12
              to ja dziekuje za wzruszenie i wyróznieniesmile@
    • 7zahir Re: Zapytanie Personalne 10.12.07, 14:26
      Z forumowych- wszystkich Was razem smile
      Z poza forumowych - tych, którzy bardzo mi pomogli
      słowem wypowiedzianym i napisanym.
    • krytyk2 Re: Zapytanie Personalne 15.12.07, 13:47
      z piszących tu -ze wszystkimi z małymi wyjątkami..wink
      Z historycznych-z Jezusem.Chiałbym doweidzieć się,czy poczułbym
      charyzmę i Prawdę,która głosił.To w zasadzie oś całego mojego zycia-
      najpierw dziecięca wiara ,potem bunt młodzieńczy i oddalenie
      sie ,potem odrzucenie a teraz...na nowo poszukiwanie prawdy
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka