banderom.nie
02.11.15, 16:55
Islamska Turcja pokonała zwolennikom władzy świeckiej i ..Kurdów.Prezydent Turcji Erdogan odzyskał bezwzględną większość w parlamencie.Jego partia "Sprawiedliwości i Rozwoju" otrzymała prawie 50% głosów, co zapewniło mu, co najmniej, 316 miejsc w parlamencie z 550. To pozwoli Erdoganowi rządzić samemu, bez niewygodnych koalicjantów. Jako prezydent, musi stać z boku,a rząd będzie kontrolowany przez jego partie, przy tym granice, ustalone przez konstytucję, nie będą mieć żadnego znaczenia.
Prawie 90% obywateli, uprawnionych do głosowania, wzięło udział w wyborach. Jest to związane nie z demokratycznym nastawieniem Turków, a z wyjątkowo silną konfrontacją,towarzyszącą wyborom. Wyniki tych wyborów stały potwierdzeniem dążenia tego kraju do tureckiej tożsamości. Sto lat temu za tą tożsamość zapłacili Ormianie, dziesięciolecia później - płacą Kurdowie.
A co na to zachód?
Kryzysowa sytuacja na Bliskim Wschodzie zmusiła rządy zachodnie wesprzeć wyniki wyborów, które przynieśli zwycięstwo tureckiemu sułtanowie. Zdaniem zachodnich rządów, stabilność w Turcji, jeśli ona będzie utrzymana, jest droższa od rażącego łamania demokracji przez prezydenta - islamista,rządzącym krajem,będącym członkiem NATO i (nadal) kandydatem do członkostwa w Unii Europejskiej.