e.va15
17.08.13, 01:02
To się narobiło, scenariusz wyrwał się chyba spod kontroli.
USA/Zachód jest najwyraźniej zaskoczony, że egipska junta wojskowa nie opanowała odpowiednio szybko masowych protestów powstałych po usunięciu demokratycznie wybranych władz. To, że płatna junta nie zdusiła ich natychmiast w zarodku, stawia Zachód w niemiłym położeniu obnażając go doszczętnie.
FAZ tłumaczy niemrawe reakcje Obamy wobec rzezi dokonywanej przez wojsko egipskie na ludności interesami Izraela, czym się podkłada, bo pokazuje, że junta wojskowa jest wykonawcą obcych interesów. No i jeszcze dodaje, że Zachód boi się też, by Egipt nie wpadł koniec końców w łapki Putina:
"Präsident Barack Obama sagte zwar ein ägyptisch-amerikanisches Militärmanöver ab, die 1,3 Milliarden Dollar umfassende jährliche Überweisung an die Streitkräfte blieb aber unangetastet. Dies betrachten die Europäer realistisch: Zum einen wolle Washington die regionale Stabilität vor allem mit Blick auf Israel nicht gefährden, zum anderen wollten die Amerikaner Kairo nicht in die Arme Moskaus treiben,"
www.faz.net/aktuell/politik/ausland/krise-in-aegypten-konsequenzen-verzweifelt-gesucht-12535367.html