polski_francuz
04.05.15, 07:59
Czyli francuski domek z kart na dworze frontwoman.
Zaczelo sie kilka jakis tydzien czy dwa temu od wywiadu taty frontowej froncistki, w ktorym potwierdzil co mysli o holocauscie (a mysli ciagle niewiele o tym).
Potem sama frontwoman pojechala do Stanow na uroczysta kolacje tygodnika "Time". I co sie okazuje? Ano, ze nie umie angielskiego. Wyglada to troche kiepsko, bo nawet Sarkozjan ktorego wyrzucono z elitarnej Sciences Po za slaby angielski juz troche duka w jezyku Szekspira. A frontwoman sie juz widzi w palacu Elizejskim za dwa lata.
Po powrocie zechciala przemawiac przy okazji swieta pracy, ktore dla froncistow jest swietem Jeanne d'Arc (spolszczmy ja na Joaske z Lukowic). Ale zanim zabrala glos, pojawil sie znow tata, ubrany w czerwony plaszcz i wezwal Joaske z Lukowic na pomoc. Na domiar zlego na balkonie sasiedniego hotelu pojawily sie trzy Femenki i zaczely krzyczec "Heil Le Pen". Okrzyk byl OK, tyle, ze kto to widzial zeby oddawac honor wodzowi z golymi piersiami. Na szczescie patriotyczne sily froncistow daly nagim kobietom patriotycznie im po mordzie i frontwoman mogla wreszcie wskazac obecnym droge w swietlana przyszlosc Francji.
Radio i telewizja juz o niczym innym nie mowia tylko o FN. Az zaczynam wierzyc, ze te skanadale sa ukartowane jak Hause of Cards byle juz o niczym innym nie mowic.
Czekajmy wiec na nastepny odcinek serialu.
PF