Jeden doktorat za duzo

26.01.13, 08:10
Kilku mlodych i ambitnych politykow niemieckich (Guttenberg, Koch-Mehrin...) stracilo swoje doktoraty. Stwierdzono, ponad wszelka watpliwosc, ze wiele pasazy ich prac zostaly skopiowane bez podania zrodel. Odpowiedzialne instancje uniwersytetow odebraly im stopnie i, posrednio, spowodowaly zakonczenie ich kariery politycznej.

Jakis czas temu na celowniku znalazla sie pani Schavan, minister Edukacji i Badan Naukowych. Jej doktorat zakonczony zostal w 1980 roku a w tamtych czasach nie bylo jeszcze komputerow osobistych z funkcja "wytnij/skopiuj" a pisalo sie odrecznie tekst, ktory przepisywala sekretarka. Rzeczoznawcy, ktorzy jej prace sprawdzali byli raczej niezgodni w ich konkluzjach. Jedni twierdzili, ze pani Schavan zbyt duzo z innych prac brala a inni, ze to co przepisala bylo w normie.

Powstalo podejrzenie, ze szykuje sie mala vendetta wobec pani minister, ktora wyglada na, zachowuje sie jak i chyba po prostu jest, porzadnym czlowiekiem. Co wlasnie potwierdzili jej wyborcy z Ulm, ktorzy poparli jej kandydature na poslanke do parlamentu w 96%.

PF
    • mara571 to zastepcza vendetta 26.01.13, 08:27
      w gruncie rzeczy chodzi o uderzenie w osobista przyjaciolke Mutti.
      Po ponad 30 latach trudno uzywajac dzisiejszych kryteria ocenic owczesna prace dyplomowa, za ktora otrzymywal sie tytul doktorski. Oczywiscie w naukach humanistycznych.
      • polski_francuz Lud ja poparl 26.01.13, 08:31
        a lud ma zawsze racje...

        PF
        • tojabogdan poziom wielu niemieckich doktoratów jest żenując 26.01.13, 15:03
          ziom wielu niemieckich dorktoratów jest żenujący. Znam sporo przykładów osobiście. W latach, w których bohaterka tego wątku pisała swój doktorat, wystarczyło przetłumaczyć pracę doktorską zza żelaznej kurtyny, znaleźć doktora-vatera, a ci tylko czekają by zaliczyć kolejną promocję, i tytuł był. Znam trzech takich, z naszego pięknego kraju. Wcale niezłych lekarzy.
          Znam niemców, którzy obronili swoje doktoraty, też w medycynie, nie mając pojęcia o przedmiocie. Np. praca z zakresu chirurgii dziecięcej. Facet nigdy nie stał przy stole operacyjnym, no może w czasie tzw. pejotu trzymał dwa razy haki. Inny obronił pracę z dermatologii, ale nigdy nie pracował w tej specjalności, nie mam też o niej pojęcia, co przyznaje. Pracuje w zgoła odmiennej dziedzinie medycyny. Trzeci napisał pracę z ginekologii, ale nigdy nie badał żadnej kobiety wewnętrznie (ginekologicznie). Pracuje jako lekarz medycyny pracy. Te trzy ostatnie wymienione przykłady dotyczyły statystycznie-historycznego potraktowania tematu i były na poziomie mizernych prac magisterskich w naszym kraju.
          • j-k mieszasz dwie rozne sprawy 26.01.13, 15:17
            generalnie poziom niemieckich doktoratow jest podobny do polskich , gdyz podobne sa
            i KRYTERIA. Trzeba odkryc cos nowego, czego jeszcze nie znano (nawet w humanistyce
            - musza byc jakies NOWE punkty widzenia itd...)

            ZUPENIE CO INNEGO - to doktoraty z medycyny. - "Dr. med".

            tam nic nowego odkryc nie trzeba - sa to prace na poziomie naszych prac magisterskich
            - nieslusznie zwane doktoratami. sensu stricte - nie musza byc to prace medyczne,
            moga to tez byc np. jedynie prace historyczne, czy statystyczne o MEDYCYNIE.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja