de_oakville
03.04.10, 12:26
Obejrzalem wczoraj niemiecki film o krajach baltyckich (niem. "das
Baltikum", ros. "Pribaltika"), zachecajacy do zwiedzania tej czesci
Europy. Z filmu wynika, ze w porownaniu z innymi czesciami
kontynentu sa to tereny niemal dziewiczej przyrody, wspanialych
jezior i lasow, cos jak polskie Mazury (jeziora, zamki krzyzackie,
tam w dodatku litewskie, carskie itd.), ale o jeszcze czysciejszych
wodach i bardziej "pierwotnych" lasach. Dotyczy to Litwy, Lotwy i
Estonii w calosci, a juz w szczegolnosci najwiekszej estonskiej
wyspy Saaremaa (niem. "Ösel"). W czasach ZSRR byl to bowiem teren
wojskowy z ograniczona mozliwoscia wstepu, nawet dla Estonczykow.
Jednak dobra strona takiej sytuacji stalo sie to, ze przyroda wyspy
przetrwala w zupelnie nienaruszonym stanie. Lotwa i Estonia byly w
dawnych czasach kolonizowane przez Dunczykow, Szwedow, Niemcow,
Polakow i Rosjan i wiecej tam pomnikow przeszlosci wybudowanych przez
kolonizatorow niz przez "tubylcow". Dotyczy to szczegolnie Lotwy -
najbiedniejszego z trzech panstw baltyckich. Jej imponujaca stolica
Ryga ("Paryz Baltyku") byla przez dlugie wieki miastem niemal czysto
niemieckim. Hitler wydal jednak "wyrok" na te kraje. Uklad
Ribbentrop - Molotow przyznal je ZSRR, a Niemcow tam mieszkajacych
sprowadzono wczesniej do Rzeszy. Pewnie Adolf liczyl po cichu, ze
niedlugo tam powroca, ale sie pomylil. Jednak mieszkancy tych krajow
zachowali swoja tozsamosc dzieki przetrwaniu ich jezyka oraz
piesniom ludowym. Inaczej bylo z Litwa, ktora nie czerpala z kultury
kolonizatorow, tylko ze swojej wlasnej. I w pewnym okresie byla ona
potega rozciagajaca sie od Morza Baltyckiego po Morze Czarne. W
roznych przewodnikach turystycznych pisza, ze Wilno jest dzis
najpiekniejsza z trzech stolic krajow baltyckich, co nie jest
bagatelka, jako ze inne stolice tych panstw (Ryga - "Paryz wschodu")
lub Tallin sa rowniez niezwykle piekne i ciekawe. Jednak Wilno,
ktore w pewnym okresie historii posiadalo podobno taka sama range
jak Florencja albo Mediolan i bylo nazywane nawet "Rzymem Wschodu"
lub "Jerozolima Wschodu" posiada wspaniale i imponujace barokowe
koscioly i inne zabytki. 20% mieszkancow miasta stanowia Polacy.
Natomiast w Kownie, przedwojennej stolicy kraju oraz miescie
najbardziej litewskim (niemal brak mniejszosci narodowych) pokazano
pomnik jednego z najwiekszych bohaterow Litwy (jednego z ksiazat,
wstyd sie przyznac - zapomnialem ktorego), wspartego dumnie na
mieczu. On jako zwyciezca, natomiast u stop pomnika zginaja swoje
karki pokonani. Jest ich czterech - Tatar, Rosjanin, Polak i
Krzyzak. Estonia to najbardziej "skandynawskie" z panstw baltyckich
i o najwyzszej stopie zyciowej. Estonczycy to nie jest lud baltycki
("Baltowie") jak Litwini i Lotysze, tylko narod ugro-finski, tak jak
Finowie. Estonia ma tez ambicje zrownania sie z Finlandia
pod wzgledem dobrobytu; oba jezyki sa do siebie podobne i oba narody
potrafia sie wzajemnie porozumiec. W krajach baltyckich mieszka
sporo tzw. "bezpanstowcow". W jezyku lotewskim
slowo "bezpanstwowiec" zaczyna sie od "Neger" lub podobnie (nie
zapamietalem dokladnie), totez ci "bezpanstwowcy" nazywaja sami
siebie dowcipnie "negrami", co po rosyjsku znaczy "Murzyn". W
czasach ZSRR przesidlono do "Pribaltyki" mnostwo Rosjan i
po odzyskaniu przez te panstwa niepodleglosci ludzie ci pozostali.
Aby byc pelnoprawnym obywatelem trzeba nauczyc sie miejscowego
jezyka, a wielu Rosjan badz tego nie potrafi (staruszkowie), badz
nie chce ("zdrada" rosyjskosci). Tak wiec egzystuja
jako "bezpanstwowcy". Na granicy Estonii i Rosji jest podzielone na
dwie czesci miasto Narwa, dawniej cale i jednolite, a obecnie
przedzielone rzeka graniczna na estonska Narwe i rosyjski Iwangorod.
W samej Narwie Rosjanie stanowia rowniez ogromna wiekszosc. Gazety w
kioskach niemal wylacznie rosyjskie. Ale do sasiedniej Rosji
pojechac im jest nielatwo, bo wiza rosyjska sporo podobno koszutuje
i duzo jest zalatwiania. Iwangorod wyglada znacznie biedniej od
Narwy ("Russland ist noch immer rückstandig" - "Rosja jest ciagle
jeszcze zacofana" jak mowi film, choc pewnie nie dotyczy to Moskwy,
ktora jest "faszinierend" - "fascynujaca"). W Tallinie pokazali
Estonczykow - twarze w przytlaczajacej wiekszosci inteligentne,
natomiast w Narwie Rosjanie - twarze wygladajace na bardzo "sterane
zyciem". Zreszta to troche "manipulacja" na tym filmie, choc z
pewnoscia nie zamierzona. W Tallinie pokazuja estonska mlodziez,
ktora jest "za pan brat" z internetem i innymi zdobyczami 21-go
wieku i nie pamieta juz nic z historii Estonii jako republiki
radzieckiej. Natomiast w Narwie pokazuja ludzi w starszym wieku
("babuszki") i tylko bardzo niewiele rosyjskojezycznej mlodziezy. Na
granicy w Narwie powiewaja dzis dwie flagi - Estonii i Unii
Europejskiej.