madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 20:11 Podczas gotowania twarda zewnętrzna skórka zmiękcza się całkowicie, co sprawia, że obieranie jest zbędne, zwłaszcza jeśli kupujesz organiczny. Najbardziej intensywny pomarańczowy kolor znajduje się w skórce, co sugeruje jej skoncentrowaną zawartość beta-karotenu. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 20:49 Technicznie rzecz biorąc, dynia piżmowa jest owocem, rodzajem dyni zimowej, która rośnie na pnączu. Jest długa i owalna, z dzwonkowatą, twardą, żółto-pomarańczową skórką zewnętrzną pokrywającą wewnętrzny pomarańczowy miąższ i nasiona. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 20:52 2. Może wspierać układ odpornościowy Beta-karoten wspomaga również naturalne funkcjonowanie układu odpornościowego , a witamina A pomaga zapobiegać infekcjom . Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 20:54 5. Może wspomagać kontrolę masy ciała Dynia piżmowa jest niskokaloryczna, bogata w błonnik i ma przyjemny słodki smak, który może pomóc w kontrolowaniu apetytu Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 20:57 Istnieje wiele powodów, dla których warto jeść więcej dyni piżmowej. Jest bogata w błonnik, co oznacza, że może przyczyniać się do zdrowia jelit, poprawiając trawienie i zmniejszając zaparcia. Jest również niskokaloryczna i pełna beta-karotenu – nasze ciała przekształcają go w witaminę A, która wspomaga układ odpornościowy, zdrowe oczy i mocne kości. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 21:30 "Ubique daemon!" ! Ten okrzyk powtarzał pewno nieraz biedny pater Richalm z opactwa wirtemberskiego, strasznych bowiem doznawał cierpień ów mnich nieszczęśliwy. Diabły wlazły mu do brzucha, przyprawiały go o mdłości i zawrót głowy, odbierały władzę rąk, tak że nie mógł się przeżegnać, sprowadzały sen podczas nabożeństwa, same zaś chrapały, aby inni braciszkowie sądzili, że to opat grzeszny chrapie w kościele; jego głosem mówiły, sprowadzały kaszel i duszności, zatykały mu nos i gardło, tak że nie mógł westchnąć pobożnie, gryzły go jako pchły, męczyły we śnie i czyniły go ofiarą przypadłości, jakie zdarzają się tylko małym dzieciom, gdy się przed snem ogniem bawią. Szelest szaty zakonnej był sykiem diabelskim; powietrze - niczym innym, jak roztworem drobniutkich demonów; człowiek oblepiony jest diabłami jak żółw skorupą; każdy krok, dźwięk i ruch otoczony jest rojowiskiem biesów! Oto np. mnich: słucha mszy świętej, lecz wokół palca okręca sobie bezmyślnie jakąś słomkę - a to przecież sieci szatańskie. Ubique daemon! Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 21:32 Były to według nauki Kościoła duchy niematerialne, "z waporów ziemskich utworzone", lecz ta abstrakcja nie zadowoliła fantazji wystraszonego ludu. Ludzie widzieli diabła jako postać realną, osobę, względnie zwierzę, a nawet roślinę i przedmiot, słowem, obiekt zmysłowy. Był tedy mnich, na którego spadł deszcz rzęsisty szatanów! Grzegorz W. opowiada o siostrzyczce zakonnej, która połknęła czarta w sałacie; jeden z uczni św. Hilarego kuszony był przez diabła w postaci winnego grona, innym zjawiał się jako szklanka miodu, trzos dukatów, nawet jako ogon krowi. Massylianie (sekta heretycka z w. IV) wypluwali diabła w ślinie, św. Antoniemu ukazał się jako lew i żmija, św. Coletta widziała diabła-lisa, żabę, muchę, mrówkę; do papieża Sylwestra II przyszedł jako pudel; a jako koguta spalono biesa w w. XV. Jeżeli kogut mógł stać się diabłem (lub diabeł kogutem), to cóż dziwnego, że kobieta to "vas daemonum", taniec - "circulus, cuius centrum est diabolus" (św. Cyprian), "ubi lascivus saltus, ibi diabolus" (św. Chryzostom), melancholia - "balneum diaboli", etc. etc. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 21:34 Ciekawy szczegół: w hierarchii diabelskiej rozróżniały czarownice wyższe i niższe jednostki. Jedna z nich zeznała, że nie mogła wcale struć ani oczarować oskarżyciela, "gdyż on ma u siebie starszego diabła, jak mój". Autor Czarownicy powołanej radzi wystrzegać się, "aby cię w osobie duchownego diabeł nie bałamucił, co mu nie nowina; w w. XIV podsłuchiwano diabłów w kościele rozmawiających 11); uwodziciel tłumaczył się, że chyba bies w jego osobie bywał u dziewczyny 12); żak figlarz korzystał z rozpowszechnionego zwyczaju przypisywania wszystkiego sprawkom diabelskim i tłumaczył się, że zbroił za podszeptem szatana 13); jakiś hultaj w r. 1413 obciął babie nos, a uniewinniał się w ten sposób, że uczynił to w obronie własnej, aby go diabelstwo baby na szwank nie naraziło 14). Nawet kwestie społeczne i gospodarcze pozostawały pod wpływem szatańskim: opór w oddawaniu dziesięcin kładło duchowieństwo na karb diabła i nazywało go owocem pokus diabelskich 15). I jeszcze za czasów Kolberga 16) oszust, przebrany za diabła, wszedł w nocy do chałupy starej baby i wyłudził od niej książeczkę kasy oszczędnościowej, obiecując płacić większy procent z tamtego świata! Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 21:43 "Diabli bili go, wyłamywali mu członki ze stawów. Słupecki krzyczał przeraźliwie. Słychać też było wrzaski diabłów i cięcia suchych razów. Ale nikt diabłów koło opętanego nie widział. Słupecki zażądał wreszcie, aby mu sprowadzono z Chełmna sławnego egzorcystę, Jana Kazimierskiego, »qui energumenos exorcismis curare intrepide solitus erat«. Kazimierski starał się uwolnić chorego od plag. Lecz diabeł odgrażał się głośno, że powetuje sobie na domownikach, jeżeli mu ksiądz przeszkodzi z Łukaszem. I rzeczywiście, pochwycił 14-letniego chłopca, wsadził mu głowę w otwór rozpalonego pieca. Swąd spalenizny odkrył sprawę diabelską. Potem obrzucał diabeł smołą i gnojem księdza, ministrantów, etc." Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 21:56 Traktat księdza Chmielowskiego 28) o opętanych znajdzie czytelnik w "Wypisach" [pod tekstem], tak samo rozprawę o czynieniu egzorcyzmów z Młotu na czarownice; tutaj zaznaczę tylko, że jeszcze w r. 1826, w Miłosławiu, ksiądz wypędzał diabła z krowy, robiąc nad nią znaki siedmiu krzyżów 29), Chodźko zaś 30) znał najsłynniejszego na Litwie egzorcystę ks. Obłoczymskiego, do którego przywożono opętanych z całej okolicy. "Szatan w babie dziwnych rzeczy dokazywał: krzyczał, skakał, bluźnił, różnymi językami gadał, i po łacinie, i po niemiecku, i takim nawet językiem, że go nikt nie rozumiał", lecz ksiądz egzorcyzmami swymi natychmiast wypędzał złego ducha Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 21:59 Najwięcej pociechy mieli diabli z czarów. "Czary – to nasz największy furlon - mówił Lucyper do swej armii w Postępku prawa czartowskiego, kazał przeto »pijaństwem ludzi zwodzić« i czarami »potajemnie kapturać«. Na lep chytrości szatańskiej szły w pierwszym rzędzie niewiasty wiejskie, gdyż w nich nie masz rozumu przyrodzonego ani nauki Pisma świętego." Były to tak zwane baby, cioty, guślnice, matochy, wiedźmy - słowem - czarownice. Spotykały się z diabłem na Łysej Górze. Jest to poniekąd nazwa gatunkowa. Linde powiada, że za łysą uważana jest każda góra, opanowana przez siłę nieczystą. "Gdzie karczma, tam też prawie i łysa góra" mówi Haur 33). W Tatrach odpowiada jej Babie Łono 34), na Litwie - góra Szatryja 35). Czarownice polskie latały na ożogach i miotłach, ruskie - w stępie, żmudzkie na miotłach, litewskie - na łopatach 36). Przed wyprawą nacierały się baby maścią: wysmażony tłuszcz z dziecka, oleosilinum, aconitum, gałązki topolowe i sadze albo: z węża, jaszczurki, piórek wróblich i przepiórczych i żabiego skrzeku Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 22:03 Na ożogu wyjadę źrzednim oknem w pole, W oczu mgnieniu objadę podgórskie granice, Wywróciwszy odziemną koszulę na nice. Wiem wiele czartów w piekle i gdzie drudzy siedzą, Oni też wszyscy o mnie, jak się rządzę, wiedzą. We czwartek się schodzimy na rozstajnych drogach, Więcej chodzę na głowie aniźli na nogach. Choć kto idzie imo mię, żaden mię nie widzi, Jeszcze się idąc potknie, a człek z niego szydzi. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 22:07 Zaprzysiężona diabłu czarownica wykonywała najróżnorodniejsze praktyki, "sobie pożytki przywodząc, drugim ludziom psując". Sprawowała czary mleczne, miłosne, myśliwskie, lekarskie, meteorologiczne, wzrokowe, mogła więc: zamyślić na czyjąś zgubę, uroczyć, ozionąć, zaziorać, urzec, oczynić, przekosić, nadąć (oczarować za pomocą tchnienia), "człowieka osuć, ostudzić, oślepić, pokrzywić, małżeństwo w sobie ostroczyć, człowieka nie żywić; wrzekomo uroki leczyć abo ogień żegnać, anioła z domu wypędzić, a diabła tam wegnać; śmieciami ciskać, gdy księża chodzą po kolędzie, do poduszki się wyścigać, tam kędy ksiądz siędzie" (Sejm piekielny) Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 22:11 W fantazji Krasickiego (Myszeis, VII) zaklinanie diabłów przez czarownicę zbarwiło się w następujący obraz plastyczny: Do guseł zatem i czarodziejstw sławnych Skrzętnie się baba natychmiast udaje. Cyrkuł na ziemi kreśli z liter dawnych, Szepce pod nosem, dzikie rzeczy baje, Rzuca pęk ziółek, czarami zaprawnych, Zżyma się, siada i znowu powstaje. Nim zaś te wszystkie gusła uczyniła, Dziewięć się razy w koło okręciła. Okropnym głosem straszy okolice, Mocarstw piekielnych ku pomocy wzywa. Na wielowładnej rozkaz czarownice Jęk się okropny spod ziemi dobywa, Lucyper z swojej rusza się stolice I trzoda duchów podziemnych pierzchliwa; Gwiazdy swych spuszczać przestały promieni, Księżyc się krwawą posoką rumieni. Zjadłe padalce i gadziny piszczą, Żmije się na jej czołgają skinienie, Drży ziemia, ognie piorunowe błyszczą, A jakby zginąć miało przyrodzenie, Wzmaga się coraz burza, wiatry świszczą, Stuletnich dębów wzruszają korzenie. Dzielniejsze zatem guślarstwa zaczyna I zwykłym czarty sposobem zaklina. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 22:14 W sprawie przeciw Zuzannie Rozynie (r. 1718) sąd wyszogrodzki kazał podsądną spalić za to, że udoiła cudzą krowę, do mleka wsypała utartych w proszek grzybów, zmieszała to z rosą, przed świtem zebraną, i tą mieszaniną polała grządki w ogrodzie 44). Agnieszka Wścibidurzyna widziała na łożu Anny Jedynaczki "kokosz czarną, a kąsek popielatą", i znalazła na tym miejscu robaki białe, długie na pół palca, a łby miały czerwone. I widziała, jak je Jedynaczka w ziemi potajemnie zakopała i liściem kapuścianym to miejsce zakryła. (Proces w Koźminie, w. 1648) 45). Były to oczywiście jakoweś praktyki czanoksięskie. Taż Wścibidurzyna twierdziła, że nieraz w swej kapuście jaja znajdowała kokosze i schła od tego, a kiedy je wyjęła, tedy się poprawiała 46) Zofia Marchewka (Brześć Kujawski w r. 1771) małżonce sławetnego pana Kwiatkowskiego diabła w kaszy zadała 47). Chałupnica w Wierzbocicach (1699) "zepsowała świnię, którą pies jadł - i ten pies zdechł" 48), poza tym robiła proszki z koszul trupich i z żab parszywych na różne ludzkie nieszczęścia, tudzież deszcz zatrzymywała, aby nie ożywiał ziemi 49). Chroma baba z Peregrynacji dziadowskiej zapewnia, że "dojdzie wszędzie, choć zamkną by nalepszą kłodką, bo ma do ślepych zamków rozmaite zioła". Jedna "żabę w skorupie podłożyła pod pańskimi głowami pod słomę" 50), inna sprawiła "koni, bydła i drobiazgów zdychanie, pasieki niefruktyfikowanie" 51), ta nasyłała kury pod chatę, aby śpiewały na szkodę oskarżyciela 52), tamta "nóż w piwo maczając, po schodach kapała i przymawiała, powiadając, że to od gnilcu i bolączek" 53), ta znów "guśliła, bo płotami trzęsła, to ogień żar pod próg sypała, to rozebrawszy się, goła koło budynku latała; i jak nasypie żaru na koszulę pod progiem i garnkiem przyłoży, to koszula nie zgorzała" 54). W Wiśniczu w r. 1688 Jadwiga Macowa "mlekiem piec oblepiała, żeby w lecie śnieg upadł", kopyta wyrzynała, w wodę kładła i "cicaszki" krowom obmywała, Rabiaszka zaś oskarżona była przez sławetnego pana Walentego Chmielowskiego "o powzięcie łajna krowiego przed domem jego... na co pomieniony actor in ipso actu powzięcia tegoż smrodu solennym intulit protestationem". (Lud, VII). A Jagata Korfunka ukradła Pana Jezusa w Biechowie na odpuście i smagała na Łysej Górze, aż krew płynęła, inne zaś biły i dźgały, potem to ze sobą wzięły - to na urodzaj 55) Gdacjusz 56) opowiada, że w roku 1553 dwie czarownice "sąsiedzie swojej były dziecię ukradły, które na sztuki porąbały i w garncu warzyły. A jako je potem tracić miano, wyznały, że kiedy by ono dziecię były warzyć mogły, tedy by wszystkie owoce, tak polne jako i ogrodowe przez suszę wniwecz się były poobracały. Ale to tylko zdrada i oszukanie szatańskie było. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 22:17 Kiedy ludzi zwadzić abo małżeństwo, tedy drwa poprzek kładzie przeciw onemu domowi, gdzie chce złość wyrządzić, przymawiając czartowskie słowa" 59). To przymawianie czartowskich słów, czyli zaklęcie, stanowiło ważną część rytuału czarowniczego. W rękopisie Akademii Umiejętności, Nr 1711 (w. XV), znajdujemy zaklęcia "contra morsum rabidi canis alias w s c z y e k l e g o p s a: iran, liran, kyrian, oferan, cepharan, cakapharan, stolidon". Thessurus magicus domesticus 60) radzi przywoływać księcia ciemności słowami "Sicclosciu, Panim, Bescialus, Hakodose, Huben, Vernah, Veolim, Echad". Niektóre z tych słów przypominają brzmieniem język hebrajski, na ogół są to zniekształcone imiona władców piekieł. Do dziś dnia wychodzą w Polsce książki, zawierające podobne zaklęcia, np. w "Prawdziwym ognistym smoku" 61). "Licer, Onia, Kameron, Oliscot, Mandesumini, Poemi, Oriel", etc., tak jak średniowieczne Grimoiry, Höllenzwangi i Claviculae Salomonis roiły się od rozmaitych formuł: "Omogiel, Tramoedy, Mi mona, Turmilo, Pandi", etc., etc. Według Poklateckiego 62) rozumiał diabeł tylko po egipsku i tatarsku, według akademików krakowskich upodobał sobie w łacinie 63), lecz i po polsku można było mówić przy praktykach zabobonnych, a nawet posiłkować się Najśw. Trójcą i imionami świętych. W dziełku Spraua a lekarstua końskie 64). podane jest "żegnanie na krczycę": "Mów tak: w tym to koniu są siedm krczyc od siedmi, sześć od sześci, pięć od piąci, cztyry od cztyrzech, trzy od trzech, dwie ode dwu, jeden od jednej, potem nic, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, po trzykroć, poranu". Rękopis Biblioteki Jagiellońskiej 1551 zawiera dziełko Szymona z Łowicza Lekarstpha w osobliwych niemoczach, a w nim zaklęcia następujące: "od niemocy wielkiej św. Walentego niech mówi pięć pacierzy na pamiątkę pięciu ran bożech i siedm zdrowech Marii na pamiątkę siedmiu wesela Panny Marii, a potem niech będzie wzięt garniec wody pełny, którą wziąwszy w prawe ręce, w której niech będzie trzyman i lan na lewą rękę, a ty słowa mają być mówiony: W Nazaret się Pan Bóg począł, w Betleem się narodził, w Jordanie ochrzczon, w Jeruzalem umęczon. Toć jest tak wierna prawda. Tak przestanie wielki wrzód i niemoc wielka Piotrowi albo Annie, a polewając oblicze niemocnego: w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. A to masz działać przez trzy piątki pospołu, a będzie zdrów niemocny. To w Gnieźnie jest doświadczono i uzdrowiono od 30 person; na zażegnanie zaś bolączki: »Daj mi miły Bóg dar, lekuję ja sobie sam, i ze mnie wyszło, i ze mnie pójdzie. W imię Ojca i t.d.«" 65). Dla rozegnania burzy służyły, według Młotu na czarownice (II, 176), słowa: "Poprzysięgam i zaklinam was, grady i wiatry, przez pięć ran Chrystusa Pana, i przez trzy gwoździe, które jego ręce i nogi przebodły, i przez czterech ewangelistów świętych, Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, żebyście w wodę rozpłynąwszy puściły się na dół". Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 22:19 "Żydy niewierne, których szatan za jedno naczynie sobie obrał" 73), czarowali m. i. za pomocą mleka z piersi kobiet chrześcijańskich, które kupowali rzekomo w celu szerzenia moru śród "gojów". Potrzeba do tego szubienicy, wiszącego na niej złodzieja i najętego chłopa, który, po odprawieniu "gusłów i zabobonów", ma to mleko lać wisielcowi w ucho i pytać go, co by słyszał. Pewna kobieta oszukała Żydów, sprzedając im mleko krowie. Kiedy więc najęty parobek pytał wisielca, co słyszy, ten odpowiedział, że ryk bydła. Żydzi "zasmęciwszy się odeszli od oney białogłowy, łaiąc iey", a wkrótce nastąpił "on mór bydła gwałtowny po wszystkiey Polszcze" 74). Skarga zarzucał Żydom, że czarnoksięstwa uczą 75), tę samą skłonność przypisywał im Michał z Wrocławia w kalendarzu na r. 1494 ("cierpiąc na głębokość rozumu, poświęcą się nigromancji"), skutki zaś tego czarowania żydowskiego były zaiste straszliwe, bo oto według ks. Tyszkowskiego Żydówki ciężarne po śmierci rodzą przez czary Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 22:22 Przykłady powyższe świadczą, jak rozmaite były sfery, z których rekrutowały się czarownice i jak różnorodne sposoby czarowania. Rzecz charakterystyczna, że w bezbożnych praktykach swoich czarownice chętnie posiłkowały się przedmiotami kultu religijnego, kościelnego. Z "Synodu klechów podgórskich" (w. XVII) 79) dowiadujemy się, że sprzedawano im wosk poświęcony i strzępy z chorągwi kościelnych; gromnic używały baby do odpędzania gradu 80), czarowały palmami poświęcanymi 81), z synodu z r. 1248 mamy wiadomość o praktykach zabobonnych z wodą chrzestną, olejem św. i Najśw. Sakramentem 82), diabeł zaś Rogalec z Sejmu piekielnego uprawia agitację po prostu w kościele. Podczas nabożeństwa stoi z dziewkami w kącie i uczy je: Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 22:25 Prefesję swą i stosunki z diabłami starały się czarownice ukrywać w największej tajemnicy. Istniały jednak sposoby zdemaskowania podejrzanych. "Chcesz wiedzieć, kto jest czarownica, mówże jedną pewną choć świętą modlitwę, o której nie powiadam; myśląc, gdy mówisz, o tej, którą masz podejrzaną, jeśli się na ten czas wezdrgniesz, już jest pewna czarownica ta, o której pomyślasz." Na Białej Rusi rozpoznawano czarownice w ten sposób, że "kąpano je w wodzie, pierwej wodę przez prześcieradło przecedziwszy z pilnością, a potem wrzkomo exorcyzując i krążąc około wanny i nieco mówiąc, kość spróchniałą ostrożnie i rzęsę wodną abo i czym innym natkaną wpuszczają, czasem i różne zboża abo kamyki, zaczem rzęsa po wierzchu wody pływa. I z jednego gnata siła gnatów, które z czarowanego wyszły, sława i gęba szczebietliwa narodzi. Głosząc, że za egzorcyzmem w wannie nalazły się wierutne czary, kości trupie, rzęsa, rozmaite zboża, kamyki. Jeszcze by powtórzyć, aby wszystkie wypłynęły. (Czarownica powołana, 97). Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 22:28 Przez te plotki "kobiecisk nikczemnych, małocnockich, wyuzdanej gęby" cała Polska tak się, według Czarownicy powołanej, zagęściła czarownicami, że "na posiedzeniach i schadzkach zwyczajnych o żadnej materii więcej nie było słychać, jako o czarownicach". Światopogląd wieku był na wskroś demoniczny. Doszło do tego, że przyczyny naturalne zjawisk przestały jakoby istnieć. Wszystko zło zwalano na sztuczki czarownic: Kiedy wiosna nastąpi, a deszcz ustał w maju, Czarownice przyczyną. Zdechł wół jeden, drugi, Albo tam co z przychowków, czarownice winą. Każą tedy niewinną babę wziąć i męczyć, Aż ich z piętnaście wyda. Ciągnie kat i pali, Aż powie i powoła wszystkie, co ich we wsi, A baba dziw, że pana z panią nie powoła, Których by raczej spalić za to, że niewinnie Męczyć i tracić każą swoich bez przyczyny. I tak nie będzie we wsi trzydzieści człowieka. A piętnaście pogłowia spalą! Co dla Boga Za przyczyna? Pan chory i nie ma wskórania, Schnie i dzieci mu często umierają w domu. Jakoby i suchoty, i śmierć przyrodzone Nie były i zesłane od Boga samego! (Opaliński, Na ciężary i opresyją chłopską w Polszcze) Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 23:38 "Nie słychać po innych państwach i nacjach o tak gęstych ekscesach i nagłych, a raczej bezprawnych egzekucjach", narzeka ks. Gamalski w Przestrogach duchownych, "nasza tylko w tym nieszczęśliwa Polska, której wkrótce borów i lasów na stosy nie stanie, a podobno tym prędzej po miastach, miasteczkach i wsiach ludzi nie będzie na podniecenie tych pożarów". Jest w tym okrzyku szlachetnym wiele przesady, gdyż historia świadczy, że w sąsiednich "państwach i nacjach" męczono i palono stokroć więcej niż w Polsce ofiar. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 23:44 Sądy świeckie miały jednak prawo ingerencji, o ile wynikała dla kogo szkoda materialna - i w ten sposób sprawy o czary przeszły całkowicie pod sądy landwójtowskie, chociaż o formalnej translacji praw sądów duchownych na świeckie nie znajdujemy nigdzie wzmianki. Poza uchwałą z r. 1543, przepisującą sądzenie spraw o czary, i uchwałą z r. 1776, znoszącą je, nie znajdujemy w konstytucjach nic, co by określało s p o s ó b sądzenia, śledztwa etc. Znamy tylko dekrety królewskie (Warszawa 1672 i 1713), oddające sądom duchownym p i e r w s z e ń s t w o przy badaniu spraw o czary, i reskrypt Augusta III (z r. 1745), zakazujący rozpatrywanie ich sądom miejskim pod karą mille hungaricalium, a wiejskim sub poena capitis. Dekrety te i reskrypty nie były jednak nigdy ściśle wykonywane. Praktyka zaś sądowa powstała sama przez się, po części na gotowym wzorze niemieckim. Według kalamburu Czarownicy powołanej była to zaprawdę "iurisprudentia-iurisperdentia". Byle plotka zawistnej sąsiadki wystarczyła, aby "ująwszy gromnicę palił ławnik z burmistrzem w rynku czarownicę, lecz chcąc pierwej dociec zupełnej pewności, pławił ją na powrozie w stawie podstarości". O pławieniu nie ma wzmianek w źródłach archiwalnych, był to jednak obyczaj powszechny: oskarżoną zanurzano w wodę, a jeżeli nie tonęła - był to "wielki dokument do czarów". "Z tej przyczyny mnie wzięto, zeznaje Anna Strzeżyduszyna, żem pływała. Ale niejednakowo rzucano w wodę: jedne z ochroną, a drugie - jako mogło być. Tom też od ludzi słyszała, że, kiedy która czarownica, chociaż ją pogrążają, tedy ona przecie pływa jako kaczka." Niektórzy księża zwykli byli pierwej poświęcać wodę, w której baby pławić miano i chociaż Innocenty III zakazał takiego poświęcania, czynili to w dalszym ciągu. Mylnie jednak twierdził autor Czarownicy powołanej, że pławienia "w porządnych państwach jako we Włoszech, w Hiszpanii, we Francji nie obaczysz" i "nigdzie też czarownic nie pławią, tylko u nas". Zwyczaj ten istniał w Niemczech i we Francji. Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 06.11.24, 23:48 Gdy się pokaże, iżeby kto takowych rzeczy innego chciał uczyć, abo że komu tym groził, a temu, któremu grożono, żeby się stąd co złego przydało, abo też, żeby w tym podejrzanym się być pokazał, słowy, obyczajmi, postawą i inszymi sprawami, które się w takowych ludziach najdują, a których takowi ludzie używają, ażeby się tym już osławił - takowemu każdemu słusznie ma być o to wina dana i za takimi znaki może być i na mękę skazan, ponieważ takowe wszystkie umiejętności, które są naprzeciwko Panu Bogu, i też ludziom chrześcijańskim nie przystoi, żeby się z nimi obchodzić mieli, mają być prawem zapowiedziane i srogo karane". Odpowiedz Link
madohora Re: Duchy i dynie 07.11.24, 00:00 Przed ratuszem była tak urządzona piwnica, że w ścianach jej osadzony był hak żelazny gruby z kółkiem, wysoko od ziemi na półtrzecia łokcia do posadzki w środku piwnicy utwierdzony. Tam stawiano stołek. Na nim kat sadzał więźnia, wiązał mu w tył ręce jednym powrozem, drugim wiązał nogi, końce zaś powrozu przywiązał mocno do kółka niższego; przez powróz u rąk przełożył inny postronek, przez kółko wyższe pojedyncze przewleczony, raz drugi około ręki okręciwszy trzymał, aby mu się w ciągnieniu nie wymknął. Przywiązawszy tak więźnia, stanął przy nim w pewnej odległości. Na boku przy ścianie naprzeciw więźnia stawiano stolik i stołki, kałamarz, pióro, papier, za którym zasiadał wójt z dwoma ławnikami. Gdy tak już wszystko było przygotowane, instygator miejski, stojący przy wójcie, imieniem skarżącego w krótkiej przemowie upraszał owego sądu: że ponieważ więzień dobrowolnie wzbrania się przyznać do występku popełnionego, aby go wskazał na tortury, podług praw krajowych. Odpowiedz Link