lubat
03.03.15, 21:49
Ta banalna sentencja nabiera całkiem nowego i ważkiego znaczenia w kontekście stosunków amerykańsko - chińskich. To przecież tak niedawno USA co chwila "karały" Chiny jakimiś sankcjami, zakazami handlu różnymi ważnymi wyrobami czy technologiami. Dzisiaj sytuacja zaczyna się odwracać, to USA skomlą, że ich największe koncerny mają ograniczenia w dostępie na rynek chiński, a jeśli już dostąpią tej "łaski", to często na upokarzających warunkach. Ale cóż - miliardowy rynek, przy tym bardzo chłonny, wart jest nie tylko mszy.
Włączył się nawet Hussein Obama, płacząc, że żądania Chińczyków wobec amerykańskich firm wysokich technologii mogą być wykorzystane przez Chinoli do szpiegowania wszystkiego i wszystkich. Brzmi to trochę jak ponura groteska w obliczu ujawnianych ostatnio informacji, że wywiady ameryk. i angielski mają wtyki we wszystkich urządzeniach elektronicznych, nawet w lodówce borrki, jeśli go stać na taką z czipami:)
Olbrzymi żal opanował Wuja Sama, że Chińczyki zarządziły używanie w administracji publicznej tylko chińskich technologii - a to dziesiątki, setki miliardów $. Chińczycy uzasadnili to koniecznością zachowania bezpieczeństwa narodowego. Amerykanie twierdzą, że to krok protekcjonistyczny, zapomniawszy, że sami to samo hasło używają nie dopuszczając koncerny chińskie na swój rynek.
Szerzej o tym:
www.tagesschau.de/wirtschaft/techkonzerne-usa-china-101.html