Gość: Tomson
IP: *.ds.pg.gda.pl / *.ds.pg.gda.pl
20.05.04, 23:47
Popieraliśmy Amerykanów w ich kolonialnych awanturach (Irak, Serbia,
Afganistan), uratowaliśmy z nararzeniem życia naszych oficerów jakiś
amerykańskich szpiegów. W ramach wdzięczności CIA próbowało wypchnąć naszych
producentów broni z rynku (afera karabinowa) metodą wulgarnej prowokacji.
Wsadzono wtedy bez powodu 5 Polaków do więzienia a naszemu dyplomacie
zarzucono przemyt noża do aresztu by odechciało mu się interweniować w tej
sprawie. Ponadto zostaliśmy zmuszeni do darowania życia zdrajcy Kuklińskiemu
(najgorsza obok przyznania orderu Orła Białego Pinochetowi hańba III RP).
Kupiliśmy u nich bezużyteczne, przestarzałe F16, oni śmieli jeszcze nas
obwiniać za to że umowa offsetowa (którą sami zgłosili) jest niedostosowana
do prawa amerykańskiego. Dziś jak na dłoni widzimi że Amerykańskie obietnice
offsetowe to było pospolite kłamstwo i nic sensownego z tego nie dostaniemy.
Zresztą nawet prasa naszych "sojuszników" wyraża ogromne zaniepokojeniem
transferu technologii do Polski.
Trzeba być totalnym ignorantem by wierzyć w amerykańskie gwarancje obrony nic
nie wartej dla nich Polski, większość Amerykaćów nawet nie wie że taki kraj
istnieje. Jeśli już to na obronie Polski może zalerzeć jedynie UE (jako
ochrona ich wschodnich granic).
Za przykład naszej współpracy gospodarczej można podać zakup Wedla prze
PepsiCo za marne 25mln dolarów (pewnie nawet nie 1/10 jego wartości), albo
wspaniały Citibank (44% oprocentowania kredytów w skali roku), a o poziomie
usług tej instytucji niech świadczy fakt, że jej polskie kierownictwo przez
dłuższy czas trzymało kasę w Raiffeisen. Nie zapominajmy też o imporcie
produktów made in China (w większości z amerykańskich montowni w tym kraju),
który rujnuje nasz przemysł. Największe amerykańskie inwestycje w Polsce to
KFC i McDonald (nędzne i szkodliwe żarcie, najgorse miejsca pracy i
ponoszenie całego ryzyka inwestycyjnego przez polskich właścicieli).
Inwestycje amerykańskie w Polsce to 8mld dolarów (na 60mld całkowitych
inwestycji), dużo mniejsze Francja i Niemcy zainwestowały odpowiednio 9,5mld
i 7,5mld dolarów, a maleńka Holandia 5mld. Obroty handlowe z naszym wielkim
bratem to 2mld dolarów, z Francją 6mld, a z Niemcami 30mld (z przewagą
eksportu). Bardzo życzliwa była też pomoc dla zmieniającego oblicze polskiego
przemysłu (pięcioletnie 63% cło na polskie blachy '93 i stal '2001). I czym
jest przy tym słynny ruski rubel transferowy? Jednak tak niskie zaangażowanie
Amerykanów w polską gospodarkę to szczęśliwe zrządzenie losu, bo dużego byśmy
nie wytrzymali. W 1990 Mazowiecki zawarł tajny układ (z Bushem seniorem)
gwarantujący Amerykanom pełny transfer zysków z Polski. Podobny układ między
Wlk.Brytanią i Ugandą dopropwadził do bankructwa Ugandy. Pokornie obiecaliśmy
jednostronną ochronę amerykańskiej własności intelektualnej, co m.in.
zabrania nam kupować tańsze odpowiedniki amerykańskich leków. Z kolei
amerykańskim depozytom zapewnione realną stopę procentową (nie miały jej
nawet depozyty polskie). Komuniści nigdy nie byli tak usłużni wobec ZSRR,
ZSRR nawet nie śmiałby nas prosić o analogiczne służalstwo.
Mimo takiego wasalstwa co rok jesteśmy mieszani z gównem w raportach
amerykańskich o barierach w handlu. Mieliśmy czelność nie zamykać bazarów i
nie przepędzać handlujących gości ze wschodu, już totalną dyskryminacją jest
otwieranie się na rynek UE. M.in. powinnyśmy pokłócic się z Unią o
izoglukozę, bo Amertykańska firma chciałaby produkować w Polsce 120 tys.ton
(a możemy jedynie 2,5tys,ton). A za skończone hamstwo Amerykańce uznają
preferowanie rodzimych firm w zamówieniach publicznych (w czym zresztą
Amerykansyny są mistrzami), albo brak pozwolenia na sprowadzanie z USA nasion
zawierajhących szkodliwe dla zdrowia zarodki.
Były też wielkie zasługi w redukcji polskiego długo zagranicznego.
Balcerowicz musiał w 1990 r. jeździć w tej sprawie do USA, mimo że tam było
tylko 3.2mld z 46,5mld naszego długu. A nasz "sojusznk" nie chciał nie tylko
zredukować zadłużenia u siebie, ale sprzeciwiał się też ustaleniom z Klubem
Paryskim. Dopiero publiczne wystąpienie dyrektora Deutsche Banku iż to USA
blokuje negocjacje zmieniło ich postawę, wywołało to oczywiście oburzenie w
Stanach.
Wielki brat ma też zasługi dla polskiej turystyki. Jak np. broszurki by
zwiedzać Polskę tylko w zorganizowanych grupach, nie nosić plecaków, nie
mówić po Angielsku. A np. w takim "My Home in Poland" można przeczytać że w
wielu polskich miastach ludzie trzymają konie, by w niedzielę przejechać się
do kościoła, a w mroźne zimy wycinają lasy by palić nimi w wielkich
betonowych piecach zdobionych na ludowo.
Musimy też oddać wszystkie dobra pożydowskie (bo to przecież tylko z własnej
winy przyjęliśmy komunistyczny ustrój nacjonalizujący całą własność), ale
idea reprywatyzacji nie dotyczy już rodziny Czetwertyńskich na której ziemi
leży ambasada USA. Musimy też zapłacić Żydom odszkodowania za straty moralne,
bo według dużej części "wspaniałego" społeczeństwa amerykańskiego Żydzi
zostali wymordowani w polskich obozach koncentracyjnych.
Otrzymaliśmy też od USA Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości, który
gdy tylko w 10 lat zarobił 120mln dolarów został zamknięty, a kasa poszła do
USA. Po długich poniżających błaganiach za ten szmal założono Amerykańską
Fundację Wolności. Zajmuje się ona np. likwidacją bezrobocia (za 485tys.
dolarów znaleziono pracę dla 53 bezrobotnych w tym, 32 w supermarkecie). Z
funduszu USAID mamy np. nauczanie jak pisać życiorys i jak ubrać się na
rozmowę o pracy (60tys zł).
Inne szlachetne organizacje to
- fundacja wymiany studentów, pomagająca znaleźć lepszą pracę, jednak tyklo
wtedy gdy ma się 6tys. dolarów na zbyciu.
- tzw. brygady Marriotta, czyli wysoko opłacani amerykańscy "specjaliści"
(emerytowani księgowi z klasy średniej), amerykańską pomoc przeżerali w
najlepszych hotelach. W sumie z każdego dolara wydanego na amerykańską
pomoc zostaje w postaci pensji dla Amerykanów 45 do 80 centów.
Wielką pomocą dla Polski było uznanie przez USAID w 1999r., że jesteśmy
sukcesu wolnego rynku, a potrzeby mieszkaniowe są znacznie przesadzone
(deficyt mieszkań przekroczył 1,5mln).
Kolejnym przykładem wielkiej przyjaźni było jednostronne zniesienie wiz dla
Amerykanów. My za sam "przywilej: ubiegania się o wizę amerykańską płacimy po
100 dolarów. Otworzono też linię 0-700 do konsula amerykańskiego (4,22 złote
za minutę). Wiza wcale nie uprawnia jeszcze do wstępu do USA, a Polacy są na
amerykańskich lotniskach traktowani jak bydło. (skuwani łańcuchami,
przedtrzymywani w pierdlu, rewizjowani osobiście). W 2002 przeszukano
tak ministra Janika, który jako minister spraw zagranicznych najlepszego
przyjaciela USA w Europie jechał w ramach oficjalnej delegacji. Co do spraw
wewnętrznych, to swego czasu Andre Zawitkowski (oficer łącznikowy FBI) uznał,
że polska reforma służb specjalnych jest zła, bo będą one mniej urzyteczne
dla Amerykanów, rząd amerykański nawet nie odwołał tego chama. Gdzie głosy
oszołomów mówiących o agentach KGB w SLD,Samoobronie, czy w postaci mej
skromnej osoby ;o)
Ale nie takich gnoi trzymają w amerykańskich ambasadach, bo np. Nicholas Rey
wsławił się m.in krytyką polskich ministrów by nie bawili się w jakieś
przetargi na koncesję na telefonię cyfrową tylko odrazu przekazali ją
Ameritech olewając przy tym uregulowania chroniące polski rynek pracy. A taki
np. Daniel Fried rządał skolei by Geremek tłumaczył się z listu w sprawie
nieuczciwej konkurencji HBO wobec Canal Plus.
Gdy 10 lat temu Wałęsa był w USA "Washington Post" skwitował to w taki
sposób: "jego ekscelencja Lech Wałęsa, prezydent republiki CZESKIEJ przybywa
do północnego wejścia Białego Domu, gdzie wita go tymczasowy szef protokołu
Richard Goorkin".
Do tego wszystkiego można jeszcze dopisać Anerykańską firmą która terroryzuje
Gdańską Stocznię