gini
05.04.04, 09:22
Dzieci Holocaustu przeciwko państwu Izrael
Ponad pół wieku milczenia
Izraelskie stowarzyszenie Dzieci i Sieroty Holokaustu od dłuższego czasu
domaga się od Izraela ujawnienia dokładnych danych dotyczących ofiar zagłady,
które jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej zakupiły ziemie w
mandatoryjnej Palestynie, lub ulokowały swoje oszczędności w działających tam
bankach. Według wstępnych szacunków w grę może wchodzić majątek wartości 2,5
miliarda złotych.
Wyrokiem izraelskiego Sądu Najwyższego izraelskie Ministerstwo Finansów,
Ministerstwo Sprawiedliwości, Bank Izraela i urząd Generalnego Powiernika do
2 kwietnia tego roku mają odpowiedzieć na petycję stowarzyszenia Dzieci i
Sieroty Holokaustu o ujawnienie interesujących je danych. Sprawę w imieniu
stowarzyszenia prowadzi jerozolimska kancelaria Uriego Hupperta.
-To skandal, że od przeszło pół wieku ta sprawa wciąż jest nierozwiązana -
mówił Huppert 16 marca podczas dorocznego zebrania stowarzyszenia. - Państwo
Izrael występuje jako rzecznik swoich obywateli domagając się zwrotu majątków
pozostawionych w Europie, natomiast u siebie skutecznie uniemożliwia potomkom
ofiar holokaustu nawet dostępu do informacji o majątkach nieżyjących
krewnych. Nie wiem, czemu ma służyć polityka przemilczania tej sprawy.
Wiadomo, że większość ziem, które w latach 20. i 30. XX wieku kupowali
europejscy Żydzi w Palestynie to tereny w centrum dzisiejszego Izraela.
Wartość tych gruntów jest niebagatelna. Sześć lat temu urząd Generalnego
Powiernika opublikował listę nazwisk około 1700 osób, które zginęły w czasie
wojny, a które przed jej wybuchem zainwestowały oszczędności w mandatoryjnej
Palestynie. Do tej pory zaledwie kilku rodzinom ofiar udało się odzyskać od
rządu izraelskiego odszkodowania.
-To była kropla w morzu - tłumaczy Huppert. - Na opublikowanej liście nie
znalazły się żadne szczegóły dotyczące wymienionych osób, które pozwoliłyby
dzieciom holocaustu zidentyfikować ich jako swoich przodków. Generalny
Powiernik zaniechał także podania informacji o tym, jakie mienie posiadali
wymienieni ludzie.
Opublikowanie takiej listy nie załatwia sprawy. Powiedzmy, że wśród
wymienionych znalazł się Dawid Kaliński. Skąd wiadomo, z których on jest
Kalińskich, czy był z Warszawy, Bielska-Białej, czy z Drohobycza? Jak dzisiaj
potomek Kalińskich może sprawdzić, czy Dawid wymieniony na liście, to był
jego dziadek? Otóż, nie ma takiej możliwości. A nawet gdyby udało mu się
ustalić, że istotnie jest to jego krewny, nic to nie zmienia. Aby uzyskać
odszkodowanie od izraelskiego rządu spadkobierca musi udokumentować majątek
przodka. Tylko jak, skoro te informacje są wciąż zatajane?
Deputowana do Knesetu z ramienia Partii Pracy Colett Avital, która
przewodniczyła powołanej cztery lata temu specjalnej komisji parlamentarnej
do zbadania tej sprawy przyznaje, że Generalny Powiernik jest wyjątkowo
niezainteresowany w udzielaniu pomocy rodzinom ofiar holokaustu. Z
dochodzenia prowadzonego przez komisję wynika, że potencjalnym spadkobiercom
utrudnia się odzyskanie majątków ich nieżyjących przodków na terenie
dzisiejszego Izraela.
Stowarzyszenie Dzieci Holokaustu w Polsce nie zdecydowało się poprzeć swojego
izraelskiego odpowiednika w walce z izraelskim rządem. Według przewodniczącej
Stowarzyszenia Elżbiety Ficowskiej "nie należy wracać do tych zamierzchłych
spraw". Pytana o ocenę postawy rządu Izraela, który domaga się zwrotu
majątków żydowskich w Europie, a jednocześnie utrudnia potomkom ofiar zagłady
uzyskanie odszkodowań za mienie na terenie dzisiejszego Izraela, odmówiła
komentarza.
Arkadiusz Bartosiak
Co wy na to drodzy panstwo.Moze wy pokusicie sie o komentarz.Jak oceniacie
postawe Waszego panstwa.