Dodaj do ulubionych

XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie

21.01.03, 22:09
Czy są to absolwenci tej szkoły?

--
Salaamu Wa-alleikum

Chaladia Bolandi
Obserwuj wątek
      • chaladia Amazing! 06.05.03, 15:44
        Ja jakoś mniej...
        Ale może to subiektywna opinia. Mój Ojciec zmarł w dniu matury z matematyki po
        długiej chorobie, która chyba odniła się też na mojej psychice i wówczas i
        wiele lat później. W szkole nikt nie podała mi wtedy pomocnej czy choćby
        przyjaznej dłoni, bandy gitowców wyczuły w osamotnionym i smutnym grubasku
        łatwy łup i bezczenie mnie napadały, okradały przy gronie pedagogicznym
        patrzącym zawsze w stronę przeciwną. W moim roczniku liczyła się tylko kasa
        (oczywiście rodziców, choć często także pochodząca z własnego handlu zachodnimi
        płytami na "Ciuchch" - można było wtedy w ten sposób zarobić więcej, niż
        nauczyciel).

        Jakoś udało mi się dostać na Politechnikę Warszawską po tej szkółce, ale to
        raczej dzięki korepetycjom i nauce w domu. Nauczyciele wiedząc o mojej sytuacji
        nie dawali mi wielkich szans - p. Mełżyńska (matematyczka), gdy powiedziałem,
        że chcę iść na Inżynierię Lądową stwierdziła: "Ty na politechnikę? ależ ty
        sobie rady nie dasz!" Jakoś sobie radę dałem, ale nie dzięki niej... w klasie
        maturalnej mieliśmy chyba nie więcej niż 50% godzin matematyki, bo ona się
        szkoliła.
        Dobrze wspominam p. Jolantę Zalewską (angielski). Jak na te czasy potrafiła
        nauczyć angielskiego zupełnie przyzwoicie, na tyle przyzwoicie, że dało się z
        tym pojechać w świat.

        Napisz proszę, jak Ci się uczyło w tej szkole w latach '90.

        --
        Salaamu Wa-alleikum

        Chaladia Bolandi
        • pablokk Re: Amazing! 06.05.03, 22:01
          Moja nauka przypadła na ostatnie lata życia Konia. Ile lat był dyrektorem
          Chrobrego, nie wiem, ale na pewno długo. Jak byłem w II klasie umarł, a
          dyrektorką została nauczycielka matematyki Romualda Perkowska. Kilka lat
          później widziałem ją w TV. Była jakąś "szychą" w kuratorium. Teraz chyba znów
          jest dyr. Geografi uczyła oczywiście Wieśka (legenda - jeszcze moje ciotki,
          wujek i siostra ją pamiętają). Lekcje z nią były zarazem koszmarem i
          przyjemnością. Po prostu było wesoło, pod warunkem, że się akurat nie
          odpowiadało :). Wychowawcą był młody p. Paweł Brudnicki, polonistką p.
          Brudnicka. Pobrali się, jak byłem gdzieś w III klasie. Taka miłość z pokoju
          nauczycielskiego. Bardzo miło ich wspominam. Jak zdawałem maturę to on odszedł
          ze szkoły, a ona poszła chyba na urlop macierzyński.
          Religi uczył ksiądz Kania, teraz proboszcz w Bazylice. Nieźle grał na gitarze.
          Pani dyr, matematyczka, była bardzo dobra, zdawałem mat. na maturze i poszło
          łatwo (ani godziny korepetycji, a kujonem nie jestem).Potem Politechnika, teraz
          mgr inż. Z mojej klasy jeszcze chyba 6 osób skończyło PW, trzy robią doktorat.
          Kilka poszło na UW, SGH. To chyba źle nie świadczy o szkole. Wadą było to, że
          nie było żadnych zajęć pozalekcyjnych, tzw. życia pozanaukowego. Ew. SKS.
          Generalnie może nie było rewelacyjnie, ale fajnie.
          • chaladia Re: Amazing! 07.05.03, 07:44
            Z lekcjami geografii to naprawdę bywało wesoło, choć nie zawsze i nie
            wszystkim. Baba była straszną złośnicą. Pamiętam taki przypadek: kolega
            siedział w ostatniej ławce w środkowym rzędzie (klasy liczyły od 35 osób wzwyż)
            i wezwany do odpowiedzi wstał tak energicznie że krzesłem stuknął w szafę z
            globusami i z tejże szafy spadł mu na głowę największy globus astronomiczny.
            Oczywiście pękł na kawałki (szklany był) a chłopak cały zalał się krwią. Babon
            zupełnie ignorując fakt, że ma wypadek w klasie (wstrząs mózgu też był) wlepiła
            mu "2", wezwała wychowawczynię i dyrektora (krew cały czas się lała) by pokazać
            mu "przykład wandalizmu" i zażądała, by on sam lub cała klasa zapłacili za
            globus. Oczywiście nie zapłacilismy, ale kolega miał kłopoty w rok później z
            odebraniem dokumentów ukończenia szkoły (pamiętliwa była i odmówiła
            podpisania "obiegówki").

            Takie to były czasy...

            --
            Salaamu Wa-alleikum

            Chaladia Bolandi
          • Gość: jot.be Re: Amazing! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 21:40
            pablokk napisał:

            > Moja nauka przypadła na ostatnie lata życia Konia. Ile lat był dyrektorem
            > Chrobrego, nie wiem, ale na pewno długo. Jak byłem w II klasie umarł, a

            W 1979 już był, a Perkowska była vice.Szkoda gościa, był naprawdę OK.
            Chodziłem od tej szkoły w "gorącym" okresie 1980-81 i dobrze go wspominam,
            choć mnie nie uczył - w przecieiństwie do Perkowskiej, która niestety mnie
            uczyła.
            Pozdrowienia
            • Gość: SEDONA Re: Amazing! IP: *.24.21.123.Dial1.Phoenix1.Level3.net 30.07.03, 17:07
              ALE FAJNIE, LUDZIE Z CHROBREGO:
              Ja skonczylam w'88. Rzeczywiscie, Kon byl wspanialy, choc mnie nie uczyl,
              pamietam ze na duzo pozwalal w latach 80 tych. Pamietam jak sie modlilismy na I
              pietrze pod "przewodnictwem" chlopaka, ktory zreszta potem chyba zostal
              ksiedzem. Mialam fantastyczne polonistki - Regulska pieknie opowiadajaca o
              czasach okupacji (niestety juz nie zyje) i mlodziutka Ptasznikowa, ktora potem
              odeszla. Pamietacie Dabrowa od ros.? Co jak co., ale potrafila uczyc.
              Wiesia - zawsze bedzie niezapomniana. Kto pamieta wiersze Przewozniaka? Co sie
              z nim stalo? Zdolny chlopak.
              A niezapomniany Salas od PO?
              Co jeszcze pamietacie? Acha, i ta fizyca (Firkowicz?) ktora nie cierpiala
              dziewczyn. A pamietacie te kwitnace kasztany wlasnie pod oknami fizycznej sali,
              matura, studniowka, wspaniale czasy. Acha, no i jeszcze matematyk Bugaj -
              jedyny ktoremu udalo sie mnie nauczyc matematyki, pozdrawiam, kaska
              • Gość: jot.be Re: Amazing! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.03, 16:23
                Gość portalu: SEDONA napisał(a):

                > ALE FAJNIE, LUDZIE Z CHROBREGO:

                Pewnie, że fajnie..
                Koń,Sałas,Rogulska,Firkowicz....kurcze, jak to było dawno.
                Była jeszcze "Krowa":-)
                Za moich czasów tj.79-83 był jeszcze extra facet od ZPT czy jak to się
                nazywało..
                Kędzia chyba - taki mały łysy, ożenił się z jedną z ładniejszych dziewczyn
                z mojego rocznika tuż po naszej maturze, a miał wtedy ponad 40-tkę :-))))
                Ten chłopak co został księdzem był u mnie na kolędzie ze 2 lata temu :-)
                Trochę pogadalismy (choć się minęlismy rocznikami w szkole)

                Pozdrawiam serdecznie
                • chaladia He, he... 31.07.03, 22:29
                  Gość portalu: jot.be napisał(a):
                  >
                  > Pewnie, że fajnie..
                  > Koń,Sałas,Rogulska,Firkowicz....kurcze, jak to było dawno.
                  > Była jeszcze "Krowa":-)

                  Oj, dawno... jak skończyłem "Chrobrego" w 1975 roku. Inne czasy były, niż te,
                  które opisujecie. Koń przed wycieczką naszej klasy do Krakowa skonfiskował nam
                  osobiście wszystkie tarcze, żebyśmy nie mieli czego położyć na grobie
                  Piłsudskiego i na Jasnej Górze. Zakazał też parkować autobus pod Klasztorem, w
                  związku z czym musieliśmy dojechać PKSem aż z Olkusza. Czy można uwierzyć, że
                  to ten sam człowiek, który później sprawdzał obecność na procesjach?

                  > Za moich czasów tj.79-83 był jeszcze extra facet od ZPT czy jak to się
                  > nazywało..
                  > Kędzia chyba - taki mały łysy, ożenił się z jedną z ładniejszych dziewczyn
                  > z mojego rocznika tuż po naszej maturze, a miał wtedy ponad 40-tkę :-))))

                  No to tego mumeru z ożemkiem Kędzi nie słyszałem... dla nauczyciela ZPT to ja
                  miałem bardzo wysoko założoną poprzeczkę, gdyż w podstawówce (126) uczył mnie
                  Henryk Lada. Kto wie, kto zacz, ten zrozumie.

                  > Ten chłopak co został księdzem był u mnie na kolędzie ze 2 lata temu :-)
                  > Trochę pogadalismy (choć się minęlismy rocznikami w szkole)

                  Czy chodzi o Sławka Zalassa, czy też ilość powołań kapłańskich w XX LO była tak
                  duża, że każdym roczniku ktoś się trafiał?!?!?!


                  --
                  Salaamu Wa-alleikum

                  Chaladia Bolandi
                  • pablokk Re: He, he... 31.07.03, 22:49
                    Lada! To był gość! Wszyscy się go bali. Jak go ktoś wkurzył, to potrafił gościa
                    za fraki jedną ręką ponieść do góry. Pamiętam prace na obrabiarkch, ostrzałkę
                    do ołówków no i gotowanie........ pierwsza w życiu własnoręcznie zrobiona
                    jajecznica!

                    Pozdrawiam
                      • pablokk Re: He, he... 01.08.03, 11:58
                        Oczywiście, że Goryl byl. Fajny facet, ale już dawno go nie widziałem.
                        Pamiętam, że jeździł po Szmulkach na starej kolarce...
                        • chaladia Prośba... 01.08.03, 15:42
                          Nie piszcie o Heniu Ladzie w czasie przeszłym. On jeszcze uczy młodzież
                          żeglarstwa w Zegrzu i oby uczył jeszcze w dobrym zdrowiu lat wiele, a co
                          najmniej kilka, bo chciałbym, żeby i moją córcię wyszkolił - lepszego
                          nauczyciela dla niej nie znajdę. Henio Lada był mi wychowawcą od 1967 do 1970
                          roku. Nie powiem, trzymał klasę żelazną ręką, ale na Szmulkach zapewne tak było
                          trzeba... praktyka żeglarska bardzo mu się przydawała.
                          Przy tym wszystkim, choć nominalnie nauczyciel ZPT, nauczył mnie więcej
                          historii przy okazji modelarstwa, niż później przekazano mi wiedzy w liceum,
                          nie tylko w podstawówce. Na kółku fotograficznym uczył nas o kompozycji, trochę
                          o chemii - dlaczego dziś nie ma takich nauczycieli?!?!


                          --
                          Salaamu Wa-alleikum

                          Chaladia Bolandi
                  • Gość: jot.be Re: He, he... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.03, 10:21

                    > to ten sam człowiek, który później sprawdzał obecność na procesjach?

                    Koń w styczniu 1982 roku uratował kilka osób przed wywaleniem ze szkoły
                    za wiadome wówczas rzeczy.Kilka osób z mojego rocznika zdało maturę tylko
                    dzięki niemu.Nie wiem jaki byl wcześniej ani później, ale wtedy był na prawdę
                    w porządku.

                    > Czy chodzi o Sławka Zalassa, czy też ilość powołań kapłańskich w XX LO była
                    tak
                    Nie wiem jak się nazywa, ale chodził tam wdrugiej poł. lat 80-tych

                    Pozdrawiam
                • Gość: Sedona Re: Amazing! IP: *.24.62.54.Dial1.Phoenix1.Level3.net 01.08.03, 06:39
                  No przeciez, Kedzia, pamietam, tylko nazwisko mi wylecialo. Faktycznie,
                  siedzialo sie u niego w piwniczce i rysowalo jakies obrabiarki - nawet my
                  dziewczyny musialysmy to robic.
                  Salas - niezapomniany, zwroty typu: "Prosze mi dac jakies urzadzenie do
                  pisania", czy jego niesmiertelny :"No bo jesli jakis Kowalski...", "Albo
                  powiedzmy taki Malinowski..."
                  Ale wszystkich i tak przebijala niesmiertelna Wiesia, ciekawe czy jeszcze uczy.
                  Pamietam, ze pod koniec szkoly (po 4 latach) jej klasa - wowczas 4b - dala
                  Wiesi zeszycik z jej zlotymi myslami, a bylo co zapisywac:-))))
                  Kto pamieta tego matematyka, w tamtych czasach na strasznym luzie? Kazal na
                  siebie mowic Zbyszek, powyciagany sweter, chyba nawet palil na lekcji (choc
                  moze to moja wyobraznia.)
                  Fajne czasy, nie ma to jak sie ma 17-19 lat.
                    • sedona Re: Amazing! 27.08.03, 05:49
                      A wlasnie ze Wiesia moze jeszce uczyc. Nie mniej ni wiecej tylko (moment, niech
                      policze)w '96 albo '97 mialam praktyki pedagogiczne w naszym XX LO (widzicie,
                      taki poczulam po studiach sentyment!) i nasza poczciwa Wiesia wciaz uczyla, i
                      Zalewska(ang.), Perkowska of kors, Bonislawska (niezapomniany rosyjski), Boze
                      jak nazywa sie pani od historii? -wska, -wska, kto pomoze? Czasami chodzila
                      razem na przerwach z Wiesia wlasnie.
                      Do CHALADII - nie wiem czy wiesz, ale rozpoczales fajny watek, szkoda ze nie
                      wspominasz naszej szkoly tak kolorowo. Pozdrowienia.
                      PS. Uwazam, ze nie bylo tak zle - w latach 80 tych nawet cudownie - moja
                      pierwsza milosc, przyjaznie, prawdziwe odkrywanie literatury.
                      • chaladia Szukran Dżezilan... 27.08.03, 23:40
                        sedona napisała:

                        > Do CHALADII - nie wiem czy wiesz, ale rozpoczales fajny watek, szkoda ze nie
                        > wspominasz naszej szkoly tak kolorowo. Pozdrowienia.

                        Dzięki za dobre słowo. Cóż, jak napisałem już wyżej, nie mam XX LO być za co
                        wiele wdzięczny. Ono też chyba ma mnie w d..., bo gdy urządzali jubileusz
                        szkoły, to mnie szczęśliwie pominęli na liście zaproszonych, choć akurat
                        przypadkiem byłem w kraju (na przełomie lat '80/'90 nieczęsto mi się to
                        zdarzało). Póxniej spotkałem kogoś z niby-organizatorów, ale tłumaczenie, jakie
                        usłyszałem było żałosne, nawet szkoda powtarzać.

                        --
                        Salaamu Wa-alleikum

                        Chaladia Bolandi
                      • Gość: jot.be Re: Amazing! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.03, 10:52
                        sedona napisała:

                        > A wlasnie ze Wiesia moze jeszce uczyc. Nie mniej ni wiecej tylko (moment,

                        Nie twierdzę, że nie pracuje w tej szkole.
                        Tylko to co tam robiła, to moim zdaniem
                        trudno nazwać uczeniem - niemniej jednak postacią kultową była
                        bezdyskusyjnie :-)
                        Historyczka, która mnie uczyła miała na imię Alicja - nazwiska nie pamiętam.
                        Pamiętam natomiast jej problemy z gardłem.Nagle odbierało jej głos,
                        po czy wstawała i wypisywała na tablicy nazwiska ludzi do odpytania.

                        Pozdrawiam
                    • Gość: Wrrr Re: Amazing! IP: *.aster.pl 25.05.05, 20:04
                      ta wasza wiesiea przestała uczyć dwa lata temu...miałaaa duzo lat aż wkońcu ją
                      wyrzucili..ja skonczylam lo w tym roku...mialam szczescie ze ona dluzje nie
                      uczyla..wystarczyla mi jedna lekcja z nia..tka jej pojechalam ze sozk byla
                      wku..ajaca...
    • pablokk Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 28.08.03, 15:20
      Skoro już rozmawiamy o szkole, to polecam stronę www.szkolnelata.pl.
      Można się tam wpisywać na listę uczniów. Na razie ludzi jest mało (z XX chyba z
      5-6 osób), ale może z czasem się rozwinie.

      I jeszcze jedno pytanie. Czy Chrobry organizuje w ogóle jakieś zjazdy
      absolwentów? Bo ja nic o takowych nie słyszałem.

      Pozdrowienia
      • sedona Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 08.09.03, 01:56
        Wlasnie wydaje mi sie, ze nie bylo w Chrobrym zadnego zjazdu absolwentow,
        aczkolwiek Chaladia napisal, ze Go pominieto w latach 80/90. Konczylam XX
        w '88, a poniewaz bylam "zwiazana" ze szkola (bardzo czesto organizowalismy
        imprezy w szkole wieczorami - a to Andrzejki, Mikolajki, siedzialo sie
        godzinami w bibliotece) , wiec, mysle, ze obilo by sie cos o uszy o zjezdzie.
        Moja siostra konczyla Chrobrego w '81 i tez nic na temat zadnego zjazdu
        absolwentow nie wie. Jestes pewien Chaladio, ze odbylo sie to w naszym liceum?
        A moze po prostu zrobilo to paru zapalencow na gruncie prywatnym? Gdzies w
        domu? Pozdroweinia, kaska
        • Gość: jot.be Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.03, 10:18
          sedona napisała:

          > Wlasnie wydaje mi sie, ze nie bylo w Chrobrym zadnego zjazdu absolwentow,

          Był jakoś tak w 91 lub 92 roku, ale też dowiedziałem się po fakcie...
          czyli był albo dla wybranych albo tradycyjny niedowład organizacyjny
          sie ujawił.
          Nikt z moich znajomych o tym zjeździe nie wiedział zresztą...
          BTW, nadal, a już jest 20 lat po maturze, utrzymuję dość bliskie stosunki
          koleżeńskie z grupą ludzi którzy tam wtedy uczęszczali, wy też czy to mój
          rocznik był szczególnie zżyty jakiś??

          Pozdrawiam
    • Gość: Rene Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 12:01
      Witam wszystkich serdecznie

      Lezka sie w oku kreci czytajac te wszystkie wspomnienia. Chrobrego skonczylam w
      91. Doskonale pamietam Konia, p. Alicje od Histori (nazwisko jakos na Z - moze
      Zawistowska???, czytala nam historie "Alberta" na lekcji i kazala wykreslac
      klamstwa historyczne z oficjalnych podrecznikow, ktore wowczas jeszcze
      obowiazywaly) i oczywiscie Wieskie (i jej typowe "wstan i zobacz jak siedzisz",
      lub "otworz srodkowe okno" gdy w sali byly 4 okna). Prof. Zalewska od ang. byla
      moja wychowawczynia i raczej nie lubila naszej klasy (po maturze nawet nie
      odpowiadala nam na zwykle "dzien dobry"). A biologica (taka mala, siwa w
      okularach - mogla w ciagu jednej lekcji postawic calej klasie dwoje).

      Pozdrawiam

      Rene
      • chaladia Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 27.11.03, 16:21
        No to jesteś 16 lat młodsza. Ja maturę pisałem w 1975 roku. Ja też byłem w
        klasie J.Zalewskiej. Osoba nie nadająca się na wychowawczynię, bo zero kontaktu
        z młodzieżą, ale angielskiego uczyła dobrze. Jak na te czasy - bardzo dobrze.
        Ja się oczywiście douczałem w domu i na jakichś kursach, ale porządne podstawy
        gramatyki zawdzięczam jej.

        --
        Salaamu Wa-alleikum

        Chaladia Bolandi
          • jot.be Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 28.11.03, 14:38
            Zawadzka, no pewnie.
            Hmmm, i ja byłem w klasie Zalewskiej.
            Też nas nie lubiła serdecznie i z wzajemnością.
            Na wycieczkę przed maturą 83 (do Krakowa oczywiście) pojechali
            z nami w zamian Firkowicz i Kędzia (oj, było wesoło...)
            Trochę wtedy jeszcze uczyła jednak...co by potwierdzało jej
            ewolucję :-)

            Pozdrawiam serdecznie
            JB
          • Gość: tomek 90-95 Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 14:29
            Za moich czasów historii, geografii i angielskiego uczyły nadal te
            same nauczycielki i muszę przyznać ,że nieźle uczyły. Ja z
            angielskiego zdobyłem dobre podstawy, choć nigdy nie byłem najepszy
            ale dalej w życiu mogłem douczyć się go sam bez niczyjej pomocy i
            kursów.
            Moją wychowawczynią była matematyczka Regina Prószyńska i muszę
            przyznać że potrafiła nauczyć - przez dwa lata na PW prawie wogóle
            nie uczyłem się matematyki i bez problemu przechodziłem wszystkie
            egzaminy. Dodatkowo była naprawdę dobrym pedagogiem i często
            jeździliśmy na wycieczki.
      • sedona O Historycy 16.12.03, 03:32
        To dziwne ze Zawadzka kazala Wam wykreslac klamstwa hist. z podrecznika, gdy
        bylam w IV klasie ('88 rok matura) i pytalismy ja o Katyn to jakos nie chciala
        odpowiadac, a nie byly to wszak czasy mrocznego stalinizmu, w tym czasie Kon
        pozwalal nam sie modlic na przerwach...! Pozdrowienia
        • chaladia Re: O Historycy 16.12.03, 13:11
          Mnie skonfiskowano Jasienicę czytaną pod ławką (najgorsze, że pozyczonego ze
          szkolenj biblioteki), a że działo się to w 1971 roku, mniej niż 1000 dni po
          1968, więc nijak nie mogłem odkupić... dopiero wstawiennictow starzej
          historyczki (nie potrafię przypomnieć sobie jej nazwiska - wstyd) pomogło mi
          odzskać książkę. Potem miałem u niej zadziwiające "przody", zupełnie
          niezależnie od tego, że historią zawsze się intereowałem i coś tam wiedziałem.

          Co do "nierównego" podejścia do ograniczeń cenzury. Nauczyciele wiedzieli
          doskonale, kim są ich uczniowoe, dokładniej - kim są ich rodzice. W mojej
          klasie był syn czołowego politruka z garnizonu w Zielonce, w zwiazku z czym o
          jakiejkolwiek polityce nie mogło być mowy...


          --
          Salaamu Wa-alleikum

          Chaladia Bolandi
            • sedona Gwiazdka juz pojutrze 23.12.03, 05:45
              I absolwentom, i nauczycielom, i obecnym uczniom, a przede wszystkich "sprawcy"
              tego watku (fajnie bylo powspominac)- Chaladii, zycze cudownych, cieplych Swiat
              Bozonarodzeniowych i Szczesliwego Nowego Roku - maturzystka a. d. 1988 - Kaska
              • chaladia Re: Gwiazdka juz pojutrze 23.12.03, 08:05
                Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, dla niektórych Wesołej Hanukki.
                Dla wszystkich Radosnego Sylewstra i wielu sukcesów w Nowym Roku 2004.

                --
                Salaamu Wa-alleikum

                Chaladia Bolandi
                Matura AD 1975.
                  • Gość: nico Re: Gwiazdka juz pojutrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 14:26
                    Ja też kończyłam Chrobrego, w '91. Jak fajnie powspominać. Moją klasę
                    prowadziła Jabłońska, ale najcieplej wspominam Zbyszka Jaglińskiego od
                    matematyki. Czy ktoś wie co się z nim dzieje? W jakiś czas później był w
                    ogólniaku na Saskiej Kępie. Zjazd był organizowany w okolicach września '98.
                    Były informacje chyba w prasie, ale z mojego rocznika zgłosiła się tylko jedna
                    osoba, nie wiem jak z innych, ale chyba nie było zbyt licznego towarzystwa.
                    Pozdrowienia dla wszystkich i wielikie dzięki za takie miłe wspomnienia.
                      • chaladia Re: Gwiazdka juz pojutrze 25.01.04, 20:48
                        Nic o zjeździe w '98 roku nie wiem, a wtedy już się po świecie nie włóczyłem,
                        tylko pracowałem w kraju, a większość czasu w Warszawie. Jak by ktoś chciał, to
                        by mmnie znalazł. Ale jeśli ogłaszano tylko w "Naszym Dzienniku", to przykro
                        mi, nie czytuję.
                        Podobnie jak Ty, jestem absolwentem 126. Zaglądam tam czasami, ale to już nie
                        ta sama szkoła. Na dobrą sprawę mam kontakt tylko z H.Ladą (spotykamy się nad
                        Zalewem Zegrzyńskim, gdzie wciąż szkoli młodzież w żeglarstwie).

                        --
                        Salaamu Wa-alleikum

                        Chaladia Bolandi
                        • Gość: nico Re: Gwiazdka juz pojutrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 21:27
                          Ja Ladę pamiętam tylko z po. Lepiej pamiętam matematyczki Muszyńską i Pyzel. Od
                          polskiego chyba Walczak, od geografii Turowska i Kaszuba, a kto od chemii?
                          Jakaś sympatyczna kobieta. Teraz już nie ma 126 tylko chyba gimnazjum.
                          A w tym '98 na pewno coś było, bo nawet dzwoniłam do szkoły. Nie wiem czy to
                          nie było związane z obchodami 60-lecia, bo w okolicach '88 była feta z okazji
                          50-ciu lat istnienia. Chyba, że to były jakieś inne lecia. Pozdrawiam.
                          • sedona Re: Gwiazdka juz pojutrze 30.01.04, 02:43
                            Muszynska uczyla mnie w IV klasie, to byl 88 i totalnie nic nie potrafila
                            wytlumaczyc, fantastyczny byl za to Bugaj (kiedys przyszedl w spodniach
                            przewiazanych sznurkiem), do tej pory umiem program III klasy - trygonometrie
                            itd., a matama nie jest moja mocna strona.
                            Od chemii byla BOBRZYK,
                            Nie wspomniales o niesmiertelnej Wiesi, czy to mozliwe, ze geografii uczyl kto
                            inny???!!!
                            Czy ktos wie, co robi Anna Ptasznik, koniec 80tych polonistka - mloda i b.
                            dobra nauczycielka?
                            pozdrawiam
                              • chaladia Re: Przepraszam Muszynska 01.02.04, 15:01
                                Mnie się wydaje, że chodzi o Mełżyńską. Z tą panią ja miałem matematykę. Gdyby
                                nie korepetycje, to bym nawet matury nie zdał, a co dopiero na studia
                                politechniczne. W roku maturalnym przez pół roku klasa miała zastępstwa z
                                matematyki, bo Pani Psorka chodziła na jakieś kursy... gdy jej powiedziałem w
                                III klasie, że chcę zdawać na PW, jej komentarz był "Ty?! Przecież ty sobie nie
                                dasz rady!? Spotkałem ją po parunastu latach w sklepiku na Siedleckiej. Byłem
                                już po drugi eksporcie, z papierami RIQS (Royal Institut of Quantity Surveyors)
                                w kieszeni. Pyta, "Jak ci się wiedzie?" powiadam, że wróciłem z Sudanu, jestem
                                magistrem inżynierem, mam polskie i angielskie papiery... ona na to "Ja zawsze
                                w ciebie wierzyłam". No to pokiwałem głową i powiadam "chyba się Pani myli".
                                Zrobiła jakąś taką niewyraźną minę i poszła.


                                --
                                Salaamu Wa-alleikum

                                Chaladia Bolandi
                                • sedona Re: Przepraszam Muszynska 01.02.04, 23:45
                                  Byc moze byla i Melzynska, ale ...byla i Muszynska, Ty Chaladio konczyles
                                  Dwudziestke wczesniej niz ja, wiec na Muszynska mogles sie nie natknac - uczyla
                                  w 80tych. Oprocz Bugaja jakos nasze liceum nie mialo szczescia do matematykow,
                                  ale za to rosyjski w "wykonaniu" Dabrowy, a potem jej uczennicy i nastepczyni -
                                  Krasnodebskiej, byl na poziomie.
                                  Bardzo przyzwoicie prowadzone byly tez:
                                  Polski - sp. pani Regulska byla fantastyczna, jakoz i mlodziutka Ptasznikowa,
                                  nie mialam niesety polskiego z Koniem, ale slyszalam, ze tez potrafil nauczyc.
                                  Plastyka - pojawila sie w '86 czy'87 nauczycielka (imie chyba Joanna), nie
                                  pamietam nawet jej nazwiska, ale byla fantastyczna - bardzo kreatywna, i jej
                                  lekcje byly daleko od sztampy przedmiotu pod tytulem rysunki, chwala jej za to,
                                  no bo kto przejmuje sie taka plastyka?
                                  To tyle, co pamietam na dzis
                                  • chaladia Up! 25.03.04, 14:51
                                    I w górę - może ktoś z XX-tki zainstalował sobie w międzyczasie internet...

                                    --
                                    Salaamu Wa-alleikum

                                    Chaladia Bolandi
                                    • macmus Re: Up! 28.03.04, 23:58
                                      Witaj :-)
                                      Jestem absolwentem "dwudziestki" z roku 1977.
                                      Trafiłem tam po drobnych problemach z innej szkoły w 1975 r. i Koniu przyjął
                                      mnie z otwartymi ramionami.
                                      Byłem w klasie Kaśki (jak ją wtedy niektórzy nazywali ;-) BARGIEL, póżniej po
                                      mężu FIREK.
                                      Była wtedy chyba świeżo po studiach. Szalenie sympatyczna babka. Może i
                                      dziewczyn nie lubiła ;), ale ja i Zbyszek "Bolo" Kudła mieliśmy u niej przody...
                                      Kiedy zorientowała się, że fizyki nie kocham (a uczyła też astronomii), do
                                      końca szkoły leciałem na trójeczkach, choć dla przyzwoitości tej fizyki się
                                      uczyłem ;)
                                      Eeeeech... Rozbudziłeś demony wspomnień... :)))
                                      Baba - tak! BABA od matematyki nazywała się MĘŻYŃSKA !! Oj, zalazła mi za
                                      skórę, zalazła...
                                      Na mojej pierwszej lekcji matmy w tej szkole dała jakieś zadanie do
                                      rozwiązania... Cisza... Podnoszę łapę, idę do tablicy, robię, prężę się dumny,
                                      że zrobiłem, a ona, podpierając głowę jedną ręką mówi: "No tak, Musiała...tak
                                      TEŻ można zrobić. A kto to zrobi inaczej?"
                                      Podniosła się jedna ręka - Eli Lewandowskiej, korby matematycznej w klasie (to
                                      był mat. - fiz.). Podeszła, zrobiła... a nasza pani Mężyńska rzekła: "No,
                                      widzisz M. To TAK należało zrobić"... Wszystko mi wtedy opadło i do końca
                                      szkoły już się matmy nie uczyłem ponad to, co musiałem... Aby tylko zdać...
                                      Tak ograniczonej nauczycielki to chyba w życiu nie spotkałem ... :(((
                                      BUGAJ był za to chwalony, choć nigdy mnie nie uczył...
                                      Pamiętam faceta - niski, może góra 170 cm wzrostu, czarna gęsta broda, okulary
                                      i... kłąb dymu za nim... ;-)
                                      DĄBROWA to była ... wyjątkowa kobieta ;) Nie uczyła mnie, choć miałem z nią
                                      dwutygodniowy epizod (o tym za chwilkę). Pamiętam, jak chodziliśmy do kibla
                                      palić... Za palenie dostawało się wtedy 20 punktów karnych... Trzykrotne
                                      przyłapanie - to była ocena niedostateczna (czy jakoś tak) ze sprawowania...
                                      ale mimo to - chodziliśmy... A ona nie obcyngalała się; potrafiła wejść do
                                      męskiej toalety i zgarnąć delikwenta, nawet jeśli udawał, że chce sikać do
                                      pisuaru... ;-)))
                                      Rosyjskiego uczyła mnie przemiła babka, niestety - skleroza :((( Zapomniałem
                                      jej nazwiska... Zaczynało się chyba na T... Jeśli będzie to czytać - serdecznie
                                      proszę o wybaczenie...
                                      Była jedną z tych nauczycielek rosyjskiego dzięki którym nadal coś "ponimaju pa
                                      ruski ;-)"
                                      Pani ZAWADZKA od historii... Nie była osobą, dzięki której historię można było
                                      pokochać; a historia to taki przedmiot, który NALEŻY pokochać... Mówię o tym z
                                      perspektywy lat i z perspektywy zawodu, który wykonuję - jestem bowiem...
                                      nauczycielem...Choć nie historii, ale... angielskiego...
                                      Pani ZALEWSKA... Pewnie by się zdziwiła... Zawsze oscylowałem między 4 a 5, ale
                                      zwykle pani Z. mnie obcinała... Chciała, abyśmy się uczyli od A do Z z
                                      książki...("WE LEARN ENGLISH"...) Indywidualne inicjatywy były niżej
                                      oceniane... :( Jedno tylko jest pewne - nie zniechęciła mnie do angielskiego
                                      i ... chwała jej za to...
                                      KĘDZIA... To był dla mnie facet...hmmm... na swój sposób klasa... Kto kochał
                                      taki przedmiot, jak Zajęcia Praktyczno - Techniczne ???...Nie widzę... Nie
                                      słyszę... Był...Trzeba było chodzić i ... to wszystko... ale nie w tym
                                      przypadku. To był bowiem okres mojego zafascynowania ogólnie pojętą kulturą
                                      anglojęzyczną. Zacząłem łazić do ambasady amerykańskiej, kanadyjskiej,
                                      Instytutu Brytyjskiego, aby coś poczytać, załapać się na projekcje filmów w
                                      wersji oryginalnej, itp. Z ambasad amerykańskiej i kanadyjskiej można było
                                      wypożyczyć filmy 8. milimetrowe - różne, różniaste ;-) Problem polegał na tym,
                                      że trzeba było mieć pisemko od... dyrekcji szkoły...
                                      Koniu się nie zgodził :( To jednak było za komuny... Pomogli mi wtedy koledzy i
                                      koleżanki, którzy skierowali mnie do parafii w bazylice, gdzie ksiądz (nawet
                                      nie pomnę - kto zacz :( ) dał pisemko ... na parafię ;-)))
                                      I tak - raz na jakiś czas, po instruktażu Kędzi, uruchamiałem projektor w
                                      podziemiach szkoły, gdzie była pracownia ZPT i... wyruszaliśmy podróżować w
                                      inny świat... Nowy Jork, Wielki Kanion, Wodospady Niagary, muzyka amerykańska...
                                      Eeeech... Łza się w oku kręci...
                                      Dzięki Ci, Profesorze :-)))
                                      A "5" i tak mieliśmy chyba wszyscy...
                                      A - i jeszcze pamiętam: Kędzia jeździł Fiatem 125p.
                                      A jeszcze coś wspominkowego - może sobie co poniektórzy przypomną... ;-)
                                      Gdzieś tak chyba w 1975 na wiosnę liceum Hoffmanowej zrobiło coś, co nazywało
                                      się "Panoramą klas (chyba) trzecich"... Ówczesna prasa młodzieżowa to opisała,
                                      ba! nawet rozdmuchała (pozytywnie). Ponieważ należałem do osób dosyć aktywnych
                                      w tej szkole (o czym jeszcze za chwilę, nie chwaląc się :P),byłem jednym z
                                      tych, który poddał pomysł pod rozważanie i wkrótce potem i w naszej szkole
                                      zorganizowaliśmy "Panoramę klas trzecich"... Idea została rozpropagowana przez
                                      dwie gazetki: szkolną, prowadzoną przez przewodniczacego samorządu szkolnego,
                                      Tomka Rostropowicza i drugą, klasową (NASZĄ ;-))), choć... wystawianą na hall,
                                      której tytuł był "Dyskretne Uczniowskie Pismo Awangardowe, AWANGARDA"...
                                      Czy ktoś to jeszcze pamięta..??
                                      I "Panorama..." poszła...
                                      Były wtedy chyba cztery klasy 3. i każda robiła coś na kształt małego "show" na
                                      dużej przerwie... Przez cały tydzień...
                                      Myśmy też mieli parę pomysłów... Nawet fajnych...
                                      Pamiętam, że przygotowaliśmy wtedy...striptease :))) Koleżanka z klasy, Ewa
                                      Kowalczyk (była jeszcze jedna Ewa Kowalczyk ;), w równoległej klasie, "Mucha" -
                                      pozdrawiam Cię serdecznie :); czy mnie jeszcze ... pamiętasz..?? - przygotowała
                                      plakat na czarnym bristolu, reklamujący ten striptease ;-)))
                                      Plakat - zaraz po zawieszeniu, ale nie dłużej, niż po 2 godzinach lekcyjnych -
                                      wsiąkł... Dowiedziałem się, że ... Koniu go zdjął i zabrał do pokoju
                                      nauczycielskiego... Kaśka (Bargiel ) pozwoliła mi wtedy wyjść z lekcji;
                                      zakradłem się do pokoju z bijącym sercem, podwędziłem i... schowałem na
                                      zapleczu pracowni fizycznej... Dzięki, Pani Profesor :-))) !!! Jesteś - i
                                      pozostaniesz! w mej pamięci! - jako jedna z najsympatyczniejszych postaci
                                      nauczycielskich na mym firmamencie. Buźka :*
                                      A cały ten striptease to oczywiście ... jedna wielka mistyfikacja ;))) Przed
                                      przerwą Joasia (Pacuła?), ale nie TA aktorka :), schowała się w skrzyni
                                      gimnastycznej, zasłony zasunięte, coś tam było przedtem... Prywatna ZK ("zetka")
                                      145 ;))) - szpulowy magnetofon (to dla tych, co są za młodzi, aby takie rzeczy
                                      pamiętać), a na taśmie "Je taime" (sorry, francuskiego się nie uczyłem ;) i
                                      Jane Birkine... Podnosimy górę skrzyni.. Wyłania się Joasia... i powoli zaczyna
                                      się rozbierać... w rytm muzyki...
                                      Powoli zdjęła... perukę... potem jakąś bluzeczkę, potem drugą... (była ubrana
                                      na cebulkę ;), potem ... sztuczne rzęsy, potem dłuuuugie, czarne rękawiczki...
                                      potem zaś powolutku, jeden po drugim... zdejmowała... tipsy (nie takie, jak
                                      teraz - stałe ;)... I tak powoli miała coraz mnie do zdjęcia i... zaczynała się
                                      powoli denerwować... Umówiliśmy się bowiem z jedną z "cioć" (czyli woźnych ;),
                                      że dzwonek wyłączy na nasz znak, ale sie tak babinka zapatrzyła, że... musiałem
                                      pogonić bokiem i samemu zadzwonić, ratując Joasię z opresji...
                                      Oczywiście, musiałem przepraszać wszystkich rozczarowanych ;), że to koniec
                                      przerwy i TYLKO dlatego nasz seans musiał być zakończony ;-)))
                                      Ktoś to jeszcze pamięta..??
                                      A potem przydarzyła mi się niezwykła przygoda... To było chyba w 1976 w
                                      wakacje... Udałem się na dwa tygodnie do ... Moskwy na wycieczkę wymianę
                                      między "Chrobrym", a jedną ze szkół moskiewskich... Nie należałem do "aktywu" -
                                      w sensie ZSMPowskim... Chyba tylko dzięki mojemu udziałowi w życiu szkoły,
                                      prowadzeniu D.U.P.A. - y... ;), a i może rekomendacji Kaśki :)
                                      Może kiedyś opiszę ze szczegółami ten wyjazd...(wizytę w mauzoleum Leni(n)a ;),
                                      i takie tam...
                                      Opowiem tylko jeden epizodzik z Dąbrową, która wtedy pojechała (oprócz tego
                                      Koniu i Bugaj)... Mieliśmy gdzieś tam coś zaśpiewać i... zostałem wypchnięty na
                                      scenę, coby nas zapowiedzieć... Wyszedłem i... zapowiedziałem: "A tiepierj my
                                      ZAPIEJEM...."...
                                    • macmus Re: Up! 29.03.04, 00:06
                                      PS Obcięło mi kawałek listu, tak więc dopsiuję resztę...
                                      Myślałem, że Dąbrowa mnie wykopie ze sceny... "Powinieneś był powiedzieć
                                      SPAJOM"... ;)))
                                      Ale w sumie chyba się ... polubiliśmy :) Pozdrawiam Panią serdecznie - też :-)
                                      KROWA! - osobny rozdział... Byłem polonistycznie rozbudzony przez moje
                                      polonistki poprzednie, a zwłaszcza przez moją licealną, a tu...
                                      K....R....O....O....O....W....A....
                                      Co ciekawe, choć jej lekcje nie należały do najciekawszych, to u niej, pod jej
                                      skrzydłami wystartowałem w olimpiadzie polonistycznej... awansując nawet do
                                      drugiego etapu, choc później już przepadłem... To wtedy poznałem listę pewnego
                                      kanonu literatury, który dzisiejsi maturzyści przerabiają w szkole... "Mistrz i
                                      Małgorzata" Bułhakowa... O,Jezu! Jaki odlot!... To było to!... A wkrótce potem
                                      Wajda zrobił film na motywach Piłata, pt "Piłat i inni"... Stałem w kolejce do
                                      kina "Wiedza" w "Pekinie" (PKiN - dla niewtajemniczonych ;)...
                                      Ktoś wspomniał Ewę Krasnodębską jako następczynię Dąbrowy... Pamiętam ją...
                                      jako swoją koleżankę, chyba z równoległej klasy... I chyba byliśmy razem w
                                      Moskwie... Bardzo sympatyczna, leciutko, ale przemile... puszysta ;)
                                      dziewczyna... Też pozdrawiam serdecznie :)))
                                      Muszę się dokopać do swoich archiwaliów... Mam tam całe archiwum "Awangardy",
                                      czyli naszej gazetki klasowej... Niezapomniane historyjki "Burhill'a"...
                                      Troszkę moich wypocin... I trochę ...zdjęć !!!
                                      Może warto byłoby jakieś archiwum szkoły stworzyć, jeśli jeszcze nie ma...
                                      Chętnie się dołożę... :-)))
                                      A propos "Awangardy"... Czy pamiętacie początki WLSP...?? Czyli... Warszawskiej
                                      Ligi Szóstek Piłkarskich..?? Nasza drużyna, której niezaprzeczalnym liderem był
                                      Wojtek Gruczewicz "Paragon"... Andrzej Laskowski "Gery", jako bramkarz...
                                      Andrzej Wąsowski "Wąsik"... I jeszcze paru - sorry, skleroza już mnie bierze...
                                      Otóż nasza drużyna "odziedziczyła" nazwę po naszej... gazetce :)))
                                      Z nauczycieli pamiętam panią od geografii, która - chyba na moje szczęście ;) -
                                      mnie NIE uczyła, której syn, Jacek Wróblewski chodził wtedy o rok wyżej, choć
                                      rocznikowo byliśmy równi...
                                      Pamiętam też troszkę naszego "wuefistę", który przychodził tylko na początku
                                      lekcji, sprawdzał listę, rzucał piłkę i.. znikał...
                                      Pamiętam, że wtedy nastało apogeum kariery Wojciecha Fibaka... Dzięki
                                      inicjatywie m. in. Wojtka Gruczewicza, nasz wuefista zrobił kort tenisowy...
                                      ceglasty... Tam też grywaliśmy...
                                      Może pamiętasz Adasia Gesslera, z TYCH Gesslerów, który kiedyś dał pokaz swoich
                                      umiejętniości aktorskich na sali gimnastycznej w skeczu pt "Dlaczego Juliusz
                                      Słowacki wielkim poetą był?"...
                                      Pamiętam później, jak studiował w Katowicach i jak wraz z Danielem Olbrychskim
                                      reżyserował wielkie przedstawienie,prezentowane w TVP, a które już potem nigdy
                                      chyba nie było pokazywane... Tytułu już nie pomnę... :(
                                      Pamiętam też, ale to raczej chyba w kontekście jej poźniejszych dokonań oraz
                                      tego, że kiedyś mieszkaliśmy na tym samym osiedlu w jednej z miejscowości
                                      podwarszawskich, Magdę Gessler... Wtedy jednak na pewno nosiła inne nazwisko...
                                      a ja mam wyśmienitą pamięć do twarzy ;)))
                                      Może też pamiętasz Krzyśka Budziszewskiego ?... Kiedyś chodziliśmy razem do
                                      podstawówki, a wiem, że potem studiował na PW...
                                      Pamiętał też będę niektóre inne osoby z naszej szkoły, czy klasy...
                                      Pamiętał będę Marzenkę (nazwisko?), z którą siedziałem w ławce przez dwa
                                      lata... I ten element drażniącego erotyzmu... Zapach dziewczyny... Jej
                                      ciepło... Głos... Nigdy nie było nic między nami, ale będę ją pamiętał...
                                      Blondynka... Krótkie, proste włosy... I ciepły głos... Pozdrawiam... :)
                                      Pamiętam Marlenę... Też blondynka... Bardziej agresywna, ale... fajna...
                                      Mieszkała - to pamiętam - niedaleko przejazdu kolejowego za Wileńskim, ale tego
                                      za wiaduktem...
                                      Eeeech... Miłe to wspominanie... :-)
                                      Kończąc na dzisiaj, wywołując duchy - mam nadzieję, że jednak przyjemne :) -
                                      przeszłości, choć właściwie dołączając moje do Twoich, pozdrawiam Cię
                                      serdecznie...
                                      I - mam nadzieję - do usłyszenia ;)
                                      Maciej
                                    • macmus Re: Up! 29.03.04, 00:15
                                      PPS I jeszcze jedno...
                                      Jakiś zjazd był, chyba w połowie albo na początku lat 90. ...
                                      Niestety - też nic o tym nie wiedziałem...
                                      Wiem o tym z pewnego źródła...
                                      Spotkałem kiedyś Wojtak Gruczewicza, który był na tym zjeździe...
                                      I wiem to od pana (kolegi??) Zakrzewskiego, a właściwie jego żony, która była
                                      moją koleżanką w szkole podstawowej nr 49 na Szanajcy...
      • Gość: Madzialena Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie IP: *.aster.pl 08.03.07, 23:34
        Tez jestem absolwentka z '91 klasa biol-chem sie klania... siwa biologica to
        Połczynska... ale akurat ja milo wspominam mimo ze niezle potrafila przycisnac,
        za to wychowawczyni Bobrzyk... no comments

        Wieska... ta to 'paly potrafila postawic wszystkim w ciagu 1 godziny lekyjnej'
        jak lecialo, ale na maturze z naszej klasy nie obciela nikogo, Bonislawska -
        kobieta o wielkim sercu do dzis pamietaj jej 'pamidorowyj sup'...
        Dlugo by mozna bylo tak wspominac...
        A i z mojego rocznika z mojej klasy tez jeden ksiadz 'wyszedł'
        Pozdrawiam
        • Gość: Madzialena Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie IP: *.aster.pl 08.03.07, 23:42
          I przypomnialo mi sie takie kwiatki jak... od historii Urban - opiekowala sie
          ZMSP i sugerowala ze aby skonczyc szkole nalezaloby sie zapisac... a potem
          nastala ta, ktora na I polrocze postawila 23 osobom z 26 niedostateczny - gdyz
          przypomnialo jej sie ze w stanie wojennym internowana byla - i odreagowala na
          nas - bo wspomnienia naszly ja w trakcie wystawiania ocen...

          Od WF - za nic nie pamietam jak sie nazywal koles z broda, za to namietnie
          biegal w slicznych obcislych szortach ktore zakladal na gole cialo... szorty
          kto pamieta wie o czym pisze...

    • Gość: Polo Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie IP: *.era.pl 16.04.04, 15:33
      To i ja sie przyznam chodzilem do tej szkoly chociaż nie wspominam jej z
      sentymentem (ale byly tez i dobre chwile). Kończylem ją w 1993 profil Mat-Fiz.
      W pamięci zapadla mi najbardziej nauczycielka biologi Pąłczyńska uczyla mnie
      przez 2 lata byla tez moja wychowawczynia spoko babka chociaż jak cos jej
      strzelilo do glowy to potrafila w ciągu jednej lekcji postawic wsztystkim laski.
      Wieska to powinna chyba dostać nagrodę najbardziej ograniczonej nauczycielki
      geografii w Polsce, jak dzis pamietam tekst Kowalski z ciebie to nic juz nie
      bedzie, bardzo dobrze 3= albo jak to mozliwe ze dziecko tak wyksztalconych
      rodziców jest takim debilem. Potem pani Muszyńska uczyla mnie matmy i prawde
      mowiac niczego nie nauczyla i musialem niezle pracowa na studiach aby nadrobic
      zaleglosci spotkalem ja po latach spytala co u Ciebie ja skonczylem PW, a ona
      jak to zwykle to pewnie przypadkiem.
      Mile wspominam Pania Karpińską to dzieki niej nauczylem sie angielskiego i to
      na tyle dobrze ze po 11 latach przerwy postanowilem sie zapisać na kurs i udalo
      sie po teście od razu na 6 sem. Dzieki pani prof.
      Jeszcze mialem zawadzistego polonistę pana chudzika - przy pomocy podejścia do
      życia potrafil nawet mnie zainteresować j. polskim i chwala mu za to.
      • chaladia Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 16.04.04, 16:54
        Ciekawe, że wiele osób się tu wypowiada, w różnym wieku, i generalnie opinie są
        zbliżone, przy czym nie stwierdziłem entuzjastycznych - takich jakie można
        znaleźć w wątkach o Zamoyu czy Reyu.
        Uważam, że największym problemem tej szkoły było tolerowanie słabych
        nauczycieli, o których mizernym poziomie wszyscy wiedzieli. W efekcie cierpiały
        poziom i opinia całej szkoły, w tym nauczycieli dobrych. Taka urawniłowka.


        --
        Salaamu Wa-alleikum

        Chaladia Bolandi
        • Gość: Polo Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.04, 21:17
          Generalnie masz racje (w pamieci zostaja na dlugo te osoby ktore daly Ci sie
          porzadnie we znaki), wiekszość z nich to byly miernoty chociaz zdazaly sie
          wyjatki, jak to szkolne malzenstwo "historyk i polonistka", dr.Chudzik, pani
          Karpińska od angielskiego (mam nadzieje ze jeszcze tam ucza) ludzie naprawde na
          poziomie z historykiem byla ciekawa sprawa bo hobbystycznie sedziowal mecze
          pilkarskie i to calkiem niezle. Kiedys tez namowil nas na obejrzenie meczu na
          zywo Legia-GKS oj sie dzialo (po meczu zamknieto stadion na kilka tygodni).
          Koniu dowiedzial sie ze na mecz poszla grupka z Chrobrego i chcial wiedziec kto
          byl na tym meczu ale historyk nas nie wsypal. Co mnie zdziwilo jak przyszedlem
          do Chrobrego to to ze wiekszosc uczniow przynajmniej w mojej klasie to byly
          dzieci nauczycieli 21 na 35 osob w klasie.

          Co do spotkań po latach w naszej budzie to mysle ze nigdy takiej imprezy nie
          bedzie, ludzie nie czuja sie zwiazani z szkola a szkola nigdy nie dbala o
          swoich uczniow. Wprzypadku mojego rocznika w zeszlym roku moja klasa
          zorganizowala sobie spotkanie po 10 latach w jednym z pubow. bylo naprawde milo.
          Jestem przekonany ze i inne roczniki zorganizowaly sobie jakies spotkania po
          latach. Może kiedys znajdzie sie jakas energiczna osoba która skrzyknie
          wszystkie roczniki i wtedy wspolnie bedziemy swietowac.

          pozdrawiam wszystkich absolwentów XX LO im. Boleslawa Chrobrego
          • macmus Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 18.04.04, 16:57
            Jak miło, że jednak się ktoś odezwał ;-)
            To głównie dzięki Tobie, Chaladio :-)
            Prawdą jest, że wspominamy bardziej tych nauczycieli, którzy od nas czegoś
            wymagali, ale...
            Wymieniana tak często pani MĘŻYŃSKA (będę się upierał jednak przy takim
            brzmieniu nazwiska ;P) może była i wymagająca, ale zero umiejętności
            dydaktyczno - pedagogicznych : (((
            Pani Wróblewska mnie nie uczyła, ale też widzę, że zalazła wielu uczniom za
            skórę...
            Czy to znaczy, że coś tym paniom zawdzięczamy...??
            W moich wspomnieniach powyżej znajdziecie jednak wątki, dotyczące kilkorga
            nauczycieli, którzy zapisali się w mojej pamięci w miarę lub nawet więcej, niż
            w miarę, pozytywnie.
            A propos Reya, czy innych renomowanych szkół... Szanowni przedmówcy - mam
            pytanko: dlaczego znaleźliście się w "XX" ?? Czy dlatego, że była renomowana..??
            Czy dlatego, że dawała gwarancję przepustki na wyższe uczelnie (też
            renomowane...)??
            Sądzę, że większość szła tam, bo było łatwiej się tam dostać...
            Pamiętajmy, że za moich czasów były egzaminy wstępne (moja historia jest
            ździebko inna, ale o tym - wyżej)...
            Nie wiem, jak za Waszych czasów, ale była to także jedna z tych szkół,
            która "obsługiwała" całkiem sporo uczniów spod Warszawy: Ząbki, Zielonka,
            Kobyłka, ale także Marki, Pustelnik...
            Było to przedmurze Warszawy... a właściwie - już Warszawa...
            Liceum im.Władysława IV, popularnie zwane "Władkiem", miało jednak wyższe
            wymagania i wielu obawiało się niedostania tam...
            Nie mówiąc już o tym, że "Chrobry" - to przecież ...Szmulki...Szmulowizna...
            Nie piszę o tym, aby kogokolwiek urazić, ale - z historią tej części Warszawy
            związany nie jestem - ta część stolicy nie należała chyba raczej do
            elitarnych...
            O rzut beretem od Bazaru Różyckiego, Brzeskiej, Kawęczyńskiej, dworca
            kolejowego Warszawa Wschodnia, czy jeszcze gorzej wyglądającego -
            "wileńszczaka"...
            Po niektórych renomowanych liceach pozostała tylko dobra nazwa i tradycja, choć
            niekoniecznie - jakość. Weźmy np "królówkę", czyli LO im. Królowej Jadwigi...
            Nie narzekaj, Chaladio, li - tylko na tzw "urawniłowkę"...
            Nasze ówczesne wybory szkoły podyktowane były - podobnie chyba jak i teraz -
            naszymi możliwościami intelektualnymi, ale także i kompleksami i brakiem
            pewności siebie ludzi spod Warszawy, czy gorszej dzielnicy...
            Kończąc - pozdrawiam dalszych uczestników tego postu :-)
            • chaladia Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 18.04.04, 19:53
              Witaj!

              Ja byłem ofiarą rejonizacji. W ogóle, to rozcznik 1956 był jednym z
              liczniejszych w historii PRL-u (coś 680 tys w chwili obecnej, uwzględniając
              emigrację w latach '70-'80 i nieunkiknione straty naturalne) - tyle
              co "upiorne" roczniki stanu wojennego, gdy z braku TV i możliwości wychodzenia
              z domu po godzinie milicyjnej nie było co robić, jak tylko płodzić dzieci.
              Dla porównania - rocznik 2003 to 349 tys. - dziś, czyli nie uwzględniając
              jakichkolwiek ubytków czy to naturalnych, czy emigracyjnych.

              Mieszkając na Kawęczyńskiej 16 musiałbym wymyśleć jakąś niezłą bajeczkę, by móc
              dostać się do "Władka". Ewentualnie miś bardzo mocne "plecy".
              Tymczasem "pleców"nie miałem, a moja ś.p. Mama była osobą do przesady uczciwą i
              takich rzeczy nie potrafiła robić i nie chciała.
              Kto wie, czy zresztą nie było to z jakąś-tam korzyścią dla mnie, bo później
              okazałao się, że we "Władku" jest klasa zbiorcza dla młodzieży "trudnej" i
              tamta szkoła miała problemy z "gitowcami" nie mniejsze niż "Chrobry".
              Ale niewątpliwie poziom nauczania był wyższy we "Władku" niż w "Chrobrym".

              --
              Salaamu Wa-alleikum

              Chaladia Bolandi
              • macmus Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 19.04.04, 00:10
                Witaj raz jeszcze ;-)
                Dobrze wyczaiłem, że jesteśmy rocznikowo zbliżeni.
                Kłania się rocznik '57 : )
                Masz rację - rejonizacja swoje zrobiła.
                Ja należałem do tych "podwarszawskich", ale wcześniejszą edukację odbywałem już
                w Warszawie, więc nie było problemów z dostaniem się do "Chrobrego"... ;-)
                Jednak zdecydowanie inne to były czasy...
                Pamięć ludzka ma jednak to do siebie, że idealizuje przeszłość...
                Zaciera sprawy mniej przyjemne, ciemne wybiela, znieczula przykrości...
                • chaladia Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 19.04.04, 13:10
                  Tośmy się może i widywali...
                  Z przykrością stwierdzam, że z prawie nikim z moich licealnych lat się nie
                  zaprzyjaźniłem na tyle, by ta przyjaźń przetrwała trzy dekady. Dla jednych
                  byłem zbyt biedny (w mojej klasie pozycję ucznia określała liczba posiadanych
                  zachodnich płyt długograjacych i marka noszonych ciuchów), dla innych zbyt mało
                  rozrywkowy (trudno być rozrywkowym, gdy Ci umiera Ojciec...), na koniec nie
                  paliłem, nie piłem, więc się "nie nadawałem".
                  Sporo ludzi wyjechało z Polski w latach '78-81. Jak sobie dziś przypomnę ślepą
                  fascynację wielu moich kolegów Hameryką, to się nawet temu nie dziwię.
                  Potem dość nagle wygasły mi kontakty z ludźmi z KIK-u, którzy nie chcieli mieć
                  nic wspólnego z takim, co nie chodził do kościoła. Zapewne dlatego nie zostałem
                  zaproszony na ten "zjazd" na początku lat '90.
                  Ostatnio dowiaduję się od czasu do czasu, że ktoś z absolwentów "XX" z mojego
                  rocznika zmarł - smutne to, ale zawały, udary i czasami po prostu alkohol
                  zbierają swoje żniwo wśród 40-50 latków.



                  --
                  Salaamu Wa-alleikum

                  Chaladia Bolandi
                  • macmus Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 22.04.04, 00:21
                    Witaj :-)
                    Muszę Ci powiedzieć, że ja też nie mam kontaktu z nikim z "XX"...
                    Przez wiele lat miałem z "Bolkiem" - Zbyszkiem...
                    Potem jakoś wszystko się rozmyło...
                    Z kolegami czy koleżankami - praktycznie od matury - nie mam kontaktu...
                    Ja zresztą byłem w tej klasie elementem napływowym, starszym... Stąd ...
                    zapewne mniej akceptowalnym...
                    Ale w sumie... nie było tak źle...
                    A to, że zaczynamy odchodzić...
                    Cóż...Masz rację... To pierwsze żniwa... TEJ ...z kosą...
                    Potem... już tylko coraz częściej...
      • macmus Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 22.04.04, 20:46
        Może mało kto wie, że coś takiego, jak ten post, istnieje.
        Ja wlazłem na niego, kiedy - powodowany sentymentem - wrzuciłem do "gugla"
        hasło "XX LO im. Chrobrego", czy coś w tym stylu...
        Może powinno się (powinniśmy ?? ) powiesić jakowąś ulotkę w szkole / na
        zewnątrz..??
        • chaladia Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 22.04.04, 21:38
          Obecnie mieszkam w Nieporęcie i nieczęsto bywam na Szmulkach.
          Poza tym, jakoś niezręcznie bym się czuł, naklejając tam jakieś kartki, bo i na
          czym? Na kamieniu z wizerunkiem Patrona? Wystawili go na zewnątrz to za parę
          lat erozja całkiem go wygładzi...

          --
          Salaamu Wa-alleikum

          Chaladia Bolandi
          • macmus Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 23.04.04, 17:09
            To może ja..?? Rzadko, bo rzadko, ale czasem tam bywam :-)
            Dopóki żył mój teść, to przynajmniej raz w tygodniu bywałem przy Pl. Hallera
            (dawniej - Leńskiego).
            Teraz jeżdżę od czasu do czasu do Caritasu przy Kawęczyńskiej przy okazji
            robienia porządków w domu (a zwłaszcza szafie ;-).
            Gotów jestem to zrobić :-)
            Może nawet na terenie szkoły..??
            "Belfruję", więc belfrzy nie tacy mi straszni ;-))
            Ewentualnie proszę o kantakt na maila z GW...
            Pozdrawiam :-)
            Maciej
          • kaj.ka Re:archeologia dla Chaladii 07.05.04, 10:48
            Liceum Chrobrego jest spodkobiercą Szkoły Ogólnokształcacej Stopnia
            Podstawowego i Licealnego Otwocka 3, która z kolei powstała na bazie Szkoły
            Podstawowej Nr 130, jeśli dobrze liczę, w roku 1949. Parę lat temu odwiedziłem
            budynek szkoły przy Otwockiej 3, i tam, w sekraetariacie poinformowano mnie, ze
            swoich korzeni mogę szukać na Objazdowej. I poszedłem tam, i dzięki uprzejmości
            Pani Dyrektor i Pani Sekretarki udało mi się dotrzeć (dokopać) do szczątków
            dokumentacji z matury w roku 1953: listy abiturientów, prace maturalne etc. To
            była moja matura! To było przeżycie :-))) (mówię o znalezisku). Ciekawe, ze
            dotychczas nie odezwał sie nikt z ery przedchrobrzańskiej. Czyzby te dinozaury
            nie identyfikowały Liceum XX jako spadkobiercy naszej szkoły w prostej linii? A
            może staruchy powymieraly. Ja dzisiej żyje w podtoruńskiej Chełmży, ale
            szmulkowskie czasy wspominam z ogromnym sentymentem. Nie b to bowiem tylko
            epizod, lecz kawał życia.
            Pozdrawiam
            K. K.
              • kaj.ka Re:archeologia dla Chaladii 13.05.04, 11:00
                Ciekawe, co też Ci pozostało w pamięci z tych nauk o dziejach szkoły. Mnie,
                szczerze mówiąc, coraz bardziej zacierają się kontury i barwy tamtych lat. A
                mówią, że z wiekiem lepiej się pamięta szczególy dawnych przeżyć niż
                wczorajszych. Dlatego tak bardzo chciałbym nawiązać kontakt z kolegami z
                tamtych czasów. Może pomogliby to i owo zrekostruować.
                • chaladia Re:archeologia dla Chaladii 13.05.04, 11:23
                  Pamiętałem o "fuzji" i o tym, że z jednej szkoły wzieto Patrona, a z drugie
                  numer.
                  Ponieważ niewielu bardzo znanych ludzi nasza szkoła wydała, to i nie bylo o kim
                  pamiętać. Z pozostałych spraw, 90% to były polityczne agitki i wpuszczało się
                  je jednym uchem, a wypuszczało drugim...

                  --
                  Salaamu Wa-alleikum

                  Chaladia Bolandi
    • vars2 Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 11.05.04, 15:52
      Liceum XX powstało z fuzji z 2-ch szkół licealnych - XX Liceum
      Ogólnokształcącego o profilu pielęgniarskim i XXXI LO im. Bolesława Chrobrego.
      Ja jestem absolwentem właśnie XXXI LO im. B. Chrobrego a miesciło się ono w
      budynku przy ul. Otwockiej 3. I właśnie ta granitowa głowa króla stała u nas na
      korytarzu.
      Ja zdawałem mature w 1966 r i właśnie w tym roku od września powstało XX LO im.
      B. Chrobrego. Z moich czasów pamiętam wykładowcę p. Bugaja - byl wtedy
      Dyrektorem LO i uczył.. oczywiście Matematyki. Był dobrym wychowawcą i
      nauczycielem - wymagającym. A przecie z nauczyciel musi być wymagający.
      Pozdrawiam :-)
      • sedona O Bugaju i maturze 11.05.04, 17:57
        No popatrz, Bugaj uczyl w '66, a ja pamietam go (uczyl tylko rok) w '87.
        Swietny, wspanialy, wymagajacy nauczyciel. Jedyne matematyczne wiadomosci,
        ktore wynoislam z Chrobrego, to wlasnie z III klasy, w ktorej Bugaj uczyl. Nie
        wiedzialam, ze byl w tej szkole ponad 20 lat wstecz.
        MATURA '88
        Pamietacie mature? Cudowne czasy. Ja pamietam jak strasznie balam sie matmy
        (niestety, jak napisalam Bugaj uczyl mnie jedynie w 3 lasie), jakos z pomoca
        sciagawek przebrnelam. Ale pamietam tez polski (byly cudowne tematy - o
        romantyzmie), Kon je nam przeczytal, a potem dla rozluznienia atmosfery wzial
        swoje krzeslo, postawil na stoliku, potem sie na to wszystko wspial
        mowiac: "Tak za moich czasow wygladala matura - dyrektor siedzial na wysokosci
        i nie bylo mowy o zadnym sciaganiu, odwracaniu sie, szeptach."
        Bylam chyba tez ostatnim rocznikiem gdy zdawalo sie z PNOS-u (propedeutyka)
        u...jak ona miala na nazwisko? Ale byla czerwona i byla w Dwudziestce od lat.
        Nie pamietam.
        Potem latwo poszedl moj ukochany rosyjski, no i geografia z niesmiertelna
        Wiesia na czele. Mialam pytanie cos o imporcie i ,pamietam, wychowawczyni
        siedzaca obok Wiesi zaczela energicznie mieszac herbate z cytryna, mialo to
        znaczyc, ze sprowadzamy do Polski i owoce cytrusowe.
        Fajne czasy, ale co nerwow sie najadlam to moje. A jak wygladaly Wasze matury?
        • jot.be Re: O Bugaju i maturze 12.05.04, 15:39

          > u...jak ona miala na nazwisko? Ale byla czerwona i byla w Dwudziestce od lat.

          Bodaj Urban.
          Uczyła chyba też historii.
          W "moich" latach (stanu wojennego) była uważna za uosobienie
          systemu i niechęć do niej była dość powszechna....
          Do naszej klasy, po kilku próbach, nie wchodziła nawet
          na zastępstwo :-)

          Pozdr
            • jot.be O maturze 20.05.04, 20:03
              Moja poszła jakoś wyjątkowo gładko.
              Na polskim był ktoś z zewnątrz, więc było sztywno i "normalnie".
              Na matematyce było już baaaardzo liberalnie...
              Ustne zdali chyba wszyscy.
              Ja zdawałem ang. i fizykę, Kaśka naszą klasę bardzo lubiła,
              posłuchała i chyba niz zadała mi żadnego pytania..
              WOS-u szczęśliwie w AD 1983 nie było.
              • chaladia Re: O maturze 20.05.04, 20:15
                Ja niewiele pamiętam. W dniu matury z matematyki zmarł mój Ojciec. Gdy pisałem
                egzamin, jeszcze tego nie wiedziałem, ale oczysićie zdawałem sobie sprawę z
                tego, że umiera...
                Dwa dni wcześniej gitowcy (z naszego liceum) zabrali mi wszystkie pieniądze,
                jakie miałem "na wino". Chyba nie jestem pamiętliwy, bo po 29 latach pamiętam
                nazwisko tylko jednego z nich - Mińko... na szczęście później już nigdy ich nie
                spotkałem. Przez pierwsze lata po tym smutnym roku 1975 było to niewątpliwie na
                szczęście dla mnie - potem raczej na szczęście dla nich.


                --
                Salaamu Wa-alleikum

                Chaladia Bolandi
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10280
      • sedona Re: www.chrobry.edu.pl 15.06.04, 17:50
        Widzieliscie te strone? Warto zajrzec. Zdjecia...tylko trzy, ale zawsze to cos.
        Widze, ze Chrobry dorobil sie kort tenisowego, silowni, a nawet "nowoczesnej
        sali jezykowej". Szkoda, ze nie ma spisu nauczycieli.
        Fajnie byloby, gdybysmy miogli zobaczyc to forum - tu uklon w strone
        przdmowcy :))) pozdrawiam
    • Gość: anowi Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie IP: *.aster.pl 22.06.04, 22:04
      witam
      kończyłam Chrobrego w '95
      moją wychowawczynią była Zalewska (ang.) - tragedia, zarówno jako wychowawca
      jak i nauczyciel
      Koniu uczył mnie polskiego w pierwszej klasie - super facet; umarł tuż przed
      naszą studniówką, przesunęli nam o kilka tygodni; co roku w święto zmarłych
      przy okazji wieczornego spaceru po cmentarzu bródnowskim zapalam świeczkę na
      jego grobie
      Wieśka była niezła; przez jeden semestr mieliśmy geografię w poniedziałek na
      pierwszej godzinie - rzadko kiedy przychodziła
      chemii uczyła mnie Konar; nikt tu o niej nie wspomina; kiedyś podobno miała
      długi blond warkocz, jak ja zaczęłam się uczyć w Chrobrym miała już krótkie
      włosy; była ok
      nikt też nie wspomniał o Szymczyku (Lenin) od fizyki
      ale najmilej wspominam moją klasę, z która czasami nadal się spotykamy
      jak mi się coś przypomni to jeszcze napiszę
      • pablokk Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 23.06.04, 11:49
        Ha, nareszcie ktoś z pokrewnego rocznika. Ja ukończyłem XX w 1996 roku. Z
        Koniem nie miałem zajęć, kiedyś tylko jedno zastępstwo, które jednak wspominam
        mile. Natomiast jeśli chodzi o p. Konar od chemii - to był mój (i nie tylko)
        koszmar. Pani nie dość, że była dosyć wymagająca, to jeszcze miała kompleks
        wzrostu. Jak jechała swoim maluchem z lotniczymi siedzeniami, to miało się
        wrażenie, że jedzie samochód widmo bez kierowcy. Ja jestem słusznego wzrostu,
        kilku moich kolegów też nie należało do najniższych, w związku z czym mieliśmy
        sporo problemów u Konarowej. Szczególnie śmiesznie było gdy wzywała nas do
        odpowiedzi i sama siedziała na krzesełku, a ja nad nią stałem. Z reguły
        kończyło to się dla mnie oceną ndst :) Oczywiście nie tylko ze względu na mój
        wzrost ;) W pewnym momencie jednak stwierdziłem, że otrzymanie od niej oceny
        większej niż mierny graniczy z cudem i poddałem się.
        Pozdrawiam
        • Gość: Tomcia CHCE TAM IŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 11:34
          Mam teraz 15 lat czyli jestem w 2 klasie gimnazjum. Właściwie zdałam bez
          problemu do 3 klasy gim. Moja przyjaciółka chodzi teraz do 2 klasy liceum w tej
          szkole (ma 17 lat) i powiedziała że jak bym się zastanawiała gdzie pójść ona
          polecałaby mi tą szkołę. Byłam tam wprawdzie tylko raz i to na parterze , ale
          wydawało mi się że szkoła jest czysta, i zadbana. Podobno nauczyciele też są
          spoko, i nie trudno się dostać. W 2 klasie gimnazjum mam średnią 4,25 ale w tym
          roku się poprawie :) czy mam szanse dostania się do tej szkoły ??? Zachowanie
          też pewnie będe miałą WZOROWE tylko jest mały problem...mam bardzo
          mało "osiągnięć" co prawda od tego roku będe zapisywać się na kółka, konkursy
          itp. ale czy to wystarczy??? jeśli można prosiłabym o odpowiedź. Z góry
          dziękuję :)
          • Gość: anowi Re: CHCE TAM IŚĆ IP: *.aster.pl 06.07.04, 21:51
            nie jestem pewna czy ci polecać tą szkołę
            wtedy kiedy ja do niej zdawałam (1991 rok) i jeszcze przez kilka następnych lat
            nie trzeba było być wybitnym uczniem, żeby się tam dostać
            a w zasadzie w 1991 roku nie było nawet tylu chętnych ile mieli miejsc; wtedy
            ci którzy zdali egzaminy wstępne (nie ważne na jaką ocenę) dostali się; klasy
            uzupełniali osobami, które zdawały do lepszych liceów na pradze północ ale się
            nie dostały
            podczas czterech lat także nie trzeba było się zbytnio wysilać (chyba, że ktoś
            miał takie ambicje)
            nie wiem którzy nauczyciele teraz uczą, ale jeżeli chociaż kilku z tych którzy
            mnie uczyli, to nie polecam; nie umieli zachęcić do nauki; miało się
            niejednokrotnie wrażenie, że odwalają swoją pracę, bo taką już mają
            a zresztą to jest indywidualna sprawa, jeżeli jesteś ambitna i będziesz sama
            dużo czasu spędzała nad książkami to potem też się możesz dostać na dobre
            studia, itd.
            masz jeszcze trochę czasu
            poczytaj też trochę o innych szkołach zanim wybierzesz
            powodzenia
    • Gość: Goregor Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 22:45
      Witam, jestem absolwentką z 94`. Dla mnie Chrobry - to przede wszystkim Paweł
      Brudnicki, nasz "histeryk", na którego obronie wiernie siedzieliśmy na schodach
      UW - bylismy wtedy w II klasie humanistycznej. Niesamowity facet który
      potrafił "wkręcić" nas w historię. Na prawdę, straszna szkoda, że już nie uczy.
      Byliśmy też świadkami rodzącego się uczucia do późniejszej Pani Brudnickiej,
      czyli Renaty Banszek - wycieczka kółka historycznego, harcówka w
      Starachowicach:))) Ach, cóż to były za czasy!!!!
      A profesor Świcarz, nasza wychowawczyni - również świeżo upieczona polonistka -
      po prostu bomba!!!
      Wieśka (Chińczycy śpią na ryżu), Lenin (fizyk, ale jak się później okazało nie
      taki groźny jak go malowali), Błona (Bonisławska od ruska - makabreska), Pani
      Bobrzyk (super chemiczka, no po prostu świeta kobitka), Zbyszek od matmy (który
      niestety otrzymał "propozycję nie do odrzucenia" - nota bene podpalił kiedyś
      kosz w klasie - niechcący oczywiście).
      Nelke od łaciny - straszny staruszek, Koniu - bez komentarza - fajowy był na
      maturze. Zorro, czyli ksiądz Kania - kiedyś fajny, ale przy załatwianiu spraw
      związanych ze ślubem okazało się jednak co innego...
      No i Sałas - moim zdaniem największa legenda - chyba bardziej, niż Wieśka -
      jego akwarium i teksty na ławkach!!! Co prawda mieliśmy z nim styczność tylko w
      I klasie, ale za to jakie wspomnienia ... "Co to za hałas? To Sałas buduje
      szałas" Ach...

      Co z nasza klasą? Niestety, rozpierzchła się gdzies po świecie, mimo, iż tym
      roku minęło 10 lat od naszej matury, nie mamy ze sobą jakoś kontaktu... Ale
      były na prawdę piekne chwile...

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie
    • chaladia Up! 24.05.05, 21:15
      Podnoszę wątek do góry...

      --
      Salaamu Wa-alleikum

      Chaladia Bolandi
      Zapraszam na Forum "Home & Abroad"
      • Gość: Aśka Re: Up! IP: *.aster.pl 25.05.05, 21:21
        ja maturkę miałam w tym roku..a szkołę wspominam tak sobie...było czasem
        śmiesznie ale i nudnooo.. :( moją wychowawczynią i nauczycielką polskiego była
        krowa (H. Jabłońska) - a jej słynny tekst, który prawie na kazdej lekcji
        słyszeliśmy przez 3 bite lata to "nie znasz tekstu"...buahaha...chemii uczyła
        mnie symaptyczna nauczycielka Bobrzykowa..matemtyki "krasnal" czyli pani
        Smach..fizyki nawet miła ale nie umiejąca niczego nauczyć babeczka (jej
        nazwiska nie pamiętam niestety)..niemieckiego uczyła mnie najbardziej zajebista
        nauczycielka w szkole czyli p.prof. Stachoń..angielskiego w pierwszej i drugiej
        klasie ruda pani Karpińska, a później pani Matusiak..biologii w pierwszej
        klasie jakas starsza pani..a później p. Jasztal (młodziutka nauczycielka, która
        dopiero co przyszła w mojej 2 klasie do szkółki)..gegorafii uuczyła mnie obecna
        wicedyrektorka pani Barbara Miszczuk ( w tym roku do pierwszje klasy przyszła
        jej córeczka do szkółki..i oczywiście od razu zajęła pierwsze miejsce wśród
        najlepszych uczniów naszej szkoły...:P:P:P)...historii i wosu uczyl mnie
        kompletnie nie umiejący nauczyć tych przedmiotów i wkurzający mnie zawsze
        bardzo pan Makowski ( w sumie wysportowany..wkońcu brał w tym roku udział w
        paraolimpiadzie i dobrze mu poszło..jest szermierzerm..:P)- kiedyś walnął nam
        na lekcji tekst "podaj zady i walety" - mielismy takie smiechy, że
        szok..:P....religii uczył mnie najpierw ks.Leszek..fajny gość...ale wyjechał
        gdzieś na misje na jakieś wyspy..a później równiez przesymaptyczny młodziutki
        ksiądz...wfu uczyła mnie przez dwa lata pani Kuśmierczyk śmieszna babeczka..a
        później tez wredny babsztyl..nigdy za nią nie przepadałam Gruszczyńska..wrr...i
        dlatego w ostatniej klasie zrezygnowałam z wf-u..chłopców uczył wf-u
        Kwaśkiewicz...PO uczyła nas taka mała pani, która już odesżła z tej szkoły...a
        póżniej uczyła mnie żona gen. Polko...bardzo fajna pani..i nadal
        uczy :)...przedsiębiorczości na początku uczyła mnie jakaś pani, której
        nazwiska nie pamiętam..zresztą uczyła tylko rok w tej szkole..a w ostaniej
        kalsie tego przedmiotu uczył mnie taki smieszny mały pan z bródką..miałam też
        jako obowiązkowy przedmiot filozofie i kulture z tym samym panem...to chyba
        były najśmieśniejsze przedmioty i nabardziej luzackie w szkole..ten pan miał na
        nazwisko Czarnecki..podjeżdząl pod skzołę swoim granatowym fiatem..:P aha i
        lubił grać na gitarze i na pianinie (z tym pianinem nie jestem do końca
        pewna)..informatyke miałam tylko rok..uczył mnie taki młody pan..który juz nie
        uczy w tej szkole..chyba zachorowal na cos..tak mi go szkoda..tak go
        lubiłam :)..to chyba już wszyscy nauczyciele którzy mnie nauczali..bylam w kl.
        mat-geogr...oczywiście dyrką jest tam R.Perkowska..na początku wydawała się
        zajebista..ale taka zajebista to ona wcale nie była..z innych nauczycieli,
        którzy mnie nie uczyli ale których znałam..to śmiechowy Chudzik, który strzelał
        na przerwach z palucha i władał kilkoma językami..hehehe...p.Konar od
        chemii..podobno ostra babka, ale dobrze uczyła..p. Brudnicka
        polonistka..p.Muszyńska od matmy..przez pierwszy rok nieszczęsna
        Wróblewska..miałam z nia jedną lekcję a zdążyłam ją znienawidzic...p. Sadowiec
        matematyczka..nie uczyła mnie ale miałam z nią kilka zastępstw..bła ostra, ale
        naprawdę potrafiła nauczyć tej matematyki ..chyba jako jedyna w szkole..od
        niemieckiego była też jeszcze p. Mikosa..bardzo bogata babka..uczyła chyba
        tylko dla przyjemności i z nudów..podjeżdżała pod skzołe takimi autkami a w
        szczególnosci alfą romeo..ehh..był też wredny babsztyl Zalewska..miałam z nia
        jedno zastepstwo i tak się z nią pożarłam, że szok..wrr..była tez zawadzka od
        historii..slyszałam, że bardzo wymagająca..nie miałam z nią nigdy lekcji więc
        nie wiem..w ostatniej mojej klasie doszedł taki pan od fizyki taki bardzo
        wysoki i śmiechaśny..było też sporo młodych nauczycieli z różnych
        przedmiotów..więcej osób nie pamiętam..więc jak kogoś pominęłam to
        przepraszam..:p..szkoła w sumie nawet zadbana..szerokie korytarze..ładne
        łazienki..sklepik, w którym sporo jest..sale całkiem całkiem..tylko niektóre
        obskurne..kilka fajnych sprzątaczek..a najfajniejsza to szatniarka..zajebista
        babeczka...pozdro dla niej..gólnie szkoła może byc..tylko towrzystwo trochę
        drętwe i dlatego chciałam już skończyć tą szkole..bo się najzwyczajniej
        nudziłam często..klase miałam fajniutko..pozdrowienia lda was jak bedziecie to
        czytać..kl. 3d...jak narazie o maturze nicn ie moge napisac..ale była
        okropna..wyników jeszcze nie mamy..bo to ta nowa matura..i my króliki
        doświadczalne musimy to przebrnąć..na tym kończę moja wypowiedź..(sorki za
        błędy, ale szybko pisałam) !!!
        • chaladia Łojezu! 26.05.05, 13:34
          Młoda Damo, a ja stary pryk myślałem, że tylko Masłowska tak pisze...

          --
          Salaamu Wa-alleikum

          Chaladia Bolandi
          Zapraszam na Forum "Home & Abroad"
        • Gość: Monte Re: Up! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 17:17
          Właśnie wpadłam na ten watek, myślałam że będę najmłodszą maturzystką ('98) a
          tu proszę;) Chrobrego wspominam BAAARDZO sympatycznie, możliwe że miał na to
          wpływ najkoszmarniejszy I semestr w pierwszej klasie w innym liceum - w
          lutym'95 bodajże przyjęła mnie do XX wtedy już p. dyr. Perkowska (nie załapałam
          się na legendarnego Konia, ale dużo słyszałam;)) z otwartymi ramionami...;)
          nigdy nie zapomnę jak próbowała mi podpowiedzieć na ustnej z biologii
          (spanikowałam po prostu przed komisją i nie byłam w stanie odpowiedzieć nawet
          na proste naprowadzające pytanie "czym oddychają ryby?" i bezmyślnie
          powtórzyłam za p.dyr. "płucami"... ale zaraz się rozluźniłam bo psorka się
          wydarła na równie przejętą jak ja dyrektorkę "no niech już pani nie podpowiada!
          ona przecież wie...") dostałam się do biol-chemu do p. Konar (super
          nauczycielka), pamiętam p. Kadłubowskiego od fizyki - rewelacyjny starszy pan,
          zawsze skłonny wybaczyć nam nieprzygotowania (..."bo wam za dużo zadają..."),
          bardzo lubiłam też p.Muszyńską od matematyki (już słyszę głosy oburzenia...;)),
          zdaję sobie jednak sprawę że to bardzo subiektywne uczucie - sympatia była
          obustronna, z matmą nigdy nie miałam problemów i z psorką się jakoś ułożyłam...
          do tego stopnia że postawiła mi jedyną piątkę na koniec roku;) oprócz tego
          oczywiście fantastyczny prof. Brudnicki (tylko do drugiej klasy, niestety),
          pani psor od biologii - nie pamiętam w tej chwili nazwiska, wołaliśmy na nią -
          a, może nie będe pisać - ale zawsze miała katar;) prof. Świcarz - polonistka,
          prof. Bonisławska od rosyjskiego (zasada podobna jak z p.Muszyńską, choć bez
          piątki;)) i oczywiście, p. Wiesława od geografii... jedyne czego sie nauczyłam
          na geografii z nią to ściągania na klasówkach, bo przy odpowiedziach ustnych
          jakoś nikt nigdy nie był pewien o co zapyta, w sensie z jakiego działu;)
          Teraz do Chrobrego zaczął chodzić mój brat, jakoś nie może zrozumieć mojej
          sympatii do szkoły...;) pozdrawiam wszystkich absolwentów;)))
            • gatka_b Re: Up! 30.11.05, 15:33
              Ale fajnie znalezc ten watek :) Konczylam XX w 1996 roku. Przypomnieliscie mi
              troche te czasy ... Generalnie nie wspominam mile bo nauczyciele lubili mnie
              dolowac. Raczej nie wierzyli we mnie. Wielu z nich zdziwilo by sie pewnie ze
              skonczylam studia ;) W kazdym razie zdawalam mature min u Wiesi :))) (dla tych
              co mieli zdawac mature z geografii byla aniolem), Kania rok temu udzielal mi
              slubu :) Ech, milo powspominac ...
                • ata66 Re: Up! 04.02.06, 00:25
                  Cze! Jestem absolwentką z`85. Na temat naszej szkoły mozna napisac ksiązkę.
                  Mile wspominm te czasy ale moze głównie dlatego ze kojarzą sie z mlodoscią.
                  Moją wychowawczynia była Krowa. Srednio ja lubiłam. Bardzo milo wspominam
                  natomiast Konarową ktora rzeczywiście miała długi warkocz i często byla mylona
                  z uczennicami.Fajny byl tez pan Sałas uczacy PO. Nikt nie wspomniał prf.
                  Bożejko od biologii byla zawsze powazna ale w sumie równa babka. Ruskiego
                  uczyła mnie p. Trjanek i do dziś rozumiem co mowia w ruskiej telewzji.
                  Matematyka to P.prof. Eichler śmieszna starsza pani ktora na pierwszej lekcji
                  zaszufladkowala wszystkich wg poziomu i jeśli sie trafilo do trojkowych to juz
                  tak bylo do konca nawet jesli rozwiazywalo sie zadania szybciej niz pani
                  profesor ale w sumie poczciwa starsza pani. Nie polecam obecnie tej szkoly bo
                  podobno maja duze klopoty "wychowawcze z uczniamia wiadomo co to w dzisiejszych
                  czasach oznacza. Fajne to byly czasy szkoda ze juz nie wroca.
                  Pozdrawiam wszystkich absolwentow. Jesli jest ktos z `85 (matura) niech kliknie.
        • sauk Re: Up! 07.07.05, 14:12
          Witam Joanno
          Z tej strony wspomniany nauczyciel informatyki. Miło mi że jeszcze nie zostałem
          zapomniany w Chrobrym. Mam nadzieję że matura poszła jednak pomyślnie ;-)
          Najlepszego i pozdrawiam
          • Gość: Aśka Do pana od informatyki :) IP: *.aster.pl 15.08.05, 02:15
            Ja też pana panie prof. pozdrawiam..matura wypadła średnio..ale się ciesze że
            zdałam...no widzi pan a jednak uczniowie pamiętają fajnych nauczycieli..o
            niektórych się zapomina o innych pamięta.. POZDRAWIAM ZRESZTĄ WSZYSTKICH
            NAUCZYCIELI, KTÓRZY MNIE UCZYLI.
    • Gość: wietek_thats_me@o2 Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie IP: *.nat.student.pw.edu.pl 08.02.06, 16:16
      Siemanko ludziska:)
      Aż się łezka kreci jak czytam te listy.
      Co do mnie to kończyłem XX LO w 96 roku - i wiecie co to chyba bylo najlepsze co
      mnie spotkało (jesli chodzi o rozrywke - kazdemu polecam).
      Nauczyciele - zdarzali sie i kumaci jak i wymoczki ktore w przedszkolu nie
      powinni uczyc ale po kolei:

      WIEŚKA - to po prostu legenda. Podczas odpowiedzi u niej osoba totalnie
      nieprzygotowana dostawala 4 lub 5 natomiast przygotowania 2 no moze 3 jak sie
      uparl. Za wskaźnik do mapy służyły nogi od krzeseł (oczywiście juz uszkodzonych).
      Słynny bajer z globusami to juz norma - moj kumpel podczas odpowiedzi mósiał
      udowadniac ze kulka globusa jest popsuta. Za co dostał niezly opieprz. Nie wiem
      czy ktoś pamięta mapy na ścianach (cała geografi w pigólce - bynajmniej nie
      powstała w drukarni).
      Ahhaa - i słynne notatki do zeszytu - pochodziły one z jakiegoś wademekum czy
      coś w tym stylu - Wieśka dyktowała co drugie zdanie z niego - w ten sposób
      powstawał wykład który nadawał się do śmietnika bo nic z niego nie można było
      się dowiedzieć (co drugie wyrwane z kontekstu zdanie).

      Słynna też była bacia (FIZYCZKA) - która uciekała przed Kadłubkiem (Fizykiem).
      Babcia była solidnego wieku - z ksiązki (podręcznkia) - dyktowała tylko to co
      jest tłustym drukiem.
      Tatusia owej pani - hitlerowy mordowali przez 5 lat - swoja droga wytrzymaly byl

      Historyk i Polonistka - ciekawe czy ich dzieci to Kordian i Grażyna ???. Mili
      ludzie ale też czasem upierdliwi byli.
    • elzbieta105 XXXI LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 16.03.06, 21:37
      Miło mi przyłączyć się do tak znakomitego grona absolwentów XX L.O. im.
      Bolesława Chrobrego. Matura 1968 r. i było to ciągle XXXI L.O. im. Bolesława
      Chrobrego mieszczące się przy ul. Otwockiej 3. W tym czasie uczyli
      m.in.poloniści Wacław Wawrzyniak (był przez pewien czas dyrektorem szkoły),
      Jadwiga Kaczyńska; historia - Pani Chmielewska; rosyjski, niemiecki - Pani
      Samukowicz; biologia Pani Karpińska. Uzupełniłam temat o nazwę liceum
      występującą wcześniej może skojarzą ją absolwenci sprzed roku 1969. Pozdrawiam.
      • b.maliszewski Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 03.04.06, 19:10
        Witam. Matura '96, kalsa "c mat-fiz", oj dawno to było. Mnie zapadła
        matematyczka Regina Pruszyńska swego czasu też była vice dyrektorem, a teraz
        działa chyba w mazowieckim kuratorium. No nie mogę zapomnieć o Pawle Brudnickim
        i jego zonie, Wiesi i Konarowej (oj miałem z nia problemy). Z nszej klasy już
        mamy 1 doktora nauk technicznych Robert S,a następni się szykują.
        Pozdrawiam B.

        --
        Bartłomiej Maliszewski
        • for.you Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 19.04.06, 00:39
          Cześć Bartek :) (Widać nie tylko w kościele dane nam było się spotkać ;)) I
          witam pablokk (mogę się tylko domyślać o kogo chodzi ;) - może się ujawnisz?) A
          dla Roberta gratulacje :)
          No dobra, przyznam się, z kim macie do czynienia ;) Z tej strony Dominika, która
          spędziła z Wami co prawda tylko dwa lata, ale jeszcze ich nie zapommiała.
          Czy macie jakiś kontakt z uczniami naszej klasy? Ja niestety, pomijając
          przypadkowe spotkanie z Bartkiem w kancelarii kościelnej, z nikim się nie
          widziałam ani nie posiadam żadnych konkretnych wieści.
          Obecnie jestem mgr ZZL, mężatką i mamą 20-miesięcznej Zuzi.
          Serdeczne pozdrowienia! Miło Was znowu "spotkać".
          • pablokk Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 03.07.06, 21:59
            Hej Dominiko!
            Ujawniam się - Paweł K. ;) (to takie połowiczne ujawnienie).
            No jestem zaskoczony, że pamiętasz nas. To bardzo miłe. Ja mam sporadyczny
            kontakt z Bartkiem, częstszy z Krówą, Jackiem... Czasem z Andrzejem. Z Krówą
            skończyliśmy jeden wydział na PW (ten sam co Bartek i Andrzej zresztą).
            Pozdrawiam i gratuluję Zuzi :))
        • chaladia Re: XX LO im Bolesława Chrobrego w Warszawie 21.06.06, 21:56
          Ja jestem matura 1975 i nie uważam się za ignoranta komputerowego...
          Pierwszy komputer, który używałem "na poważnie", to był XT 4,77 MHz, dysk 20 MB
          i 677 kB RAM. Monitor miał "amber", czyli żółto-czarny. A było to w roku 1988,
          gdy przygotowywałem się do pracy w Sudanie (quantity surveyorem tam miałem być -
          i byłem).


          --
          Salaamu Wa-alleikum

          Chaladia Bolandi
    • chaladia Regulamin... łomatkobosko! 03.12.06, 22:17
      Pozwoliłem sobie przeczytać Regulamin XX LO
      www.chrobry.edu.pl/informacje.html
      Myślałem, że za czasów "Konia" to był szczyt głupoty, ale dzisuej osiafgnięto
      chyba dno i przebito wszystkie osadady denne.

      Pozwolę sobie zacytować:
      "Zachowanie w czasie lekcji
      Jeżeli do klasy wchodzi osoba dorosła, wszyscy wstają, ponownie siadają na
      polecenie nauczyciela"

      W III klasie połowa uczniów jest dorosła (pełnoletnia). To co, jak każdy
      wchodzi, to reszta "ruki pa szwam"?!?!?

      Następny kwiatek:
      "Savoir-vivre
      W szkole nie można nosić nakryć głowy"

      Ja to odczytuję "w XX LO nie ma miejsca dla Żyda w mycce, arabskiej dziewczyny
      w zawoju, no i Sikha w turbanie".

      --
      Salaamu Wa-alleikum

      Chaladia Bolandi