przechrztaimason
30.08.16, 12:52
Po zawarciu 25 sierpnia układu pokojowego między rządem Kolumbii a FARC ujawniono bliższe szczegóły. Nawet pobieżna analiza wskazuje, że układ jest w istocie kapitulacją narkopartyzantki. Nie ma tam nic, czego już dawno albo by nie wdrożono (jak reforma rolna) albo było jakoś korzystniejsze od warunków na jakich kapitulowała AUC. Nie ma w tym nic dziwnego zważywszy, że na polu militarnym ostatnie 15 lat to pasmo ciągłych porażek, a polityczne poparcie dla FARC wśród Kolumbijczyków właściwie nie istnieje. W szczytowym okresie lewicowa partyzantka liczyła około 50 tysięcy aktywnych członków, była jedyną władzą na 30% kolumbijskiego terytorium, na kolejnych 30 procentach byli drugą władzą, a w każdym większym mieście mieli swoje ekspozytury. W latach 90' jednak rząd w Bogocie zaczął na serio walczyć ze zbrojną irredentą wszelkiej maści jednocześnie wdrażając najróżniejsze reformy i odchodząc od taktyki tępego terroru na rzecz pozyskiwania ludności do współpracy. Politykę tę z największymi sukcesami wdrażał wybrany w 2002 prezydent Alvaro Uribe. Reformy gospodarczy skutkujące szybkim wzrostem gospodarczym, bezwzględne zwalczanie zarówno przestępczości pospolitej jak i urzędniczej w tym szczególnie korupcji zaowocowało wzrostem zaufania i lojalności obywateli wobec rządu. Zniszczenie karteli narkotykowych i likwidacja AUC była dzwonem na trwogę dla słabnącej FARC. Zwłaszcza pociągnięcie do odpowiedzialności karnej wielu wysokich urzędników, sędziów i polityków wyższego szczebla przekonały Kolumbijczyków (np. skazano prawie jedną trzecią Senatu za korupcję na wieloletnie wyroki więzienia!), ze zmiany nie tylko są możliwe, ale zachodzą na ich oczach. Do tego rosnący powszechnie poziom życia zarówno w miastach jak i na wsi podkopywał bazę rekrutacyjną FARC. Efekty nie dały na siebie długo czekać. Najpierw FARC wyparto z miast, potem Bogota zaczęła odzyskiwać kontrolę na wsią aż w 2008 partyzantka została wyparta na odludne tereny przy granicy z Ekwadorem, Peru i Wenezuelą. W 2012 po serii rajdów sił specjalnych zniszczono centralny system dowodzenia FARC, a sama partyzantka osłabła do takiego stopnia, że najpoważniejszymi operacjami do jakich jej oddziały były zdolne, to ostrzeliwanie wiejskich posterunków policji i wojska. Od 2014 militarna aktywność FARC praktycznie zamiera a jej liczebność spada do około 7500 członków. Niebagatelną rolę odegrał też fakt, iż pomoc z Wenezueli i Ekwadoru spadła do zera. Wenezuela pomoc przerwała z uwagi na własną dramatyczną sytuację gospodarczą, Ekwador pod politycznym naciskiem USA, Kolumbii, Peru i Brazylii. W 2012 zaczynają się na razie nieoficjalne rozmowy z rządem w Bogocie. Skompromitowana handlem narkotykami i porwaniami dla okupu FARC usiłuje jeszcze grać poważną siłę, ale w wyłonieniu jednolitej delegacji na rozmowy pokojowe musi FARC pomagać...kolumbijski wywiad wojskowy, gdyż partyzantka jest rozczłonkowana, a poszczególne oddziały nie mają ze sobą łączności. Kiedy w czerwcu 2016 w Hawanie zaczynają się oficjalne rozmowy wiadomo już, że koniec FARC jest bliski. Zagadką było tylko na jakie ustępstwa gotów jest pójść kolumbijski rząd. Jak widać narkopartyzantka niewiele ugrała. Ostatni na placu boju pozostali pozbawieni wszelkiego znaczenia lewacy z ELN, którzy tez od lat ograniczają się tylko do druku ulotek i od czasu do czasu z wielkiego dystansu nocą puszczą serię albo dwie w kierunku posterunku wojskowego.