gelatik
24.02.02, 20:46
Obok poznańskiej katedry na Ostrowiu Tumskim znajduje się Pałac Biskupów,
siedziba arcybiskupa. Wokół zabytkowe budowle wśród wysokich, rozłożystych
drzew. Promienie lutowego słońca tracą przejrzystość, układają się w półcienie,
w tajemne refleksy. Czuje się tu oddech wieków, powagi i dostojeństwa.
Do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego położonego nie dalej niż 200 metrów
wiedzie podziemne przejście pod ruchliwą ulicą. Rektor seminarium, ksiądz dr
Tadeusz Karkosz nie odpowie na ani jedno pytanie. Prosi o zrozumienie.
- Mnie chodzi tylko o dobro tych chłopaków, którzy są pod moją opieką - mówi i
odchodzi. Jak mówią mi inni duchowni, rektor zdobył się na rzecz niebywałą.
Zabronił arcybiskupowi odwiedzania seminarium.
Poprzedni metropolita poznański Jerzy Stroba odwiedzał seminarium bardzo
rzadko. Jego wizyty były zawsze poprzedzone przygotowaniami i miały odświętny
charakter. Arcybiskup Juliusz Paetz wpadał natomiast często niezapowiedziany.
Maszerował prosto do pokoju, gdzie mieszkają klerycy. Ksiądz rektor
po "sprawach, które wyszły" oświadczył metropolicie wprost, że ma zakaz
pojawiania się w seminarium bez uprzedzenia.
- Normalnie rektor seminarium po takim oświadczeniu zostałby natychmiast
odwołany. A tu arcybiskup przyjął wszystko w milczeniu. Na rektora nie spadły
żadne kary. Czy w ten sposób nie przyznał się do winy? - pyta jeden z księży.
Na zachowanie arcybiskupa klerycy skarżyli się przełożonym seminarium. Takich
sygnałów było coraz więcej. Sprawa stawała się głośna. Kilka osób rozmawiało na
ten temat z metropolitą.
- W trakcie rozmów w cztery oczy arcybiskup zachowywał się spokojnie. Jak
dyplomata. Nie zaprzeczał zbytnio faktom - mówi mi jeden z duchownych.
Z metropolitą poznańskim próbował rozmawiać także prof. Maciej Giertych, ojciec
Romana, jednego z przywódców Ligi Polskich Rodzin. Maciej Giertych mieszka w
Kórniku obok Poznania. Jest znaczącą świecką osobą w diecezji. Gdy go pytam o
rozmowę z arcybiskupem i "otoczkę" sprawy, prof. Giertych odpowiada jedynie: No
comments, no comments...
Maciej Giertych nie dał jednak za wygraną. Przetłumaczył z pisma "The Catholic
World Report", wychodzącego w San Francisco, artykuł "Problemy homoseksualizmu
wśród księży". Artykuł już po polsku, wydany jako broszurka, rozesłany został
do różnych ważnych osób w diecezji poznańskiej i poza nią.
Ani rozmowy z arcybiskupem, ani broszury nie przynosiły jednak żadnego
rezultatu. Kolejni klerycy donosili o wypadkach w Pałacu Biskupów.
Zazwyczaj jedna trzecia kleryków opuszcza seminarium przed jego ukończeniem.
Nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile osób porzuciło poznańskie seminarium po
kontaktach z arcybiskupem, które uznali za molestowanie homoseksualne.
- Nikt przecież otwarcie nie powiedział, że z tego powodu odchodzi. Wiem
jednak, iż dwóch kleryków właśnie dlatego odeszło. Jeden z nich jest teraz
psychicznie chory - mówi ksiądz.
Na początku września kilka osób duchownych i jedna osoba świecka wystosowały
list do delegatów Episkopatu Polski na Synod Biskupów w Rzymie 2001. Wśród
sygnatariuszy znalazł się m.in. ksiądz profesor Tomasz Węcławski, dziekan
Wydziału Teologicznego UAM w Poznaniu, członek Międzynarodowej Komisji
Teologicznej, i Paweł Wosicki, przewodniczący Federacji na rzecz Życia
Poczętego.
Po opisaniu poznańskich wydarzeń autorzy listu twierdzili: "biskup diecezjalny
swym postępowaniem zagraża diecezji". Pismo to otrzymał również nuncjusz
apostolski w Polsce ks. biskup Józef Kowalczyk.
Ksiądz Jan napisał także osobny list do nuncjusza. Zrelacjonował w nim własne
spotkanie z arcybiskupem. Podkreślił, że z troską modli się w intencji
arcybiskupa, iż istotą jego wystąpienia nie jest chęć rozbicia Kościoła czy
doprowadzenie do skandalu. Chodzi - wyjaśnił - o uzdrowienie sytuacji.
Nuncjusz przekazał zbiorowy list arcybiskupowi Paetzowi, a jego sygnatariuszom
odpisał, że to lokalny problem. Na autorów protestu spadły, poza Pawłem
Wosickim, kary kościelne. Dziś nie chcą się na ten temat wypowiadać.