wojciech.2345
28.06.11, 19:54
Urządzają obławy na ludzi, którzy nie są w pracy
Białoruś wzoruje się na późnym ZSRR, i próbuje ratować gospodarkę radzieckimi metodami. Władze kraju stosują obławy w sklepach i miejscach rozrywki, wyłapując ludzi, którzy nie są w miejscu pracy. Specjalni kontrolerzy czatują na nich nawet przy łaźniach - pisze w felietonie dla Wirtualnej Polski Aleh Barcewicz.
Jeden ze sklepów spożywczych w Mińsku, środek dnia. Na salę nagle wpada ekipa "kontrolerów". Zaczynają wypytywać stojących w kolejce, co tutaj robią, gdzie pracują i dlaczego w tej chwili nie są obecni na miejscu pracy? Proszą o służbowe numery przełożonych, dzwonią i wyjaśniają sprawę. "Wagarowiczom" grożą surowymi sankcjami.
Takie naloty w różnych miastach Białorusi trwają już drugi miesiąc. Kontrolerzy sprawdzają ludzi w kawiarniach, kinach i nawet przy wyjściach z łaźni. W niektórych przedsiębiorstwach administracja wysyła pracowników na urlopy ze specjalnym zaświadczeniem, na wypadek, jeżeli ktoś go na mieście zapyta "A co Pan/Pani tu robi?". Jest w nim napisane, że "ten oto obywatel rzeczywiście jest na urlopie w danym terminie".
wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Urzadzaja-oblawy-na-ludzi-ktorzy-nie-sa-w-pracy,wid,13546312,komentarz.html