Gość: Swiatlo
IP: *.easypower.com
11.02.02, 20:10
No wiec wycofuje swoj post z watku "Amerykanie panami swiata" ktory stal sie
tylko kupa inwektyw i przenosze go do oddzielnego watku. Oto on:
Zgadzam sie ze USA jest w tej chwili kluczowym krajem cywilizacji zachodniej i
na USA sie ta cala cywilizacja opiera. Nie podoba sie to z pewnoscia wielu
eurofilom i nie zdaja sobie sprawy ze Europa to teraz sprochniala i
bezuzyteczna stodola, ktora coraz bardziej trzeszczy.
Potega USA opiera sie na kilku filarach:
1. jednosc spoleczenstwa. Europa nie ma tej cechy w ogole.
2. jakosc oraz dynamika spoleczenstwa. Kazdy obywatel czuje sie
wspolodpowiedzialny za kraj i z pelna premedytacja przyczynia sie do dobra
ogolnego calego kraju.
3. optymalny system promujacy indywidualne dobro obywateli wiedzac ze dobro
spoleczenstwa jako calosci jest suma dobr jego obywateli.
4. liczebnosc spoleczenstwa oraz naturalne zasoby.
Te cztery czynniki sa kluczowe aby kraj byl potega. Na przyklad Europa spelnia
tylko warunek 2 (czesciowo) i 4, Chiny i Rosja tylko 4. USA jest jedynym krajem
na Ziemi spelniajacy w pelni wszystkie konieczne warunki.
Nalezy dodac ze jest to tylko stan na dzisiaj. Nikt nie wie jak sie potoczy
historia. Clinton uspil Ameryke w blogim stanie samozadowolenia, w blogim
snie "feel good", a takze bardzo obnizyl obronnosc Ameryki. Po szoku 11
wrzesnia kraj nagle sie obudzil i nabiera takiego rozpedu ze az sam sie dziwie
dokad my wszyscy tak zajedziemy. Boje sie troche aby to sie nie wymknelo spod
kontroli.
Clinton byl zbyt mocnym intelektualista i jego osobowosc, a takze wynikajace z
tego jego arogancja i buta, zbyt zdominowala amerykanska polityke. W
odroznieniu do niego Bush jest intelektualnie ograniczony, ale w na tyle dobrym
sensie, ze sam sobie z tego zdaje sprawe i wobec tego dobral sobie bardzo
dobrych fachowcow. I na tym polego jego zaleta.
Zdarzylo sie tez ze wszyscy jego ludzie to typowi "jastrzebie". Jedyny ostrozny
to Colin Powell, ale jego rola zostaje coraz bardziej ograniczana przez takich
rekinow jak Rumsfeld, Chenney i Ashcroft. Mysle ze to dobrze bo tego wymaga
koniecznosc chwili.
Jednak to, ze sytuacja jest zadowalajaca obecnie nie oznacza ze wszystko jest
dobrze i bedzie dobrze. W latach dziewiecdziesiatych wszystko wydawalo sie byc
cudownie niebianskie i teraz widzimy jak bardzo to bylo iluzoryczne.
Demagogiczne granie pod publike przez Clintona omal co nie skonczylo sie
katastrofa.
Mam nadzieje ze owi jastrzebie Busha maja wiecej madrosci i zauwaza potrzeba
zmiany kierunku kiedy taka sytuacja nastapi. Ze nie upoja sie buta i potrzeba
podbicia calego swiata. Ze rozpedzona machina militarna zdola sie w pore
zatrzymac. Wierze w madrosc spoleczenstwa i jego politykow. Na razie historia
nie dala mi zadnych powodow aby ta wiara mogla sie zachwiac.