wojciech.2349
14.06.14, 16:22
Według Federalnej Służby Bezpieczeństwa powtarzające się awarie rosyjskich rakiet Proton M powodują sabotażyści z moskiewskiego Kosmicznego Centrum Naukowo-Produkcyjnego im. Michaiła Chruniczewa.
Protony zawodzą regularnie. W ciągu ostatnich trzech i pół roku odnotowano już sześć katastrof. Dotkliwe konsekwencje miał nieudany start w grudniu 2010 r., kiedy trzy kosztowne sputniki rosyjskiej nawigacji satelitarnej Glonass spadły do Pacyfiku.
Spektakularna była katastrofa rakiety, która 2 lipca 2013 r. miała wynieść na orbitę kolejne trzy sputniki Glonassu. Proton zszedł z kursu w pierwszej minucie lotu i spadł na ziemię 2,5 km od platformy startowej.
Padającymi protonami teraz zajęła się FSB. Według śledczych do awarii dochodzi nieprzypadkowo, a winni są sabotażyści w Centrum im. Chruniczewa. To właśnie oni mieli podrzucić do dyszy silnika kolejnego protona metalowe plomby. Gdyby ich w porę nie zauważono i nie usunięto, również ta rakieta uległaby awarii.
...
Co rozsądniejsi komentatorzy moskiewscy śmieją się z tych podejrzeń. Uważają, że współcześni "czekiści" idą śladem protoplastów z bolszewickiej Wszechrosyjskiej Nadzwyczajnej Komisji do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem, którzy rozstrzeliwali "szkodników" za mały błąd literowy w gazecie, awarię tokarki czy wypadek kolejowy.
wyborcza.pl/1,75477,16146505,Kosmiczny_sabotaz__Rosja_juz_wie__dlaczego_jej_rakiety.html