madohora Re: Boże Ciało 25.01.14, 18:17 Boże Ciało - Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej (w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego: Święto Najświętszego Ciała Chrystusa (Festum Sanctissimi Corporis Christi), potocznie zwana także Świętem Ciała i Krwi Pańskiej, a w tradycji ludowej: Boże Ciało) – w Kościele katolickim uroczystość liturgiczna ku czci Najświętszego Sakramentu, święto nakazane. Wierni szczególnie wspominają Ostatnią Wieczerzę i Przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. Pamiątkę tego wydarzenia Kościół katolicki obchodzi także w Wielki Czwartek, wtedy jednak rozpamiętuje się także Mękę Jezusa Chrystusa, uroczystość Bożego Ciała natomiast ma charakter dziękczynny i radosny. W Polsce obchodzi się ją w czwartek po Uroczystości Trójcy Świętej, a więc jest to święto ruchome, wypadające zawsze 60 dni po Wielkanocy. Najwcześniej może przypaść 21 maja, najpóźniej 24 czerwca. W niektórych krajach przenoszone jest na kolejną niedzielę. Uroczystość ta została ustanowiona na skutek widzeń św. Julianny z Cornillon. Pod ich wpływem bp Robert ustanowił w 1246 r. taką uroczystość dla diecezji Liège. W 1252 r. została ona rozszerzona na Germanię. Katolicy wierzą, że w 1263 miał miejsce cud eucharystyczny w Bolsenie, gdy hostia w rękach wątpiącego w transsubstancjację księdza zaczęła krwawić. Korporał, przechowywany w katedrze w pobliskim Orvieto jest uznawany za ten na który wówczas spadły krople krwi. W 1264 r. papież Urban IV bullą Transiturus ustanowił tę uroczystość dla całego Kościoła. Uzasadniając przyczyny jej wprowadzenia wskazał: zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki Czwartek nie może być uroczyście obchodzona ze względu na powagę Wielkiego Tygodnia. Jednakże ze względu na śmierć Urbana IV bulla ta nie została ogłoszona, a tym samym uroczystość nie została ustanowiona. Uczynił to dopiero papież Jan XXII, który umieścił powyższą bullę w Klementynach (1317). W Polsce po raz pierwszy wprowadził tę uroczystość biskup Nankier w 1320 r. w diecezji krakowskiej. W 1420 na synodzie gnieźnieńskim uznano uroczystość za powszechną, obchodzoną we wszystkich kościołach w państwie[1]. W późnym średniowieczu i w renesansie największym sanktuarium kultu Bożego Ciała w Polsce był poznański kościół Bożego Ciała. W Polsce obchody uroczystości wiążą się z procesją z Najświętszym Sakramentem po ulicach parafii. Procesja zatrzymuje się kolejno przy czterech ołtarzach, przy których czytane są związane tematycznie z Eucharystią fragmenty czterech Ewangelii. W 1955 Pius XII wprowadzając swoje reformy liturgiczne zlikwidował obchody oktawy uroczystości. Zmianę tę utrzymał Paweł VI wprowadzając w 1969 nowe normy kalendarza liturgicznego (Mysterii paschalis). W Polsce na prośbę Episkopatu Polski zachowano zwyczaj oktawy. Z Bożym Ciałem związana jest także uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, która jest obchodzona zaraz po oktawie Bożego Ciała, czyli w piątek osiem dni po Bożym Ciele. W Polsce uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej jest dniem ustawowo wolnym od pracy. W formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego rozdzielnie obchodzi się święto Bożego Ciała i Bożej Krwi: 1 lipca obchodzone jest święto Przenajświętszej Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa (Festum Pretiosissimi Sanguinis Domini Nostri Jesu Christi). Źródło: Wikipedia.pl pl.wikipedia.org/wiki/Uroczysto%C5%9B%C4%87_Naj%C5%9Bwi%C4%99tszego_Cia%C5%82a_i_Krwi_Pa%C5%84skiej Odpowiedz Link
madohora Re: Boże Ciało 25.01.14, 18:19 JAK W POLSCE OBCHODZONE JEST BOŻE CIAŁO PROGRAM TVN - wątek z 2010 roku (zamknięty) Odpowiedz Link
madohora Re: Boże Ciało 29.04.14, 11:45 Już niebawem Boże Ciało Będzie się kwiatkami sypało Odpowiedz Link
madohora Re: Boże Ciało 29.05.14, 19:49 Kiedy dusza człowieka świętego opuszcza śmiertelne ciało i przechodzi do raju, Pan Jezus przeznacza nowemu mieszkańcowi nieba urząd, jaki ma w Jego Królestwie spełniać. Urzędy to wielkie i święte, bo wszystko w niebie jest bliskie Boga, który jest Stwórcą wszechświata i najlepszym Ojcem. Kiedy umarł w rzymskim nowicyacie XX. Jezuitów młodzieniaszek, zwany Stanisławem, a z rodu ziemskiego Kostko w pochodzący, jako ze był, pomimo wczesnego nader wieku juz bardzo święty i szczególniejszym przez całe życie miłośnikiem Matki Boskiej, sama ta Królowa niebieska wyszła na spotkanie duszy swego niewinnego służki i zaprowadziła ją przed oblicze P. Jezusa, do którego tak rzekła: »Synu najmilszy, oto mój wierny sługa Stanisław, którego cnoty od dawna tutejszych mieszkańców w zdumienie wprawiały. Za jego czystość anielską proszę Cię, abyś mi go za dworzanina dał, ale urząd, jaki ma spełniać, niech sam wybierze za to, że na ziemi nigdy własnej woli mieć nie chciał, ale co mu przez starszych kazałeś, spełniał skwapliwie«. Pan Jezus spełnił zaraz prośbę swej Matki Niepokalanej i kazał św. Stanisławowi wybrać, czem się chce w niebie zajmować. W kłopocie był święty młodzieniaszek, bo wybierać był nienawykły, a i blask niebieskiego otoczenia jeszcze go nieprzyzwyczajonego zbytecznie olśniewał, ale skoro usłyszał wezwanie, rzucił się do nóg miłemu Zbawicielowi i prosił, by mu pozwolonem było kwiecie pod nogi Maryi sypać, zapewniając, że wie, gdzie kwiatków ładnych i pachnących a co dzień świeżych będzie mógł dostać. P. Jezus przytulił do serca pokornego chłopczynę i zaraz mu spełnianie obranego urzędu zalecił, nakazując, aby św. Stanisława nazywano odtąd w niebie Ogrodniczkiem Maryi. Sw. Stanisław, jak tylko otrzymał tę nominacyę, wnet dostał ze skarbca niebieskiego kosz z promieni słonecznych spleciony i powędrował na łąki do Polski. I tu pilnie jął zbierać dzwonki, bratki i smółkę czerwoną, w wilgotnych miejscach znajdywał całe pęki storczyków i niezabudek, a na leśnych wzgórzach macierzankę i wrzos zrywał pachnący; zachodził też do łanów zbożowych i tam miał do woli bławatów, rumianku i wyki. I niósł to wszystko do nieba, gdzie odtąd tak piękne kwiatki i w ta kiej obfitości były zawsze naokoło tronu Najświętszej Maryi Panny i na drogach, po których szła, usypane, że aż aniołkom oczy się do nich śmiały i święci towarzysze Stanisława nie mogli się ich piękności i zapachowi wydziwić. A gdy niekiedy szczypta tego kwiecia była wrzucona do jednej z siedmiu archanielskich kadzielnic, dymiących wciąż przed Majestatem Boskim, niebieskie komnaty wszystkie napełniały się wonnością przedziwną, a dym przejrzysty lecz — rzecz szczególna — z krwawym odblaskiem unosił się w powietrzu i kiedy zawadził o struny anielskiej lutni lub o cienką powłokę tympanu, zaczynały drgać instrumenta i cichy śpiew, wydobywając się z nich słał się u stóp Syna Bożego: Serce Jezusa, ucieczko nasza, Zlituj się, zlituj nad ludem twym Dziwowali się niebianie i co raz to który prosił Ogrodniczka Maryi, aby mu na pamiątkę dał kwiatek z kosza, który św. Stanisław zawsze miał w pogotowiu pełny, aby Matka Boska nigdy nie stąpiła, jak na podesłane stokrotki lub polne powoje. A łąki i wzgórza polskie coraz bujniejszem i mocniej pachnącem zielem się pokrywały i śmiały się w słońcu, snadź rozumiały pod czyje stopy idzie ich ozdoba wzorzysta. A ludzie na ziemi także się dziwili bujności łąk swoich i, widząc piękność kwiatków, zaczęli je rwać do wiązanek, które stawiali na ołtarzu w kościołach albo w domach Bogarodzicy. Wówczas dom taki napełniało błogosławieństwo boże, choroby od niego stroniły i miłość w nim panowała. Nieraz też piękny młodzieniec przypiął kwiatek do świtki albo kraśne dziewczę wplotło go do warkocza, a wówczas wstępowała w młodzieńca dziwna moc i siła, a dziewczę stawało się tak piękne i urocze, że aż ptaszki patrząc na nie, milkły na dachach domostw i drzewach z podziwu. Nie długo też tajemnicą pozostało, skąd tę piękność i moc dziwną ma ziele polskie, bo znaleźli się tacy, co podpatrzyli św. Stanisława zbierającego o zorzy kwiaty po polach i łąkach i niosącego je w koszu złotym do nieba. A były to duszyczki niewinne pacholąt, pasących konie na łąkach po nocy. Od dzieci dowiedzieli się rodzice i tak dalej i dalej rozeszła się wieść, że kwiecie polskie idzie do nieba, i lud cały cieszył się bardzo, że jego kraj w niebie ma takie znaczenie, kochali też wszyscy poczciwe kwiatki, które tyle dobrego zrobiły ludziom, a najwięcej cieszył się Ogrodniczek Maryi, który widział, jak dziwnie błogosławiła Pani krainie, co kwiecia pod Jej święte stopy dostarczała.A była na wschód od Polski ziemia wielka i szeroka i miała też łąki i łany, lecz trawa tam jeno rosła żółtawa, jakby zwiędła, i owies karłowaty, a kwiatki nieładne i w znacznej części trujące. Ale lud na biednej tej ziemi mieszkający widział bujność łąk polskich i doszła doń wieść o tem, że z tych łąk niosą aniołowie co dzień kwiaty pod stopy Maryi. Zapragnął też dla siebie tego szczęścia i oto zmówili się mieszkańcy całej tej ziemi, aby zbierali codzień nędzne kwiaty i zioła jej i nieśli je na ołtarze swe i przed obrazy swe. I ubierali nimi ikony swoje i prosili, aby Matka Boska w ołtarzach i na ikonach wzięła te kwiaty. A nie wiedzieli, ze Matka Boska nie jest w ołtarzu lub na ikonie ale w niebie i nie było aniołów, coby to kwiecie ubogie do nieba zanieśli. Ale Matka Najwiętsza dojrzała z nieba poczciwe chęci ciemnego ludu. I rzekła razu jednego do św. Stanisława: »Żal mi tych ludzi biednych; chcą oni mi złożyć ofiarę, a nie wiedzą jak i z czego. Idź ty, Ogrodniczku mój i zasadź na ich łąkach kwiecia polskiego, a co dzień mi w koszu swym stamtąd wiązkę przynieś; boć i to dzieci moje i kochają mnie, choć nie znają, bo ślepi są«. Poszedł Ogrodniczek Maryi, narwał kwiatów polskich i obsadził nimi szerokie miejsca wschodnie. I weszły kwiatki, korzenie puściły i rość zaczęły. Ale oto gad zjadliwy podciął korzenie jednego i kwiatek zwiądł i zginął. Drugi ujrzał człowiek z miejscowego ludu, a widząc nieznaną roślinę, choć piękna była, kopnął nogą, a potem wyrwał z ziemi i rzucił i umarła roślina. A trawy polskie nie mogły się oprzeć wichrowi, który w stepach wschodnich hajdamaczył, i słońcu, które je paliło, i poginęły. A niektóre, rosnąc na obcej ziemi, zdziczały i z pięknych kwiatków stały się dzikiem i szkodliwem zielem. Przyszedł św. Stanisław, a ujrzawszy zniszczoną swą pracę, posmutniał, ale skrzętnie bardzo zebrał powiędłe kwiatki i trawy do kosza i poniósł je do Matki Boskiej. Zdziczałe jednak krzewy wyrwał i precz wyrzucił, a te, co były w koszu, wysypał pod stopy Maryi. A oto w tej chwili kwiatki ożyły, barwy poprzedniej nabrały i podniosły ku Maryi łodygi i listki, a szmer cichy napełnił niebieskie przestrzenie: Serdeczna Matko, Opiekuuko ludzi, Niech Cię płacz sierot do litości wzbudzi, Wygnańcy Ewy do Ciebie wołamy, Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłuj się nad nami. Odtąd codziennie, przeszedłszy polskie ziemie, szedł św. Stanisław na wschód i wyszukiwał biedne roślinki powiędłe i wkładał do kosza i niósł przed tron Maryi, która im życie powracała. W czasie zbierania nieraz łza św. Ogrodniczkowi spadła z jasnego oka na ziemię niewdzięczną, gardzącą podarowanem bogactwem kwiecistem dlatego jedynie, że obce, a gdzie łza taka upadła, ziemia zmieniała swą nieużyteczność i w tem miejscu kwiecie Maryi pięknie już i bez przeszkody się rozrastało... A zdziczałe krzewy zawsze zostawały odrzucane, bo ich św. Stanisław do kosza nie brał. Odpowiedz Link
madohora Re: Boże Ciało 13.06.14, 19:55 Dzień będzie pogodny, słoneczny i jasny Znowu procesja przejdzie naszym miastem Górnicy ze sztandarem, zacne białogłowy No i panie jak zawsze w strojach ludowych Małe dziewczynki za rękę poprowadzą matki A one będą sypać pod nogami kwiatki I komunijne dzieci te dumne ze świecą Spokojnie sobie pójdą, dzisiaj nie polecą Rozbrzmiewać będą śpiewy i modlitwy głosy A na ołtarzach kwiaty, gałązki i zielone kłosy A potem wszyscy pójdą w skupieniu do domu Z refleksją co napadnie nas po kryjomu... Odpowiedz Link
madohora Re: Boże Ciało 19.06.14, 20:07 Ballada o Świątkarzu Do chałupy co stała na kogucich nóżkach Z najbliższego przedpola przyszła krzywa gruszka I póty pod oknami jęczała jak piła Aż gościnę dla siebie w izbie wyprosiła Weszła wiatrem podszyta, strzepnąwszy na progu Ziemię którą zabrały korzenie z rozłogów I liśćmi zaszumiała pod samym pułapem Wrośnięta w samą siebie jak w beskidzką grapę Zoczył ją kogut złoty który sechł z tęsknoty Dla wątpliwej przyjaźni z wszędobylskim kotem Obdarł gruszkę z zieleni Na dzień swych imienin Możeby i została a możeby poszła Na to pole gdzie taka koślawa wyrosła Ale niebacznie w sprzeczkę wdała się z toporem Który obciął gałęzie i zdrapał z niej korę A potem na tym stole przysiadła zmęczona I nie wiedząc wiedziałą że ten pniak to - ona Bo kozik podmówiony przez zdrajcę topora Ciął ją raz, ciął ją drugi i tak do wieczora I możeby nic więcej gdyby nie te ręce Co splotły się z kozikiem w niebywałej męce Bo szukając wyrazu Znalazły go od razu I wstała z tego pniaka różowego pniaka Figurka Chrystusowa i niebylejaka Bo te wszystkie tęsknoty i wszystkie radości Stały się podobnemi do jednej miłości I zdziwiły się palce i kozik i kogut Który spał nieprzytomnie na kobiałce w rogu I zdziwiła się chata na kogucich nóżkach Że Chrystusa pod korą wypieściła gruszka Że w niedoli maćkowej mieszkał do płowy Tej niczyjej co była pośmiewiskiem krowy Która chociaż łaciata Znała przecie pół świata I przyszedł i wynieśli figurkę na lipę Która o każdej porze odtąd kwieciem sypie To Chrystusik prawdziwy sprawił takie dziwy Że wiosna nieustannie pąki niecierpliwi A ktoby smutny przyszedł ten odejdzie wesół A kto ślepy ten dojrzy horyzont bezkresu A kto przeklął sam siebie w tej przydrożnej karczmie Ten odejdzie zbawiony, nowy żywot zacznie Jeno niech nie przychdzi ten świątkarz - dobrodziej Bo on zna wszystkie drogi a żadną nie chodzi Tylko dzień w dzień przy stole Struga Boga w mozole Edward Kozikowski Odpowiedz Link
madohora Re: Boże Ciało 19.06.14, 20:40 ULICAMI MIASTA PRZESZŁA PROCESJA - Trybuna Górnicza - 19.06.2014 Odpowiedz Link