thannatos
10.02.10, 13:03
... jako swiatowego supermocarstwa i najwiekszej swiatowej potegi gospodarczej
rozpoczal sie 8 grudnia 1991 roku.
Poczawszy ode tego momentu, strumien finansow plynacych dotychczas z polowy
swiata do USA jako ostoi Bloku Zachodniego zaczal sie dramatycznie kurczyc,
gdyz kraje nie byly chetne utrzymywac swego obroncy przy faktycznym braku
zagrozenia.
Wszystkie pozniejsze bańki ekonomiczne, wojny (Serbia, Afganistan, Irak) oraz
na koniec obecny kryzys ekonomiczny sa tylko pochodna faktu, ze USA nie jest w
stanie utrzymac wczesniejszego poziomu egzystencji przy braku doplywu w/w
finansow.
Stad tez proby obwiniania kolejnych post-reaganowskich prezydentow o cokolwiek
mijaja sie wlasciwie z celem. W mniej (Clinton) lub bardziej (obaj Bushowie i
chyba Obama) pokraczny sposob probowali oni utrzymac sie po prostu na
wyjatkowo sliskiej rowni pochylej. Zaden z nastepcow Reagana, wobec ryzyka
samobojstwa politycznego [swojej partii], nie byl/jest w stanie wyjsc na
mownice i oznajmic po prostu: "To se ne vrati".
Winnym calej sprawie jest pyrrusowe zwyciestwo USA na ZSRR.
To jest moja teza. Zapraszam do dyskusji.