Dodaj do ulubionych

Wsiasc pod pociagu bylejakiego

17.12.11, 07:57
to przydarzy sie juz wkrotce wielu z nas. Za s.p. PRLu kazda podroz byla przezyciem, aktem socjalnym, arena na ktorej prawdziwy polski mezczyzna mogl sie wykazac sprytem, sila i inteligencja.

Dzisiejszy luksus pociagowy tez nie wszystkim sie podoba.

Pociagi we Francji i w Niemczech sa na ogol punktualne, dosc czyste i nie ma co wiele o nich pisac. Moze to, ze czasami budowa dworca staje sie polityka.

Dosc podobaly mi sie pociagi radzieckie w ktorych bylo zawsze bylo tyle miejsc siedzacych ilu pasazerow (w odroznieniu od polskich). Metoda radziecka na porzadek w pociagach byla prosta jak drut - wpuszczano tylko tylu pasazerow ile bylo miejsc. Reszta mogla koczowac na dworcu do nastepnej szansy.

Zylem troche w Down Under ale jakos sobie pociagow nie moge przypomniec. Dworzec w Melbourne owszem byl ale to tylko tyle mi pamiec nasuwa. Dosc podobnie w Ameryce. W kinie owszem piekne pociagi widzialem, np. w filmach Hitchcocka ale w zyciu realnym nigdy sie na pociag nie zalapalem. Moze ktos ma jakies doswiadczenia?

PF
Obserwuj wątek
    • borrka Sprzeczne odczucia. 17.12.11, 08:43
      I mieszane.
      Ale przynajmniej oparte na osobistym doswiadczeniu.

      PKP, to generalnie trzeci swiat.
      Tabor, dworce, personel i pasazerowie.

      Nigdy nie zapomne, jak zasuwalem z wozkiem dziecinnym z moim siostrzencem pod pacha, bo na poznanskim dworcu o zmianie peronu powiadomili, bagatela, minute przed przyjazdem pociagu.
      Oczywiscie na calym dworcu nie ma ANI JEDNEJ pochylni dla wozkow, a poziom drzwi wejsciowych do wagonow jest wyjatkwo wysoki.
      Za pocieche pasazerom mialo sluzyc, ze w Berlinie na nowym dworcu bedzie lepiej :):)

      Jest druga strona - zbyt dobrze znam Austriakow.
      To "mit Abstand", najmniej sympatyczna nacjonalna kreacja Europy i cala sprawa robi wrazenie celowych szykan.
      Nie zdziwilbym sie.

      Co do ruskich kolei ...
      Mowimy o sredniej, a nie o prestizowej trasie Moskwa Petersburg, o ktorej zaraz rozpisza sie czekisci.
      No wiec, swietnosc maja za soba, ale funkcjonuja niezle.
      To specyficzna forma podrozowania - dlugie trasy i otwarci na kontakty wspolpasazerowie.
      Niebywala wrecz dyscyplina tych pasazerow, w dosc spartanskich warunkach "zbiorowek"
      Krytyka z punktu widzenia Polaka i pasazera PKP, bylaby rzucaniem kamieniami w szklanym domu.
      • mara571 podzielam 17.12.11, 10:25
        z drugiej strony czego mozna oczekiwac od panstwowej firmy, ktora przez 30 lat prawie nic nie inwestowala, a przez ostatnie 22 lata byla grabiona od srodka przez wlasnych pracownikow.
        Piszac o wlasnych pracownikach mysle o niezwykle "preznych" dziesiatkach zwiazkow zawodowych, ktore chcialy wylacznie wyzszych plac i ochrony zawodowych przywilejow z jednej strony i i tworzeniu przez kadry zarzadzajace setek spolek i spoleczek w celu zatrudnienia znajomych krolika i wyprowadzaniu z firmy duzych pieniedzy.
        I to wszystko odbywalo pod okiem kolejnych rzadow, ktore kolej jako wazny czynnik infrastruktury kompletnie nie interesowala.
        Szczytem idiotyzmu byla koncepcja budowy superszybkich koleji powstala za czasow Grabarczyka. Koncepcja kosztowala, pewnie za prace nad nia mozna bylo kupic sporo wagonow, ktore moglyby jechac do Wiednia, bez przynoszenia Polsce wstydu.
      • bywszy1 Re: nieSprzeczne odczucia+ 17.12.11, 11:59
        Byl to rok 1945.
        jechalismy ze Swierdlowska do zniszczonego Kijowa.
        W wagonie pelno zolnierzy i oficerow.
        Wszyscy z medalami i ordienami.
        Na pytanie,czy spotkali mego ojca na froncie odpowiadali przeczaco.
        Pamietam szczegolnie dwoch-usmiechali sie jakos nieswojo.A ze powiedzialem,ze ojciec zginal to mnie przygarneli.Cos tam mowili.

        Byl to rok 1958.
        Dwie rodziny.
        Lokomotywa.
        Dwa wagony towarowe-jeden na rodzine.
        W kazdym wagonie kilku mlodych pogranicznikow.W kazdej grupie owczarek
        Jechalismy do bratniego kraju.
        Bodajze piec rzedow drutow kolczastych,a miedzy nimi zaorane pasy.
        Na ktoryms tam pogranicznicy wysiedli.
        Lokomotywe odczepili.
        Polska podczepili.
        Podszedl oficer dwugwiazkowy.
        Poprosil o papiery.
        Z ojcem rozmawial w cudzym dla mnie jezyku.

        Rok 1972.
        Pozegnanie z Polska.
        Zona,czteroletnia corka,szwagierka-nas do Swinouujscia odprowadzala.
        Bilety z miejscowkami byly zamowione wczesniej -ponad miesiac.
        Wroclaw.Pociad z Katowic.Mam trzy walizki-jedyny chlop w tym towarzystwie.
        Pojednej walizce z biegiem podciagam do naszego wagonu.
        Dziewczyny zajely miejsca w przedziale.
        Ja w pospiechu wciagam walizki do tego pustego wagonu.
        Podchodzi konduktor i wyrzucil mnie z wagonu razem z walizkami nie sluchajac protestow moich i mego towarzysta.
        Musial w pospiechu wciagnac walizki na korytarz sasiedniego przepelnionego wagonu.
        Cala noc przestalem na przepelnionym korytarzu wraz z walizkami i spijaczonego towarzystwa-nie pamietam,czy jechali do,czy wracali z wojska.
        Zona potem opowiadala,ze konduktor i konduktora gruchali sobie w sasiednim przedziale.
        • polski_francuz 14 lat 17.12.11, 18:35
          zyles w Polsce?

          Jezyk posiadles bardzo dobrze. Ja dluzej we Francji jestes i ciagle mnie oskarzaja, ze z akcentem mowie. Ponoc belgijski (skad mi sie beligijski akcent wzial nie wiem doprawdy). I jeszcze pytanie: co znaczy ten + na koncu wpisu?

          PF
          • bywszy1 Re: 14 lat+ 19.12.11, 16:34
            Bo bylem gowniarz.
            Bo jedenasta klase w Polsce zrobilem.
            Studia w Polsce zrobilem.
            Wojsko Polskie zaliczylem.
            Zone slazaczke poslubilem.
            i ............
            A krzyzek jest po to bym latwiej mogl znalezc miejsca,gdzie mnie opier......

            P.S
            W Polsce twierdzili,ze mam akcent kresowy,niektorym to sie podobalo.Zona do dzisiaj podsmiechujki robi.
            Dwa lata temu na Ukrainie bylem.
            Kumpli polskich do Rosjan i Ukraincow przywiozlem.
            Dziewczyny z mojej bylej klasy twierdzily,ze mam akcent baltycki.I tez im sie podobalo.
            Wszystkim nie dogodzisz.
            • jk2007 bywszy+, 19.12.11, 18:28
              przeczytalem i zaplakalem bo tez akcent mam...
              • polski_francuz Multi-kulti akcent 19.12.11, 18:37
                Jak pojechalem na post-doc do Francji to po roku ponoc akcentu nie mialem. Jedyny problem byl z "plcia" rzeczownikow, ktore maja niekiedy inna plec w Polsce i we Francji. Wrocilem po nad Sekwane po pobycie we Niemczech, Australii i Wloszech i mam akcent - belgijski:)

                Po polsku akcentu nie mam i jak mialem paszport polski dla zagranicznikow to sie w Polsce dziwowano - ale pan mowi bez akcentu.

                Po niemiecku, mowia mi koledzy, ze mowie z akcentem francuskim.

                Po angielsku jak powiem kilka razy goodday to juz wiedza gdzie go uzywalem. Raz na konferencji skomplementowano mnie, ze mowie z akcentem angielskim :)

                Akcent - wazna sprawa ale nielatwa - jak widac.

                PF


                • jk2007 Re: Multi-kulti akcent 19.12.11, 18:43
                  w Nowym Yorku akcent ma znaczenie
                  • bywszy1 Re: dlaczego plakac?+ 19.12.11, 18:58
                    w kazdym akcencie jest swoj urok.
                    W Szwecji,np.mam swoj wlasny.
                    A swoja droga,kocham w szwdzkim radio,niektore programy.
                    Sluchalem dysputy naukowcow i zwyklych ludzi na temat jezykow.
                    Po co one czlowiekowi sa potrzebne,skad i dlaczego sie wziely.
                    Do niczego nie doszli,ciekawie bylo.
                    Czasmi sie smiali.
                    Stwierdzono,ze kazda czlowieczyna jest wazna,niezaleznie od akcentu.

                    A plakac?Chyba,ze z sentymentu.
                    W Szwcji jest massa dialektow.
                    Niektore z nich rodowici Szwdzi nie rozumieja.A wiedza,ze ten,kto mowi jest Szwed.I naukowcy tego nie potrafia wytlumaczyc.
                    Niech bedzie,jak jest-nie kazdy w niemieckim musi byc Stirlitzem.
                    A jezyki?
                    Kazdy ma swoj urok w pewnych warunkach i dziedzinach.
                    • jk2007 Re: dlaczego plakac?+ 19.12.11, 19:10
                      bywszy1 napisał:
                      > w kazdym akcencie jest swoj urok. A plakac?Chyba,ze z sentymentu.

                      ...В бездейcтвии нoчнoм живей гoрят вo мне
                      Змеи cердечнoй yгрызенья;
                      Мечты кипят; в yме, пoдaвленнoм тocкoй,
                      Теcнитcя тяжких дyм избытoк;
                      Вocпoминaние безмoлвнo предo мнoй
                      Свoй длинный рaзвивaет cвитoк:
                      И, c oтврaщением читaя жизнь мoю,
                      Я трепещy, и прoклинaю,
                      И гoрькo жaлyюcь, и гoрькo cлезы лью,-
                      Нo cтрoк печaльных не cмывaю.
                      А.Пyшкин

    • przyjacielameryki Re: Wsiasc pod pociagu bylejakiego 17.12.11, 10:19
      PKP to hańba Rzeczpospolitej. Tu czas zatrzymał się na PRL-u. PKP to wstyd i wyjątkowa nieudolność. Tylko takimi słowami można opisać zjawisko pt. PKP.
      Ja z tego dziadostwa w ogóle nie korzystam. Pod koniec lat 70-tych i na początku 80-tych dużo jeżdziłem ekspresami Warta i Lech na trasie Wa-wa - Poznań. Wtedy były to niezłe pociągi.
      • de_oakville Re: Wsiasc pod pociagu bylejakiego 17.12.11, 11:39
        Dwa lata temu jechalem pociagiem z Warszawy do Trento (pn. Wlochy) przez Wieden. Kilka dni wczesniej chcialem kupic w Warszawie bilet na cala trase - wszystkie polaczenia sam wyszukalem na Inernecie. Po dosyc dlugim "odstaniu swego" w kolejce na Dworcu Centralnym w W-wie, podalem kartke z polaczeniami, a kasjerka (bardzo uprzejma) trzymala mnie tam prawie przez godzine, chodzila na zaplecze, czegos szukala, aby w koncu poinformowac, ze moze mi sprzedac miejscowke tylko do Wiednia, a bilet (juz bez miejscowki) tylko do Innsbrucku. Wlochy (nawet "bliskie" tuz za austriacka granica) byly juz "za daleko", czyli poza zasiegiem sprzedazy biletow PKP.

        O pociagu Warszawa - Wieden nic zlego nie moge powiedziec, wszystko bylo "jak trza". Co mnie zachwycilo, to brak kontroli na granicach, podroz jak w jednym kraju, np. z San Francisco do Chicago. W Wiedniu (Südbahnhof) "z marszu" i bez kolejki kupilem, w pierwszej lepszej kasie doslownie w ciagu minuty wszystkie brakujace bilety i miejscowki. Rowniez dobowy bilet na wszystkie srodki komunikacji miejskiej (poznalem piekne wiedenskie metro i szybka kolej miejska). Pociag do Innsbrucku byl z Westbahnhof i byl luksusowy i superszybki, niemiecki (DB). Jadac z Austrii (Wien) do Austrii (Innsbruck) przjezdzal przez Niemcy (Bawaria) w okolicach Monachium, a jeszcze blizej Rosenheim (miasto rodzinne Hermanna Göringa).

        Koleje wloskie to juz zupelnie inna historia niz Austria. Szybkie "Intercity" sa super jak w Niemczech. Natomiast te drugorzedne, nawet na glownych trasach, sa prawie takie same jak te drugorzedne w Polsce. Na dworcach tego uroczego kraju nie mozna na ogol szybko pozostawic bagazu w schowku (w Austrii zaden problem i w "tri miga"). W Trento byly schowki, ale nie dzialaly, natomiast zadnej innej przechowalni bagazu nie bylo. Miasto natomiast urocze i bardzo ciekawe.

        W Kanadzie pociagi byly luksusowe (mam na mysli "lotnicze" wnetrza bez przedzialow) juz wiele lat temu i cos z tego "blasku" do dzis zachowaly. Tym niemniej ich "mlodosc" dawno juz przeminela i dla przybysza z Europy moga sprawiac egzotyczne wrazenie. "Hustaja" sporo jadac po nie zelektryfikowanych trasach, np. z Montrealu do Toronto. Gdybym trafil do Argentyny i jechal podobnym pociagiem z Buenos Aires do Rossario czulbym sie jednak dosyc przyjemnie bedac swiadom, ze "przemierzam rozlegle pampy" "dzikiego zachodu". W Kanadzie podobnie.
        • polski_francuz Trento - Roma 17.12.11, 16:50
          Jezdzilem te trasa kilka razy na poczatku lat 90-tych jak pracowalem wlasnie w Trento. Masz racje, ze pociagi dalekobiezne sa czyste a kuszetki/sypialne nawet luksusowe. A te na blizsze dystanse sa troche podobne do polskich.

          Polecam tez pociag Paris - Roma ktorym jezdzilem kilka razy na konferencje we Florencji. Szybki czysty i syspialne sa luksusowe.

          PF
    • bywszy1 Re: przepraszam+ 17.12.11, 12:02
      mialo byc umieszczone tutaj
    • pierwszy-donosiciel Uprawia wrogą propagandę... 17.12.11, 16:26
      polski_francuz napisał:

      Dzisiejszy luksus pociagowy tez nie wszystkim sie podoba.
      =========================================

      Sprawa trwa już nieco dłużej.

      Identyczne wyrażał się niejaki Dr. Joseph Goebbels o pociągu relacji Paryż-Warszawa w latach 30-tych. Z postojem w Kolonii i w Berlinie... Gdzie zabierał także niemieckich pasażerów.

      O Dr. Josephie Goebbelsie wiadomo, że był faszystą i hitlerowcem, więc ciągle myślałem, że on tylko szkaluje Polskę... Uprawia wrogą propagandę...

      Ot co...
      • polski_francuz Nie ma co sie obrazac 17.12.11, 16:52
        Krytyke najlepiej jest potraktowac konstruktywnie. Takie podejscie ulatwia trawienie i przedluza zycie.

        PF
    • malkontent6 Re: Wsiasc pod pociagu bylejakiego 17.12.11, 20:00
      Pociągi w PRL to historia sama w sobie. Niektóre były całkiem przyzwoite, na przykład Odra z Warszawy do Wrocławia.

      Pamiętam, że koleje w NRD i Czechosłowacji, jeździły punktualnie.

      W RFN konduktor przy sprawdzaniu biletów mówił pasażerom na jakiej stacji mają się przesiąść do innego pociągu.

      W USA przez pewien czas dojeżdżałem do pracy pociągiem podmiejskim, który był taki jak... pociągi podmiejskie. Dalekobieżnym jechałem chyba raz.

      Symbolem przemijania czasu jest Union Station w Waszyngtonie. Wielki dworzec kolejowy 200 metrów od Kapitolu. Nietety stracił swoje znaczenie kilkadziesiąt lat temu.
      • polski_francuz Odra 17.12.11, 20:03
        ach Odra. O 4h30 (?) z Wroclawia. Nijak sie wyspac. I caly dzien byles sniety w stolicy. Zbigniew Cybulski pod kola Odry wpadl.

        PF
      • mara571 Re: Wsiasc pod pociagu bylejakiego 17.12.11, 20:36
        a ja pamietam swietne polaczenie Gliwice-Warszawa. Szczegolnie po uruchomieniu Centralnej Magistrali Kolejowej po kilku minutach od Sosnowca, gdzies za Zawierciem pociag pedzil, ze az milo. Wagony byly OK , restauracyjny byl. Jazda trwala 3 godziny.
        Jechalam przed trzema laty znowu. CMK w remoncie i pociag stanal na chyba na pol godziny w okolicach Opoczna. W remocie byl wiadukt.

        Wracajac do Niemiec: teraz juz nie konduktor, ale tasma zapowiada dokad dojezdzasz i jakie masz przesiadki.
        W ICE leza ulotki z planem jazdy i mozliwymi przesiadkami. W ICE jadacym przez Frakfurt-Flughafen kazdy konduktor mowi po angielsku. Tak, to juz nie jest zajecie dla ludzi bez wyksztalcenia.
        Niemieckie pociagi podmiejskie zwane S-Bahnami albo RE ( ekspres regionalny) sa w godzinach porannych pelne. Ciagle kupuja nowy tabor.
        Moje spostrzezenia dotycza dotycza przede wszystkim Rheinlandu. Ale wydaje mi sie, ze ceny benzyny i tlok na autostrady sklaniaja coraz wieksza liczbe ludzi do przesiadki na kolej.
    • jk2007 pamietacie film "Birdy" A.Parkera? 19.12.11, 18:52
      chipstone.livejournal.com/563220.html#cutid1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka