ewa-1.5
04.12.15, 00:21
Podczas czytania poniższego artykułu uderzył mnie następujący fragment:
"Turcja jest gotowa do omówienia z Rosją jakichkolwiek problemów, z wyjątkiem kwestii jej granic i suwerenności, oświadczył premier Turcji Ahmet Davutoglu w Azerbejdżanie, gdzie przebywa z oficjalną wizytą."
pl.sputniknews.com/polityka/20151203/1578545/turcja-rosja-rozmowy.html
Tja, czyli Turcy chcą się dogadać w sprawie zestrzelenia samolotu, ale mają głębokie historyczne lęki. Lęki przed przesuwaniem przez Rosję tureckich granic, niszczeniem tureckich zdobyczy terytorialnych i strach przed utratą suwerenności siedzi Turkom baardzo głęboko w kościach i jest chyba jakimś kluczem do zrozumienia ich dzisiejszej postawy.
Turcji nie boją się EU i Zachodu - z doświadczenia wiedzą, że to tereny, które dość łatwo można podbić. Niegdyś zbrojnie - zajęcie greckiego Konstantynopola, Bałkan i o mało co Austrii (Wiedeń), a dziś za pomocą napływu ludności. Erdogan przemawia w międzyczasie do dzieątek tysięcy Turków w ogromnych halach sportowych w niemieckiej Kolonii jak wódz do wojska na terenach właśnie pobijanych.
Turcy jak diabła boją się jedynie Rosji, bo to tylko ona odebrała im krok po kroku ich napastnicze zdobycze wszędzie tam, gdzie uważała, że to tereny jej chrześcijańskich (prawosławnych) wpływów, czyli:
- najpierw odbiła Krym będący kolebką ruskiego chrześcijaństwa
- potem tereny Noworosji (dziś pod ukraińską okupacją)
- następnie wzięła się za Bałkany i pomogła Grekom i Bułgarom zrzucić tureckie jarzmo
To Rosja łamała cierpliwie przez kilka wieków kark Osmańskiego Imperium, podobnie jak wcześniej zniszczyła raz na zawsze marzenia Szwedów o imperialnej europejskiej potędze. Szwecja się z tym z wielu obiektywnych powodów pogodziła, Turcja jest na to za duża.
Turcy wiedzą, że do pełni rosyjskiego sukcesu brakuje już tylko odbicie Konstantynopola z rąk niewiernych...