e.va15
10.03.13, 20:39
Tak sobie na poprzednim wątku wesoło dyskutowaliśmy o Kaliningradzie i wyszło na to, że bezrobocie wynosi w oblasti (OK) ca 1.3%. Zajrzałam do linku podanego przez Romrusa i faktycznie - bezrobocie 1.3% , w liczbach to raptem 6. 715 ludzi przy 11. 599 wakatów, czyli wolnych miejsc pracy do objęcia.
www.newkaliningrad.ru/news/economy/1863360-kolichestvo-zaregistrirovannykh-bezrabotnykh-v-kaliningradskoy-oblasti-vyroslo.html
Natomiast w przygranicznych terenach polskich (woj. warmińsko-mazurskie) bezrobocie sięga prawie 24 %, czyli wśród młodych pewnie 40-50%. Polscy bezrobotni, w tym i z tamtych obszarów jadą na Zachód, nierzadko na straszną poniewierkę. Bez języka wykonują najgorsze prace, częto wyzyskiwani przez innych Polaków, albo w Niemczech przez Turków, w GB przez Arabów, żyją z dala od domu w warunkach urągających resztkom przyzwoitości.
Tymczasem w wwarmuińsko-mazurskim jest praca o rzut beretem, bez konieczności porzucania ojczyzny i domu rodzinnego i to w dodatku w języku Polakom jeśli mało znanym, to łatwym do wyuczenia, bo tak podobnym do własnego. Praca dla robotników wykwalifikowanych, dla pracowników umysłowych a nie zmywak u Turka czy Araba na Zachodzie. Owszem trzeba załatwić trochę formalności (zgoda na pracę etc.) ale to w sumie drobiazg.
Mimo to Polacy przygraniczni nie próbują nawet zmienić swego losu dzięki takiemu sąsiedztwu. Czemu wolą wegetować? Nie ma w tym żadnej logiki, więc wygląda na to, że kryje się za tym ideologia, propaganda. Wielotelnie wbijanie do głów, że Polska odrywając się od Rosji i wchodząc do EU złapała pana Boga za nogi daje zadziwiające efekty. Rosja ma wszak gnić i upadać, Polska rozkwitać. Czy ktoś słyszał, by bogaty i syty jeździł do biednego za pracą? Ten typ propagandy padł na podatną glebę, zasiał zairno, które brew zdrowemu rozsądkowi rozkwita.