Dodaj do ulubionych

Sprzedani za Euro

16.07.08, 06:26
Polityka historycznej amnezji ma się świetnie. Uśmiechy liderów
innego państwa i potencjalne zyski z Euro wymuszają zapomnienie o 50
tys. ofiar ludobójstwa. Głosicielem zapomnienia o ofiarach w imię
dobrosąsiedzkich stosunków jest Lech Kaczyński. Odwołał on patronat
nad obchodami rzezi na Wołyniu, a zamiast tego objął patronatem
tydzień kultury ukraińskiej, odbywający się w czasie rocznicy mordów.
Co prezydent powiedziałby, gdyby Tusk nie objął patronatem obchodów
rocznicy wybuchu II wojny, a zamiast tego wziął udział w tygodniu
kultury niemieckiej? A gdyby Kwaśniewski, zamiast uczestniczyć w
rocznicy 17 września, wybrał się na festiwal piosenki rosyjskiej?
Wyrazom potępienia nie byłoby końca. Dlaczego zatem w tej sytuacji
prezydent zachowuje się inaczej? Odpowiedzią mają być
dobrosąsiedzkie stosunki z Ukrainą.
To zapomnienie jest ważną lekcją dla naszych pozostałych sąsiadów.
Okazuje się, że bohaterstwo może nie być pamiętane, jeśli się to nie
opłaca. Polacy zaś mogą się dowiedzieć, że ich życie i pamięć o nich
są dla polityków mniej ważne niż zdjęcie z prezydentem Juszczenką.
Tomasz P. Terlikowski, komentator "Wprost"
www.wprost.pl/ar/134012/Trojka-bez-sternika/?O=134012&pg=1
Obserwuj wątek
    • liberum_veto Prawda za Euro 20.07.08, 16:06
      Fabryka poprawnych poglądów jest w innym miejscu. Wytwarza się je
      taśmowo w „Gazecie Wyborczej” – jak mundury. W wywiadzie z
      wicemarszałkiem Sejmu Jarosławem Kalinowskim („GW”, 2 II 2008) red.
      Paweł Smoleński pouczył i marszałka, i resztę ciemnych
      Polaczków: „te dzieci przybite do drzewa cofają nas do epoki, gdy
      obowiązkową lekturą w szkołach były »Łuny w Bieszczadach« – książka
      skłamana, fałszywa, plująca w twarz Ukraińcom”. Smoleński wprowadza
      także obowiązującą hierarchę ludobójstw. W jego klasyfikacji Wołyń
      należy do tych kiepściejszych: „Wołyń to chłopska wojna domowa, a
      chłopskie wojny są straszne” – stwierdza. I dodaje: „Po wtóre: wielu
      historyków uznaje, że w kontekście II wojny światowej
      termin »ludobójstwo« jest przynależny Auschwitz i Treblince. Na
      Wołyniu można mówić o czystce etnicznej, o eksterminacji, ale to nie
      było ludobójstwo”.
      Pouczenie zalatuje nieco szantażem – jak zresztą wszystkie reguły
      politycznej poprawności. „Warszawka” już dawno zadekretowała, że w
      Auschwitz i Treblince ginęli tylko Żydzi. Zakwestionowane też
      zostało określenie „holocaust” w odniesieniu do Wołynia. „Warszawka”
      nie chce wiedzieć o Polakach pomordowanych w Auschwitz, nie chce
      pamiętać, że o holocauście Polaków m.in. w Powstaniu Warszawskim
      mówił Pius XI. Trwa obłąkany „wyścig ofiar”, trwają groteskowe opisy
      poprawności, mnożą się argumenty nie na temat, lecz prowadzące do
      jedynie słusznego wniosku: lepiej nie przypominać wołyńskiego
      holocaustu Polaków.
      „Warszawka” zaczęła nawet mówić o „wyborze”
      pomiędzy „makabrycznym”, „szowinistycznym” pomnikiem a
      wspaniałą „instalacją”, czyli „Dotleniaczem” (elegancka kałuża z
      wodą), który na placu Grzybowskim zainstalowała plastyczka Joanna
      Rajkowska. „Warszawka” w imieniu „społeczeństwa” wybiera
      oczywiście „Dotleniacz”. Gdyby „Warszawka” rzeczywiście
      reprezentowała społeczeństwo, byłby to symbol groźny i żałosny
      zarazem. Dystansować zaczął się nawet Robert Wyszyński, dyrektor
      Instytutu Kresowego, deklarując, że nie ma nic przeciwko pomnikowi,
      ale... „pomnik powinien być raczej jakąś formą pojednania”. W
      wypowiedzi na temat sensu istnienia tegoż Instytutu radna Maria
      Szreder (PO) wywaliła wreszcie kawę na ławę: „Ukraina to nasz
      strategiczny partner, współorganizator Euro”...
      Nasuwa się w tym miejscu kilka pytań, ograniczmy się do jednego: czy
      możliwe jest pojednanie bez poznania prawdy?
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=980
      • lokis1271 Na marginesie pojęcia: wojna chłopska 20.07.08, 21:54
        Witam Kolego Liberum !
        O ile sobie dobrze przypominam, terminami typu: wojna chłopska czy wojna etniczna, bardzo chętnie w odniesieniu do Rzezi Wołyńskiej posługiwała się przed laty gazeta "NIE" Urbana. W tej sytuacji od razu nasuwa mi się pytanie - czyimi wychowankami są w gruncie rzeczy osoby, które się nimi posługują ?
        Pozdrawiam
        L. Bodio
        • liberum_veto Re: Na marginesie pojęcia: wojna chłopska 21.07.08, 17:44
          Witam Szanownego Kolegę!
          Coś ostatnio Kolegi tutaj prawie nie widać... Na forum PuKniętych
          banderowców snują nawet domysły, że Kolega obraził się na nasze
          forum... A z tygodnikiem "Nie", nie wiem, nie czytałem żadnych ich
          tekstów na temat rzezi wołyńskiej...
          Pozdrawiam
          liberum_veto

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka