gelatik
04.03.02, 17:30
Helikopter MH-47 Chinook amerykańskich sił specjalnych został zestrzelony nad
wschodnim Afganistanem - potwierdziła w poniedziałek rzeczniczka Pentagonu
Victoria Clarke. Clarke odmówiła podania liczby ofiar.
Powiedziała jedynie, że "niewielka liczba amerykańskich żołnierzy została
zabita". Źródła zbliżone do Pentagonu podają jednak, że zginęło prawdopodobnie
sześciu żołnierzy, a 10 zostało rannych. Helikopter MH-47 zabiera na pokład do
32 osób, ale nie wiadomo, ilu żołnierzy znajdowało się w chwili zestrzelenia.
Władze amerykańskie odmawiają podania dalszych szczegółów, gdyż akcja ratunkowo-
poszukiwawcza może jeszcze nie być zakończona.
Agencja AFP poinformowała w poniedziałek powołując się na anonimowego
przedstawiciela Pentagonu, że drugi śmigłowiec amerykański MH-47 został
trafiony w niedzielę wieczorem pociskiem. Maszynie udało się wylądować, ale
jeden ze znajdujących się na pokładzie żołnierzy zginął. Na razie informacji
tej nie potwierdził Pentagon.
Jak twierdzą przedstawiciele władz to pierwsza amerykańska jednostka
zestrzelona przez wroga od czasu rozpoczęcia w październiku operacji
antyterrorystycznej w Afganistanie. Oprócz tego kilka amerykańskich samolotów i
helikopterów uległo wypadkom.
Zestrzelony helikopter brał udział w prowadzonej od piątku przez wojska
amerykańskie ofensywie w okolicach miasta Gardez we wschodnim Afganistanie,
gdzie przegrupowały się resztki oddziałów talibów i al-Qaidy. Dotychczas w
ramach tej operacji, w której uczestniczy około 1000- 1500 żołnierzy USA,
zginął amerykański żołnierz i trzech Afgańczyków z oddziałów antytalibskich.