madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 00:30 Umówiłem się z dziewczyną do baru. Dziewczyna właśnie wyszła z toksycznego związku. Barman był jej wujkiem, kelnerka jej siostrą, a jej świeży eks był tam na randce z innym facetem. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 00:31 Apka dobrała mnie w parę z dziewczyną, która wydawała się super wyluzowana i miła. Zaprosiłem ją na randkę i umówiliśmy się na kolację w lokalnej burgerowni. Spotkaliśmy się, a po przywitaniu spędziła całą godzinę narzekając, jak bardzo jej życie ssie, jak nienawidzi szkoły, jak wkurzający są jej szefowie w pracy, jak zwariowana jest jej rodzina, itp. Rozumiem, że część randkowania to ujawnianie swoich gustów i antypatii, ale na litość boską, nie bądź negatywną osobą, która nie potrafi przestać narzekać. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 00:34 Jadę do jej pracy, tylko po to, by odkryć, że pracuje w spalarni śmieci i centrum recyklingu, a tego dnia mieliśmy oprowadzać grupę przedszkolaków. Podczas „randki” wykorzystywała każdą okazję, żeby mnie podniecić, gdy nikt nie patrzył… a wokół było około 20 dzieci i nauczycieli! Tymczasem chodziliśmy po stosach zgniłych śmieci, patrzyliśmy na maszyny, które mogłyby cię zabić w mgnieniu oka, gdybyś przekroczył linię, albo wpatrywaliśmy się w gorący piec, w którym płonęły śmieci. Im dalej szliśmy, tym brudniej się czułeś, co w pewnym sensie nie było zaskoczeniem. Miałem najgorsze „blue balls” w życiu, co samo w sobie było dziwne. W każdym razie… Wycieczka się skończyła, zabrała mnie do swojego biura i cóż… powiedzmy, że potrzebowałem trzech pryszniców i znaku krzyża, żeby poczuć się czysto po tym wszystkim. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 10:24 On i tak po jakimś czasie ją zostawił. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 11:16 Bogini Marzanna Wspomniana już powyżej Marzanna (również Morana, Marza, Marmuriena) to prawdopodobnie najlepiej poświadczona bogini słowiańska. Źródła staroczeskie przyrównują ją do bogiń Hekate i Prozerpiny, staropolskie do Cerery i bogini "marsowej" (por. w badanich A.Kempińskiego jej słowacka forma Marmuriena i rzymski, agrarny Mars - Marmor, Mamurius)[30]. Zachowany do dziś obrzęd topienia jej wizerunku ukazuje wprost niezwykłą żywotność kultu Marzanny u Słowian Zachodnich. Co istotne, rytuał ten pierwotnie oznaczać mógł nie tyle odpędzenie zimy co odnowienie sił bogini. Zachowane ślady ukazują w każdym z tych przypadków związki z naczelną władczynią cyklu życia i śmierci. W samym obrzędzie topienia Marzanny równie ważnym elementem jest przecież przyniesienie młodej gałązki, nowego gaika/maika/nowego latka, a według niektórych relacji wręcz odrodzonej bogini Dziewanny (J.Lompa, J.Frazer). Obrazuje to moment cyklicznego przechodzenia pomiędzy życiem, a śmiercią. Warto tu dodać uwagę poczynioną przez badaczy Leszka Kolankiewicza i Zygmunta Krzaka - wskazują oni na częste powtórzenie rdzenia "anna/ana" w licznych imionach bogini Wielkiej Matki na terenie całego Starego Świata. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 11:19 Bóg Nyja Nyja - bóg zaświatów, dawca bogactwa (por. Pluton i Weles), opiekun i przewodnik dusz, to jedyna (obok bogini Dziedzileli) postać Olimpu Długosza zaakceptowana przez hiperkrytycznego Aleksandra Brücknera. A to za sprawą (znanej temu badaczowi) niezależnej wzmianki Jakuba Parkoszowica[34] oraz polskim porzekadłom ludowym "pójdziesz ty do Nyje" i "bydlić w Nyi" Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 11:20 Aby wykazać inkulturacyjną rolę postaci św. Wojciecha i zastępowanie nim kultu boga Nyji, lechickiego władcy zaświatów, należałoby odnaleźć związki świętego Wojciecha z bogactwem i hodowlą bydła (por. staroruski zaświatowy bóg Weles/Wołos), z samą krainą zaświatów, przewodzeniem duszom, wykazać powiązanie Wojciecha ze zwierzętami o symbolice chtonicznej/podziemnej (gady, płazy itp.), zjawiskami wiązanymi (w wierzeniach słowiańskich) z formą przejścia do zaświatów tj. ogniem, wodą, śniegiem, czy wreszcie z przeciwstawieniem gromowładcy. Choć może się to wydawać nieprawdopodobne, ale wszystko to bez wyjątku funkcjonuje (nawet do dziś) w polskiej kulturze ludowej. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 11:22 Następnie św. Wojciech określa czas końca zimy: "Gdy przed Wojciechem grzmi, długo jeszcze zima śni", wreszcie uważany jest za władcę bocianów, w wierzeniach zachodniosłowiańskich nosicieli dusz ludzkich: "W dzień Wojciecha świętego ptaki przylatują jego", wreszcie same bociany w Polsce powszechnie zwane są "Wojtkami"[37]. Idąc dalej, "bocian-Wojtek" (nosiciel dusz ludzkich) na czas zimy rezyduje w zaświatowej krainie dusz - Wyraju, a przybywając na wiosnę przynosi ostatni śnieg. W legendach nie potrafi upilnować powierzonych mu przez Boga gadów (które rozchodzą się po świecie), za karę zostaje strącony na ziemię, w jednym z wariantów nawet pod most. Mało tego, bocian walczy z orłami (ptakami gromowładcy), posiada moc ukarania krzywdzących go ludzi podpaleniem domostwa ale i przysparza szanującym go ludziom wszelkiej pomyślności. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 11:23 Również oficjalna charakterystyka postaci świętego Wojciecha wskazuje na zastępowanie kultu dawnego, cyklicznie odradzającego się boga o cechach chtonicznych. W tym kontekście szczegółową analizę legendy św. Wojciecha daje nam Grzegorz Niedzielski w swojej "Mitologii plemion prapolskich"[39] wykazując szereg wyraźnych analogii mitologicznych z bóstwem zaświatowym, a które trudno podejrzewać o przypadkowość. Szczególnie chodzi tu o sceny podróży i śmierci świętego. Tutaj przypomnijmy jeszcze wyraźny strukturalny związek Wojciecha z chłodniejszą porą roku: translacja relikwii (wyniesienie z grobu do ołtarza) świętego Wojciecha odbywa się wraz z nastaniem jesieni: 20 października - wg wiedzy ludowej jest to czas pojawienia się na nieboskłonie Plejad i Oriona - gwiazd (uwaga) łączonych przez lud ze św. Wojciechem. Następnie, w roczniku hildesheimskim rok 1000 określa się jako rok św. Wojciecha męczennika czasu Postu Czterdziestodniowego[40]. Po czym 23 kwietnia (zachód "wojciechowych" Plejad i Oriona w wierzeniach ludowych!) odbywa się w Gnieźnie do dziś uroczysta procesja obrazująca pogrzeb świętego. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 11:25 Pamiętajmy przy tym, iż nie można interpretować kultu św. Wojciecha wprost jako kultu dawnego boga lechickich Polan - inkulturacja nie jest bowiem prostym zastąpieniem dawnych wierzeń nowymi. Dopiero szereg "egzotycznych", ludowych skojarzeń św. Wojciecha z wodami, bydłem, ptakami itd. oraz znajomość metody chrześcijańskiego inkulturowania wierzeń rodzimych (w zestawieniu z historyczną hagiografią i dokumentami o życiu świętego) daje badaczom odpowiednie narzędzie do szczegółowych analiz, a w szczególności przesiewania i wyłuskiwania elementów związanych z dawnymi wierzeniami. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 11:33 5. Na obszarze indoeuropejskim jako wyraźnie spokrewnione z boginią Marzanną wymienić można rzymską Dea Maricę, mityczną matkę plemion latyńskich, nimfę słonych wód i partnerkę Faunusa, germańską Panią Holdę i celtycką Cailleach Bheur. Dwie ostatnie postacie posiadają uderzająco zbieżną charakterystykę obrzędową do Marzanny, w tym zmienny wizerunek: pięknej dziewczyny lub boskiej wiedźmy, a w późniejszych wierzeniach ludowych pełnią podobną rolę żeńskich postaci uosabiających zimę i śmierć. Identycznie jak Marzannę pozbawiono je natomiast aspektu pań płodnej ziemi. Kolejnych podobieństw szukać należy u takich bogiń jak rzymska Ceres/Cerera (bogini rolnictwa, urodzaju, świata pozagrobowego), Prozerpina (zaświatowa patronka wschodzącego zboża) oraz u greckich Hekate (bogini czarów i ciemności) i Demeter (podziemna bogini zbóż i "dawczyni jabłek"). Ponadto współcześni badacze tematu wskazują na intrygujący związek Marzanny z rzymskim Marsem, pierwotnie (identycznie jak Marzanna) bóstwem rolniczym. Na uwagę zasługują tu przede wszystkim słowackie formy imienia naszej bogini - Marmoriena, Muriena, Mumuriena, Mamuriena w zestawieniu z agrarnym Marsem w wariantach Marmor, Mamers, Mamurius Veturius oraz ptak poświęcony obu tym bóstwom - gęś - w wierzeniach wiązany nie tylko z hodowlą i rolnictwem ale postrzegany również jako symbol waleczności i odwagi (w kontekście Marsa najczęściej u Galo-Rzymian, w tym w pochówkach wojowników). Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 15:09 Staroczeska nota do Mater Verborum (średniowieczny słownik szwajcarski z XIII wieku), z której to korzystał między innymi Andrzej M. Kempiński opracowując hasło Marzanna (Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich), głosi zaś: "Morana, Ecate, triuia vel uoctiula, Proserpina"[12] - "Morana, Hekate, troista [dosłownie "należąca do rozstajnych dróg, trójdrożna", tytuł Hekate] albo nocna, Prozerpina". Morana to czeska odpowiedniczka Marzanny, identyfikowana tutaj z grecką Hekate i rzymską Prozerpiną ("wyłaniającą się/wypełzającą" w odniesieniu do uprawy zboża; nb. wypełzanie można wiązać również z obrazem węża/żmii, odnoszącym się do ludowego zaśpiewu "Śmierć się wije u płotu, szukając kłopotu", kojarzonego z obrzędem topienia Marzanny). Imię Marzanny pojawiać się będzie ponadto w licznych zapisach etnografów z XIX i XX wieku, co dowodzi żywotności obrzędu, a zatem i jego wagi. Powrócę do nich w dalszej części artykułu, tymczasem ważniejsza pozostaje odpowiedź na pytanie o źródła jego pochodzenia. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 15:21 Ponownie więc powracamy do tożsamości Cailleach i Brygit, jak Dziewanny i Marzanny. Najwyraźniej więc w analogicznych, pogańskich obrzędach należy szukać pierwowzoru słomianej kukły polskiej Marzanny / Marzany, zwanej też lokalnie Mořeną, Mařeną, Marą, Mařiną, Mařaną, Moraną, Maréną, Marcą, Mařoską (na terenach Czech), Moreną, Marejną, Marmorieną, Murieną, Mumurieną, Mamuriena (Słowacja), Mareną (Ukraina), Marą (Białoruś / Bułgaria / Chorwacja), czy Marinką (Rosja).[23] Podobna, w zwyczajach litewskich spalana na przedwiośniu, słomiana kukła zwana była Morė.[24] Czeskie mura łączy się z dialektowym, węgierskim (najprawdopodobniej słowiańskiego pochodzenia) murva, ukraińskim merva– mierzwą, czyli splątaną, zmiętą słomą, materiałem dość znaczącym, skoro Marzanna miała być boginią czczoną przez uprawiających zboże rolników, a jej wyobrażenie najczęściej wykonywano ze snopka słomy (lub innej rośliny uprawnej – np. konopii). Porównanie z Marsem, co uczynił Joachim Bielski (Zwali tego bałwana Marzana, tak bym rzekł, że to był bóg Mars, jako Ziewana Diana), jeszcze bardziej wzmacnia te związki, podnoszone później przez A. M. Kempińskiego, czy W. N. Toporowa. Mars pozostawał bowiem pierwotnie bóstwem rolniczym (noszącym imiona – Marmor, Mamers, Mamurius Veturius), a nie patronem wojny. Na Śląsku pojawiał się zresztą obok żeńskiej Marzanny również męski Marzaniok Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 15:24 Postrzeganie obrzędu "topienia Marzanny" w kategoriach rytuału śmierci i odrodzenia natury tłumaczy, dlaczego w większości przypadków wiążą się one z wodami. W artykule poświęconym bogu Nyji ukazałem już, jak ściśle wody związane są ze śmiercią i podróżą do krainy zaświatów. Morze, jako siedziba Pani Zimy, przebija się jeszcze do dzisiaj przez ludowe przysłowie: „Na św. Grzegorza (12 marca) idzie Zima do morza”. Sam termin morze pochodzi natomiast, podobnie jak imię Marzanny, od indoeuropejskiego rdzenia *mar- / *mor-, oznaczającego nie tylko „śmierć”, ale również „bagno”, „wielką rzeką”, czy ogólniej – „wielką wodę”. W ten sam sposób powstało imię latyńskiej Maricy, tj "[Bogini] słonych bagien", nimfy czczonej w świętym gaju w Minturnae, identyfikowanej z Dianą, Wenus lub Kirke. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 15:34 Gotowanie dla uzyskania pozytywnej przemiany (nabycia szczególnej mocy, piękna lub uzdrowienia) jest bardzo starym motywem szamańskim, obecnym również u nas, np. w bajkach o Babie Jadze. Co do kąpieli zaś, to na Pokuciu, w wigilię Wielkiego Czwartku dojrzałe kobiety zbierały się przed wschodem słońca, podążając następnie nad rzekę lub staw i tam oczekując pojawienia się jutrzenki wyznaczającej nadejście świtu. Gdy ta pokazała się na widnokręgu zdejmowały z siebie odzienie, rozpuszczały włosy i obróciwszy się ku wschodowi śpiewały: Wodane! Na! (bierz) tobi rusu kosu! / Daj mini diwoczu krasu; / daj krasu denyci / by'm buła borzo mołodyci(a).[50] Woda ma tutaj przywrócić mężatkom młodość, wiązaną z dziewiczym pięknem. Obrzęd ten, wykonywany o świcie, zaskakująco dobrze wiąże się ze szkockimi opowieściami o Królowej Zimy Beirze: "Beira żyła setki lat. Nie umarła ze starości, ponieważ na początku każdej wiosny piła magiczną wodę ze Źródła Młodości znajdującego sie na Zielonej Wyspie , na Zachodzie. (...) Woda ze Źródła Młodości ma dużą moc, gdy dni stają się coraz dłuższe, zaś największą – pierwszego dnia wiosny. Beira zawsze odwiedzała wyspę w noc poprzedzającą pierwszy dłuższy dzień – czyli w ostatnią noc swych rządów jako Królowa Zimy. Siadała samotnie w ciemności obok Źródła Młodości czekając na świt. Gdy pierwszy nieśmiały promień światła pojawiał się na wschodzie, piła świeżą wodę wytryskującą ze szczeliny skalnej. (...) Gdy tylko Beira w ciszy i samotności skosztowała magicznej wody, zaczynała młodnieć. (...) Później wędrowała wzdłuż i wszerz Szkocji odziana w zielone szaty i ukoronowana wianuszkiem z różnokolorowych kwiatów. I nie było piękniejszej bogini na tych ziemiach niż Bride, nie mająca sobie konkurentek Królowa Lata."[51] Podobieństwo stanie się jeszcze silniejsze, gdy uświadomimy sobie, że istnieją ślady wskazujące, że obchody Wielkanocy we wczesnym średniowieczu były (szczególnie wśród ludu) pierwotnie świętem stałym, również na terenach Polski. Przypadały one na 25 – 27 marca, czyli późniejsze Zwiastowanie NMP, w terminologii ludowej Matki Boskiej Roztwornej / Zagrzewnej / Rozgrzewającej, pierwszy dzień wiosny, którego nazwa odnosi się do otwierania ziemi, budzenia się życia.[52] Na Morawach, przy obrzędzie topienia Marzanny pytano ją nawet, gdzie podziała klucze otwierające ziemię, na co w pieśni odpowiadała: "Dałam ci je, dałam świętemu Jerzemu, aby nam otworzył zieloną trawinę" Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 15:38 Cerera czy Hekate? Dylemat, z kim należałoby porównać Marzannę, z Hekate - panią ciemności i widm (jakże dobrze odpowiadających słowiańskiej etymologii terminów wywodzących się od rdzenia mor-), czy matką zboża, jaką była Cerera jest dość złudny, jeśli przypomnimy korzenie tej drugiej postaci. Cerera, zwana również Ceres, o czym dzisiaj się z reguły zapomina, była nie tylko dawczynią obfitych plonów i ogólniej - płodności ziemi (jej imię wywodzi się od łac. creo - "tworzę"), ale pierwotnie również władczynią świata pozagrobowego, zaświatów zamieszkiwanych przez dusze umarłych.[57] Łacińskie Ceres odpowiada greckiemu Kēres, czyli Kerze – żeńskiemu demonowi śmierci, siostrze Mojr – Parek, uosabiającej przeznaczenie i przedstawianej w postaci niewiasty o kłach i pazurach dzikiego zwierzęcia. Hekate, pani mroku, świata podziemnego i czarów, w czasach klasycznych stała się podobnie złowrogą postacią, jednak wcześniej była bardziej życzliwą i pomocną w trudnościach, miała też swoje jasne oblicze, w postaci łączonej z nią Artemidy, odpowiedniczki naszej Dziewanny (według niektórych interpretacji Hekate to pierwotnie przydomek Artemidy). Posiada tym samym Artemida - Hekate podwójne oblicze, jako Pani Życia i Śmierci. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 15:40 Dlatego również obrzędy agrarne tak ściśle wiążą się z obrzędami kultu przodków, duchów zmarłych. Do nich rolnicy zwracają się z modlitwą, prosząc o błogosławieństwo i pomoc w pracy.[61] Nie ma więc w istocie żadnego rozdźwięku między identyfikacją Marzanny z Hekate i zarazem z Ceres, obie bowiem wskazują na tę samą boginię, akcentując jedynie inne jej aspekty. Nie ma również potrzeby prowadzenia sporu, czy Marzanna jest postacią Matki Ziemi, pani zboża, czy też bóstwem śmierci, w istocie zawiera bowiem wszystkie wymienione aspekty. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 15:42 Nie jest to przy tym związek incydentalny, ale występujący wszędzie tam, gdzie zachowały się pieśni „marzanie” - na Śląsku, Słowacji, w Czechach: „Mařeno [Marżeno] krasna, kaj si huśi pasła? Pod kepečkem z robenečkem, ež se zema třasła, aby trava rustla, trava zelena, ež po kolena. A vy devečky, vijte venečky z modrej fijalenky, z biłej ružičky”, „O, marzanno krasna, / kajú ty gęsi pasła?”, „Mařena, Mařena, na oleji smažená (...) A ty panno krásná, kdes ty husy pásła?”, „O mařano krasna radaś gesi paswa”. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 15:46 Zauważmy, że jasnogórska Maryja identycznie, jak jej pogańska protoplastka, odbiera w czas dożynek dary w postaci chleba i zboża. Odpowiada to przekazowi Macieja Stryjkowskiego, głoszącemu: "Sarmatowie Cererę boginię ziemną, wynależycielkę zboża wszelkiego, zwali Marzaną; tej też w Gnieźnie z wielkim kosztem zbudowany kościół, gdzie na jej chwałę dziesięciny wszelkiego zboża po żniwach ofiarowali, patrząc na drugi rok o żyzne urodzaje."[73] Faktycznie, na gnieźnieńskim szczycie Boża Rola, gdzie odnaleziono ślady przedchrześcijańskich palenisk kultowych, w X wieku Mieszko I zbudował kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (czyli w tradycji Matki Boskiej Zielnej), co łączy go ściśle ze świętem noszącym tą samą nazwą, czyli dniem 15 sierpnia, kojarzonym z zakończeniem, a przynajmniej półmetkiem zbiorów zbóż. Jakby tego nie dosyć, gdy sięgnąć do wierzeń ludowych okaże się, że zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich, w ramach schrystianizowanych już przekonań, Matka Boska Wniebowzięta pozostaje patronką ziemi i roślinności, skąd polska, wiązana z tym świętem nazwa - Matki Boskiej Zielnej Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 15:50 W późniejszym okresie historii, centrum kultu Maryi stało się jednak nie Gniezno (nb. nazwa szczytu na której mieści się gnieźnieńska Katedra Wniebowzięcia NMP – Boża Rola, również dość dobrze przystaje do związków z uprawą zbóż, jak i śmiercią, gdyż mianem tym określano w średniowieczu cmentarze przykościelne; dodatkowe wezwanie św. Wojciecha, następcy Nyji, nadane katedrze, podkreśla te związki) ale Częstochowa, wraz z cudownym obrazem "Czarnej Madonny". Twarz na jej wizerunku pozostaje rzekomo zraniona, cięta szablą, nie jest to zresztą jedyne tego typu przedstawienie, bo podobne spotykamy na Ukrainie. W rzeczywistości, dwie skośne rysy widniejące na obrazie zostały wykonane rylcem i podbarwione czerwoną farbą. Motyw zadania bogini rany jest bardzo stary i sięga czasów przedchrześcijańskich. Według mitologicznych, legendarnych relacji, ćwiartowana i kawałkowana była bogini Ilirów, żyjących przez długi czas w sąsiedztwie, a może nawet wspólnocie ze Słowianami. Przypomnijmy sobie w tym miejscu, mający zapewnić urodzaj, zwyczaj rozrywania i rozrzucania po polu słomianej kukły Marzanny.[80] Ma to związek z rolą bogini, jako Matki Zboża. Jasnogórska, Czarna (jak Matka Ziemia i bogini śmierci) Madonna – Maryja[81] znana jest również z obwożenia po całym kraju jej wizerunków. Zgodnie też z zapisami A. Brucknera należy zwrócić uwagę na fakt, iż w Polsce aż do XVI wieku Maryję zwano Marzą lub Świętomarzą, co z niemałym trudem i licznymi niepowodzeniami było tępione przez duchowieństwo. Wskazuje to dodatkowo na słuszność utożsamienia Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 15:54 Wspólnie, zachodniosłowiańska para Marzanna – Dziewanna odpowiada prawdopodobnie późniejszym świętym: ruskim - Paraskewie Pjatnicy i Nedelji (św. Anastasiji) oraz serbskim - Petce i Kiriace. Ludowe wierzenia czynią z Pjatnicy „wodną i ziemną mateczkę”, co pozostaje zgodne z naszym obrazem Marzanny. Nazywana również Devjatoj (Dziewiąta), łączyła się bardzo często w kulcie ze św. Mikołajem i modlitwami za „założnych” („nieczystych”) zmarłych, co sugeruje jej związki ze śmiercią. Obydwoje wiąże również motyw ślepoty, związany z chtoniczną sferą wszechświata i ciosem otrzymanym z rąk Gromowładcy (tutaj należałoby szukać źródeł legendy częstochowskiej). Kult Nedelji (Niedzieli) związany był w wyraźny sposób z Pjatnicą, Serbowie uważali że, „sveta Petka – Nedjelina majka” – „święta Petka jest matką Niedzieli”, co daje analogię do Dziewanny, młodzieńczego aspektu Marzanny, być może postrzeganego miejscami jako córka. Oddawana jej cześć miała jawnie pogański rodowód, staroruskie Słowo o Niedzieli potępia bowiem kult jej ikonowych przedstawień, a wyraz njadzel’ka oznacza w białoruskim „wiedźmę” (analogicznie: patnica– „siłę nieczystą”). Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 16:01 Baba Marta, Cailleach i Pani Holda Ciekawą pozostałością dawnej, słowiańskiej bogini kodowanej rdzeniem *mar- może pozostawać również znana z Bałkanów (Bułgarii oraz południowej i wschodniej Serbii) mityczna postać, znana jako Baba Marta (Баба Марта) - "Babcia Marca", staruszka – pasterka wypasająca, jak Cailleach, kozy i owce, przynosząca koniec zimy i początek panowania wiosny. Jej święto obchodzi się do dzisiaj 1 marca, a związane jest z obdarowywaniem się biało-czerwonymi, włóczkowymi gałgankami w kształcie człowieka, zwanymi martenicami. I w tym przypadku na dawną postać mityczną i obrzęd usiłowano nałożyć interpretację historyczną, kojarząc zwyczaj z powstaniem państwa bułgarskiego, co miało nastąpić 1 marca 681 roku. Rzecz jednak w tym, że 1 marca kojarzony jest na Słowiańszczyźnie, szczególnie wschodniej, w pierwszym rzędzie z pierwszym dniem wiosny (rosyjskie usien' – pierwszy dzień wiosny, 1 marca[88]). Kiedyś obchodzono ponadto trzy festiwale ku czci Baby Marty, bo oprócz 1, również 9 marca (w prawosławiu dzień Świętych Młodzianków) i 25 marca (Zwiastowanie NMP, Matki Boskiej Roztwornej).[89] Baba Marta w ludowych wierzeniach jest złośliwą staruszką, odpowiedniczką celtyckiej cailleach, kobietą o nagłych zmianach humoru, jak zmienną pozostaje pogoda na przedwiośniu (patrz: ludowe przysłowie "W marcu jak w garncu"). Słoneczna pogoda oznaczała, że jest szczęśliwa, powrót zimy i mrozu sygnalizował jej zły humor. Włóczkowe laleczki – martenice miały uspokoić nieobliczalną staruszkę i wspomóc proces budzenia się życia, wiosny i sił płodności. Używano ich ponadto do wróżb związanych z płodnością i ochrony przed wiosennymi chorobami. Co też istotne – noszono je tylko do chwili pojawienia się pierwszych oznak wiosny: bociana, jaskółki, żurawia lub kwitnącego kwiatu. Wówczas zdejmowano je i wkładano pod kamień (co wiązano z wróżbami dotyczącymi zdrowia), przywiązywano do kwitnącego drzewa owocowego dla zapewnienia jego urodzaju lub też, jak w przypadku Marzanny, wrzucano martenicę do wody, aby wraz z nią odeszło to, co złe.[90] Z Bułgarii znamy również zwyczaj, tłumaczący jakoby żartobliwy, według Marcina Bielskiego, a wiążący się z obrzędem Marzanny zaśpiew "Śmierć sie wije po płothu szukaięcy kłopotu". Rzeczywiście, w marcu, często jego pierwszego dnia (wg kalendarza gregoriańskiego, 14 – wg juliańskiego) lub na Zwiastowanie NMP, 25 marca dokonywano wypędzania z obejścia gadów śpiewając: "Bjàgajte, zmii, gùšteri, // če Marta ide z lopàta, // Ta šte vi tròši rebràta!" (Uciekajcie żmije i jaszczurki // bo idzie Marzec z łopatą // i połamie wam żebra!)[91]. Biorąc pod uwagę mityczne związki węża z ziemią (wschodniosłowiańskie zaklęcia nazywają węża zemlją nipremnają– "ziemią nieprzeniknioną") i etymologię żmii, wywodzącej się od prsł. zemja– "ziemia", pochodzącego z kolei od pie. *g'hem– "kobieta", nie można wykluczyć przyjmowania przez Marzannę postaci ofidycznej, wężowej – żmii. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 19.02.25, 16:06 I w tym przypadku, jak u Marzanny, poza straszną twarzą, związaną z zimą i śmiercią, bogini Holda, jako Frau Gaue / Gode, pozostawała opiekunką zasiewów i wzrostu zboża, szczególnie na wiosnę i w okresie żniw. Ofiarowywano jej również po żniwach porcję zbiorów.[102] Nie wspominam o tym bez kozery, w Katalogu Magii z XIII wieku napisanym przez brata Rudolfa z zakonu cystersów, przebywającego początkowo w Jędrzejowie, a później w Rudach koło Raciborza istnieje zapis, że mieszkańcy Śląska: „W nocy Bożego Narodzenia zastawiają stół dla królowej nieba, którą powszechnie nazywają panią holdą, aby ich wspomagała”.[103] Czy podane zostało tutaj oryginalne imię, czy też autor nie znający miejscowego języka, a będący świadkiem opisanych praktyk zgermanizował przekaz? - nie wiadomo. Jak jednak głosi polska już, ludowa pieśń obrzędowa: „Oj zasiadł Chrystus wieczerzać – Szczodry wieczór, święty wieczór Przyszła doń Boża Matka: Daj, Synu, rajskie klucze Odemknę raj i piekło Wypuszczę grzeszne Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 20.02.25, 00:03 Atrybuty Marzanny wymieniane w pieśniach ludowych: jabłko, klucze, kobiece ubranie, wieniec i ozdoby, są atrybutami panny młodej.[122] Najwyraźniej jako bogini Ziemi zaślubianej przez boga niebios. Wskazówkę do powyższego odczytania symboliki jabłka daje Stefan Czarnowski, opisując jak w baśniach niemieckich dzielny młodzieniec, uwalniający zamkniętą Białą Damę (młodzieńcze oblicze bogini ziemi) może to uczynić zrywając w Wielkanoc, Święto Wiosny (Jour de Mai) lub na św. Jana kwiat, zamieniający się w klucz do żelaznych wrót więzienia.[123] Zgodnie z wierzeniami, zarówno germańskimi, jak i słowiańskimi był to pierwiosnek[124] (Primula officinalis), noszący u nas ludową nazwę – kluczyk, kluczyki, pierwiosnka kluczyki, klucze świętego Piotra, kluczyki niebieskie, kluczyki świętego Jana itp. (podobnie na zachodzie Europy, w Wielkiej Brytanii są to m.in. klucze Naszej Pani, tj. Maryi - Our Lady's Keys[125], w Niemczech Frauenschlüssel– klucz Pani, we Francji Clef de St. Pierre - klucz św. Piotra, a w Czechach petrklíč - piotrowy klucz). Powszechnie znana nazwa pochodzi stąd, że jako pierwszy pojawia się na wiosnę, a jego kwiatostan przypomina zwisający pęk kluczy. Jak pisze prof. Krystyna Szcześniak : „Według ludowej legendy ze wschodniej Słowiańszczyzny kwiatek ten wyrósł ze złotych kluczy, które spadły na ziemię św. Piotrowi, dlatego co roku otwiera okres wiosny ze słoneczną, ciepłą pogodą. Znane jest zalecenie, by ludzie szukający skarbów wychodzili nocą na polany, gdzie on kwitnie, a wówczas mogą spotkać tam kobietę w białej sukni, trzymającą w ręku dwa klucze. W jej obecności należy zebrać kwiecie, a wtedy ona wręczy śmiałkowi owe klucze, otwierające drogę do skarbów zgromadzonych pod ziemią”.[126] Podobne wierzenia dotyczące pierwiosnka, znane są również z terenów Niemiec i Wielkiej Brytanii[127], można więc przypuszczać, że są pozostałością ogólnoeuropejskiej tradycji. Jabłko, klucz czy kwiat wręczany Zielonemu Jerzemu przez Marzannę symbolizują przyzwolenie do zaślubin i stosunku seksualnego z boginią ziemi, która dzięki temu wyda później plon (na Rusi pierwiosnek zwano również kwiatkiem zamążpojścia[128]). W obyczajach estońskich związanych z pierwszym dniem wiosny odbywał się obrzęd przekazania przez chłopców kluczy dziewczętom, z nieco frywolną sugestią otwarcia drzwi gdy do nich przybędą. W istocie, od tego czasu dziewczęta mogły sypiać na strychu spichlerza, czyli ogólnie – poza domem.[129] Możliwe, że owo bajkowe "więzienie" Białej Damy i pierwotnej bogini oznaczało raczej ogrodzony ogród niż bajkową wieżę lub górę, u nas prasł. *gordъ,[130] czyli rajskie miejsce gdzie mieszka bogini, zaświaty, realizowane w ziemskim, sakralnym wymiarze przez święty gaj. Stamtąd przynoszono podczas wiosennego obrzędu zieloną gałązkę reprezentującą Dziewannę / Latko / Królewnę, co w okresie chrześcijańskim sprowadzone zostało do sprowadzania jej "z lasu". Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 20.02.25, 00:07 Marzanna, jak wynika z rekonstrukcji, pozostawała boginią ziemi i wód. Odpowiadała w głównej mierze za płodność uprawnej ziemi, pól, sadów itp. Pozostawała w wyraźny sposób najważniejszym, dominującym bóstwem żeńskim panteonu Długosza. W jej postaci odnaleźć można echa władczyni pierwotnych wód - „morza”, matki bogów. Jednocześnie, patronat nad ziemią i składanym w niej zbożem przekładał się na władanie nad światem zmarłych, należy więc ją postrzegać również jako boginię śmierci i zaświatów, dzierżącą klucze do krainy przodków. Jako pani ziemi odpowiadała również w pewnym zakresie za wymiar sprawiedliwości. Należy ją łączyć z drzewem życia – jabłonią, a prawdopodobnie i żeńską postacią węża – żmii. Związki ze śmiercią przekładają się na panowanie Marzanny nad chłodną porą roku, pozostającą poza okresem wegetacyjnym roślin, w szczególności – zbóż. Wiązać z nią można dwa przełomowe święta w cyklu rocznym, a mianowicie wiosenną równonoc, kojarzoną z ludowym obrzędem topienia Marzanny i późniejszym świętem Matki Boskiej Roztwornej (25 marca), w istocie wskazującym na przemianę bogini w młodzieńczą postać pełną sił życia i płodności (Dziewannę) oraz święto plonów, obchodzone w sierpniu, kojarzone w kulturze ludowej z dniem Matki Boskiej Zielnej (15 sierpnia). Można również wskazać, że bogini, jako królowa nocnych niebios odbierała cześć w okresie największej dominacji nocy i zimy, które możemy wiązać z zimowym przesileniem, dzisiaj Bożym Narodzeniem. Cześć dla Marzanny przeszła w późniejszym okresie w głównej mierze na Maryję, zwaną w średniowieczu i nieco później – Marzą, Świętomarzą, lokalnie zaś, poprzez aspekty chtoniczne, związki ze śmiercią i wodami wiązać ją należy również ze św. Barbarą. Odpowiedz Link