eva15
16.02.11, 22:09
Nie znam bardzo dokładnie sytuacji prywatyzacyjnej na Białorusi, między innymi dlatego otwieram ten wątek - może ktoś wie rzetelnie więcej?
Mnie rzucił się w oczy artykuł z którego wynika jak BYK, że Białoruś przeprowadza swoją prywatyzację o niebo mądrzej niż Polska ( i każdy inny kraj b. Ostblocku).
Na pierwszy ogień pójdą firmy najsłabsze i nie będące mówiąc językiem Meklowej "systemrelevant" (czyli mniej ważne dla gospodarki narodowej) - takie firmy kapitał zachodni może sobie w CAŁOSCI przejąć na pniu:
"Jak podaje portal ekonomiczny AFN, szef komitetu Ryhor Kuzniacou zaznaczył, że państwo powinno sprzedawać przede wszystkim te firmy, których nie można już modernizować kosztem zasobów własnych i "przedsiębiorstwa, które trudno jest podnieść nawet z udziałem inwestora". Zauważył przy tym, że nie należy oczekiwać, że taka prywatyzacja przyciągnie wielkie inwestycje."
wiadomosci.onet.pl/swiat/bialorus-134-firmy-w-projekcie-planu-prywatyzacji-,1,4184650,wiadomosc.html
Duże, ważne strategicznie przedsiębiorstwa (jak te od traktorów, nawozów sztucznych etc.), które dziś nadal się liczą jako dobrze funkcjonujące/konkurencyjne na rynkach światowych będą sprzedawane później. I jak wyczytałam w innym artykule (nie mam go teraz na szybko pod ręką) te samograje białoruskiej gospodarki nie będą sprzedawane w całości - tutaj dopuści się jedynie udziały mniejszościowe.
Jeśli tak rzeczywiście jest - to chapeau bas, Mr. Łukaszenka!
Trudno jednocześnie się dziwić, że ten ciemny ponoć dyrektor kołchozu jest tak znienawidzony przez międzynarodówkę demokratów - tego jej plan uszczęśliwiania b. Ostblocku nie przewidywał.
Jeszcze mniej to, że kołchoznik nie zda się w wycenie swego majątku jedynie na zachodnie firmy consultingowe. Nie chciał najwyraźniej, by kupujący sam wyceniał, po jakiej cenie kupi.