e.va15
23.04.14, 22:12
Przyglądam się temu ukraińskiemu bardakowi politycznemu i czegoś mi brakuje....
Gdzie się podziała ta cała EU? Gdzie jeszcze tak niedawno regularne wycieczki Steimeiera i jego unjnych kolegów do Kijowa, na Majdan, gdzie poparcie dla junty i rytualne z nią narady?
Wiem, wiem USA dały kopa EU (fuck EU) i wzięły sprawy w swoje ręce. Ale przecież cały czas od lat miały sprawy ukraińskie w swoich rękach. Niemniej - USA zawsze chętnie występują nie w pojedynkę lecz ze swymi wasalami zwanymi sojusznikami i chętnie się nimi wysługują. To daje im listek figowy, że działają słusznie, z pełnym poparciem całego tzw. demokratycznego świata.
Wygląda na to, że najważniejszy kontynentalny wasal schował się pod stół i stamtąd obserwuje dalszy rozwój sytuacji. Merklowa kompletnie zanurkowała (jak zawsze, gdy trzeba pokazać profil przywódczy) a w kraju zmienia się ton mainstreamowych mediów. Coraz więcej artykułów krytycznych, coraz mniejszy entuzjam dla "demokratycznych " przemian na Ukrainie. Pyskowanie na Rosję Steimeier zastępuje pyskowaniem przeciw dalszym antyrosyjskim sankcjom, a CSU, by przypodobać się narodowi, głośno krzyczy, że nie życzy sobie Ukrainy w EU.
Dziś w reżimowym radio "tymi uszami" usłyszałam komentarz, że USA brną na Ukrainie znacznie bardziej niż to EU jest miłe.
O tempora, o mores.